FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
8
Najwięcej hattricków w historii FC Barcelony(mecze oficjalne):
Lionel Messi: 48 hattricków
Paulino Alcantara: 22
Joan Gamper: 17
Josep Samitier: 16
Ladislao Kubala: 16
Cesar Rodriguez: 15
Mariano Martin: 11
Luis Alberto Suarez: 11
Evaristo de Macedo: 10
Angel Arocha: 10
Carles Comamala: 6
Charles Wallace: 6
Josep Escola: 6
Udo Steinberg: 5
Vicenç Martinez: 5
Johan Krankl: 5
Romario: 5
Patrick Kluivert: 5
Justo Tejada: 4
Eulogio Martinez: 4
Sandor Kocsis: 4
Cayetano Re: 4
Stoiczkow: 4
Eto’o: 4
Ronaldo Luis Nazario: 4
Neymar: 4
Na koniec bardzo ważne spostrzeżenie. Lionel Messi do zdobycia tych 48 hattricków potrzebował aż 779 meczów. Dacie wiare ile meczów na strzelenie 22 hattricków potrzebował Alcantara? Zaledwie 140! Wniosek? Należy do was…
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
2
Spektakularny pokaz mocy na Etihad Stadium, spektakularnie grającej ekipy Pepito(przynajmniej na tą chwile). Bravo "Obywatele" i Vamos "The Citizens"!
1
@AxelF Wiesz co, przedewszystkim 5 lat zamieszczam te komentarze i od redakcji nie usłyszałem choćby jednego słowa dziekuje. Ty w 5 dni zdążyłeś mi już podziękować przynajmniej 5 razy(!) za co jestem ci bardzo wdzięczny. Swego czasu zacząłem zamieszczać historyczne wydarzenia Barcuni w Porannym Przegladzie Prasy, aż w końcu "uprzejma" redakcja zaczeła mnie banować, podając za powód że to nie miejsce na takie komentarze. Za którymś razem nie wytrzymałem i zbluzgałem ich porządnie i w efekcie usuneli mi konto! Także nie dziw się że o co kolwiek będe prosił redakcje, redakcje z dyktatorskim regulaminem...
0
@AxelF No z tego co wiem to nie liczyły się podwójnie...
11
Piłka jak sztandar:
Latem 1916 r. w samym środku I wojny światowej, pewien angielski kapitan poderwał się do szturmu kopiąc futbolówkę. Wdrapał się na skraj okopu, po czym rzucił się za piłką w stronę niemieckich linii. Jego regiment po początkowych wahaniach ruszył za swoim dowódcą. Kapitana zabił wprawdzie pocisk artyleryjski ale Wielka Brytania zdobyła skrawek ziemi niczyjej i mogła obwieścić światu pierwszą wielką wiktorie angielskiej piłki. Wiele lat później u schyłku wieku właściciel włoskiego klubu AC Milan wygrał wybory powszechne idąc do nich z zawołaniem ,,Fora Italia!”, zapożyczonym od kibiców piłkarskich. Silvio Berlusconi, gdyż o nim mowa, obiecał iż uratuje kraj podobnie jak uratował Milan, superdrużyne, która zdobyła wszystkie trofea. Włosi uwierzyli mu na słowo, nawet jeśli niektóre jego firmy balansowały na skraju bankructwa. Futbol i ojczyzna są ze sobą nierozerwalnie związane. Niż zatem dziwnego że politycy i dyktatorzy wiele razy próbowali manipulować tym związkiem. Włoska drużyna zwyciężyła w mundialach w 1934 i 1938 r. dla ojczyzny i Mussoliniego a zawodnicy zaczynali i kończyli każdy mecz faszystowskim pozdrowieniem. Również dla nazistów piłka nożna była sprawą wagi państwowej. Na Ukrainie stoi pomnik ku czci zawodników Dynama Kijów z 1942 r., którzy byli na tyle szaleni aby pokonać reprezentacje Hitlera na miejscowym stadionie. Mimo ostrzeżeń: ,,Jeśli wygracie, zginiecie”. Weszli na boisko zrezygnowani trzęsąc się ze strachu i głodu ale nie mogli się powstrzymać, chcieli choć na chwile odzyskać godność. Cała jedenastka została rozstrzelana w strojach meczowych nad jednym z wąwozów, gdy tylko mecz dobiegł końca. Piłka i ojczyzna, futbol i naród. Kiedy Boliwia i Paragwaj wyniszczały się wzajemnie w wojnie o Chaco, toczonej o skrawek niezamieszkanego terytorium, paragwajski czerwony krzyż sformował drużynę piłkarską, która rozegrała serie meczów w kilku argentyńskich i urugwajskich miastach i zebrała znaczącą sume pieniędzy na pomoc dla rannych obu stron konfliktu. Trzy lata później w Hiszpanii dwa pielgrzymujące zespoły stały się symbolami demokratycznego oporu. Podczas gdy generał Franco, prawa ręka Hitlera i Mussoliniego, bombardował Madryt, reprezentacja Kraju Basków rozgrywała mecze w Europie a FC Barcelona w Meksyku i USA. Baskijski rząd wysłał reprezentacje Euskadi do Francji i innych państw z misją propagandową i w celu przeprowadzenia zbiórki pieniędzy na pomoc dla walczącej republiki. W tym samym czasie ekipa Blaugrany zaokrętowała się na statku płynącym do Ameryki. Był rok 1937, prezes FC Barcelony(Josep Sunyol) padł już od kul frankistów. Oba zespoły ucieleśniały na stadionach i poza nimi obleganą przez faszystów demokracje. Do rozdartej wojną domową Hiszpanii powróciło tylko czterech katalońskich piłkarzy. Z reprezentacji baskijskiej tylko jeden.
Kiedy klęska republiki stała się faktem FIFA uznała hiszpańskich piłkarzy przebywających na wygnaniu za buntowników i zagroziła im dożywotnią dyskwalifikacją. Tylko niektórym udało się kontynuować karierę w ligach południowoamerykańskich. W Meksyku baskijscy zawodnicy założyli klub España, niepokonany w pierwszych latach istnienia. Środkowy napastnik reprezentacji Kraju Basków Isidro Langara debiutował w lidze argentyńskiej w 1939 r., strzelając w swoim pierwszym meczu aż 4 gole(!) dla ekipy San Lorenzo. W tym samym klubie grał także Angel Zubieta były pomocnik Euskadi. W 1945 r. Langara został królem strzelców ligi meksykańskiej. Tymczasem uchodzący za wzór we frankistowskiej Hiszpanii Real Madryt królował na świecie w latach 1956-60. Ta wspaniała drużyna zdobyła cztery razy z rzędu tytuł mistrzów kraju, pięciokrotnie sięgała po Puchar Europy a publiczność zawsze oglądała jej gre z niemym podziwem. Dyktatura generała Franco znalazła niezrównanych, wędrujących ambasadorów. Komentowane w radiu gole były lepszą oznaką triumfu niż oficjalny hymn ,,Cara al Sol”(pieśń frankistów). W 1959 r. jeden z przywódców reżimu Jose Solis wygłosił nawet mowe pochwalną na cześć madryckich piłkarzy: ,,Dzięki Wam ludzie, którzy wcześniej nas nienawidzili, teraz nas rozumieją”. Niczym Cyd Zwycięzca(hiszpański bohater narodowy) Real Madryt odzwierciedlał wszystkie wartości hiszpańskiej Rasy(,,La Raza to termin używany przez frankistów na określenie narodu hiszpańskiego), nawet jeśli drużyna bardziej przypominała legion cudzoziemski. Prym wiedli w niej wówczas Kopa, Di Stefano, Rial, Santamaria oraz Puskas. Tego ostatniego nazywano w Madrycie ,,Canoncito pum pum”(Armatka bum bum) z uwagi na niszczycielską siłę jego lewej nogi, która(gdy tylko wymagała tego sytuacja) potrafiła też trącać piłką lekko niczym aksamitna rękawiczka. W owym czasie w FC Barcelonie brylowali inni Węgrzy a mianowicie Kubala, Czibor i Kocsis. W 1954 r. położono kamień węgielny pod budowę Camp Nou w Barcelonie, stary obiekt nie mógł bowiem pomieścić tłumów, które chciały podziwiać na własne oczy, dokładnie co do milimetra, podania Kubali i jego zabójcze strzały. Czibor miał z kolei nieprawdopodobny gaz w nogach a Kocsis genialnie strzelał głową. ,,Cabeza de Oro”(Złota Głowa) tak był nazywany a każdy jego gol fetowano wyrzucając w góre chmure chusteczek. Mówi się że Kocsis grał głową najlepiej w Europie, zaraz po Churchilu. W 1950 r. Kubala był członkiem reprezentacji Węgier na wychodźstwie, co kosztowało go dwuletnią dyskwalifikacje uchwaloną prze FIFA. Federacja zdyskwalifikowała też na ponad rok Puskasa, Czibora i Kocsisa za to że w 1956 r. po stłumieniu przez wojska radzieckie powstania w Budapeszcie ośmielili się wystąpić w reprezentacji złożonej z piłkarzy przebywających na wygnaniu.
W 1958 r. w najgorętszym okresie wojny domowej w Algierii, tamtejsza reprezentacja po raz pierwszy wystąpiła w barwach narodowych. W składzie jedenastki byli tacy piłkarze jak Makhloufi, Ben Tifour i inni Algierczycy grający na co dzień w klubach francuskich. Z uwagi na działania byłej potęgi kolonialnej(Fancji) reprezentacja Algierii zdołała zagrać tylko z Maroko, krajem, który również został zdyskwalifikowany przez FIFA na 2 lata i mógł skonfrontować swoje umiejętności jedynie z kilkoma państwami arabskimi oraz z bloku wschodniego. FIFA zatrzasnęła przed algierskimi zawodnikami drzwi do piłkarskiego świata a władze federacji francuskiej ogłosiły ich cywilną śmierć. Związani kontraktami z francuskimi klubami mieli już nigdy nie wyjść na boisko. Kiedy jednak Algieria odzyskała niepodległość, Francja nie miała innego wyjścia jak z powrotem sprowadzić piłkarzy, za którymi tęskniła francuska publiczność.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@Gary
@AxelF
@Adran360
11
„La Casita Blanca”:
W czasach powojennych, w złotej erze tak zwanych “meubles “(hotele miłości), często zdarzało się że niektórzy kibice Barçy wykorzystywali swojej drużyny do ,,skoku w bok “. Wymówka była idealna: mecz w niedzielę o 5:00 po południu. Pod pretekstem pójścia na stadion cules całowali żony na pożegnanie i wychodzili żeby spotkać się z kochankami. Miejscem spotkań były ,,meubles”, takie jak choćby „La Casita Blanca”, znajdująca się pod numerem 2/4 przy ulicy Boliwar na osiedlu „Wallcarca i Penitents”, należącym do dzielnicy Gracia. Budynek ten został otwarty na początku XX wieku. Oficjalnie był to sklep z owocami morza, którym klienci mogli spróbować jego produktów a potem wejść na wyższe piętro żeby “uciąć sobie drzemkę “. W 1912 r. pochodząca z Miasteczka Villafranca rodzina Sendra została właścicielem przybytku zwanego powszechnie „La Casita Blanca”, ponieważ na tarasie rozwieszano białe prześcieradła trzech pokoi, których klienci używali na potrzeby “ drzemek “. Sypialnie (urządzone przez szwagra właściciela) dalekie były od typowej egzotyki podobnych miejsc i zapewniały ciepłą atmosferę, Dzięki drewnu i dominującego w środku czerwonemu kolorowi, co tworzyło elegancki a jednocześnie luksusowy wystrój. Jednym z największych plusów lokalu była anonimowość i dyskrecja w przestrzeni pełnej labiryntów. Żadna para(heteroseksualna i powyżej 23 roku życia) nie mogła się zetknąć z innymi klientami i zostać rozpoznane. Właściciele przybytku, wiedząc o tym że niektórzy ich niedzielni klienci są kibicami Barçy, postanowili umieścić tablicę, na której zamieszczali wynik meczu, który goście “ teoretycznie “ oglądali na stadionie. W ten sposób mogli wrócić do domu mając idealne alibi i bez ryzyka pomyłki, która wzbudziła by podejrzenie. W 1971 r. z nakazu sędziego Andresa de Castro, kierującego operacją przeciwko zorganizowanej prostytucji w mieście, La Casita Blanca została zamknięta wraz z blisko 70 innymi przybytkami. 6 lat później mogła wznowić działalność. W prasie ukazały się ogłoszenia: “ Znów do usług. »La Casita Blanca« “. Jednak ostatecznie stuletnie ,,meuble” podobnie jak inne mające długą tradycję lokale w mieście, został opuszczony. Urząd Miasta Barcelony postanowił zburzyć budynek jako powody podając względy urbanistyczne, ponieważ lokal znajdował się pośrodku zielonego korytarza, mającego połączyć plac "Lesseps" z "Ronda de Dalt". W ten sposób skończyła się podwójna zdrada niewiernych, którzy zamieniają żonę na kochankę i kolor bordowo granatowy na biały….
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
5
@FCBparasiempre
W momencie odejścia z Juventusu, Del Piero miał rocznikowo 38 lat i czuł, że to jeszcze nie czas na zawieszeniu butów na kołku. Nie zdecydował się jednak na grę w Europie. Włoch chciał kontynuować karierę w zupełnie innym zakątku świata i wybrał Australię. Promował tam piłkę nożną poprzez grę dla Sydney FC. Po dwóch latach Alex spróbował swoich sił w kolejnym kraju, gdzie futbol nie jest sportem wiodącym. Włoch trafił do Indii i założył koszulkę Delhi Dynamos. Tamtejsza Indian Super League potrafiła skusić wiele byłych europejskich gwiazd. Trafili tam bowiem m.in. Marco Materazzi, David Trezeguet, Robert Pires i Fredrik Ljunberg. Po kilkumiesięcznej przygodzie w Azji Del Piero zakończył karierę na początku 2015 r. Po opuszczeniu Indii Włoch zamieszkał wraz z rodziną w Los Angeles. Od 2015 r. jest jednym z komentatorów Sky Sport. Alex lubi cały czas pokopać piłkę i bierze często udział w meczach i turniejach dla byłych piłkarzy, które mają przeważnie charakter charytatywny. Ponadto, od 2018 r. jest właścicielem amatorskiego klubu LA 10. Poza piłką nożna i golfem, Pinturicchio postanowił spróbować swoich sił w wyścigach samochodowych. W 2013 r. założył wraz z aktorem Patrickiem Dempseyem zespół samochodowy Dempsey/Del Piero Racing, który zadebiutował w tym samym roku w 24-godzinnym wyścigu Le Mans oraz w mistrzostwach American Le Mans Series. Piłkarz zawsze lubił szybko jazdę. Kibice kojarzyli się go już wcześniej z zamiłowania do jazdy na motocyklu. Pinturicchio do dziś cieszy się popularnością w wielu miejscach. Hołd wybitnemu napastnikowi postanowiło oddać miasto Jesolo w północno-wschodnich Włoszech. Można tam spacerować ulicą imienia Alessandro Del Piero. Co prawda, najczęściej takie przywileje spotykają już martwe osoby, ale Włoch z pewnością nie miał nic przeciwko. To nie jedyne odznaczenie, jakie Alex otrzymał w Jesolo. Włoch dostał również dedykowaną gwiazdę. W ten sam sposób odznaczeni zostali tam Umberto Veronesi, Mike Bongiorno i Sophia Loren. Pytanie postawione w podtytule jest bardzo trudne, więc na koniec oddam głos byłym gwiazdom futbolu. ,,Ciężko jest znaleźć słowa, aby opisać Del Piero. Grał w Juve przez prawie 20 lat – jest historią tego klubu. Kiedy ktoś na świecie wymawia słowo ‘Juve’, w jego głowie pojawia się obraz Del Piero. Myślę, że to wszystko wyjaśnia”– Pavel Nedved. ,,Jeśli chodzi o sytuację Del Piero, moje myśli są bardzo klarowne. Podsumowałbym to w trzech słowach: Del Piero to Juventus”– Marcello Lippi. ,,Zawsze będzie naszym kapitanem”– Andrea Agnelli. ,,Del Piero to najlepszy włoski piłkarz”– Ryan Giggs. ,,To najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałem. Drybluje w niesamowity sposób”– Gary Neville. ,,Del Piero to najlepszy piłkarz w historii włoskiej piłki. Jest osobą, do której mam nie tylko dużo szacunku, ale także dużo uczucia”– Raul. ,,Jest inny niż Zinedine Zidane. Bawi się grą, czuje ją w duszy. Między nim i Francuzem, wybieram jego”– Diego Maradona. ,,Na trening przychodził zawsze z uśmiechem i dobrym słowem dla każdego. Na tym polega jego wielkość: pokora… jest złotym człowiekiem”– Alessio Tacchinardi. ,,Alessandro Del Piero był symbolem klubu przez wiele lat”– David Trezeguet. ,,Alex… co za przeciwnik! Co za piłkarz! Co za osoba! Prawdziwy symbol, mistrz, który dał trofea kibicom Juventusu, kocha tę koszulkę i przyprawia o ból głowy bramkarzy. Alessa, im starszy jestem, tym bardziej boję się spotkać cię na boisku. Jesteś jednym z najlepszych w grze, podziwiam cię i szanuję”– Francesco Totti. Niech opiszą go również gole. Nie sposób zapomnieć, że znakiem firmowym Del Piero były rzuty wolne.
Osiągnięcia klubowe:
Juventus:
6 x Mistrzostwo Włoch 1994–95, 1996–97, 1997–98, 2001–02, 2002–03, 2011–12
1 x Puchar Włoch: 1994–95
1 x Superpuchar Włoch: 1995, 1997, 2002, 2003
1 x Mistrzostwo Serie B: 2006–07
1 x Puchar Interkontynentalny: 1996
1 x Liga Mistrzów: 1995–96
3 x 2 miejsce Ligi Mistrzów: 1996–97, 1997–98, 2002–03
1 x 2 miejsce Pucharu UEFA: 1994–95
1 x Puchar Intertoto: 1999
1 x Superpuchar UEFA 1996
Osiągnięcia reprezentacyjne:
1 x Mistrzostwo Europy U-21 1996
1 x Mistrzostwo Świata 2006
1 x Vicemistrzostwo Europy 2000
Osiągnięcia Indywidualne:
Zawodnik meczu Pucharu Interkontynentalnego 1996
Najlepszy strzelec Ligi Mistrzów UEFA (10 goli) 1997-98
Najwięcej asyst w Serie A 1999–00
Najlepszy strzelec Pucharu Włoch (5 goli) 2005-06
Król strzlców Serie B (20 goli) 2006-07
Król Strzelców Serie A (21 goli) 2007-08
Drużyna sezonu ESM: 1995–96, 1996–97, 1997–98
Europejski Piłkarz Sezonu wg UNICEF: 1995-96
Nagroda Bravo: 1996
Najlepszy strzelec Tournoi de France (3 gole) 1997
AIC Serie Włoski Piłkarz Roku: 1998, 2008
AIC Serie A Most Loved Player: 2001, 2008
FIFA 100
Plebiscyt na Złoty Jubileusz UEFA: 49 miejsce
Nagroda Krajowa Giuseppe Prisco: 2006
Piemoncki Sportowiec Roku: 2006[
Nagroda Specjalna Gentleman Silver Cup: 2006
San Siro Gentleman Award Serie A: 2006
Nagroda Golden Foot: 2007[
Najlepszy Sportowiec wg Telegatto: 2007
ASF Top 100 graczy wszech czasów – #60: 2007
Strzelec bramki roku AIC Serie A: 2008
Premio Nazionale Carriera Esemplare „Gaetano Scirea”: 2008
Pallone d’Argento: 2008-09
Międzynarodowa Nagroda Sportu i Obywatelstwa -Ambasador Sportu: 2009
Złota Nagroda Sportowca Roku: 2010
Dubai D’or: 2011
Nagroda Fair Play Novara: 2011
Nagroda AIC za całokształt: 2011
Gol A-League w sezonie: 2012-13
Sydney FC Golden Boot: 2013,2014
Drużyna sezonu PFA: 2013
Nagroda Piłkarza Roku Sydney FC: 2013
Nagroda Członków Sydney FC: 2013
Mecz A-League All Stars: 2014
Drużyna AFC Dekady: 2015
Drużyna dekady Sydney FC: 2015
Galeria sław Sydney FC: 2015
Galeria sław włoskiego futbolu: 2017
Juventus Greatest XI wszech czasów: 2017
Rekordy:
Najwięcej występów dla Juventusu we wszystkich rozgrywkach (705 występów)
Drugi co do liczby występów gracz Juventusu w Serie A (478 występów)
Drugi co do liczby występów gracz Juventusu w meczach ligi włoskiej (w tym Serie A i Serie B) (513 występów)
Najwięcej występów dla Juventusu w Supercoppa Italiana (8 występów od 13 sierpnia 2017)
Najlepszy strzelec wszech czasów Juventusu (290 goli: 186 goli z gry, 62 gole z rzutów karnych, 42 gole z rzutów wolnych)
Zdobywca wszech czasów decydujących bramek dla Juventusu (135)
Drugi pod względem liczby rozegranych minut gracz Juventusu (48 363)
Drugi co do liczby występów gracz Juventusu w Supercoppa Italiana (6 występów)
Drugi co do liczby występów gracz Juventusu w Lidze Mistrzów UEFA (92 występy)
Drugi co do liczby występów gracz Juventusu w rozgrywkach klubowych UEFA (124 występy)
Najwięcej występów dla Juventusu w międzynarodowych rozgrywkach klubowych (130 występów)
Drugie najwięcej goli strzelonych w Supercoppa Italiana, obok Samuela Eto’o, Andrija Szewczenki i Carlosa Teveza (3)
Najwięcej goli strzelonych w jednym sezonie przez zawodnika Sydney FC (14)[
Trzeci najwyższy strzelec z rzutów karnych w Serie A (50)
Trzeci najwyższy strzelec z rzutów wolnych w Serie A (22)
Najlepszy włoski strzelec wszech czasów z rzutów wolnych we wszystkich rozgrywkach (52 gole: 46 goli na poziomie klubowym, 6 goli z reprezentacją Włoch)
Włoski zawodnik z największą liczbą sezonów z 10 bramkami lub więcej we wszystkich rozgrywkach klubowych (17 sezonów)
Najwięcej goli strzelił reprezentant Włoch jako rezerwowy (5)
Czwarty najskuteczniejszy strzelec dla Włoch (27 goli, obok Roberto Baggio)
8
@FCBparasiempre
9 listopada 1974 r. urodził się Alessandro del Piero, włoski napastnik, mistrz świata, zdobywca Ligi Mistrzów, 6-krotny mistrz Włoch. Może się wydawać, że nawet przeciętny kibic wie o Del Piero absolutnie wszystko. Czy jednak na pewno? Każdego piłkarza łączą niebanalne historie, które zawsze wzbudzają ciekawość kibiców. W tym tekście postaram się Wam przedstawić Alexa od strony, której (mam nadzieję) jeszcze nie znacie. Alessandro Del Piero przyszedł na świat 9 listopada 1974 r. w Conegliano. Karierę rozpoczął w wieku dziewięciu lat w San Vendemiano. Z dzieciństwem piłkarza łączy się pierwsza ciekawostka. Chodzi mianowicie o matkę Alexa, Brunę, która chciała, aby syn występował na pozycji bramkarza. W ten sposób nie musiałby zbyt wiele biegać, pocić się i zbytnio narażać na kontuzje. Czy ktoś w ogóle potrafi wyobrazić sobie Del Piero na bramce? Prawdopodobnie i tak później wszystko zweryfikowałby jego niski wzrost. Znając jednak etykę pracy włoskiego mistrza nie można niczego wykluczyć. No dobra, zejdźmy na ziemię. Na szczęście brat piłkarza, Stefano, szybko zauważył, że młody Alex jest urodzony, aby grać na pozycji nr 10. Tak już zostało, a efekty decyzji poznał cały piłkarski świat. W 1988 r., 13-letni wówczas Włoch został zauważony przez działaczy AC Padwy, która występowała w Serie B. Przygoda Del Piero w juniorskim i seniorskim zespole wspomnianego klubu trwała pięć lat. Napastnika zapragnęli mieć Juventus i Milan. Mało kto wie, że ówczesny prezydent Padwy, Marino Puggina był kibicem Rossonerich i historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej. Alex wspomniał o kulisach tamtych wydarzeń w wywiadzie udzielonym La Gazzetta dello Sport. Milan Sacchiego był dla wszystkich punktem odniesienia. Każdy jasno rozumiał, że tamta drużyna zmieniła futbol. Fajnie byłoby partnerować w ataku van Bastenowi – przyznał po latach Del Piero. Padwa chciała zarobić na piłkarzu duże pieniądze i ostatecznie Juventus zdołał spełnić te oczekiwania w postaci 5 miliardów lirów, czyli dzisiejszych ok. 2,8 miliona euro. W debiutanckim sezonie 19-letni Alex zdołał zanotować łącznie 14 meczów w lidze, Pucharze Włoch i Pucharze UEFA. W pamięci kibiców zapadł jego hat-trick przeciwko Parmie. Ostatecznie pięć ligowych goli Del Piero pomogło Juve zająć drugie miejsce w Serie A. W kolejnym sezonie piłkarz świętował swój pierwszy tytuł mistrza Włoch. W tamtych rozgrywkach Del Piero zanotował osiem ligowych trafień. Rok później Alex mógł cieszyć się pierwszym Pucharem Włoch. Najbardziej pamiętny był sezon 1995/1996. Wówczas Del Piero był już postacią pierwszego składu, a Juventus sięgnął po scudetto, Ligę Mistrzów i Puchar Interkontynentalny. 8 listopada 1998 nastąpił moment, który mocno zahamował karierę włoskiego zawodnika. W meczu z Udinese, niespełna 24-letni napastnik doznał ciężkiej i bardzo skomplikowanej kontuzji. Powrót do gry zajął piłkarzowi aż dziewięć miesięcy. W tym samym roku, jeszcze przed feralnym zdarzeniem, Del Piero znalazł się na celowniku Interu. Wówczas w niebiesko-czarnej koszulce występował Il Fenomeno – Luis Nazario da Lima, znany wszystkim jako Ronaldo. Brazylijczyk naciskał prezydenta Nerazzurrich, Massimo Morattego, aby ten wyrwał Alexa z Juve. ,,Nie ma sensu kupować wielu zawodników, wystarczy Del Piero i będziemy świetni”– stwierdził Ronaldo. Włoski napastnik pozostał oczywiście wierny Starej Damie ale można sobie wyobrazić, jak genialny atak mógłby stworzyć wraz z ,,Il Fenomeno”. Od początku tekstu nazwałem piłkarza wiele razy Alexem. Nie jest to jednak jedyny przydomek Del Piero. Warto wspomnieć, w jaki sposób napastnika określił były prezes Juventusu, słynny Gianni Agnelli. ,,Nadałem Del Piero przezwisko Pinturicchi, ze względu na estetykę, sposób, w jaki gra. Jego bramki są zawsze doskonałe”– wytłumaczył Agnelli. Kim był Pinturicchio? To malarz wywodzący się ze szkoły umbryjskiej, który żył na przełomie XV i XVI wieku. Podobnie jak Del Piero, był niewielkiego wzrostu. Tak samo jak piłkarz, posiadał wielki talent, który przełożył się na niezwykłe zdolności malarskie. Pozwoliły mu one lepiej opanować style malowania na drewnie, freski i miniatury.
W latach 1999-2002 Del Piero był trenowany przez Carlo Ancelottiego, a następnie powracającego Marcello Lippiego. Jedyny w tym okresie puchar to scudetto zdobyte w ostatniej kolejce sezonu 2001/2002. Podczas Euro 2000 Alex dotarł wraz z reprezentacją Włoch do wielkiego finału. Tam Squadra Azzurra mierzyła się z Francją. Włosi szybko objęli prowadzenie po bramce Marco Delvecchio. Później Del Piero nie zdołał jednak wykorzystać dwóch znakomitych okazji na dobicie rywala. W samej końcówce wyrównał Sylvain Wiltord, a w dogrywce złotego gola zdobył David Trezeguet. Niewykorzystane okazje potrafią się mścić. Alexowi na pocieszenie został fakt, że Trezegol został po turnieju jego klubowym partnerem. W sezonie 2002/2003 Del Piero prezentował dobrą formę i wspólnie z Trezeguetem i Nedvedem poprowadził Juventus do finału Ligi Mistrzów. Po drodze Bianconeri wyeliminowali m.in. obrońcę trofeum – Real Madryt. Wielu kibiców Juventusu uważa, że starcie z Królewskimi w Turynie było najlepszym meczem Starej Damy w XXI wieku. Del Piero kręcił wówczas niemiłosiernie obroną Los Blancos, a efektem tego była piękna bramka na 2:0. W finale w Manchesterze Juve mierzyło się z Milanem. Zabrakło zawieszonego za kartki Nedveda, co wyraźnie osłabiło ekipę Lippiego. Doszło do serii rzutów karnych. Del Piero wykorzystał swoją jedenastkę, ale koledzy strzelali gorzej i po puchar sięgnęli Rossoneri. Sezon 2003/2004 był fatalny w wykonaniu Juventusu. Bianconeri nie zdobyli żadnego trofeum, a w pamięci kibiców została szczególnie ligowa porażka z Romą 0:4. To wówczas Francesco Totti wykonał słynny gest czterech palców. Po słabych wynikach z pracą pożegnał się Lippi. Gorszy okres w klubie nie oznaczał jednak, że Del Piero nie mógł odkrywać nowych pasji. Wraz z Alessio Tacchinardim został miłośnikiem golfa. Dwaj koledzy z boiska poznali ten sport, dzięki wizytom we francuskim Chatillon. Od tamtej pory, w przerwie od rozgrywek piłkarskich, w gazetach można było często znaleźć zdjęcie Alexa, który relaksował się na polu golfowym. Z czasem Włoch przestał to traktować jako jedynie rozrywkę. Zaliczał coraz więcej dołków i stał się ostatecznie profesjonalnym golfistą. W 2016 r. wziął udział w słynnym turnieju Ryder Cup. W 2004 r. Starą Damę objął Fabio Capello, którego zespół wzmocnili Emerson, Zebina, Mutu, Ibrahimović i Cannavaro. Przez dwa kolejne lata mówiło się o konflikcie na linii Del Piero – Capello, ponieważ włoski szkoleniowiec wolał stawiać na młodego Zlatana. Juventus nie prezentował wówczas porywającej piłki, ale sięgnął po dwa kolejne mistrzostwa. Gorzej było w Lidze Mistrzów, gdzie na poziomie ćwierćfinału Stara Dama była eliminowana przez Liverpool i Arsenal. Mimo nie najlepszej sytuacji, Del Piero wspierał regularnie zespół swoimi bramkami. W drugim sezonie pod wodzą Capello, Alex stał się najskuteczniejszym strzelcem w historii Juventusu. W tej klasyfikacji wyprzedził Giampiero Bonipertiego. Przywołanie zdobycia mistrzostwa świata w Niemczech w 2006 r. rozgrzewa zawsze wszystkich Włochów. Drużyna Marcello Lippiego przedzierała się dzielnie przez kolejne fazy turnieju. W półfinale Azzurri mierzyli się z gospodarzami turnieju, Niemcami. Potrzebna była dogrywka, po której Włosi zwyciężyli 2:0. Drugą bramką zdobył Del Piero, który wykorzystał podanie Alberto Gilardino i dobił gospodarzy. W finale Włosi zrewanżowali się Francuzom z porażkę sprzed sześciu lat. Zwycięstwo zostało odniesione po serii jedenastek, a Del Piero nie zmarnował swojego strzału. Był to czwarty tytuł mistrzów świata w historii reprezentacji Włoch. Równocześnie z niemieckim mundialem, w Italii wybuchła afera Calciopoli. W jej wyniku Juventusowi zostały odebrane dwa ostatnie tytuły mistrzowskie, a klub został zdegradowany do Serie B. W ten sposób Del Piero dokonał wraz z Gianluigim Buffonem i Mauro Camoranesim nietypowej rzeczy. Zostali bowiem mistrzami świata jako gracze drugiej ligi. Wcześniej identyczną historię przeżył Franco Baresi, który wygrał w 1982 r. jako obrońca drugoligowego Milanu. Trzeba jednak zaznaczyć, że młody wówczas stoper nie odgrywał w klubie i kadrze tak wielkiej roli, jak Del Piero, Buffon i Camoranesi. Rok 2006 był wyjątkowy dla włoskiego sportu również z innego powodu. W Turynie zorganizowano bowiem zimowe igrzyska olimpijskie. Tradycyjnie odbyła się sztafeta z ogniem olimpijskim, a wśród jej uczestników znalazł się Del Piero. W ten sposób napastnik został uhonorowany w swoim sportowym domu. Po degradacji do drugiej ligi, Juventus opuścili m.in. Vieira, Emerson, Thuram, Ibrahimović, Cannavaro i Zambrotta. Del Piero nie myślał jednak ani chwilę o takim rozwiązaniu. ,,Dżentelmen nie opuszcza swojej damy”– powiedział napastnik ku pokrzepieniu serc wszystkich sympatyków turyńskiego klubu.
Rozgrywki Serie B były dla Starej Damy prawdziwą udręką, ponieważ wiele zespołów grało na absolutnym maksimum, mając świadomość, że już nigdy nie przyjdzie im się mierzyć z tak wielkim zespołem. Alex poprowadził kolegów do awansu i zdobył tytuł króla strzelców. Pinturicchio nie zwalniał tempa po powrocie do elity. Po tytule capocanoniere (wł. król strzelców) w Serie B, powtórzył to osiągnięcie również w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wówczas Juventus osiągnął znakomity wynik, zajmując trzecie miejsce. Rok później było jeszcze lepiej, ponieważ Bianconeri sięgnęli po wicemistrzostwo. W tamtym sezonie warto jest zwrócić uwagę na grę Starej Damy w Lidze Mistrzów. Juventus wygrał swoją grupę z Realem Madryt, Zenitem Petersbrug i BATE Borysów. W dwumeczu z Królewskimi Alex strzelił trzy piękne bramki. Szczególnie w jego pamięci pozostanie rewanżowy mecz na Santiago Bernabeu. Ówczesny trener Juve Claudio Ranieri postanowił zmienić napastnika w końcówce spotkania. Ponad 70 tys. kibiców na stadionie Realu postanowiło podziękować piłkarzowi za wspaniały występ, okraszony dwiema bramkami. Owacje na stojąco poruszyły mocno Pinturicchio. Przy tej okazji, niedawno zmarły Diego Maradona przyznał, że tacy piłkarze jak Del Piero nigdy się nie starzeją. Piłkarz kojarzony jest głównie z reklamami Adidasa, ale pojawiał się na ekranie również przy innych okazjach. W 2008 r. jako on sam wystąpił w filmie Trener piłki 2. Można go było również oglądać w jednym z odcinków Bondi Rescue (australijskiego odpowiednika Słonecznego Patrolu). Co więcej, na Del Piero została odwzorowana jedna z postaci Kapitana Tsubasy. Japoński film animowany był znany we Włoszech pod nazwą Holly & Benji. W serii Road 2002, do Juventusu dołącza Mark Lenders, a jego mentorem w klubie zostaje Alex Delpi. Poza ekranem, Del Piero zaangażował się również w świat muzyki. Włoch nie wygrał nigdy Złotej Piłki, ale ma za to koncie Złotą Płytę, którą przyznano za 50 tys. sprzedanych egzemplarzy Del Piero Selection. Jest to osobista kompilacja ulubionych artystów piłkarza. Przy tej okazji narodziła się przyjaźń z Noelem Gallagherem z zespołu Oasis. Sezony 2009/2010 i 2010/2011 były katastrofą w wykonaniu Juventusu. Dwa siódme miejsca w lidze załamały kibiców Starej Damy. Odrodzenie przyszło wraz z powrotem do Turynu Antonio Conte. Były pomocnik spisał się świetnie na ławce trenerskiej w pierwszym rok pracy. Zespół, którego kapitanem był wciąż Del Piero, odzyskał po wielu latach scudetto i zameldował się w finale Pucharu Włoch. Ponowny triumf oznaczał również koniec Alexa w Juventusie. Kibice długo domagali się od zarządu Starej Damy przedłużenia umowy kapitana. Do dziś nie wiadomo jednak, dlaczego prezydent Andrea Agnelli nie doszedł do porozumienia z legendą klubu. Pinturicchio pożegnał się z sympatykami Bianconerich 13 maja 2012 r. w spotkaniu z Atalantą. Włoch strzelił bramkę, a w drugiej połowie został zmieniony przez Simone Pepe. Do końcowego gwizdka kibice nie skupiali się już na boiskowych wydarzeniach, tylko śpiewali na cześć na kapitana i oddawali mu hołd. Del Piero odbył rundę honorową wokół murawy, pozdrawiając fanów i zbierając od nich rzucane szaliki. Wiele osób płakało, było to jedno z najbardziej emocjonalnych pożegnań w historii piłki nożnej. Rok 2012 przywołuje również inne ciekawe wydarzenie, gdzie główną rolę odegrał Del Piero. W styczniu dwunastoletnia Giada Scalise oglądała mecz Juventusu w telewizji, kiedy dostała krwotoku mózgowego i zapadła w śpiączkę. Kilka dni po tym zdarzeniu, zdesperowani rodzice zwrócili się z prośbą o pomoc do gwiazd futbolu. Alex odpowiedział na apel. Piłkarz przysłał nagranie, w którym zwrócił się do dziewczynki: ,,Cześć Giada, z tej strony Alessandro Del Piero. Mam nadzieje, że się obudzisz tak szybko, jak to możliwe, aby obejrzeć wiele naszych meczów”. Pielęgniarki puszczały to codziennie pacjentce. Ku uciesze rodziców, po dwóch tygodniach dziewczynka w końcu się poruszyła i odzyskała przytomność. Ojciec małej Włoszki, Francesco Scalise powiedział lokalnej prasie, że nie ma wątpliwości, iż głos Pinturicchio przyczynił się do przełomu w całej sprawie. Giada musiała jeszcze trochę poczekać, aby ponownie zobaczyć Del Piero i Juventus w akcji. Niezależnie od tego, czy powiązanie słów Alexa z wybudzeniem dziewczynki było tylko przypadkiem, trzeba przyznać, że to podnosząca na duchu historia.
7
Żywe legendy futbolu:
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
19
Tak się składa że 6 lat temu nasza Barcunia również grała z Celtą Vigo, z tą tylko zasadniczą różnicą że na Camp Nou i co ważniejsze, na czele z Lionelem Messim!
https://sport.tvp.pl/45270866/leo-messi-gole-celta-vigo-fc-barcelona-2019
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Sysia11
14
Pachelski mógł(a nawet powinien) pogrążyć Barçe Cruijffa i przejść do historii:
9 listopada 1988 r. FC Barcelona pokonała Lech Poznań na Bułgarskiej 4:5 w rzutach karnych(w meczu 1:1) w rewanżowym meczu Pucharu Zdobywców Pucharów. W 1/8 tychże rozgrywek Blaugrana była zdecydowanym faworytem starcia z ,,Kolejorzem”. Polacy wywieźli jednak z Camp Nou sensacyjny remis(również 1:1) i postawili Katalończyków pod ścianą. Gdyby Duma Katalonii odpadła wówczas z rozgrywek europejskich, Johan Cruijff mógł stracić pracę. W czasie meczu rewanżowego w Poznaniu temperatura spadła poniżej 0 stopni Celcjusza i niektórzy gracze Barçy poza rękawiczkami założyli leginsy. Po 120 minutach wyrównanego meczu padł znowu remis 1:1 i obie drużyny stanęły przed serią rzutów karnych. FC Barcelona nie rozegrała spotkania z podobnym zakończeniem od czasu feralnego finału Pucharu Europy w Sevilli. W piątej kolejce Alexanco(nominalny obrońca, który w trakcie gry zastąpił Linekera… w ataku) nie trafił w bramke ale arbiter z powodu ruchu bramkarza Jankowskiego nakazał powtórzenie rzutu karnego(w tamtych czasach bramkarze nie mogli przemieszczać się na linii przed wykonaniem strzału). Druga próba Alexanco również była niecelna. W odpowiedzi Bogusław Pachelski mógł zapewnić awans poznaniakom, lecz jego strzał obronił Zubizarreta. W 7 kolejce decydującego karnego nie wykorzystał Łukasik, strzelając w poprzeczke i w efekcie Duma Katalonii uzyskała upragniony awans. Po meczu nie było czasu na długie wywiady. Godzinne ,,opóźnienie” spowodowało iż zmęczona ale szczęśliwa drużyna musiała śpieszyć się na samolot. No proszę(!), Lechici byli tak bardzo blisko sprawienia sensacji i przejścia do historii polskiego futbolu. Z drugiej jednak strony gdyby Barça odpadła to prawdopodobnie Cruijff stracił by posade trenera Blaugrany. Jeśli by do tego doszło to raczej nie oglądalibyśmy słynnego ,,Dream Teamu”. Czy zaistniałby wówczas Guardiola w ,,naszym” klubie? No właśnie…
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
10
Zapomniane El Clasicos:
9 listopada 1960 r. FC Barcelona remisuje na Santiago Bernabeu 2:2 z Realem Madryt w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Mistrzów. Obydwa gole dla Barçy zdobywa Luis Suarez(27 m. i 87 z rzutu karnego). Obie ekipy naszpikowane były gwiazdami światowego formatu, uznano więc ich rywalizację za przedwczesny finał tej edycji. Już pierwszy mecz w Madrycie, poprzedzony niesamowitą mobilizacją w obu obozach i precyzyjnymi przygotowaniami, oglądany był przez blisko 120 tys. widzów a naoczni świadkowie określili go ,,walką na śmierć i życie”. Katalończycy nie zrażeni początkowym prowadzeniem ,,Los Blancos” po golach Mateosa i Gento, na które odpowiedzieli tylko golem Luisa Suareza, z determinacją kontratakowali po przerwie, doprowadzając na 3 minuty przed końcem do remisu, po kapitalnym przeboju Brazylijczyka Evaristo, zakończony rzutem karnym wykorzystanym bezbłędnie przez Luisa Suareza.
Dokładnie 40 lat temu FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 2:0 w 11 kolejce Primera Division po bramkach Marcosa Alonso i Caldere. Zwycięstwo na Camp Nou w końcowym rozrachunku nie przyniosło sukcesu. Katalończycy pogubili w trakcie sezonu dużo punktów i w efekcie Barça przegrała walke o mistrzostwo z Królewskimi tracąc do nich aż 11 punktów.
Skrót klasyku:
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@AxelF Ależ przecież ja de facto wyręczyłem redakcje i regularnie dzień w dzień zamieszczam artykuły dotyczące już nawet(jak zdążyłeś zauważyć) nie samej FC Barcelony ale całego świata! Oni nawet w połowie nie mieli pojęcia o tak bogatej historii własnego klubu, znając języki obce. A wystarczy czytać książki historyczne a nie wrzucać jakieś durnowate iksy z internetu. Ale zostawmy te przepychanki bo się w końcu pokłócimy a przecież najbardziej zależy nam dobru Barcuni, czyż nie? Dzisiaj z taką obroną(i zawsze z tak bardzo wysoko ustawioną obroną) przewiduje potężne męczarnie na Balaidos. Nie możemy przegrać bo nam La Liga mocno odjedzie. Remis biore w ciemno, co i tak będzie dobrym wynikiem...
0
@AxelF A moim zdaniem myk jest taki że polityka w naszej społeczności będzie zawsze nas dzielić bez względu na wszystko. Natomiast nasza kochana Barcunia zawsze będzię nas łączyć, choćbyśmy przegrywali i nie odnosili długo sukcesów.
Po prostu mam wrażenie że polityka na tej stronie to najgorsze co "dygnitarze" mogli wymyślić! Dlaczego oni np. mają w dupie historie własnego klubu? Kopiują tylko hiszpańskie gazety bo się nauczyli troche języka. Historia to największa wartość naszego ukochanego klubu, bez niej byśmy nie istnieli a oni mają to... gdzieś!
1
Tak czy inaczej głowa do góry:
0
@AxelF Dla mnie to jest nie do przyjęcia temat polityczny na stronie klubu piłkarskiego. A co to internet ogranicza sie tylko do tej strony jeśli chodzi o taką tematyke? Naprawde nie ma innych stron aby nawijać do woli o polityce?
Akurat zebrało się kilku "dygnitarzy", którzy na to pozwalają. Jednak zdecydowana większość użytkowników w porównaniu z redakcją zapewne nie chce tu polityki...
16
Porwanie Quiniego i nieudane porwania Cruyffa i De la Peñii:
Historia FC Barcelony zasługuje na wiele książek, i to nie wszystkie poświęcone sukcesom drużyny lub jej zawodnikom. Absolutnie nie. Jest też miejsce na bardziej delikatne tematy, ponieważ medialne nagłośnienie tych sportowców czyni ich celem dla przestępców, narażonych na niebezpieczeństwo bez względu na to, jak wiele środków zaradczych by podjęli. Czas przyjrzeć się porwaniu Quiniego a także próbom porwania Cruyffa i De la Peñy. Najbardziej znanym przypadkiem, bo jedynym, który zakończył się sukcesem, było porwanie Enrique Castro Quiniego. 1 marca 1981 roku, po zwycięstwie nad Hérculesem 6:0, który dał mu dwa gole, asturyjski fenomen opuścił Camp Nou, aby wrócić do domu i czekać na żonę i dzieci, które wracały z Gijón. Jednak po przybyciu do Barcelony rodzina nie mogła go zastać. Zniknął. Cisza, która trwała godzinami, tylko potęgowała niepewność, która jeszcze bardziej się pogłębiła następnego dnia, gdy jego Ford Granada w kolorze whisky pojawił się w pobliżu jego domu. Quini został porwany przez trzech drobnych porywaczy (Fernando, Víctora i Eduardo), którzy byli podrzędni, mieli niewielkie środki i nie mieli pracy. Postrzegali piłkarza jako szybki sposób na zarobienie pieniędzy. Zabrali go do kryjówki w Saragossie, bez personelu, i karmili go wyłącznie kanapkami. Nie traktowali go źle, ale warunki, które oferowali, były godne pożałowania. Zażądali za niego okupu, który chcieli zebrać w Szwajcarii, co ostatecznie doprowadziło do ich odnalezienia. Ale do tego momentu, 25 marca, dnia jego uwolnienia, minął prawie miesiąc cierpienia, zeznań i śledztw. Stary dobry Quini w końcu im wybaczył, a oni, skazani na 10 lat więzienia, zawsze okazywali skruchę.
Cztery lata wcześniej Johan Cruyff padł ofiarą nieudanego porwania we własnym domu. Doszło do tego 17 września 1977 roku a incydent ten skłonił go do wycofania się z Mistrzostw Świata w Argentynie w 1978 roku. Nie chciał w tym kontekście być tak długo z dala od rodziny. Tak czy inaczej, gorzka anegdota zaczęła się od dzwonka do drzwi, gdy Cruyff oglądał mecz koszykówki w telewizji. Myślał, że to posłaniec. Opowiedział o tym w swojej autobiografii: „Kiedy otworzyłem drzwi, zobaczyłem pistolet przystawiony do mojej głowy i kazali mi się położyć twarzą do dołu. Wszyscy byliśmy w domu. Dzieci były w swoim pokoju, a ten mężczyzna kazał Danny'emu [jego żonie] też się położyć. Próbowałem z nim porozmawiać. »Chcesz pieniędzy? Czego chcesz?« Związał mnie i przywiązał do mebla”. Aby go związać, „musiała na chwilę odłożyć broń, a potem Danny wstała i wyszła z pokoju i budynku. Ten drań ruszył za nią w pościg”. W tym momencie Cruyff zdołał się uwolnić i chwycić broń, aby upewnić się, że sprawca tego nie zrobi. „Rozległ się tak głośny krzyk, że drzwi całego budynku się otworzyły. Natychmiast go obezwładnili. Później okazało się, że przed naszym mieszkaniem zaparkowany był van z materacem w środku, więc wszystko wskazywało na porwanie podobne do tych, które miały miejsce w Hiszpanii w tamtym czasie” – napisała.
Niedawno, 29 stycznia 2001 roku, Iván de la Peña przeżył traumę po opuszczeniu Camp Nou, gdzie udał się na sesję regeneracyjną po kontuzji. W poniedziałek, około godziny 19:30, wsiadł do swojego Porsche i pojechał do domu teściów przy Avenida de Pedralbes, 300 metrów od stadionu. Po tak krótkiej jeździe szybko zorientował się, że czarny Ford Escort podąża za nim, ale alarm włączył się, gdy pojazd wjechał na parking za nim. Udało mu się wysiąść z samochodu, ale widząc, że dwaj podejrzani próbują zablokować mu drogę, wsiadł z powrotem do swojego sportowego samochodu i wybiegł z parkingu. Udało mu się ukryć i zapisać numer rejestracyjny bandytów. Był fałszywy; należał do Mazdy skradzionej w Badalonie. Policja schwytała przywódcę gangu o północy w Castelldefels w Barcelonie, któremu towarzyszyła córka. Po strzelaninie i próbie ucieczki został aresztowany. Jego nazwisko brzmi: Santiago MC (35 lat), przestępca pospolity poszukiwany za naruszenie przepisów o pozbawieniu wolności trzeciego stopnia i odsiadujący 17-letni wyrok w więzieniu Modelo, jak donosi Mundo Deportivo. Kilka dni wcześniej mężczyzna ten zamknął mężczyznę w bagażniku, aby ukraść jego karty kredytowe. Nie wiadomo zatem, czy on i jego wspólnik zamierzali jedynie obrabować De la Peñę, czy go porwać, choć ta druga opcja była szeroko komentowana w mediach.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@PatrykBarca To prawda że się odradza w Ekstraklasie. No ale jednak z drugiej strony nie moge na taką wegetacyjną kopanine patrzeć! Takie wzmocnienia pod każdym względem i zamiast progresu jest wręcz regres...
0
@AxelF Wiem że polityka ma istotne znaczenie, jednak nie toleruje jej całkowicie na stronie o FC Barcelonie! Precz z polityką na tej stronie!
0
@PatrykBarca Słuchaj ale tutaj chodzi o coś więcej niż obecna pozycja w tabeli. Szczakowianki nie można absolutnie porównywać z taką firmą jak Widzew. Przeca Widzew to jest klub z ogromnymi tradycjami, potencjałem a nawet budżetem. Mając to wszystko, wręcz obraża kibica i przynosi wstyd! Już lepiej oglądało mi się ich w 1 lidze. Tam była motywacja, tam było zaangażowanie, tam było wszystko...!
2
@Luciano99 Akurat w Extraklasie Lecha bardzo rzadko oglądam ale różnica jest taka że Widzew to moja miłość z dzieciństwa i ani w 10% nie przypomina tego zespołu z przed 40 lat...!
2
Nie no, ludzie! To jest nie do wytrzymania(!) oglądanie mojego Widzewa. Wszystko ma swoje granice wytrzymałości...
I jeszcze ten partacz Fornalczyk, niech spada do 2 ligi! Co za nieodpowiedzialni ludzie rządzą tym klubem...
0
@AxelF To fajnie że lubicie sobie śmieszkować. Co do polityki(którą był całkowicie zabronił na tejże stronie) nie będe się wogóle wypowiadał! Natomiast powiem ci że ja z futbolu nigdy nie żartuje i twardo wyznaje motto legendarnego Billa Shanklyego, jeśli kojarzysz o czym mówie...
1
@AxelF Uuuuu, to nieciekawie brzmi. Ja akurat też jestem chory od 3 dni(covid) ale twoja sytuacja wygląda chyba poważniej? Życzę ci aby powiodła się tobie operacja i abyś wracał szybko do pełni zdrowia :)
1
@AxelF No akurat w tym wypadku nie mam pewności czy to fragmenty, czy też cały wywiad, gdyż ten artykuł skopiowałem po przetłumaczeniu przez google ze strony internetowej.
1
@AxelF Mam rozumieć że to jakieś żarciki z tym użytkownikiem Comentateiro?
1
@AxelF Proponuje ci zajrzeć na moje poprzednie komentarze, to dowiesz się znacznie więcej o moich "seriach". O ile oczywiście masz na to czas i ochote?
Dodam tylko że bite 80% tekstów pochodzi z książek, które poczytuje...
9
@FCBparasiempre
Wnuk Hansa Gampera, założyciela klubu Barcelona, twierdzi, że „minie 100 lat, a jego postać nie zostanie zapomniana”. Barça nie istniałaby bez Joana Gampera. Taka jest rzeczywistość i to samo twierdzi jego wnuk- Xavier Gamper (ur. 1958). „Zawdzięczamy mu całą naszą historię” – mówi. Jego dziadek był wizjonerem odpowiedzialnym za narodziny FC Barcelony, klubu, który rozpala pasje na całym świecie. To Hans, jego imię pochodziło ze Szwajcarii i pochodziło z kraju, w którym się urodził, sprowadził piłkę nożną do stolicy Katalonii. Klub Blaugrana, projekt, który początkowo był jedynie hobby, stał się jego wielką pasją i obsesją, „oczkiem w głowie ”. Był również przyczyną depresji po tym, jak dyktatura Primo de Rivery zmusiła go do emigracji. Xavier opowiada, jak Joan Gamper uratował klub, jak wszyscy prezydenci traktowali jego rodzinę i jak jego postać została zapomniana na wiek. - Interesują mnie dwie rzeczy. Bardziej niż samo założenie, chodzi o ponowne założenie FC Barcelony 2 grudnia 1908 roku. To jego największe osiągnięcie. Nie oszukujmy się, założył klub przede wszystkim dla zabawy. Przyjechał do Katalonii z Lyonu do pracy jako księgowy w „Ferrocarrils de Catalunya”. Zauważył, że jedynym uprawianym sportem jest siłownia. Zaczął poznawać ludzi i dostrzegł, że siłownie to miejsce spotkań towarzyskich. Dlatego inauguracja odbyła się w „Solé Gymnasium”. We wrześniu 1899 roku w „Los Deportes” ukazała się słynna reklama. Założył Barçe jako nieletni, mając 22 lata. W tamtych czasach ludzie osiągali wiek 23 lat. Był dzieciakiem. Ludzie szybko to zauważyli. W 1896 roku założył już FC Zurich. Mając zaledwie 19 lat. Jak wyglądały pierwsze mecze? Na torze „Velodrome de la Bonanova” mecz rozgrywano z dwoma słupkami po każdej stronie jako bramkami bez poprzeczki. Boisko miało 200 metrów długości, dwa razy więcej niż współczesne boisko. Po prostu lekko rozsunięto krzaki i to wszystko. Gamper rozegrał ponad 100 meczów, strzelając średnio ponad dwa gole na mecz! Strzelił ponad 120 goli w około 50 meczach. Strzelał nawet dziewięć goli w jednym meczu, co najmniej dwa razy. Następnie przeszedł na emeryturę, aby poświęcić się swojej karierze. W Barcelonie jesteśmy ekspertami od wewnętrznych, braterskich konfliktów. Pierwszy rozłam miał podłoże religijne. Gamper był protestantem. Jeden z założycieli, Lluís d'Ossó, był bratankiem świętego, Enrica d'Ossó, oficjalnie ogłoszonego świętym przez Kościół. W tamtym czasie dominowali katolicy. Do czasu objęcia urzędu przez jednego z braci Witty, założycieli, w 1905 roku, wszyscy prezydenci byli obcokrajowcami z wyjątkiem jednego. Po tym sporze obcokrajowcy zniknęli. Barça doświadczyła spektakularnego upadku. Liczyła nieco ponad 300 członków. Później prezesem został Vicent Reig, który sprawował urząd przez 20 dni. W tym czasie zwołał zebranie, którego tematem był tylko jeden punkt: upadek FC Barcelony. W 1908 roku Barça została zredukowana do 38 członków. W Barcelonie panowała duża konkurencja, ponieważ piłka nożna stała się modna. Na spotkaniu obecnych było tylko 20 osób. Jeden z piłkarzy, Charles Wallace, wstał i krzyknął: „Czy nie ma nikogo, kto mógłby ożywić ten klub? Czy Barça musi zniknąć?”. Wtedy zgłosił się Gamper, już pełnoletni. Nalegał jednak, aby odłożyć na bok podziały religijne i zrobić to, co on mówi.
Mój dziadek nie był tylko liderem, był wizjonerem. Już zarejestrował nazwę FC Barcelona. Dzięki temu kluby osiedlowe nie były już tak popularne. Barça grała już na czterech lub pięciu boiskach. Gamper wpadł na pomysł posiadania własnego stadionu. Lepiej było przekonać więcej graczy. Na początku stycznia 1909 roku zaplanował mecz ze Stade Helvétique de Marseille, drużyną złożoną z wielu szwajcarskich piłkarzy, tak jak sam Gamper, i znacznie lepszą od Barçy. Mecz zakończył się wynikiem 3:0, ale obecni byli konsulowie Szwajcarii i Francji. I, co najważniejsze, Albert Bastardas, Joan Ventosa i Francesc Cambó, lider „Lliga Regionalista”. Kojarzy Barçę z rosnącą katalońską klasą burżuazyjną. Zainteresowali się piłką nożną. To było jedno z jego osiągnięć. Był Katalończykiem. Wstąpił do partii i zmienił imię z Hans na Joan. Pochodził ze Szwajcarii, która była bardzo otwartym krajem. Powinniśmy się od nich uczyć. Rozumiał, co Katalonia znaczy dla Katalończyków. Wyznawał tę wiarę i był też bardzo sprytny. Za rządów Franco, gdy flaga „Senyery” była zakazana, ludzie nosili flagę Blaugrany. Wszystko robił perfekcyjnie. To był pierwszy mecz po objęciu urzędu prezydenta, a on już stworzył sobie kluczowe grono i wprowadził osobistości medialne. Następnie, w 1909 roku, podjął decyzję o budowie stadionu przy ulicy Industria. Barça zaczęła budować imponujący zespół. Zdobyli pierwszą potrójną koronę: Copa Catalunya, Copa de España i Copa Pirineus. Przywieźli francuski strój domowy, bo mieli dość zapinania guzików. Skąd się wziął kolor niebieski i czerwony? W końcu zaakceptowaliśmy, że pochodzą ze szkoły rugby w Liverpoolu. Nazywali siebie „Merchant Taylors”. Istnieje wiele teorii na temat pochodzenia barw FC Barcelony. Mówiono o ołówkach księgowych. Też z Bazylei, ale Gamper rozegrał tylko dwa mecze dla tego klubu. Zbadaliśmy masonerię. Jego brat był masonem, ale nie ma co do tego pewności. Chyba nie, ale nie jestem do końca pewien. Jeden z wnuków Witty'ego, założycieli, powiedział, że barwy pochodzą od drużyny rugby Liverpoolu. Ta hipoteza została zaakceptowana, ale nie da się jej potwierdzić z całą pewnością. Ponieważ przypominały te z Bazylei, Gamper chętnie je przyjął. Jaka będzie następna ważna zmiana w tej historii? Kolejna zmiana nadeszła wraz z rewolucją w „Canadence”. Klasa robotnicza pracowała 12 godzin dziennie. Rewolucja pozbawiła miasto prądu na 40 dni, a burżuazja, która jechała oglądać Barcelonę, ostatecznie dostosowała się do żądań. Kiedy klasa robotnicza zaczęła pracować osiem godzin dziennie, zaczęła wypełniać stadion. Zapełniła stadion Industria, skąd wziął się przydomek „culés”. Musieliśmy zacząć myśleć o innym obszarze. Wtedy rozpoczęła się budowa stadionu „Camp deLes Corts”, którą ukończono w trzy miesiące. I tu właśnie nadeszła druga najważniejsza data w spuściźnie Gampera. Pierwsza, 2 grudnia 1908 roku, kiedy objął stanowisko prezesa Barcelony. Druga, kiedy przeznaczył 970 000 peset z własnych pieniędzy na budowę tego stadionu Les Corts. Podobno dzisiaj byłby to równowartość 3 milionów euro. To był koszt połowy stadionu. Niestety, nigdy nie otrzymał za to żadnego uznania. A potem nadeszła dyktatura Primo de Rivery, której padł ofiarą. 14 czerwca 1925 roku Barça znalazła się w centrum uwagi. Gamper skojarzył tę instytucję z katalońskim nacjonalizmem, stąd wzięło się słynne hasło: „Więcej niż klub ”. Nie ma ono nic wspólnego z sekcjami ani członkostwem. Barça reprezentowała Katalonię. Gamper rozegrał mecz hołdu dla Orfeó Català po niezwykle udanej trasie po Włoszech. Mecz towarzyski odbył się przeciwko Júpiterowi. Bracia Witty, którzy współpracowali z Gamperem, przyjaźnili się z angielskimi marynarzami. Statek przywiózł zespół muzyczny. Zostali zaproszeni. Zabrzmiał hymn Hiszpanii i rozpoczęło się gwizdanie… śmieszne, jeśli weźmiemy pod uwagę niedawny finał Pucharu Króla pomiędzy Barçą a Athletic Club. Następnie angielska orkiestra zagrała „God Save the Queen”, a tłum wstał i okazał absolutny szacunek. To był kopniak w tyłek dla Primo de Rivery. Jakie były konsekwencje? Zamknęli Barçe na sześć miesięcy. Gamper został zesłany na wygnanie i tam rozpoczął się jej upadek. Ostatnie pięć lat. Ani jeden członek nie zrezygnował. Drugi prezydent, który został stracony, Josep Sunyol, został członkiem właśnie z tego powodu, a także dlatego, że był katalońskim nacjonalistą. A drugie? Czyli obwinia dyktaturę za swoje samobójstwo. Teraz nadchodzę. Tak naprawdę zniknął tylko na kilka miesięcy. Ukrywał się w Barcelonie. Wszyscy, z którymi pracował, go opuścili. Było bardzo źle. Popadł w depresję. Ostateczny cios nastąpił wraz z katastrofą w 1929 roku. Był kompletnie zrujnowany. Postanowił popełnić samobójstwo. Z czasem dowiedzieliśmy się o różnych rzeczach w rodzinie. Moja babcia też próbowała się zastrzelić, ale gospodyni wytrąciła jej broń z rąk.
Ponieważ moja babcia miała głęboko katolickie korzenie, w rodzinie Gamperów zapanowała cisza i nie można było o tym mówić. To było bardzo smutne dla nas wszystkich. W 1949 roku mój ojciec powiedział mojemu bratu, że jego dziadek popełnił samobójstwo. Nic o tym nie usłyszeliśmy, bo babcia to wymusiła. Barça w dekrecie stwierdziła, że Gamper zawsze będzie pierwszym członkiem. Później go usunęli, co wcale mi się nie podobało. W końcu nadano mu tytuł członka honorowego, zmieniając statut. I to już nie to samo. Zostało. Jest wielu członków honorowych, nawet Jan Paweł II, były papież. Camp Nou mogłoby zostać nazwane na jego cześć. Budowę Camp Nou rozpoczął Agustí Montal. Przeprowadził referendum, w którym zdecydowaną większością głosów opowiedział się za. Kupił ziemię, a Miró Sans później zdecydował, że stadion powinien nosić imię Joan Gamper. Generał porucznik Moscardó, za czasów dyktatury, zakazał tego. Gamper był obcokrajowcem w czasach ultrakatolicyzmu. Był protestantem związanym z katalońskim nacjonalizmem, a na dodatek popełnił samobójstwo. Miał cztery grzechy główne. I tak pozostało Camp Nou. Nikt nie chciał tego zmienić. Joan Gaspart ochrzcił swoim imieniem Ciutat Esportiva. Wszyscy prezydenci traktowali nas dobrze, ale żaden nie był tak dobry jak Joan Gaspart. Zawsze doskonały. Teraz mogę powiedzieć, mimo że go tu nie ma, że tym, który traktował nas najgorzej, był Josep Lluís Núñez. Pewnego dnia wpadł na „genialny pomysł”, by nazwać Joan Gamper stadionem Fabra i Coats, na którym grała Barça B. Przepraszam, czy wiecie, kim jest Joan Gamper? Bardzo go poniżył. Potem mój wujek popełnił błąd, wspierając Sixte Cambra. Rodzina powinna być ważniejsza od każdego kandydata i prezydenta. Powiedzieliśmy Ricardowi Maxenchsowi: „Hej, naprawdę zamierzacie ignorować Gampera?”. Nie mogli tego zrobić. Núñez nie traktował nas dobrze. Z Gaspartem to była radykalna zmiana. A co z innymi? Z innymi traktował ich sprawiedliwie. Wszystko było w porządku. Z Laportą wszystko było w porządku. Ale jak już wspomniałem, postawa Núñeza naprawdę mnie złościła. Nie rozumiałem, dlaczego umniejszał Gampera. Był egoistą. Tylko on nie szanował mojego dziadka. Wszyscy inni byli idealni. Większość ludzi zawsze twierdzi, że Gamper był najlepszym prezydentem. Człowieku, kto inny? Tylko on się zgodził. I dorzucił 970 000 peset z własnej kieszeni. Powiedz mi, kto zrobił coś takiego. Nigdy nie byliśmy w mediach. Teraz jest rocznica klubu. Musimy więcej mówić o Gamperze. Oddał życie za Barcelonę. Czuł się nawet opuszczony. Po powrocie z wygnania nic nie było takie samo. I dołączył do gwiazdy 2029 roku . Czy opuszczenie Barcelony i wygnanie oznaczało dla niego większe ryzyko niż finansowa ruina? Myślę, że tak. Barça była jego oczkiem w głowie. Czy Gamper byłby dumny z obecnej Barcelony? Musiałbym to zobaczyć. Wyrzucił z boiska dwóch zawodników, bo pojechali do Valencii i dostali zapłatę za mecz. To była mentalność amatora. Był zwolennikiem gry w piłkę nożną dla przyjemności. Złe traktowanie Gampera miało więc początek w 1925 roku. Trwa to już stulecie. Tak. Ale on jest kimś więcej niż założycielem, jest duszą klubu. Gdyby Gampera nie było na tym spotkaniu w 1908 roku, Barça by nie przetrwała. Zawdzięczamy mu całą naszą historię. Taka jest rzeczywistość. Teraz klub jest globalną instytucją. Poszedłem zobaczyć mecz Barça-Brest i słyszałem tylko obcokrajowców. Czy dostałeś zaproszenie na galę z okazji 125-lecia? Cała rodzina jedzie. W sumie 17 osób. Ale nie wiemy, o co chodzi. Trzymają to w tajemnicy. Czy kiedykolwiek myślałeś o dołączeniu do Barcelony lub o członkostwie w zarządzie? Nie musimy się w to mieszać. Rodzina Gamperów jest ponad to. Chcę tylko bronić wizerunku mojego dziadka.
8
Xavier Gamper: „Mój dziadek zapobiegł upadkowi FC Barcelony w 1908 roku”(artykuł w odpowiedzi na komentarz).
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
2
@Dankho94isback Dokładnie! I w zasadzie tylko za to mam ogromny żal i pretensje do "naszego" wspaniałego Guardioli...