O sobie

  • Zainteresowania Piłka, Literatura, Kino, Muzyka gitarowa z każdej paki i trochę szeroko pojęta elektroniczna
  • Ulubiony zawodnik Puyol, Messi, D.Villa, Rakitic <3
  • Ulubione zespoły Barcelona,Pogoń,Juventus, Tottenham
  • Barcelonie kibicuję od 2006

Statystyki

  • Dni w serwisie 2439
  • Liczba komentarzy 15236
  • Polecenia 51309

Komentarze

2

Chciałbym żeby wrócił Valverde... i Messi, Rakitić, Suarez w formie, Lenglet i Umtitti do formy, Iniesta, Fati oraz Pedri z kontuzji, a Alba, Busquets i Pique wymłodnieli. W sumie, to nie obraziłbym się gdyby i Cruyff zmartwychwstał i jako piłkarz dołączył do naszej drużyny. Boziu jeśli istniejesz, to prooosze.

1

@MichalZZZ W paczce będzie on wraz z rodziną.

1

Kiedy prowadzisz rozwalony od wewnątrz klub, ze składem pozbawionym jakości, to musisz się liczyć z tym, że za każdą decyzję dostaniesz po tyłku. Chyba że zrobisz coś ponad stan, jednakże w całej sezonowej batalii raczej nie będzie to zdarzenie systematyczne. I ja doskonale wiem do kogo teraz mówię - jesteśmy kibicami, dość niedawno traktowano nas jak klub z topu, więc taki zjazd boli. Ewentualnie stratę miejsca nie bierzemy do świadomości, taktyka wyparcia jest w końcu bardzo wygodna i na dłuższą metę bezbolesna. Do pewnego czasu.
Odnoszę wrażenie, że podpalilibyśmy stos pod Koemanem oraz niektórymi zawodnikami niezależnie od wyglądu naszej wczorajszej gry. Trener w ostatnim meczu wyszedł bardziej defensywnie. Nie stosowaliśmy wysokiego pressingu; on zaczynał się dopiero, gdy piłka przekroczyła koło środkowe, trafiając do monachijskich pomocników. A i tak nie atakowaliśmy ich jakoś bardzo agresywnie. Podobnie w ofensywie. Dotychczas aż dwóch z trzech pomocników szło do przodu, wspomagać napastników oraz wahadłowych. Wczoraj zasadniczo robił to tylko jeden z dwójki de Jong-Pedri, drugi asekuracyjnie zostawał bardziej z tyłu.
Wycofaliśmy się, modląc się o dobry kontratak. Dlatego dzisiaj grzmi się o oddaniu pola walki, bez jajecznej grze. Tylko czy mówilibyśmy pozytywnie, jeśli gra Blaugrany wczoraj byłaby bardziej ofensywna? Umówmy się, nawet może gdyby wpadła dla nas jakaś bramka, to myślę, że uwaga kibiców oraz dziennikarzy skupiona byłaby na wysokiej liczbie po stronie Bayernu. Wtedy byśmy narzekali na kolejny pogrom z ich strony, na niedostatki w defensywie itd. No bo nie ma się co łudzić, że podnieślibyśmy rękawice i zagrali jak równy z równym. Zbyt ogromna różnica klas.
Dlatego ja bym się uspokoił, następnie myślał realistycznie. W grach hazardowych jest takie pojęcie, jak tilt. Mówiąc prosto, to występuje on, gdy pod wpływem negatywnych emocji (np. zbyt dużej straty żetonów; porażki w sytuacji, gdy karty się układają pod nas, itp.) podejmujemy szybkie, nierozważne, więc i zbyt ryzykowne decyzje. Tego teraz trzeba uniknąć. Jasne, my jako kibice nie podejmujemy decyzji, ale chodzi mi o sam proces oglądania oraz stawiania oczekiwań wobec zespołu.
Zwolnienie Koemana jest teraz nie na miejscu, przynajmniej do następnego okienka letniego, ponieważ to nas by kosztowało pieniądze, te zaś lepiej inwestować w nowych graczy. Poza tym, to jest oczywiście trener arogancki, wchodzący teraz w jakieś podkopowe wojenki z Laportą (choć i el prezeso nie jest święty), ślepo wierzący w swoją wizję, lecz nie można rzucać hasełkami, że nie ma pomysłu na grę; no i nie boi się ogrywać młodych, a to może być później potrzebne (choćby żeby ich sprzedać). Co by też nie mówić, to nadal mamy siły, aby powalczyć o La Ligę oraz raczej drugie miejsce w grupie LM osiągniemy. Owszem, skromne wymagania, lecz chyba trzeba się do takich przyzwyczajać.

5

Laporta: Co za syf.
Yuste: Ale syf.
Alemany: Jaki tu syf.
Koniec spotkania.

1

Europejski średniak przegrał z jednym z najlepszych klubów świata. Wielkie mi halo.

Zobacz wszystkie

202

- Może powtórzymy hiszpański?
- Nie, no co ty, Griezmann?
- A odmień „być”.
- No, daj spokój. PlayStation się uruchamia.
- No odmień, no Dembek.
- Weź się, Antek.
- No. Bo nie odmienisz.
- Taa, nie odmienię.
- No to odmień. No: So...
- So...
- Soy
- No wiem. Soy
- Eres
- Eres No, sam powiem.
- Ale nie mówisz.
- Bo ty…mnie stresujesz.
- Ja cię stresuję, sacrébleu! Uczysz się tego trzeci rok w klubie i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!
- Taa, krew, od razu.

175

Jeszcze trochę i się spłaci xDDD

159

Oby pokonała tego Rolanda Garrosa w finale.

152

Puig – tekstorecenzja

Puig plusy:
1:10 - świetny wybór miejsca na ławce rezerwowej. Nie za nisko, nie za wysoko, więc idealnie aby komfortowo obejrzeć mecz. Zasady odstępu także wzorcowo zachowane.
12:33 – taktyczna podczas siedzenia. Nacisk idzie od teraz na lewy półdupek.
22:12 – żart w stronę Lengleta. Dobre rozwiązanie, zaśmiał się nie tylko Francuz.
23:23 – podłącza się, ale już zero reakcji od innych.
63:11 – po krótkim small talku, razem z Neto porozumiewawczo kiwają głowami. Pewnie owocna dyskusja.
83:10 – poirytowany robi fajną minę.

Puig minusy:
24:09 – zła próba rozśmieszenia kolegów.
25:54 – znowu kiepski wybór, nikt się nie śmieje z żartu.
30:44 – drapie się po maseczce, co jest błędnym zachowaniem.
45:00 – Barca schodzi do szatni i Riki niestety lekceważy zasady odstępu.
70:02 – leniwie, zbyt leniwie. Puig nie dołącza się do żarcików drużyny, a powinien.
93:00 – lekko się potknął przy wychodzeniu.

Podsumowanie:
Zacznijmy od pozytywów. Dobre pozycjonowanie się, co widać już w pierwszej minucie. Pochwalić można za próby tworzenia atmosfery, nie stał z boku. Miał porozumienie z Neto, lecz większość drużyny z czasem (od 23:23) była już znudzona jego kawałami i anegdotami. Na minus także niedokładne zastosowanie się do zasad związanych z koronawirusem. Generalnie występ dość przeciętny, moja ostateczna ocena to 4, taką daje młodemu Hiszpanowi.

143

Dzisiaj w moim korpo poruszenie, od rana awaria całego systemu, nic się nie da zrobić a deadline'y cisną mocno. Dział techniczny postawiony na nogi, walczy żeby ogarnąć ten burdel. Ja ( obsługa klienta ) staram się jak mogę, ale klientów przybywa. Przychodzi jakaś szycha z dużym zamówieniem a ja nie mam jak go obsłużyć bo inny dział ma opóźnienia. Patrzę przez ramie manager pokazuje mi żebym grał na czas, no to ja zaproponowałem klientowi kawę. Zgodził się, próbuję zagaić żeby przełamać ciszę, ale gość mnie ignoruje i w ciszy popija naszą z***istą Arabicę. Ja czekam na te laski z innego działu, słyszę tylko jak manager wydziera mordę żeby się pośpieszyły. W końcu jest produkt, pakuje cztery BigMaci i dwa McFlurry w torbę, dorzucam 2 puszki coli i podaje klientowi. Bałem się że pójdzie na skargę do szefa ale na szczęście darmowa kawa chyba go uspokoiła i wyszedł bez słowa. Chwilę potem technicy ogarnęli tę awarię dystrybutora do coli i wszystko wróciło do normy. Uff co za dzień, nienawidzę pracy w korpo.