O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Andres Iniesta
  • Ulubione zespoły FC Barcelona
  • Barcelonie kibicuję od 2000 roku

Statystyki

  • Dni w serwisie 2703
  • Liczba komentarzy 1128
  • Polecenia 5420

Komentarze

1

@SHIBA Proszę mnie zapisać do tego programu

1

@Janiama Ale Ty i tak nie wiesz co się dzieje bo masz w avatarze Trzaskowskiego i to jeszcze przed pierwszą turą xd Także nie głosujesz na mniejsze zło, tylko jawnie go popierasz

3

@Janiama To po co słuchasz? O czym wy w ogóle rozmawiacie i elektryzujecie się? Ci dwaj kandydaci są równo beznadziejni. Nie ma sensu robić kilku debat. Te same pytania tylko na TVN zadane, aby uderzyć w Dudę, a na TVP, żeby walnąć Trzaskowskiego. Tego się nie da oglądać. To jest kabaret i kpina z obywateli. Poza tym już to całe polaryzowanie społeczeństwa na te dwie bezideowe partie władzy, to jest absolutna żenada. Polsat wyszedł z fajną inicjatywą, aby zrobić jedną wspólną debatę TVP, Polsat i TVN. Taka debata była 5 lat temu. To jest w miarę dobry pomysł. Taką debatę byłbym w stanie obejrzeć.

0

@Pawel1980 Dysgrafia itp? Wybacz, już straciłem cierpliwość do tej jałowej dyskusji

Zobacz wszystkie

102

Komentator dziś w meczu przytoczył wypowiedź Guardioli, że Messi przez pierwsze 10 minut analizuje boisko a potem zaczyna genialny koncert. Patrząc na dzisiejszą grę Suareza mam wrażenie, że Urugwajczyk 80 minut analizował boisko, by przez pozostałe 10 minut zagrać w końcu dobrze xD

89

Wiem, że kiedyś było, ale akurat robię porządki na laptopie i natrafiłem na wypowiedź Daniego Alvesa. Zapisałem ją, kopiując chyba komentarz La Ramblii. Zrobiła na mnie kolosalne wrażenie, a teraz sobie o niej przypomniałem. Dlatego wstawiam, zachęcam do przeczytania:
"Zdradzę wam tajemnicę. Tuż przed każdym meczem staję przed lustrem. I w głowie pojawia się film. Film o moim życiu. Pierwsza scena: Juazeiro, Brazylia, mam 10 lat. Śpię na betonowym łóżku, materac jest cienki na mały palec. Dom pachnie mokrą ziemią. Piąta rano, jest jeszcze ciemno, ale muszę wstać i pomóc ojcu w gospodarstwie. Ma już na plecach wielki zbiornik, opryskuje warzywa i owoce. Przez kilka godzin rywalizuję z bratem, kto będzie lepszym pomocnikiem. To ważne, bo ojciec wskaże tego, który będzie mógł na starym, rozklekotanym rowerze przejechać te 20 kilometrów do szkoły. A po niej będę mógł zaproponować jakiejś dziewczynce podwózkę! Jeśli przegram, muszę iść. Z powrotem już biegnę te 20 km, biegnę, bo na boisku chłopcy już grają. Ojciec był dobrym piłkarzem, ale skauci tu nie przyjeżdżają, wieczorem prowadzi mały bar, żeby dorobić parę reali.
Teraz jest niedziela. Ekran w mojej głowie robi się czarny, bo oglądam mecz w naszym starym telewizorze. Antena jest owinięta stalową wełną, żeby wzmocnić sygnał z miasta. To najlepszy dzień tygodnia.
Kolejna scena, teraz mam 13 lat. Ojciec odpala nasz stary samochód. Ma tylko dwa biegi – wolno i szybciej. Czuję zapach dymu, jedziemy do miasta, do szkółki piłkarskiej. Ojciec kupił mi strój piłkarski, to podwoiło stan mojej garderoby. Ta szkółka jest jak więzienie. Sto dzieciaków w barakach, w małych sypialniach. Uprałem strój, powiesiłem na sznurku. Rano go nie ma, ukradli. Wracam do sali, umieram z głodu. W tej setce jestem może pięćdziesiąty pierwszy, jeśli chodzi o zdolności. Składam sobie obietnicę: „Nie wrócę do farmy do chwili, aż ojciec będzie ze mnie dumny. Mogę być pięćdziesiąty pierwszy. Ale będę pierwszy, bo będę wojownikiem”.
Teraz mam 18 lat, gram dla Bahii. Działacz mówi: „Sevilla jest tobą zainteresowana. Wiesz, gdzie to jest?”. „Pewnie, że wiem. Seviiiilllaaa! Kocham ją!”. A nie miałem pojęcia. Dla mnie mogła być na Księżycu.
Kolorowy obraz. Sevilla. Trener mówi mi: „Nasza obrona nie przekracza linii środkowej. Nigdy”. Biegam jak pies na skróconym łańcuchu. I nagle mi odbija, przebiegam granicę. To jest jak magia. Trener po meczu: „OK, Dani. Nowy plan. Teraz cała Sevilla atakuje!”.
Znów czarno–białe klatki. Dzwoni mój agent: „Dani, chce cię Barcelona”. Już nie muszę kłamać. Wiem, gdzie jest Barcelona.
Film się kończy. Otwieram oczy, patrzę w lustro. Mówię do siebie: „Cholera, przyszedłem znikąd. Ale jestem teraz tutaj. To nierealne, ale jestem tutaj”. I wychodzę na boisko."
Dani Alves