Colon
Dołączył/a: luty 2018
32 obserwujących
5 obserwowanych
Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Znamy składy
0
@Draqulius ok .
7
Muzyczna batalia - #63 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/NoZrzQ0QNZ3
---
BAL-SAGOTH – „Battle Magic” (z albumu Battle Magic, 1998)
Bal-Sagoth – brytyjscy architekci „cosmic battle metal”. Zespół, który połączył black metal, symfoniczny rozmach, narrację rodem z pulp fantasy i estetykę hiper-epickiej wojny. Ich muzyka brzmi jak soundtrack do gry lub zapomnianego filmu o starożytnych imperiach, demonach i kosmicznych bitwach.
„Battle Magic” to utwór-stosunek siły do czasu. Krótszy niż większość rzeczy Bal-Sagoth, ale nadal maksymalnie naładowany: fanfary, galopujące riffy, monumentalne klawisze i ten charakterystyczny, niemal komiksowy patos. To nie jest „piosenka” w zwykłym sensie — to atak dźwiękowy, który natychmiast buduje obraz bitwy na końcu świata. Właśnie w tej przesadzie tkwi jego magia.
Ciekawostki: Bal-Sagoth wzięli nazwę od świata wymyślonego przez Roberta E. Howarda, a ich teksty są pełne własnej mitologii, kosmicznych wojowników i antycznych królestw. Zespół jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla „epic black metal” i fantasy metalowej przesady.
--------------------------------------------------------------------------
THERION – „To Mega Therion” (z albumu Theli, 1996)
Therion – zespół, który przeszedł drogę od death metalu do pełnoprawnej symfonicznej opery metalowej. Jedna z najważniejszych formacji w historii metalu „orkiestrowego”, odpowiedzialna za nadanie gatunkowi monumentalnej, niemal sakralnej skali. Ich wpływ na symphonic metal jest ogromny.
„To Mega Therion” to utwór-klucz. Ciężki, ceremonialny, mroczny, ale jednocześnie nośny i potężny. Riffy są tutaj bardziej rytualne niż agresywne, chóry nadają całości wrażenie starożytnego obrzędu, a całość brzmi jak zderzenie metalu z liturgią. W porównaniu z Bal-Sagoth jest mniej „powieściowy”, a bardziej „świątynny” — mniej fantasy battle, więcej apokaliptyczny rytuał.
Ciekawostki: Tytuł „To Mega Therion” znaczy po grecku „Wielka Bestia” i odwołuje się do symboliki Aleistera Crowleya. Album Theli był dla Therion momentem przełomowym — to właśnie tam zespół w pełni wszedł w symfoniczną formę, która później stała się jego znakiem rozpoznawczym.
----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
1
@mekston czyli jestem jak Med, tez bym gema nie ugral, a Ty?
0
@arasz1819 trzeba go teraz wyniesc.
1
@arasz1819 to chyba Ty chcesz.
1
@esem91 a jutro.
0
@Draqulius no nie gadaj, przeciez tu jest taka energia w tym utworze i do tego ten noname na gitarze.
1
Kiedy wychodzi Billy Butcher?
0
W Monachium będzie ciężko ?
1
No może mu dużo gadać , skoro i tak bierze na siebie
0
Ci se gadaja .
1
@mekston moze byc cyrk.
3
@mekston niezla raczka. pochwale sie - w sumie nie ma czym, tylko takie info - no gay - bylem kiedys z Baezaem w szatni i faktycznie taki maly.
5
Muzyczna batalia - #62 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/Dwyo34PRYyA
1. JOHN MARTYN (feat. DAVID GILMOUR) – „John Wayne” (Live) 1986.
John Martyn – kameleon folku, jazzu i bluesa. Człowiek, który „zelektryfikował” gitarę akustyczną przy użyciu Echoplexu, tworząc hipnotyczne, oniryczne plamy dźwięku. Postać tragiczna, genialna i nieobliczalna.
W wersji live „John Wayne” to czyste szaleństwo i dźwiękowy teatr. Utwór ma duszny, niemal paranoiczny vibe. Martyn nie śpiewa – on wyrzuca z siebie słowa, bełkocze, krzyczy i mruczy, traktując głos jak instrument dęty. To mroczny, psychodeliczny blues z mocnym, transowym rytmem, który wciąga słuchacza w głąb skomplikowanej psychiki artysty.
Ciekawostki: Obecność Davida Gilmoura na scenie to rzadki widok – jeden z największych gitarzystów w historii rocka świadomie usuwa się w cień, pełniąc rolę sidemana. Gilmour, wielki fan talentu Martyna, dodaje tu subtelne, płynne tekstury, pozwalając Johnowi być w centrum uwagi. To dowód na ogromny szacunek, jakim branża darzyła Martyna mimo jego trudnego charakteru.
--------------------------------------------------------------------------------------
2. GENTLE GIANT – „Schooldays” (z albumu Three Friends, 1972)
Gentle Giant – „muzycy dla muzyków”. Najbardziej wyrafinowana i techniczna formacja prog-rockowa lat 70. Słynęli z łączenia kontrapunktu rodem z Bacha z jazzem, rockiem i średniowiecznymi polifoniami, a każdy członek zespołu obsługiwał po kilka instrumentów.
„Schooldays” to arcydzieło nostalgii. Utwór zaczyna się od delikatnych dźwięków wibrafonu i fortepianu, które imitują szkolny dzwonek i dziecięcą niewinność. Jest w tym kawałku coś kruchego i pięknego – wielogłosowe harmonie wokalne przeplatają się z nagłymi zmianami rytmu, budując obraz wspomnień, które z czasem stają się coraz bardziej złożone i odległe.
Ciekawostki: Album Three Friends to konceptualna opowieść o trzech kolegach ze szkoły, których drogi życiowe rozchodzą się (jeden zostaje robotnikiem, drugi artystą, trzeci urzędnikiem). W „Schooldays” słychać autentyczne nagrania dzieci bawiących się na boisku szkolnym, co w 1972 roku było nowatorskim zabiegiem realizatorskim, dodającym muzyce niemal filmowego realizmu.
--------
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
2
Yerry Mina. .
1
@mekston no wlanie trochę objedzony oglądałem
1
Chcesz to sam wejdź na kort :)
1
@FcPortoFan1999 raczej nieladnie. Zglosze sam siebie.
0
@mekston Cerundolo juz wygral z Tsitsipasem, bo widze, ze potem gra z Vacherotem ;) Sorry za spojler.
0
@esem91 komentarz tez niczego sobie.
0
@mekston a Fonseca?
0
@Draqulius Dzieki, wzajemnie. Sam nie umiem tu wybrac, ale uwazam, ze wokal Weilanda jest czasem mocno niedoceniany.
7
Muzyczna batalia - #61 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/eNg6vBvkRgA
-----------------------------------
STONE TEMPLE PILOTS – „Big Empty” (MTV Unplugged, 1993)
Zespół: STP – „adoptowane dziecko” grunge’u z Kalifornii. Zespół, który startował jako rzekoma kopia Pearl Jam, a bardzo szybko udowodnił, że ma własny, bardziej „klasyczno‑rockowy” język – od Zeppelina po psychodelię lat 70.
Klimat utworu: W wersji Unplugged „Big Empty” brzmi jak film drogi po pustyni o 4 nad ranem. Zwrotki są hipnotyczne, kołyszące, z bluesowym, niemal „westernowym” feelingiem, wszystko na ciepłych akustykach. Weiland śpiewa tu bardziej z lekką chrypą i ogromnym wyczuciem przestrzeni.
Ciekawostki: „Big Empty” w MTV Unplugged pojawiło się zanim utwór oficjalnie wyszedł na „Purple” i soundtracku do „The Crow” – dla wielu fanów był to pierwszy kontakt z numerem. Dla części słuchaczy to właśnie ta akustyczna wersja jest kanoniczna: bardziej duszna i „kinowa” niż studyjna.
---------------------------------------------
PEARL JAM – „Porch” (MTV Unplugged, 1992)
Pearl Jam – najbardziej „rock’n’rollowy” filar grunge’u; mieszanka punkowej energii, stadionowych refrenów i politycznego nerwu.
Klimat utworu: „Porch” akustycznie dalej jest jak wystrzał – szybki, nerwowy, z ogromną dynamiką. Gitary niby bez prądu, ale grają jak w małym, przegrzanym klubie. Vedder traktuje środek kawałka jak miejsce na wolną, półimprowizowaną spowiedź, podkręcając napięcie zamiast je wygładzać.
Ciekawostki: Set nagrano praktycznie „z marszu”, prawie bez aranżacyjnego kombinowania. Scena z Vedderem stojącym na krześle, z napisem „PRO-CHOICE” na ręce, to jeden z najbardziej politycznie naładowanych momentów całej serii Unplugged.
----------------------------------------------------------------
ALICE IN CHAINS – „No Excuses” (MTV Unplugged, 1996)
Alice in Chains – ciemna strona grunge’u; połączenie metalowego ciężaru i chorobliwej melancholii z popową wręcz wrażliwością na melodie.
Klimat utworu: „No Excuses” to jasny punkt bardzo smutnego koncertu. Ciepłe, lekko funkujące gitary, zrelaksowany shuffle perkusji i genialne, klejące się harmonie wokalne Cantrell/Staley. Brzmi to jak rozmowa przy dobrym alkoholu, kiedy między żartami co chwilę przebijają się tematy o samotności i odsuwaniu ludzi od siebie.
Ciekawostki: To jeden z najbardziej „radiowych” numerów AIC, a jednocześnie bardzo osobisty tekst Cantrella. W Unplugged wybrzmiewa paradoks: muzyka lekka, przystępna – treść o rozjeżdżających się relacjach.
-------------------------------------------------------------
NIRVANA – „Where Did You Sleep Last Night” (MTV Unplugged, 1993)
Stary folk/blues w wersji Nirvany staje się mrocznym, niemal grobowym rytuałem. Aranż jest ascetyczny, ale napięcie rośnie nieustannie, aż do finału, gdzie głos Cobaina pęka na granicy wycia i szlochu. Zero ozdobników, sama emocja.
Po tym wykonaniu MTV chciało bisu, ale Kurt odmówił – wiedział, że nic tego nie przebije. Dla wielu to nie tylko najlepszy moment Nirvany w TV, ale w ogóle jeden z najmocniejszych występów lat 90.
-----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro,
0
@FcPortoFan1999 nie widzialem go jeszcze w akcji.
2
@Giwera myla mi sie jeszcze te chinskie nazwiska.
4
Swiezy, stary koncert Soundgarden.
Searching With My Good Eye Closed
Spoonman
Fell on Black Days
Outshined
My Wave
Burden In My Hand
Blow Up the Outside World
Ty Cobb
Jesus Christ Pose
Black Hole Sun
3
@misterio co za ciacho od od Kostadinova, piekny grajek. Porto, La Coruna, Bayern
4
@kamyk_23 kawa zbożowa extra strong
3
@Konradowskyy jest tego wiele, w sumie raczej malo takich , ktorych nie lubie. Uwielbiam np calutka Jar of Flies , a Unplugged to chyba jeden z najpiekniejszych w historii.
Teraz bym sobie zapodal Frogs .