YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@michal26 Przecież nigdy niemowlęta nie piły krowiego mleka z powodu jego zalet, tylko z powodu niedoboru pokarmu kobiecego. To powinno być kosztem właśnie zachęcania do karmienia piersią, które właśnie naturalnie nigdy nie było tak zdeprecjonowane jak współcześnie, a więc z jakimi niby zyskami materialnymi się wiąże?
Między innymi mleko krowie zawiera znacznie więcej białka niż ludzkie (cielaki potrzebują go więcej niż niemowlęta) i jest ono inne jakościowo (więcej kazeiny i betalaktoglobuliny u krowy) co sprzyja nietolerancjom i alergiom. W mleku krowy jest bardzo mało tauryny, która jest obfita w ludzkim. Tauryna jest niezbędna dla rozwoju mózgu.
W mleku ludzkim jest mniej sodu, w związku z czym niższa jest osmolarność. Mleko krowy przez to bardziej obciąża nerki.
Więcej cukrów w mleku kobiecym sprzyja dużemu zapotrzebowaniu energetycznemu mózgu i kolonizacji jelita przez prawidłowe bakterie jelitowe.
I tak dalej, i tak dalej.
Mieszanki naśladują skład mleka kobiecego na tyle, na ile technologia to umożliwia. Badania kliniczne potwierdzają, że dzieci na mieszankach są zdrowsze, niż na mleku krowim. Jak przeszkadza Ci Nestle, to istnieje konkurencja, ale logicznie ostatecznie powinien decydować dobrostan dziecka.
Co my w ogóle możemy powiedzieć o tym jak było 8000 lat temu? Wiemy, że nasi przodkowie po rewolucji agrarnej byli skazani na niepełnowartościowe produkty, co powodowało choroby, niskorosłość, niską inteligencję i wysoką śmiertelność. Wiemy, że śmiertelność niemowląt jeszcze nie tak dawno przekraczała 50% a obecnie jest śladowa. Nie ma żadnego merytorycznego powodu, żeby wyobrażać sobie szczęśliwe dzieciątka pijące mleko krowie, bo już sam ten obrazek sygnalizuje jedno - brak mleka matczynego spowodowany czy chorobą, głodem czy śmiercią. Wybór między być a nie być. Dzisiaj wiemy znacznie więcej i czymś kuriozalnym jest podawać dziecku alternatywę przeznaczoną dla zupełnie innych ssaków.
Także mleko kobiece >>>>>> mieszanki zastępcze > >> mleko krowie
1
@Kgorecki2500 A ile razy widziałeś w naturze niemowlę ssące krowie wymiona?
0
@pt9 Nic nie stało obok filmów LOTR
3
@Uukasz_93 "To mówi wszystko o ciężkości pracy nauczyciela i ich 18 godzin w tygodniu skoro ma czas wyrabiać drugi etat... "
Co to za argument? Gdybyś z góry nie założył, że nauczyciel na pewno nie jest na tyle pracowity, żeby wyrobić dwa trudne etaty, to byś do takiego wniosku nie doszedł. Jedno nie wynika z drugiego w Twoim argumencie.
Jestem w środowisku, które pracuje po minimum 300 godzin miesięcznie. Da się żyć tak, żeby każda z tych godzin była na 100%, z całą pewnością. Nie jest to najprzyjemniejsze żyćko, ale odpowiedzialność, dobre zarobki i gwarantowany urlop pomagają ciągnąć ten wózek.
Na własnej skórze przekonałem się, że wyrabianie tych godzin u jednego pracodawcy za wysoką pensję generuje wyższą jakość, zaangażowanie i ciągłość, niż tułanie się po dodatkowych robótkach.
Życzyłbym sobie więc nauczycieli, którzy są zaangażowani i czerpią z pracy dobrą zapłatę i prestiż. Zrobiliśmy z tego zawodu w Polsce błazna i kozła ofiarnego, a całe społeczeństwo poniesie tego koszty.
@ProMILs nie bolałoby mnie, gdyby nauczyciele zarabiali tyle co ja, ale ma to swoje konsekwencje. Większe zarobki to większa konkurencja, większa konkurencja to potrzeba rozwijania kompetencji. Doskonała inwestycja dla społeczeństwa
0
@4drian0 skill issue
0
@Comentateiro Naturalna chęć poprawy życia, naturalna chęć ucieczki przed wojną, a także naturalna chęć słuchania rozkazów, czy naturalna chęć szerzenia swojej religii - to wszystko nie równa się naturalnej migracji. Oczywiście naturalna migracja będzie tu bardzo niejasno zdefiniowanym zjawiskiem, ale uznaję jej istnienie ku Twojej korzyści. Za jedno z kryteriów uznałbym, że migrująca populacja jest... demograficznie nieco bardziej zróżnicowana niż ma to miejsce na rzeczonych pontonach
Tak, migracja do USA była w tym ujęciu zdecydowanie sztuczna. Tworzenie od zera nowego państwa przy pomocy nierodzimej populacji zdaje się jednogłośnie sztuczne. I patrz jak to się skończyło dla tubylców! Ja siebie nie widzę w rezerwacie.
Dosłownie powiedziałem, że "zdaje się pogarszać, a przynajmniej koreluje", ale OK. Fajnie, że diagnozujesz, moim zdaniem mylnie, pogarszanie statystyk przez konsumpcyjny model życia, ale tu negacja jest banalna. W czasie pogorszenia statystyki w ciągu ostatnich 10 lat filozofia konsumpcjonizmu się nie zmieniła, a w dodatku koszty życia wzrosły, ergo udział środków w konsumpcji musiał spaść. To nie jest przyczyna.
Trzeba uczciwie przyznać, że nie znaleźliśmy jeszcze rozwiązania tego problemu, nie będę kłamał. Jednakże sprowadzanie masowo migrantów też go nie rozwiązuje. Kolejne próby są wprowadzane w życie i widać nieśmiałe zmiany, np. po raz pierwszy od wielu lat więcej ludzi wróciło do Polski, niż niej wyjechało. Wielu z tych ludzi ma dzieci bądź zamierza je mieć. Nowe pomysły redukowania podatków, czy jeszcze większego wsparcia finansowego (czemu akurat co do zasady jestem przeciwny) również mają potencjał.
Tu nie istnieją jeszcze fakty na poparcie mojej tezy, ale jestem optymistą. Tym bardziej, że w moim bezpośrednim otoczeniu temat też jest żywy.
Podsumowując - kontrolowana migracja bliskich kulturowo, skłonnych do asymilacji ludzi - jak najbardziej tak. Priorytetem pozostaje zwiększyć dzietność rodzimą - rozwiązanie, miejmy nadzieję, w toku.
PS Jakbyś naprawdę wierzył w hipotezę konsumpcyjnym trybie życia, to gotowym rozwiązaniem byłaby propaganda jemu przeciwna, czyli większy nacisk na duchowość, tradycję i więzi społeczne. Nie proponując takiego rozwiązania, a wręcz przeciwstawiając mu się w innych dyskusjach... pokazujesz, że albo w nią nie wierzysz, albo nie sprzyjasz tej sprawie ;)
3
@Comentateiro Problem polega na tym, że zasypywanie dziury demograficznej przez imigrację zdaje się jeszcze pogarszać statystyki ludności rodzimej, a przynajmniej koreluje ze spadkiem. Nic dziwnego, jeśli konsekwencją migracji jest m.in. przekierowywanie środków na pomoc dla migrantów oraz wzrost przestępczości.
To prawda, że migracja jest procesem naturalnym, ale pod warunkiem, że... odbywa się naturalnie.
Napływ milionów ludzi na przestrzeni zaledwie 3 lat na pewno normalnym historycznym realiom nie odpowiada. Zresztą przesiedlenie 2 mln ludzi podczas stalinowskiej kartografii kreatywnej odbiło się ogromnie na demografii i kulturze kraju. Teraz podobne przepływy mamy uznać za naturalne?
Pół biedy, że bliskość kulturowa Polski i Ukrainy łagodzi te dynamiczne zmiany. Ale czym naturalnym są dziesiątki tysięcy Afrykańczyków czy Pakistańczyków przypływających pontonami do Anglii?
Także nie. Nie można tak po prostu przyznać, że migracja jest naturalna bez żadnego zastrzeżenia. Obecne zjawiska są bezprecedensowe i destabilizują kontynent, a w zasadzie cały zachodni świat. Z kolei wyjaśnienie, że są one sensowne ze względu na demografię ma sens tylko, jeśli naszym celem jest wypełnienie kraju kimkolwiek, oddając w zamian kulturę i etniczność. Ale to oznacza, że równie dobrze możemy przywitać w kraju rodziny muzułmanów, które problem demograficzny rozwiążą w mig, ale przy okazji zrównają to co nazywamy Polską z ziemią. Dlaczego miałoby nam na tym zależeć?
Po siłowaniu się z tym tematem przez lata dochodzę do wniosku - trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby zwiększyć dzietność rodzimą.
0
@Arkon To jest niestety problem każdej masowej, niekontrolowanej migracji. Przyjeżdżają pracowici ludzie, którzy chcą się zasymilować. Przyjeżdżają też tacy, którzy Polakowi niemalże odcięli rękę za symbole patriotyczne.
To masowa migracja jest moim zdaniem problemem. Polsce może uda się uniknąć najgorszego, ale to co dzieje się w Anglii, Irlandii, Francji czy Belgii myślę, że dowodzi tej tezy
1
@michal26 Dobrze kojarzysz :) Medycyna jest wielkim beneficjentem nauki i bazuje na złożonej technologii, ale medycyna to przede wszystkim kontakt z chorym i rodziną, dyskusja o wartościach, decyzje etyczne i tak dalej. Te ostatnie nie są możliwe do badania metodą naukową i podlegają w klasycznym ujęciu metafizyce.
Poza tym - upraszczając - jeśli coś nie jest falsyfikowalne, to znaczy, że jest nienaukowe, ale to nie znaczy przecież, że nie istnieje. To implikuje, że istnieją zjawiska realne, ale jednocześnie niemożliwe do zbadania metodą naukową.
Oczywiście są ludzie, którzy twierdzą inaczej. Poznasz ich po myleniu twardego problemu świadomości z miękkim problemem świadomości albo emocji z korelującymi z nimi zjawiskami neurofizjologicznymi.
1
@michal26 Jak świat się uspokoi, to socjolodzy będą dyskutować co się tutaj wydarzyło. Myślę, że wnosząc po historii naszych opowieści, ludzkość zawsze dyskutowała o tym, co niemożliwe to zbadania dla żywych. Tymczasem jakieś 200-300 tys. lat później nadchodzi rok 2025, gdzie masz trzymać mordę na kłódkę, bo jak nie to epitet.
Tutaj masz metafizykę, ale są ludzie, którzy zaprzeczają podstawowej wiedzy naukowej. I co? I większość z nich nawet nie jest szkodliwa. Co komu zrobi płaskoziemca? Satelity przez niego nie pospadają na Ziemię.
Różne są pomysły o co tu chodzi. Koncepcja "luxury ideas" pewnie tłumaczy część kogucików, którzy pojawiają się za każdym razem, jak temat jest "kontrowersyjny". Ja myślę, że to grubsza sprawa
8
@michal26 Nie wierzę w takie rzeczy
Ale
Jeszcze 20 lat temu rozmawiało się o takich rzeczach z fascynacją, nawet jak się w nie nie wierzyło, można było sobie podyskutować o końcu świata, kalendarzu Majów, Nostradamusie i innych pierdołach. Z tych dyskusji rodziły się albo filozoficzne rozważania, albo ogniskowe opowieści o duchach. Wszystko jedno.
Dzisiaj za takie historie jest się "odklejeńcem", "foliarzem", "oszustem" i co tam jeszcze. Kolejny przykład tego jak nasza kultura stała się agresywna i zamknięta, a latające małpy troszczą się o to, żeby wszyscy myśleli tak samo.
0
@PeRRy Pięknie powiedziane. Przypomina się "Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować".
Piękne idee humanitaryzmu zostały tak wypaczone, że wszystko jest ważne oprócz ludzi. Mamy traktować zwierzęta humanitarnie, a ludzi, którzy przez to stracą źródło dochodu, potraktować jak zwierzęta.
0
@Comentateiro Czyli wyraziłeś stanowiska, a nie stanowisko, więc nie wyraziłaś żadnego stanowiska, tylko liczne stanowiska?
Cóż, myślę że moje posty w przebiegu lat stały się o wiele bardziej przejrzyste, ale jak nie popierają Twojego zdania, to nagle są niezrozumiałym chaosem. Poprosiłbym o jedno zdanie, które wypaczyło sens Twoich słów, ale odpowiedź to pewnie coś w stylu: "jakich słów? ja ich nawet jeszcze nie wypowiedziałem" :)
Formuła, której nie rozumiesz rzeczywiście może przypominać przesłuchanie, bo to stosowane w debatach "cross examination", które ma na celu przetestowanie spójności postulatów interlokutora. Po wybraniu abstynencji i zrezygnowaniu z ciasteczek już nic nam jednak nie ujawniłeś, bo zacząłeś czuć co się święci ;)
Jeszcze przed chwilą latarnia moralności ujawniająca próżność, brutalność i obojętność zaburzonych, zwyrodniałych troglodytów (coś pominąłem?). Teraz już on nic nie wiedział, nic nie zrozumiał i nawet nie wie, że mówiono do niego.
2
@Comentateiro To przykład stanowisk, których nie wyraziłeś:
"Nie zabijam ich [zwierząt] z próżnych potrzeb"
"Stwórzmy te warunki, jestem za. To raczej utopia, ale popieram.
Bez problemu obędę się bez ciastek i piwa i innych tego typu produktów."
"Masowość potrzeb żywieniowych uniemożliwia produkcję wysokiej jakości na masową skalę. Ja mogę sobie chcieć powszechnej humanitarnej produkcji i masz rację, ze to jest z natury swojej brutalne, ale to jest niemożliwe."
Możesz powiedzieć, którego z nich nie wyraziłeś bardziej?
Wracając do pierwszej zmiany tematu - w jaki sposób fakt, że można ograniczyć dietę do produktów "niezbędnych do przeżycia" wyklucza to, że nikt nie jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii, gdzie to ma rzeczywiście miejsce?
A wracając do sedna - czy jesteś gotów do końca życia zrezygnować z takich zbędnych fanaberii jak kawa, herbata, alkohol, czekolada i wszelkie produkty słodzone dla dobra zwierząt? Przypominam, że przy uprawie giną rozliczne małe zwierzęta, a ich siedliska są niszczone.
0
@Comentateiro Jak już trudno bronić swojego stanowiska - bo każdy wie, że nic nie zmienisz w swoim życiu dla tych zwierząt - to zaczyna się metarozmowę.
Ale OK, wyjaśnij w takim razie. W jaki sposób fakt, że można ograniczyć dietę do produktów "niezbędnych do przeżycia" wyklucza to, że nikt nie jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii, gdzie to ma rzeczywiście miejsce? Poczekam.
1
@MysticCat Jakby nie patrzeć jest to specyficzny rodzaj nacjonalizmu: tylko mój kraj ma reprezentować najwyższą cnotę, inne mogą łamać wszelkie zasady. To, że dobro zwierząt na skalę światową nie jest priorytetem wybrzmiało jednoznacznie.
0
Komentarz usunięty
0
@Comentateiro O świetnie. Może w końcu znajdziemy kogoś, kto jest w stanie żyć w wegańskiej dystopii. W takim razie możemy wyliczyć inne rzeczy, przez których produkcję giną zwierzęta, a bez których możesz żyć. Jasnym jest, że wszelkie produkty bezpośrednio odzwierzęce odpadają, bo jak wiadomo, można ułożyć pełnowartościową dietę wegańską z jedynie niewielką suplementacją (wit. B12, wit. D). Ja zacznę: kawa, herbata, każdy produkt z czekoladą; każdy produkt z dodanym cukrem, np. lody, napoje gazowane i soki; sosy, w tym ketchup i majonez. Ale to wszystko żaden problem, prawda?
"8 mld ludzi do nakarmienia i poprawa jakości produkcji - powodzenia"
Ponownie - bez odwracania kota ogonem - mówimy o niszowej branży produkcji futer, nie ma to związku z karmieniem nikogo.
A nawet jeśli mielibyśmy nagle rozmawiać o produkcji żywności - przecież dokładnie to osiągnięto w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Czemu nagle teraz ma to wymagać "powodzenia"?
1
@Comentateiro Pomijając próbę włożenia mi w usta jakiś twierdzeń o jakości życia lisów, założę, że odpowiedź to tak i jadłeś ciasteczka oraz piłeś piwo. Wniosek jest taki, że nie żyjesz zgodnie ze swoimi przekonaniami i pozwalasz sobie na więcej niż zaspokojenie podstawowych potrzeb. Redukując rynek o takie zbędne do przeżycia produkty jak wyroby cukiernicze i napoje alkoholowe, możemy istotnie ograniczyć uprawę i zmniejszyć tym samym ilość dla fanaberii zabijanych małych zwierząt. W czym nornica jest gorsza od lisa albo norki?
Wracając do lisów - jeśli problemem jest życie w niewoli i bycie zamęczonym w klatce rozwiązaniem jest albo pozyskiwanie futer przez myśliwych (czemu zapewne nie przyklaśniesz i wycofasz się z argumentu o naturalnym środowisku), albo stworzenie lepszych warunków hodowlanych, co było moją propozycją.
0
@Comentateiro
"Nie zabijam ich z próżnych potrzeb"
Czy zdarzyło Ci się zjeść ciasteczko albo napić się piwa? Wiesz ile ptaków i gryzoni zostało zabitych przez kombajn? Dla Twoich próżnych potrzeb konsumpcji dla przyjemności a nie przetrwania?
Rozumiem sentyment, sam próbowałem. No ale nie da się tego zrobić konsekwentnie, nie widzę jak.
0
@Safrani To bardzo interesująca sytuacja, pozwól że zilustruje:
- mówisz, że nikt tu nie zmienia zdania i nie ma co uważać, że jest inaczej
- @Karol145 poleca Twój post
- ten sam @Karol145 na mój temat przed miesiącem "To nie jest możliwe aby ktoś nagle zmienił swoje przekonania o 180 stopni w wieku dorosłym"
Także no ten... nie zgodzę się z Wami Panowie
1
@Safrani OK, rozumiem. W takim razie uczciwie będzie Twoją opinię na jakikolwiek temat też mieć gdzieś. Zapomnij, że pisałem ;)
0
@Safrani Ja już się przekonałem, że empatia i humanitaryzm są zupełnie obce dla tej części politycznego spektrum, która te hasła wypisuje na swoich proporcach.
1
@MysticCat
"Ale coś co dla jednego jest fanaberia dla drugiego będzie potrzeba i odwrotnie"
Dokładnie tak, ALE to nie jest takie banalne. To jest dokładnie oś podziału społecznego, zgodnie z marskistowską dewizą "każdemu stosownie do jego potrzeb". Postulat jego popleczników jest taki, że można te potrzeby zdefiniować, odgraniczyć i uczciwie dystrybuować. Kto ma kompetencje, żeby to zrobić? Najwyraźniej każdy, kto wykrzykuje dewizę.
0
@Safrani Nie wszystkie. Wyższa jakość, szczególnie butów, ale też lepszych kurtek, pasków, portfeli itd. wymaga zwierząt hodowanych właśnie w tym celu.
Jednego nie rozumiem - skoro trend jest przeciwny i branżę zweryfikuje rynek, to po co ją prawnie kasować? Hipokryzja Konfy nie zmienia absolutnie faktu, że ludzie się z tego utrzymują. Wyobrażasz sobie co to znaczy zlikwidować branżę, na której ktoś zbudował całe życie?
2
@michal26 @MysticCat Dobry punkt. Miałem moją wege-fazę i faktycznie zredukowałem ilość skórzanych elementów ubioru. Zderzyłem się z rzeczywistością najbardziej jak kupowałem garnitur na ślub. Nie wystąpię w tak ważny dzień w absurdalnych, paskudnych sztucznych materiałach i nie będę przedkładał dobra zwierząt nad dobro mojej żony i rodziny, którzy to przygotowywali się na ten dzień miesiącami. Wykosztowałem się na porządne, skórzane buty, w których mnie pewnie jeszcze pogrzebią i dobrze mi z tym.
Dziwaczny punkt w obecnym stanie politycznym jest taki, że wszyscy są ważni, oprócz "naszych". Tzn. polski rząd uderzy w polskie rodziny utrzymujące się z tych hodowli, żeby jakiś nieszczęśliwy lis nie przyszedł dla ich zysku na świat. To jest przynajmniej oficjalna wersja, bo rzeczywistość jest taka jak piszecie.
Naciskać na lepsze warunki dla tych zwierząt - popieram. Wzrosła by cena produktu, który i tak jest relatywnie niszowy, no big deal. Zakaz? Jak to łatwo powiedzieć.
0
@Aragorn33 IMO bardzo dobre do generowania tekstu, nauki języków obcych ale w wyszukiwaniu danych wiele razy mnie zawiódł. Tzn. miał sumarycznie zapewne niezłą skuteczność, ale te pojedyncze informacje jakie zmyślił mogłyby zaorać cały plan, gdybym nie weryfikował. Zresztą, już były przypadki śmiertelne po jego radach zdrowotnych i życiowych...
Do wyszukiwania informacji i źródeł zdecydowanie wybieram Perplexity.
Do generowania obrazów lepiej mi się sprawdził Gemini, który z kolei zawalił na wszystkich innych frontach. Teraz zbieram doświadczenia z Claudem i jest nieźle. Generował mi ostatnio coś w rodzaju karty danych do interaktywnego uzupełniania i dobrze się z nim "rozmawiało".
0
@Destroyer_of_Worlds Jak najbardziej. Zresztą większość inicjatyw ograniczenia praw wyborczych uważam za słuszne, szczególnie ze względu na wiek i kompetencje
1
@Dankho94isback Planuję być w tym wieku niezależny finansowo, żeby w ogóle móc odejść na emeryturę. Czy odejdę?
Nie 15 lat temu bym nie przewidział gdzie będę w życiu teraz, skąd mam wiedzieć gdzie będę w wieku 60 lat? Priorytety zmieniają się z wiekiem, szczególnie faceci w tym wieku boją się być niepotrzebni. Z drugiej strony mają wiedzę i doświadczenie, więc chcą pracować i mieć pod sobą ludzi.
Z drugiej strony wielu z nas w tym wieku będzie miało istotną chorobę, która uniemożliwi pracę i tu wracamy do początku.
0
@Who_you_mam i tak samo w Niemczech jak komuś nie chce się ich nosić, to kładzie przy śmietniku, żeby sobie pan żul zarobił na obiad