FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
Duma Katalonii w europejskich pucharach:
25 listopada 1959 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou AC Milan 5:1(!) w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Mistrzów Klubowych i melduje się w ćwierćfinale. Gole dla Barçy zdobyli: Eulogio Martinez(10 m.), Segarra(19 m.), Kubala(32 i 69 m.) oraz Czibor(65 m.)
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
1
@Bernard777 Pomijając kwestie tego wyniku, to powiem tak: jeśli chodzi o poziom, jaki należy zaprezentować na mundialu, to nasza reprezentacja jest patałachem i partaczem w jednym. Ja bym ich na żadne mistrzostwa nie wysyłał! Przyniosą tylko wstyd i tyle!
11
Feliz cumpleaños panie Lopez!
Swoje 23 urodziny obchodzi dziś bardzo lubiany przez nas Pedro Gonzalez Lopez, znany wszystkim jako Pedri.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
7
Legendarne postacie futbolu:
24 listopada 1874 r. W São Paulo urodził się Charles William Miller, syn szkockiego inżyniera kolejowego i Brazylijki. Jego matka, Carlota Fox, była potomkinią wybitnej brytyjskiej rodziny z São Paulo. Kiedy Charles miał dziewięć lat, jego rodzice postanowili wysłać go do Anglii na studia, tak jak wiele brytyjskich rodzin ekspatriantów w tamtym czasie. Wsiadł na statek z Santos, małego portu w São Paulo, i przybył do Southampton, tętniącego życiem miasta na południu Anglii. Tam zapisał się do Bannister Court School, elitarnej instytucji, która realizowała program nauczania wiktoriańskiego. Wyróżniał się w sporcie, szczególnie w krykiecie i piłce nożnej. Dołączył do lokalnych drużyn Corinthians i St. Mary's (obecnie Southampton FC) i rozwinął swoje umiejętności jako napastnik i skrzydłowy. Poznał również zasady i przepisy Hampshire Football Association, które później wykorzystał do wprowadzenia piłki nożnej do Brazylii. W 1894 roku Charles wrócił do Brazylii, niosąc w walizce piłkę nożną, pompkę do piłek i podręcznik zasad Hampshire FA. Chciał dzielić się swoją miłością do gry z przyjaciółmi i współpracownikami w São Paulo. Założył São Paulo Athletic Club (SPAC), jeden z najstarszych klubów sportowych w Brazylii, i stworzył w nim dział piłki nożnej. Nauczał zasad i technik gry grupę młodych mężczyzn, głównie brytyjskich ekspatriantów i brazylijskich elit, którzy zostali pierwszymi piłkarzami w Brazylii. Zorganizował również pierwszy oficjalny mecz piłkarski w Brazylii, pomiędzy SPAC a Gas Company, innym klubem założonym przez brytyjskich pracowników. Mecz odbył się 14 kwietnia 1895 r. na Várzea do Carmo, skrawku ziemi w pobliżu stacji kolejowej. Charles strzelił dwa gole i poprowadził SPAC do zwycięstwa 4-2. Nie poprzestał na tym. Postanowił przekształcić nieformalne gry w poważniejsze rozgrywki i założył Liga Paulista de Foot-Ball (LPF), pierwszą ligę piłkarską w Brazylii. Zaprosił również inne kluby do przyłączenia się do ligi, takie jak Mackenzie College, Germânia, Internacional i Paulistano. Był gwiazdą SPAC i wygrał trzy pierwsze edycje LPF w 1902, 1903 i 1904 roku. Strzelił 37 goli w 53 meczach i został najskuteczniejszym strzelcem ligi w 1904 roku. Grał także w drużynie stanowej São Paulo i reprezentował Brazylię w dwóch nieoficjalnych meczach przeciwko Argentynie w 1914 roku.
Charles William Miller jest powszechnie uważany za ojca futbolu w Brazylii, ponieważ był pionierem, który wprowadził i spopularyzował tę grę w kraju. Przyczynił się również do rozwoju i rozpowszechnienia tego sportu, tworząc kluby, ligi i turnieje, a także jako trener i sędzia. Wpłynął na styl i kulturę brazylijskiej piłki nożnej, wnosząc korynckiego ducha fair play, amatorstwa i elegancji. Zachęcał również do udziału Brazylijczyków z różnych klas społecznych i środowisk etnicznych, przełamując bariery elitaryzmu i rasizmu, które początkowo otaczały tę grę. Był świadkiem rozwoju i sukcesu brazylijskiej piłki nożnej, od jej skromnych początków do pierwszego tytułu Mistrzostw Świata w 1958 r. Zmarł w 1953 r. w wieku 78 lat w São Paulo. Został uhonorowany przez Brazylijską Konfederację Piłki Nożnej, która nazwała trofeum „Campeonato Brasileiro”, ligi krajowej, jego imieniem. Jest legendą tego sportu i symbolem więzi, jaką piłka nożna może stworzyć między ludźmi i narodami.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Comentateiro
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
7
@FCBparasiempre
Po debiucie na Mistrzostwach Świata w 1938 roku piłkarska reprezentacja Polski czekała na kolejny udział w światowym czempionacie aż 36 lat. W 1957 roku, po legendarnym zwycięstwie 2:1 nad Związkiem Radzieckim na Stadionie Śląskim, wydawało się, że Biało-Czerwoni będą w stanie wywalczyć awans na Mundial w Szwecji. Nadzieję Polaków pogrzebał dodatkowy mecz z ZSRR na neutralnym terenie w Lipsku, którego bohaterem, w niebywały sposób, został Eduard Strielcow. Po ogłoszeniu gospodarza szóstej edycji Mistrzostw Świata, 55 drużyn wyraziło chęć udziału w turnieju. O jedno z 14 wolnych miejsc musiały zmierzyć się w eliminacjach. Szwecja, jako organizator, i RFN, jako panujący mistrz, miały zaklepane miejsca na Mundialu bez konieczności kwalifikacji. W strefie europejskiej do obsadzenia było 9 miejsc, o które walczyło 27 drużyn. Zostały podzielone, co logiczne, na dziewięć grup po trzy zespoły. Polska trafiła do grupy szóstej z Finlandią i Związkiem Radzieckim. Od początku było jasne, że Skandynawowie będą dostarczycielami punktów, a o awans powalczymy z „Wielkim Bratem”. Ten pokazał nam miejsce w szeregu już w pierwszym starciu, wygrywając w Moskwie 3:0. Dwa tygodnie później w Helsinkach Biało-Czerwoni wygrali z Finlandią 3:1. W tym samym mieście gracze ZSRR roznieśli gospodarzy aż 10:0(!) i w październiku 1957 roku przyjechali do Chorzowa po zapewnienie sobie biletów do Szwecji. Mecz w Kotle Czarownic miał wymiar polityczny. Cieszył się tak wielkim zainteresowaniem, że nawet gdyby na obiekt mogło wejść pół miliona osób, zapewne odnotowalibyśmy komplet publiczności. Miejsc było znacznie mniej, przez co ostatecznie pojawił się nadkomplet, blisko 100 tys. fanów. Obejrzeli znakomite zawody, zakończone historycznym zwycięstwem Polaków 2:1. Oba gole dla Biało-Czerwonych zdobył rodowity Chorzowianin, Gerard Cieślik. Zwycięstwo Biało-Czerwonych bardzo urozmaiciło sytuację w tabeli naszej grupy. Na koniec rozgrywek mieli tyle samo punktów co ZSRR. Wówczas nie istniała reguła lepszego bilansu w meczach bezpośrednich czy stosunku bramek strzelonych do straconych. Zamiast tego musiało dojść do dodatkowego meczu na neutralnym terenie. Wybór przedstawicieli UEFA padł na Lipsk.
24 listopada 1957 roku miało się rozstrzygnąć, czy na Mistrzostwa Świata wraca Polska po 20 latach nieobecności, czy Rosjanie, dla których byłby to debiut na imprezie tej rangi. Nasi przeciwnicy szczególną uwagę zwrócili na szalejących miesiąc wcześniej Cieśliku i Lucjanie Brychczym. Polacy od początku spotkania prowadzili grę, zdobywając optyczną przewagę. Po kilku minutach jeszcze bardziej zawiało optymizmem. Znakomity napastnik ZSRR, Eduard Strielcow, padł na murawę po pojedynku z jednym z naszych obrońców. Wówczas zmiany zawodników były niedozwolone. Przy kontuzji piłkarz miał dwie możliwości: zejść z boiska i osłabić swój zespół lub pozostać na murawie i przynajmniej statystować. „Rosyjski Pele”, jak później ochrzczono Strielcowa, ledwo chodził, a mimo to wybrał tę drugą opcję. Piłkarze reprezentacji Polski rozmawiali z nim, śmiejąc się, że dzięki niemu grają w dwunastu. Jego stan był na tyle poważny, że odpuścili jego krycie, podejrzewając, że nawet przyjęcie piłki będzie dla niego nie lada bolesnym wyzwaniem. I niestety się przeliczyli. Chytry napastnik Torpedo Moskwa pod pretekstem kontuzji wyczekiwał swojej szansy. Ta nadarzyła się w 31. minucie. Nagle cudownie wyzdrowiał, na pełnej prędkości ruszył w kierunku bramki Tomasza Stefaniszyna i bardzo mocnym strzałem, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i pleców polskiego golkipera, wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Polacy byli totalnie zdezorientowani i zaskoczeni tym, jak łatwo dali się oszukać. Już się nie podnieśli. Na kwadrans przed końcem spotkania Gienrich Fiedosow trafił na 2:0 i to Rosjanie wywalczyli awans na Mundial. Strielcow w rosyjskim futbolu jest niestety postacią tragiczną. W 1957 roku był zaledwie 20-latkiem, a już miał status mega gwiazdy. Grał w swoim ukochanym klubie, Torpedo Moskwa. Przed Mistrzostwami Świata w Szwecji dostał nakaz jego opuszczenia i dołączenia do zarządzanej przez państwowe wojsko CSKA lub będącego w posiadaniu Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Dinama. Jednej i drugiej stronie stanowczo odmówił, czym wydał na siebie wyrok. Wysoko postawieni oficerowie i oficjele poczuli się zlekceważeni jego decyzją, zatem zakazali mu gry w narodowych barwach. O Mundialu musiał więc pomarzyć. Jakby tego było mało, młoda Rosjanka, Marina Lebiediewa, oskarżyła go o gwałt. Choć nie było żadnych dowodów w tej sprawie, Strielcow został skazany na 12-letni pobyt w łagrze. Łatwo się domyślić, że cała sprawa została wyimaginowana tylko po to, by zawodnik zdał sobie sprawę, komu odmówił. Z ciężkiego obozu pracy przymusowej wyszedł wcześniej, po pół tuzinie lat odsiadki. Wrócił do piłki, a nawet do reprezentacji ZSRR. Nadal był wierny Torpedo, które w 1965 roku poprowadził do Mistrzostwa Rosji. Zmarł dzień po swoich 53. urodzinach na raka gardła. Jest uznawany za jednego z najlepszych rosyjskich piłkarzy w historii. Nigdy nie dowiemy się, ile mógł osiągnąć, gdyby nie wpływ polityki na piłkę nożną.
6
Oto jak cwany Strielcow pozbawił ,,nas” udziału w Mundialu 1958:
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
10
Wspaniałe legendy argentyńskiego futbolu:
24 listopada 1912 r. urodził się argentyński napastnik Vicente Zito, zwany hafciarką. W rzeczy samej haftował na murawie tak misterny Esy floresy że najsubtelniejsze brabanckie mistrzynie robótek ręcznych spłonęłyby ze wstydu. Miała wprawdzie Argentyna dryblerów wielu ale... Ale trzeba dać wiarę największemu spośród ekspertów, legendarnemu Diego Lucero czyli Luisowi Alfredo Sciutto, niekwestiowanemu autorytetowi dziennikarskiemu. Ten człowiek widział i wiedział wszystko o futbolu na nowym lądzie. Na pytanie kto był najlepszym dryblerem w historii argentyńskiego futbolu odparł: ,,Było wielu fantastycznych mistrzów kiwki: Enrique Garcia, De la Mata, Moreno, Loustau, Mendez... Ale nikt nie dorównywał w tym kunszcie Zito, który wręcz hipnotyzował bezradnych obrońców wiążąc im nogi w supeł. To była prawdziwa sztuka a on był największym artystą". Jednak niezwykłe finty Zito przynosiły także całkiem wymierne efekty. Podczas ligowych występów w klubach Quilmes, Racing i Atlanta w latach 1931-47 osobiście nastrzelał 106 goli. Jak prawie każdy geniusz, również i Zito miewał swoje nastroje i chimery, toteż niekiedy zastępował go Diego Garcia, wraz ze skrzydłowym Arturo Arieta tworzący na co dzień zgraną parę w San Lorenzo.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
0
@daniel32778 No trudno się z tobą nie zgodzić, jednak z drugiej strony Luis Suarez pozostanie jednym z najlepszych strzelców w historii FC Barcelony, jakbyśmy na to nie patrzyli...
2
@Bernard777 Zgadza się, jednak wyeliminował nas przekrętem przez sędziego i to w obydwu meczach!
11
Azulgrana na „6-tke”:
Dokładnie 10 lat temu, po niesamowitym zwycięstwie 0:4 na Santiago Bernabéu, FC Barcelona kontynuowała dobrą passę, rozgromiwszy we wtorek AS Romę na Camp Nou, wygrywając 6:1 i zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie a tym samym awans do kolejnej rundy. Zdobywcy potrójnej korony z zeszłego sezonu powitali w składzie Lionela Messiego, ale Barça nie powitała gości z Serie A z entuzjazmem, pokonując ich w przekonujących zwycięstwach, dzięki bramkom Luisa Suareza (2), Lionela Messiego (2), Gerarda Pique i Adriano Correi. El Clasico trwało; tak prawdopodobnie Luis Enrique przedstawił ten mecz swoim zawodnikom i sądząc po naszej grze, podtrzymaliśmy to przekonanie. Barcelona dominowała w pierwszej połowie pod względem posiadania piłki (oczywiście), ale również utrzymywała Romę na własnej połowie dzięki fantastycznemu pressingowi, który okazał się skuteczny dzięki dwóm błyskawicznym bramkom Luisa Suareza i Lionela Messiego. Zrób sobie przysługę i obejrzyj gola Messiego, bo, kurczę, to może być najlepsza akcja drużynowa stulecia. Po tym intensyfikacja nieco opadła, gdy Barca zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie ma już trzy punkty zapewnione, co zachęciło Romę do ataku, choć bez większych efektów. W rzeczywistości, jedyne, co udało im się osiągnąć, to rozwścieczyć Blaugranę, która przed przerwą przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, strzelając trzeciego gola – swojego drugiego tego wieczoru – Luisa Suareza. W przerwie wprowadzono Sergiego Sampera (hurra!), a Barcelona kontynuowała grę niczym drużyna nadludzkich potworów (podwójne hurra!). Lionel Messi dorzucił swoją drugą bramkę i zaprosił do gry kilku innych. To doprowadziło do zdobycia gola przez Gerarda Pique (nawet jeśli, jak na jego gust, z kilkudniowym opóźnieniem), a Adriano, szóstym golem Barcelony, przypomniał nam o swojej dalszej obecności w drużynie. Obie drużyny (Neymar i Džeko) nie wykorzystały rzutów karnych, zanim Edin Džeko zrehabilitował się, zdobywając honorowego gola w końcówce, ale wówczas szkody już zostały wyrządzone, a drużyna Luisa Enrique rzuciła rękawicę reszcie świata: „Kiedy igra się z ogniem, trzeba się poparzyć. Właśnie graliśmy z dwoma świetnymi drużynami, obie z łatwością plasujące się w czołowej piętnastce w Europie i strzeliliśmy dziesięć goli! Ta drużyna jest po prostu niesamowita.
FC Barcelona: ter Stegen; Alves, Piqué (Bartra), Vermaelen, Alba; Busquets (Samper), Rakitić, Roberto (Adriano); Messi, Suárez, Neymar Gole: Suárez (15', 44'), Messi (18', 59'), Pique (56'), Adriano (77')
Roma: Szczęsny; Maicon, Manolas, Rudiger, Digne; Keita, Nainggolan (Iturbe), Pjanić (Ucan); Iago, Florenzi (Vainqueur); Dżeko
Gol: Džeko (90')
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
No to teraz jestem bardzo ciekaw jak nam pójdzie konfrontacja na Estadio Manuel Martínez Valero z "Los Franjiverdes"? I to bez względu na forme obydwu drużyn. Kiedy to gramy z nimi rewanż? W styczniu czy zw lutym?
2
@Marusek No ja gdybym wybierał to zdecydowanie Obcy decydujące starcie ale na przykład Prometeusz też zrobił na mnie duże wrażenie...
8
To był pierwszy i niepowtarzalny crack Dumy Katalonii:
24 listopada 1912 roku, w wygranym meczu towarzyskim z FC Catalą 12:2(!) Paulino Alcantara strzela swojego trzeciego z rzędu hattricka w swoim trzecim meczu w barwach Blaugrany. Mimo iż był to tylko mecz towarzyski to pamiętajmy że wówczas Paulino liczył sobie… 16 lat i niespełna 2 miesiące!
Duma Katalonii w Lidze Mistrzów:
24 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje Inter Mediolan w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2:0 po golach Pique i Pedro. Barça bez Ibrahimovicia i Messiego w składzie musiała wygrać z Interem aby objąć prowadzenie w grupie i nie jechać na ostatni mecz grupowy Ligi Mistrzów do Kijowa z nożem na gardle. Guardiola wygrał batalie taktyczną z Mourinho, zwłaszcza w pierwszej połowie. Blaugrana odzyskała w tym czasie aż 47 piłek i to właśnie było kluczem do strzelenia 2 goli i bezpiecznego prowadzenia. Samuel Eto’o, który wrócił po raz pierwszy na Camp Nou po transferze do Mediolanu, praktycznie nie stworzył zagrożenia pod bramką Katalończyków.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@Arkon No nie kojarze tego wogóle więc raczej nie.
13
Dublet „La Pulgi” na „Celtic Park”:
23 listopada 2016 r. FC Barcelona pokonała 2:0 Celtic Glasgow i zapewniła sobie awans z 1. miejsca do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Najlepszy strzelec Lionel Messi oraz asystent Neymar powiększyli swój dorobek. Głównym elementem w grze Celticu Glasgow był wysoki pressing. Szkoci atakowali agresywnie na całym boisku, by kasować w zarodku akcje rywali. Taki pomysł na grę opłacił się piłkarzom Manchester City, którzy niedawno wygrali z FC Barceloną. Przez 20 minut przyjezdni mieli problem ze skonstruowaniem akcji. Z czasem obrona Celtiku rozluźniła się a poziom agresji spadł. Efektem odwilży był gol dla FC Barcelona w 24. minucie. Lionel Messi strzelił z bliska bez przyjęcia po miękkim podaniu Neymara. Argentyńczyk prowadzi w klasyfikacji strzelców a Brazylijczyk jest najlepszy w rankingu asystentów. Duma Katalonii była blisko drugiego gola w 41. minucie. Luis Suarez główkował z bliska, a fenomenalną obroną popisał się Craig Gordon. W pierwszej połowie konkurent Gordona w bramce FC Barcelona musiał interweniować raz. Marc-Andre ter Stegen był skoncentrowany i zatrzymał próbę Moussy Dembele. Właśnie młody napastnik był nadzieją Szkotów na wyrównanie. Kibice liczyli na powtórkę z listopada 2012 roku, kiedy co prawda Messi zdobył gola w Glasgow, ale mecz skończył się sensacyjnym zwycięstwem Celticu 2:1. Do powtórki nie doszło, a szczególnie ważny był okres między 53. a 55. minutą. Dembele nie pokonał z bliska ter Stegena a po chwili Messi podwoił zaliczkę FC Barcelony. Argentyńczyk uderzył w środek bramki z rzutu karnego po faulu Emilio Izaguirre na Luisie Suarezie. Messi zdobył w tym momencie piątego gola w dwumeczu z Celtami i zarazem dziewiątego w Lidze Mistrzów. Zgodnie z przewidywaniami ta bramka odebrała animusz gospodarzom. Gra zaostrzyła się a na przykład Neymar prowokował kłótnie z Mikaelem Lustigiem, by wykartkować się przed ostatnim meczem w fazie grupowej. Mistrz olimpijski mógł sobie na to pozwolić, ponieważ jego drużyna zapewniła sobie awans z 1. miejsca.
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
6
@Arkon Jedyne filmy, które moge oglądać kilka razy, to filmy s.f. a zwłaszcza saga Obcy, począwszy od Obcy 8 pasażer Nostromo...
10
Cenne 3 punkty na San Siro:
23 listopada 2011 r. FC Barcelona zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie H Ligi Mistrzów po pasjonującym zwycięstwie nad AC Milan. Gol Xaviego Hernándeza w 63. minucie położył kres emocjonującemu widowisku na San Siro i zapewnił mistrzom Europy zasłużone zwycięstwo. Milan dwukrotnie wyrównał: Zlatan Ibrahimović strzelił gola swojemu byłemu pracodawcy po samobójczej bramce Marka van Bommela a Kevin-Prince Boateng zniwelował rzut karny Lionela Messiego w pierwszej połowie na początku drugiej tercji. Mimo to, Milan musi zadowolić się drugim miejscem w losowaniu 16 grudnia. Messi miał duży wpływ na grę od samego początku, cofając się, by pomóc Xaviemu w inicjowaniu ataków, oszukując defensywę Rossonerich swoimi zawiłymi biegami i wyłapując biegaczy dzięki znakomitej wizji gry. W czterech minutach argentyński reprezentant podał do Davida Villi, który posłał dziki strzał nad poprzeczkę, podczas gdy Christian Abbiati musiał dać z siebie wszystko, by obronić strzał Cesca Fàbregasa, do którego dograł Thiago Alcántara. Presja dała o sobie znać w 14. minucie, kiedy Messi podał piłkę na lewe skrzydło do Seydou Keity, którego dośrodkowanie pod presją Xaviego po odbiciu Van Bommela wpadło do bramki. Pomimo dominacji gości, Milan mógł wyrównać niemal natychmiast, gdy strzał Boatenga z czterech metrów został przebity nad poprzeczką przez Robinho. Nie chcąc być gorszym, Messi poszedł w jego ślady po drugiej stronie boiska, trafiając w poprzeczkę z bliskiej odległości po kolejnym podaniu znakomitego Fàbregasa. W tym momencie Milan podniósł się z parkietu i wyrównał a Ibrahimović dobiegł do podania Clarence'a Seedorfa, pokonując Victora Valdésa.
To była tylko krótka przerwa w ofensywie Azulgrany. Abbiati powstrzymał Villę po niezwykłej obronie, ale nic nie mógł zrobić z rzutem karnym, który Messi wykorzystał – ukarany żółtą kartką za przerwanie rozbiegu po raz pierwszy – po faulu na Xavim. 24-latek strzelił już sześć goli w tych rozgrywkach w tym sezonie i zdobyłby siódmego, gdyby nie kolejna fantastyczna interwencja Abbiatiego. Jeśli uderzenie głową Thiago Silvy z rzutu rożnego Seedorfa nie przypomniało gościom, że sprawa nie jest jeszcze zakończona, to wspaniała bramka Boatenga w 54. minucie zrobiła to sama. Pomocnik pokonał Érica Abidala sprytnym dośrodkowaniem piętą, a następnie potężnym strzałem pokonał Valdésa. Barcelona ponownie odpowiedziała, a Messi ponownie odegrał kluczową rolę, zagrywając kolejną piłkę z chirurgiczną precyzją do Xaviego, który wykończył akcję płaskim strzałem obok Abbiatiego.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Blaugrana w Superpucharach:
23 listopada 1989 r. FC Barcelona remisuje na Camp Nou 1:1 z AC Milan w pierwszym meczu o Superpuchar Europy. Jedynego gola dla Barçy strzelił Guillermo Amor w 67 minucie. Przyszły trener FC Barcelony Frank Rijkaard i przyszły trener Holandii Marco van Basten udali się na Camp Nou z Milanem na pierwszy mecz a ten ostatni otworzył wynik z rzutu karnego na minutę przed przerwą. Katalońska drużyna odrobiła straty po wyrównaniu w 67. minucie Guillermo Amora ale remis 1:1 nie wróżył dobrze przed rewanżem na San Siro dwa tygodnie później.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
2
@FcPortoFan1999 Z twojego punktu widzenia to prawda. Ponadto w tym finale nie mógł wystąpić bodaj najważniejsza wówczas postać Dumy Katalonii, tylko przeczytaj: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16244165
8
Wspaniałe i zapomniane El Clasico:
23 listopada 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 2:1 w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Europy. ,,Królewscy’’ po 5 zwycięstwach z rzędu w Pucharze Europy byli zdecydowanym faworytem w meczu 1/8 finału szóstej edycji Pucharu Mistrzów Klubowych. Barça wywiozła jednak w pierwszym meczu z Madrytu sensacyjny remis 2:2. Oba gole strzelił Luis Suarez, w tym wyrównującego z rzutu karnego w 88 minucie. W rewanżu dzięki fantastycznej postawie Kubali i golom Vergesa a zwłaszcza Evaristo ,,szczupakiem” na 9 minut przed końcem, Katalończycy odnieśli skromne zwycięstwo 2:1, choć trzeba zaznaczyć że sędzia nie uznał Realowi 3 goli w kontrowersyjnych sytuacjach. Poniekąd była to słodka zemsta na reżimie dyktatora Franco, za bezkarną kradzież Blaugranie genialnego Di Stefano, jak również za stronnicze sędziowanie z 15 kwietnia 1916 r. Koniec końców, pozostał jednak wielki niedosyt, ponieważ Barça przegrała finał tamtej edycji Pucharu Mistrzów z Benficą 2:3.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
,,Derbi de la Xavalla”:
Dokładnie 101 lat temu Barça starła się z Espanyolem w ramach mistrzostw Katalonii. Mecz przeszedł do historii jako ,,Derby Xavalli”. Na ,,Camp de Les Corts” zacięta akcja biało-niebieskiego Caicedo (nie mającego nic wspólnego z obecnym piłkarzem) z Josepem Samitierem zakończyła się agresją Blaugrany, wyrzuceniem obu, burzliwą walką na trybunach, kopnięciami w nogi i przepychankami między zawodnikami... Gra została wznowiona, ale kiedy sędzia Pelayo Serrano podszedł do linii końcowej, spadł na niego deszcz monet i kilka kamieni. Następnie pod koniec pierwszej połowy ponownie oblali go wodą i ostatecznie mecz został zawieszony przy wyniku 0:0. Informację o tym podano do wiadomości publicznej za pośrednictwem tablicy, że obok linii bocznej przeszło dwóch pracowników klubu: „Uwaga. Sędzia zawiesza mecz”. Derby powtórzono, ale dwa miesiące później i za zamkniętymi drzwiami, więc doszło do niezwykłej sytuacji w historii pojedynków Barcelony. Powtórzony mecz zakończył się zwycięstwem Espanyolu 1:0. Koniec końców to jednak Duma Katalonii triumfowała w „Campionat de Catalunya” wyprzedzając o 2 punkty… RCD Espanyol!
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
12
Nie tylko dla prawdziwych cules:
23 listopada 1901 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy mecz na nowo dzierżawionym boisku przy ulicy Horta, zwanym ,,CAMP DE LA CARRETERA D'HORTA”, który był zlokalizowany na pograniczu dwóch dzielnic: Sagrera i Guinardó. Wstęp na mecze na tym obiekcie był darmowy, co spowodowało że w dniu inauguracji nowego boiska pojawił się prawdziwy tłum, mimo że klub miał wówczas tylko 104 socios. Jednak ponad 4 tys. osób pojawiło się na tym pierwszym meczu Blaugrany, mierzącym się z zespołem złożonym z marynarzy brytyjskiego statku ,,Calliope”, który zacumował w miejskim porcie. Człowiekiem odpowiedzialnym za skontaktowaniem się z rywalami barcelonistów był Arthur Witty, syn angielskiego konsula a poza tym piłkarz klubu. Barça wzmocniona kilkoma piłkarzami CD Hispania, pokonała marynarzy 4:0 a Joan Gamper ustrzelił hattricka, zdradzając instynkt goleadora, który zawsze cechował go jako piłkarza FC Barcelony. Boisko przy ulicy Horta było tymczasowym stadionem dla klubu, który w 1905 r. został zobligowany do opuszczenia go, po tym jak właściciele działki postanowili zbudować tutaj domy mieszkalne. Jednak miejsce to przeszło do historii jako teren, na którym Barça zdobyła pierwsze w historii klubu tytuły: Puchar Macaya w 1902 r. pokonując FC Catale 15:0(!) a także Puchar Barcelony w 1903 r., oba poprzedzające rozgrywki o Mistrzostwo Katalonii. Również na tym obiekcie piłkarze wykorzystywali poddasze domu ,,Can Sabadell” jako szatnie. W tym nowym miejscu zawodnicy po raz pierwszy mogli skorzystać z pryszniców, co prawda mocno zaimprowizowanych- woda pochodziła z deszczu padającego przez przeciekający dach domu. Sufit poddasza pokryty był kłosami i pajęczyną. Miednica, dzban, blaszany wazon i lustro, które zapewnił John Parsons, były jedynymi przedmiotami w szatni do czasu aż inny piłkarz- Albeniz, przyniósł kilka wieszaków. Gamper również pomagał przy urządzeniu pomieszczenia a mianowicie kupił drewnianą skrzynkę zamykaną na kłódke, ażeby zostawiać w niej grzebienie i szczotki.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Podwójny rekord ”La Pulgi”:
22 listopada 2014 r. FC Barcelona gromi na Camp Nou FC Seville 5:1 w 12-tej kolejce Primera Division. W tym meczu hattrickiem popisuje się Lionel Messi, dzięki czemu bije jednocześnie 2 rekordy klubowe a mianowicie rekord Paulino Alcantary(395 goli) oraz rekord Primera Division Telmo Zarry(251 goli). Trzeci strzelony gol był jednocześnie 396 golem Argentyńczyka dla Dumy Katalonii.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
1
@AxelF Czy dziadek Araujo to nie wiem ale z pewnością Urugwajczyk!
1
@AxelF Akurat nie znam historii tej Karwiny. O tym towarzyskim meczu wyczytałem zaledwie tydzień temu z książki o historii "Niebieskich". Musiałbyś zapytać kogoś, kto pochodzi z tamtych stron
0
@Stinger_ Wówczas nie miałem a i teraz mam ograniczony do tekstu
0
@Stinger_ Niestety ale nie miałem dostępu do internetu. Nie każdy ma tak dobrze...
A co do roboty to akurat mogłem swobodnie dzwonić gdyż robiłem na dworze
1
Wczoraj rozpoczeły się mistrzostwa świata a dzisiaj Argentyna grała z Arabią Saudyjską i....? Oczywiście to wszystko działo się równiutkie 3 lata temu. Byłem wówczas w nowej pracy i nie mogłem oglądać starcia Albicelestes z Arabią Saudyjską. Co 10, 15 minut dzwoniłem na przemian a to do szwagra a to do kumpla żeby mieć na bieżąco wynik. Do przerwy Leo strzelił na 1:0 i wszystko było cacy. Jednak w drugiej połowie jak się dowiedziałem od szwagra i kumpla że Arabia strzeliła 2 gole to po prostu im nie dowierzałem i myślałem że robią mnie w ch**a! Jak przyjechałem na chate i zobaczyłem wynik w mediach to się prawie załamałem! Pomyślałem- Argentyno, na miłość Boską co ty mi robisz? Ale oni wiedzieli co muszą zrobić aby w końcu uradować serca kibiców Albicelestes...
9
Zapomniane mecze, zapomniane debiuty:
22 listopada 1903 r. FC Barcelona gromi Salut S.C. 10:0(!) w ramach Mistrzostw Katalonii. W meczu tym debiutują znakomici legendarni piłkarze- Roma Forns(późniejszy pierwszy w historii kataloński trener) oraz równie znakomity snajper- Carles Comamala(twórca pierwszego herbu FCB). Jednocześnie obaj strzelają gole w debiucie, Forns jednego a Comamala aż 4!
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360