1

@directedbyfcb Gavi to bardziej od wślizgu jest box-to-box. Czyli doskoczy i przyczepi się Ciebie, abyś nie mógł się odwrócić z piłką, często przy okazji sfauluje. Wślizg jako charakterystyka piłkarza bardziej mi się kojarzy z przecinaniem akcji ofensywnych pojedynczym zagraniem, gdy piłka leci na wolne pole i ją przecinasz.

2

@Gary Zgadzam się, że ludzie żywo interesujący się światem mają szerokie horyzonty. Np. kiedyś interesowałem się tylko sportem (w wymiarze codziennym) i nie sądzę, żebym był wtedy ciekawszą w rozmowie osobą od takiej, co zwiedziła sporo świata, czytała później o tych miejscach co zwiedziła w internecie, dowiadywała się przy okazji o historii tych krajów. Takie zwiedzanie zdecydowanie poszerza horyzonty i człowiek się uczy tak jakby "przy okazji", przez absorpcję. Nie wiem, weźmy np. że ktoś pojedzie do Hiszpanii i po tygodniu zwiedzania będzie tak zajarany, że przeczyta 1 książkę o Hiszpanii w zaledwie 3 dni. To już uczyniło jego/jej hobby bardziej rozwojowym (czysto intelektualnie) niż moje przesiadywanie przed komputerem i oglądanie meczy przez caaały rok.

Także ja bym tych podróży nie deprecjonował, choć jak ktoś napisał "są podróże i podróże". Ale bez bliskiej znajomości z kimś ciężko stwierdzić, kto praktykuje który rodzaj.

0

@pt9 To tylko pokazuje, że jeśli jesteś (to figura retoryczna, nie odnosi się do Ciebie tylko każdego czytającego) facetem singlem, który czuje wielką potrzebę znalezienia drugiej połówki, to może bardzo łatwo zwiększyć swoje szanse, jest prosta furtka do posiadania wspólnego zainteresowania, wystarczyć lubić podróżować po świecie. I ta pula zainteresowanych Tobą dziewoj zwiększa się drastyczne.

Swoją drogą to nieprawda, że tylko pustaki interesują się podróżami, większość moich dawnych koleżanek ze studiów/liceum, o których mam dobre mniemanie znalazły sobie dobrą pracę i podróżują ze swoimi partnerami, chyba bardzo to lubią bo co roku zwiedzają jakiś inny zakątek świata.

Więc generalnie jakbym miał dać radę młodszym chłopakom którzy dopiero co wkraczają w dorosłość - interesujcie się światem (geografia, podróże, obce kultury), to wam bardzo pomoże jeśli jako priorytet wyznaczacie sobie poznawanie kobiet.

A tak przy okazji: uważam, że posiadanie własnej pasji to coś niezwykle ważnego i mówiącego dużo o charakterze drugiej osoby (nie będę wnikał jak, to rozmowa na dwa tak długie posty), więc generalnie polecam rzeczywiście interesować się dziewczynami, które mają jakieś stałe (na day-to-day basis) zajęcie, cokolwiek by to było (taniec, książki, sztuka, film). Podróże się w to nie wliczają za bardzo, bo nie podróżujesz codziennie tylko najwyżej kilka razy w roku. Ale jeśli ktoś już interesuje się geografią świata i np. czyta dużo książek o obcych krajach, o ich kulturze itd. to jak najbardziej jest to ciekawa pasja.

1

Raphinha. Poskramia temperament piłkarzy (pokazywał to w Barcelonie jak i Brazylii gdy musiał uspokajać Viniciusa) jednocześnie jego harówka jest przykładem dla innych piłkarzy. Mój kapitan. Jednocześnie czasem coś tam odpysknie do arbitra więc opaska by go troszkę chroniła.

1

@alone49 ""ja wolę pisać niż mówić" To nie koniecznie jest przecenienie, ale stan faktyczny. Mówienie a czytanie/pisanie to zupełnie inne umiejętności. Potrafię czytać książki po angielsku, nie jakieś młodzieżówki, zaawansowane lektury autorów, którzy wygrywali prestiżowe nagrody literackie i przez większość życia akademickiego trafiałem do najbardziej zaawansowanych grup, gdy był podział względem znajomości języka. Czytam też artykuły naukowe z dziedzin fizyki, astronomii i klimatu w j. angielsku. Ale mówić nadal mam trudności. To chyba wymaga praktyki plus łączenia myślenia w j. obcym i jednoczesnego wypowiadania słów. Bo w myślach mogę składać dowolnie złożone zdania po angielsku, ale gdy mam rozmawiać, to coś mnie blokuje. I to nie jest nawet stres, bo niczego się nie boję. Ale jak przestałem mówić po angielsku w szkole to z roku na rok mówiłem coraz gorzej mimo że rozumiałem lepiej (bo mam ciągły kontakt z językiem za pomocą internetu, większość informacji w sieci przyswajam w tym języku).

Żeby nie było, dogadam się po angielsku ale nie będzie to w 100% poprawne gramatycznie, tak jakbym chciał (i jak bym to zrobił w piśmie) i nie ma w tym pełnej płynności. Proste słowa wylatują mi z głowy (mimo że bardzo dobrze je znam, gdybyś mnie o nie zapytał tak poza rozmową).

Więc to różnie bywa. Z tego co pamiętam składnik "speakingu" jest najgorzej trenowanym w szkołach, bo grupy są duże. Chodziłem na dodatkowy angielsku do drugiej szkoły gdzie grupy były po 10 osób i tam było zdecydowanie więcej mówienia, ale nauczyciele odpuszczali tym z nas, którzy widać, że byli po prostu nieśmiali.

1

@KobeFR Dyszka wpłacona. Mało, ale kropla drąży skałę. Pomagamy ludziska, kto może. Każdy piątak się przyda, jest nas kilkadziesiąt tysięcy tutaj.

1

@FabianekMrozek gość ma 22 lata, gdziekolwiek by przeszedł mógłby zostać tam legendą.

0

@AxelF Gdy liczysz wszystkie głosy to nie stosujesz statystyki, tylko rachunkowość. Liczysz, rachujesz :-) Nie ma żadnych błędów statystycznych, odchyleń standardowych, poziomów ufności. Są błędnie przeliczone głosy i tyle.
A te terminy to nie są jakieś stałe, je się wylicza. Z resztą wiem, że wiesz o tym.

Jestem przekonany, że chodziło mu o takie na chłopski rozum rozumienie "błędy w granicach normy", nie ma się czym przejmować, to normalne, to błąd statystyczny, to się zdarza przy liczeniu. Często słyszy się ten termin w przestrzeni publicznej (ponieważ często mamy do czynienia z sondażami, a rzadko z samymi wyborami), ale nigdy się go nie tłumaczy. Gdybym nie miał zajęć ze statystyki na studiach to bym nie wiedział, chyba, że sam bym się zainteresował (pewnie tak by było).

Błąd statystyczny wcale nie musi wynikać z jakiś błędów/zaniedbań ludzkich, to jest naturalna niepewność pomiaru wynikająca z badania na danych cząstkowych i losowego charakteru próbkowania. Błąd przy przeliczeniu głosów jest zawsze ludzki - czy to zamierzony, czy przypadkowy. Dlatego to nie jest jedynie kwestia semantycznej pomyłki, a implikacji użycia terminu. Błąd statystyczny jest nieodłącznym elementem badania statystycznego (liczy się go zawsze), jest czymś normalnym, natomiast błędów ludzkich przy uzyskiwaniu danych z całości populacji możemy i powinniśmy unikać. Nie jest to normalne, że mylimy się o 200 głosów. To nie jest błąd statystyczny bo żadnej statystyki nie stosujemy :)

A tak już w temacie - chyba powinniśmy wymagać od ludzi otrzymujących wynagrodzenia (skromne ale jednak) za to, że potrafią dodawać tego, aby robili to dobrze. Tyle się mówi, jak to mój głos ma znaczenie, by potem się okazywało, że nie ma, skoro można sobie przestawić wyniki kandydatów i wszystkie moje głosy do końca mojego życia nie zrekompensują jednej takiej "pomyłki". I dlatego nie głosuję. Nie powinienem się do tego przyznawać, wiem, jaki ma to odbiór społeczny. Ale uważam, że wybory demokratyczne to farsa - mogę wybrać z dwóch kandydatów, z których żadnego nie chciałbym poprzeć, mój głos wart tyle co żula spod sklepu, a na dokładkę jakby tego było mało w jakieś komisji machną się o 200 głosów. Bez konsekwencji, bo to "błąd statystyczny". I to w wielu komisjach się tak bezkarnie machają. A jedyny kontrargument to "gdyby wszyscy tak myśleli jak Ty...". Ale nie wszyscy tak myślą. A nawet jeśli wielu to w tej grupie też głosy by się jakoś rozłożyły, wzajemnie się "znosiły", bardzo możliwe, że proporcjonalnie do tych wyników, jakie otrzymujemy.

Proszę nich mnie nikt nie pali na stosie, wiem, że jest to kontrowersyjny pogląd.

3

@Kondziu_FCB "polecam się zapoznać z terminem błąd statystyczny" Zapewniam Cię, że nie rozumiesz tego pojęcia, skoro do niego nawiązujesz w odniesieniu do przeliczania głosów (czyli w rozumieniu statystyki: danych z populacji)

Błąd statystyczny to różnica pomiędzy wynikiem, który otrzymasz przy badaniu cząstkowym metodami statystycznymi (takim jest np. ankieta, exit poll) a wynikiem otrzymanym z populacji (to jest przeliczenie wszystkich głosów w danej komisji).

Jeśli błąd pojawia się przy przeliczeniu głosów w komisji to nie jest błąd statystyczny. Ludzie, błagam was, nie używajcie pojęć, których nie rozumiecie.
Słowa, których poszukiwałeś, to:
1) Błąd rachunkowy
2) Błąd proceduralny
3) Fałszerstwo

2

@Rarenzio Proszę zauważyć, że PSG nie pozwoliło sobie, aby zawodnicy Interu mieli kilometry wolnej przestrzeni za plecami. Pomimo atakowania pozycyjnego dużą liczbą zawodników ich linia defensywy była ustanowiona niżej, gdy Inter był przy piłce PSG miało stabilną trójkę z tyłu, przez co nie stracili ani jednej bramki z zaskoczenia (aka "z dupy").

0

Jeśli ten komentarz czyta użytkownik, który odpisał mi kiedyś na mój komentarz o tym, że nie możemy sobie pozwolić na sprzedaż zawodnika za 25 mln O TAKIEJ KLASIE słowami: "Jakiej klasie?" kontynuując wywód na 10 linijek, jaki to słaby piłkarz, to bardzo proszę o ujawnienie się, aby oszczędzić mi wewnętrznej potrzeby przetrząsania historii moich komentarzy, bo bardzo chciałbym usłyszeć, czy zmienił ten ktoś swoje zdanie (o KLASIE zawodnika, nie czy cieszył się z transferu Dembele, bo te dwie osobne kwestie i ów komentator przyczepił się wyłącznie argumentu o klasie zawodnika).

1

Zastanawiam się, czy niektórzy z komentujących niżej nie zrozumieli argumentu nie-wprost, czy jedynie ironizują. Bo odpowiadacie nie na temat.
Argument opiera się na tym (o tym czy słuszny można podyskutować), że jest więcej spotkań do jednej bramki, w której wynik rywalizacji nie leży na włosku. A także konsekwencje porażki nie są tak dotkliwe, bo wypaść z top24 jest cholernie trudno. A wy gadacie o tym że "więcej bramek to źle?" Wprowadźcie jeszcze słabsze drużyny i zestawcie je z topowymi zespołami, dołóżcie, że każde zwycięstwo powyżej 4 goli będzie warte 5 punktów zamiast 3 i będziecie mieli jeszcze więcej goli, jeśli o to wam tylko chodzi.

0

@escarabajo Wybacz, że podrążę, ale zbyt mnie to zaczęło interesować. Czyli wyobrażam sobie taka sytuację, idziesz do restauracji, siadasz, kelner do Ciebie podchodzi i mówi "Najbardziej Pana przepraszam, ale polityka restauracji odmawia nam obsługiwania osób o Pana aparycji, musi Pan niestety opuścić nasz lokal", Ty wstajesz, oburzony, nieprzyjemnym tonem mówisz "co za dyskryminacja! Czuję się dyskryminowany przez waszą restaurację, moja noga nigdy już tu nie postanie!". Zakładasz palto, wychodzisz, idziesz do restauracji obok a tam karteczka na drzwiach "Osoby o rozmiarze XXXL+ wstęp wzbroniony", a Ty serdecznie uśmiechasz się pod nosem i mówisz "o i to jest szacunek do klienta! Jasne zasady, to rozumiem! Czuję się wreszcie niedyskryminowany, tak to powinno być! Przejdę się jeszcze ciupinkę dalej".

Mnie nie zastanawia ta druga sytuacja tylko ta pierwsza w świetle Twojego zachowania w drugiej. Jeśli faktycznie czułbyś, że jesteś dyskryminowany przez otyłość, moim zdaniem poczułbyś to w obydwu przypadkach. Powiedziałbym nawet, że bezosobowa notka na drzwiach jest jeszcze gorsza, bo załatwia się wszystkich otyłych za jednym zamachem. Jesteś tak nieprzyjemnym widokiem, że w tej restauracji nie chcieliby, abyś nawet przypadkowo przekroczył ich próg i sprawiał estetyczny dyskomfort pozostałej klienteli. No nic, to ostatnia moja wiadomość w wątku. Miłego dnia :)

2

@escarabajo "Jeśli jestem gruby i wejdę do lokalu, z którego mnie wyproszą przez moją wagę to będę się czuł dyskryminowany. Jeśli jednak minę lokal na którym będzie napisane "grubym mówimy nie, lokal tylko dla osób o wadze XX-XX" to ominę ten lokal i pójdę gdzie indziej, nie czując się dyskryminowany."

Serio??? Aż trudno mi w to uwierzyć. Że w pierwszym przypadku się obrazisz a w drugim nie tylko dlatego, że w pierwszym nie ma tabliczki na drzwiach, a w drugim jest. Przecież i w jednym i drugim przypadku te restauracje mają Cię za spaślaka i dlatego nie chcą Cię wpuścić i czujesz się dyskryminowany tylko gdy nie ma tabliczki na drzwiach? Serio? Chyba niezbyt się wczułeś w ten swój przykład, tak emocjonalnie i personalnie.

0

@KrychaFCB Mógłbyś przytoczyć? Jestem trochę poza obiegiem.

5

@Rhaan jeśli w tych 50% meczów będzie asystował i strzelał gola co mecz, to śmiało.

2

Problem z chłopskim rozumem jest moi mili taki, że chłopski rozumie nie wie, czego nie wie. Nawet pobieżnie nie wyobraża sobie obszaru swojej niewiedzy lecz zachowuje się tak, jakby wiedział wszystko co mu potrzebne do analizy problemu. "Bo to wiedza z podstawówki" - usprawiedliwia się. A to co wie jest co najwyżej niepełne i wątpliwe przez cały ten obszar wiedzy, który się mu wymyka. Którego nie przyswoiliśmy, ponieważ w naszym życiu zajmowaliśmy się (na poważnie) do tej pory innymi rzeczami niż np. zjawiska pogodowe.

1

@MaFCB nie zapominaj o słynnym "zasłużyliśmy na więcej' i "byliśmy lepsi".

1

@Karomek "wolałbym żeby barca była mocniejsza żeby real też musiał się postarać o wygranie ligi."

na chwilę obecną kiepsko się zestarzało.

18

Szukam komentarza narzekającego na newsy o Realu i jakoś nie znalazłem... dziwne :P

9

@xavi890 Druga powtórka idealnie prezentuje ułożenie ciała które jednoznacznie ukazuje intencje.

0

@FCB_dimiC Muszę Ci niestety zepsuć marzenia.

"Wprawdzie po meczu z Barceloną urazy zgłosili Yuri i Nico ale młodszy z braci Williamsów zdołał się wykurować."

Więc prawdopodobnie ostrożność.

1

@on1977 Zapytam wprost - sugerujesz tym samym, że to wina Gundogana? Bo jeśli nie to nie mam pojęcia, jaki jest cel tego komentarza.

0

@4Fabregas4 Moim zdaniem żadne 3/4 nie zostaje w budżecie, skoro nie jest już naszym zawodnikiem i nie płacimy mu pensji. Jest sam zysk w postaci uwolnienia 1/4 jego pensji (o taką kwotę powiększa się nam limit wynagrodzeń), czego byśmy nie mieli gdyby prosto z wypożyczenia został sprzedany.

0

@Arden Troszkę sprostuję. Różnią się sytuacją ekonomiczną, w ramach której działają. Jeden mógł roztrwaniać pieniądze na prawo i lewo przez lata, drugi staje na głowie, aby zawodnika za 0 euro można było zarejestrować. Każdemu kto zechce tu przyjść aby coś naprawiać należą się szczere "masz jaja, człowieku. powodzenia! trzymam kciuki!"

0

@Nazio_87 absolutnie nie powinniśmy. Tam to dopiero chłopaki z 2-3 ligi biegają jak szaleni i trzeba się nieźle namęczyć aby wygrać, nie mówiąc że technicznie trzeba być tip-top aby tych piłek nie tracić i nie wdawać się w powroty na pełnym spincie.

Na Valencie może wystarczy, z Athletic będzie trzeba pokazać znacznie więcej.

0

@Azi Bardzo trafne spostrzeżenie!

0

@Majowy_ Że musimy uwierzyć w projekt i we Flicka. Uwierzcie, cules!

1

@Astad https://m.aiscore.com/pl/salary/team-athletic-bilbao-w34kgmi3w8a8ko9

Tu jest niezła tabelka. 8,8 mln funtów czyli koło 10 mln euro. Faktycznie na tle kolegów dużo, drugi Williams jedynie ma podobną kwotę.

0

@Faro Na mundialu też ograli Kostarykę 7:0 i się już zacząłem łudzić... ;-)
Choć powiem Ci że z każdym rokiem ten hiszpański szkielet (w głownej mierze naszych zawodników) jest bardziej doświadczony więc z każdym rokiem przewiduję lepszy wynik. Fermin może bez problemu grać w podstawie., a będzie tylko lepszy.

Media

Sonda

Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?