- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 780 Culés
Gorące dyskusje
FcPortoFan1999
5
Bez reprezentacji Polski do drugiej połowy września.Troszkę smutno.
15 odpowiedzi
John_Doe
0
@draxidox +1 Podczas pandemii cały naród musiał się składać żeby ich biznesy nie upadły...
162 odpowiedzi
LAMC_10
11
Maja Chwalińska.https://twitter.com/i/status/2062128793297236287
20 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 780 Culés
45
Mam 22 lata i nie wiem dokąd zmierzam w życiu. Nie mam jasnego celu, niczego. Mówię, że zrobię to, zostanę tym, poczym leci czas i dalej nic nie zrobiłem, a jestem nikim. Nie potrafię przełożyć słów w czyny, brakuje mi dyscypliny, odwagi i temu podobnych cech. Często czuję się jakbym był w strachu, jedyne momenty gdzie tego nie odczuwam są na siłowni, bo się wyładowuję tam po prostu, jak wychodzę z tamtąd, to po prostu mam dobry humor parę minut, a potem wraca kamienna twarz. Od paru miesięcy czuję się, jakbym zatracił to do czego się przykładałem od dwóch lat, czyli stworzenie nowej osoby. Wszystko szło dosyć dobrze, ale w pewnym momencie się to zatrzymało. Jak postawiłem sobie za cel dwa lata temu zrzut wagi, tak do marca zeszłego roku było dobrze, potem tylko trzymałem ją, a od dłuższego czasu nie potrafię się do tego trzymać. Czuję się samotny, koledzy których mam to są tak naprawdę ćpuny, z którymi nie mam zamiaru utrzymywać kontaktu, w zamian chciałbym próbuję namówić braci do spędzania ze mną czasu, ale jeden wylewa ciągle swoje opinie o rodzinie i tym jak się męczy, a drugi zadaje się z tymi kolegami ćpunami. Cały okres, gdy byłem w szkole ciężko było mi nawiązać znajomości, w podstawówce, jak mieszkałem w Polsce byłem zaczepiany,w gimnazjum miałem ciężko z nawiązywaniem znajomości w pierwszym roku, dopiero po zmianie klasy było w końcu dobrze, ale wtedy przeprowadziłem się do Szkocji. Od tego czasu naprawdę ciężko było mi nawiązać znajomości, długi okres była bariera językowa, potem wpadka z dziewczyną, od której dostałem kosza... głowa się tam mocno wyhamowała. Próbowałem nauki dalej, ale nie miałem chęci w pewnym momencie ku temu i dyscypliny, odpuściłem naukę, odpuściłem prawo jazdy, w zeszłym roku wiele wskazywało dla mnie, że w końcu wychodzę z tego gówna, w którym pływałem latami, aż w końcu znowu w nie wpadłem. Niby zrobiłem wówczas prawko i dobrze mi szło z siłownią, wróciłem do nauki, ale też w pewnym momencie coś się zacięło. W pracy od praktycznie roku się męczę, z siłownią od jakichś 3 miesięcy mam praktycznie terapię, z nauką znowu to samo, co po skończeniu szkoły (college w sensie), bo znowu brakuje chęci, ale mimo to robię wszystko, aby zdać kurs. To co nad sobą robiłem, to zawalam, jem w połowie dobrze, a potem wpieprzam słodycze, lody, pączki... plus o tyle taki, że unikam fast foodów praktycznie. Nie mam do kogo się wyżalić z tym, od jakiegoś czasu na siłowni też mi się podoba dziewczyna, ale boję się do niej zagadać, tutaj właśnie wchodzi mój strach przed odrzuceniem, co łączy się z tym, co mi się przydarzyło w szkole... Wciąż mieszkam z rodzicami, a do tego mam problem z podjęciem decyzji wobec czegoś i nie przykładania się do opinii innych, tylko bycia za nią odpowiedzialnym. To wiąże się też z tym, jak rok temu chciałem zmienić miejsce pracy bez posiadania następnego, ale ojciec od razu się nie zgodził z mamą i przez ich reakcję nie zmieniłem miejsca pracy. Nie wiem, trzymam to w sobie od dłuższego czasu, pewnie coś jeszcze tam mam, tylko nie potrafię tego odnaleźć, ale te największe moje przemyślenia musiałem w końcu wyrzucić gdzieś. Rodzicom zbytnio nie chcę się spowiadać o tym, bo uważam, że mi nie pomogą za bardzo. Braciom nie ufam zbytnio. Dodam jeszcze, że ostatnio nawet zacząłem mieć naprawdę głupie przemyślenia, których się boję gdzie mówię sobie w głowie coś w stylu 'najłatwiej byłoby po prostu się zabić...' po czym odpowiadam sobie 'przecież masz całe życie przed sobą'. Jest napisane jakoś krzywo, wiem, że chaotycznie i tak dalej, ale po prostu musiałem i nie patrzyłem na estetykę tego co napisałem, po prostu musiałem wylać swoje żale. Miłego wieczoru.
29
@Rewolucja123 Bardzo smutny post.
40
@Rewolucja123 pójdź do psychologa lub psychoterapeuty. Ten post to pierwszy krok a teraz pora na kolejny i profesjonalną pomoc. Trzymam kciuki żeby Ci się udało wszystko poukładać.
10
@Rewolucja123 Szczerze ci współczuję
Sam mam zaraz 22 lata i często mam wrażenie, że kiedy już uda mi się jakiś problem rozwiązać to pojawiają się dwa kolejne i tak ciągle. Jest to wykańczające, miałem jedną pracę była do dupy męczyłem się tam ponad rok, w końcu zmieniłem i mam wrażenie, że tu gdzie teraz jestem też wcale nie jest lepiej. Też mieszkam z rodzicami i czasem jest lepiej czasem gorzej, chociaż wizja mieszania z nimi jeszcze kilka lat mi się nie uśmiecha. Ja po prostu staram się małymi krokami iść do przodu. Chcę skończyć studia, znaleźć lepszą pracę itp. Ale rozumiem co czujesz.
1
@Rewolucja123 no to grubo!
Na końcu jesteś tylko cegłą w murze i od Ciebie zależy, w którą stronę pójdziesz. Ale presja fajnoeuropejczyków - kapitalizmu i hedonizmu - by być najładniejszym, najfajniejszym, najlepiej ubranym, itp niszczy psychicznie. A z opisu widać, że miałeś zaburzony okres dojrzewania emocjonalnego, w którym tkwisz. Są trzy opcje:
- albo radzisz sobie sam, co jest raczej niewykonalne;
- albo idziesz do psychologa, co jest normalne, Rekin też chodzi;
- albo szukasz wspólnoty; sens życia wytłumaczy Ci Kościół, idź do księdza zamiast gadać do randomów z forum.
Co do laski - musisz pamiętać, ze to ona traci. Każdy wpis więcej, że nie możesz podejść itp. stawia Cię obok kucharka.
11
@Rewolucja123 Nie będę Ci tu nic doradzać bo po prostu nie wiem co można by powiedzieć żeby pomogło. Ale szczerze życzę Ci żebyś odnalazł szczęście i swoją drogę z życiu i żebyś za jakiś czas napisał tu post ,że wszystko się ułożyło. Powodzenia!
12
@Rewolucja123 Może to zbyt proste rozwiązanie, ale stary... może wyjedź? odetnij się od dotychczasowego miejsca, przecież nic tu Cię nie trzyma. Spojrzysz na to wszystko z boku, zmień otoczenie, zmień ludzi, usamodzielnisz się, będziesz podejmował decyzję za siebie. Nikt za Ciebie nic nie zmieni, to twoje życie i nie pozwól, żeby ktoś inny nim kierował niż TY, Bo nikt za Ciebie nie przeżyje twojego życia, druga kwestia to NIGDY nie daj sobie wmówić, że jesteś do niczego, po prostu masz dołek stary! ale pierwszym krokiem który zrobiłeś, żeby z niego wyjść jest właśnie ten POST i to nic złego. Po prostu musisz zebrać siły, wziąć się w garść, zebrać myśli i ruszyć do przodu! Mówię ci, też byłem w takim miejscu jak ty, przejmowałem się opinią innych, nie wiedziałem co chcę robić. A teraz mam w dupie innych, wziąłem się za siebie i nauczyłem się programowania od zera w dwa lata, więc wszystko jest w naszej głowie. Mi przykładowo pomogła zmiana otoczenia, pojechałem do Szwecji na rok, pełno tam jezior, lasów i ogólnej natury i mi to mega pomogło, cisza spokój i ustatkowałem sobie myśli. Nawet nie wiesz ile możesz zdziałać, ile możesz! a możesz naprawdę wiele. Jeżeli czujesz się blokowany, to musisz się odciąć od ludzi którzy Cię blokują.
Trudne decyzje sprawiają, że nasze życie potem jest łatwiejsze, a łatwe decyzje powodują, że życie może się skomplikować. Jak to kiedyś pezet nawinął "Mierz wysoko, najwyżej się rozczarujesz".
Bierz słuchawki, idź na spacer, włącz motywacyjną muzykę i działaj, nie masz nic do stracenia, a tylko zyskasz. Pamiętaj, że żyjesz dla siebie i to ty jesteś NAJWAŻNIEJSZY.
Trzymam mocno kciuki za Ciebie.
8
@Rewolucja123 Dużo zdrówka dla Ciebie i nie ma co się załamywać.
Z każdej sytuacji jest wyjście a wizyta u psychologa czy psychiatry to normalna sprawa.
17
@Rewolucja123 stary, wal po pomoc, serio. Bierz specjalistę, bo tylko będziesz się nakręcał i całkiem upadniesz
Widzisz, że jest źle, teraz trzeba działać, żeby pozbyć się tych najgorszych myśli w pierwszej kolejności.
Jak nie chcesz, bądź wstydzisz się iść do specjalisty, to są telefony zaufania, linie wsparcie, które w tych najgorszych momentach mogą być pomocne
Trzymam kciuki Kolego, żebyś znalazł odpowiednią droge i spokój w życiu
5
@Rewolucja123 22 lata. Kolego złoty, ty masz przed sobą NAJLEPSZE lata i czerp z nich jak najwięcej i ile się da. Korzystaj z życia. Próbuj różnych rzeczy, od jazdy na rowerze, po basen, siłownia czy jakiekolwiek inne aktywności grupowe, chociażby nawet skoki ze spadochronu. Fajnych ludzi, podobnych do siebie można znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach ale trzeba robić to co się lubi i nie próbować być kimś, kim się nie jest. Towarzystwo ćpuńskie odrzucić, jeśli nie masz tak osób na których ci bardzo zależy i nie da się ich odwrócić od tej drogi.
22 lata to jeszcze lata beztroski i możliwości niemalże nieograniczonych. Mieszkasz w wolnym kraju z możliwościami podróżowania do 95% krajów Świata. Korzystaj z tego a nie patrz na innych i nie zatracaj się w smutku samotności, której tak na prawdę nie masz, gdyż masz rodzinę u boku.
11
@Rewolucja123 Pierwszy wazny krok jaki zrobiles to opublikowales ten post.
Tak jak wyzej Ci radzili najlepiej poszukac wsparcia u specjalisty. Dobrze by bylo jakbys byl w stanie znalezc choc jedna osobe, z ktora moglbys swobodnie pogadac na wszystkie tematy.
Trzymam kciuki zeby Ci sie udalo wyjsc na prosta.
1
@Rewolucja123 nie masz nikogo w Polsce, do kogo mógłbyś wrócić? Babcia, dziadek, jakaś ciocia?
Z angielskim na dobrym poziomie ogarnął byś sobie jakąś fajną robotę. A jak nie to, jest cała masa pracy fizycznej, do której się nadasz.
Poznasz nowych ludzi, może poznasz jakąś dziewczynę?
Nie myślałeś o tym?
0
@mrboom nie mam. Angielski mam opanowany dobrze. A do Polski nie mam zamiaru wracać za bardzo.
12
@Rewolucja123 Czyli jednak, wygadałeś się.
Jeżeli będzie Ci lepiej, to i ja się wygadam, bo w sumie to mi kalafiorem kto to przeczyta, bo i tak mnie nikt nie zna.
Rozumiem jak to jest dusić w sobie dużo złych emocji. Sam pochodzę z rozbitej rodziny. Rodzice rozeszli się jak byłem malutkim dzieciakiem i ojca poznałem na dobrą sprawę jak miałem 18 lat, ale ta znajomość nie trwała długo, bo facet nie nadaje się do tej roli. Matka też wybitna nie była i najwięcej wspomnień mam takich, że wypomina mi jak to jej życia nie zmarnowałem :P. No i do pełni szczęścia mieszkaliśmy z dziadkami. Nie byłoby to złe, bo babcia zastępowała mi mamę, ale dziadek był ordynarnym alkoholikiem. Jak wchodziłem w dorosłe życie i potrzebowałem kogoś kto pomoże mi pokierować swoimi czynami, ale zmarła babcia i zostałem sam. Ze względu na brak hajsu musiałem olać studia i zaiwaniać non stop. Przez to w jakim otoczeniu się wychowywałem mam problem z okazywaniem emocji i nie wiem czy nadaje się do tworzenia rodziny. Zawodowo też różnie, bo przeważnie robię rzeczy, które nie sprawiają mi frajdy, ale to już pokłosie tego, że nie udało się dokończyć studiów. Przez wiele lat moje urodziny wyglądały tak, że leżałem w łóżku i myślałem, że już mógłby być koniec, bo każdemu byłoby tak najlepiej.
To tak w skrócie. Koniec końców jakoś ogarnąłem to swoje życie, ale cały czas czuję w środku, że nie czegoś takiego chciałem. I gowno prawda, że każdy jest kowalem własnego losu, bo jakby człowiek się nie starał, to zawsze może stać się coś czego nie przeskoczysz. Trochę to wszystko depresyjne, ale trzeba brnąć przez to wszystko i liczyć, że gdzieś tam przed Tobą jest coś dobrego.
1
@Kozinho. każdy ma jakiś bagaż doświadczeń. Kowalem jest się w sensie, ze możn pić czy ćpać w najlepsze. Ale można też iść do roboty, zakręcić się gdzieś, i, kto wie, może szczęście sie uśmiechnie.
3
@Rewolucja123 hej rzadko coś pisze, ale akurat znalazłem Twój wpis, a przypadkowo na fb wpadlo mi to....
https://www.facebook.com/zespolszkolbudowlanych.poznan/videos/3664971817052561/?mibextid=rS40aB7S9Ucbxw6v
Gość akurat jest Szkotem....
Dla mnie Szkocja jest bliska, bo sam przez wiele lat tam mieszkałem. W Edynburgu urodziły mi się też dzieci...tez miałem lepsze i gorsze momenty. Tez miałem barierę językową, bałem się rozmawiać z ludźmi, przez wiele miesięcy byłem sam. W międzyczasie straciłem moja mamę. Ale dałem radę.
Idź do GP, jak masz problem z językiem weź tłumacza. Powiedz, że masz depresję lub czujesz że coś się zaczyna. Lekarze bardzo nie lubią "depresji" i Powinni szybko zareagować i wysłać Cię w odpowiednie miejsce.
Nie myśl o samobójstwie, usiądź z rodzicami, weź ich na "meska" rozmowę, powiedz co Cię boli i nie bój się tego mówić. Wierz mi, że będzie Ci łatwiej, zejdzie z Ciebie ciśnienie.
Najlepiej jednak będzie jak się gdzieś zglosisz. Może choć trochę pomogłem.....
1
@Rewolucja123 Hej kolego, znamy się tu na portalu już kilka lat i zawsze mimo różnic w poglądach na pewne sprawy miałem wrażenie, że jesteś bliski mojemu obrazowi rzeczywistości jaki sam posiadam. Cóż piszesz prawdę, więc wykonałeś pierwszy krok. Skumulowane emocje często zaśmiecają i zatruwają organizm jak toksyny. Wnioskuję z tekstu, że jesteś osobą wrażliwą, samotną więc możliwe, że ponad przeciętnie inteligentną bo tacy jak my często zamykamy się we własnych głowach, analizujemy wszystkie aspekty i potrafimy godzinami, tygodniami, miesiącami czy nawet latami coś roztrząsać i wracać do pewnych minionych wydarzeń, uczuć czy emocji, które w tamtym konkretnym momencie bardzo nas poruszyły.
Osoby inteligentne, często WWO nie są praktykami, tylko idealistami, którzy wolą rozmyślać i fantazjować o lepszym świecie, lepszej generacji, lepszych czasach czy lepszym bardziej świadomym społeczeństwie. Znaczy to, że snucie wizji i projekcja naszej świadomości jako świadomej jednostki osoby pochłania nas aż tak bardzo, że wydajemy większość naszej energii jaką posiadamy i przez to brakuje nam jej, aby faktycznie zrobić to co faktycznie zostało przez nas zaplanowanych. Oczywiście snucie wizji i idealizowanie przyszłości jest naturalne dla osób z tym darem, często dzieje się to na poziomie podświadomym i można nawet o tym nie wiedzieć. Dlatego ważne jest żeby poznać się najpierw, poznać na tyle dobrze, żeby być świadomym pewnych ograniczeń, a są nimi jedynie na początku drogi, w trakcie rozwoju i pracy nad sobą, każdy z nas ma tak olbrzymi potencjał, że można zyskać o wiele więcej niż przeciętna osoba, która jest po prostu praktyczna i pracowita, ale nie posiada tego daru.
Jeśli masz 22 lata to rocznik 02 mówi, że jesteś wodnikiem z astrologii to również daje pewien handicup co świetnie uzupełnia się z wizjonerstwem, inteligencją, zdolnościami analitycznymi, kreatywnością, wrażliwością i uduchowieniem (związek z Duszą). Nie musisz oczywiście wierzyć w żadne czary, ani sferę nie materialną, metafizyczną, nadnaturalną, ale wydaje mi się, że miałeś dość czasu tu podczas swej już dość długiej ziemskiej egzystencji, aby móc w jakimś stopniu się obudzić i przynajmniej w pewnym stopniu dojrzeć duchowo, aby mieć świadomość, że wymiar w którym żyjemy, a w zasadzie trójwymiarowa czasoprzestrzeń (czas jest czwartym wymiarem) nie jest jedyną jaką skrywa się w nieskończonym wszechświecie. Jeśli będziesz chciał się wymienić informacją, to możesz napisać pv lubię Cię i zawsze chętnie podyskutujemy, nie zostawię człowieka w potrzebie, ale wiedz, że tak naprawdę pomóc sobie możesz tylko sam. Zawsze byłeś samotny i jesteś zdany tylko na siebie także teraz, odpowiedzi przyjdą z czasem. Jeśli emocje znalazły ujście to powinieneś poczuć ulgę i poczucie bezsilności powinno z czasem zanikać, aż zupełnie wraz z Twoim rozwojem osobistym, duchowym i światopoglądowym będziesz dostawać znaki, coraz ich więcej, aż nauczysz się je sam znajdywać, sam za nimi podążać i je interpretować.
Jeśli czujesz, że masz jakiś talent, a na pewno masz, bo Twoja osobowość jest złożona to powinieneś wyrzucić z głowy wszelkie rozpraszacze, w tym media społecznościowe, tv, reklamy i telefon i pobyć sam ze sobą jak najwięcej czasu z dala od bodźców. Najlepiej wybrać ciche spokojne miejsce, w którym będziesz miał pełną swobodę i poczujesz się pewnie. Spacer do parku lasu i ogólnie natura tutaj to świetna sprawa, aby pobyć jak najdłużej ze swoimi myślami i wywnioskować przy tym, co sprawia Ci najwięcej radości (szczęścia nie przyjemności) serotonina jest ważniejszym neuroprzekaźnikiem od dopaminy, ale potrzebujesz utrzymywać je oba na wysokim poziomie, bo dopamina motywuje i daje Ci kopa do działania. Ale utrzymywanie tych neuroprzekaźników to nie ciągła stymulacja i wyniszczanie końcówek aksonu doprowadzająca do obumierania neuronów tylko naturalna pielęgnacja własnego układu nerwowego. Aby umysł wytworzył dopaminę, nie trzeba zażywać ogromnych ilości stymulantów, które są neurotoksyczne (trwale uszkadzają wydajność neurotransmisji) a wystarczy wykonywać własne cele zgodnie z tym co sobie wyznaczyłem do wykonania. Polecam również wykonać reset dopaminowy, stosuje co jakiś czas bo niestety obecny świat jest bardzo przestymulowany, a ja jako analityk, wizjoner i idealista wodnik również jestem podatny na spadki energetyczne, które doskonale opisałeś w poście. W skrócie brak motywacji, brak energii, brak perspektyw, wyczerpanie materiału i brak odczuwania satysfakcji, szczęścia i spełnienia.
Każdemu taki okres jest przydarza, a obecny obraz trochę manipuluje młodych ludzi, którzy w pewnym zakresie są uzależnieni od bodźców dopaminowych takich jak sc, gdzie osoba x pokazuje kawałek swojego życia, w którym widać iluzje szczęścia i spełnienia. Wiele ludzi sławnych boryka się z podobnymi, a nawet większymi zaburzeniami psychicznymi i psychosomatycznymi niż ludzie spoza show biznesu lub osoby niepubliczne z tego powodu, że obecne czasy obfite w tak ogromną ilość bodźców zewnętrznych wręcz przytłacza ludzi i pozoruje, że jesteśmy lepsi niż byliśmy kiedyś. Takie właśnie myślenie zmienia mentalność ludzi i zamyka ich w pułapkę, gdzie ktoś przestaje żyć swoim życiem, a żyje czymś lub cudzym życiem pogłębiając skrzywienie psychopatyczne do tego stopnia, że choroby psychiczne są bardziej powszechne niż kiedykolwiek wcześniej. Wspominałeś też o kolegach ćpunach, oni mogą mieć podobne problemy co większość ludzi tylko, że w ostatnich latach moda na wciąganie, palenie i chwalenie się dragami jest na porządku dziennym. Idole młodocianych, dopiero dojrzewających dzieci często chodzą po różnych galach naćpani, powykręcani i porobieni w chińskie osiem, w później się tym szczycą i uważają, że każdy tak robi. Nic zatem dziwnego, że wieku z nas nawet tych co widzą i czują więcej mogą zmarnować swój potencjał i wybrać życie polegające na byciu zakładnikiem swojego umysłu. Obecnie skoro poczyniłeś postępy i wyrzuciłeś prawdę z siebie to już wielki krok w kierunku wyjścia z matrixa, drugim będzie porzucenie swoich iluzji i życie zgodne z prawdą, z głębszym duchowym przeznaczeniem, które ma na Ciebie plan tylko, że najpierw musisz pozwolić by Twoje życie poszło o ten jeden krok do przodu. Przyjaźni nie znajdziesz w ludziach którzy chcą, żebyś pozostał w iluzji i nigdy się nie zmieniał tacy ludzie sabotują Cię bardzo mocno i ograniczają Twoją zdolność do zmiany, zmiany na lepsze. Zmiana jest czymś pozytywnym, w każdej chwili życia stajemy się innymi ludźmi. Rozwojem dla Ciebie może być porzucenie złych przekonań i zbędnych nawyków, zmiana planów, zmiana towarzystwa i oczyszczenie środowiska z negatywnych ludzi i toksycznych emocji jakie ze sobą idą w parze. Udanego rozwoju przyjacielu, w przeciągu paru dni poczujesz się wolny bo póki co zostałeś wplątany w pętle swoich myśli i kręciłeś się przez ostatnie dwa lata w kółko. Wybacz, ale jedynie szczerość jest cenna, w życiu albo idziesz do przodu albo się cofasz i nie ma stanu pośredniego. Nje można stać w miejscu bo czas w tym wymiarze płynie w przód. Jeśli będziesz czuć potrzebę to możesz posłuchać rad bliskich, ale najczęściej zamiast wizyty u psychologa czy psychoterapeuty bardziej pomoga świadomość tego, że tylko Ty jesteś Ty i tak naprawdę nikt nie ma wiedzy jaką o sobie masz Ty i jaką ścieżkę wybrać, aby Twoje życie ruszyło do przodu. Mało kto rozumie ten typ ludzi, ale widocznie tak miało być, a jesteśmy częścią wyższego planu. Pozdrawiam taktyka serdecznie i powodzenia, jeśli czujesz, że siłownia zmienia Cię na lepsze i czujesz różnice to koniecznie kontynuuj treningi. Sport jest ważny, regularny trening, dieta i ćwiczenia, zimny prysznic, książki parapsychologiczne o rozwoju osobistym. Otwartość i odwaga też jest ważna, rozwaga i samoświadomość także. Nie zapominaj o technikach motywacyjnych, afirmacjach, wizualizacjach, medytacjach czy rozmowie z własną podświadomością, szczególnie gdy jesteś w stresie i niepewności, a także za dużo myślisz. Oby wszystko ułożyło się jak najlepiej dla Ciebie. Wierzę w Ciebie, dasz radę :)
Komentarz usunięty
4
@Rewolucja123 Idź do specjalisty , przestań się mazać i weź się w garść. Myślisz że inni też tutaj wiedzieli co chcą robić w wieku 22 lat? Ja w tym wieku zawaliłem kolejny rok studiów i grałem w gry online zamawiając fastfoody do domu. Znasz najpopularniejszy język świata co otwiera masę różnych możliwości w świecie pracy. Po 3 wyjedź ze Szkocji, piękna jest ale nie jest to sprzyjające środowisko i aura (brzydka pogoda i pełno ćpunów na ulicach). Odrzucenie i upadki? Bez tego nie da się do niczego dojść. Pamiętam swój pierwszy miesiąc w pracy gdzie musiałem wykonywać w ciemno telefony do ludzi, byłem posrany po kolana bo bałem się odrzucenia (nadal czasem to robię i 2 telefony będą pozytywne na 100 pozostałych gdzie mnie wyzywają. Ogólnie praca w sprzedaży zmieniła moją osobowość o 180 stopni i dała mi niezłego kopa jeśli chodzi o osobowość bo jestem bardzo nieśmiały z natury). A czy mam cel w wieku 35 lat? Oczywiście że nie, chce po prostu spędzić miło życie próbując różnych rzeczy i poznawać nowe zajawki.
4
@pt9 Przechodziłem podobny okres w życiu i teksty 'przestań się mazać, weź się w garść' to nie jest coś, co taka osoba chce usłyszeć, uwierz mi.
0
@Rewolucja123 Cześć
Po pierwsze Idź do terapeuty to pomaga i to bardzo, wiem bo chodziłem.
Druga rzecz pamiętaj jesteś spoko taki jaki jesteś tym którym na tobie zależy o tym wiedzą.
Pierwsze co zrobiłem na terapii to się zwyczajnie od siebie odpierdoliłem ,nie wracam do rzeczy które były nie mam na nie wpływu olewam ludzi którym nie odpowiadam jako człowiek a jest ich wielu to moje życie i oni są mi w nim nie potrzebni.
Terapeuta pokaże Ci co jest twoje a co sobie wkręcasz co możesz zmienić a na co nie masz wpływu.
Jeśli próbowałeś już na wiele sposobów i nic to po prostu zaufaj specjalistom.
Jak mówi mój przyjaciel my tak naprawdę nie mamy problemów tylko sytuację do rozwiązania.
Zdrówka życzę młody jesteś wszystko się ułoży tak ja ma się ułożyć
3
@pt9 Ja już pominę wywalania takich postów w przestrzeń publiczną. Wszyscy dziś się obnażają psychicznie i fizycznie. Takie czasy. Ale tekst pt "przestań się mazać i weź się w garść" jest prymitywny i prostacki. I NIE POMAGA.
Na przyszłość zastanów się co piszesz. I jak.
1
@kasha Wiadomo, że nie to chciałby usłyszeć, ale czy ma inny wybór niż wzięcie się w garść?
3
@Comfortable_ To nie kwestia czy ma inny wybór, bo nie ma, tylko to jest kwestia, że takim osobom należy POMÓC wziąć się w garść.
Albo chociaż pokazać JAK wziąć się w garść.
5
@Rewolucja123 definitywnie powinieneś udać się do psychologa to wszystko przepracować i nie myśl, że to coś dziwnego, złego etc. Obecnie takie problemy ma ogromna część naszego społeczeństwa. Niestety czasy w jakich żyjemy, a raczej bodźce, które nas z każdej strony stymulują pokazują sielankowe życie w mediach społecznościowych, że kasa płynie kranem, w garażu stoją dwa nowe Mercedesy AMG, a życie to niekończące się pasmo sukcesów. Na pewno są jednostki, które to osiągnęły i fajnie, że im się udało, ale pamiętaj, że takich ludzi jest garstka, a dodatkowo to co pokazują w internecie to nie jest 100% detali z ich życia. Wierzę, że każdy z nich ma większe lub mniejsze problemy. Dla przykładu ja nie potrafię sobie wyobrazić żebym miał taką presję biegać cały dzień z kamerą i pokazywać swoje prywatne życie ludziom w internecie i mieć w głowie ciśnienie, że muszę nagrać coś super kreatywnego superanckiego żeby się klikało, bo jak nie to jestem skończony.
Obawiam się, że te myśli i problemy, które opisujesz, będą najczęstszą chorobą młodych ludzi, którzy obecnie mają od 10 do 16 lat. Idealne życie, którym są karmieni przez media społecznościowe to nie jest prawdziwe życie, które ma każdy z nas. Nie ma możliwości żeby każdy w wieku 19-20 lat jeździł najlepszą furą na świecie, bawił się 7 dni w tygodniu, pracował moooże kilkanaście godzin w tygodniu i żeby było go stać na wszystko. To utopijne myślenie, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Nie miałem tak grubo jak Ty, ale miałem zakręt w życiu i jeśli to Ci jakkolwiek pomoże to opowiem swoją historię. Po zerwaniu z dziewczyną, z którą byłem 4 lata nie potrafiłem się odnaleźć, świat się zawalił w dwie sekundy. Dodam tylko, że przez ten okres bycia z nią pogorszyły mi się kontakty ze znajomymi i ograniczyły prawie do zera, z rodziną też niezbyt dobrze się zacząłem dogadywać. Później po zerwaniu jak już ochłonąłem doszedłem do wniosku że to były 4 lata toksycznego związku na zasadzie tylko ona, wszędzie ona, każdy wolny czas z nią, wszystko z nią. Dosyć zaniedbałem swoje ciało, bo wpieprzanie fast foodów, chipsów przy jednoczesnym braku ruchu to był standard. Byłem wtedy po obronie licencjatu na rozstaju dróg bez dziewczyny, z nadwagą bez kumpli, nie wiedziałem co mam dalej studiować, czy studiować i co robić w życiu. Zacząłem od odnowienia kontaktów z kumplami. Następnie zacisnąłem zęby i poszedłem na mgr do Gdańska z myślą, że tam może coś się zadzieje i kogoś poznam - dupa, koledzy z roku to raczej nie mój klimat, nie łączyło nas zupełnie nic nic, dziewczyny też tam nie znalazłem, ale poznałem fajną koleżankę, która mi często dotrzymywała towarzystwa i jakoś umiliła ten czas. W pewnym momencie uznałem, że muszę kogoś mieć, bo czuję się samotny, po prostu kogoś potrzebowałem. Ta koleżanka mocno parła na coś więcej, była śliczna drobniutka i naprawdę mądra i inteligentna, ale moja pewność siebie wynosiła = 0. Wydawało mi się, że ktoś taki jak ja po prostu nie da rady, nie zaimponuję jej niczym. Postanowiłem wziąć się w garść. Zacząłem od siłowni i w wielkim skrócie udało mi się zrzucić wagę i wróciłem do formy. Tak jak Ty - bałem się odrzucenia i bólu, ale pomyślałem, że jeśli nie będę próbował to 'samo mi nie spadnie z nieba'. Zacząłem w ramach 'treningu' zagadywać do nowo poznanych dziewczyn i ku mojemu zdziwieniu zacząłem się czuć co raz swobodniej, ale tu ważna rzecz - NIE MIAŁEM ŻADNYCH OCZEKIWAŃ wobec nich, wobec sytuacji. Nie narzucałem sobie żadnej presji, nie czekałem aż mi motylki w brzuchu zaczną latać itd. Po prostu, skupiłem się na sobie, na tym żeby się dobrze czuć ze sobą, prowadzić zdrowy tryb życia, zajmować się rzeczami które sprawiają mi przyjemność i to zmieniło kompletnie wszystko. Z wystraszonego, nie mającego pewności siebie udało mi się czuć się nareszcie dobrze. Jedna z poznanych dziewczyn okazała się tak interesująca i na tyle sobie podpasowaliśmy, że spróbowaliśmy być ze sobą. I tu znowu - spróbowaliśmy = zero presji, wylewania jakichś wielkich miłości w mediach społecznościowych. Dbaliśmy o wzajemny balans, każdy z nas miał znajomych, rodzinę, z którą również spędzał czas i pasje. Wtedy po przeżyciach z poprzedniego związku było to dla mnie coś niespotykanego, że mamy siebie ale szanujemy swoje pasję, czas na odpoczynek itd. Dziś mam 32 lata, ta kobieta jest moją żoną, mamy 2 letniego syna i pewnie w tym roku wprowadzimy się do nowego domu.
Tak jak ktoś Ci powiedział wyżej, znasz najpopularniejszy język świata, możesz robić wszystko. Masz dopiero 22 lata, ja w Twoim wieku też nie wiedziałem co robić. Dzisiaj jestem Procurement Managerem w międzynarodowej korporacji i odpowiadam za transport drogowy, magazyny i porty w EU. Jestem na stanowisku, o którym w wieku 22 lat nawet nie wiedziałem, że takie istnieje. Dodam, że jestem po filologii angielskiej, a o procuremencie w wieku 22 lat wiedziałem tyle, że promka w biedronce 12 + 12 się bardziej opłaca niż kupować browary pojedynczo. Ucz się, rozwijaj, zadbaj przede wszystkim o siebie. Zacznij od głowy, reszta przyjdzie sama jeśli zrobisz choć minimum i trochę temu pomożesz, powodzenia!
1
@Rewolucja123 Psycholog.
0
@Rewolucja123 Pomyśl co by zrobił na twoim miejscu David Goggins
0
@Rewolucja123 Psycholog/psychoterapeuta z pewnością, ale to zadziała w dłuższej perspektywie. Zresztą od razu zostaniesz skierowany do psychiatry, biorąc pod uwagę myśli samobójcze. Sugeruję szybką wizytę u psychiatry, bo wygląda to na depresję. Po dwóch tygodniach stosowania leków, jeżeli będą dobrze dobrane, zauważysz znaczącą poprawę - lepszy humor, większa motywacja, mniejsza huśtawka nastrojów.
0
@Rewolucja123 wroc do mocnych treningow na silowni, podbij se teske jakims malym cyklem to ci przejdzie, staraj sie zapchac dzien tak zebys nie mial czasu na nude/dziwne rozkminki
i jedna rzecz jeszcze przemysl, porozmawiac z rodzina o swoich problemach, jesli nie mozesz to na maxa slabo, tylko czy faktycznie nie mozesz czy tylko tak tobie sie wydaje, 3mam kciuki ziomek, pamietaj, za duzo czasu na nude to glowie odpierdala
1
@Donnie_Darko od słuchania takich kołczy to się właśnie w mózgu lasuje.
1
@Linghunter88 Nie rozmawiałbym z rodziną o takich problemach, tylko i wyłącznie psycholog. Rodzince czy rodzina najczęściej nie rozumieją pewnych rzeczy, są mało senstywni w komunikacji i mogą nie zrozumieć powagi sytuacji. Ja pamiętam jaks swojej mamie się zwierzyłem z jakiś tam swoich frustracji życiowych to wiesz co usłyszałem? "Na co Ty narzekasz, masz prace, mieszkania, co do garka włozyć". To było całe wsparcie, więc sorry, ale jak coś takiego usłuszy chłopak który ma 22 lata i myśli samobójcze to może to jedynie być punktem zapalanym. Profesjonalista dotrze do zródła problemu i zaproponuje leczenie i przede wszystkim bedzie sensytywny w komunikacji i nie bedzie oceniał.
Ja ogólnie nie jestem fanem takich postow na internecie. W sensie rozumiem ze kazdy ma swoje frustracje i problemy w zyciu, czasem sie chce wejsc i cos napisac, ale bylbym ostrozny z doradzaniem takiej osobie cokolwiek bo jeden glupi tekst i taka osoba moze sie zapalic i zrobic cos glupiego.
Dlatego powtorze, tylko specjalista.
0
@Rewolucja123, Ziomuś... 22 lata... Jak ja Ci zazdroszczę :)
Całe życie przed Tobą i nie przejmuj się tym, że jeszcze nie masz celu/jakiegoś planu. Wszystko przyjdzie z czasem :)
Pójście do specjalisty to pierwszy krok oczywiście. Nawet nie wiesz jak takie wygadanie się na żywo, w cztery oczy to potęga. Jeszcze będziesz kiedyś się bił w pierś, że w ogóle miałeś takie myśli, a jakie życie jest piękne :)
0
@Rewolucja123 przede wszystkim trzymaj się i jakkolwiek prosto to nie zabrzmi, to co by się nie działo, to nie poddawaj się, bo tak jak sam przyznałeś, masz całe życie przed sobą. A to ma to do siebie, że potrafi się bardzo szybko zmienić o 180 stopni. Polecałbym ci spróbować na twoim miejscu modlitwy i pójścia do Kościoła, bo w Bogu taki sens życia można odnaleźć i ułożyć dzięki niemu życie. Natomiast też jak wspomnieli już tutaj ludzie wyżej, jeśli nękały by cię takie myśli samobójcze, to koniecznie również udaj się do specjalisty, który z pewnością pomoże ci twoje problemy przepracować. Jest takie ładne powiedzenie, że najciemniej jest przed świtem. Idealnie nigdy nie będzie, ale w życiu naprawdę można zaznać wiele dobra i jestem pewien, że tak właśnie wiele dobrego cię jeszcze w życiu czeka.
0
@Rewolucja123 Dobrze, że to z siebie wyrzuciłeś, to pierwszy krok.
Rada najbardziej oczywista, ale uwierz mi - najlepsza - idź do terapeuty. To nie jest żaden wstyd poprosić o pomoc, nie każdy może poradzić sobie sam (zwłaszcza, jeśli jest tyle niesprzyjających okoliczności - przeprowadzka w nowe miejsce, brak realnego kontaktu z najbliższymi itd). Na serio - poproś o pomoc - kluczowe abyś poukładał sobie wszystko w głowie i zrozumiał z czego co się bierze. Potem rozpakujecie po kolei wszystkie problemy. To nie zajmie dnia czy tygodnia, ale gwarantuję Ci, że jeszcze może być dobrze. Powodzenia, trzymam kciuki!
0
@creativeopinion moze i tak, a moze za stary i za glupi na to jestem, jak widac dobrobyt rozpier@#la ludziom glowy
0
@Rewolucja123 idź do psychiatry, leki naprawdę ułatwiają ułożenie sobie życia
0
@Rewolucja123 oddaj To wszystko Bogu. wszystko mu wypowiedz, swoj bol. Powiedz jesli jestes, jesli istniejesz wez mi pomoz. niech to plynie z serca tak jak to zrobiles w poscie. Patrzac wstecz u mnie od tego zaczela sie piekna ale i ciezka droga wychodzenia z zycia bez celu. Niech Ci Jezus Blogoslawi a Maryja okryje w slowim plaszczu i przytuli do siebie. jest kilku swietnych kaplanow np ks Chmielewski, ks Glas, ks Pawlukiewicz, ks Teodor ktorzy sa na youtube do posluchania. Bog czesto w trudnosciach zaprasza.
pozdrawiam
0
@Rewolucja123 22 lata i ciężko w życiu xd chłopie , ciężko to dopiero będziesz miał , prawdziwy podjazd pod górkę dopiero przed tobą . Rodzice ci zabronili zmienić pracę ? O podtarcie tyłka też się pytasz ? Chłop 22 lata a umysł ciepłej kluchy . Potem zdziwienie , że tyle samobójstw . Wychowają bezstresowo podstawią wszystko pod nos a potem „życie nie ma sensu” jeeez .
2
@Zieliq Toś wymyślił...Nie masz najwyraźniej pojęcia o problemach z jakimi ludzie się zmagają.
1
@Rewolucja123 Jak ja mam coś Ci doradzić,to po prostu wybierz się do specjalisty.Najpierw do psychologa.Nie zaszkodzi,a może pomóc.Mam swoje lata,ale nie będę Cię edukował.Po prostu zwróć się do specjalisty.
0
@Rewolucja123 Może terapeuta albo psychiatra ci pomoże.
0
@Recha_0684 w ciągu jednego roku moja żona poroniła dziecko i zachorowała na chłoniaka hodgkina , nieeee nic nie wiem o problemach masz rację .
0
@Rewolucja123 3 dni temu przed pójściem spać, 2-3 godziny miałem te same rozkminy. Podobny wiek co ja. Najgorsze że na pytanie o Cel w życiu i Po co to wszystko, nie znalazłem odpowiedzi. Co kilka miesięcy ta rozkmina wraca i kończy się tak samo. Bez odpowiedzi. Może myśli samobójczych ani depresji nigdy nie miałem, ale dokładnie wiem o co ci chodzi.
Ps. Pseudoporady "idź do psychologa/psychiatry" bym nie traktował poważnie. Jedyne kogo potrzebujesz to tej jednej osoby którą znasz jak łysy koń, albo zadzwoń do kogoś od nas z kim się "znasz". To jest lepsze niż psycholog. On weźmie hajs a wewnętrznie i tak będziesz czuł że to nie to. Wiem od znajomych, bo chodzą nie wiem po co.
Żyjemy w czasach "kultu terapii". Dla mnie takim terapeutą była sztanga na siłowni + ziomek z którym się znam 15 lat.
0
@Zieliq Ok.rozumiem i współczuję.Każdy nosi jakiś krzyż.Dla mnie niby też jest abstrakcją mieć problemy w wieku 22 lat.Ale tak jednak jest i będzie tego co raz więcej.Nie zadziała gadka w stylu "stary weź się w garść, całe życie przed Tobą"Znam ludzi którzy mają wszystko.Domy, pieniądze,firmy i jakaś tam władzę.Niektórzy sobie po prostu nie radzą z innymi rzeczami i ocenianie ich jest słabe.Ty być może sobie jakoś radzisz i dla Ciebie śmieszne są problemy chłopaka, który to napisał.Jak to napisał,to jest pierwszy krok.Jakby tego nie napisał,to krok mógłby być dramatyczny.