La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 480 Culés

5

[POST SKIEROWANY GŁOWNIE DO KĄCIKA MIŁOŚNIKÓW ROCKA/METALU] @Chakalaka

Nie wiem czy był tu poruszany wątek nowego wydawnictwa Metalliki S&M2, więc jako zagorzały miłośnik tegoż zespołu pokusiłem się o swoją mini analizę wszystkich kawałków zagranych z San Francisco Symphony, plus porównanie wersji z oryginalnym S&M z roku 1999 (oczywiście tych utworów, które pojawiły się na obu krążkach). Lecimy zatem:

1. The Ecstasy of Gold - tu chyba nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić, piękne wykonanie przez orkiestrę tak jak na pierwszym krążku S&M.
2. The Call of Ktulu - również piękna aranżacja, nie odbiegająca zbytnio od wersji z roku 1999, o co byłoby chyba trudno, ponieważ sam utwór jest "wręcz napisany jak na heavy-metalową orkiestrę" jak to gdzieś Hetfield powiedział.
3. For Whom the Bell Tolls - pierwsza niespodzianka jak dla mnie, ponieważ nie spodziewałem się tak dobrej aranżacji tego kawałka. Na oryginalnym S&M wypadł dosyć blado w moje opinii, w wersji AD 2019 jest zdecydowanie lepiej.
4. The Day That Never Comes - nie mogłem doczekać się tego kawałka od kiedy zobaczyłem w Internecie, że został umieszczony w setliście. I nie zawiodłem się bo brzmi w mojej ocenie fenomenalnie, zwłaszcza intro zagrane wyłącznie przez orkiestrę.
5. The Memory Remains - kolejny utwór, którego nie dało się "popsuć". Na żywo zawsze wypada fantastycznie a orkiestra dodaje mu tylko splendoru.
6. Confusion - pierwsze poważne zaskoczenie w setliście. Byłem dość sceptycznie nastawiony do zagrania tego z orkiestrą i za pierwszym razem, kiedy oglądałem koncert w kinie, nie porwał mnie jakoś szczególnie. Ale kiedy posłuchałem tej wersji kilka razy po wydaniu płyty to doszedłem do wniosku, że odwalili kawał dobrej roboty. Kiedyś przeczytałem w internecie, że "czasem potrzeba dziesięciu lat, żeby zrozumieć jak dobry jest utwór Metalliki" i zdecydowanie mogę się pod tym podpisać.
7. Moth Into Flame - co do tego kawałka miałem już zdecydowanie mniej obaw i po raz kolejny okazało się, że nowy materiał (Death Magnetic i Hardwired...to Self-Destruct) da się znakomicie pożenić z orkiestrą.
8. The Outlaw Torn - tak jak przy Memory, był to "pewniaczek" jeśli chodzi o wykon i nie zawiodłem się. Uwielbiam aranżację z pierwszego S&M i tutaj dostaliśmy w zasadzie to samo, no ale po co zmieniać coś co było dobre. Wielkie wrażenie robi na mnie solo Hammetta z akompaniamentem orkiestry.
9. No Leaf Clover - wersja 1:1 jak na S&M z 1999 roku.
10. Halo on Fire - na ten utwór czekałem chyba najbardziej bo należy do mojego absolutnego topu z Hardwired. I po raz kolejny dostałem to czego oczekiwałem. Nowy materiał zdecydowanie nadawał się do zaaranżowania z orkiestrą, a końcowa część (od około 5 minuty) to już absolutne mistrzostwo świata.
11. Scythian Suite - podoba mi się pomysł zagrania czegoś wcześniej nieznanego przez samą orkiestrę.
12. The Iron Foundry - ale ten kawałek (wykonany już z Metalliką) jakoś mnie nie przekonuje. Nie moje klimaty, liczyłem, że spróbują wykonać coś od Bacha (którym inspirował się Cliff Burton) no ale albo na to nie wpadli, albo uznali, że to im bardziej podchodzi, tego się może już nigdy nie dowiemy.
13. The Unforgiven III - usłyszeć dwie ballady z Death Magnetic na takiej płycie to jak wygrać w totka. W dodatku świetnym pomysłem okazało się wykonanie tego tylko przez orkiestrę i Jamesa, jeśli jednak mam się czegoś doczepić to rezygnacji z wykonania solówki przez Kirka, jednak przesterowana gitara wydobywa z niej tę moc.
14. All Within My Hands - zdecydowanie bardziej podoba mi się aranżacja akustyczna niż rozwleczony do granic możliwości oryginał z St. Anger. Ta wersja ma zdecydowanie lepszy klimat a orkiestra tylko dodaje mu walorów.
15. (Anesthesia) - Pulling Teeth - absolutny majstersztyk, po pierwszym odsłuchu w kinie tylko czekałem na wydanie płyty aby znowu to usłyszeć. Według mnie Scott Pingle z orkiestry odwalił robotę na naprawdę najwyższym poziomie, słucha się tego fantastycznie. Do dziś gwałcę przycisk replay.
16. Wherever I May Roam - powrót do ciężkości i do oryginalnego S&M. Nic ciekawego w mojej opinii, szczerze mogli zastąpić ten wykon jakimś innym kawałkiem.
17. One - no i tutaj już tak różowo nie jest. Wersja z 1999 roku to był kompletny dramat, więc nie cieszyłem się zbytnio kiedy zobaczyłem ten kawałek w secie. No i tutaj, mimo przearanżowanie, też nie wypada zbyt dobrze. Plusik za ciekawe intro zagrane przez orkiestrę, ale jednak wykonanie nie rzuca na kolana.
18. Master of Puppets - mam takie same odczucia jak względem One, bardzo lubię aranżację z oryginalnego S&M ale tutaj niestety coś się popsuło jak to mawia klasyk. Przede wszystkim nie ma tutaj takiego fantastycznego przejścia jak na pierwszym S&M po The Call of Ktulu. Nie wiedzieć czemu Master zaczyna się nagle po kilkunastu sekundach względnej ciszy. Ta aranżacja niestety obniża noty całemu longplayowi.
19. Nothing Else Matters - co tu dużo mówić, ubranie takiej ballady w orkiestrowe szaty to chyba nie jest zbyt wielkie wyzwanie.
20. Enter Sandman - wykonanie podobne co na S&M z 1999 roku. Poprawne i nic więcej w mojej opinii, ponownie jak przy Wherever I May Roam, zastąpiłbym ten numer jakimś innym, na przykład Battery, które wypadło świetnie na oryginalnym krążku.

Podsumowując, bardzo dobrze słucha mi się tego wydawnictwa. Cieszy mnie postawienie w dosyć sporej części na materiał z ostatnich dwóch albumów, który wypadł znakomicie w mojej opinii. Na oryginalnym S&M irytowała mnie zbyt duża ilość utworów z ery Load/ReLoad, tutaj zostało to jakoś wywarzone. Na minus daję głównie One i Master of Puppets, w ogólnym rozrachunku jednak wiem, że będę często wracał do tej płyty w najbliższym czasie. Na koniec, jeśli ktoś w ogóle dotarł w te rejony, proponuję zabawę w wypisanie pięciu utworów Mety, które chcielibyście usłyszeć z orkiestrą (spośród tych, które nie pojawiły się na S&M i S&M2). Moje propozycje to:

1. The Unforgiven.
2. To Live Is to Die.
3. Fade to Black.
4. Orion.
5. Low Man's Lyric.

6

@Bartoso
Przyznam, że jeszcze nie słuchałem tej płyty ale skutecznie mnie do tego zachęciłeś i zabieram się za nią jeszcze dziś.

Jeśli chodzi o utwory:

Ride The Lightning
Fade To Black
The Unforgiven
Orion
Seek & Destroy

Warto oznaczyć innych użytkowników
@Misanthrope @Colon @Coutinho007 @Persyfl @LucaBrasi @Persyfl @sawyer00 @JimMorrisonFCB @BlaseR9

4

konto usunięte

3

@Bartoso
The Unforgiven
Seek & Destroy
Leper Messiah
Sad but True

A Twój wpis świetny

konto usunięte

4

@Bartoso Jedna rzecz, która mocno mnie rozczarowała, to brak Battery. Obok Outlawa to właśnie na ten kawałek czekałem najbardziej. Ale zdecydowanie warto było wybrać się do kina. A co do kawałków:
1. Blackened
2. Fade
3. Fixxxer
4. Hell and back
5. Astronomy

2

@Chakalaka
Trapped Under Ice
Eye of Beholder
Sad But True
Nothing Else Matters
The Memory Remains
Ale powiem ci, że nie mam i tak takiej jednego ulubionego utworu A i tu bardzo trudno mi się wybierało tą piątkę :/


konto usunięte

1

@Coutinho007 Przecież Memory, Sad, i Nothing zagrali.

2

@Chakalaka Czy to teraz leci w kinie? Ja trochę ostatnio nie na bieżąco jestem.

3

@JimMorrisonFCB
Z tego co widzę to dzisiaj była ogólnoświatowa premiera.

konto usunięte

4

@Chakalaka @JimMorrisonFCB Premiera kinowa koncertu była rok temu. Jakoś niedawno wydali go chyba w formie płyty, więc może znowu puszczają, nie wiem.

4

@Misanthrope
Dzięki za informację. W takim razie przepraszam za pomyłkę.

0

@Misanthrope Ok nie przeczytałem pytania i myślałem że to chodzi o ulubione kawałki a nie o to jakie na S&M2 mają zagrać. No to wybieram te dwa Trapped Under Ice
Eye of Beholder
The Unforgiven
Battery
Blackened

1

@LucaBrasi Sad but True było na S&M z 1999 roku i brzmi bardzo chaotycznie w mojej opinii i cieszę się osobiście, że zrezygnowali z niego na dwójce. A braku The Unforgiven chyba nigdy nie przeboleję, moje jedyne wytłumaczenie to takie, że nie chcieli iść na łatwiznę i klepać kolejnej ballady. Seeka sam jestem ciekaw bo byłem sceptycznie nastawiony do aranżowania takich mocnych, „brudnych” kawałków z orkiestrą, ale Confusion i Moth Into Flame mnie do tego przekonały.

2

@Misanthrope Też mnie to bardzo rozczarowało. Ogólnie jestem zawiedziony olaniem Master of Puppets na tym albumie. Pojawił się tylko utwór tytułowy, w dodatku w słabszej moim zdaniem aranżacji. Na oryginale kapitalnie wypadły The Thing That Should Not Be i wspomniane Battery. Ogólnie cały MOP jest bardzo melodyjny, dużo bardziej niż Justice, dlatego pominięcie go tak boli. Welcome Home (Sanitarium) też brzmiałoby epicko.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: