Bartoso
Dołączył/a: sierpień 2020
Katowice
3 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
@maroon Jest/powinno być normą wśród ludzi inteligentnych społecznie w takich czasach jakie mamy.
1
@Simusamu10 Nawet jeśli koncerty się odbywają to nie mam zamiaru na nie chodzić, żeby ryzykować swoim lub cudzym życiem. Takie jest moje podejście. Nie żyję w paranoicznym strachu przed koronawirusem, jednak zawsze robię wszystko, żeby zminimalizować zagrożenie. Co do chodzenia do kościoła polecam ten materiał -
3
@Ojciec5tkidzieci Absolutnie nie jestem zwolennikiem kolejnego lockdownu, tak jak nie byłem zwolennikiem pierwszego. Moim zdaniem jest zasadnicza różnica pomiędzy kościołem a klubami/restauracjami. Klub/knajpa nie będzie funkcjonował bez stałego napływu gotówki, tak samo kościół jako instytucja. Fundamentalną różnicą jest to, że knajpa nie dostanie raczej datków od wiernych tak jak kościół. I pieniądze te równie dobrze można wpłacać na konto parafii, bądź dać kiedy indziej (jak sytuacja się uspokoi). Każdy ma swoje potrzeby, ale cóż, pandemia to nie jest sytuacja w której wolno nam wszystko i każdy rozumny człowiek powinien ogarnąć umysłem to, że pewne aktywności społeczne powinny zostać ograniczone/zakazane. Głównym założeniem tego postu było ukazanie kościoła jako praktycznie nieistotnego ogniwa z punktu widzenia gospodarki, które w dodatku jest ochoczo finansowane przez wiernych, więc nie grozi mu "bankructwo". Co do przechodzenia samego COVID-19 to niestety mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że jego skutki odczuwane są długofalowo (głównie poprzez zmiany w płucach), nawet jeśli ktoś przeszedł szczyt choroby w miarę łagodnie. Tutaj polecam wywiad z wokalistą zespołu Tool, który wyjawił niedawno, że przeszedł zakażenie koronawirusem i do dziś odczuwa tego skutki:
"Było paskudnie. Przeżyłem, ale nie było lekko (...) Nie chciałem biegać wkoło i krzyczeć, że mam COVID-19. Ale to realna rzecz. I powoduje komplikacje. Musiałem przyjmować sporo silnych leków, żeby zwalczyć powikłania. Do dziś kaszlę. Nadal mam uszkodzone płuca.
[Kilkoro z moich przyjaciół także zachorowało.] To bardzo NIE starzy ludzie, młodzi ludzie, w formie, biegacze, a jednak się zarazili. I też nadal muszą walczyć z niektórymi efektami ubocznymi.
Straciłem również kilku członków rodziny".
- Jak dodał, mimo upływu wielu miesięcy obecnie wcale nie czuje się dobrze:
"Wciąż mam ten kaszel. Codziennie mam napady, bo moje płuca nadal są uszkodzone w obszarze pęcherzyków. Dopiero co przeszedłem zapalenie, które sięgało do moich nadgarstków i dłoni. Miałem autoimmunologiczny atak w organizmie, który objawił się reumatoidalnym zapaleniem stawów. Zasadniczo, z tego co rozumiem, atakowane są dziwne miejsca w ciele, zupełnie losowo. Więc to właśnie mi dolega. Tego się dorobiłem."
Fragment wywiadu wzięty z heavyrock.pl, całość po angielsku dostępna tutaj - https://eu.azcentral.com/story/entertainment/music/2020/10/09/maynard-james-keenan-covid-puscifer/5929660002/
2
@maroon A gdzie ja mówię o zamykaniu ludzi w domach? Mówię tylko i wyłącznie do ograniczenia swoich potrzeb życiowych a chodzenie do kościoła i przebywanie tam z dziesiątkami/setkami ludzi nie jest w mojej opinii niezbędne do przetrwania.
1
@maroon No i w mojej opinii osoby latające tyle razy do sklepu również szkodzą społeczeństwu w obecnej sytuacji. Jaka zła wola, stwierdzenie, że ludzie którzy nie potrafią dostosować się do pewnych norm społecznych to już forma faszyzmu? Skoro ja potrafię iść na kompromisy w celu zminimalizowania ryzyka zakażenia koronawirusem to oczekuję tego od każdego członka społeczeństwa w którym żyję, to naprawdę niewiele.
2
@maroon Aleś się przyczepił tej swojej pigułki. I co ona tak naprawdę by dała? Ja rozumiem, że każdy może mieć swoją wiarę i przekonania ale czy to usprawiedliwia działanie na szkodę społeczeństwa? I gdzie mówię cokolwiek o dyktowaniu komuś jak ma żyć? Podporzadkowanie się jakimś normom społecznym to wyznacznik każdego cywilizowanego społeczeństwa, jeśli ktoś nie potrafi tego zrobić, zwłaszcza w obliczu pandemii, to jest zwykłym szkodnikiem, niezależnie od wyznania.
1
@maroon No i to jest właśnie ten brak odpowiedzialności społecznej o którym piszę. Uważam, że racjonalnie myślący człowiek powinien umieć oddzielić do siebie takie rzeczy jak wiara i niebezpieczeństwo zarażenia się śmiertelnym (w niektórych przypadkach) wirusem. Niestety jeśli ktoś nie potrafi zrezygnować z takiej rzeczy jak pójście do kościoła to w mojej opinii popada już w fanatyzm, który zawsze jest niezdrowy.
3
@maroon Tu zupełnie nie chodzi o to czy msza jest czymś więcej niż potrzebą życiową. Chodzi o to, że walka z wirusem wymaga od każdego jakiś poświęceń. W czasach kiedy wszystko jest w normie jestem ostatnią osobą, która będzie kogoś osądzać za to jak spędza czas. Jednak podczas pandemii każdy powinien zdać sobie sprawę, że uczestnictwo w imprezach czy mszach jest skrajnie nieodpowiedzialne. Niestety wszyscy musimy godzić się na takie ograniczenia. Ja potrafię zaakceptować fakt, że nie mogę/mogłem robić rzeczy które sprawiają mi radość i jakoś z tym żyję. Czasem trzeba po prostu wykazać się zrozumieniem i instynktem społecznym, co w naszym kraju jest towarem deficytowym. I winą za to obarczam przede wszystkich władze (słynne wizyty Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu/obchody rocznicy smoleńskiej) oraz, w przypadku mszy, hierarchów kościoła, którzy powinni dać wiernym jasny i stanowczy przekaz dotyczący zakazu chodzenia do kościoła.
36
Czyli można powiedzieć, że 8:2 to wynik wpisany w DNA Barcy
2
@Simusamu10 Nikomu nie życzę śmierci, stwierdziłem tylko fakt, że ludzie, którzy ignorują pandemię i jakiekolwiek normy bezpieczeństwa powinni zostać wyjaśnienie przez selekcję naturalną, co miało po prostu oznaczać, że powinni złapać wirusa i przekonać się na własnej skórze, że w ogóle on istnieje. Ostatnimi czasy przestałem gryźć się w język w nazywaniu kogoś debilem/idiotą w związku z podejściem do tej pandemii. Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy jest oczywiście nienormalna, jednak najbardziej nienormalni są ludzie, którzy są ekspertami od wszystkiego, w tym oczywiście pandemii (typowy przykład efektu Dunninga-Krugera) i uzurpują sobie prawo do mówienia co powinno się robić, narażając przy tym zdrowie i życie innych ludzi (patrz kretyńskie marsze jak ten wczorajszy pod moimi oknami w Katowicach - https://katowice24.info/antycovidowy-marsz-w-katowicach/). Zgodzę się z tym, że nasz rząd (do spółki z rządami większości krajów dotkniętych przez COVID) dał i ciągle daje ciała na całej linii chwytając się prowizorycznych i tymczasowych rozwiązań, mając złudną nadzieję, że pandemia nagle zniknie. Nie są też proponowane ludziom żadne alternatywy i chęci pomocy. Wracając do tematu przewodniego, czyli mszy - konieczna obecność na niej jest wynikiem tylko i wyłącznie dyktatu kościoła i przyzwyczajenia. Czy gdzieś w Biblii jest zapisane, że musisz uczestniczyć w mszy świętej? Z tego co wiem, takie prawa/kodeksy postępowania były sukcesywnie wprowadzane przez sobory/dekrety papieskie. Równie dobrze można się pomodlić w domowym zaciszu, słuchając/oglądając mszę w radiu/telewizji. To tylko i wyłącznie kwestia wychowania/przyzwyczajenia. Uważam, że każdy w mniejszym lub większym stopniu oberwał przez tą pandemię i jednocześnie twierdzę, że każdy powinien poświęcić coś co jest dla niego cenne. Dla Ciebie może być to uczestnictwo we mszy, dla mnie koncert. Ja nie mam z tym problemu bo rozumiem powagę sytuacji i uważam się za świadomego członka społeczeństwa. Z Twojej wypowiedzi wynika, że msza jest czymś nadrzędnym, że pójście na stadion/koncert to rzecz mniej potrzebna. Możesz mieć takie zdanie, dla mnie jednak wszystkie te czynności, łącznie z dyskotekami/imprezami itp. są na tym samym poziomie - nie są niezbędne do egzystencji i powinno się je zawiesić na czas pandemii. Nie uważam, że msze stwarzają mniejsze zagrożenie epidemiologiczne, zwłaszcza, że uczęszczają na nie głownie osoby starsze, które są w grupie podwyższonego ryzyka. Najbardziej denerwuje mnie w naszym społeczeństwie właśnie taki brak odpowiedzialności społecznej, życia w świecie własnych przekonań i niezdolności poświęcenia swoich racji dla dobra ogółu. Niestety nie ma to nic wspólnego z gwałceniem praw jednostki, to tylko i wyłącznie kwestia bycia świadomym obywatelem, a nie samolubnym bucem (nie jest to żaden personalny atak, równie dobrze mógłbym tak nazwać członków swojej rodziny patrząc na ich poziom ignorancji tej pandemii.)
0
@Katalonbar Tak jakby 2021 nie zapowiadał się jeszcze gorzej :v Chyba, że będą jakieś wybory i wirus znowu magicznie zniknie to spoko.
2
@Symson Miejsca kultu religijnego nie są typowym zakładem pracy takim jak fabryka/biuro korporacji. 99% ludzi nie przychodzi tam bo jest to konieczne do egzystencji (jak praca, bez której nie ma środków do życia). Na początku pandemii wyczytałem gdzieś, że bodajże podczas epidemii hiszpanki w latach 1918-1920 wieku ludziom najbardziej "przeszkadzało" to, że nie mogli pochować swoich zmarłych, byli skłonni robić to nawet za cenę zarażenia się. Wydaje mi się, że ten przykład idealnie obrazuje to co dzieje się w kwestii potencjalnego zabronienia chodzenia do kościoła/na cmentarz/na koncerty/stadiony itp. Ludziom po prostu wariuje psychika kiedy zabiera im się ich rytuały, które dla niektórych są cenniejsze niż własne zdrowie i życie. Swoją drogą jest to fascynujące zjawisko, przeczące instynktowi przetrwania, ciekaw jestem czy powstały jakieś solidne publikacje socjologiczne/psychologiczne na ten temat. Co do samych obostrzeń w naszym kraju to uważam, że placówki służące głównie zgromadzeniom (czyli miejsca kultu religijnego, stadiony) powinny być absolutnie wyłączone z użytku publicznego, wesela powinny być organizowane w jak najmniejszym gronie (z zakazem uczestnictwa dla seniorów), to samo z dyskotekami/klubami. Żadne z tych miejsc nie jest niezbędne do egzystencji, ja potrafiłem pogodzić się z zamknięciem obiektów ważnych dla mnie i oczekuję tego od innych. Niestety inteligencja społeczna w Polsce istnieje w stopniu minimalnym, jeżeli w ogóle. Jeśli kogoś to pociesza to na zachodzie jest podobnie albo jeszcze gorzej co wystawia świadectwo całej naszej cywilizacji.
4
@Simusamu10 Sam sobie przeczysz bo mecze Barcelony (i praktycznie wszystkie inne) odbywają się bez udziału publiczności. Koncerty nie odbywają się praktycznie w ogóle. Wakacje też są odwoływane w ilościach nieporównywalnie dużych to tych z poprzednich lat. Tu nie chodzi o wolność jednostki, sam identyfikuje się w największym stopniu jako libertarianin ale w czasach epidemii takie demonstrowanie swojej "nieograniczonej wolności" to przejaw anarchizmu. Dla mnie szczytem debilizmu są takie zachowania jak marsze antucovidowców czy protesty przeciwko ograniczeniom w USA. Ta pandemia pokazała kto jest racjonalnie myślącym człowiekiem a kto jest zwykłym debilem, który powinien zostać wyjaśniony przez selekcję naturalną. Niestety grupa numer dwa jest dużo bardziej liczniejsza.
3
@Chakalaka Masz absolutną rację w tej kwestii, problemem wydaje mi się natomiast przyzwyczajenie sporej części społeczeństwa do chodzenia do kościoła, nie oszukujmy się ale zapewne są to w większości katolicy w wieku 50+ lat. Niestety na przykładzie swoich dziadków wiem, że dla nich jest to po prostu najważniejsza rzecz w całym tygodniu, zaryzykowałbym też stwierdzenie, że jedna z niewielu "rozrywek". Na podstawie obserwacji swoich znajomych mógłbym wyciągnąć wniosek, że nasze pokolenie (obecni 25-30 latkowie) podchodzi do tych ograniczeń z większą pokorą i respektem niż ludzie starsi, a paradoksalnie uważam, że sam bardziej na tym cierpię (byłem o krok od utraty pracy, odwołano mi wakacje, nie mogę chodzić na koncerty jak to już było wspominane w tej dyskusji, przez kilka miesięcy nie miałem dostępu do siłowni). I jakoś potrafię zaakceptować fakt, że to co się dzieje to nie wymysł "ZłYCh RZonDUF KtURe CHcoM NaS KonTRoLOWAć" i staram się nad tym nie rozwodzić (co nie oznacza, że nie uważam działań naszego rządu za gwałcących logikę i rozum bo w większości przypadków przeczą sami sobie, a pana premiera za słowa o "wirusie w odwrocie" powinno się postawić przed Trybunałem Stanu). Nie potrafię zrozumieć logiki ludzi, którzy są przeciwni zamknięciu obiektów kultu religijnego, przecież równie dobrze możecie modlić się w domu (było to chyba nawet propagowane przez jakiegoś biskupa w marcu/kwietniu, poprawcie mnie jeśli się mylę) w imię zasady, że Bóg jest wszędzie tam gdzie ludzie są zgromadzeni w jego imieniu. Tak jak mówiłem na wstępie, jest to tylko i wyłącznie kwestia przyzwyczajenia i nic mnie nie przekona do zmiany tego zdania. Najgorsze jest jednak to, że sam kościół nie chce zamknąć swoich bram aby choć w jakimś minimalnym promilu pomóc w zatrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa, dla mnie jest to tylko i wyłącznie oznaka tego, że ludzie są dla nich źródłem pieniędzy. Jak logicznie wytłumaczyć to, że w teorii dla Boga liczy się życie każdego stworzenia (zwłaszcza człowieka stworzonego na jego podobieństwo) a krzewiciele jego wiary, którzy powinni żyć w zgodzie z jego przykazaniami, bezpośrednio przyczyniają się do zakażeń?
2
@Misanthrope Też mnie to bardzo rozczarowało. Ogólnie jestem zawiedziony olaniem Master of Puppets na tym albumie. Pojawił się tylko utwór tytułowy, w dodatku w słabszej moim zdaniem aranżacji. Na oryginale kapitalnie wypadły The Thing That Should Not Be i wspomniane Battery. Ogólnie cały MOP jest bardzo melodyjny, dużo bardziej niż Justice, dlatego pominięcie go tak boli. Welcome Home (Sanitarium) też brzmiałoby epicko.
1
@LucaBrasi Sad but True było na S&M z 1999 roku i brzmi bardzo chaotycznie w mojej opinii i cieszę się osobiście, że zrezygnowali z niego na dwójce. A braku The Unforgiven chyba nigdy nie przeboleję, moje jedyne wytłumaczenie to takie, że nie chcieli iść na łatwiznę i klepać kolejnej ballady. Seeka sam jestem ciekaw bo byłem sceptycznie nastawiony do aranżowania takich mocnych, „brudnych” kawałków z orkiestrą, ale Confusion i Moth Into Flame mnie do tego przekonały.
5
[POST SKIEROWANY GŁOWNIE DO KĄCIKA MIŁOŚNIKÓW ROCKA/METALU] @Chakalaka
Nie wiem czy był tu poruszany wątek nowego wydawnictwa Metalliki S&M2, więc jako zagorzały miłośnik tegoż zespołu pokusiłem się o swoją mini analizę wszystkich kawałków zagranych z San Francisco Symphony, plus porównanie wersji z oryginalnym S&M z roku 1999 (oczywiście tych utworów, które pojawiły się na obu krążkach). Lecimy zatem:
1. The Ecstasy of Gold - tu chyba nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić, piękne wykonanie przez orkiestrę tak jak na pierwszym krążku S&M.
2. The Call of Ktulu - również piękna aranżacja, nie odbiegająca zbytnio od wersji z roku 1999, o co byłoby chyba trudno, ponieważ sam utwór jest "wręcz napisany jak na heavy-metalową orkiestrę" jak to gdzieś Hetfield powiedział.
3. For Whom the Bell Tolls - pierwsza niespodzianka jak dla mnie, ponieważ nie spodziewałem się tak dobrej aranżacji tego kawałka. Na oryginalnym S&M wypadł dosyć blado w moje opinii, w wersji AD 2019 jest zdecydowanie lepiej.
4. The Day That Never Comes - nie mogłem doczekać się tego kawałka od kiedy zobaczyłem w Internecie, że został umieszczony w setliście. I nie zawiodłem się bo brzmi w mojej ocenie fenomenalnie, zwłaszcza intro zagrane wyłącznie przez orkiestrę.
5. The Memory Remains - kolejny utwór, którego nie dało się "popsuć". Na żywo zawsze wypada fantastycznie a orkiestra dodaje mu tylko splendoru.
6. Confusion - pierwsze poważne zaskoczenie w setliście. Byłem dość sceptycznie nastawiony do zagrania tego z orkiestrą i za pierwszym razem, kiedy oglądałem koncert w kinie, nie porwał mnie jakoś szczególnie. Ale kiedy posłuchałem tej wersji kilka razy po wydaniu płyty to doszedłem do wniosku, że odwalili kawał dobrej roboty. Kiedyś przeczytałem w internecie, że "czasem potrzeba dziesięciu lat, żeby zrozumieć jak dobry jest utwór Metalliki" i zdecydowanie mogę się pod tym podpisać.
7. Moth Into Flame - co do tego kawałka miałem już zdecydowanie mniej obaw i po raz kolejny okazało się, że nowy materiał (Death Magnetic i Hardwired...to Self-Destruct) da się znakomicie pożenić z orkiestrą.
8. The Outlaw Torn - tak jak przy Memory, był to "pewniaczek" jeśli chodzi o wykon i nie zawiodłem się. Uwielbiam aranżację z pierwszego S&M i tutaj dostaliśmy w zasadzie to samo, no ale po co zmieniać coś co było dobre. Wielkie wrażenie robi na mnie solo Hammetta z akompaniamentem orkiestry.
9. No Leaf Clover - wersja 1:1 jak na S&M z 1999 roku.
10. Halo on Fire - na ten utwór czekałem chyba najbardziej bo należy do mojego absolutnego topu z Hardwired. I po raz kolejny dostałem to czego oczekiwałem. Nowy materiał zdecydowanie nadawał się do zaaranżowania z orkiestrą, a końcowa część (od około 5 minuty) to już absolutne mistrzostwo świata.
11. Scythian Suite - podoba mi się pomysł zagrania czegoś wcześniej nieznanego przez samą orkiestrę.
12. The Iron Foundry - ale ten kawałek (wykonany już z Metalliką) jakoś mnie nie przekonuje. Nie moje klimaty, liczyłem, że spróbują wykonać coś od Bacha (którym inspirował się Cliff Burton) no ale albo na to nie wpadli, albo uznali, że to im bardziej podchodzi, tego się może już nigdy nie dowiemy.
13. The Unforgiven III - usłyszeć dwie ballady z Death Magnetic na takiej płycie to jak wygrać w totka. W dodatku świetnym pomysłem okazało się wykonanie tego tylko przez orkiestrę i Jamesa, jeśli jednak mam się czegoś doczepić to rezygnacji z wykonania solówki przez Kirka, jednak przesterowana gitara wydobywa z niej tę moc.
14. All Within My Hands - zdecydowanie bardziej podoba mi się aranżacja akustyczna niż rozwleczony do granic możliwości oryginał z St. Anger. Ta wersja ma zdecydowanie lepszy klimat a orkiestra tylko dodaje mu walorów.
15. (Anesthesia) - Pulling Teeth - absolutny majstersztyk, po pierwszym odsłuchu w kinie tylko czekałem na wydanie płyty aby znowu to usłyszeć. Według mnie Scott Pingle z orkiestry odwalił robotę na naprawdę najwyższym poziomie, słucha się tego fantastycznie. Do dziś gwałcę przycisk replay.
16. Wherever I May Roam - powrót do ciężkości i do oryginalnego S&M. Nic ciekawego w mojej opinii, szczerze mogli zastąpić ten wykon jakimś innym kawałkiem.
17. One - no i tutaj już tak różowo nie jest. Wersja z 1999 roku to był kompletny dramat, więc nie cieszyłem się zbytnio kiedy zobaczyłem ten kawałek w secie. No i tutaj, mimo przearanżowanie, też nie wypada zbyt dobrze. Plusik za ciekawe intro zagrane przez orkiestrę, ale jednak wykonanie nie rzuca na kolana.
18. Master of Puppets - mam takie same odczucia jak względem One, bardzo lubię aranżację z oryginalnego S&M ale tutaj niestety coś się popsuło jak to mawia klasyk. Przede wszystkim nie ma tutaj takiego fantastycznego przejścia jak na pierwszym S&M po The Call of Ktulu. Nie wiedzieć czemu Master zaczyna się nagle po kilkunastu sekundach względnej ciszy. Ta aranżacja niestety obniża noty całemu longplayowi.
19. Nothing Else Matters - co tu dużo mówić, ubranie takiej ballady w orkiestrowe szaty to chyba nie jest zbyt wielkie wyzwanie.
20. Enter Sandman - wykonanie podobne co na S&M z 1999 roku. Poprawne i nic więcej w mojej opinii, ponownie jak przy Wherever I May Roam, zastąpiłbym ten numer jakimś innym, na przykład Battery, które wypadło świetnie na oryginalnym krążku.
Podsumowując, bardzo dobrze słucha mi się tego wydawnictwa. Cieszy mnie postawienie w dosyć sporej części na materiał z ostatnich dwóch albumów, który wypadł znakomicie w mojej opinii. Na oryginalnym S&M irytowała mnie zbyt duża ilość utworów z ery Load/ReLoad, tutaj zostało to jakoś wywarzone. Na minus daję głównie One i Master of Puppets, w ogólnym rozrachunku jednak wiem, że będę często wracał do tej płyty w najbliższym czasie. Na koniec, jeśli ktoś w ogóle dotarł w te rejony, proponuję zabawę w wypisanie pięciu utworów Mety, które chcielibyście usłyszeć z orkiestrą (spośród tych, które nie pojawiły się na S&M i S&M2). Moje propozycje to:
1. The Unforgiven.
2. To Live Is to Die.
3. Fade to Black.
4. Orion.
5. Low Man's Lyric.
1
@Chakalaka Także mój ulubieniec jeśli chodzi o longplaye Slayera. War Ensemble, Expendable Youth, Dead Skin Mask, utwór tytułowy to mistrzostwo świata. No i nie wszystko jest zagrane w tempie Angel of Death :P
1
@Misanthrope W powszechnej opinii za pierwszy thrashowy album uznaje się Kill'em All, co prawda Slayer wydał swój krążek Show No Mercy ledwie parę miesięcy później, niemniej jednak to płyta Mety jest uznawana za tą która położyła podwaliny pod ten styl. No i jeśli trzymać się tego założenia to Slayer bardziej "odbiega" od tego co dzieje się na Kill'em All. W mojej opinii Slayer to thrash z odchyłem w stronę ekstremalnego metalu. Zasadniczo to jak byśmy chcieli wziąć każdy z większych zespołów thrashowych z USA (wliczając te "mniejsze" niż Big 4 jak Exodus czy Testament) to większość wykreowała jakiś w miarę unikalny styl/brzmienie, więc koniec końców chyba nigdy nie dojdzie się do consensusu w kwestii tego czym jest prawdziwy, czysty thrash metal.
1
@Chakalaka Kiedyś to się tym albumem człowiek jarał za czasów licbazy, teraz szczerze mówiąc mam ochotę raz, dwa do roku posłuchać go ciągiem. Oczywiście Angel of Death i Raining Blood zawsze chętnie posłucham, ale z wiekiem wydaje mi się, że 90% zachwytów nad tym albumem ma wartość historyczną, ze tak powiem. Chodzi mi o to, że wkroczyli na terytorium przez nikogo w zasadzie wcześniej nie eksplorowane i położyli podwaliny pod ekstremalne granie. Oczywiście w każdym top 100 albumów metalowych wszechczasów Reign in Blood powinno mieć wysokie miejsce, jednak dla mnie najbardziej kompletnym albumem Slayera jest Seasons in the Abyss.
1
@NeroTFP Odkąd przekonałem się na własnej skórze ile trzeba bulić w Polsce za ogrzewanie to mam serdecznie dość nawet takiej pogody jaka była przez ostatnie dni (szaro, ponuro i deszczowo). Dziewicza zima (bez tzw. ciapy) ma oczywiście piękną aurę, jednak wystarczy mi tydzień na nartach albo w kraju gdzie są takie klimaty (w tym roku wyskoczyłem na kilka dni do Norwegii, polecam każdemu o tej porze roku). Wypad za granicę wychodzi taniej niż koszty ogrzewania chałupy :P
0
@StephanosCrushes Oglądałem i nie chcę Cię niepokoić ale towarzyskie mecze i zwycięstwo u siebie z przeciętną drużyną jaką jest Villarreal w ostatnich sezonach to nie powód do aż tak dużego optymizmu (niestety).
1
@Chakalaka Piękny album, szkoda tylko, że ten skład nie pociągnął już zbyt długo. Zdecydowanie "najmocniejszy" reprezentant z Wielkiej Czwórki grunge'u. Żeby nie było za słodko to okładka jest taka sobie, nie umniejsza to oczywiście zawartości muzycznej, jednak jakoś tak kiczowato wygląda w mojej opinii :P
0
@StephanosCrushes A kto ma się zrewanżować temu Bayernowi, ci sami zawodnicy co dostali po dupsku 2:8? :v
0
Od meczu na Anfield żyję w przeświadczeniu, że nie można się bardziej skompromitować niż Barcelona w LM, jednak mecz z Bayernem pokazał, że jednak się myliłem. Aż mi niedobrze na samą myśl o meczu Barcelony w LM, o wyjazdach już nawet nie wspomnę. Niby trochę się łudzę, że może za Koemana coś się ruszy, ale patrząc na skalę syfu jaki rozpętał się wokół klubu (i nie został wyczyszczony, wręcz przeciwnie, każdy tydzień przynosi coś nowego) na wszystkich możliwych płaszczyznach to chyba nie ma na co liczyć.
1
@Salwik92 Busi na ławce póki nie ogarnie formy (o ile w ogóle) - tak. Dlaczego? Ostatni mecz plus ostatnie 2 sezony to wystarczające podsumowanie.
1
@Chakalaka Pamiętam, że przez dosyć długi czas, w okresie pierwszej fascynacji metalem, nie mogłem się jakoś zabrać do odsłuchania tego albumu. Znałem w sumie tylko Wasted Years bo było w składance ‚the best of Iron Maiden’ na YT. Ale jak już posłuchałem całości to było coś, Heaven Can Wait niszczy za każdym razem. Ogólnie jakoś mi się wydaje, że ten album (oczywiście niesłusznie) gdzieś „zaginął” pomiędzy The Number of the Beast, Piece of Mind czy Powerslave, ale może to tylko moje złudzenie :)
1
Jakby byli piłkarzami Bayernu to możnaby jeszcze zrozumieć pretensje do klubu o obniżanie wynagrodzeń po zdobyciu trypletu, ale 90% naszego składu po tym co odstawili po wznowieniu rozgrywek w ubiegłym sezonie powinna z pokorą oddać pensje na cele charytatywne za te wszystkie mecze gdzie pokazywali ambicję i chęć gry na poziomie absolutnie żenującym. Do wyjścia na spotkanie zawiedzionym kibicom są ostatni ale do pilnowania koryta pierwsi.
0
@BarcaInfo Miej Litość Sergio (i przestań nam środek pola prześladować).
0
@masq A to Ty byś grał z jakimkolwiek zaangażowaniem jakby Ci rozbili koło amigosów?