fantasyoosh
Dołączył/a: styczeń 2018
3 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Bogan No nie odsiejemy, bo nie o to chodzi. Sztuka szeroko pojęta to tak efemeryczny temat, że jutro może Olga Tokarczuk wydać największą szmirę ostatniego stulecia, a Zenek Martyniuk natchniony patriotyzmem napisać piękną balladę o Polsce. Nie wiesz tego, nie dowiesz się, więc IMO nie ma co dyskryminować.
Co wiemy, to że pomimo co tu poniektórzy sugerują, dobry artysta wcale nie musi być w stanie zarobić swoją sztuką na życie. Biorą pod uwagę np. ile zostawiają dla siebie serwisy streamingowe, tylko najwięksi artyści czy zespoły mogą wyżyć z grania muzyki. Taki już nawet średniej sławy muzyk albo ledwo wiąże koniec z końcem dzięki koncertowaniu i merchu, albo ma drugą czy trzecią pracę. Już nie wspominając, że nie jest obecnie niespotykanym fakt, że muzycy akurat muszą dokładać z własnych pieniędzy żeby wydać płytę czy pojechać w trasę, a zyski to dla nich pieśń przyszłości. A działalność artystyczna cierpi.
Tak zastanawiając się nad tym, nie wiem ile z istotnych dzieł sztuki wszelakiej stracilibyśmy, jeżeli artyści nie mieliby wsparcia od monarchów, rządów czy mecenasów. Czy Chopin stworzyłby to i ile stworzył, gdyby, z całym szacunkiem, musiał zapierdalać w fabryce na dwie zmiany.
0
"Niedowieżanie" - wy tak serio? Ja rozumiem, że artykuły się produkują na szybko, bo jest ich faktycznie sporo codziennie, ale aż dziw, że autokorekta tego nie wychwyciła
0
@PeRRy Porównianie tutaj do NFZ jest okrutnie nie na miejscu. Górnictwo na tą chwilę generuje tylko straty, a jakość surowca sprawia, że węgiel i tak trzeba importować. A to co się wykopie na miejscu w życiu nie zaspokoi potrzeb energetycznych kraju. To jest seria przedsiębiorstw państwowych, które nie przynoszą zysku.
NFZ z założenia ma być usługą, dostępną dla każdego obywatela i nie oczekuje się, że będzie przynosić zyski, bo nie taki jest jej cel. A w polskim NFZ wcale tak różowo nie jest, lekarze (i cała obsada szpitali) wcale nie trzaskają kokosów, a wręcz zarabiają mało jak na odpowiedzialność którą na siebie biorą. I przez to w ogóle dziwnym nie jest, że spora część absolwentów medyny z rodzimych uczelni zawija kitę za granicę, gdzie mogą lepiej zarobić.
Można tu argumentować, że sprywatyzowanie służby zdrowia rozwiązałoby by problem płaca, ale jestem zdania, że pogorszyłoby problem dostępności (bo wszystkie te zabiegi, wycieczki karetkami, etc. które mamy z NFZ tanie nie są, więc nie każdy miałby możliwość z nich skorzystać w potrzebie). A jeżeli zabrałyby się za to wielkie międzynarodowe korporacje, to nie jestem przekonany czy nawet pensji dla pracowników by się wielce polepszyły. Część z ww. mógłby zmitygować porządny nadzór rządowy, ale jakoś nie wierzę, że nasz rząd (nieważne kto aktualnie byłby przy sterach) by ten temat udźwignął.
0
@AlexDark00 Cross dressing czy drag to nie to samo co transpłciowość. Jak chcesz pluć po ludziach to chociaż sprawdź, czy w dobrą stronę.
A w takich kryteriach to żadne czasy nie były normalne, ani nie kierowały się rozsądkiem - odczłowieczanie grup społecznych mamy od zawsze. Śpiewka zawsze ta sama, tylko cele się zmieniają. Czy to byli katolicy, czarni, kobiety, żydzi, niepełnosprawni czy ktokolwiek inny, zawsze znajdował się chłopiec do bicia.
0
@Recha_0684 Nie bardzo mi idzie uzyskiwanie odpowiedzi w tym wątku, ale spróbuje znowu. Powiedzmy, że Ci wierzę w tego szwagra i te znajome. Wybacz cynizm, ale argument pt. "mam znajomego x" słyszałem milion razy, ale ten znajomy, szwagier czy kto tam się jakoś nie materializował. Ale dla dobra dyskusji powiedzmy, że wierzę że mówisz prawdę.
Jakie argumenty na nierównanie małżeństwa podali ci ludzie? Ten z konstytucją możemy sobie pominąć, bo już wcześniej było poruszane, że niektórzy widzą w "jako związek" a inni "to związek". Co oprócz tego? Dlaczego dobrowolnie odrzucają dostęp do instytucji małżeństwa, która oprócz uprawomocnienia związku, ułatwia współmałżonkom masę rzeczy?
I pytanie do Ciebie osobiście - skoro Ci pary niehetero "nie przeszkadzają" to czy byłbyś za wprowadzeniem jakiejś instytucji pośredniej, jak proponowana ostatnio ustawa o osobie najbliższej? Jak nie, to dlaczego? Bo piszesz o ustawianiu tych spraw po urzędach i notariuszach, ale dlaczego z powodu orientacji tacy ludzie muszą mieć nieporównywalnie więcej pracy i kosztów (notariusz w końcu tani nie jest) żeby zalegalizować związek, w porównaniu do krótkiej wycieczki do urzędu i podpisania paru papierów?
3
@AlexDark00 OK, czyli para w której jedna lub obie osoby są z dowolnego powodu bezpłodne również nie powinni mieć dostępu do adopcji? I konsekwentnie do instytucji małżeństwa, bo jak nie założą rodziny to po co im ten przywilej? Czy jak? Bo zaraz tu wyskoczysz, że kobieta po podwójnej mastektomii to nie kobieta bo nie może karmić piersią?
0
@Commandement "Każde oskarżenie to jednocześnie przyznanie się do winy"
0
@fresh 1. Jak już wiele razy było powtarzane, to które prawo (związkowe czy krajowe) jest górą jest zdefiniowane praktycznie od kiedy Polska jest w UE. Nic nowego, nikt nie narzuca nam niczego, sami się zgodziliśmy przystępując. Poza tym, w tej sytuacji, UE nie narzuca Polsce umożliwienia zawierania związków małżeńskich parom niehetero, tylko wskazuje, że związki już zawarte powinny być w Polsce uznawane. Jak wszelkie inne oficjalne tematy, jak dyplomy, uprawienia i co tam jeszcze chcesz (patrz komentarze @AbelKabel )
2. Unia nie daje nam jedynie dumy. Członkostwo w Unii dało Polsce tonę pieniędzy (zainwestowanych przez Unię, czy zarobionych przez Polaków korzystających z udogodnień handlowych czy transportowych związanych z członkostwem) i możliwości na inwestycje i rozwój. Wystarczy przejść się po swoim mieście i policzyć ile jest w nim tablic z "ufundowane z funduszy Unii Europejskiej". Nawet w małym mieście pewnie palcy na rękach i stopach nie wystarczy, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Naprawdę, jak ktoś nie rozumie tak podstawowych faktów to powinien udać się do psychiatry, ale najpierw na badanie wzroku.
0
@fresh Rozwiń myśl o tym, że osoby nieheteroseksualne nabędą większe prawa niż hetero. Jakie prawa? W jakim trybie? Kto im je nada? Bo słyszałem ten argument pierdyliard razy (również w drugą stronę, że otrzymanie prze daną grupę prawa w jakiś magiczny sposób dewaluuje to prawo dla tych, którzy już je posiadają), ale nigdy nikt go nie potrafił rozwinąć.
I nie, nie definiuje, tylko mówi że taki związek jest pod ochroną. W żaden sposób to nie wyklucza zezwolenia parom jednopłciowym na zawarcie małżeństwa. Najwyżej taki związek nie były chroniony konstytucyjnie, a jedynie prawem, które ustanowiło możliwość jego zawierania. No cóż, czasami się nie da wszystkiego na raz ugrać.
1
@Chada Proszę komentującego o wyjaśnienie dlaczego to choroba psychiczna i podanie chociaż jednego wiarygodnego źródła potwierdzającego tę opinię. Poczekam. Film sobie nawet włączę, bo trochę to potrwa.
Chyba, że argument to standardowe "wszyscy inni niż ja są nienormalni", to wtedy można sobie odpuścić odpowiadanie, bo nie ma o czym gadać
3
@Abegor " Rymanowski nie zawinił tym, że przeprowadził wywiad tylko tym, że swoimi zasięgami i swoim nazwiskiem przyklepał coś szkodliwego i pozostawił to bez komentarza i żadnej kontry."
Uważam, że to jest tzw. "clou programu" - Rymanowski wykorzystał swoją dość pokaźną platformę, żeby w ramach swojego cosplayu Joe Rogana zaprosić osobę zaznajomioną z jedną dziedziną do wypowiedzi na temat innej dziedziny, a gość przyszedł i nawalił, potencjalnie szkodliwych kocopołów.
Tym samym, Rymanowski nadużył pewnego zaufania publicznego, które nabył latami własnej pracy dziennikarskiej, pozwalając aby w jego programie mówiono zwyczajnie nieprawdę.
I nie, nie chodzi tu, że pani miała "inną opinię". Ona po prostu wypowiadała się na tematy, na które wypowiadać się nie powinna, bo nie ma do tego kompetencji. I fakt, nie należy oczekiwać od Rymanowskiego, że będzie miał kompletną wiedzę na dany temat, bo w takiej sytuacji po co w ogóle zapraszać kogoś do programu, skoro mógłby się sam wypowiedzieć. Ale jako, podobny rzetelny, dziennikarz, powinien najpierw sprawdzić czy zaproszony gość jest kompetentny żeby się wypowiadać w danej sprawie.
I nie, nikt mu nie odbiera jego wolności słowa. Wolność słowa może ci odebrać rząd, cenzurując twoje wypowiedzi. Żadna organizacji rządowa pana Rymanowskiego nie zakneblowała. Natomiast, redaktor i wszyscy jego obrońcy sprytnie przechodzą nad faktem, że wolność słowa jako taka, nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za swoje słowa. Jak na razie, żadna z osób uczestniczących w tym programie nie ma na horyzoncie odpowiedzialności prawnej, bo jak na razie nikt nie wykazał, że wyrządzili jakąkolwiek karalną prawnie szkodę. Natomiast w tej odpowiedzialności zawiera się odpowiedzialność społeczna. A ta spadła na nich jak kowadło. Środowiska naukowe wykazują na okrętkę błędność postawionych w programie tez (bo nawet wyciągając ten oklepany argument, że naukowcy przecież się mogą mylić, to żadnych dowodów, że tak jest w tym przypadku nie przedstawiono. Ciekawe, czemu ludzie z taką pewnością nie podważają ekspertyzy architektów czy strażaków), środowiska dziennikarskie potępili brak przygotowania redaktora do rozmowy i pochopny wybór gościa, etc. etc.
Idziesz do setek tysięcy ludzi, spodziewaj się krytyki. To nie jest "cancelowanie", ani ograniczanie wolności słowa. To jest właśnie doskonały przykład działania wolności słowa według jej założeń - program mógł pójść świat, a odbiorcy mogą na niego zareagować.
A i tak, według mnie, najgorsze jest to, że redaktor sobie zaprosi takiego gościa, któremu naklepanie głupot zajmie 5/10/30 minut, a potem odkręcanie tego zajmuje faktycznemu specowi 2/3/5 razy tyle czasu. A zasięg takie materiału będzie dużo mniejszy i masa ludzi zostanie z błędną informacją, którą ktoś puścił świat z chciwości, chęci zaistnienia albo zwykłej, ludzkiej głupoty
1
@fotohobby Nihil novi. Te same argumenty są wyciągane przeciw Francuzom afrykańskiego pochodzenia (najczęściej z kolonii francuskich. Dziwne nie?) czy Anglikom pochodzenia indyjskiego lub nigeryjskiego (tu też kolonie). Żyją tam od pokoleń, 2/3 generacja to praktycznie tubylcy, tyle że innym poziomem melaniny. Ja nie wiem, czasami odnoszę wrażenie, że ludzie myślą, że granicę są zamknięte i się narody nie mieszają praktycznie od zawsze.
1
@draxidox Mmm, otyła osoba ubrana w sportowe ciuchy, wskazując że pewnie będzie wykonywała jakąś aktywność fizyczną. No faktycznie, promowanie otyłości. Nie rozumiem problemu. Mają ćwiczyć w workach po ziemniakach? Czy nie mają ćwiczyć i nie kupować odzieży sportowej i dalej być niezdrowi żebyś mógł się z nich śmiać?
0
@Herbert Jest to fake news z tego powodu, że to nie reagujący (tu redaktor fcbarca.com) jest zobowiązany udowodnić, że te informacje są nieprawdziwe, tylko jednostka postująca te kocopoły jest zobowiązana podeprzeć swoje rewelacje jakimkolwiek wiarygodnym źródłem. Więc dopóki nie będzie to potwierdzone czymś więcej niż "trust me, bro", to ten "news" nie jest wart prądu zmarnowanego żeby go wyświetlić
0
@Pawlak1992 Bo ta obelga jest niestety nierozerwalnie połączona z kolorem skóry, przez setki lat rasistowskiej retortyki. Udawanie, że tak nie jest tego nie zmieni. Nie ma problemu za wytykaniem Viniciusowi jego słów i czynów - bycia cwaniakiem i podżegaczem na boisku i poza nim, czy zachowywania się jak bachor (scena którą odwalił przy zmianie wybitnie to pokazuje). Ba, niech kibice z trybun mu o tym przypominają. Ale wyzywanie go od małp czy małpie odgłosy z trybun jest słabe. Nazwałbym to wręcz świadomym zniżaniem się do poziomu "nieeleganckich" (delikatnie mówiąc) zachowań Brazylijczyka. Też byś był taki niewzruszony jakby na Lewandowskiego i Szczęsnego krzyczeli z trybun, że są złodziejami i ochlejami bo z Polski?
0
@Marcelinho132 Nawet jeżeli bym się zgodził, to uważasz że powinni robić w wywiadzie dla mediów, czy w szatni? Bo według mnie takie "temperowanie" organizowane publicznie raczej negatywny efekt
11
@sakuo Niestety, drogi użytkowniku, z Twojej wypowiedzi, że masz wszystko przeciwko. Argument, że "wszystko okej, ale nie chce tego oglądać" jest, za przeproszeniem, z dupy. A ja mogę nie chcieć oglądać par heteroseksualnych wymieniających ślinę na przystanku autobusowym, bo uważam to za nieestetyczne. Ale prawo im tego nie zabrania, ja też nie będę, niech żyją i się cieszą miłością.
I nie, widok dwóch kolesi idących za rękę po deptaku nie zbałamuci Twoich dzieci. Jeżeli któreś z nich jest homoseksualistą, to już jest dawno "po ptakach". Możesz próbować je kontrolować, możesz je zamknąć w piwnicy, ale tylko je skrzywdzisz, a orientacji nie zmienisz, bo to nie jest kwestia wyboru. Jedynie działanie w tym kierunku (np. wejście w związek z osobą tej samej płci) jest czynnym wyborem, orientację mamy wbudowaną.
A jeżeli Ty, na taki widok na ulicy, nie będziesz potrafił wyjaśnić swojej latorośli, że miłość między ludźmi przybiera wiele postaci, i że należy ją celebrować, tak jak ich rodzice pielęgnują swoją miłość do siebie i do swoich dzieci, to problem jest z tobą, a nie z tymi panami na ulicy.
I nie, nie mamy tylko dwóch płci. Temat jest zdecydowanie bardziej skomplikowany, ale to pozostawiam już Tobie do doedukowania się. Czego pewnie nie zrobisz, ale na to już nic nie mogę
0
@PatrychoO Wadą jest jakiekolwiek poparcie dla Konfederacji i Brauna. O, dodałem też swój komentarz nie poparty żadnym merytoryczną treścią tylko własnym animozjami do poszczególnych partii. Łał, uczestniczę w dyskusji
1
@Smrodek Ciekawy argument z tą etymologią, ale zwróć uwagę na fakt, że hasła w języku opisują zastane przedmioty/zjawiska/itd. a nie je tworzą. Najpierw jest rzecz, później tworzymy słowo, które ją opisuje. Te definicje zmieniają się w czasie, razem ze zmieniającym się światem otaczającym. A język, który nie zmienia się (poprzez zmienianie lub dodawanie pojęć) wraz z opisywanym światem jest językiem martwym (patrz łacina).
Dlatego też, jeżeli w Polsce wprowadzono by możliwość zawierania małżeństw par jednopłciowych, definicja po prostu zmieniłaby się naturalnie na "związek dwóch osób, zawarty w świetle prawa" etc. (uprzedzając uwagę - definicja małżeństwa kościelnego pewnie by się nie zmieniła, ale to świadczy o naturze instytucji religijne, które nie reprezentuje całości społeczeństwa).
Pomyśl o tym, ile słów (nie tylko w języku polskim) oznacza obecnie coś, co kompletnie nijak ma się do ich pierwotnego znaczenia. Bo ta tak to działa - człowiek tworzy język aby opisywać świat otaczający, a nie język tworzy świat, który otacza człowieka
0
@adaskow Tak jak się zgadzam, że ten styl pisania nagłówków jest irytujący (chociaż tutaj nie ma mojego "ulubionego" "X pokazał Y", które IMO brzmi strasznie nienaturalnie), tak nie celowałbym tu z krytyką w redakcję. Kiedyś tak nie było, bo warunki finansowej w tej przestrzeni były inne. Z obserwacji innych portali wygląda to dla mnie tak, że albo zachęcasz użytkownika do przeklikania żeby pokazać mu reklamy na dwóch stronach, albo ładujesz wielkie reklamy na całą stronę (patrz filmweb), albo przechodzisz na płatny dostęp do treści. Albo zwijasz biznes, bo nie chcesz/nie możesz do niego dokładać. Według mnie, obecny system jest kijowy, ale lepszy od alternatyw, szczególnie że dostajesz zawartość niesamowicie szybko i lepiej przygotowaną niż od randomów na twitterze.
Natomiast, jakby ktoś tu wpadł na system płatny + reklamy (tak jak robią portale niektórych gazet), to mógłbym przyznać, że to przegięcie i przestał odwiedzać stronę
2
@OBSERWATOR2021 Ale ja przepraszam bardzo, edukacja seksualna (uuu, straszne określenie) jest wybitnie częścią nauczania o zdrowiu fizycznym, psychicznym i społecznym (i właściwie trochę o aktywności fizycznej). Udawanie, że seksualność ludzka nie istnieje prowadzi donikąd.
Co więcej, nie pijąc do Ciebie bezpośrednio, wielu najzagorzalszych przeciwników edukacji seksualnej w szkołach ma potem najwięcej do powiedzenia o tym jak bardzo zepsute są relacje seksualne wśród młodzieży (a to wczesne ciąże, a to różnie pojmowana "rozwiązłość", a to ogólny brak odpowiedzialności za efekty wykorzystywania organów płciowych do ich głównego przeznaczenia). I trochę mają rację, są z tym problemy. A główny źródłem tych problemów jest niewiedza - młodzież w wieku, w którym zaczyna uprawiać seks nie ma pojęcia o tym jak się zachodzi w ciążę, nie wiedzą jak praktykować bezpieczny seks (bo, olaboga, ludzie robią dla przyjemności a nie tylko prokreacji), ba, nie wiedzą jak ubrać prezerwatywę. No do jasnej cholery, odpowiedzialne państwo powinno zadbać o takie tematy. I nie wyskakuj mi tu proszę z "niech decydują rodzice". Rodzice bardzo często albo mają problemy z przeprowadzaniem takich rozmów ze swoimi pociechami (zrozumiałe, niezręczny temat dla wielu), albo, co gorsza, sami tych rzeczy wiedzą.
Plus, takie zajęcia powinny zawierać też tematy dotyczące wykorzystywania seksualnego, bo to niestety jest coś, co dotyka dzieci i młodzieży w każdym wieku. I powinny one wiedzieć jak się przed tym strzec, lub jak powiadomić odpowiednią osobę jeżeli już się stanie.
Także nie, wycinanie edukacji seksualnej z tego programu wcale by go nie polepszyło, tylko właśnie pozbawiło go szalenie ważnej części dotyczącej elementu życia każdego człowieka.
A w bonusie, skoro już powyciągałeś najbardziej oczywiste "argumenty":
- nie, nikt na takich zajęciach, nie "uczy dzieci masturbacji". Natomiast jak najbardziej przekazuje wiedzą o tym jak zmieniają się ich ciała, czego efektem jest również pojawienie się popędu i tegoż konsekwencje (tak jest nawet na tym mitycznym "zachodzie", który tak się ma do rzeczywistości jak legendarny "kolega który jest gejem/czarny/etc.)
- nikt rozsądny nie twierdzi, że jest 1500 płci. Ale na pewno są więcej niż dwie, bo XX i XY to nie są jedyne opcje. Natomiast jeżeli chodzi o płeć społeczną, to tak samo jak żeśmy sobie społecznie wymyślili, że dziewczynki chodzą na różowo a chłopcy na niebiesko (BTW relatywnie nowy pomysł, jakiś czas temu było odwrotnie; patrz też - buty na obcasach), to sobie mogą ludzie wymyślać co im się żywnie podoba, bo mężczyzna i kobieta to określenia opisowe, nie przepisowe
- aborcja jest rzeczą, która się dzieje, nieważne jak bardzo środowiska konserwatywne będą zatykać uszy i krzyczeć, że tak nie jest. Chowanie tematu pod obrus nie sprawi, że zniknie, ani że się młodzież o nim nie dowie. Jak już jak jest, to lepiej żeby w pewnym wieku młodzież wiedziała o co chodzi i miała chociaż podstawy do tego żeby zabierać się do tematu w sposób nie zagrażający życiu i zdrowiu
- zmiana płci - patrz wyżej. Temat się dzieje, są do tego specjalnie jednostki medyczne. Wyprzedzając kolejny argument z dupy - nie nikt nie daje dzieciom hormonów bez długotrwałych konsultacji i obserwacji. Nie, nikt również nie przeprowadza żadnych zabiegów, do tego trzeba mieć odpowiedni wiek lub zgodę rodzica (a i to też od pewnego wieku), plus ww. środki zapobiegawcze. A jeżeli wygrzebiesz gdzieś źródło, że jest jakiś konował, który łamie te zasady, to znaczy tylko tyle, że taki człowiek powinien zostać bezzwłocznie i bezzwrotnie pozbawiony prawa do wykonywania zawodu.
I na koniec, chciałbym podbić komentarz @Jacob9402 . Szczera wypowiedź, człowieka który nie może zrozumieć drugiej strony, ale wciąż próbuje. To już któryś z rzędu naprawdę wartościowy komentarz w dyskusji tego kalibru, który zostaje płynnie pominięty przez resztę użytkowników (IMO bo nie wpasowuje się w przerzucanie inwektywami). A szkoda
1
@ini_barca W większości się z Tobą zgadzam. Założeniem FFP jest zrównoważony rozwój hiszpańskiej piłki i myślę, że też trochę zachęta żeby sięgać po piłkarzy ze szkółek albo niższych lig (bo to też potencjalnie wzmacnia reprezentację Hiszpani). Jak widać ta strategia jakoś tam działa, bo Barcelona naszpikowana wychowankami (i Pedrim) wygrywa krajowy tryplet i kończy Ligę Mistrzów na półfinale. Inne hiszpańskie kluby również zaznaczają swoją obecność w europejskich rozgrywkach. Stwierdziłbym jedynie, że tak jak Premier League przegina w jedną stronę, tak La Liga trochę przegina w drugą - dobra jest polityka patrząca w przyszłość, ale wydaje się, że coś musi być nie tak, jeżeli połowa transferów w tym sezonie nie została jeszcze zarejestrowana z powodu problemów klubów z FFP.
1
@Metempsychosis
1. W czasie najgorszego zanieczyszczenia w Londynie (od rewolucji przemysłowej poczynając) nikt nie myślał o efektach wyrzucania takiej ilości syfu do powietrza, tylko o trzepaniu kasiory. Londyńczycy powalczyli o czystsze powietrze w mieście, wprowadzając np. ULEZ (na który też spora grupa narzeka), ale efekty jak zauważyłeś są. A ekolodzy nadają na ten temat, bo pomimo tego, że ludzie odczuwają poprawę na własnych płucach, dalej jęczą na np. strefy bez samochodów.
2. Nie masz ograniczać, czy nawet zabijać przemysłu w Europie, ale trzeba mądrze zarządzać kwestiami ekologicznymi, bo przemysł ci będzie hulał, ale ludzie już gorzej. Należy tu ważyć pomiędzy zyskami teraz a opcją na robienie czegokolwiek w przyszłości. Przy zmianach klimatu i zajeżdżaniu ziem rolnych to rolnicy może zyskają coś teraz, ale za kilka generacji już im nic na ich polu nie wyrośnie.
3. W UE proponuje się regularnie różne projekty ekologicznie, inicjatyw oddolnych jest też pełno (nowych technologii, metod uprawy roli i hodowli zwierząt, etc.). Ale jak przychodzi co do czego to bauery wyjeżdżają traktorami na drogi, a zbieracze elektoratu im przyklaskują i robią co mogą żeby eko inicjatywy blokować.
1
@Death_voice Nie mam zamiaru się wikłać w tą wielką dyskusję, ale mam dwie uwagi, które muszę dodać:
"W Niemczech dochodzi do średnio 2 gwałtów grupowych dziennie. To ma niezaprzeczalnie związek z imigracją. Nie wiem co w was powoduje takie wypieranie faktów takich jak te."
Fakt, że znalazłeś dwa słupki, które poszły w górę w mniej więcej tym samym czasie, nie znaczy, że ich wzrost jest powiązany. Nie mówię, że takiego związku nie ma, ale bardzo łatwo w ten sposób wyciągać pochopne (i potencjalnie błędne) wnioski. Takim rozumowanie można dojść do tak absurdalnych wniosków, jak np. wzrost zbiorów jabłek na jesień 20XX spowodował wzrost sprzedaży Volkswagen, bo akurat oba poszły w górę w tym samym czasie.
"Tania siła robocza zaniża im pensje ku uciesze wielkiego kapitału, a do tego już wspomniany spadek bezpieczeństwa i wzrost przestępczości. Tego drugiego bogacze nie odczuwają aż tak w swoich strzeżonych osiedlach, więc o tyle łatwiej jest im wspierać masową migrację i udawać, że nie ma problemu."
Generalnie prawda, ale to jest problem z oddziaływaniem późnego kapitalizmu a nie imigrantami jako takimi. Nic dziwnego, że Polacy nie chcą brać pracy za stawkę, która nie pozwoli im godnie żyć, a ktoś z kraju uboższego chapnie ją bez zastanowienia i będzie słał siano do domu (nota bene, tak jak my jeździliśmy masowo do Wielkiej Brytanii). Natomiast Twój wcześniejszy komentarz na temat (parafrazuje) "przyklaskujących lewaków" jest mocno chybiony, bo trudno o grupę społeczną bardziej negatywnie nastawioną do "wielkiego kapitału" i jego wyzysku jednostki w imię podbijanie słupków na chwałę udziałowców.
6
@Klejnot_Nilu "10 lat temu kobiet nie obchodziło czy będą mogły wyskrobać upośledzone dziecko, a przyrost naturalny i tak był ujemny." - weź ty, człowieku mam nadzieję rozumny, porozmawiaj najpierw z paroma różnymi kobietami, a potem dopiero spróbuj wyskakiwać z takimi głupotami. Bo to już jest poziom Czarnka pitolącego, że aborcja jest nieistotnym tematem, bo co piekarzy to obchodzi. Jakby od pracy piekarni zanikały jajniki i usychały gonady.
10 lat temu to jeszcze nie ciemnogród z większością w sejmie nie zdążył zdeptać i tak już chwiejnego kompromisu, to i problem nie był taki ważki, bo jakieś poczucie bezpieczeństwa dla samych zainteresowanych było.
A przy okazji - wybacz, ale nie możesz sobie tak po prostu przekierowywać dyskusji w takie ramy jakie są Ci wygodne. Koledzy już wcześniej dość jasno przyznali, że sama regulacja aborcji nie jest odpowiedzią na kwestię przyrostu, ale jest jedną z wielu elementów problemu.
Tak jak zarobki, inflacja, dostęp do mieszkań, dostęp do medycyny prenatanlnej, etc. etc. ad infinitum. Nie da się tego tak prostu do ograniczyć do jednej kwestii, żeby pasowało pod tezę.
W ogóle, w mojej opinii, bez przywalania się do Ciebie osobiście w tym momencie, takie rozumowanie jest symptomem popularnej znowu "polityki prostych rozwiązań". Wycelowanych elegancko w statystycznego Polaka, który nie ma siły czy chęci zagłębiania się w różne tematy polityczne, ekonomiczne czy społeczne złotych środków na wszelkie problemy. Które brzmią fajnie i ładnie jak się usłyszy, ale rozpadają się jak domek z kart przy rozpoznaniu, że problem jest bardziej złożony niż się wydawało. A potem wychodzi, że pod spodem jest jeszcze cały lodowiec powiązanych tematów.
Próbowaliśmy tak, dajemy 800+ rodzicom. Z wierzchu, nie powiem, niegłupi pomysł, ogólnie nie mam problemu ze wspieraniem młodych rodzin. Problem w tym, że to tylko elegancka zapchajdziura i kiełbasa wyborcza, która w dłuższej perspektywie problemu nie rozwiąże, jeżeli nie rozwiąże się problemów zródłowych.
3
@IronMan43 Gówno, za przeproszeniem, był socjalistą. NSDAP było partią socjalistyczną tylko do wygrania wyborów. Jak tylko się dopchali do stołka, to wszystkie przejawy "socjalizmu" czy "lewicowości" poleciały do komory gazowej, poczynając od likwidacji związków zawodowych. W ogóle, cała ta argumentacja pt. "a tfu z tymi lewakami, wszystkie najgorsze szuje to lewaki" jest tak do dupy jak krótkowzroczna. To, że socjalizm czy komunizm to z założenia systemy lewicowe (chociaż IMO rozdział prawo/lewo jest tak definicyjnie rozmyty, że obecnie traci wszelkie znaczenie), nie znaczy że ich implementacje takie były. Co zaczynało się jako systemy niby skierowane na dobro obywatela, bardzo szybko przestawały takie być, aby finalnie skupić władzę w rękach despotycznego lidera i jego przydupasów. Nijak się to ma do teoretycznych założeń żadnej z tych idei, ale fajnie można ludzi popodburzać jak przywiążesz politycznego przeciwnika do największych zbrodniarzy w historii. Szkoda tylko (dla przywiązującego), że nitka taka cienka.
A poza tym, żyjemy w kraju *socjal*demokratycznym, który opiekuje się swoimi obywatelami. Większość rozwiniętych nacji taki system ma. Można dyskutować na temat zakresu tej opieki, ale mam szczerą nadzieję, że nikt kto ma chociaż gram w empatii w sobie, nie stwierdzi, że nie powinniśmy mieć szerokiego dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej i wsparcia dla ludzi starszych i z różnych powód niepełnosprawnych.
A tak BTW - "chora poprawność polityczna" też jest IMO wygodnym określeniem na "obrzydliwy ten świat, nie mogę sobie już spokojnie publicznie wylewać nienawistnych pomyj na ludzi, których nie lubię/nie rozumiem (a właściwie to nie lubię bo nie rozumiem) i generalnie zachowywać się jak buc, bo się jeszcze ktoś obrazi i odgryzie". No do jasnej cholery, jak siejesz wiatr to zbierasz burzę.
2
@OBSERWATOR2021 Trumpa nie trzeba demonizować, jednocześnie jest na końcu lufy i podaje amunicję.
Brak wojny za jego kadencji nie ma nic wspólnego z nim, ani nie jest żadną jego zasługą (chyba, że liczymy to, że sam żadnej nie wywołał, to wtedy tak).
Wszelkie autorytarne kraje nie rzucały się na USA za Trump, bo wszelkim lokalny tyranom klękał chętnie do miecza przy każdej okazji. Wielkie show z wyjazdem do Korei Północnej przyniosło absolutnie nic, atomówki się tam dalej grzeją.
Plan zniszczenia ISIS był już wdrażany zanim Trump nawet zaczął kampanię wyborczą, za prezydentury Obamy. Trump za to był na stołku w dobrym momencie żeby spić smietankę po całej operacji. Trump w tamtym czasie w ogóle nie "bawił się" w wojsko, tylko w rzadkim przypływie rozsądku zostawił te tematy doświadczonym wojskowym, które je dowieźli przy okazje blokujące jego bardziej odklejone zapędy.
Prawda, Trump naciska na zwiększenie wydatków na obronność, ale grozi przy tym, że USA wyjdzie z NATO, jeżeli jego żądania nie zostaną spełnione. Tak żebyśmy wszyscy zostali z gaciami wokół kostek, ale on mógł podnieść ręce i powiedzieć, że przecież ostrzegał. Ten sam, cytuję, ponoć prorosyjski Trump, zagroził, że jeżeli dopcha się do stołka to wycofa wszelką pomoc dla Ukrainy. Podczas gdy jego poprzednik faktycznie nie rzucił wszystkiego co miał na Ukrainę, bo wiedział, że Rosja uznałaby to wypowiedzenie im wojny. A chyba nie trzeba tłumaczyć potencjalnych reperkusji czegoś takiego
2
@Peciak 1. Polecam się odkleić w końcu od słowa "obiektywny" bo żadna z wypowiedzi w tym wątku nie jest obiektywna i żadna kolejna nie będzie. W ogóle na tym forum (jak w internetach ogólnie), "obiektywny" stał się synonimem "zgadza się z moją opinią" i aż kole w oczy.
2. Argument na temat wieku był jednym z głównych przytyków republikanów do Bidena, pomimo tego, że jak wspomniałeś, dzieli go od Trumpa jedynie 3 lata. A teraz kiedy jest używany w drugą stronę to aż im czerwone czapki z głów spadają z oburzenia. Także trochę jesteśmy w piaskownicy, bo kocioł garnkowi przygania regularnie.
3. Musk ma bardzo krótką i wybiórczą pamięć. Pomijając fakt, że regularnie (tzn. kilka razy na dzień) wykorzystuje swoją platformę i podaje dalej niesprawdzone albo wręcz błędne informacje (jak jego ostatnie oburzenie nt. tworzenia rządu w Austrii, wskazujące na brak elementarnej wiedzy na temat systemu parlamentarnego tamże, czy w Europie w ogóle), to się deczko nie ogarnął, że tekst o "ostatnich wyborach" jest Trumpa.
Cytując za Guardianem, Trump powiedział w lipcu tego roku, na wiecu dla środowisk chrześcijańskich:
“Christians, get out and vote! Just this time – you won’t have to do it any more”
i
“You know what? It’ll be fixed! It’ll be fine. You won’t have to vote any more, my beautiful Christians,”
Po czym to powtórzył kilka dni później.
(https://www.theguardian.com/us-news/article/2024/jul/27/trump-speech-no-need-to-vote-future
https://www.theguardian.com/us-news/article/2024/jul/30/donald-trump-wont-have-to-vote-anymore-fox-interview
Także wracamy do kocioła i garnka.
A ja, subiektwynie oczywiście, nie uważam, że demokraci mieliby w jakikolwiek sposób zakopać instytucję wyborów. Jako grupa, nawet jeżeli mają na tym stracić (i stracili wielokrotnie) nie bawią się w takie ostentacyjnie brudne sztuczki. A z drugiej strony mamy ekipę, która obsadza sąd najwyższy skorumpowanymi sędzami (np. sędzia Thomas przyjmujący łapówki na lewo i prawo) i blokuje wszelkie ustawy, a jak wychodzi że mogły dać zysk obywatelowi, to wykorzystują niewiedzę statystycznego Amerykana i zwalają winę drugą stronę.
Nie żeby demokraci byli święci (bo nie są, są politykami), ale z drugiej strony ktoś komuś wybitnie pluje na łeb i oczekuje że będzie się cieszył z deszczu (vide ostatnie komentarze nt. Puerto Rico na wiecu Trumpa).
Plus Trump jest najzwyczajniej na świecie przestępcą i potrzebuj prezydentury żeby nie pójść do pierdla. Doskonały kandytat na "lider wolnego świata"
2
@Kgorecki2500 Jakby w stanach wybory były decydowane na podstawie procentu otrzymanych głosów a nie głosowania kolegium to Trump nigdy nie byłby prezydentem
4
@OBSERWATOR2021 Równy gość? Ty tak na poważnie?
Niezliczone afery, sprawy i wyroki za przestępstwa gospodarcze, łamanie praw pracownika i nie tylko to są cechy "równego gościa"?
Spłacanie gwiazdek porno ze środków z kampanii to oznaka "równego gościa"?
Walenie publicznie potężnych głupot i dezinformacji (np. sugestia, że kroplówka z środku antybakteryjnego to lek na COVID) to "dystans do siebie"?
A to są rzeczy, które mamy czarno na białym. Co z powiązaniami z różnymi "niesmacznymi" personami (jak Epstein) czy wydarzeniami (jak podburzania do najazdu na budynki rządowe za "przegrane" wybory)?
A nie pomnę już otwartej pogardzie wobec własnych potencjalnych wyborców. Koleś przedstawia się dobry chrześcijanin, a z Biblii wie tylko jak nadrukować i opchnąć z zyskiem. Albo jego człowiek, który na wiecu prosto ze sceny nazywa Puerto Rico "górą śmieci na ocenie", gdzie ci ludzie mogą przeważyć jeden ze swing states. Sam Trump mówiący na wiecu, że kiedy wygra to obywatele "już nigdy nie więcej nie będą musieli przejmować się głosowaniem".
Już nie wspominając o jego słabo ukrywanej potrzeby uznania ze strony dyktatorów takich jak Putin czy Kim Jong Un.
To jest tylko wierzchołek góry lodowej. Ale to wszystko znika, bo sobie wyszedł popierdolić na gali WWE?
Facet się nadaje najwyżej do robienia dalej trzody w telewizji jak kiedyś, ale ja bym mu nie dał nawet Żabki do zarządzania a co dopiero całego kraju