La Rambla

Najlepsze komentarze
Przeglądasz teraz najlepsze komentarze na Rambli z ostatnich 24 godzin.

La Rambla

Online: 492 Culés

139

Po 818 dniach i 76 kolejkach wychodze z nory xD

Miłej niedzieli :)

111

L’Esportiu napisał, że przyjście Coutinho okazało się klęską. Ja odnoszę wrażenie, że klęską było zatrudnienie Valverde, którego praca wywołała kolejne klęski.

93

Mam nadzieję,że Coutinho totalnie rozwali Bundeslige i tylko potwierdzi,że Valverde to trener na Bilbao,a nie Barcelone.

72

Widzę, że według niektórych Barcelona to klub jednego wielkiego zbiegu okoliczności i grupowego fatum.

Dembele - przychodzi jako gwiazda Bundesligi, bawi się, zjada obrońców, sam rozbija wielki Bayern Monachium. Przychodzi do Barcelony i niby faktycznie początek ma ciężki po kontuzji, ale lata mijają, a on nie pokazuje nawet połowy swoich umiejętności. Po kilku dobrych meczach resztę ma fatalną i jest zupełnie zagubiony. Nie pomaga fakt, że gra nieregularnie i jest rzucany z lewej strony na prawą nawet kilka razy w meczu.
Coutinho - przychodzi z najsilniejszej ligi świata, w której był wielką gwiazdą, pół sezonu ma rewelacyjne, ale po pierwszym okresie przygotowawczym z Valverde nagle zapomina jak gra się w piłkę i cały sezon kopie się po czole. Co nie przeszkadza mu w międzyczasie ciągnąć reprezentacji Brazylii i być tam wielkim crackiem. Nawet w defensywie haruje, a podobno to jest jego okropny mankament, który wyklucza go z gry na ofensywnym pomocniku w Barcelonie.
Arthur - wielka gwiazda ligi brazylijskiej, ogromny talent, z miejsca oczarowuje kolegów z zespołu, MVP presezonu, świetny początek w lidze i LM, gaśnie z każdym miesiącem by pod koniec grać już tylko wolno i bezpiecznie do boku (przypadek?). Nie uważam, żeby istotny wpływ na jego formę miała kontuzja, jak to próbowano tłumaczyć, bo opuścił ze dwa razy po dwa/trzy tygodnie, więc w tak krótkim czasie nie da się stracić rytmu meczowego.
Malcom - dobry grajek w lidze francuskiej, wszedł z przytupem w presezon, strzelił parę fajnych brameczek, ale później wylądował na trybunach. W trakcie sezonu jeszcze parę razy oderwał się od ławki i zagrał ze dwa dobre mecze, by pod koniec zostać już wrakiem piłkarza.
Semedo - w Benfice szybki obrońca o świetnym dryblingu i niezłym potencjale ofensywnym. W obronie też nie najgorszy. 65 meczów, 3 gole, 12 asyst. W Barcelonie 85|1|3. Zero z przodu, niewiele z tyłu i tylko szybkość została. Wygląda na totalnie zagubionego i zapomnianego przy planowaniu taktyki.
Roberto - miał pewne braki w defensywie po przemianowaniu na PO, ale za Luczo był świetny w ataku. Przez moment lider asyst w la liga. Jeszcze w pierwszej rundzie Valverde (2017 r.) śmigał i asystował jak szalony. Teraz wypalony i bez żadnego pomysłu na grę.
Busquets - wiele nie trzeba pisać. Ostoja pomocy, mózg drużyny, najlepszy DM na świecie, a przez ostatnie dwa sezony łamaga, która nie potrafi dobrze podać na parę metrów.
Rakitic - bez zmian, mierny i nijaki jak zawsze. Błysk raz na 4 spotkania i tyle.
Suarez - za Enrique najlepsza 9 świata. Potrafił zaliczyć parę kiksów, ale później ładował niemożliwą bramkę. Ponadto świetnie asystował, klepał na małych przestrzeniach i rozbijał obrońców swoim twardym stylem. Kiksy i pudła zostały ze zdwojoną siłą, ale atutów już praktycznie nie ma. Wrak napastnika z przebłyskami raz na 10 meczów.
Griezmann - lider Atletico i reprezentacji Francji. Podobno top3 na świecie. W Barcelonie póki co rozczarowanie i totalny brak pomysłu na jego wkomponowanie do kadry. Z Bilbao jeszcze gorszy niż Dembele.

A teraz koronne argumenty zwolenników Valverde - piłkarze, których rozwinął. Nie liczę oczywiście Pique, bo ten to już od czasów Guardioli ma okropne wahania formy.

Alba - świetna współpraca z Messim, dużo daje w ofensywie, praktycznie sam ogarnia lewe skrzydło. Ale czy to zasługa Valverde? "Nie sondze". Jak wiele osób pewnie pamięta Jordi strasznie cierpiał za czasów Lucho. Podobno głównie przez Neymara, który nie chciał z nim współpracować. Konflikt osobisty z Enrique też nie wpływał na niego za dobrze. Odszedł Neymar, zwolniła się cała lewa strona, więc Alba robi to co kiedyś. Śmiga na lewym skrzydle jak motorówka, niemal tak jak za czasów Valencii i reprezentacji Hiszpanii 2012.
Lenglet - świetny sezon, ostoja defensywy. Gra dokładnie tak jak w Sevilli. Już wtedy był potworem i pozostał nim do dziś. Świetne warunki fizyczne, ogromny potencjał i podobno tytaniczna praca poza boiskiem. Przepis na sukces i ciężko było to zepsuć.
Vidal - gra jak grał. Typ walczaka, którego ciężko nie da się ograniczyć nudnym stylem, bo trzymanie go w ryzach jest niemożliwe.

I dalej chcecie nam wmówić, że fatalna forma większości piłkarzy to jakiś spisek, fatum, czy niezwykły zbieg okoliczności? Czym jeszcze będziecie tłumaczyć Valverde? Wiek, kontuzje, wypalenie, konflikt niepodległościowy w Katalonii? Co sezon dostajemy świeżych topowych piłkarzy, bo podobno kadra wypalona, a poprawy nie widać nawet o jotę.
Pierwszy sezon oczywiście musiał być słaby bo odszedł Neymar i nie ma zmienników. Jeszcze tylko powrót po kontuzji Dembele i transfer Coutinho, a zawojujemy Europe. Ups, co za pech z tą Romą, no ale zmienników brak, pomoc potrzebuje wzmocnienia i przydałby się ktoś do rozruszania gry. Oooo Arthur- nowy Xavi, Vidal, cóż za energia, po prostu brakujące ogniwo! No to teraz tryplet nasz. Eh ten Liverpool. No ale źle nie było, to nie wina trenera, że Alba i Busquets nie potrafią podać, a Suarez kopie się po czole. Bierzemy de Jonga, zmiennika dla Alby i Griezzmana za Suareza to od razu z miejsca gra zmienia się o 180 stopni i wracamy do czasów Guardioli!
Mhm, po presezonie i pierwszym meczu ligowym już mamy te fantazje zweryfikowane. No to tym razem czym wytłumaczycie trenera? Griezzman grzywke zapuścił i mu przeszkadzała w pięknej grze, de Jong ubrał za ciasne buty i nie mógł uskuteczniać tiki take, czy Rafinha nie zrozumiał genialnych założeń taktycznych szkoleniowca i nie zdobył hat tricka?
Argumenty w stylu "poczekajcie z oceną do końca sezonu" jakoś do mnie nie przemawiają, bo słyszymy je trzeci rok, a ostatnie dwie końcówki sezonu były mocno żenujące, więc głupotą byłoby spodziewać się nagle istotnej zmiany.

65

Coutinho już zmarnowany, a Dembele na najlepszej drodze bo trener nie daje rady wyciągnąć z niego nawet 10% tego co pokazywał w Rennes i BVB. Może za rok Bayern też go wypożyczy.

64

- Victor Valdes odmówił gry o trzecie miejsce ze względu na warunki pogodowe i kontuzję w zespole. Valdes nie chciał jeszcze bardziej narazić zdrowia piłkarzy w mało istotnym meczu. [Angel Perez]

- Klub oficjalnie potwierdza, że duża liczba piłkarzy doznała urazów i nie chcieli narażać zdrowia piłkarzy.

59

Jordi Cruyff: "Neymar jest wyjątkowym piłkarzem, jego powrót może być kontrowersyjny i rozumiem kibiców, których boli to w jaki sposób odszedł, ale jestem tym, który daje drugą szansę. Jest piłkarzem o wyjątkowej jakości. Masz gwarancję, że zna on klub, wymagania, presję, środowisko, sposób gry i szatnie, która wyraźnie jest otwarta na jego powrót. Kto nie chce mieć tego, co najlepsze w swoim zespole? Ważniejsze jest patrzenie w przyszłość."[El País]

58

Nelson Semedo osobiście zaprzeczył w mediach społecznościowych, że jest otwarty na zmianę otoczenia i włączenie w transfer Neymara.

54

Zostało już wiele powiedziane w kontekście naszego trenera, natomiast dorzucę do tego swoje 3 grosze. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego są tutaj jeszcze ludzie, którzy są murem za Ernesto Valverde. Zdarzało się, że padały tu słowa o minimalnym wkładzie trenera i obarczaniem winy piłkarzy za taki stan rzeczy, który umówmy się - utrzymuje się od początku kadencji Valverde. To jak wygląda nasza drużyna, to każdy z nas widzi i to od 2 lat. Niektórzy zapominają się, przy definiowaniu filozofii gry Barcelony. "Tiki-Taka" Guardioli była tylko sposobem do osiągnięcia celu - gry ofensywnej. Takie jest właśnie fundamentalne założenie dotyczące filozofii barcelońskiej - gra ofensywna. Jaką metodę, więc oferuje nam Ernesto Valverde, aby ten cel osiągnąć? Czasem mam wrażenie, że żadną. Przynajmniej oczekiwanie aż Leo Messi coś zrobi, nie należy zwać metodą. Po dwóch latach wiemy, że Valverde jest specjalistą od minimalizowania ryzyka. Fajnie kiedyś o tym powiedział Guardiola "Największym ryzykiem, jakie możesz podjąć to niepodejmowanie ryzyka". Pewnie po tych słowach mamy przed oczami mecze w lidze mistrzów, przy obu blamażach brakowało nam bramki; ale jak to powiedział S.Alex Ferguson do Mauricio Pochettino "W piłce szczęście sprzyja tym, którzy mają odwagę". Co prawda, zdarzały się pojedyncze mecze, w których potrafiliśmy zagrać świetnie, ale to były tylko sporadyczne przypadki. Co do wyników, tak na dobrą sprawę nawet one go nie bronią. Nie chce deprecjonować zdobycia dubletu i mistrzostwa, ale bądźmy szczerzy; kadrowo jesteśmy najmocniejsi w lidze, a nasz największy rywal Real Madryt przechodzi poważny kryzys. O arenie międzynarodowej szkoda wspominać, bo z tych wspomnień wyłania się nam tylko smutek, wstyd i rozgoryczenie. Gwoździem do trumny jest marnowanie potencjału zawodników lub błędne ich wykorzystanie - nazwijcie to, jak chcecie, ale ten fakt istnieje. Sukces, a zarazem funkcje trenera najfajniej oddają słowa Marcelo Bielsy " Największym trofeum jest dla mnie tworzenie zawodnika". Kogo "tworzy" Ernesto Valverde? Widzę jedynie tyle, że piłkarze odchodzący od nas, muszą się "odbudować", gdyż zaliczają spektakularny regres, tak jakby uwsteczniali swoje kariery i umiejętności. Dembele, który nie potrafi się rozwinąć. Coutinho odchodzący do Bayernu - bo jest cieniem piłkarza, który do nas przychodził. Malcom nawet nieźle się zapowiadał w tym Bordo. Teraz chłopak tuła się po rosyjskiej ziemi w poszukiwaniu formy. Wkrótce się okaże, że Antoine Griezmann(prawdopodobnie top 10 piłkarzy na świecie) też się nie nadaje i jest za słaby na Barcelonę. Czas najwyższy podjąć odpowiednie kroki, bo sprowadzanie lepszych piłkarzy nic nam nie daje, ponieważ w obecnej Barcelonie nie wie się, jak ich odpowiednio wykorzystać.

Załaduj kolejne wpisy