0

@Armintrance1 To piekne i ważne wydarzenie, lecz niestety nie ma nic wspólnego ze sportem a tym bardziej z FC Barceloną...
Czy jednak ma....?

29

Feliz cumpleaños panie Pedro!

Kochani cules, dzisiaj 37 lat kończy Pedro Eliezer Rodriguez Ledesma. No tego pana to ja chyba przedstawiać nie musze? Ileż nam ten sympatyczny Kanaryjczyk radości przysporzył to głowa mała a to wszystko głównie dzięki Pepowi, który miał nosa i odwage na niego postawić. Jako pierwszy piłkarz w historii strzelił gola w sześciu różnych rozgrywkach w ciągu jednego roku! Dziękujemy Pedro i nigdy o tobie nie zapomnimy.


@Symson
@patataj
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

1

@FcPortoFan1999 No żebyś wiedział że dziwne...

8

Feliz cumpleaños panie Nadal!

28 lipca 1966 r. urodził się Miguel Angel Nadal. Ten prawy obrońca debiutował w La Liga w barwach RCD Mallorca i w ekipie z rodzinnych Balearów spędził 5 sezonów. W 1991 r. trafił do FC Barcelony. W ,,Dream Teamie” Johana Cruijffa miał pewne miejsce w składzie do czasu przyjścia Luisa Van Gaala. Po pierwszym sezonie Holendra, Nadal zdecydował się wrócić do Mallorci, gdzie w 2005 r. zakończył kariere. Miguel Angel jest wujkiem słynnego tenisisty Rafaela Nadala, który jest z kolei znanym kibicem Realu Madryt...



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

1

@arasz1819 No i w sumie ma racje. popieram konkretną dyscypline. Guardiola jest podobny, swego czasu dzwonił do domów piłkarzy i pytał czy już są w łóżkach gotowi do spania...

1

@arasz1819 Aż taki ,,faszysta" z niego?

11

Legendy niemieckiego futbolu:

26 lipca 1953 roku urodził się niemiecki trener piłki nożnej, menedżer i były piłkarz Wolfgang Felix Magath. Matka Magatha, Helene, była uchodźczynią z Prus Wschodnich a jego ojciec Felix, żołnierzem amerykańskim, który przybył z Portoryko i stacjonował w Niemczech. Magath dorastał bez ojca, gdyż w 1954 roku wrócił do ojczyzny. Dopiero w wieku 15 lat Magath nawiązał pierwszy kontakt listowy z ojcem i w tym samym roku jako swoje imię wybrał imię ojca. Magath już w wieku siedmiu lat grał w piłkę nożną w swoim rodzinnym klubie, w wieku jedenastu lat przeniósł się do Aschaffenburga, a w wieku 21 lat Magath grał już w drużynie Saarbrücken w drugiej Bundeslidze. Dwa lata później podpisał z nim kontrakt Hamburger SV. Felix Magath szybko zapewnił sobie stałe miejsce w środku pola. Pierwszym wydarzeniem w karierze piłkarza było zdobycie Pucharu Europy w 1983 roku. 46 goli dla HSV w ciągu dziewięciu lat uczyniło Felixa Magatha jednym z najpopularniejszych piłkarzy Bundesligi, zdobył trzy tytuły mistrzowskie, a w latach 1982 i 1986 został z reprezentacją wicemistrzem kraju. Po zakończeniu aktywnej kariery piłkarskiej Magath został w 1995 roku trenerem HSV. Następnie uplasowały się 1. FC Nürnberg, Werder Brema, Eintracht Frankfurt i VfB Stuttgart, z których ten ostatni Magath doprowadził do tytułu wicemistrza Niemiec w 2003 roku, a tym samym do Ligi Mistrzów po raz pierwszy w historii klubu. Sukces, który umożliwił mu przejście do FC Bayern. W latach 2005 i 2006 Magath zdobył z reprezentacją Monachium puchar i mistrzostwo. Jednak w 2007 roku Magath odszedł po słabym początku drugiej połowy sezonu. Sukces szybko jednak wrócił: Magath niespodziewanie został mistrzem Niemiec z VfL Wolfsburg w 2009 roku. Po krótkim „objeździe” do FC Schalke 04 Magath wrócił do Wolfsburga w 2011 roku i udało mu się wyciągnąć drużynę z dołu tabeli. W 2012 roku Magath opuścił Bundesligę i przeniósł się do międzynarodowych klubów, był trenerem w Fulham FC oraz w chińskim klubie pierwszej ligi Shandong Luneng do 2017 roku. Od 2020 roku Magath pracował jako konsultant i kierownik działu we frankońskiej firmie poligraficznej Flyeralarm. W marcu 2022 roku ogłoszono powrót Magatha do Bundesligi.


@Arkon
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

13

Debiut ,,Ronniego” w barwach Blaugrany:

27 lipca 2003 r. Ronaldo de Assis Moreira(znany jako Ronaldinho Gaucho) zadebiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony. Zdarzenie to miało miejsce w meczu towarzyskim z Juventusem Turyn zakończone remisem 2:2, jak również rzutami karnymi wygranymi przez Barçe 6:5, w ramach tourne po Stanach Zjednoczonych. Ronaldinho pojawił się na murawie od 46 minuty a w serii rzutów karnych wykorzystał swoją ,,jedenastke” na remis 4:4. Decydujące o zwycięstwie trafienie na 6:5 zaliczył Carles Puyol.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

0

@Deraxium Nigdy w życiu bym się po Laporcie nie spodziewał czegoś takiego. To wygląda wręcz na sabotaż finansowy klubu...

10

Ciekawostki klubowe Blaugrany:

27 lipca 1999 r. nadawanie rozpoczęła Barça TV. Oficjalna klubowa telewizja wystartowała jako Canal Barça(obecną nazwę wprowadzono w 2004 r.). Dostępna jest w języku katalońskim, hiszpańskim oraz angielskim. Kanał dostępny jest za darmo w telewizji naziemnej na terenie Katalonii oraz na hiszpańskiej platformie satelitarnej. Za granicą można go oglądać z reguły w postaci bloków programowych dostępnych w kanałach sportowych.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

19

Zamienił stryjek siekierke na kijek!

26 lipca 2009 r. doszło na linii Mediolan-Barcelona do transferowej wymiany Samuela Eto’o na Zlatana Ibrahimovicia. W ten sposób dobiegła końca jedna z najdłuższych sag transferowych w klubowej historii. Blaugrana zapłaciła Interowi za szwedzkiego napastnika 40 mln euro, w pakiecie oddając Eto’o, któremu pozostawał rok do końca kontraktu. Osobiście największy żal jaki mam do Guardioli to właśnie pozbycie się wówczas jednego z najlepszych napastników świata, jakim z pewnością była ,,Czarna perła” z Kamerunu. Nie wielu zdaje sobie sprawe że przecież to głównie jemu i Messiemu zawdzięczamy wywalczenie dwóch pucharów Champions League...

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

15

Pożegnalny list Overmarsa:

Dokładnie 20 lat temu holenderski skrzydłowy we wzruszający sposób pożegnał się z fanami Blaugrany, kończąc jednocześnie piłkarską karierę: ,,Kochani barceloniści, gra w tym klubie była moim marzeniem od dziecka i to marzenie stało się rzeczywistością cztery lata temu. Motywem odejścia jest fakt że fizycznie nie jestem już przygotowany do gry na wysokim poziomie wymaganym w FC Barcelonie. Po długim czasie rozmyślań o przyszłości podjąłem bolesną decyzje o zakończeniu kariery profesjonalnej. Z tego powodu i ze względu na szacunek, jakim darzę FC Barcelone i jej socios zrezygnowałem z ostatniego roku kontraktu, nie oczekując niczego w zamian, uważam że tak było uczciwie. Jestem pewien iż FC Barcelona rozpoczyna nową ere sukcesów i dlatego życzę wszystkiego najlepszego moim kolegom, sztabowi technicznemu, zarządowi i przede wszystkim socios, bo zawsze mnie wspieraliście”.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

0

@MOLESTA Pierwsze słysze! Masz jakieś nagranie tego?

0

@JohnnySilverhand No właśnie skoro byłby lepszy od konkurencji! Problem polega na tym że on już dawno nie jest lepszy od konkurencji. No ale skoro ty użytkowniku uważasz że on nadal jest w odpowiedniej dyspozycji na kadre FC Barcelony, to już twoja opinia...
Ja osobiście twierdze że ten piłkarz nie nadaje się nawet na zmiennika w ,,naszym" klubie. Oczywiście na te chwile...

11

Debiuty żywych legend FC Barcelony:

26 lipca 2002 r. w towarzyskim meczu z Grenoble Foot 38(przegranym przez Blaugrane 1:0) zadebiutował w pierwszej drużynie Victor Valdes. 20 letni wówczas bramkarz zastąpił w drugiej połowie Roberta Enke.

26 lipca 2007 r. Thierry Henry zadebiutował w barwach FC Barcelony. Debiut przypadł na towarzyski mecz z Dundee United wygrany 1:0. Debiut dla Francuza okazał się wymarzony ponieważ Henry wchodząc na boisko po przerwie strzelił zwycięskiego gola w ostatniej minucie meczu.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

7

Żywe legendy niemieckiego futbolu:

25 lipca 1958 r. urodził się Karlheinz Helmut Förster, środkowy obrońcy. Förster jako junior grał w klubach Badenia Unterschwarzach, Waldhof Mannheim oraz VfB Stuttgart. W 1977 roku został włączony do pierwszej drużyny VfB Stuttgart, grającej w 2. Bundeslidze Süd. W 1977 roku awansował z zespołem do Bundesligi. W tych rozgrywkach zadebiutował 6 sierpnia 1977 roku w zremisowanym 3:3 meczu z Bayernem Monachium. 7 stycznia 1978 roku w zremisowanym 1:1 pojedynku z 1. FC Saarbrücken strzelił pierwszego gola w Bundeslidze. W 1979 roku Förster wywalczył z klubem wicemistrzostwo RFN. W 1982 roku został wybrany Niemieckim Piłkarzem Roku. W 1984 roku zdobył z zespołem mistrzostwo RFN. W 1986 roku dotarł z nim do finału Pucharu RFN, jednak Stuttgart przegrał tam z Bayernem Monachium. W 1986 roku Förster odszedł do francuskiego Olympique Marsylia. W 1989 roku zdobył z nim mistrzostwo Francji oraz Puchar Francji. W 1990 roku ponownie zdobył z zespołem mistrzostwo Francji. W tym samym roku zakończył karierę. W reprezentacji RFN Förster zadebiutował 5 kwietnia 1978 roku w przegranym 0:1 towarzyskim meczu z Brazylią. 17 października 1979 roku w wygranym 5:1 meczu eliminacji Mistrzostw Europy 1980 z Walią.

W 1980 roku znalazł się w kadrze na Mistrzostwa Europy. Zagrał na nich w meczach z Czechosłowacją (1:0), Holandią (3:2), Grecją (3:2) i Belgią (2:1). Reprezentacja RFN została natomiast triumfatorem tamtego turnieju. W 1982 roku Förster został powołany do kadry na Mistrzostwa Świata. Wystąpił na nich w spotkaniach z Algierią (1:2), Chile (4:1), Austrią (1:0), Anglią (0:0), Hiszpanią (2:1), Francją (3:3, 5:4 w rzutach karnych) i w finale z Włochami (1:3). Tamten mundial RFN zakończył na 2. miejscu. W 1984 roku ponownie wziął udział w Mistrzostwach Europy. Zaliczył tam pojedynki z Portugalią (0:0), Rumunią (2:1) i Hiszpanią (0:1). Kadra RFN odpadła z tamtego turnieju po fazie grupowej. W 1986 roku Förster po raz drugi był uczestnikiem Mistrzostw Świata. Zagrał tam w spotkaniach z Urugwajem (1:1), Szkocją (2:1), Danią (0:2), Marokiem (1:0), Meksykiem (0:0, 4:1 w rzutach karnych), Francją (2:0) oraz w finale z Argentyną (2:3). Reprezentacja RFN zakończyła tamten mundial na 2 miejscu. W latach 1978–1986 w drużynie narodowej Förster rozegrał w sumie 81 spotkań i zdobył 2 gole.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

11

Prezentacja Alexisa w FC Barcelonie:

25 lipca 2011 r. odbyła się prezentacja Alexisa Sancheza. Urodzony w 1988 r. Alexis zaczynał karierę w Club de Deportes Cobreola, skąd w 2006 r. kupiło go włoskie Udinese. Włosi wypożyczali go kolejno do chilijskiego Colo Colo i argentyńskiego River Plate, więc na swój debiut we Włoskiej Serie A Sanchez musiał czekać aż do 2008 r. Trzy udane sezony w Udinese zaowocowały transferem do Barçy, która zapłaciła 26 milionów euro i dodatkowe 11 milionów w postaci zmiennych. ,,Przyszedłem uczyć się od najlepszych”- przekonywał Alexis na swojej pierwszej konferencji prasowej w roli piłkarza Blaugrany. Prezentacja i tradycyjna sesja zdjęciowa nie odbyła się na Camp Nou, lecz w Ciutat Esportiva Joan Gamper.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

No i całe szczęście że nie jest zawodnikiem FC Barcelony, bo gdyby był to mam wrażenie że Flick zaczął by z niego korzystać...

16

Ten mecz zapoczątkował cudowną przygodę z Dumą Katalonii:

24 lipca 2008 r. Josep Guardiola zadebiutował w roli pierwszego szkoleniowca FC Barcelony. Debiut przypadł na mecz towarzyski ze szkockim FC Hibernian wygrany przez Barçe 6:0. Jednocześnie w tym meczu zadebiutował również w wyjściowym składzie młodziutki Sergio Busquets, który rozegrał tylko pierwszą połowe spotkania. Gole zdobywali: Gudjohnsen(2), Messi, Pedro, Krkič oraz Yaya Toure. Tak oto rozpoczęła się jedna z najwspanialszych epopei w historii futbolu.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

10

A to ci gagatek!

24 lipca 1990 r. niejaki Luis Milla wykupił się z FC Barcelony pieniędzmi otrzymanymi z Realu Madryt. W sezonie 1988/89 Milla awansował do pierwszej drużyny Barçy, od razu stając się ważnym graczem. Był liderem środka pola i otrzymał powołanie do reprezentacji Hiszpanii. W drugim sezonie nadal grał w pierwszym składzie ale w połowie sezonu zaczął się domagać podwyżki i awansu na najwyższy szczebel drabinki płacowej. Cruijff był temu przeciwny i uważał że Milla musi jeszcze potwierdzić swoją przydatność do zespołu. Kulminacją konfliktu był finał Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt, na który Milla nie został nawet powołany. Zwycięstwo z Królewskimi 2:0 spowodowało iż Cruijff zyskał jeszcze mocniejszą pozycje w klubie. Blaugrana, tak jak zapowiadał trener, zaproponowała Milli podwyżke, lecz nie taką jaką oczekiwał piłkarz. W efekcie 24 lipca Hiszpan wykupił swój kontrakt i przeszedł do Realu Madryt a prezydent Gaspart życzył mu wszystkiego najlepszego w życiu prywatnym i wszystkiego najgorszego w karierze piłkarskiej. Johan Cruijff nie przejął się zbytnio stratą jednego piłkarza i oświadczył że bez problemu może ,,wyprodukować nowego Mille”. Na miejsce zwolnione przez pomocnika awansował do pierwszej drużyny…Josepa Guardiole. Natomiast Milla przez pierwsze 4 sezony w Realu grał mało, głównie przez poważną kontuzje w pierwszym sezonie. Później niespodziewanie stał się ważną postacią w drużynie i zdobył z Królewskimi 2 tytuły mistrza Hiszpanii. Jak się później okazało Cruijff nie rzucał słów na wiatr i rzeczywiście ,,wyprodukował nowego Mille”, którym był wychowanek La Masii- Josep Guardiola.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

9

Zapomniane legendy FC Barcelony:

24 lipca 1930 r. urodził się Eduardo Manchon Molina, hiszpański piłkarz grający jako napastnik. Choć z natury był lewonożnym zawodnikiem, to radził sobie równie dobrze na prawym skrzydle operując prawą nogą. W latach 1950-1957 strzelił 88 goli w 201 meczach dla Blaugrany i był to najbardziej udany okres w jego karierze. Należał do legendarnej drużyny „Five Cups-Barça”, która w 1952 roku zdobyła wszystkie pięć możliwych trofeów. W klubie dwukrotnie wygrał La Liga, cztery razy Puchar Hiszpanii, dwukrotnie Copa Eva Duarte, Trofeo Martini & Rossi oraz Copa Latina. Manchon, pochodził z ubogiej rodziny z Murcji, a dołączył do Barcelony w wieku 16 lat. Po raz pierwszy grał w katalońskim klubie SD España Industrial, który był wówczas rezerwowym zespołem Barcelony. W piątej rundzie La Liga sezonu 1950/51, Manchon zadebiutował w lidze w pierwszym zespole przeciwko Walencji, a także strzelił pierwszego gola dla klubu. Wraz z Laszlo Kubalą, Cesarem i Estanislau Basorą stworzyli jeden z najmocniejszych ataków w historii klubu. W sezonie 1951–52 klubowi udało się zdobyć wszystkie pięć trofeów. Po pobycie w Barcelonie grał jeszcze w Granada CF w sezonie 1957–58, a później w Deportivo de La Coruña, Club Atletic Iberia i CE L'Hospitalet.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

1

@MCPaRaCa Ano rzeczywiście 2 lata tylko. Coś się rozpędziłem o rok...

0

@MCPaRaCa 2!? Na pewno nie 3? Bo nie sprawdzałem...

4

Vamos, vamos Argentina!, vamos, vamos a ganar!,

que esta banda quilombera, no te deja, no te deja de alentar!

10

Czy wiemy(pamiętamy) że:

Dokładnie 3 lata temu Robert Lewandowski zadebiutował w barwach FC Barcelony. Debiut przypadł na towarzyskie El Clasico na Allegiant Stadium w Las Vegas w ramach Soccer Champions Tour. Mecz zakończył się zwycięstwem Blaugrany 1:0 po golu Raphinii w 27 minucie. Robert zagrał tylko pierwszą połowe meczu.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

11

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

23 lipca 1940 r. urodził się Alfred Olek, pomocnik. ,,Żeby Olek był bożyszczem wszystkich Polek”– śpiewali Skaldowie. Jeden z najmniej docenianych piłkarzy Górnika z jego złotych czasów. Przygodę z piłką zaczynał podobnie jak jego kolega Roman Lentner w klubie Czarni Chropaczów. Zaczynał jako 15-latek i to w tym zespole wchodził w wiek seniorski. Dopiero kiedy miał 24 lata przeniósł się do GKS Świętochłowice, a po roku trafił do Górnika. ,,Po pierwszych treningach pukaliśmy się wszyscy w czoło. Kto takiego faceta jak Alfred Olek ściągnął do górnika? po co? ale potem wszystko się zmieniło, Alfred „urósł” i stał się ważną postacią naszej drużyny”– wspominał Stanisław Oślizło. Dużo czasu poświęcił mu trener Géza Kalocsay, który godzinami trenował z Olkiem rajdy wzdłuż linii bocznej boiska i dośrodkowania. Technicznie był, delikatnie mówiąc, dość surowy, ale nadrabiał to pracowitością. Był wrogiem alkoholu i papierosów, a o jego wydolności krążyły legendy. W pucharowym meczu z Djurgårdens reporter Sportu zachwycał się, że Olek był dosłownie wszędzie. Zygfryd Szołtysik wspominał, że Alfred biegał jak nakręcony, a jak miał kogoś wyłączyć z gry, robił to doskonale. Grał tam, gdzie trener go ustawił i robił to znakomicie. Miał „żelazne płuca” i był niesamowicie waleczny i ambitny. W Zabrzu spędził sześć sezonów. Trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Polski (1967, 1971, 1972) i czterokrotnie puchar Polski (1968, 1969, 1970, 1971. Tylko raz dostał szansę w reprezentacji. Trener Koncewicz wpuścił go na boisko w drugiej połowie wygranego 2:1 meczu z Irlandią w Poznaniu 6 maja 1970 r. Z Górnika odszedł do szkockiego Hamilton FC. Po dwóch latach wrócił do kraju i grał jeszcze dla Concordii Knurów a karierę kończył w LZS Gierałtowice. Z tymi dwoma zespołami pracował także jako szkoleniowiec. Na emeryturze trenował młodzież w Victorii Pilchowice, a czasami, kiedy nie miał kto zagrać, sam pojawiał się na murawie. Zawsze bardzo dbał o boisko. Spędzał na nim mnóstwo czasu, równiutko kosząc trawę.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

7

Prezydenci FCB:

23 lipca 2000 r. Joan Gaspart wygrał wybory prezydenckie w FC Barcelonie. W ten sposób skończyła się era Josepa Lluisa Nuñeza, który opuścił fotel prezydenta aż po 22 latach rządów. Jego następcą został dotychczasowy wiceprezydent i jednocześnie najbliższy współpracownik. Gaspart uzyskał 25 181 tys. głosów na 45 888 oddanych(uprawnionych do głosowania było nieco ponad 93 tys. socios) i nieznacznie wyprzedził swojego kontrkandydata Lluisa Bassata.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

9

Żywe legendy hiszpańskiego futbolu:

22 lipca 1963 r. urodził się Emilio Butragueño. Legenda reprezentacyjnej oraz klubowej piłki w Hiszpanii. Wspaniały gracz drugiej lub pierwszej linii, który miał ogromną swobodę w poruszaniu się z piłką przy nodze i niebywały zmysł do gry kombinacyjnej. Jego domeną było także zabójcze wykończenie akcji. „To gość, który strzelanie goli ma we krwi!” – zwykł mawiać na temat Emilio Butragueño sam Alfredo Di Stefano. Zatrzymując się dosłownie na krótką chwilę w komplementowaniu Butragueño, należy cofnąć się o 30 lat i sięgnąć do korzeni jego piłkarskiej kariery. Przebijając się przez przedsionek madryckiego zespołu, czyli Castillę, zdołał załapać się do „osiemnastki” meczowej na mecz z Cádiz CF. Gdy gra Los Blancos nie układała się najlepiej, 21–letni wówczas Hiszpan dostał swoją szansę od Alfredo Di Stefano, do zaprezentowania swoich umiejętności, w drugiej połowie meczu. Emilio, który wówczas nosił numer 14 na koszulce, ze względu na ogromną sympatię do swojego idola Johana Cruyffa, zdołał wbić dublet i zapewnić wygraną Królewskim. To był jeden z pierwszych jego występów w seniorskiej drużynie, lecz na tyle udany, że zdołał wywrzeć dobre wrażenie na Di Stefano oraz rozpocząć nową, pełną sukcesów erę pod przywództwem „La Quinta del Buitre”. Kiedy miałem osiemnaście lat, kopałem w piłkę na szkolnym boisku, a w momencie gdy miałem dwadzieścia, zadebiutowałem w pierwszej drużynie Realu. W moim życiu działy się cuda. Butragueño swój przydomek „El Buitre” – czyli sęp, zawdzięcza temu, że przewodził kwintetowi złożonemu z takich zawodników jak: Rafael Martin Vazquez, Michel, Miguel Pardeza i Manolo Sanchis. Razem tworzyli „La Quinta del Buitre”, czyli Piątkę Sępów, którzy w przyszłości okazali się kluczowymi postaciami w zdobywaniu kolejnych trofeów przez zespół z centralnej części Hiszpanii. Piątka Sępów pod egidą filigranowego Butragueño, zagwarantowała świetne wyniki Realu Madryt w kolejnych sezonach, wygrywając aż pięć razy z rzędu mistrzostwo kraju, licząc od sezonu 1985/1986. To była całkowita dominacja Królewskich w Hiszpanii, która była niemałym pstryczkiem w nos dla Barcelony. Jednak prym Realu na krajowym podwórku nie przełożył się na triumf w Lidze Mistrzów. Butragueño pytany po latach o brak zwycięstwa w Pucharze Europy odparł: ,,To ciągle nas uwiera. Nie wygraliśmy Ligi Mistrzów z powodu braku szczęścia, które trzeba mieć, aby zwyciężyć. PSV i Bayern wyrzucili nas za burtę w półfinałach, chociaż byliśmy od nich lepsi….”. Butragueño jako reprezentant kraju również został dobrze zapamiętany i to nie tylko przez hiszpańskich kibiców, lecz także sympatyków piłki z całego świata, poprzez niezapomniane występy na mundialu w Meksyku. Hiszpanie wyszli bez większych problemów ze swojej grupy, w której znajdowali się Irlandczycy z Północy, Algierczycy oraz Brazylijczycy. W fazie pucharowej trafili na silną Danię, której przewodził Michael Laudrup, uznawany za jednego z najlepszych zawodników w historii duńskiej piłki. ,,Przeszliśmy do 1/16 rozgrywek, gdzie trafiliśmy na Danię, która była jedną z silniejszych drużyn i faworytem do tytułu”– wspominał Butragueño.

,,Byli lepsi w pierwszej połowie, ale wróciliśmy do gry po ich błędzie. Przejęli inicjatywę ponownie, ale dopadliśmy ich przy kontrataku.” – kontynuował „El Buitre” – „Strzeliłem cztery gole, co było wręcz niesłychane. Nigdy nie przewidywałbym, że zrobię to na mistrzostwach świata! To było coś więcej, niż mogłem sobie wymarzyć”. Mimo świetnej gry Hiszpanów w meczu z Duńczykami, Butragueño i spółka musieli przełknąć gorycz porażki w następnej rundzie, kapitulując po rzutach karnych z reprezentacją Belgii. Popularny Sęp zdołał jednak uplasować się na drugim miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców turnieju. Butragueño w swoim skromnym stylu tak skomentował całą sytuację: ,,Czułem się trochę dziwnie. Nigdy nie byłem superstrzelcem, ale tamtego dnia miałem po prostu szczęście. Mój tata i moja przyszła żona byli zachwyceni, ale ja byłem dość spokojny. To był szczyt mojej kariery i myślę, że z tego [turnieju] większość ludzi mnie pamięta”. Butragueño był zawodnikiem, który zawsze zachowywał skromność, uprzejmość oraz wysoką kulturę na boisku, jak i poza nim. Przez całą swoją karierę nigdy nie został zesłany do szatni za otrzymanie czerwonej kartkę, a w ciągu dwunastu lat gry dostał zaledwie pięć żółtych kartoników, co jest ewenementem. W dzisiejszej rzeczywistości piłkarskiej trudno wyobrazić sobie tak dobre statystyki w kategorii fair play, głównie dlatego, że aspekty taktyczne nierzadko nakazują grę faul, która chroni zespół od straty bramki. ,,Jestem wielkim zwolennikiem piłkarzy, którzy po prostu koncentrują się na tym, jak pomóc swojej drużynie i na niczym więcej. Jak zdałem sobie z tego sprawę [z gry fair play], to nie miałem zamiaru osiągnięcia czegoś poprzez niezdrową walkę z piłkarzami z przeciwnej drużyny czy z sędzią. Mój cel był jeden: korzystanie z mojej wizji i zmysłu piłkarskiego by wygrywać”– komentował Butragueño. Po kolejnych, już nie tak obfitych w trofea czasach, postanowił zakończyć swoją przygodę z Królewskimi. Ukoronował to jednak mistrzostwem Hiszpanii, odzyskując prym w kraju, po pięciu latach. 1994/1995 był jego ostatnim sezonem w Realu. Popularny numer 7, po trzynastu latach udanego związku, postanowił udać się na piłkarską emeryturę do meksykańskiego klubu Celaya. Tym samym Emilio zamknął rozdział pod tytułem „Real Madryt”, zdobywając: sześć razy mistrzostwo Hiszpanii, dwa Puchary UEFA, Puchar ligi hiszpańskiej oraz koronę króla strzelców za sezon 1990/91. Gdy w 1998 roku Butragueño już na dobre zawiesił buty na kołku, długo nie próżnował. Ambitny Hiszpan udał się do Stanów Zjednoczonych, by tam rozpocząć studia oraz naukę angielskiego. Jego rozwój i determinacja zaprocentowały, ponieważ w 2004 roku decyzją Fiorentino Pereza, Butragueño dostał posadę pracy w miejscu, które jest dla niego szczególne. W Realu Madryt. ,,Muszę robić sporo różnych rzeczy w mojej nowej pracy”– opowiadał w ekskluzywnym wywiadzie dla FIFA.com Butragueño - ,,Moja żona zawsze mówiła, że kiedy wreszcie skończę karierę piłkarską, to będę miał więcej czasu dla rodziny, ale fakty są takie, że teraz mam go jeszcze mniej”– zakończył Emilio. Butragueño był graczem wybitnym. Jednym z tych, którzy wyprowadzili Real Madryt na właściwą, usłaną sukcesami ścieżkę. Jego styl gry, zachowanie w stosunku do innych na boisku oraz klasa pozaboiskowa, to wszystko powinno przyświecać każdemu piłkarzowi zakładającemu koszulkę Los Blancos.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

7

@FCBparasiempre
22 lipca 1960 r. urodził się Andrzej Pałasz, napastnik. ,,Ten mecz ciągle rozgrywam w głowie i pewnie będę go grał do końca życia”- mówi o przegranym starciu Polaków z Włochami w półfinale España ’82 Andrzej Pałasz, były napastnik Biało-Czerwonych i Górnika Zabrze. 8 lipca 1982 r. w półfinale mundialu na Camp Nou do przerwy Polacy przegrywali 0:1 po golu Paulo Rossiego. Naszym gra się nie kleiła, potrzebny był impuls z ławki. Piechniczek postanowił zdjąć pomocnika Ciołka i wstawić napastnika Pałasza. To już była gra na całość, wszystko albo nic. ,,Wiedziałem czego się ode mnie oczekuje. Mówiąc krótko: zmiany wyniku. Ogromna odpowiedzialność a przecież trzy poprzednie mecze przesiedziałem na ławce. Nie, nie czułem się usztywniony. W każdej chwili byłem gotów rzucić się na tych Włochów. Głowę miałem wypchaną pomysłami. Za bardzo jednak chciałem pomóc, zmienić, naprawić. Decydowały niuanse: tu zabrakło centymetrów, tam ułamka sekundy. Zbyt często nie dochodziłem do piłki i zbyt często ją traciłem. Człowiek wyrywał się do przodu, paliło mu się pod nogami, no ale nie wychodziło. Im bardziej zbliżałem się do bramki, tym większe podejmowałem ryzyko i niewłaściwe decyzje. Włosi ustawili w obronie tę swoją przeklętą zapore i tylko się od niej odbijałem. Mundial zaczeli słabo, ledwo wyślizgneli się z grupy ale potem rozwinęli skrzydła. Byli bardzo mocni, nie umieliśmy dobrać się im do skóry. Gdybym zrobił bramkową akcje albo sam strzelił gola, który odwraca losy meczu, chyba bym cholera zwariował! Ależ by to było szaleństwo! Tak, zgadzam się że moja piłkarska historia wyglądała by wtedy zupełnie inaczej. Mieliśmy finał na wyciagnięcie ręki… Jednak równie mocno doceniam fakt że mogłem w takim meczu zagrać. Przypomniałem sobie wtedy jak ganiałem za piłka po podwórkach. Jak uparcie chodziłem na treningi żeby zostać porządnym piłkarzem i nagle na stadionie w Barcelonie grałem w półfinale mistrzostw świata! Rozpierała mnie duma”- opowiada pan Andrzej. Słusznie czuje się wyróżniony. W końcu w dziejach naszej piłki jest tylko 13 reprezentantów Polski, którzy zagrali w półfinale mundialu i on należy do tej grupy. Magicznych chwil w piłkarskim życiu miał więcej. Na przykład jako 19-latek zetknął się z Diego Maradoną. Młodzi Polacy grali w mistrzostwach świata U-20 w Japonii i zajeli 4 miejsce. Argentyna została mistrzem świata a jej asem był Boski Diego. Wtedy jeszcze nie miał takiego przydomku, lecz już uchodził za gigantyczny talent. Rok wcześniej nie było go w kadrze na argentyński mundial, choć wielu uważało to za błąd. W Japonii czarował grą. W fazie grupowej Argentyna pokonała Polske 4:1. Najpierw strzelił Maradona, podwyższył Calderon, inny późniejszy wicemistrz świata z 1990 r. Na 2:1 do siatki trafił… Pałasz. W tamtych czasach do Polski docierały skąpe informacje na temat młodych latynoskich piłkarzy. Nie wiedziałem, jakim graczem naprawdę jest Maradona. Poznawałem go w czasie meczu.”- wspomina Pałasz. W Japonii Pałasz strzelił 5 goli i był trzecim strzelcem turnieju za Ramonem Diazem i Maradoną. ,,W ćwierćfinale po serii rzutów karnych wyeliminowaliśmy Hiszpanie, jednak ja swój strzał zmarnowałem. Potem w półfinale przegraliśmy z Ruskimi 0:1. Ech te moje pierońskie półfinały…”- ciężko wzdycha nasz bohater. W meczu o 3 miejsce Pałasz zdobył gola a po dogrywce Polacy zremisowali 1:1 z Urugwajem i znowu były karne. ,,Tym razem już nie chciałem podchodzić do piłki. Niewiele to pomogło bo i tak przegraliśmy. Szkoda, medal przeszedł nam koło nosa. W sumie była to fantastyczna przygoda. Wiecie co w tamtych czasach oznaczała dla nas, młodych chłopaków z Polski wyprawa na turniej do Japonii? Fujiyama, Tokio, szybka kolej… Wszystko było jak z bajki!”- wspomina były reprezentant. Z ,,japońskiej” kadry niewielu polskich piłkarzy wskoczyło w dorosłej piłce na mundialowi poziom: Kazimierski, Skrobowski, Buncol, no i Pałasz. Do tej wielkiej piłki ruszył z Zabrza; tam się wychował i nauczył grać. ,,Miałem 17 lat. Przychodziłem do pierwszej drużyny i nawet nie wiedziałem czym właściwie jest kontrakt. Człowiek był przywiązany do klubu i robił wszystko aby w nim zaistnieć. Urodziłem się w domu a nie w szpitalu i zawsze żartuje że po otwarciu oczu najpierw zobaczyłem stadion Górnika. Od razu już wiedziałem gdzie w końcu wyląduje. Bez piłki nie mogłem żyć, klub był moim drugim domem, jeśli nie pierwszym, bo spędzałem tam naprawdę mnóstwo czasu.”- opowiada pan Andrzej. Trafił do drużyny, która razem z nim rosła w nową siłe. Pałasz był coraz starszy a Górnik coraz lepszy. W połowie lat 80-tych zdominował lige. ,,To była naturalna kolej rzeczy. Mysle że gdyby poskładać Górnika z ostatnich 7-8 lat, z Milikiem, Mączyńskim, Kądziorem, Kurzawą, to może znowu byłby mistrzem polski. Natomiast za moich czasów coraz mocniejszy Górnik cały czas się konsolidował. Nie tracił nikogo znaczącego i jeszcze był wzmacniany.”- wyjaśnia Pałasz. Jednak żeby nastała nowa, złota era Górnika, najpierw trzeba było wrócić do ekstraklasy po niespodziewanym spadku w 1978 r. Tam hartował się Pałasz. Gdy był nastolatkiem mówiło się o nim że być może jest talentem na miare Lubańskiego. ,,Ja tego nie wymyśliłem ale to był czas, kiedy istniała potrzeba wykreowania nowych bohaterów z Roosevelta. Takie porównania są przyjemne ale też niebezpieczne. Ktoś chciał żebym był jak Lubański a po mistrzostwach w Japonii żebym grał jak Maradona. Poprzeczka szła dramatycznie wysoko a ja mogłem się tylko zastanawiać, jak to wszystko udźwignąć. Tak naprawdę od dziecka byłem zapatrzony w Szołtysika i ciężko pracowałem żeby coś osiągnąć. Widziałem że jest duża konkurencja na prawej stronie, to uparłem się że naucze się grać lewą nogą. Trenowałem do znudzenia, do zmęczenia aż wreszcie się nauczyłem.”- wspomina pan Andrzej. W 1985 r. brylujący na krajowych boiskach Górnik w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów trafił na słynny Bayern Monachium. Nadzieje na dobry wynik wśród zabrzańskich kibiców były przesadzone. ,,Nie mieliśmy międzynarodowego doświadczenia w takich meczach. W momentach, które decydują o wyniku, niestety to wychodziło. Strzeliłem co prawda gola na Stadionie Śląskim ale przegraliśmy 1:2. W Monachium mogliśmy to jeszcze odwrócić. Prowadziliśmy 1:0 ale skończyło się na 1:4. W rewanżu nie zagrałem, miałem naderwany mięsień dwugłowy. Niby był cień szansy na występ ale nie chciałem ryzykować ciężkiej kontuzji. Wtedy się nie zdecydowałem. Szkoda że później w lidze tureckiej, kiedy doznałem urazu stopy, postąpiłem odwrotnie. Popełniłem poważny błąd, bo za szybko wróciłem do gry. W piłce trzeba biegać a ja czasem nie potrafiłem chodzić. Chciałem pomóc kolegom, wziąłem środki znieczulające i to już był dla mnie w zasadzie koniec. Powinienem był się wyleczyć a nie pchać do grania.”- wspomina Pałasz. W Górniku 4 z rzędu mistrzowskiego tytułu już nie zdobył, bowiem wyjechał do Niemiec. Został piłkarzem Hannoveru 96, który akurat awansował do elity. W wyjazdowym meczu z Borussią Mönchengladbach(2:1) w końcówce meczu zdobył gola na wage zwycięstwa. ,,No pewnie że ją pamiętam. Jedynego gola w Bundeslidze się nie zapomina. Lewandowski będzie miał trochę większy problem z zapamiętaniem wszystkich swoich goli.”- śmieje się pan Andrzej. W następnym sezonie Hannover zajął ostatnie miejsce a Pałasz odszedł z klubu. ,,Dla mnie prawo Bosmana przyszło o 10 lat za późno. Cały czas byłem tylko wypożyczany z Górnika a kluby nie dogadały się w sprawie kolejnego kontraktu. Poszedłem na wypożyczenie do tureckiego Bursasporu. Miałem dopiero 29 lat.”- zaznacza nasz bohater. Niezaleczona kontuzja stopy przekreśliła dalszą karierę Pałasza. Wrócił do Niemiec, gdzie do dziś mieszka w Neuss niedaleko Düsseldorfu. Chociaż od dawna ma podwójne obywatelstwo i w Niemczech używa nazwiska Andreas Pallasch, jest zadeklarowanym kibicem Biało-Czerwonych oraz Górnika. Nie może być inaczej, to w końcu polski półfinalista mundialu i chłopak z Zabrza…

6

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?