10

(Nie)zapomniane legendy rodzimego futbolu:

27 kwietnia 1962 r. we Wrocławiu urodził się Ryszard Tarasiewicz, pomocnik. Specjalista od rzutów wolnych i strzałów z dystansu. Mógł zostać czwartym polskim piłkarzem po Fryderyku Scherfke, Erneście Wilimowskim i Grzegorzu Lacie z golem strzelonym Brazylii na Mundialu. Na drodze stanęło mu ledwie kilka milimetrów… Dosłownie chwile po rozpoczęciu gry, popularny ,,Taraś” z odległości około 35 metrów wyrobił sobie niewielką przestrzeń. Jego niezbyt mocny ale techniczny strzał powędrował ponad głowami całej defensywy Canarinhos i spadł na linii ,,piątki”. Kozioł zmylił bramkarza rywali, który nie miałby szans na złapanie piłki ale ostatecznie trafiła ona w słupek. W Polsce takie strzały Tarasiewicza nazywano ,,spadającymi liśćmi dębu”. Niezbyt mocne, zdawało się opadające przez długi czas, w końcowym rozrachunku okazywały się śmiercionośną bronią dla bramkarzy. Szczególnie jeśli pomocnik Śląska Wrocław podchodził do stałego fragmentu gry. Dlatego oddawano mu do wykonania większą część rzutów wolnych i karnych w zespole. Zdobył w sumie ponad 50 goli dla tej drużyny, co stawia go na 3 miejscu w historii. 5 razy notował wynik na poziomie co najmniej 8 trafień w sezonie, w tym trzykrotnie dwucyfrówki. Zespołowo jego największy sukces stanowią Puchar Polski oraz Superpuchar Polski zdobyte w 1988 r. Razem z wrocławianami wywalczył wicemistrzostwo kraju oraz brązowy medal. Indywidualnie tytułem Piłkarza Roku 1989 nagrodziły go redakcje zarówno ,,Piłki Nożnej”, jak też katowickiego ,,Sportu”. W reprezentacji Polski zagrał 58 razy strzelając 9 goli, w tym w debiucie przeciwko Norwegii. Mimo to pierwszy selekcjoner, pod którego wodzą grał, Piechniczek, nie miał do niego zbyt dużego zaufania. W kwalifikacjach Mundialu zagrał niespełna 20 minut. Na MŚ jego jedynym występem było starcie 1/8 finału z Brazylią. Brał też udział w młodzieżowym Mundialu 5 lat wcześniej. Po występach w Śląsku wyjechał do Szwajcarii, gdzie grał w Neuchatel Xamax. Ponadto bronił barw francuskich drużyn: AS Nancy, RC Lens, Besancon RC. Wrócił na chwile do Szwajcarii do Etoile Carouge. Kariere zakończył z kolei w norweskim Sarpsborgu, w wieku 35 lat. Od przeszło dekady obecny jest w Polsce w roli trenera. Trzykrotnie udało mu się, pełniąc te funkcje, uzyskać awans do Ekstraklasy- ze Śląskiem Wrocław, z Pogonią Szczecin oraz z Zawiszą Bydgoszcz. Zdobył Puchar Ekstraklasy(z Zawiszą). Na najwyższym poziomie rozgrywkowym prowadził ŁKS i Korone Kielce. W 1 lidze pracował zaś z Jagiellonią Białystok, Miedzią Legnica, GKS Tychy a ostatnio prowadził Arke Gdynia.

@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

8

Zapomniane legendy argentyńskiego futbolu:

27 kwietnia 1911 r. urodził się Antonio Sastre, głównie pomocnik. Wielka legenda CA Independiente, po dziś dzień uchodzi za piłkarza ,,mas completo” od chwili wprowadzenia zawodowstwa. Uniwersalny, wszechstronny, z jednakim powodzeniem grający na wszystkich pozycjach w polu a przy tym wybitny strateg zespołu. W Independiente zadebiutował w 1931 r. zastępując kontuzjowanego Alberto Lalina jako lewy atakujący, najwyraźniej pod wpływem sugestii Manuela Seoanego, którego miejsce miał ostatecznie zająć. Wysoki i silny, mógł zostać klasycznym środkowym napastnikiem ale przeniósł się na lewą stronę po tym, jak Independiente kupiło znakomitego urugwajskiego snajpera Roberto Portę. Jego największym kapitałem okazała się więc uniwersalność. W sumie rozegrał w Independiente 340 meczów i zdobył 112 goli, pomagając drużynie wygrać lige w 1938 r. a w 1941 przeniósł się do brazylijskiego São Paulo FC, gdzie oprócz 3 tytułów mistrza kraju doczekał się pomnika na swoją cześć. ,,Gdyby kiedykolwiek ustanowiono Nagrode Nobla w dziedzinie futbolu, nie mam wątpliwości iż cała Brazylia głosowałaby na Sastrego”- mówił prezes klubu Decio Pacheco Pedroso. A! zapomniałem dodać iż Antonio Sastre zdobywał dwukrotnie z reprezentacją Copa America w latach 1937 i 1941.

@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 Aha, no ale to piwo to chyba nie z Portugalii(?) bo w nazwie są dwie literki ,,l"

0

@FcPortoFan1999 A to ja nie wiedziałem że twoje Porto wczoraj grało! Przepraszam ale wczoraj to ja byłem mocno zaaferowany El Clasico!

1

@FcPortoFan1999 No w końcu wczoraj wielki triumf(!) i trzeba się mocno cieszyć!

9

Grande Espectacolo El Clasico!

27 kwietnia 2011 r. FC Barcelona pokonała na Santiago Bernabeu Real Madryt 0:2 w pierwszym półfinałowym starciu Ligi Mistrzów. Kluczowa dla losów spotkania okazała się sytuacja z 61 minuty, gdy Pepe wszedł wyprostowaną nogą w Daniego Alvesa. Portugalczykowi takie sytuacje w przeszłości uchodziły płazem, więc ani on ani ławka rezerwowych Los Blancos na czele z Jose Mourino nie mogli uwierzyć, gdy sędzia pokazał czerwoną kartke. Duma Katalonii w dalszym ciągu grała zachowawczo a cały mecz nie obfitował w wiele klarownych sytuacji bramkowych. Wreszcie w 77 minucie wprowadzony chwile wcześniej Afellay zdecydował się na solowy rajd, minął Marcelo, dośrodkował piłke w pole karne a Messi z bliskiej odległości pokonał Cassillasa. Trzy minuty przed końcem Messi otrzymał piłke blisko linii środkowej boiska i wykonał wspaniały rajd, mijając kilku piłkarzy Realu i w pełnym biegu prawą nogą posłał piłke obok bezradnego golkipera rywali. W ten sposób Blaugrana praktycznie zapewniła sobie awans do finału już po pierwszym meczu. Tak na marginesie, to równo rok później Josep Guardiola ogłosił swoje odejście z klubu, pomimo prób przekonania go do pozostania.

Przeżyjmy to jeszcze raz:



@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
@Sysia11

1

@Bocheno1 No właśni już myślałem że to on coś do mnie napisał? Ale znając życie to niebawem coś napisze. Jakby nie patrzeć to tamte ówczesne FC porto było o niebo lepsze od dzisiejszego, tyle tylko że trafiło na Barce!

10

Duma Katalonii w Lidze Mistrzów:

27 kwietnia 1994 r. FC Barcelona pokonała FC Porto 3:0 w półfinałowym starciu Ligi Mistrzów i awansowała do finału. Na Camp Nou w starciu z Porto najlepszy był Stoiczkow, który oprócz strzelenia 2 goli wypracowal wiele sytuacji kolegom i ośmieszył pilnującego go Aloisio. Christo zdecydowanie wygrał pojedynek wspaniałych bułgarskich napastników z reprezentującym mistrzów Portugalii Emiłem Kostadinowem. Trzeci gol dla Blaugrany był autorstwa Koemana, który znów popisał się strzałem kpiącym z zasad fizyki. W tamtej edycji Ligi Mistrzów mecz półfinałowy był rozgrywany tylko jeden. Składy: FC Barcelona: Zubizarreta, Ferrer, Guardiola, Koeman, Nadal, Bakero, Sergi (Goikoetxea), Stoichkov, Amor, Romario, Begiristain (Ivan) FC Porto: Vitor Baia, Joao Pinto, Jorge Costa, Aloisio, Fernando Couto, Andre (Paulinho Santos), Secretario, Kostadinov,Folha(Semedo),Rui Felipe, Drulovič



@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

7

Jeden ze smutniejszych dni w historii Blaugrany:

Dokładnie 13 lat temu trener FC Barcelony Josep Guardiola na piątkowym treningu zakomunikował piłkarzom, że po zakończeniu obecnego sezonu nie przedłuży z klubem kontraktu – jako pierwsi dowiedzieli się o tym dziennikarze agencji ,,Reuters” obserwujący zajęcia. Popularny Pep prowadził pierwszy zespół Barcelony od czerwca 2008 roku. Z drużyną dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i tyle samo razy zdobył z nią Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Poprowadził zespół do trzech tytułów mistrza Hiszpanii i trzech Superpucharów Hiszpanii. Blaugrana pod jego wodzą ma w dorobku też dwa Puchary Króla.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

1

No więc mamy to! Mamy ten drugi puchar do kolekcji. Teraz tylko zagrać dwumecz z Interem, tak jak wczoraj z prześcieradłami i tryplet prawie gotowy!
Visca el Baca, parasiempre!

0

@Gaucho Ja również ale kto wie! może to zadziała na naszą korzyść...?

12

Szanowni i kochani cules, przed nami Grande Espectacolo El Clasico(!) po raz 303 w historii i po raz 38 w Copa del Rey. Bilans ,,klasyków” w Pucharze Króla mamy zdecydowanie lepszy od ,,Królewskich, gdyż wygraliśmy 17 takich pojedynków przy 14-tu Realu. Natomiast to będzie ósme El Clasico jako finał Copa del Rey w historii. Dotychczas to "Królewscy" byli górą, ponieważ wygrali cztery z nich a więc dzisiaj trzeba wykorzystać okazje i wyrównać w końcu ten niekorzystny bilans.

Vamos a ganar! i Visca el Barça! Parasiempre!

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

0

@FcPortoFan1999 Generalnie nie wierze w kryzys. Dla mnie to w 90 % padła psychika po tym dopingu i ewidentnie Iga potrzebuje jakiejś gruntownej terapii psychologicznej...

0

@FcPortoFan1999 Zgadza się i to jest bardzo smutne dla nas...

0

@FcPortoFan1999 No i właśnie o tym mówie...!

0

@FcPortoFan1999 No przecież właśnie ta sprawa dopingowa, to uważam że najbardziej zdruzgotała jej psychike a ta cała daria jakoś już nie potrafi jej pomóc. Raczej na bank potrzebny jest jej nowy psycholog. Natomiast co do trenera to nie będe się wypowiadał bo nie jestem aż tak bardzo zaangażowany w tenis...

1

@Sysia11 No ja uważam że to dużo bardziej przyczyna psychiki niż dołek formy. Jeśli pada psycha to generalnie każda robota pada na łeb i szyje! Ewidentnie potrzebny nowy psycholog a ta cała Daria też mi się nie podoba coś...

2

Uważam że jeśli panowie Frankie de Yong i Ferran Torres wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności w dzisiejszym meczu, to wygramy ten Klasyk, w przeciwnym razie możemy nawet i przegrać.
Natomiast jeśli te El Clasico wygramy, to uważam że sięgniemy po tzw. tryplet. Jeśli przegramy, to może być bardzo różnie...

3

,,El Flaco” to jeden z tych, którzy w bardzo krótkim czasie odcisnęli swoje piętno na Dumie Katalonii:

Pozostawienie swojego śladu w świecie piłki nożnej często wiąże się z ilością czasu, jaki zawodowiec poświęcił konkretnej drużynie. Przynajmniej w klubie FC Barcelona, nie dotyczy to jednak Césara Luisa Menottiego. Argentyński trener siedział na ławce rezerwowych Camp Nou zaledwie przez 15 miesięcy, od marca 1983 r. do czerwca 1984 r., ale cztery dekady po tym krótkim okresie pamięta się wiele rzeczy, które już stały się częścią zbiorowej pamięci Barcelonizmo. Mówił na przykład o „biorhytmach” uzasadniających popołudniowe treningi, o tych „historycznych sytuacjach kryzysowych” – powiedzeniu, które kibice Blaugrany często przywołują, gdy sprawy idą źle, lub o „kurczących się przestrzeniach” – mniej powszechnym wyrażeniu, ale z pewnością o wiele bardziej kwiecistym niż „presja po przegranej” czy „niski blok” i „wysoki blok” naszych czasów. Zdobył Superpuchar, Puchar Ligi i Puchar Króla ale bardziej niż same te sukcesy, wyróżniał się fakt że wygrał pamiętne mecze z Realem Madrid i był świadkiem rozwoju duetu, który miał zapisać się w historii a który tworzyli Diego Maradona i Bernd Schuster. Szybkość, z jaką przyswoił sobie znaczenie określenia „coś więcej niż klub”, które charakteryzowało życie towarzyskie FC Barcelony, pomaga również zrozumieć wpływ, jaki Menotti wywiera na dzisiejszą Barçe…

2

@July_6_BcN O masz! Jesli to prawda, to wcale się nie dziwie że tak gra! Ot i masz ci babo placka! wyszło szydło z worka!

0

@July_6_BcN Zaraz, zaraz! To ty masz na myśli że one są lesbijkami!? Czy też mogą być?

0

@July_6_BcN Akurat to nie jest dla mnie wyjaśnienie, no ale wnioskuje że chyba Iga powinna zmienić tą psycholog...?

0

@July_6_BcN Nierozumiem? Jak to się lubią?

1

@Sysia11 właśnie miałem pytać wszem i wobec, co się do jasnej cholery dzieje z naszą kochaną Igunią Świątek!? Tam chyba coś bardzo niedobrego dzieje się w jej głowie. No ale przecież Iga ma bardzo dobrą i bardzo chwaloną psycholog Darie... jak jej tam? Ałmanowicz? Czy ona nie umie jej pomóc i jakoś wyleczyć?

11

Festiwal goli w starciu z ,,Los Rojillos":

26 kwietnia 2017 r. FC Barcelona rozgromiła Osasunę Pampeluna 7:1 w ramach 34 kolejki Primera Division. Dwa gole do swojego pokaźnego dorobku strzeleckiego dodał Lionel Messi. Z bardzo dobrej strony pokazali się także piłkarze, którzy od początku sezonu byli krytykowani na Camp Nou. Po wygranym Klasyku z Realem Madryt trener Luis Enrique zdecydował się na 5 roszad w podstawowej jedenastce i zmianę systemu na 3-4-3. Jednym z piłkarzy, który nie padł "ofiarą" rotacji był Lionel Messi. Argentyńczyk był bohaterem El Clasico a w doliczonym czasie gry zdobył gola na 3:2. Był to gol numer 500. w barwach FC Barcelony. Kolejne pół tysiąca Messi otworzył już w 12. minucie meczu z Osasuną. Napastnik przejął piłkę na połowie rywala, błyskawicznie pobiegł w pole karne i po sprytnej podcince trafił do siatki. W trakcie starcia z Realem Madryt Luis Enrique przeprowadził tylko jedną zmianę. W końcówce na boisku pojawił się Andre Gomes, który za swój występ zebrał bardzo dobre recenzje. W ramach nagrody, portugalski pomocnik zagrał również w środku tygodnia i po pół godzinie podwyższył rezultat, wykorzystując asystę Ivana Rakiticia. Tuż po zmianie stron niespodziewanie kontaktowego gola zdobyli goście a świetnie z rzutu wolnego przymierzył Roberto Torres. Trafienie tylko zmotywowało Barcelonę do podkręcenia tempa. "Duma Katalonii" w ciągu 10 minut zdobyła bowiem... 4 gole! Strzał Gerarda Pique w słupek skutecznie dobił Andre Gomes. Portugalczyk w poprzednich 41 meczach w barwach Barçy zdobył… 1 bramkę i przeciwko Osasunie potroił swój dorobek. Dla 23-latka, który jest łączony z opuszczeniem Camp Nou, to zdecydowanie najlepszy okres w sezonie. Chwilę później świetnym strzałem z dystansu popisał się Messi. Argentyńczyk pewnie pędził po koronę króla strzelców (33 gole i 9 bramek przewagi nad drugim Luisem Suarezem). Tuż po trafieniu, przy owacjach na stojąco, opuścił boisko. To nie był jednak koniec strzeleckiego show. Z ostrego kąta do siatki trafił Paco Alcacer a wynik podwyższył Javier Mascherano. Argentyńczyk wykorzystał "jedenastkę" po faulu na Denisie Suarezie i cieszył się z pierwszego trafienia w barwach Blaugrany! Czekał na to aż 319 meczów! W samej końcówce wyczyn Messiego i Gomesa skopiował Alcacer. Były napastnik Valencii minął golkipera i trafił do pustej siatki. Tym samym atakujący, który kilka miesięcy czekał na premierowego gola w koszulce Barcelony, zanotował swój pierwszy dublet w nowym klubie. FC Barcelona wygrała 7:1 i po tej serii spotkań utrzymała się na fotelu lidera Primera Division.

@Stinger_
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira @Adran360

1

@Danny Gaucho Mowa jest srebrem a milczenie złotem...
Tak więc zamilcz gówniarzu!
Żegnam!

11

Najwięcej hattricków w historii futbolu zaliczyli…. ale najpierw krótka historia hat tricka:


Hat trick to nazwa, która padła po raz pierwszy nie podczas meczu piłki nożnej, lecz na rozgrywce krykieta. W 1858 roku sympatycy krykieta zapragneli uczcić występ H.H. Stephensona, który zdobył 3 tzw. furtki trzema kolejnymi podaniami. Złożyli się na kapelusz (hat) dla zwycięzcy a drugi człon nazwy pochodzi od angielskiego słowa trick - sztuczka. Historia hat tricków w piłce nożnej rozpoczyna się od strzałów Szkota Johna McDougalla w meczu Szkocji z Anglią w 1878 roku. Tradycyjnie, jeśli piłkarz zdobędzie trzy gole, ma prawo zabrać ze sobą piłkę meczową.


Erwin Helmchen: 141 hattricków; Josef Bican: 101 hattricków; Ferenc Deak: 100 hattricków; Ronnie Rooke: 97; Pele: 92


Z obecnie grających: Cristiano Ronaldo 66 a Lionel Messi 59 hattricków.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

9

@FCBparasiempre
W 1925 roku zmienił się brytyjski futbol. Nowy przepis o spalonym stanowił że gra może być kontynuowana jeśli w momencie podania przed napastnikiem znajduje się tylko dwóch Obrońców (albo obrońca i bramkarz) a nie jak dotąd trzech. Część zespołów rozpoczęła wówczas eksperymenty z wycofaniem jednego ze środkowych pomocników do linii defensywnej i uczynienie z niego trzeciego obrońcy a pod koniec dekady trener Arsenalu Herbert Chapman stworzył słynny system W - M. W Ameryce Południowej jednak zmiana przepisów nie miała z początku wielkiego wpływu na taktykę, większość drużyn występowała nadal, jak w pierwszych latach rozgrywek ligowych w ustawieniu 2-3-5, choć gdy spojrzało się na graczy ofensywnych(ponieważ łącznicy zwykle trochę się cofali) również można było mówić o nieco spłaszczonej literze W. Zdarzały się oczywiście intrygujące wariacje, których najlepszym przykładem była ofensywna piątka Independiente: Zoilo Canavery, Alberto Lalin, Louis Ravaschino, Manuel Seoane, i Rajmundo Orsi, gdzie skrzydłowi byli najbardziej wysuniętymi zawodnikami, łącznicy grali nieco niżej od nich a środkowy napastnik pełnił rolę ,, dyrygenta", kreując grę od tyłu (Formacja ofensywna przybierała wówczas kształt litery V). Właśnie ta rola napastnika była symbolem różnicy między Nowym Światem a koncepcją gry kultywowaną na starym kontynencie. Brytyjczycy grali bezpośrednio, starając się jak najszybciej dostać pod bramkę, Argentyńczycy zaś preferowali metody bardziej subtelne, próbując raczej tworzyć schematy rozegrania w drugiej linii niż po prostu wrzucać piłkę w pole karne. To właśnie tamten zespół Independiente pojawia się w powieści Ernesto Sabato ,, O bohaterach i grobach", w której jedna z postaci Julien d'Arcangelo, streszcza bohaterowi o imieniu Martin incydent z udziałem Lalina i Seoane, noszącego dwa przydomki: ,,La Chancha” i ,,El Negro”. ,, Opowiem ci pewną barwną anegdotę - mówi d' Arcangelo do Martina. Pewnego popołudnia w trakcie przerwy ,,La Chancha” mówi do Lalina: ,, wrzuć mi piłkę chłopie a ja wejdę jak w masło i strzelę". Druga połowa się zaczęła, Lalin dośrodkową a El Negro oczywiście doszedł do piłki, wszedł jak w masło i strzelił. Seoane wzniósł ramiona i popędził do Lalina wrzeszcząc: ,, widzisz Lalin, widzisz!?", na co Lalin odpowiedział: ,, tak ale nie mam z tego żadnej frajdy". No i proszę bardzo: o to masz cały problem argentyńskiego futbolu w pigułce". Wedle dzisiejszych kryteriów Seoane wydaje się nieco zbyt otyły jak na sportowca. Kiedy patrzymy na jego zdjęcie, widzimy jak sznurki pod kołnierzykiem rozciągają się aby objąć wypukłą klatkę piersiową a szeroką twarz zdobi szczery uśmiech trudno sobie wyobrazić by ktoś o takim uśmiechu jakiekolwiek partnerstwo na boisku traktować pragmatycznie. Jak wielu najdawniejszych herosów argentyński piłki Seoane uwielbiano nie tylko ze względu na umiejętności ale także z uwagi na to, jak bardzo był reprezentatywny dla klubu i dla jego kibiców. Ojciec Seoane był hutnikiem, który wyemigrował z hiszpańskiej Galicji i zamieszkał najpierw w Rosario a potem w Avellanedzie. Co do daty i miejsce urodzenia przyszłej legendy Inderpendiente nie ma pewności, choć w oficjalnych biogramach mówi się o marcu 1902 roku i będącym dzielnicą Avallenedy Piñeiro, sam Seoane opowiadał w wywiadzie dla czasopisma ,, Imparcial" że urodził się 4 miesiące wcześniej w Rosario. Jako młody chłopak praktykował w fabryce szkła ,,Papini” a potem zatrudnił się w zakładach tekstylnych ,,Campomar”, gdzie grał w piłkę w drużynach robotniczych. W 1918 roku dołączył do zespołu Club Progresista i zdobywał tam coraz większy rozgłos z racji fenomenalnego dryblingu, świetnej gry głową i zdolności przewidywania, które rekompensowały brak sprawności fizycznej. Independiente ściągnęło go w grudniu 1920 roku a zadebiutował w meczu drużyn młodzieżowych z CA Students, strzelając hattricka, który natychmiast zapewnił mu uwielbienie fanów. Zawsze miał skłonność do przybierania na wadze ale potrafił uczynić z niej zaletę: choć w pojedynku biegowym Nie miał szans, wykorzystywał swą tuszę w walce o piłkę i przepychaniu się wśród rywali, wykazując niezwykły talent do znajdowania miejsca na niewielkiej przestrzeni. Przede wszystkim jednak zdobywał gole, pamiętne 55 goli w 40 meczach(!) dla Independiente podczas marszu po mistrzostwo kraju w 1922 roku, o 23 trafienia więcej niż ktokolwiek w poprzednim sezonie i o 8 więcej niż ktokolwiek w kolejnych sezonach. Tylko genialny Arsenio Erico, który przyszedł do Independiente dekadę po Seoane, potrafił strzelić więcej niż 40 goli w jednym sezonie argentyńskiej ligi. Rok później, gdy Independiente straciło tytuł na rzecz lepszego o 3 punkty San Lorenzo, Seoane był jednym z czterech piłkarzy, którzy zaatakowali sędziego podczas rozgrywanego u siebie meczu z River Plate, co doprowadziło do jego przerwania. Podczas dyskwalifikacji występował w barwach El Porvenir w lidze AFA, pojechał też z Boca Juniors na europejskie tournee w 1925 roku a w 1926 roku wrócił do Independiante. W kolejnym sezonie zdobył 39 goli a jego drużyna znów wygrała ligę tracąc w ciągu całego sezonu tylko cztery punkty!

W czasach schyłku amatorstwa w argentyńskiej piłce Seoane strzelił rekordowe 207 goli. Z upływem lat jego waga zaczęła jednak stanowić problem a kłopoty kondycyjne doprowadziły do niefortunnego zdarzenia podczas upalnego dnia w Concepcion, gdzie w trakcie chilijskiego tournee pociągnął łyk z butelki z terpentyną w przekonaniu że to sok pomarańczowy. Przez dwa dni wydawało się że nie przeżyje ale wrócił do gry i grał aż do poważnej kontuzji odniesionej w meczu z Quilmes w 1932 roku. Oficjalnie zakończył karierę rok później i wrócił do sortowania wełny w fabryce ,,Campomar”. W tabeli najskuteczniejszych strzelców w historii Ligi argentyńskiej do dziś pozostaje na piątym miejscu. W tamtej złotej epoce na stylu gry skupiano się co najmniej równie mocno jak na wynikach a w rezultacie ówczesne dyskusje o piłce (i odnosi się to do całego argentyńskiego futbolu) dotyczyły mniej tego, kto wygrał Puchar czy ligę a bardziej tego, jak grał. Mecze rozstrzygające o tytułach miały oczywiście znaczenie, co pokazują choćby zdarzające się regularnie w ich trakcie rozróby między kibicami ale o szczegółach szybko zapominano i zostawało generalne wrażenie. Dziedzictwo Złotego Wieku i okresu, który go bezpośrednio poprzedzał nie opierało się więc na statystykach zdobytych tytułów albo zdobytych goli, tylko na wrażeniach pozostawianych w pamięci zbiorowej, dzięki którym tworzyły się tożsamości poszczególnych klubów. Boca założona przez pięciu włoskich imigrantów nauczonych gry w piłkę przez Paddy'ego McCarthy'ego, irlandzkiego boksera, który wyemigrował do Argentyny w 1900 roku, było klubem z samego serca miasta a zarazem zespołem włoskiej społeczności i robotników, klubem mas, które nawet obecnie posiadają w nim 50% i jeden udział. Łatwo w dzisiejszych czasach dać się uwieść romantycznej opowieści o La Boca, z jej pomalowanymi domami, artystami tanga i włoskimi barami na przeznaczonej tylko dla ruchu pieszego ulicy Caminito, choć dobrze pamiętać że tuż za kilkoma idealizowanymi przez turystów przecznicami leży mocno podupadłe ,, barrio", którego poważnym problemem jest drobna przestępczość. Słynne niebieskie koszulki z poprzecznym żółtym pasem zaczęto nosić w 1913 roku, po siedmiu latach gry z pasem po przekątnej. Jednak kiedy klub zakładano, piłkarze grali w białych koszulkach w cienkie czarne pasy, później zmienili je na jasno błękitne trykoty a potem wrócili do strojów w paski. Legenda głosi że kiedy w 1906 roku przyszło im grać z Nottingham de Almagro, okazało się że obie drużyny mają niemal identyczne stroje. Ustalono że zwycięzca zachowa prawo do ich noszenia A przegrany będzie musiał je zmienić pokonanie zawodnicy Boca postanowili zaadaptować kolor flagi z pierwszego statku, który wpłynie do portu był to frachtowiec ze Szwecji z powiewającym na maszcie żółtym krzyżem na niebieskim tle. River Plate z czasem podążyło aspiracyjnym szlakiem na północ, w sportowej dzielnicy przeniosło się do Nuñiez, blisko zamieszkałych przez klasę średnią Palermo i Belgrano i zaczęło być postrzegane najpierw jako zespół dorobkiewiczów a następnie wyniosłych arystokratów, którzy przedkładają styl na pot i harówkę Boca. Independiente pozostawało zakorzenione w kurzu i smole przemysłowej Avellanedy na południu, pozbawione blasku Racingu, który choć wywodził się z podobnego środowiska, po dekadzie dominacji mógł się przedstawiać jako ojciec założyciel argentyńskiego futbolu. Tożsamość San Lorenzo była bardziej skomplikowana. Na samym początku grupa chłopaków spotykała się na rogu Mexico i Treinta y tres Orientales, jedną przecznicę na północ od Avenida Independiencia. Ksiądz Lorenzo Massa widząc jak któryś z nich niemal wpada pod tramwaj w pogoni za piłką i martwiąc się o ich bezpieczeństwo w związku ze zwiększającym się ruchem ulicznym zaproponował im grę na przy kościelnym placyku, pod warunkiem że wszyscy jej uczestnicy będą chodzić na niedzielne msze. W 1908 roku podczas spotkania założycielskiego w Almagro, przejściowej i dzielnicy na zachód od centrum, gdzie klasa średnia mieszała się z robotniczą a sale do tanga sąsiadywały z warsztatami, zdecydowano nazwać klub San Lorenzo żeby uhonorować zarówno księdza Massę (chociaż próbował się opierać), jak i jego patrona Świętego Wawrzyńca oraz Bitwę pod San Lorenzo, jedno z najważniejszych starć w wojnie o niepodległość.

9

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?