1

@Safrani No widzisz, ja też tej historii nie znałem dopóki nie kupiłem książki ,,Historia Ruchu Chorzów". Nie jeden by mnie zapytał: A co ty Podlasiak tak się interesujesz przedwojennymi dziejami ,,Niebieskich", zwłaszcza że jesteś kibicem Widzewa!? Generalnie jest to rzeczywiście troche dziwne. Jednak w moim przypadku bardzo zaważyła postać Ernesta Wilimowskiego, bez wątpienia geniusza polskiego futbolu, dla mnie bez dwóch zdań najlepszego w dziejach. To przez jego nadzwyczajne wyczyny bardzo zainteresował mnie Ruch Hajduki Wielkie, na tyle ze pozwoliłem sobie kupić już 2 tomy historii o cudownych przedwojennych ,,Niebieskich"...

0

@FcPortoFan1999 No ale to raczej w meczu o stawke. Nie wierze że wszyscy polscy piłkarze pękają już w szatni przed meczem towarzyskim, no nie przesadzajmy...

0

@FcPortoFan1999 W piłce nożnej wszystko jest ,,wątpliwe"...

1

@FcPortoFan1999 Do 100 lat brakuje równe 10(!), więc trzeba by było w tym czasie zorganizować jakiś towarzyski mecz z nimi, najlepiej w Polsce! Pytanie tylko kto się tego podejmie...?

1

@FcPortoFan1999 Dlatego tym bardziej trzeba docenić ten wielki wyczyn ,,Niebieskich" i pamiętać o nim....

2

@RoberDzik Zdecydowanie Manoel Francisco dos Santos!

6

@FCBparasiempre
23 grudnia Ruch Hajduki Wielkie rozegrał kontrolne spotkanie z reprezentacją Szarleja, które wygrał 7:0. Sparing był konieczny w celu zachowania rytmu meczowego zawodników przed jednym z najważniejszych wyjazdów zagranicznych klubu w jego przedwojennej historii. 30 grudnia 1934 r. Ruch miał się zmierzyć w Monachium z Bayernem a dwa dni później z VFB Stuttgart. Ekipa Ruchu wyjechała do Bawarii w ligowym składzie: Tatuś w bramce, Wadas, Kacy lub Rurański w obronie, w pomocy Dziwisz, Badura, Zorzycki lub Panhirsz oraz Urban, Giemsa, Peterek, Wilimowski i Wodarz w ataku. Rezerwowymi byli Kubis, bramkarz Krömer, Nowakowski oraz naturalnie trener Gustav Wieser. Z ramienia Polskiego Związku Dziennikarzy Sportowych odział śląski reprezentował redaktor Edmund Karaś, który tak oto zrelacjonował ten mecz: ,, W niedziele w południe z pieśnią na ustach przybyliśmy autobusem do stadionu Bayernu. Pogoda doskonała, aczkolwiek boisko wskutek deszczu, jaki padał w dniu poprzednim, było rozmokłe. Gdy przybyliśmy do szatni ogarnia nas wszystkich podniecenie, lecz gdy dowiadujemy się z ust kierownika drużyny że ekipa gra w ,,byczym” składzie: Tatuś, Rurański, Kacy, Dziwisz, Badura, Zorzycki, Urban, Giemsa, Peterek, Wilimowski, Wodarz, wiara w nasze siły nas nie opuściła. Według wzrostu wybiega drużyna Ruchu na boisko. Gromkie trzykrotne ,,Cześć” Ślązaków, witają Bawarczycy długotrwałemi oklaskami. Po chwili później idą Bawarczycy. Bez ceremonii powitalnych Wodarz dokonuje w towarzystwie sędziego i kapitana drużyny Bawarczyków Szneidra wyboru boiska. Ruch gra przeciwko wiatrowi i słońcu a więc w warunkach mniej korzystnych od Bawarczyków. Gre rozpoczyna Ruch i przez 10 minut demonstruje ładną gre. Bawarczycy cofają się do defensywy i powtarza się znów ten sam obraz gry, co w meczu z Bawarczykami w Wielkich Hajdukach(porażka 1:2 z 8 grudnia). Ślązacy, znając już taktykę przeciwnika, przeszli do defensywy by umożliwić naszemu atakowi rozwinięcie się w polu przeciwnika. Taktyka taka okazała się doskonałą bowiem Bawarczycy, trzymając się swego systemu gry defensywnej, popsuli w ten sposób swe szyki, gdyż Ruch zmusił ich do gry ofensywnej. W połowie pierwszej części gry przeciwnicy kilkukrotnie poważnie zagrażają bramce Ruchu i w 21 minucie na skutek nastrzelonej ręki Dziwisza, sędzia dyktuje rzut karny. Wśród niesłychanego napięcia czekano na wykonanie rzutu, który w 99 procentach zwykle się udaje. Piłka ostro strzelona leci płasko nad ziemią w prawy róg bramki. Na trybunach jakby zagrzmiało. Wszystko krzyczy ,,T…o…r”, lecz Tatuś skokiem pantery odbija piłke wzdłuż linii autowej w pole. Był to pierwszy wypadek by doskonałemu strzelcowi Szneidrowi nie udało się strzelić gola z karnego. Sytuacja jaka wynikła po rzucie karnym, pobudza obie drużyny do jeszcze intensywniejszej gry. Ataki Bawarczyków są co prawda liczniejsze a ton nadaje im doskonały kierownik ataku, Gaesler. Najgroźniejsza była lewa strona ataku gdzie Simenstreiter ma szereg pięknych momentów. Wprost z brawurą pracowały jednak nasze linie defensywne a bramkarz Tatuś miał tak doskonałe momenty iż raz po raz oklaskiwano jego brawurową gre.

Z ataku naszego cofa się jedynie Giemsa i dzięki jego pracowitości i z jego właśnie inicjatywy wychodzi szereg ataków. Nadzieje w powodzenie naszego ataku zawiodły, bowiem okazało się że Giemsa miał za ciasny but i na 10 minut przed przerwą wyrzuca oba buty poza obręb boiska, grając w skarpetkach. Giemsa jakby odżył i miał wraz z Urbanem szereg dobrych momentów. Pilnuje ich jednak dobrze doskonały obrońca Heitkampf. Pod koniec przerwy Polacy znów są w ofensywie. Prawie że w ostatniej minucie przed przerwą piłke otrzymuje Giemsa, biegnie z nią na prawem łączniku, oddaje daleko ponad głowami do Wilimowskiego i już zdawało się że Wilimowski strzeli gola. Widzi jednak że Peterek stoi na lepszej pozycji przed bramką Finga i ostrem strzałem pasuje do Peterka. Piłka wsunięta do bramki z odległości 8 metrów. Polacy prowadzą 1:0 i cieszą się niebywałym sukcesem. Uśmiechnięta drużyna Ruchu wybiega do szatni. Przy wejściu oblega ją moc kibiców domagając się autografu. Po przerwie Ruch rozpoczął grać defensywnie, podobnie jak to czynili Bawarczycy na meczu w Wielkich Hajdukach. Giemsa przeszedł do pomocy i siłą rzeczy więcej z gry mieli przeciwnicy. Szereg ich zagrań likwiduje nasza obrona, dokąd potrafili się jedynie przedrzeć. Wyprowadziło to z równowagi Bawarczyków do tego stopnia że ,,potracili oni głowy” i napotykając na skuteczny opór Polaków załamali się we wszystkich prawie liniach. Ruch zerwał się od razu do ataku i tylko dzięki brawurowej obronie bramkarza Finga, Polacy nie mogli wykorzystać szeregu dogodnych momentów do zdobycia gola. W dodatku nasze linie defensywne do tego stopnia uniemożliwiły przedarcie się napadowi Bawarczyków że już na przedpolu nie stanowili oni groźnych przeciwników dla Ruchu. W dodatku z niebywałem powodzeniem bronił bramki Tatuś. W meczu tym wyróżniła się cała drużyna i trzeba zaznaczyć że wygrała ona ten mecz dzięki doskonałej taktyce, polegającej na tem, by przyciągnąć drużynę bawarską do ofensywy i by umożliwić naszemu atakowi należyte rozwinięcie się. Troche słabiej wypadła gra Zorzyckiego, natomiast Tatuś, Kacy, Rurański, Dziwisz, Giemsa i Wilimowski byli najlepsi.

U Bawarczyków wyróżnił się w napadzie Gaesler, w pomocy nowo nabyty Knap a w obronie również nowonabyty Bader, który przewyższał Heitkampfa o całą klase. Troche stonniczo ustosunkował się do Polaków sędzia Thalmajer. Podyktował on rzut karny zbyt pochopnie i w szeregu wypadkach wydawał orzeczenia krzywdzące Ruch. Przy zejściu drużyny Ruchu z boiska publiczność zgotowała jej owacje. Przy opuszczaniu boiska F.C. Bayern, na ulicach miasta gracze Ruchu spotykali się z wielką sympatją Bawarczyków. Przed hotelem gromadziły się tłumy ciekawych. W międzyczasie przesłano już drogą telefoniczną sprawozdanie z meczu do polski, bowiem na wynik meczu czekał przedewszystkim śląski świat sportowy. O godzinie 18 przyjmowano całą eskspedycje Ruchu na kolacji wydanej przez Bayern. O godz. 19 drużyna Ruchu i kierownictwo przyjęte zostało w wielkiej Sali ,,Künstlerhausu”. Drużyne polską przywitał w serdecznych słowach dr. Ettinger, który na końcu swego przemówienia wzniósł toast na cześć prezydenta Rzeczypospolitej oraz marszałka Polski, poczem odegrano hymn Polski. Za przyjęcie podziękował w imieniu drużyny Ruchu oraz obecnego ministra konsula Monachium dr. Lesiewicza mgr. Baranowski i na końcu wzniósł toast na cześć kanclerza Rzeszy. Cała drużyna Ruchu obdarowana została orginalnemi kubkami do piwa z napisem ,,F.C. Bayern Ruchowi”. Następnie drużyna polska odśpiewała swoją pieśń klubową. O godzinie 23 drużyna polska, żegnana niezwykle żywiołowo, opuściła salę ,,Künstlerhausu”. Radościom z okazji zwycięstwa naturalnie nie było końca, Ślązacy musieli je należycie ,,oblać”, tem bardziej że piwo monachijskie dobrze im smakowało. Nic też dziwnego iż mimo usilnych próśb kierownictwa, szereg najbardziej zapalonych wyłamało się i na swój sposób obchodziło zwycięstwo. W poniedziałek rano nie obeszło się naturalnie bez kataru. O godz. 13, żegnana serdecznie przez dr. Ettingera drużyna Ruchu opuściła Monachium, udając się na kolejny mecz do Stuttgartu.” Do dzisiaj zachowało się niezwykle cenne źródło z tego wydarzenia, przechowywane w muzeum Bayernu a konkretnie lista obecnych. Kameradschaftsabend, czyli braterski wieczór, od tego rozpoczyna się karta księgi pamiątkowej, pod którą podpisali się obecni na przyjęciu. Widać sygnatury zawodników Ruchu, niemieckich włodarzy i graczy, redaktora Karasia, polskiego konsula, trenera Wiesera oraz kierownictwa ,,Niebieskich”. Słowem prawdopodobnie wszystkich obecnych a widnieje tam 378 podpisów, w tym graczy TSV 1860 Monachium. Na następnej stronie zaprezentowana jest pierwsza strona księgi pamiątkowej. Niemiecka prasa podkreślała że piłkarze Ruchu wygrali zasłużenie, mieli doskonałe wyszkolenie techniczne i lepszy start do piłki. Dziennikarze podkreślali bardzo dobrą taktykę a także ofiarność piłkarzy. ,,Der Kickers” jako najlepszych zawodników wskazał Rurańskiego oraz Dziwisza, ,,München”- bramkarza Tatusia. Jedynie dr. Beker z tygodnika ,, Fussball” napisał o wyjątkowo defensywnej taktyce, która przyniosła sukces polskiej drużynie. Praktycznie cała niemiecka prasa ogólnokrajowa a czasami nawet lokalna, odnotowała wynik mistrza Polski. Pamiętajmy! Jak dotąd żadna inna polska drużyna nie pokonała Bayernu Monachium…

8

Czy polscy kibice wiedzą, który polski klub jako jedyny pokonał Bayern Monachium i to ,,w jaskini lwa”!? No właśnie! Chyba już wiecie gdzie można się tego dowiedzieć? No to czytajcie!

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@NeroTFP1
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Adran360

13

Grande Espectacolo El Clasico:

30 grudnia 1984 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madryt 3:2 w 18 kolejce Primera Division. Gole strzelali: Gerardo w 25 minucie, Migueli w 53 oraz Esteban Vigo w 79 dla Barçy; Sanchis w 30 minucie i Butragueño w 89 dla Królewskich. Zwycięstwo to pozwoliło umocnić się Blaugranie na pierwszym miejscu w tabeli z sześciopunktową przewagą nad Realem Madryt.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

0

@Mitch_Atleta No nie byłbym tego w stu procentach taki pewny!

0

@FcPortoFan1999 A no to ja nie wiedziałem ile ma dokładnie Andy Cole. W takim wypadku to już i w tym sezonie może go prześcignąć a jak się nie uda to w następnym z pewnością...!

0

@FcPortoFan1999 No chyba będzie ciężko bo w Anglii ma 171 goli a nie wiem ile ma Cole?

0

@Mitch_Atleta Zgadza się, na szybko pisałem, więc poplątałem :)

0

@Balboa901 A już wiem: Ronald Koeman, zgadza się?

0

No prosze jak nam się Salah rozstrzelał. W hierarchii pierwszoligowej ma już 229 goli, tyle samo co Andy Cole. Zaraz wyprzedzi Van Nistelrooya(232 gole).

0

@Balboa901 Strzelam że Neeskens, ewentualnie Cruijff ale chyba jednak Cruijff

1

@Safrani Wiesz co? Manchesterowi City kibicuje od 15 lat, zanim jeszcze trafił tam Guardiola. Wiesz z jakiego powodu? a raczej z czyjego powodu?

1

@MesQueUnClub96 Pożyjemy, zobaczymy...

14

Prawdziwi cules pamiętają!

W miarę trwania wojny domowej zwiększyło się cierpienie ludności cywilnej, zwłaszcza gdy stawała się ona bezpośrednio ofiarą bombardowań. Jedno z najgorszych i jakie dotknęło Barcelonę, miało miejsce 16 marca 1937 roku. Było pierwszym, które uderzyło w stolicę tysiącami Bomb. Mieszkańcy byli na taki cios zupełnie nieprzygotowani. Bilans tego pierwszego powietrznego ataku to sześciu zabitych oraz liczne uszkodzenia budynków, głównie przy ulicy ,,Annibal i Creu de Mollers”, w pobliżu Alei Paral-lel. Poza tym mnóstwo mieszkańców zostało rannych. Jednym z nich był barceloński bramkarz pierwszej drużyny FC Barcelony Ramon Llorens Pujadas, zwany przez kolegów ,, Ramonet", jeden z członków komitetu pracowniczego, dzięki któremu klub uniknął konfiskaty ze strony CNT. Po powietrznym ataku trafił do Szpitala Klinicznego z obrażeniami brzucha. Działania nowych władz klubu umożliwiły przeniesienie Llorensa do ,,Mutual Esportiva de Catalunya”, założonego przez doktora Emilego Moragasa, honorowego socio Blaugrany a Barça pokryła wszystkie koszty związane z pobytem bramkarza w tym centrum klinicznym. Co ciekawe, Llorens znów został ranny(tym razem w ramię) w trakcie kolejnego bombardowania miasta. Ramon Llorens trafił do FC Barcelony w bardzo młodym wieku. Z pierwszej drużynie grał w latach 1926-1929, do czasu gdy Węgier Plattko i Aragończyk Josep Nogues odsunęli go na ławkę rezerwowych. Mimo wszystko pozostał w klubie aż do 1936 roku i w barwach Blaugrany rozegrał łącznie 142 mecze. Po zakończeniu kariery został członkiem sztabu szkoleniowego klubu. W nowej roli wyróżniał się tym, że odkrywał młode talenty takie jak środkowy obrońca Gustau Biosca i lewoskrzydłowy Eduardo Manchon, popularnie zwany ,, La Bicykleta". W 1950 roku Llorens trenował nawet pierwszą drużynę zastępując na ławce rezerwowych Urugwajczyka Enrique Fernandesa Viole.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

0

Mimo wszystko Vamos Pepie i Vamos Obywatele!

2

No ,,Pepito"(!) przed tobą ciężki orzech do zgryzienia, gdyż w bramce rodak Polak Jakub Stolarczyk! Oj ciężki czas nastał dla ,,Obywateli"...

1

@blakkudium No widać że nie oglądam Leicester, zresztą Premier Lig też regularnie nie oglądam. Dzieki za informacje użytkowniku blakkudium :)
Szkockiej też nie ogladam a widze że w Celtiku broni Schmeichel...

0

@blakkudium Nie znam gościa. On tam regularnie broni? Przecież tam Casper Schmeichel bronił...?

0

@blakkudium Kim jest do cholery ten Stolarczyk? bo chyba przecież nie Maciej!?

13

,,La Casa Juncadella”:

W grudniu 1936 roku na stronach tygodnika La Rambla ogłoszono utworzenie Centurii Josepa Sunyola. To jednostka militarna nosząca nazwisko byłego prezydenta FC Barcelony zamordowanego kilka miesięcy wcześniej w Sierra Guadarrama, została umieszczona w czwartym oddziale Macia-Companys, znanym także jako Czwarty Oddział Kataloński. Punkt rekrutacyjny znajdował się w budynku lewicy Francesca Macii, założyciela jednostki; Nie bez powodu Josep Sunyol był jednym z fundatorów tego domu. Lokal, w którym obecnie mieści się kompleks hotelowy znajdował się przy ,,Gran Via del Les corts Catalanes” i to właśnie tam 10:00 rano w wigilię zebrali się pierwsi wolontariusze centurii, z których większość była członkami republikańskiej lewicy Katalonii(ERC), partii Sunyola i niepodległościowej partii ,,Estat Catala”. 27 grudnia 1936 roku członkowie Centurii wraz z innymi członkami oddziału Macia-Companys, zostali o 8:00 rano wezwani do kwatery głównej ERC, do lokalu partii znajdującego się przy skrzyżowaniu ,,Rambla Catalonia” z ,,Diputacio”, gdzie wtedy stał dom Emiliego Juncadelli. Ten modernistyczny budynek został zaprojektowany przez słynnego barcelońskiego architekta Enrique Sagniera, który dostał zamówienie od jego właściciela Juncadella, należącego do Barcelońskiej wyższej klasy średniej, związanego z przemysłem włókienniczym, pasjonata fotografii górskiej i turystyki. Tam zainstalowała się i zorganizowała milicja antyfaszystowska, tam też założono kwaterę generalną Centurii, noszącej nazwisko rozstrzelanego prezydenta FC Barcelony.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Lahey
@Adran360

0

@normasubiektywna Dokładnie! Nic dodać nic ująć...

1

Robert przychodząc do ,,naszego" klubu był(i jeszcze ciągle jest) najlepszą ,,9" na świecie. Gdy tylko podpisał tak długi kontrakt(nie pamiętam dokładnie czy na 3 lata +1 rok?) w wieku 34 lat to pisałem na łamach fcbarca.com że jest to mało poważny, żeby nie powiedzieć calkiem niepoważny kontrakt ze strony Laporty. Chodziło mi właśnie o to że w takim wieku był to bardzo ryzykowny kontrakt. Owszem Robert w dalszym ciągu jest najlepszym strzelcem Barcy ale czy przy przy takich zjazdach formy(czytaj nieskuteczności), zwłaszcza w tym wieku przełoży się to na jakiekolwiek sukcesy, na trofea? Uważam że ten kontrakt jest za długi przynajmniej o rok...

11

Sekcja kulturalna FC Barcelony:

W 1932 roku, pod wodzą Joana Comy Sararolsa, w środku słabego pod względem sportowym sezonu, w którym nastąpiło odejście z klubu tak ważnych piłkarzy jak Josep Samitier czy Vicenç Piera Pañella, utworzono sekcję Kultury FC Barcelony (SCFCB). Wśród jej publicznych reprezentantów znajdziemy między innymi takich barcelonistów jak Ramon Sabria czy Antoni Cabestany. SCFCB zajmowała się wspieraniem barcelonizmu, aktywnością patriotyczną i rozpowszechnianiem kultury. Promowała działania kulturalne wśród socios. Organizowano kursy języka katalońskiego pod nadzorem Pompeua Fabry a także kursy z literatury i teatru które prowadził barceloński dramaturg Adria Gual. Przyłączyła się także do kampanii na rzecz nauczania języka katalońskiego i współpracowała z nacjonalistyczną grupą ,,Palestra”. Poza tym zajmowała się organizowaniem wizyt różnych szkół na stadionie ,,Les Corts” oraz zajęć gimnastycznych dla kibiców blaugrany. Raz na kwartał wydawała także ,, biuletyn FC Barcelony", w którym informowała sympatyków klubu o swojej działalności. Kolejnym zadaniem Sekcji Kultury była promocja kina i teatru. W porozumieniu z osobami odpowiedzialnymi za program teatru ,,Romea” informowano o repertuarze socios Barçy. Przedstawienia odbywały się w sali budynku, w którym niegdyś mieściła się biblioteka klasztoru ,,Sant Agusti Nou”. Na tych terenach postawiono zresztą dwa teatry: teatr ,,Sant Agusti” i teatr ,,Hospital”. Ten drugi w którym organizowano tańce i przedstawienia teatralne został przebudowany w połowie XIX wieku i otwartym na nowo w listopadzie 1863 roku, już pod nazwą teatr Romea, w hołdzie popularnemu aktorowi z Murcji, Julianowi Romei Yanguasowi. Cztery lata później zmienił nazwę na ,,Teatr Catala Romea”, ponieważ większość spektakli grano w języku katalońskim. Pod dyrekcją przedsiębiorcy Josepa Canalsa teatr ,,Romea” stał się jednym z najpopularniejszych teatrów w mieście; Nie bez kozery to właśnie w nim odbywały się premiery sztuk najznamienitszych autorów tamtych czasów, Angela Guimera, Josepa Marii de Sagarri tudzież Santiago Rusiñola, w których występowali słynni aktorzy i aktorki. Bogata o działalność sceniczna teatru Romea zakończyła się wraz z wybuchem wojny domowej w lipcu 1936 roku. Rok wcześniej sekcja Kultury FC Barcelony została oficjalnie rozwiązana. W ten sposób zniknęła instytucja, która nigdy nie została odtworzona. Jednak teatr ,,Romea” wznowił działalność w 1943 roku. Dwa wydarzenia spowodowały że projekty SCFCB stały się niemożliwe do zrealizowania: z jednej strony zdarzenia z 6 października 1934 roku(nieudane powstanie zbrojne którego celem było proklamowanie państwa katalońskiego) a z drugiej spadek zainteresowania ze strony katalońskiej społeczności z powodu wojny domowej. Frankistowski reżim zamknął wszystkie stowarzyszenie, tak popularne w okresie republiki i nagle pogrzebał na zawsze projekty SCFCB: zreformowanie piłkarskich rozgrywek o mistrzostwo Katalonii, zacieśnienie więzi między różnymi klubami sportowymi z krajów katalońskich czy utworzenie nowych sekcji sportowych, niekoniecznie nastawionych na rygorystyczną rywalizację(, turystyka piesza sporty zimowe, boks pływanie, alpinizm czy żagle).

@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

2

@Sysia11 Dawniej tylko piłkarze pochodzący z Europy mogli otrzymywać ,,Złotą Pilke" a to dlatego że tą nagrode wymyślił Francuz redaktor naczelny tygodnika ,,France Football" Gabriel Hanot. Dopiero później ktoś postanowił zmienić zasady...

11

Czy wiecie że….

Dokładnie 20 lat temu reprezentacja Katalonii przegrała z reprezentacją Argentyny 0:3. Od 1997 r. w miare regularnie, najczęściej w okresie bożonarodzeniowym, reprezentacja Katalonii rozgrywa swoje mecze z drużynami z całego świata. W 2004 r. okazja była szczególna ponieważ na Camp Nou zjawiła się Argentyna, najlepsza oprócz Brazylii drużyna, która dotąd przyjęła zaproszenie do Katalonii. Mecz ułożył się dobrze dla gości, bo już w pierwszej minucie objeli prowadzenie. Ostatecznie mimo odważnej gry gospodarzy, goście wygrali 0:3. W meczu tym zadebiutował młodziutki Gerard Pique, który kilka miesięcy wcześniej przeszedł do Manchesteru United. Mecz z Argentyną był również ostatnim spotkaniem ,,Pichiego” Alonso w roli selekcjonera. Pierwszy mecz reprezentacji Katalonii przeciwko ekipie zrzeszonej w FIFA odbył się 20 lutego 1912 r., w którym Katalończycy polegli aż 0-7 z Francją. Kolejne spotkania odbywały się dość regularnie przed wojną domową w Hiszpanii. W czasie dyktatury generała Franco były rozgrywane sporadycznie i zostały zawieszone zupełnie po 1976 r. aż do wspomnianego 1997 r. Chociaż mecze reprezentacji Katalonii zawsze były okazją do demonstrowania poglądów politycznych, w ostatnich latach żądania niepodległościowe nasiliły się.



@Sysia11
@Symson
@Stinger_
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Lahey
@Culer9002
@Adran360

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?