FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
36 obserwujących
0 obserwowanych
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
13
Wilimowski ,,otworzył” sezon 1938:
Inauguracja sezonu wypadła w Niedziele Palmową 10 kwietnia. Początek wyznaczono na 16.30 a przeciwnikiem ,,Niebieskich” był Śmigły Wilno. Na trybunach przy ulicy Cichej zgromadziło się około 3 tys. widzów, co jak na Ruch było dość przeciętnym wynikiem. Warto jednakże zaznaczyć iż tego dnia była bardzo niesprzyjająca pogoda. Opady śniegu z deszczem i przenikliwe zimno nie zachęcały do przyjścia na stadion. Powszechnie spodziewano się łatwego i wysokiego zwycięstwa gospodarzy. Tymczasem początek był zgoła sensacyjny. Już w drugiej minucie wilnianie po składnym zagraniu ataku zdobyli gola. ,,Niebiescy” ruszyli do ataku i po chwili Wilimowski w swoim stylu wyrównał. Dalsza część pierwszej połowy przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy po strzale głową Peterka po rzucie rożnym objęli prowadzenie 2:1. Jednakże goście jeszcze przed przerwą zdołali wyrównać i po 45 minutach wynik brzmiał 2:2. W drugiej połowie z każdą minutą rósł napór Ruchu. Niesamowite rzeczy w bramce gości wyczyniał bramkarz Czarski, który obronił kilkanaście strzałów ,,Niebieskich”. Na początku drugiej odsłony meczu obronił rzut karny egzekwowany przez Peterka. Dopiero w końcówce spotkania rozwiązał się worek z golami a te gole zdobyli: Wilimowski z podania Wiechoczka, Peterek po główce przy rzucie wolnym Giemzy i na sam koniec po pięknej dwójkowej akcji z Wodarzem, ponownie Wilimowski. Ostatecznie Ruch wygrał 5:2 i rozpoczął marsz po kolejne mistrzostwo Polski.
@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
1
@Adran360 Wiem ale chodzi mi głównie o frustracje piłkarzy, którzy nie są w stanie wygrać niczego z drużyną, nawet mistrzostwa Polski, a co niektórzy, jak Kacper Tobiasz, zasługuja na znacznie więcej niż tylko mistrzostwo czy Puchar Polski...
1
No to ja się wcale nie dziwie że najlepsi bramkarze i wogóle piłkarze Legii opuszczają klub na rzecz silniejszego za granicą...
12
Na kłopoty Messi:
10 kwietnia 2013 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou z PSG 1:1 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W rewanżu szala przechylała się na korzyść PSG, gdy na boisko został posłany kulawy Messi, który na jednej nodze wprowadził Barçe do półfinału. To był wspaniały czas ,,La Pulgi”. Bez niego na boisku, w końcówce pierwszego i na początku drugiego meczu, paryżanie wygrali z Katalończykami 3:1, z Messim przegrali 0:2. Blaugrana szósty raz z rzędu dotarła do półfinału Ligi Mistrzów. Gole w meczu zdobyli: Pedro(71 minuta) oraz Pastore(50 minuta).
@Sysia11
@siwykrb
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Adran360
0
@Maoao Słuchajcie no kochani cules, teoretycznie rozumiem wasze obawy, jednak...
Po pierwsze: niemiecki trener a zwłaszcza Hans Flick(ogromne doświadczenie i zdobyty jako drugi trener po Guardioli sekstet) to bardzo szczwana bestia i nie można go w jakikolwiek sposób porównywać z Ernesto Valverde. To trener, który bardzo szybko i bardzo rozsądnie reaguje na sytuacje meczowe a do tego potrafi zrobić coś z niczego. Przykładem jest Raphinia a zwłaszcza Ferran Torres. Czerwona kartka zatem nie bedzie tragedią dla Flicka a wręcz wprost przeciwnie, będzie wodą na młyn...
Po drugie: W moim mniemaniu absolutnie nie można porównywać Borussi do Liverpoolu jeden do jednego! Liverpool w historii zawsze stał na nieco wyższym poziomie od Borussi, zwłaszcza w defensywie...
Uważam że obecna Borussia nawet w połowie nie ma takiej jakości jak za czasów Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka, więc nie bedzie miała większych argumentów na odrobienie strat z Barcelony...
2
@Safrani No ja niestety nie miałem jeszcze jakiejkolwiek możliwości oglądania tego spektaklu na antenie Canal+
1
@Bernard777 Ależ nic się nie stało! Jako prawdziwy cule jestem w stanie wybaczyć naprawde wiele... :)
1
@Bernard777 No więc różnie z tą pamięcią bywa: https://players.fcbarcelona.com/en/match/25906-real-madrid-barcelona
3
@Mario96w Owszem masz racje, to jest tylko sport ale wszelkie nasze spekulacje dobitnie wskazują w tej chwili na półfinał Ligi Mistrzów...
17
El Clasico w cieniu katastrofy:
10 kwietnia 2010 r. FC Barcelona pokonała Real Madrid 0:2 na Estadio Santiago Bernabeu w 31 kolejce Primera Division. Na ten mecz czekał cały świat. Owszem, odbył się ale kibice w Polsce pierwszy raz w historii oglądali wydarzenie w ciszy, bez komentarza dziennikarzy sportowych. ,,Szok. To bardzo ciężkie wyzwanie i takie nienaturalne. Szczerze mówiąc, nie pamiętam nic z tego, jak komentowałem mecz”- wspominał komentator Canal+ Leszek Orłowski. Wiadomość, jaką dostaliśmy przed meczem na Estadio Santiago Bernabeu, zwaliła z nóg. O 8:41 w Smoleńsku rozbił się samolot z parą prezydencką i 94 osobami na pokładzie. Plan komentatorów wywrócił się do góry nogami. 10 kwietnia 2010 r. odbyło się drugie El Clasico w sezonie. Niezwykły piłkarski klasyk, którego stawką było mistrzostwo Hiszpanii. Real Madryt i FC Barcelona jak walec rozjechały resztę rywali i o tytuł grały już między sobą. Nad trzecią Valencią miały 21 punktów przewagi! Wielka uczta na stadionie, a dla Rafała Wolskiego to był pierwszy komentowany klasyk od 2005 r. Canal+ transmitował ostatecznie ten mecz bez komentarza, aby uszanować pamięć ofiar. - Takie trudne momenty trzeba przeżyć, przemyśleć. Dotarło do mnie dość szybko. To chwile, które nas hartują, powodują, że z tego wszystkiego wychodzimy mocniejsi. Myślę, że to jest uniwersalne i dotyczy każdej branży. Masz większy dystans. Coraz lepiej rozumiesz, że nie wszystko zależy od ciebie. Wspominam ten mecz jako niezłą szkołę, ale tak bardziej w sensie ludzkim - mówił nam Wolski. Razem z Orłowskim komentował ten mecz do "puszki". Ich głos można było usłyszeć dopiero w powtórkach. Dziennikarze z całego świata wyrazili Polakom współczucie i kondolencje na trybunie prasowej. Nie potrafili uwierzyć, że katastrofa zdarzyła się naprawdę. To był trudny dzień także dla Jerzego Dudka. Polski bramkarz "Królewskich" w tym spotkaniu był rezerwowym. Kiedyś grał w jednej drużynie z Lechem Kaczyńskim. ,,W 2007 roku w Cardiff skutecznie walczyliśmy o prawo gospodarza dla Polski na Euro 2012. Wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Rozmawiał, żartował”- wspominał "Przeglądowi Sportowemu".
Dzięki inicjatywie Dudka wielki klasyk, na który patrzył cały świat, został poprzedzony minutą ciszy. Ze stadionowych głośników grano utwór Ennio Morricone z oscarowego filmu "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie". Wprawił prawie wszystkich na stadionie w zadumę. W swoim pierwszym klasyku na Bernabeu Cristiano Ronaldo grał z czarną opaską. Tak cały Real łączył się z Dudkiem i wszystkimi Polakami w tragedii. "Królewscy" starali rzucić się na rywala, ale goście zachowywali stoicki spokój. Gole dające triumf FC Barcelonie strzelili Lionel Messi i Pedro po cudownych asystach Xaviego. Real miał swoje sytuacje, ale nie potrafił ich wykorzystać. Cały atak opierał się na Ronaldo, szczególnie od momentu wejścia będącego wówczas bez formy Karima Benzemy. Z kolei Katalończycy dziurawili obronę rywala raz za razem. Choć kontry ekipy z Madrytu nie ustawały, to nie odpuszczało wrażenie, że Barcelona miała wyraźną przewagę na boisku i kontrolowała sytuację. Po meczu Joan Laporta, ówczesny prezydent "Blaugrany", stwierdził, że "to był mecz, w którym walka dominowała nad pięknem, czyli dokładnie taki, jakiego chciał Real". Trzeba jednak podkreślić, że Barcelona świetnie rozegrała spotkanie taktycznie i po wcześniejszym sezonie pełnym sukcesów wciąż przez jej grę przemawiał głód zwycięstwa. Ten mecz okazał się decydujący w wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii. FC Barcelona wygrała 2:0, została samodzielnym liderem i nie oddała prowadzenia w tabeli do końca rozgrywek. Jednak zwycięstwo "Dumy Katalonii" dla części kibiców w naszym kraju zapewne zeszło na drugi lub dalszy plan.
@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
2
@Kuba_6 Przyłączam się do odpowiedzi :)
4
Mamy to! Jesteśmy w półfinale , to znaczy jeszcze nie jesteśmy, no ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie powie mi że w rewanżu dostaniemy od Borussi łomot 4:0!? W końcu Borussia to nie poziom Liverpoolu żeby odrabiać takie straty. No aż takimi frajerami to przecież nie jesteśmy! Jednak w półfinale będzie na nas czekał przeciwnik z wyższej półki a wówczas wszystko się może zdarzyć...
4
No jeśli nie chcemy aby istniało jakieś realne zagrożenie odpadnięcia na Signal Iduna Park, to dzisiaj trzeba wygrać minimum 3:0 i ze spokojem przystępować do rewanżu. W końcu stać nas na to jak mało kogo obecnie.
Vamos Barca, vamos a ganar! Visca el Barca parasiempre!
0
@Irmscher10 Ja akurat pamietam tylko rewanż na Camp Nou i było mi wówczas bardzo żal Barcuni ze odpadła, mimo że jeszcze nie oddałem jej serca jako kibic...
12
Chorzowski debiut ,,Niebieskich”:
Pierwszy oficjalny mecz, po raz pierwszy na stadionie w Chorzowie, po raz pierwszy jako Ruch Chorzów miał miejsce 9 kwietnia 1939 r. Przeciwnikiem ,,Niebieskich” była węgierska ekipa Kispesti(dzisiejszy Honved Budapeszt), w której grali wielokrotni reprezentanci Węgier. Na trybunach 5 tysięcy widzów spragnionych futbolu. Jak duży wymiar miał ten mecz świadczy ilość materiałów fotograficznych z tego spotkania, które znalazły się w archiwum AWR. Chorzowianie prowadzili 1:0 po golu Peterka z rzutu karnego, drugiego dołożył Słota. Po błędzie Dziwisza w doliczonym czasie gry z rzutu karnego wynik na 1:2 ustalił jeden z graczy węgierskich. Ruch był drużyną zdecydowanie lepszą i zrewanżował się za porażke, której doznał AKS Chorzów.
@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
1
@Safrani A no to chyba że tak! Bo tak jakoś napisałeś że zrozumiałem że za Engela była lepsza od Piechniczka. Natomiast jeśli chodzi o kadre Janasa to tak, była gorsza od tej Engela
1
@Ogorinho1974 No żebyś się nie zdziwił. Te pieprzone prześcieradła już nie takie straty odrabiali. Nie oglądałem meczu na Emirates Stadium, jednak zasadniczo Real na wyjeździe a Real na Santiago Bernabeu, to jak Doktor Dżekil i mister hajt!
Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał żeby te dziady odpadli a bardzo dmucham na zimne bo wiem do czego są zdolni na własnych śmieciach...
1
@Safrani Kadra Engela była lepsza od kadry Piechniczka!? Weź nie żartuj! Przecież Piechniczek zdobył srebrny medal na mundialu a Engel co zdobył?
Matysik po tym mundialu mało nie wykorkował!
0
@Pawlak1992 Jeśli chodzi o historie futbolu to służe uprzejmie i pozdrawiam :)
12
Podział punktów ze ,,Starą Damą”:
9 kwietnia 2003 r. FC Barcelona zremisowała z Juventusem Turyn 1:1 w pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Podopieczni Radomira Antica udali się do Turynu, aby zmierzyć się z Juventusem na zatłoczonym stadionie ,,Delle Alpi”. Z wyjściowym składem, w którym znaleźli się przyszli legendarni piłkarze Blaugrany jak Xavi i Carles Puyol, a także tacy zawodnicy jak Patrick Kluivert i Juan Riquelme, Barça miała najsilniejszą drużynę od wielu sezonów. Po fizycznej grze z wyrównanym składem, Azulgrana zremisowała 1:1 po cennym wyjazdowym trafieniu Javiera Savioli w 78. minucie. Juventus objął prowadzenie na początku meczu po golu Paulo Montero w 16. minucie.
@Stinger_
@siwykrb
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360
12
Duma Katalonii w Copa del Rey:
9 kwietnia 1986 r. FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao na San Mames 2:1 w rewanżowym starciu półfinału Pucharu Króla. Barça tylko sobie znanym sposobem przetrwała pierwszy kwadrans rewanżu(na Camp Nou Barça wygrała skromnie 1:0). Bramkarz Urruticoechea kilkakrotnie ratował zespół przed utratą gola, który mógł dać wyrównanie stanu rywalizacji. W 15 minucie Schuster wykonał rzut rożny na krótki słupek, toru lotu piłki nie przeciął żaden z piłkarzy i wpadła ona do bramki. Dziesięciu piłkarzy Athletic, na czele z bramkarzem Zubizarretą domagała się odgwizdania faulu na golkiperze gospodarzy ale arbiter uznał gola. Piękny gol z rzutu wolnego Goikoetxei dał nadzieje na odrobienie strat, lecz przypadkowe wybicie z własnej połowy, po którym Carrasco wykorzystał sytuacje sam na sam zmniejszyło szanse Athleticu niemal do zera. ,,Wiedziałem że zagramy z Blaugraną ale nie spodziewałem się że spotkamy się również przeciwko trójce sędziowskiej. Przy pierwszym trafieniu arbiter najpierw wykonał gest jakby chciał odgwizdać faul ale nagle pokazał na środek boiska. Po tej sytuacji każda decyzja sędziego była dziwna”- podsumował trener Basków Iñaki Saez. Natomiast Schuster miał zupełnie inne zdanie: ,,Sędziowanie było fantastyczne”- podsumował Niemiec.
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
@Stinger_
8
Żywe legendy polskiego futbolu:
8 kwietnia 1972 r. urodził się Piotr Świerczewski. Pomocnik. Młodsza publiczność zna go głównie jako celebryte i bohatera reality show ,,Agent”. Dawniej jego wizerunek gościł w domach wielu nastolatków na całym świecie. Pan Piotr znalazł się bowiem na okładce pierwszej edycji kultowej gry z serii FIFA. Szatnia GKS Katowice często gościła charakternych piłkarzy. Tacy byli Adam Kucz, Sławomir Wojciechowski czy Adam Ledwoń. W niczym nie ustępował im jednak właśnie Świerczewski. Waleczny, ambitny aż do ostatniego gwizdka, bardzo ofiarny zawodnik znakomicie sprawdzał się w roli defensywnego pomocnika. Pseudonim ,,Świr” pochodził tyleż od nazwiska, co bezkompromisowego drapieżnego stylu gry. Przekore pokazał już na początku kariery. Starszy brat Marek swe kroki skierował do Sandecji Nowy Sącz. Piotr postanowił natomiast iść do innej drużyny i wybrał derbowego rywala klubu krewniaka- Dunajec. Z powodu tych cech charakteru wpadł w oko Januszowi Wójcikowi trenerowi reprezentacji olimpijskiej. ,,Wójt” zabrał go na igrzyska do Barcelony, choć istniało poważne ryzyko wykluczenia Świerczewskiego. Zawodnik nie przeszedł pierwszych testów dopingowych. Kolejna próba oczyściła go jednak z zarzutów. Na turnieju zagrał w 5 z 6 meczów. Między innymi zaliczył asyste w starciu z Kuwejtem, po dośrodkowaniu z lewej strony. W finale został wprowadzony w 55 minucie za Marcina Jałochę. Grę od pierwszej minuty uniemożliwiał mu drobny uraz. Z Hiszpanii przywiózł srebrny medal. Odważnie zapowiadał w rozmowie z bratem jeszcze przed turniejem że medal przywiezie. Akurat pewności siebie nigdy mu nie brakowało.
Wraz z Tomaszem Wałdochem chyba najmocniej potem odcisnął piętno na seniorskiej reprezentacji Polski. Razem z Koźmińskim byli kluczowymi postaciami kadry Jerzego Engela, która awansowała na Mundial w 2002 r. Zagrał w 9 z 10 spotkań eliminacji. Na samych MŚ wystąpił zaś przeciwko Koreańczykom oraz Portugalii. Łącznie w kadrze wystąpił 70 razy i strzelił 1 gola. Dzięki temu należy do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Na początku lat 90-tych był natomiast jedną z najbardziej wyróżniających się postaci na pozycji defensywnego pomocnika w Ekstraklasie. Razem z GKS Katowice sięgnął dwukrotnie po Puchar Polski i raz po Superpuchar; wywalczył wicemistrzostwo Polski oraz brązowy medal. Później rozwijał swa karierę we Francji. Wraz z S.C. Bastią zwyciężył w Pucharze Intertoto a z Olimpique Marsylia, gdzie pełnił rolę kapitana , zajął 3 miejsce w Ligue 1. Krótko grał też w Japonii i Anglii. Po przekroczeniu 30-tego roku życia powrócił do Polski. Na rodzinnej ziemi jeszcze dwukrotnie świętował zdobycie Pucharu Polski(z Groclinem Dyskobolią i Lechem) a także dołożył do tego 2 Puchary Ligi(oba z Groclinem), Superpuchar Polski(z Lechem) oraz brązowy medal mistrzostw Polski z Groclinem. Świerczewski w swojej karierze nie unikał kontrowersyjnych sytuacji. Zdawało się że czas ustatkowania się nadejdzie już przed igrzyskami. ,,Świr” wziął ślub i sprzedał ,,szpanerskiego” forda sierre. Jego zapalczywy charakter niejednokrotnie jednak dawał potem o sobie znać. Przydarzyły mu się między innymi bójki z dziennikarzami, kibicami, piłkarzami innych drużyn czy nawet… policjantami. Z drugiej strony dzięki ambicji cieszył się sławą jednego z bardziej lubianych zawodników w kraju. Występował w filmach i serialach. Nie odszedł całkiem od futbolu. W Ekstraklasie był m.in. menadżerem ŁKS-u. Ponadto prowadził też Znicza Pruszków czy Motor Lublin. Niedawno pełnił również funkcje II trenera w kadrze U-21.
@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
@Stinger_
0
@FcPortoFan1999 No cóż, nie każdy będzie ,,alfą" i ,,omegą"....
13
Legendy polskiego futbolu:
8 kwietnia 1950 r. w Malborku urodził się Grzegorz Lato, napastnik. Były takie czasy kiedy Ekstraklasa stanowiła jedyną lige na świecie, gdzie w jednym meczu spotykali się dwaj królowie turniejów olimpijskich oraz król strzelców mundialu. Działo się tak podczas spotkań Legii Warszawa ze Stalą Mielec. W drużynie ze stolicy grał zdobywca korony z Igrzysk z Monachium. Po stronie mielczan jego osiągnięcie skopiował Andrzej Szarmach w Montrealu. Natomiast Grzegorz Lato był najskuteczniejszym zawodnikiem Mistrzostw Świata w RFN. Do dziś jest jednym z dwóch(z Rosjaninem Salenką) zawodnikiem z takim tytułem, który biegał po boiskach Ekstraklasy ale jedynym, który go zdobył jako przedstawiciel klubu z najwyższej polskiej ligi. W RFN wyszedł mu turniej życia. Lato pokonał po 2 razy bramkarzy Argentyny i Haiti. Był też autorem zwycięskich trafień w starciach ze Szwecją i Jugosławią. W spotkaniu ze Skandynawami zakończył wyborną serie Ronniego Hellstroema(595 minut bez straty bramki). Był też pierwszym zawodnikiem, który go pokonał na tych MŚ. Na zakończenie zaś w spotkaniu z Brazylią, czyli obrońcą tytułu, jego błyskotliwy rajd dał Polakom 3 miejsce na świecie. W tej decydującej akcji pokazał swoje największe zalety- ruchliwość, spryt, umiejętność zmiany tempa oraz dobre oko. Na linii środkowej otrzymał podanie od Maszczyka. Reszta aż po sam moment wykończenia, należała już do niego. Balansem ciała oszukał obrońcę Canarinhos i wyrobił sobie nad nim sporą przewagę. Tego dystansu przeciwnik nie był już w stanie nadrobić. Tymczasem Lato pociągnął aż pod same pole karne i lekkim ale bardzo precyzyjnym strzałem posłał piłke obok bramkarza. ,,Zobaczyłem że sędzia liniowy podnosi chorągiewke. Zorientowałem się w tym momencie iż Kapka jest na pozycji spalonej. W tej sytuacji zrezygnowałem z oddania mu piłki i zaryzykowałem samotny rajd. Na szczęście zakończył się on powodzeniem. Teraz niech pokażą Holendrzy czy potrafią strzelić więcej niż ja goli”- opowiadał o tej sytuacji dziennikarzom ,,Nowin Rzeszowskich” Grzegorz Lato.
,,To był ekscytujący gol”- dodawał londyński dziennik ,,Observer”. Mógł jeszcze podwyższyć rezultat. W 88 minucie wyszedł bowiem sam na sam ale bramkarz Canarinhos tymrazem był górą. Polska wygrała ten mecz 1:0 i cieszyła się z 3 miejsca na świecie. Holendrzy(o których mówił pan Grzegorz) na czele z Cruijffem na czele nie dogonili go jednak w klasyfikacji strzeleckiej. W ten sposób Lato zdobył koronę króla strzelców z dorobkiem 7 goli. ,,Zdobycie tytułu króla strzelców to to zasługa wszystkich kolegów z zespołu”- odpowiadał sam skromnie. O 2 trafienia wyprzedził wtedy Neeskensa i swego kolegę z reprezentacji a wkrótce też z klubu- Andrzeja Szarmacha. Do dziś plasuje się pod względem liczby trafień na jednym Mundialu na 7 miejscu ex aequo z Jairzinho. W całej historii wyprzedzają ich tylko Stabile, Ademir, Kocsis, Fontaine, Eusebio oraz Gerd Müller. Trafił też po tym Mundialu do zespołu All-Stars według agencji UPI oraz jedenastek turnieju AFP i News of the World. Magazyn ,,Sunday People” sklasyfikował go na 3 miejscu wśród najlepszych zawodników turnieju. Kiedy z Mundialu wrócił do Polski, Ekstraklasa wraz z Bundesligą i portugalską Primeirą Ligą stanowiła elite lig, w których w sezonie 1974/75 występowali królowie strzelców Mundialu. Od tego momentu kibice w najwyższej polskiej lidze ochoczo skandowali: ,,Grzegorz Lato tego lata najlepszym piłkarzem świata”. Na krajowym podwórku również Lato błyszczał skutecznością, choć tak naprawdę… nie był on napastnikiem. Trenerzy ustawiali go najczęściej na prawym skrzydle. Jego ruchliwość sprawiała jednak że można się było jego spodziewać w każdym sektorze boiska. ,,Czy Lato jest najlepszym polskim skrzydłowym? Na pewno najszybszym”- powiedział kiedyś Kazimierz Górski w wywiadzie dla walijskiej prasy. Podczas medalowego Mundialu bardzo często zamieniał się stronami z Gadochą, co wzbudziło popłoch w szeregach rywali. ,,W ataku czuję się nie gorzej niż w pomocy”- mówił sam o sobie.
Bardzo dobrze grał też głową. Niektórzy żartowali iż gracz obdarzony niegdyś bujną czupryną, stracił włosy właśnie od częstych zagrań głową. W pierwszym meczu po powrocie z MŚ od razu wpisał się na liste strzelców. Jego skuteczność zawodnicy z Ekstraklasy znali zresztą jeszcze przed turniejem. Już w sezonie 1972/73 został królem strzelców. Powtórzył ten wynik także w edycji rozgrywanej bezpośrednio po Mundialu. Dokonał tego z dorobkiem 19 goli, co było najlepszym wynikiem w lidze od 6 lat. Z mielecka Stala zdobył 2-krotnie mistrzostwo Polski, wicemistrzostwo oraz dwa brązowe medale. W europejskich pucharach jego największym dokonaniem była gra w ćwierćfinale Pucharu UEFA. Zdobył też Lige Mistrzów ale w strefie CONCACAF, gdzie występował po wyjeździe z Europy. Po 3 miejscu na Mundialu oraz koronie króla strzelców znalazł się na 6 miejscu w plebiscycie Złotej Piłki wśród najlepszych piłkarzy Europy. Rok później był 17 ex aequo z Christo Bonewem, Ivo Viktorem i Gerdem Müllerem. Zostal 3-krotnie piłkarzem roku w Polsce: w 1974 według ,,Sportu” oraz w 1977 i 1981 według ,,Piłki Nożnej”. Wśród polskich piłkarzy wyróżnia się największą kolekcją medali z turniejów międzynarodowych. Posiada złoto i srebro Igrzysk Olimpijskich ale też 2 srebra Mundialowe(za 3 miejsca). Wraz z Władysławem Żmudą oraz Markiem Kustą i Andrzejem Szarmachem tworzył kwartet jedynych piłkarzy, którzy byli w kadrze na obu MŚ zakończonych podium Polaków(1974 i 1982). Z tym pierwszym szedł łeb w łeb pod względem rozegranych meczów na Mundialu. Starcie z Francją o 3 lokate w 1982 była dla obu 20 meczem na MŚ w karierach a dla Laty też 100 w kadrze. Po nim zdecydował się jednak zakończyć karierę. ,,Nie stać chyba już by mnie było na pogodzenie występów w klubie i drużynie narodowej a nie chciałbym aby powoływano mnie na kredyt”- uzasadniał Lato. Na tym drugim turnieju pod wodzą Piechniczka, tak jak 8 lat wcześniej, należał do najważniejszych postaci kadry. Gola strzelił w starciu z Peru.
Legendarny bramkarz Włoch, Dino Zoff powiedział o nim przed półfinałem: ,,Jest super wzorem jak należy grać w piłke”. Trafienia na Mundialu zanotował też w 1978 przeciwko Tunezji i Brazylii. Jego kolekcja goli z MŚ liczy więc aż 10 goli. To rekord wśród Polaków. Lato był pierwszym zawodnikiem w historii, który rozegrał 100 oficjalnych spotkań w reprezentacji. Jego wynik na razie przebili tylko Żewłakow, Błaszczykowski i Lewandowski. Ponadto znajduje się na 3 miejscu pod względem liczby strzelonych goli za Lewandowskim i Lubańskim. Po zakończeniu kariery na początku lat 90-tych był trenerem, prowadził m.in. Stal Mielec, Widzew Łódź, Olimpie Poznań i Amikę Wronki. Później zajął się działalnością polityczną. Sprawował mandat senatorski. W latach 2008-12 był też prezesem PZPN. To za jego kadencji Polska organizowała Euro 2012.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Adran360
1
@Safrani Akurat ten wynik jest w zasięgu naszej Barcuni ale mnie się wydaje że te minimum 3:0 powinno wystarczyć do awansu, gdyż na wyjeździe Blaugrana gra lepiej, więc coś tam może ustrzeli...
12
Twierdza Camp Nou:
8 kwietnia 2009 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou 4:0 Bayern Monachium w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Duma Katalonii śpiewająco poradziła sobie z Niemcami. Zwycięstwo 4:0 było potężne ale gdyby skończyło się 8:0, nikt nie mówiłby o niesprawiedliwości, gdyż Katalończycy dominowali na boisku całkowicie. ,,Wysublimowanie techniczne zawodników Blaugrany sprawiło że ten mecz był dziełem sztuki. Bayern został upokorzony”- pisał ,,El Pais”. Mimo tak wyraźnej przewagi swych zawodników Guardiola szalał przy linii bocznej, wyzywał sędziego i ostatecznie został usunięty na trybuny. Gole dla Barçy zdobyli: Messi(2), Eto’o oraz Henry.
Oto dzieło sztuki:
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
@Stinger_
11
Legendarni prezydenci Blaugrany:
8 kwietnia 1964 r. zmarł Agustin Montal Galobart, prezydent FC Barcelony w latach 1946-52. Stanowisko objął decyzją dyktatorów reżimu ale z perspektywy klubu był to dobry wybór. Za jego rządów liczba socios zwiększyła się z 20 do 30 tysięcy. 28 lipca 1948 r. zorganizował pierwsze zgromadzenie socios po 12 latach przerwy. W 1949 r. z okazji 50-lecia powstania Blaugrany zorganizował turniej będący hołdem dla Waltera Wilda i Joana Gampera, w którym uczestniczyły brazylijski Palmeiras i Boldklubben Kopenhaga. Mecz z Duńczykami uroczyście rozpoczął wnuk Gampera. Na turniej zaproszono byłego gracza Emilio Waltera, któremu Agustin przez kilka lat wysyłał paczki żywnościowe do Niemiec. Inne ważne decyzje mandatu Montala Galobarta to zatrudnienie Kubali i kupno terenów pod przyszłe Camp Nou.
@Stinger_
@siwykrb
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360
0
@Safrani Z Borussią!? Weź nie żartuj! Przecież my nawet z Leganes nie potrafimy 5:0 wygrać....
10
Rekordy Blaugrany:
8 kwietnia 1962 r. FC Barcelona odniosła rekordowe w swojej historii zwycięstwo w Pucharze Hiszpanii, gromiąc Club Deportivo Basconia aż 10:1(!) w rewanżowym starciu ⅛ tychże rozgrywek. Hattrickiem popisał się w tym meczu Jesus Pereda. Pozostałe gole strzelali Verges(2), Szalay(2), Pais, Zaldua oraz Zaballa.
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
@Stinger_
14
Hattrick ,,La Pulgi”:
7 kwietnia 2018 r. FC Barcelona pokonała na własnym stadionie CD Leganes 3:1 w 31 kolejce Primera Division. Hattrick zaliczył Leo Messi. Dla gości w 68. minucie trafił El Zhar. Duma Katalonii zrobiła kolejny krok ku mistrzowskiej koronie. Od początku potyczki z Leganes widać było, że gole dla gospodarzy były kwestią minut. Strzały Philippe Coutinho i Gerarda Pique bronił bramkarz lub były one niecelne. Z kolei w 19. minucie Luis Suarez z bliska trafił w Pichu Cuellara. Premierowy gol padł w 27. minucie. Z rzutu wolnego z ok. 25 metrów uderzył Lionel Messi, źle ustawiony bramkarz nie mógł obronić tego strzału. Pięć minut później padła druga bramka. Messi otrzymał piłkę w polu karnym od Philippe Coutinho i z rywalem na plecach przebiegł kilka metrów. Strzał z ok. 11 metrów był formalnością. W drugiej części Leganes kilka razy pokazało pazurki. W 49. minucie minimalnie niecelnie głową uderzył rezerwowy Claudio Beauvue. Z kolei w 67. minucie przestrzelił Darko Brasanac. W międzyczasie w bramkę z bliska nie trafił Pique. Goście złapali kontakt w 68. minucie Sprzed pola karnego precyzyjnie uderzył Nabil El Zhar i zrobiło się tylko 2:1. Barcelona nie panikowała, tylko grała swoje. W 81. minucie z kilku metrów nie trafił Suarez. Skuteczniejszy był Messi. Argentyńczyk na dwie minuty przed końcem, uderzając z sześciu metrów, skompletował hattrick i ustalił wynik gry.
@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360