0

@FcPortoFan1999 O! Trafnie to ująłeś

0

@FcPortoFan1999 No powiedzmy...
Generalnie nic się nie zmieni w europejskich pucharach dla Legii, kiedy będzie rządził Mioduski, taka jest moja opinia...

0

@FcPortoFan1999 No przy obecnych rządach to nie wątpie...

0

@FcPortoFan1999 No własnie, De facto sam sobie odpowiedziałeś na pytanie...

12

Copa Mitropa:

13 września 1936 r. Sparta Praga przegrała u siebie z Austrią Wiedeń 0:1 po golu Camillo Jerusalema w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. W pierwszym spotkaniu w Wiedniu na Praterstadion padł bezbramkowy remis, tak więc to Austria po raz drugi w historii sięgnęła po ten najbardziej prestiżowy wówczas turniej klubowy na świecie.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 Dla mnie mogłaby ale czy rzeczywiście mogłaby to spytaj tego ,,bosa" Mioduskiego...

0

@Lucyfffer Wielkie dzięki śliczne i pozdrawiam :)
Ps. Niewielu jest użytkowników, którzy to doceniają, więc jeszcze raz bardzo dziękuje...:)

1

@Lucyfffer Niewielka część pochodzi z internetu. Natomiast znacznie większa część historii pochodzi z książek i czasopism. Trzeba czytać książki a nie jakieś pojebane ,,niebieskie ptaszki"...!

0

@Prorokk Ja z pewnością też, choć teraz już niewiele pamietam...

10

Legia jako pierwsza:

13 września 1995 r. Legia Warszawa jako pierwszy polski klub rozegrała swój pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem był Rosenborg Trondheim, którego legioniści pokonali na stadionie Wojska Polskiego 3:1 po 2 golach Pisza i jednym Stańka. Na ten moment kibice w Warszawie czekali z niecierpliwością. Wymarzona Liga Mistrzów w końcu zawitała do stolicy Polski. Po emocjonujących i zwycięskich bojach w eliminacjach ze szwedzkim IFK Göteborg, w fazie grupowej Legię znów czekało starcie z przedstawicielem skandynawskiego futbolu – tym razem z Norwegii. „Spotkania w Lidze Mistrzów to dla nas ogromne wyzwanie. Chcemy dobrze w niej wystartować” – zapowiadał przed meczem na łamach „Gazety Wyborczej” pomocnik Legii Jacek Bednarz. I rzeczywiście ta sztuka im się udała. Choć zwycięstwo rodziło się w bólach, to w ostatecznym rozrachunku gospodarze zainkasowali 3 punkty i pokaźne (jak na tamte czasy) wpływy z biletów, transmisji telewizyjnych i wygranej.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

11

Górnik pokazał na co go stać i to w debiucie!

13 września 1961 r. Górnik Zabrze pokonał Tottenham Hotspur 4:2 w pierwszym meczu rundy wstępnej Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Popularne ,,Koguty” były wówczas na fali i broniły mistrzostwa Anglii. Rywalem Kogutów miał być debiutujący w europejskich rozgrywkach Górnik Zabrze, kolejny polski klub, który wtedy nie był aktualnym mistrzem. To efekt obowiązującego wciąż głupiego przepisu. Mecz zaplanowano na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Tym samym rozpoczynał się serial słynnych pucharowych meczów Górnika na Stadionie Śląskim. Na mecz z angielskimi czempionami przyszło 80 tysięcy ludzi ale ten rekord pucharowej widowni zostanie jeszcze pobity. Kibice mieli świadomość siły i możliwości rywali, dlatego mało kto mógł przewidzieć to, co wydarzyło się 2 godziny później. Już po sześciu minutach zabrzanie prowadzili, gdy naciskany przez Musialka Norman wpakował piłke do własnej bramki. Nie minął kwadrans a było już 2:0 dla Górnika! Tym razem strzelał sam Musiałek, po tym jak Erwin Wilczek ograł wyspiarskich defensorów i wyłożył piłke koledze. Asystent gola jeszcze przed przerwą sam cieszył się z gola, wykorzystując dośrodkowanie Lentnera z rzutu rożnego. Na trybunach i w szatni Anglików szok. Mistrz Albionu przegrywa do przerwy 3:0! Jakby tego było mało tuż po przerwie sam Ernest Pol podwyższa wynik na 4:0! Słynny łącznik zamarkował strzał z prawej nogi, przełożył piłke na lewa i uderzył. Piłkarze z Wysp Brytyjskich nie wytrzymali napięcia. W tamtych czasach Anglicy reklamowali się jako boiskowi dżentelmeni ale gdy widmo sromotnej klęski stanęło im przed oczami, szybko zamienili się w zwykłych brutali. Najpierw McKay ,,skosił” Jana Kowalskiego. Ten wrócił na boisko ale uraz był tak poważny że tylko statystował. Pamiętajmy że wtedy jeszcze nie można było dokonywać zmian. Kilka minut później Leslie Allen ,,rozorał” łydke Musiałkowi i ten opuścił murawe. Przez ostatnie 25 minut Górnik grał zatem w 9-tke(!) co rywale szybko skrzętnie wykorzystali dwa razy umieszczając piłke w bramce Huberta Kostki.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

9

Starcia Barçy z polskimi klubami:

13 września 1989 r. FC Barcelona tylko zremisowała na Camp Nou z Legią Warszawa 1:1. ,,Mogło być gorzej”- komentowało ,,El Mundo Deportivo”. Blaugrana rozpoczynała kolejną edycje rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów jako obrońca tytułu. Podopieczni Johana Cruijffa zaprezentowali się jednak słabo. Już w 21 minucie świetną kombinacyjną akcje Polaków zwieńczył golem Andrzej Łatka. Kuriozalnie w tej sytuacji zachował się Andoni Zubizarreta, który pomimo asekuracji obrońców wybiegł do Łatki na… 30 metr przed bramką. Napastnik ,,Wojskowych” minął golkipera Barçy i z ponad 25 metrów skierował piłke do pustej bramki. Duma Katalonii miała kilka okazji do wyrównania a Legia groźnie kontrowała. Jedna z akcji gości zakończyła się golem Romana Koseckiego lecz arbiter boczny zasygnalizował spalonego. Jednak jak pokazały powtórki o ofsajdzie nie mogło być mowy- Blaugrana mogła mówić o sporym szczęściu. Pięć minut przed końcem meczu w polu karnym legionistów upadł Julio Salinas i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił Ronald Koeman.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

10

Pedernera:

,,Strzeliłem karnego, który przejdzie do historii futbolu w Leticii”- pisał z Kolumbii pewien młody Argentyńczyk. Nazywał się… Ernesto Guevara i jeszcze nie nosił przydomku ,,Che”. W 1952 r. włóczył się w poszukiwaniu przygód po Ameryce. Na brzegu Amazonki w Leticii, był trenerem lokalnej drużyny piłkarskiej. Swojego towarzysza podróży Guevara nazywał Pedernerita(czyli mały Pedernera). Nie było wówczas większej pochwały. Adolfo Pedernera był sercem i legendą ,,Maszyny” z River Plate. Ów człowiek orkiestra grał na wszystkich pozycjach, od ostatniego obrońcy po wysuniętego napastnika. Z tyłu kreował gre, posyłał podania dokładne co do milimetra, zmieniał rytm, zaskakiwał szybkością i siał postrach wśród bramkarzy. Zawsze rwał się do gry. Nigdy nie miał jej dość, chciał by mecze trwały wiecznie! Kiedy zapadał zmrok, klubowi działacze na próżno starali się go zmusić by przestał trenować i poszedł już do domu. Chcieli oderwać go od piłki ale nie potrafili, gdyż to ona nie chciała go opuścić…


@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Sysia11

9

Żywe legendy polskiego futbolu:

12 września 1976 r. urodził się Maciej Żurawski. Wiele jest sporów w historii światowego futbolu: Real Madryt czy FC Barcelona? Buffon czy Casillas? Liga hiszpańska czy angielska? W Ekstraklasie w XXI wieku kibiców elektryzowały zaś pojedynki Frankowskiego i Żurawskiego o korone króla strzelców. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że… grali w jednym klubie! ,,Franek łowca bramek” był skuteczniejszy od swego partnera z linii ataku. ,,Żuraw” natomiast górował kreatywnością. Nie tylko potrafił wykończyć akcje z pola karnego ale też dużo dawał w rozegraniu. Na pewno o wiele częściej trafiał z dystansu niż klubowy kolega. Zanotował też najwięcej asyst. Nie bez powodu Frankowski na liście swoich najczęstszych asystentów umieścił właśnie Żurawskiego, na okazjonalnym trykocie włożonym z okazji awansu na 3 miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów. Sam ,,Żuraw” w tym zestawieniu znajduje się na 14 pozycji ex aequo z Nawrotem. Tę lokate dało mu 121 goli strzelonych w 251 meczach. Średnio więc niemal w co drugim meczu strzelał gola. Ten wynik byłby nawet okazalszy, gdyby nie średnio udany powrót na sam koniec kariery w szeregi Wisły, gdy trafił ledwie raz w 21 meczach. Bez tej edycji jego wynik wynosił 0,52 gola/mecz a zatem tylko o 0,03 gorzej od Frankowskiego Przez pewien czas zresztą nad nim górował. Setke skompletował w 3 kolejce edycji 2004/05, podczas gdy ,,Frankowi” udało się to 6 meczów później. Mimo tej rywalizacji obaj zawodnicy nie unikali wzajemnych podań i szukali siebie w polu karnym. Żórawski 2 razy został królem strzelców. Mógł też dokonać tego jeszcze raz. W 2005 r. Wisła dość szybko zapewniła sobie mistrzostwo i obaj zawodnicy ustalili by spróbować stanąć wspólnie na najwyższym stopniu strzeleckiego podium. Sytuacja boiskowa rozwinęła się jednak inaczej i ,,Żuraw” nie dogonił ,,Franka”. Granicy dobrego smaku bowiem obaj nigdy nie przekraczali w tej rywalizacji. Maciej jest też jedynym zawodnikiem w historii ligi, który w 4 sezonach z rzędu strzelił co najmniej 20 goli! W 108 meczach, które wtedy rozegrał strzelił zatem aż 87 goli. Nie mogło być inaczej skoro stać go było na takie wyczyny, jak 5 goli strzelonych w jednym starciu ligowym z GKS Katowice. Jako jedyny też w dwóch latach kalendarzowych w XXI wieku(2002 i 2004) strzelał więcej niż 20 goli.

Był też pierwszym piłkarzem po Erneście Pohlu, który w dwóch kolejnych meczach w jednym sezonie strzelił hat-tricka. Ta wewnętrzna rywalizacja przyniosła także wiele trofeów Wiśle Kraków. Z tym klubem Żurawski 5 razy sięgnął po mistrzostwo Polski. Dwukrotnie stał na drugim stopniu podium. Do tego też dołożył 2 Puchary Polski oraz jeden Puchar Ligi. Indywidualnie 3 razy wygrał punktacje ,,Złote Buty” katowickiego ,,Sportu”. W 2002 r. został zaś uznany Piłkarzem Roku zarówno w oczach tej redakcji, jak i ,,Piłki Nożnej”. Był ostatnim zawodnikiem, który zdobył ten tytuł jako przedstawiciel klubu Ekstraklasy. Niewątpliwie pomogły mu w tym udane występy na europejskiej arenie. W sezonie 2002/03 doszedł z Białą Gwiazdą do 1/8 finału Pucharu UEFA. Po drodze strzelił 2 gole NK Primorje Ajdovscina, 3 gole AC Parmie, 2 gole Schalke oraz 2 gole Lazio! Po tej edycji o Żurawskim zaczęło być głośno w całej Europie. Zalicza się też do piłkarzy z udziałem w największej liczbie turniejów międzynarodowych rangi MŚ lub ME w Polsce. Wyprzedzają go pod tym względem tylko Żmuda i Piszczek. ,,Żuraw” zagrał w barwach reprezentacji Polski na mundialach w 2002 i 2006 r. oraz na Euro 2008. Na tej ostatniej imprezie był nawet kapitanem. Nie zdobył na nich jednak żadnego gola. Najlepszą okazję ku temu miał na pierwszym mundialu XX wieku ale pomylił się przy wykonywaniu rzutu karnego, jako drugi z Polaków po Deynie. Odegrał za to ważną role podczas eliminacji do Euro 2008(13 meczów i jeden gol) a zwłaszcza do mundialu w 2006, gdy siedmiokrotnie pokonywał bramkarzy przeciwników. Lepsze wyniki w całej Europie uzyskali od niego tylko Ibrahimović, Pauleta i Koller. Ostatecznie w reprezentacji Polski zagrał 72 razy, co daje mu 13 miejsce na liście wszech czasów. Strzelił w tym czasie 17 goli. Po występach w Wiśle grał jeszcze m.in. w Celticu Glasgow. Świetnie spisał się zwłaszcza w pierwszym sezonie, gdy na jego koncie znalazło się 16 goli. Dzięki temu ,,Magic” stał się jednym z ulubieńców kibiców tego klubu. W Szkocji trzykrotnie zdobył mistrzostwo kraju. Dołączył do tego Puchar Szkocji oraz Puchar Ligi. Mistrzostwo wywalczył też na Cyprze w barwach Omonii Nikozja. W międzyczasie bronił barw greckiej Larissy. Na zakończenie kariery wrócił do Wisły, sięgając po kolejne mistrzostwo. Był to jednak jego pożegnalny sezon na najwyższym poziomie. Później amatorsko grał dla Porońca Poronin w 3 lidze. Jego występy cieszyły się dużą popularnością wśród fanów.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

11

Popis Terleckiego:

12 września 1979 r. Polska pokonała Szwajcarie 1:2 w eliminacjach ME 1980. Przed meczem w Lozannie reprezentacja Ryszarda Kuleszy miała proste zadanie. Wygrać ze Szwajcarią i utrzymać dystans do liderującej Holandii. ,,Oranje”, którzy tydzień wcześniej wygrali na Islandii, wyprzedzali biało-czerwonych o cztery punkty. Rozegrali jednak dwa spotkania więcej. Helweci do meczu przystępowali podbudowani dwoma zwycięstwami nad outsiderem z Wyspy Gejzerów ale Polacy cel zrealizowali. Bohaterem meczu został zdobywca dwóch goli, genialny wówczas skrzydłowy Stanisław Terlecki.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

10

(Nie)pamiętne finały Blaugrany:

12 września 1962 r. FC Barcelona przegrała finałowy dwumecz w Pucharze Miast Targowych. Barça zremisowała na Camp Nou 1:1 z CF Valencią i tym samym nie odrobiła strat z pierwszego meczu rozegranego 4 dni wcześniej na Estadio Mestalla i przegranego aż 6:2 i to pomimo prowadzenia 1:2. Wszystkie 3 gole w finałowym dwumeczu strzelił Sandor Kocsis. Blaugrana dotarła do decydującej rozgrywki w niezłym stylu strzelając 20 goli w 8 meczach granych systemem pucharowym. Rywale z Valencii zanotowali tym samym pierwszy tryumf w europejskich pucharach.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

9

Rekordowy wynik w 1 lidze polskiej(dziś mija 97 lat):

Pierwszym Mistrzem Polski wyłonionym w rozgrywkach ligowych była Wisła Kraków. W dziewiczym sezonie Ekstraklasy w 1927 roku dokonała również nie lada wyczynu, odnosząc rekordowe zwycięstwo na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju. Już od pierwszej kolejki Biała Gwiazda plasowała się w czołówce tabeli, pozycję lidera zajęła w maju i straciła ją dosłownie na moment na rzecz FC Katowice. Nie chcę wchodzić w szczegóły tego sezonu, podkreślę tylko, że panował w nim ogromny bałagan organizacyjny. 11 września Wisła podejmowała Toruński KS. U gości tuż przed wyjazdem do Grodu Kraka pojawiły się problemy. Jesteśmy w czasach amatorskiego futbolu, piłkarze nie zarabiali przez grę w piłkę. W szeregach Torunian było kilku zawodowych żołnierzy, którzy na czas wyjazdu wzięli urlop. Ich pech polegał na tym, że równolegle do rozgrywek Ekstraklasy toczyły się piłkarskie mistrzostwa wojskowe. Żandarmeria wojskowa ani myślała o personalnych osłabieniach, wobec czego wysłała na dworzec w Toruniu swoich przedstawicieli, by pod groźbą aresztowania namówić piłkarzy z TKS-u do zrezygnowania z gry w meczu ekstraklasowym na rzecz starcia wojskowego. Wybór musiał być tylko jeden. Sześciu zawodników z podstawowej jedenastki zostało w mieście Mikołaja Kopernika. W pociąg do Krakowa wsiadła zatem mocno osłabiona drużyna. Półtora tysiąca kibiców zgromadzonych na trybunach było bardzo zdziwionych, że goście wybiegli na boisko w 10-osobowym składzie. Kilka dni przed meczem prasa zapowiadała, że Białą Gwiazdę czeka ciężka przeprawa, tymczasem, i nie ma co się dziwić, zdekompletowana i mocno osłabiona ekipa z Torunia stawiała jej realny opór jedynie na początku pierwszej i w pierwszych minutach drugiej połowy. Pędzący po mistrzowski tytuł Wiślacy wygrali aż 15:0(!) co do dzisiaj pozostaje najwyższym zwycięstwem w historii Ekstraklasy. Relacje prasowe nie były niestety tak dokładne jak dzisiaj, zatem nieznane są minuty, w których piłkarze wpisywali się na listę strzelców. Wątpliwości budzi nawet ich zestawienie, bo przez jakiś czas zastanawiano się, czy Henryk Reyman rzeczywiście strzelił sześć czy osiem goli. Oficjalnie z sześcioma trafieniami do 1939 roku pozostawał zdobywcą największej liczby goli w jednym meczu. Jego wyczyn solidnie poprawił Ernest Wilimowski, o czym już nie raz wspominałem na łamach fcbarca.com. Co ciekawe, pomimo 15-krotnej kapitulacji, na pochwałę ówczesnej prasy zasłużył bramkarz Toruńskiego KS, Franciszek Zdrojewski. W tygodniku “Stadjon” pisano: „W TKS grał świetnie bramkarz Zdrojewski, który uchronił drużynę przed jeszcze większą przegraną i wywołał swą nadzwyczajną grą szczery oklask publiczności”. Na wyróżnienie zapracował również w ,,Nowym Dzienniku”: „Druzgocące zwycięstwo czerwonych nad niekompletną jedenastką z Torunia, robiącą raczej wrażenie III-klasowej, niż ligowej, drużyny. Poza środkowym pomocnikiem Stogowskim i bramkarzem, grającym z wielkim szczęściem – zero”.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

1

@negreanu Masz racje, zakradł sie bląd w tekście. Przepraszam już naprawiam

10

Feliz cumpleaños panie Ericu!


Éric Abidal dołączył do FC Barcelony w sezonie 2007/08 po wymianie za holenderskiego piłkarza Giovanniego van Bronckhorsta. To była jego pierwsza drużyna spoza Francji. Urodzony w Lyonie (11.09.1979) w sercu rodziny imigrantów, Abidal rozpoczął swoją piłkarską karierę w Lyon-la-Duchère we francuskim CFA 2 Division, gdzie grał jako lewy pomocnik. Latem 2000 roku podpisał profesjonalny kontrakt z Monaco, gdzie zadebiutował w Ligue 1, 16 września 2000 r. przeciwko Toulouse. W swoim pierwszym sezonie występował na przemian w drużynie rezerw i pierwszym zespole, w którym wystąpił w 8 meczach ligowych i raz w Lidze Mistrzów. W sezonie 2001/02, Abidal dołożył kolejnych 14 występów w Monaco, albo jako obrońca, albo jako pomocnik, który wspierał tyły. Pod koniec sezonu Abidal został zapytany o to czy nie chce podnieść sobie poprzeczki trochę wyżej. Przeniósł się do Lille, gdzie trenerem był człowiek, który dał mu debiut w Ligue 1 w Monaco, Claude Puel. Spędził tam 2 sezony i zdobył sławę jako jeden z najlepszych obrońców w kraju. W lecie 2004 roku wrócił do rodzinnego miasta, gdzie spędził następne trzy sezony w Olympique Lyon. Zdobył miejsce w wyjściowym składzie od samego początku i zadebiutował w reprezentacji Francji 18 sierpnia 2004 przeciwko Bośni. Abidal pomógł Olimpique Lyon wygrać trzy tytuły ligowe i trzy Superpuchary, stanowił część zespołu, który zachwycał całą Europę ich wielkim futbolem. W Mistrzostwach Świata 2006 w Niemczech, rozegrał sześć spotkań z siedmiu Francji i zdobył wicemistrzostwo, po którym miał wspaniały sezon z Lyonem trzeci rok z rzędu, zaliczył 31 spotkań w Ligue 1. Również zagrał, w wyjściowym składzie, w siedmiu meczach Ligi Mistrzów oraz 10 razy dla Francji (sezon 2006-07). Éric Abidal dołączył do FC Barcelony w lecie 2007 roku. Francuz zagrał 30 meczów w Lidze, 10 w Lidze Mistrzów i 6 w Pucharze, dzielił się obowiązkami lewego obrońcy z Sylvinho, choć nie więcej niż jeden raz Frank Rijkaard wykorzystał go jako środkowego defensora. Pod koniec sezonu zagrał z Francją w Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. W sezonie 2008/09 zdobył wszystko z Barceloną, ale to był także rok nieszczęścia dla Abidala. Pierwszą kontuzję odniósł w spotkaniu z Espanyolem i pauzował przez osiem tygodni. Po powrocie zagrał w obu półfinałach, Ligi Mistrzów i Pucharu Hiszpanii, po których został zawieszony (za kartki) na finały – w Rzymie i Walencji. Zagrał 31 meczów we wszystkich trzech rozgrywkach. W sezonie 2009-10 dotarł do szczytu formy, zaliczył kilka asyst, ale po raz kolejny był nękany przez kontuzje. Zagrał 17 meczów w Lidze i 8 w Lidze Mistrzów. Sezon 2010/11 był najtrudniejszy ze wszystkich dla Érica Abidala. W marcu stwierdzono, że zawodnika ma guza wątroby. Okazał jednak niesamowitego ducha walki, wrócił zaledwie sześć tygodni później, w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Madrytem w półfinale Ligi Mistrzów. Abidal rozpoczął mecz na Wembley w wyjściowym składzie a kapitan Carles Puyol oddał mu trofeum do podniesienia, po pokonaniu Manchesteru United 3-1. Ten mecz w Londynie był jego 150. dla klubu. W dniu 18 stycznia 2012 roku, dwa dni po odnowieniu kontraktu z FC Barceloną, zdobył swoją drugą bramkę dla klubu. Miało to miejsce w 1/16 finału Copa del Rey przeciwko Realowi Madryt. Niestety sezon 2011/12 Éric Abidal nie zapamięta dobrze… W czwartek, 15 marca, rok po ogłoszeniu, że ma guza wątroby, klub ujawnił, że zawodnik musi przejść przeszczep. Został zwolniony ze szpitala w dniu 21 maja 2012 roku, ale wciąż musi przechodzić regularne kontrolne badania lekarskie. Po otrzymaniu pozwolenia na grę Éric Abidal musiał czekać bardzo długo na wejście na boisko. Stało się to ostatecznie 6 kwietnia 2013 roku, Barça grała wtedy z Mallorcą, z którą wygrała ostatecznie 5-0. W tym sezonie Abi rozegrał swoje cztery jedyne i ostatnie spotkania dla FC Barcelony, dwa razy był w wyjściowym składzie i rozegrał jeden pełny mecz. 30 maja 2013 odbyła się konferencja prasowa, na której w obecności prezydenta Sandro Rosella i dyrektora sportowego Andoniego Zubizarrety, Éric Abidal ze łzami w oczach ogłosił odejście z FC Barcelony. Klub postanowił nie przedłużać z nim kontraktu a zapytany wprost o powody Zubizarreta na wspomnianej konferencji nie odpowiedział jasno ani zrozumiale. W późniejszych wywiadach Abidal wspominał, że tak naprawdę nie dowiedział się nigdy dlaczego nie przedłużono z nim kontraktu. Abidal grał w reprezentacji Francji, która dotarła do finału Mistrzostw Świata w Niemczech w 2006 roku a także pojawił się na Mistrzostwach Europy 2008 w Austrii i Szwajcarii oraz na Mistrzostwach Świata w 2010 roku w Republice Południowej Afryki.





@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

11

Debiuty żywych legend:

1 września 2007 r. Pedro Rodriguez Ledesma debiutuje w barwach Blaugrana. Debiut przypadł na przegrany finał Pucharu Katalonii z Gimnastic Tarragona 1:2. Pedro pojawił się na boisku w 77 minucie. Wprawdzie zadebiutować Pedro dał Frank Rijkaard, to jednak więcej szans w tamtym sezonie wychowanek Barçy już nie otrzymał. Jego gwiazda rozbłysła pełnym blaskiem w kolejnym sezonie pod przywództwem Josepa Guardioli.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

10

Rekordy Barçy:

11 września 1949 r. FC Barcelona zanotowała rekordowe zwycięstwo w Primera Division. Miało to miejsce na Camp de Les Corts w drugiej kolejce rozgrywek, gdzie Blaugrana rozgromiła Gimnastic Tarragona 10:1(!), z czego aż 5(!) goli w tym meczu(co też jest nie małym wyczynem) strzelił zapomniany dzisiaj napastnik Alfonso Navarro. Poza tym hattrickiem popisał się genialny snajper Cesar Rodriguez. Pozostałe gole dołożyli Canal oraz Argentyńczyk Marcos Aurelio.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

8

Nie tylko dla prawdziwych cules:

We wrześniu 1923 r. zaledwie 2 lata przed zamachem stanu przeprowadzonym przez generała Miguela Primo de Riverę, barceloński orszak, z ówczesnym prezydentem klubu Enrikiem Cardoną na czele, ucierpiał z rąk policji, kiedy zmierzał na plac Fossar de les Moreres(tam znajduje się cmentarz), by złożyć kwiaty. Szef klubu wraz z wieloma socios został ranny. Dziesięć lat później doszło do niespotykanego zdarzenia, kiedy uroczyste obchody oddania hołdu ofiarom wojny o sukcesje z 1714 r., odbywające się 11 września zostały znacznie przedłużone. Po przemowach władz klubu spontanicznie uformował się orszak, który skierował się do cmentarza Moreras. Kibice i dyrektorzy przeszli przez La Ramble, niosąc przed sobą ogromną senyerę a po dotarciu na miejsce wygłoszono żarliwe, patriotyczne przemówienia przed widownią złożoną z kibiców i przechodniów. Obecnie 11 września na Fossar de les Moreres odbywają się uroczystości z okazji Narodowego Święta Katalonii. Klub uczestniczy w święcie, wysyłając reprezentacje swoich dyrektorów i piłkarzy, którzy składają kwiaty przed pomnikiem Rafela Casanovy, znajdującym się przy skrzyżowaniu ulicy Ali Bei z Ronda de Sant Pere. Kapitanowie drużyny piłkarskiej i innych sekcji sportowych składają przed pomnikiem wykonana z kwiatów replikę klubowego herbu.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

9

Duma Katalonii bez swojej przeszłości umiera i nie buduje swojej przyszłości:

11 września 1881 r. urodził się Anglik James Francis Bellamy, pierwszy trener FC Barcelony, który zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Sezon 1927/28 Duma Katalonii zakończyła tournée po Ameryce i kolejne rozgrywki zakończyła wyraźnie zmęczona. Przegrała w półfinale Pucharu Hiszpanii a w mistrzostwach Katalonii zajęła dopiero 3 miejsce. Zarząd zwolnił trenera Rome Fornsa i zatrudnił Bellamy’ego. Barça mimo straty aż 5 punktów do Realu Madryt w połowie sezonu zdobyła mistrzostwo w ostatniej kolejce wygrywając zaległy mecz z Arenas de Getxo 0:2. Zawodnicy dostawali wówczas 50 peset za zwycięstwo u siebie, 100 peset za zwycięstwo na wyjeździe i jednorazową specjalną premie w wysokości 2000 tysięcy peset za mistrzostwo Hiszpanii.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

1

@maroon Nie napisze, gdyż nie wiem co teraz robi...?

0

@FcPortoFan1999 No niestety ale taka jest prawda!

9

Futbol totalny w ,,Kotle Czarownic”:

10 września 1975 roku niesiona dopingiem 85 tysięcy kibiców Polska rozbiła kosmiczną Holandię 4:1. Kazimierz Deyna zepchnął w cień giganta światowego futbolu Johana Cruyffa.

,,Było wielu niedowiarków, którzy nie dawali nam szans” – tak selekcjoner Kazimierz Górski podsumował jeden z najlepszych meczów reprezentacji Polski w historii. 14 miesięcy wcześniej Polacy i Holendrzy zachwycali świat podczas mundialu w Niemczech. Mecz o złoto dwóch najbardziej widowiskowo i nowocześnie grających drużyn mógłby być ozdobą turnieju. Do polsko-holenderskiego finału jednak nie doszło, bo wcześniej zespół Górskiego przegrał 0:1 z reprezentacją gospodarzy. Na Stadionie Śląskim, w meczu o punkty w eliminacjach mistrzostw Europy 1976, Polacy wyszli w składzie niewiele odbiegającym od tego, który sięgnął po srebrny medal niemieckiego mundialu. Zmiany dotknęły wyłącznie defensywy – dochodzącego do siebie po wypadku samochodowym Adama Musiała zastąpił Henryk Wawrowski, a zamiast zawieszonego za incydent alkoholowy Jerzego Gorgonia na środku obrony zagrał Mirosław Bulzacki. Nieco bardziej odmieniony zespół do Chorzowa przywieźli Holendrzy. Trener Georg Knobel do dyspozycji miał siedmiu piłkarzy z finałowego meczu MŚ 1974, w tym Johana Cruyffa, Ruuda Krola, Wima van Hanegema czy Johana Neeskensa. ,,Ich skład robił wrażenie. Co nazwisko, to gwiazda ale my wtedy też znaliśmy już swoją wartość i nie baliśmy się nikogo na świecie” – wspominał Jan Tomaszewski. Kibiców elektryzowała przede wszystkim obecność Cruyffa, bezsprzecznie najlepszego piłkarza świata pierwszej połowy lat 70., trzykrotnego zdobywcy Złotej Piłki. Gwiazdor Barcelony był kapitanem reprezentacji Holandii i to w dużej mierze od niego zależał skład, w jakim Pomarańczowi wybiegali na boisko. Szczególnie za panowania Knobela, którego holenderskie media lubiły nazywać "Yes, mister Cruyff". Ale w Chorzowie "Boski Johan" sobie nie pograł. Nie oddał ani jednego strzału, zaliczył tylko asystę przy bramce Rene van de Kerkhofa. ,,Nie pamiętam aby ktoś kiedyś grał przeciwko mnie tak, jak dziś Polacy. To było wręcz niewiarygodne. Nie mogłem się połapać do końca. Jakby wyczuwali, co zamierzam zrobić w każdym momencie” – cytował Cruyffa katowicki "Sport". Jego przeciętny mecz był w dużej mierze zasługą Bulzackiego, który dwa lata wcześniej krył Holendra podczas meczu towarzyskiego w Rotterdamie. ,,Wtedy wyszło to nieźle, dlatego znów dostałem takie zlecenie od trenera Górskiego. Trener wierzył, że sobie poradzę, a mówimy przecież o najlepszym piłkarzu świata. Także wewnętrznie czułem, że spełniłem swoje zadanie” – wspominał Bulzacki. W polskiej drużynie bohaterów było więcej. Grzegorz Lato, który już w 15. minucie otworzył wynik. Robert Gadocha, który tuż przed przerwą podwyższył na 2:0. Andrzej Szarmach, zdobywca dwóch kolejnych bramek, no i Deyna. ,,Przed meczem ludzie zastanawiali się kto jest lepszy, Cruyff czy Deyna. Dla mnie w tym meczu Deyna był najlepszy na boisku. To on kierował grą drużyny. A trzeba wiedzieć, że dla niego Stadion Śląski nie był dobry miejscem, bo grał przecież w nielubianej na Śląsku Legii Warszawa” – mówił Tomaszewski.



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

9

Panie i Panowie, kochani i oddani kibice polskiego futbolu, dzisiaj mija dokładnie 52 lat od olimpijskiego triumfu Polskiej reprezentacji w piłce nożnej. W finale turnieju igrzysk w Monachium Biało-Czerwoni pokonali Węgrów 2:1. To bez wątpienia największe osiągnięcie w historii polskiego futbolu. Drogę po złoto polski zespół rozpoczął od zwycięstwa nad Kolumbią 5:1. Później pokonał Ghanę 4:0 i NRD 2:1. Na inaugurację drugiej rundy grupowej zremisował z Danią 1:1 i kluczowy był mecz ze Związkiem Radzieckim. Choć do przerwy rywale prowadzili 1:0, to po golach Kazimierza Deyny i Zygfryda Szołtysika Biało-Czerwoni wygrali 2:1. Awans do finału przypieczętowali gromiąc Marokańczyków 5:0. Finał na Stadionie Olimpijskim odbył się w niedzielę 10 września 1972 roku, w obecności 60 tysięcy widzów. Piłkarzom grę utrudniał padający deszcz. Tuż przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgrom Bela Varadi. Po dwóch minutach drugiej połowy był remis, a w 68. minucie Kazimierz Deyna zdobył drugiego gola w tym meczu i przechylił szalę zwycięstwa na stronę biało-czerwonych. Była to dopiero druga wygrana z Madziarami w 19. meczu w historii. Kapitanem polskiej jedenastki był wówczas Włodzimierz Lubański, ale pierwsze skrzypce grał Deyna, który z dorobkiem dziewięciu bramek został królem strzelców turnieju olimpijskiego. Polacy w finale zagrali w składzie: Hubert Kostka - Zbigniew Gut, Jerzy Gorgoń, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Anczok - Zygfryd Szołtysik, Jerzy Kraska, Kazimierz Deyna (77-Ryszard Szymczak), Zygmunt Maszczyk - Włodzimierz Lubański, Robert Gadocha. Trenerem reprezentacji był oczywiście nieodżałowany Kazimierz Górski a jego asystentem Jacek Gmoch. Olimpijskie złoto stało się początkiem "złotej ery" polskiego futbolu. Bez sukcesu w Monachium, nie byłoby prawdopodobnie trzeciego miejsca w mistrzostwach świata dwa lata później, również na niemieckich stadionach a decydujące spotkanie z Brazylią (1:0) polska jedenastka także rozegrała na szczęśliwym obiekcie w stolicy Bawarii. "Przegląd Sportowy" z 11 września 1972 roku zamieścił wrażenia uczestników olimpijskiego finału pod znamiennym tytułem "Jak długo na Wawelu...". W szatni polskiego zespołu(jak relacjonowała gazeta) "Stare chłopy płakały jak panienki...". Zawodnicy, trenerzy, działacze i dziennikarze śpiewali chórem hymn kibiców "Jak długo na Wawelu... i Zwycięży Orzeł Biały...". Lubański zaimprowizował własny tekst, który mówił o tym, że "zwyciężyła nasza kadra, bo się nauczyła grać", a potem krzyknął: "Chłopcy! Mazurek na stadionie! Przeżyć to i kończyć karierę...". Natomiast Robert Gadocha przypomniał mu: "A mówiłem ci przed meczem, że wygramy 2:1". Z kolei Deyna, w swoim stylu, powiedział: "Strzeliłem dwie, a mogłem strzelić trzecią". Chwilę później kapitan zarządził: "Chodźcie, nie dajcie czekać tym medalom".



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360

11

Feliz cumleaños panie Jordi!

10 września 1967 r. urodził się Jordi Roura, wychowanek FC Barcelony. W 1982 r. trafił do La Masii i już po 2 latach zaliczył pierwszy występ w FC Barcelona B. W 1988 r. Johan Cruijff umożliwił Katalońskiemu pomocnikowi debiut w pierwszej drużynie, lecz zaledwie rok później Roura doznał poważnej kontuzji kolana w meczu o Superpuchar Europy przeciwko AC Milan, co w praktyce skończyło jego karierę. W Blaugranie zanotował zaledwie 13 występów. Próbował jeszcze odbudować forme w Murcii, Figueres i Sant Andreu, lecz w każdej z tych drużyn wystąpił jedynie kilkunastokrotnie. Definitywnie zakończył karierę piłkarską w wieku 26 lat a następnie próbował swoich sił jako trener będąc między innymi asystentem Rexacha w lidze japońskiej. W 2009 r. znalazł się w sztabie Pepa Guardioli gdzie przez 3 lata analizował gre rywali. Po objęciu posady trenera przez Tito Vilanove został jego asystentem a wobec choroby nowotworowej Vilanovy przez kilka tygodni pełnił funkcje pierwszego trenera.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

0

@ShawnC No właśnie bardzo ciężko byłoby mi to stwierdzić, zwłaszcza że nie mam aż tyle czasu by śledzić rozgrywki na całym świecie a jest ich mnóstwo...

0

Bardzo słusznie zauważył komentator meczu Francja-Belgia gre Julesa Kounde na prawej obronie. Na tą chwile Kounde jest jednym z najlepszych środkowych obrońców grających na pozycji prawego obrońcy, jeśli nie najlepszy...?

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?