0

@pax
Przecież chyba jest oczywiste, że pewien spadek w trakcie lockdownu będzie, skoro wszyscy siedzą zamknięci, ale efekty są niewspółmierne do kosztów i względnie małe.
Nie da się i nie ma sensu wprowadzać lockdownu cały czas, a takie wprowadzanie i luzowanie na chwilę, bo już ludzie nie mają za co żyć i im odbija, nie ma sensu. Należy się pogodzić, że zachorowanie będą utrzymywały się na pewnym poziomie i leczyć chorych, bez żadnych okresowych czy stałych lockdownów.
Lepiej zmniejszyć liczbę zakażeń o przykładowe, wspomniane przez Ciebie 25% i doprowadzać kraj do ruiny, a ludziom niszczyć życia czy nie zmniejszać, ale za to żyć normalnie? Ten 25-procentowy spadek zakażonych w skali kraju to bardzo mała część.

Takie ogólne porównanie między państwami ma sens, bo pokazuje, że brak lockdownów nie prowadzi do rzezi.
Akurat Twoją argumentację skutecznie zbijałem, ale niestety albo obracałeś kota ogonem albo jej nie rozumiałeś.
Co do poziomu, to Ty zacząłeś bez powodu wyzywać mnie od dzieciaka. Ja jedynie używam trafnych porównań i obiektywnie wyrażam się na temat Twojego stanu intelektualnego.
To bardzo śmieszne, że covidianie, którzy najchętniej nosiliby po kilka maseczek na raz, ludzi wątpiących w sens obostrzeń nazywają foliarzami i sugerują, że zasłaniają się aluminium, podczas gdy to covidianie wierzą w cudowną moc szmat na twarzy.
Tu Ci jeszcze odpisałem, bo ten komentarz pojawił się w międzyczasie, ale skoro progresu nie ma to moja decyzja z poprzedniej mojej odpowiedzi pozostanie bez zmian.
Ty to chyba musisz nie mieć życia, że tak chętnie urządzałbyś je innym i popierasz psucie jego smaku poprzez lockdowny, więc na pewno jeszcze odpiszesz, ale mi już szkoda czasu na tę bezproduktywną dyskusję. Mam nadzieję, że przynajmniej inni poczytają i zobaczą jak argumenty covidian padają w starciu z logiką.

0

@pax Wykazałem Twoje braki intelektualne, pokazałem, że zupełnie nie rozumiesz tego, co czytasz, a Ty mi zarzucasz obrażanie Ciebie. Przecież dałeś mi wyraźne podstawy do stwierdzenia, że masz problemy zarówno z logiką jak i czytaniem ze zrozumieniem, skoro znowu nie wiesz dlaczego wykpiłem Twoje przypomnienie o tym, że dyskutujemy o sytuacji w Polsce. Po raz kolejny nie będę tłumaczył po co porównywałem daną liczbę w odniesieniu do różnych skal, bo znowu nie zrozumiesz i będziesz pisał o czymś innym.
Owszem, samochód bez przeglądu ma lockdown, ale nijak ma się to do covidowego lockdownu, ponieważ przy covidowym każdy jest nim objęty z góry (oprócz oczywiście pisowców, np dzisiaj obchodzących pewną rocznicę), niezależnie czy faktycznie zaraża czy nie, więc kto tu ma problemy z myśleniem?
Na drodze eliminujemy faktyczne zagrożenia (przykład Twojego zapadnięcia asfaltu), a w panice covidowej ad hoc blokowane jest wszystko. Z jakiej racji zdrowa osoba ma zakaz chodzenia na siłownię czy do restauracji i musi chodzić w masce, skoro nie ma dowodów, że zaraża?!
Gdyby drogi traktować tak jak covida to by zamknięto nie tylko wadliwe odcinki, ale całą sieć dróg, bo "nie wiadomo czy coś się zaraz nie stanie". Przecież właśnie logika obostrzeń covidowych jest w tym stylu "nie wiadomo czy nie zarażasz, bo możesz być bezobjawowy". Zatem, mój argument o tym, że rodzaj zagrożenia nie ma znaczenia, a problemem jest wylewania dziecka z kąpielą, bo gdzieś może wystąpić zagrożenie, nieważne z jak małym prawdopodobieństwem, jest jak jak najbardziej trafiony. Niestety, znowu zrozumienie tego Ciebie przerosło, ale może teraz się uda =D
Nie odniosłeś się do mojego hipotetycznego przykładu porównania prawdopodobieństwa dla różnych zagrożeń, bo nie potrafisz go merytorycznie obalić. Skoro nie rozumiesz po co przywołałem zagrożenia różnego rodzaju, a skupiasz się na tym, że tu wirus, a tu snajper, bez zrozumienia meritum, to pozostaje mi współczuć Twojej głupoty, ale pewnie jako pisowski urzędas nawet z takimi brakami intelektualnymi jakąś karierę zrobisz.
Już więcej nie uraczę Cię odpowiedzią, skoro nie rozumiesz sensu moich wypowiedzi. Nie będę kontynuował gry w szachy z gołębiem.
Załóż nawet 4 maski, żyj i żryj, ale daj żyć innym.

0

@pax Niestety jesteś żywym dowodem na to, że nie z każdym da się dyskutować na poziomie. Ze względu na swoje ograniczenia intelektualne nie rozumiesz moich argumentów i wydaje Ci się, że błyskotliwie je zbijasz, a rzeczywistość jest dla Ciebie o wiele smutniejsza. Mógłbym Twoje argumenty skwitować krótkim "xD", bo tak naprawdę tyle są warte, ale jeszcze się pomęczę i spróbuję Ci wyjaśnić błędy Twojego rozumowania.
Po pierwsze, widać, że Ty omijałeś zarówno lekcje matematyki jak i logiki, może ogólnie nawet szkołę omijałeś. Znaczenie tych przykładowych 50 tysięcy pokazane w różnej skali miało na celu pokazanie Ci, że właśnie skala ma znaczenie, a sama liczba bezwzględna mówi niewiele. Ty ewidentnie tego nie zrozumiałeś, skoro odkrywczo piszesz, że rozmawiamy o Polsce.
To w jaki sposób dane zagrożenie czyha na ludzi nie ma żadnego znaczenia. Kwestia czy warto ograniczać innym wolność, demolować życie w kraju z powodu tego zagrożenia. Nie ma żadnej różnicy czy rozmawiamy o chorobie zakaźnej czy o wypadkach - chodzi o to czy dla wyeliminowania bądź zmniejszenia zagrożenia, którego wystąpienie jest bardzo niskie, warto niszczyć życie całego społeczeństwa. Gdyby wprowadzić lockdown na drogach to przecież również spadłaby liczba wypadków, rannych i zabitych, mimo że zagrożenie jest przenoszone w inny sposób. Biorąc pod uwagę inne straty, oczywiście efekty tego lockdownu "drogowego " byłyby opłakane. Tak samo jest z lockdownem związanym z covidem. Jakie ma znaczenie czy mała szansa wystąpienia zagrożenia dotyczy choroby zakaźnej czy czego innego? Czy jeśli w okolicy grasowaliby snajperzy i szansa bycia zastrzelonym byłaby na poziomie 10%, a szansa zgonu z powody covid nawet na poziomie założonym przez Ciebie, czyli 2,25% to nadal bardziej bałbyś się covida, bo nim się można zarazić, a ołowianą kulą nie?

Dlaczego moja wolność ma być ograniczana przez nieudolność polityków? To nie moja wina, że tzw służba zdrowia jest niewydolna. Ponadto, skupiono się na jednym zagrożeniu, olewając inne choroby, co jest skandalem i za to powinny posypać się głowy.
Próba rozciągnięcia liczby zakażonych i zmarłych na całą populację jest idiotyczna. Część społeczeństwa ma wysoką odporność i nie jest podatna na tę chorobę (znajomy lekarz stwierdził wręcz, że mniejszość na poziomie 15-20% jest podatna), a po drugie wirus musiałby dostać dużo więcej czasu, by można było sprawdzić czy zarazi w sposób liniowy, tak jak to przedstawiłeś. O wiele szybciej by wygasł lub po prostu zaczął zarażać z powrotem tych samych ludzi, którzy są podatni. No właśnie, czy 2,25% szansy na śmierć (już pomijając, że jest to efekt Twojego "przedłużenia" epidemii w sposób liniowy) jest argumentem, by niszczyć życie w każdym jego aspekcie?! Strach wychodzić z domu i robić cokolwiek, także w czasach przed pandemią.

To teraz w odniesieniu do Twoich rewelacji na temat Szwecji. Zgodnie z danymi wyświetlanymi w Google, liczba zakażeń w tym kraju od początku epidemii: 857 tysięcy, liczba ludności: 10 mln, czyli zaraziło się około 8,6% ludności.
Brazylia, zakażenia: 13,4 mln, ludność: 210 mln, czyli zarażeni stanowią około 6,4%. To wszystko bez lockdownów.
Polska, zakażenia: 2,53 mln, ludność: 38 mln, zarażeni to około 6,6% całości.
Teraz widzisz? Polska ponosząca koszty lockdownu i dewastacji życia społecznego, towarzyskiego czy rodzinnego ma proporcjonalnie więcej zakażeń niż Brazylia, która tych kosztów nie poniosła i trochę mniej niż Szwecja, która również nie szkodziła sobie lockdownem. Pewnie jako matematyczny ignorant napiszesz, że przecież w Brazylii zmarło więcej ludzi ogółem, bo liczby bezwzględne najważniejsze, a tymi procentami to pomijam niewygodne dla mojej argumentacji fakty =D

Twoje pisanie o logice to tak samo, jakby prostytutka pisała o cnocie.
Jeszcze ta wiara w skuteczność maseczek. Przecież ten wirus jest na tyle małych rozmiarów, że to dla niego żadna bariera, więc wpływ przymusu maseczkowego na liczbę zakażeń jest pomijalnie mały. Zamiast tego zmusza się ludzi do samopodduszania. Przeprowadzano badania, z których wynika, że przez to pod maseczką gromadzi się znaczna ilość dwutlenku węgla, co prowadzi także do obniżenia możliwości intelektualnych. Twoje wypowiedzi pozwalają mi domniemywać, że nosisz maseczkę cały czas i nawet w niej śpisz.

0

@pax
To powiedz mi jaką informację niesie np liczba 50 tysięcy zabitych bez odniesienia do konkretnej liczby osób?
50 tysięcy w skali np województwa to dużo, w skali kraju trochę mniej, w skali Europy jeszcze mniej, a w skali świata to kropla w morzu. Dlatego ważne jest jaki % ogólnej liczby zakażonych stanowią ciężkie przypadki, a nie ich liczba bezwzględna, sama liczba bezwzględna, jak udowodniłem, niewiele mówi. Liczba kilkaset zrobi wrażenie w mediach, ale właśnie należy analizować informację o jak dużym prawdopodobieństwie niesie ta liczba, a nie jak dziecko podniecać się "o! ale dużo! więcej niż 100, a ja umiem liczyć tylko do 100" :D
Nie ma dowodów, że te "specjalne procedury" są skuteczne. Lockdown, maseczki? Przecież mamy porównanie z krajami, które lockdownu nie wprowadziły, nie wprowadziły bzdurnego obowiązku noszenia maseczek nawet na dworze i Polska ma większą lub podobną liczbę zakażeń i zgonów co te kraje, proporcjonalnie do liczby mieszkańców. Z tego wynika, że te obostrzenia są nieskuteczne.
I dlaczego te liczby, 2,5 mln i 57 tys., robią na Tobie wrażenie? Bo jesteś matematycznym ignorantem i nie znasz procentów? Przecież 2,5 mln zakażonych to mniej niż 10 procent ogólnej liczby chorych. Poza tym, "zakażenie" oznacza jedynie pozytywny wynik testu na covid, większość z tych osób nawet tego nie odczuła lub przeszła lekko. Z kolei 57 tysięcy w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców (38 mln) oznacza, że prawdopodobieństwo śmierci na skutek zakażenia covid-19 wynosi 0,15%. No naprawdę, największe zagrożenie ze wszystkich możliwych.
Czy szansa zgonu w wysokości 0,15% upoważnia do demolowania życia w całym kraju?! Stosując tę logikę zakażmy ruchu samochodowego, pracy (w końcu wypadki tam też się zdarzają, możliwe, że śmiertelnym ulega więcej niż 0,15% pracowników), wychodzenia z domu czy uprawiania sportu, także gdy nie ma epidemii, bo można sobie zrobić krzywdę.

0

@pax To nie są żadne teorie spiskowe - przecież te listy beneficjentów grantów nie są tajemnicą. Właśnie o to pewnym ludziom chodzi, by każde wątpliwości co do ich dobrych intencji nazywać "teoriami spiskowymi", by nikt za bardzo nie drążył tematu i dał im w spokoju zarabiać na pandemii.
Co do liczby osób pod respiratorami, nie liczby bezwzględne są tu ważne, lecz jaka część osób pozytywnym wynikiem trafia do szpitali, a jaka pod respirator. Przecież, gdy zakażenia były na poziomie ponad 20 tysięcy to zajętość miejsc zwiększała się o zaledwie 1000-2000, więc chyba więcej wyjaśnień nie potrzebujesz. Chyba, że potrzebujesz wrócić do szkoły celem przypomnienia sobie ułamków, by zrozumieć o co tu chodzi =D
No i na kolejne Twoje pytanie znowu mogę odpowiedzieć: procenty! Ile, w stosunku do całkowitej liczby żyjących w kraju, osób zachorowało, a ile jeszcze nie odczuło, że było chore lub nie zapadło na tę chorobę?
Twoje ostatnie pytanie jest kuriozalne. Nikt nie zabrania nikomu się chronić.

4

@Xxxbarca4ever Przecież tacy ludzie właśnie są u władzy aktualnie...

7

@Czarodziej1980
No pięknie, osoby krytykujące nielogiczne i nieskuteczne obostrzenia będziemy wrzucać do jednego worka z denialistami covidowymi.
Widać, że kolegę rozsierdziły logiczne argumenty przeciwników lockdownu i postanowił "wygrać" walkę w sposób właściwy dla lewej strony sceny politycznej - przez siłowe zamknięcie ust przeciwnikom.
Co do ostatniej części Twojej wypowiedzi - jakim prawem osoba płacąca składki na ochronę zdrowia ma zostać ich pozbawiona za swoje poglądy?! Już wystarczy, że aktualnie publiczna "służba zdrowia" leci sobie w kulki pod pretekstem zagrożenia covidem. Za co płacimy te składki (pod przymusem w dodatku)?

0

@Quavosk Wszystkie te argumenty anegdotyczne mające udowodnić, że wirus jest groźny/niegroźny są bez sensu, bo sposób przejścia tej choroby to sprawa indywidualna. Jest to kolejna choroba zakaźna i nie można z tego powodu demolować życia gospodarczego czy społecznego. Kto się jej obawia niech się chroni, a kto chce żyć i zarabiać normalnie niech również ma do tego prawo.
Robienie takiej szopki z powodu choroby, na którą statystycznie nie jest jeszcze specjalnie łatwo zachorować to gruba przesada. Jedyną zaletą tej sytuacji jest to, że niektórzy ludzie dowiedzieli się, że należy myć ręce i myślę, że zwiększone standardy higieniczne w miejscach publicznych, przedsiębiorstwach itp są jedynym sensownym pomysłem w tej sytuacji, wszelkie odgórne zamykanie życia gospodarczego, społecznego czy towarzyskiego jest nieskuteczne i wręcz szkodliwe dla zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego, mieszkańców Polski.
Nadmiarowe zgony są w większości spowodowane olewaniem innych chorób przez opiekę zdrowotną, dla której liczy się tylko "wirus celebryta", depresje spowodowane utratą pracy czy ograniczeniem kontaktów z innymi ludźmi, a także ogólnym pogorszeniem kondycji, gdyż miłościwie nam panujący socjaliści uznali, że sport jest niebezpieczny dla zdrowia.
Argumenty nakazujące zamienić się z lekarzem czy pielęgniarką chociaż na jeden dzień, by się przekonać jak ciężka to choroba, są kuriozalne. Raczej jest oczywiste, że do szpitali trafiają najcięższe przypadki, więc nie jest to grupa reprezentatywna dla danej choroby. O wiele więcej osób przechodzi to zakażenie w domu, będąc w lżejszym stanie.
Nie da się również ukryć, że media i tzw "eksperci", z których część jest na liście płac koncernów farmaceutycznych lub beneficjantami grantów sponsorowanych przez te podmioty, strasznie nadmuchują tę pandemię, przez co wydaje się ona większych rozmiarów niż jest w rzeczywistości. Przypadki ludzi pod respiratorami działają na wyobraźnię, ale należy brać pod uwagę fakt, że stanowią oni bardzo małą część zakażonych.
Podsumowując, niech każdy podejmuje lub zaniecha podejmowania środków ostrożności stosownie do swojej sytuacji życiowej, stanu zdrowia czy odporności i ponosi konsekwencje swoich decyzji, nie zmuszając innych do czynienia tego samego.

0

Po ostatnich popisach drużyny powinno się zmienić tradycję i zamiast po meczach domowych puszczać hymn klubu należałoby pomyśleć o zagraniu jakiegoś marsza żałobnego.

0

Oj, już może tego 1-0 nawet nie być xD

1

Trzeba naprawdę się postarać, by w kilka lat (przypominam, że jeszcze w 2015 ten klub wygrywał Ligę Mistrzów) tak drastycznie obniżyć loty. Wymęczone 1-0 (słownie: jeden do zera) z zespołem, który do tej pory stracił najwięcej bramek w całej lidze!

8

Sytuacja z faulem na Albie to kolejny dowód, że na niekompetencję hiszpańskich sędziów nawet wprowadzenie VARu nie jest w stanie pomóc. To tak jakby idiocie dać kalkulator, by poradził sobie z prostymi działaniami - i tak coś pochrzani :D

8

Ile jeszcze można tolerować tego chuderlaka w składzie?

2

@JohnBarça Dokładnie, ja na początku byłem bardzo sceptyczny wobec niego, wręcz irytowały mnie żądania wystawiania go w pierwszym składzie wysuwane na forum, ale on mnie przekonał do zmiany zdania swoją grą, mimo że to są krótkie epizody. Uważam, że tę małą ilość czasu jaką dostaje wykorzystuje praktycznie w 100% i z czystej uczciwości należy mu się szansa od początku. Oczywiście ten poniekąd ludzki argument nie mógłby być decydującym, gdyby piłkarze, których kosztem miałby wystąpić w pierwszym składzie, byli w świetnej formie, ale przecież każdy widzi, że dają drużynie niewiele, a wystawienie Puiga w pierwszej jedenastce byłoby korzystne przede wszystkim pod względem sportowym.

1

@Undertaker87 Dla mnie też takie deklaracje o nieliczeniu na któregoś gracza są kuriozalne, bo wtedy bez sensu jest trzymać go w swoim zespole. Nie dość, że zawodnik ma wtedy niskie morale, konkurencja na jego pozycji wie, że może grać piach, a i tak on nie zajmie ich miejsca w składzie, to jeszcze wpuszczając takiego zawodnika, gdy wynik jest niekorzystny, jakby licząc na to, że odmieni losy meczu, trener robi z siebie osobę niezrównoważoną.

0

@socha Nie zgodzę się, walką o pozycję byłoby przepchnięcie, a tu wyprowadził cios, zupełnie inaczej wyglądają przepychanki, a inaczej złośliwa lepa w okolice twarzy/szyi. Tu masz zupełnie inny ruch ręki niż przy normalnych starciach.

1

@nwchades Tylko, że to drugie zdanie to już nie jest z raportu sędziego, lecz ułożone przez autorkę lub jest tłumaczeniem z hiszpańskiej prasy. Zatem to raczej dziennikarze użyli złego sformułowania.

0

@socha Tylko czy uderzanie rywala w twarz jest walką o piłkę? To, że piłka była blisko nie oznacza, że takie zachowanie było elementem walki o nią, co innego przypadkowe uderzenie np barkiem czy nawet ręką, ale na bardziej "naturalnej" wysokości. Żeby nie było wątpliwości - obie sytuacje kwalifikują się na czerwoną kartkę.

1

@piieter Tylko to nie ma znaczenia, gdyż w myśl przepisów każdy umyślny atak na twarz powinien być karany czerwoną kartką. Zarówno w sytuacji Ramosa jak i Messiego należała się czerwona kartka. To czy było to w walce o piłkę czy bez powinno mieć jedynie wpływ na długość zawieszenia, chociaż zachowanie Ramosa również było bardzo niesportowe i mam wrażenie, że obecność piłki w pobliżu dała mu właśnie alibi i pretekst, by zdzielić Suareza - w końcu celowego uderzania rywala ręką w twarz nie da się logicznie podciągnąć pod walkę o piłkę, co innego przypadkowe uderzenie barkiem czy w sytuacji, gdy nie widziało się rywala.

2

@BarcaInfo
Mój komentarz zapewne po trochu nie spodoba się, ale i po części zyska pozytywny odbiór każdej z kłócących się tu stron, prawdopodobnie dlatego, że staram się podejść do tej sytuacji obiektywnie i na chłodno.
@Piotr,1985
To nie ma znaczenia z kim graliśmy, gdyż różnica w karaniu zawodników za podobne przewinienia pokazuje, że zespoły nie są równo traktowane. Oczywiście ta czerwona kartka dla Messiego raczej nie miała wpływu na losy meczu ze względu na czas, w którym się wydarzyła (chociaż w teorii mógłby w tej czy jeszcze w następnej akcji zdobyć bramkę). Z drugiej strony nie raz po takich akcjach Leo zdobywał bramki - gdyby Bask go nie blokował, Messi po otrzymaniu podania zwrotnego mógłby znaleźć się w sytuacji podobnej do tych, w których wielokrotnie zdobywał bramki po strzałach zza pola karnego. Siedzenie cicho, gdy jeszcze Mourinho oskarżał Barcę o bycie faworyzowaną przez sędziów, moim zdaniem, zbiera żniwo i sędzia, gdy nie jest pewny swojej decyzji, woli ją podjąć na niekorzyść FC Barcelony, gdyż takie decyzje są mniej oprotestowywane niż gdyby postąpił odwrotnie. Dlatego uważam, że pokazywanie podwójnych standardów sędziów ma sens i przedstawiciele klubu powinni to robić, by w przyszłości sędziowie wiedzieli, że ewentualne skrzywdzenie tego zespołu spotka się z reakcją.
@BarcaInfo W każdym razie za to zagranie należała się czerwona kartka, to, że w innym meczu Ramos za podobne zagranie dostał tylko żółtą niczego nie zmienia - po prostu sędzia karzący Ramosa jedynie upomnieniem popełnił błąd, a sędzia Manzano podjął prawidłową decyzję co do sankcji dla Messiego, ale powinien jeszcze dać żółtą kartkę Baskowi. Błędy arbitrów w jednym meczu nie mogą wpływać na decyzje arbitrów w kolejnych - mają sędziować zgodnie z zasadami, a nie na zasadzie precedensu.

Podsumowując, może i Baskowie nie zasłużyli na zwycięstwo za swój styl gry, ale futbol to nie łyżwiarstwo figurowe, że decydują noty za styl, tylko liczy się to co w sieci. Sędzia powinien częściej karać kartkami Basków, ale niekoniecznie wpłynęłoby to znacząco na obraz gry, najwyżej Marcelino musiałby dokonać zmian, by zdjąć z boiska graczy zagrożonych otrzymaniem drugiej żółtej kartki lub w końcu Athletic grałby w osłabieniu, co jednak nie gwarantowałoby zwycięstwa drużynie Koemana. Niestety, w grze FC Barcelony jest jeszcze wiele do poprawy i obawiam się, że to nie będzie jedyny sezon "przejściowy".

0

@Avser A to miałem dobre przeczucia =D

0

@Avser Czyja to ksywa? Mam kilka typów i domysłów, ale wolę się upewnić =D

0

@KokoVIB Nigdzie nie pisałem, że należy dawać oceny (tfu!) kolektywnie, natomiast chyba wyraźnie widać różnicę pomiędzy meczem, w którym dominujemy rywala, a takim, gdzie mecz jest wyrównany. Specjalnie przywołałem tu El Classico z 2010 roku, by pokazać różnicę pomiędzy występem Xaviego czy Iniesty w tamtym pamiętnym meczu, a grą de Jonga w ostatnim. Chyba się zgodzimy, że różnica jest znaczna. Ponadto, zastanawianie się nad najwyższą lub prawie najwyższą notą dla zawodnika, który sprokurował karnego i nie zdominował jakoś gry, nie decydował o kształcie meczu, jest jednak kuriozalne. Araujo wygląda na to, że zagrał dobry mecz i temu nie przeczę, ale 9 wydaje się przesadą. Gdy spojrzę na jego statystyki może będę wiedział więcej, bo na podstawie oglądanego meczu można odnieść pozytywne wrażenie co do jego gry, ale gdzieś tak na poziomie oceny 7-8. Odczucia są subiektywne, a liczba obiorów, przechwytów, wygranych pojedynków główkowych czy kluczowych interwencji na pewno pozwoli obiektywniej spojrzeć na jego mecz.
Zgadzam się, że redakcja przeważnie ocena na podstawie wrażeń ogólnych, spowodowanych wynikiem, np po pamiętnej porażce z Bayernem, Suarez, który chociaż powalczył i samodzielnie zdobył bramkę dostał niską ocenę przez resztę kolegów, którzy zawalili mecz. Gdyby tak samo zagrał w meczu wygranym jego ocena byłaby półtora do dwa razy wyższa. Natomiast, jak zawsze zresztą, bo nigdy wszyscy nie zagrają tak samo, tutaj widzę kilku zawodników, którzy zagrali poniżej poziomu, kilku trochę powyżej, a ogólnie mecz był "średnio-niezły", więc te "trochę powyżej" to zasługują na ocenę bliżej 8 niż 9-10.
Podsumowując, oczywiście rozliczamy zawodników indywidualnie, ale skoro ktoś lekko wyróżniał się w czasie niezłego meczu, to nie można oczekiwać, że otrzyma taką samą ocenę jak zawodnicy trzymający poziom podczas wybitnego meczu całego zespołu.

2

@Sienkiewko Eee tam, koneser zapachu własnego odbytu i tak nie zmieni hierarchii bramkarzy w reprezentacji Niemiec, choćby ter Stegen wyczyniał cuda w bramce, a Neuer zagrał słaby sezon.
Wystarczy przypomnieć sobie, kto zagrał w bramce Niemiec na mundialu 2018, mimo tego, że Neuer przez większość sezonu poprzedzającego tę imprezę leczył kontuzję, a Marc grał bardzo dobrze.

1

@KokoVIB Nie róbmy sobie żartów, trzeba zachować proporcje. Jeśli chcesz dawać 9-10 za taki mecz, który skończył się remisem i, może poza ter Stegenem, nikt nie rozegrał genialnego spotkania, to zabraknie skali na spotkania, w których drużyna zdemoluje rywala. Porównaj sobie ten mecz chociażby z manitą z Realem z 2010 roku - gdybyś tu rozdawał oceny 9-10, to jakimi ocenami określić grę tamtej drużyny? Przecież różnica w poziomach jest znacznie większa niż jedna ocena.
Za sprokurowanie karnego ocenę jednak trzeba obniżyć bardziej, bo to poważny błąd. Na obronę Holendra działa jednak to, że nie jestem przekonany co do słuszności tego karnego. Ponadto, nie zdominował jakoś rywala i aż tak seryjnie nie sypał kluczowymi podaniami, by dawać 9. Zobaczymy jakie statystyki przywoła redakcja. Może wydawać się, że jestem surowy, ale to wynika zapewne z tego, że mam odniesienie do meczów w wykonaniu Xaviego i Iniesty, a do nich jeszcze Holendrowi trochę brakuje.
MATS oczywiście zagrał fenomenalnie i konkurs to karnych to właściwie było jego show, ale 10 to należy zostawić na mecze z większym bombardowaniem naszej bramki.

0

@HavertzKai Stosując Twoją logikę to dziennikarze i tzw eksperci również nie mogliby oceniać gry piłkarzy, bo piłkarsko nie osiągnęli tego co oni. Idąc dalej to Messiego mógłby oceniać tylko on sam i Ronaldo i vice versa :D Każdy zainteresowany ma prawo oceniać grę danego piłkarza, zwłaszcza jeśli używa rzeczowych argumentów.

1

Tego chuderlawego parodystę należy odstawić na stałe od składu!

0

@barteq No i tym razem piszesz tylko ogólniki o propagandzie Konfy, a tak naprawdę nie udowodniłeś, w którym miejscu mydlą oczy. Nie wiem dlaczego uważasz, że nie jest możliwe zlikwidowanie niektórych podatków. Po drugie, skąd masz dane, że w grupie wyborców Konfy nie znajdują się i aktywni przedsiębiorcy po 30 lub 40. Ponadto, wiek nie decyduje o mądrości. Owszem, starszy człowiek ma większe doświadczenie życiowe, ale i poniekąd ma już swój świat, którego nie chce zburzyć i często nie dopuszcza do siebie nowych poglądów, o których wcześniej nie słyszał i dlatego tacy ludzie mogą wątpić w ideę państwa z niskimi podatkami, nawet prowadząc własną działalność od dłuższego czasu. Część przedsiębiorców może nie chcieć wolnego rynku również z tego powodu, że im się dobrze działa, gdy są różne układy, układziki; ponadto w państwie w pełni wolnorynkowym łatwo jest o powstanie nowej konkurencji biznesowej, w obecnym modelu to ryzyko jest mniejsze.
Owszem, sformułowanie z masakrowaniem już się trochę przejadły i nie są do końca poważne, ale liczy się dla mnie program, a nie PR. Gdyby największym problemem innych partii było zbyt młodzieżowe słownictwo używane w ich materiałach to Polska byłaby na zupełnie innym poziomie.
Gdzie Ty widzisz tę agresję? To, że nazwą rzeczy po imieniu nie znaczy, że jest to hejt i agresja. Wulgarność i agresję to miałeś na niedawnych protestach przeciw orzeczeniu TK.
Co do szufladkowania starszych ludzi, niestety nie jest ono nieuzasadnione, wystarczy posłuchać czym się kierują przy głosowaniu, a także jak marną wiedzą dysponują na temat działania państwa.
Ja się nie daję, kolego, ale widzę, że niestety Ty masz trochę braków w wiedzy na temat spraw, o których próbujesz się wypowiadać, ale może mozolnie zaczniesz zdobywać wiedzę i kiedyś rozwiniesz umiejętności logicznego myślenia.
Nie uważam Konfederacji za ideał, ideologicznie wręcz wolałbym ją bez skrzydła narodowców, ale spośród dostępnych jest to zdecydowanie najrozsądniejsza opcja, jako jedyni chcą zwiększyć wolność gospodarczą, obniżyć ucisk fiskalny, zlikwidować zbędną biurokrację. Po drugiej stronie są mniejsi lub więksi socjaliści - niestety PO przestała być partią liberalną gospodarczo po wygranych przez siebie wyborach. Hołownia natomiast robi karierę na swojej popularności, byciu twarzą z TV, a kompetencji w dziedzinie gospodarki czy polityki nie ma. Zachwycanie się nim dużej grupy ludzi i chęć głosowania na jego partię, bez znajomości jej składu, pokazuje głupotę demokracji. Także, mam świadomość jak to wszystko wygląda i nadal uważam, że bez sensu jest nie dać szansy partii, która jednak mocno różni się od reszty chcącej kosić od obywateli pieniądze w podatkach i traktować ich jak głupków, którym państwo musi się opiekować. Uważam, że te wady, które można zauważyć u Konfederatów są zrekompensowane korzyściami, które mogłoby przynieść wprowadzenie ich pomysłów w życie.

2

@barteq poświęciłem post lewicy, bo jeśli nie Konfederacja to zostają do wyboru różnej maści partie lewicowe - mniej lub bardziej. Hołownia jakoś w swoim programie nie miał uwolnienia gospodarki ani obniżki podatków czy likwidacji socjalu, więc jak najbardziej mogę go również zaliczać do lewicy. Skoro ktoś odrzuca partię prawicową to zostają mu różnej maści socjaliści i stąd moje "pociski" na lewicę, by pokazać, że, wbrew Twoim przekonaniom, to nie Konfederacja komuś chce ustawiać życie.
Co z tego, że każdy bardziej rozgarnięty wie, że podatki to syf, jak i tak potem najwięcej głosów zdobywają partie, które te podatki podwyższają? Z tego wynika, że mamy za mało rozgarniętych ludzi i dlatego trzeba trąbić o szkodliwości podatków, by więcej ludzi się obudziło. Jesteś też niekonsekwentny, najpierw przyznajesz, że podatki to syf, a potem piszesz, że Konfa bajki opowiada. Owszem, celują w młody elektorat, ale nie wciskają im kitu, po prostu starsze pokolenia są już owładnięte przekonaniem o konieczności istnienia socjalizmu, więc po części Konfederacja uznaje ich za straconych i stąd celowanie w młodych.
Ja się martwię tylko o siebie, więc mało mnie obchodzi czy sobie poradzisz, ale osobiście zawsze wolę mieć lepsze warunki do bogacenia się niż cieszyć się, że "prawa homosiów" są respektowane.
Jeśli uważasz, że zapowiedź pierwszej wizyty zagranicznej w całości opisuje plan prowadzenia polityki zagranicznej to, przepraszam bardzo, ale chyba nie masz pojęcia o czym piszesz lub usłyszałeś tylko to jedno zdanie z wypowiedzi Bosaka. Mówił on też o prowadzeniu polityki wielowektorowej, czyli bez uzależnienia się od jednego czy dwóch konkretnych sojuszników, jak to było z Niemcami w przypadku PO czy USA w przypadku PiS. Celem jest wreszcie prowadzenia polityki rozsądnej, bez kierowania się emocjami, lecz interesami kraju. Każdy kraj może być świetnym kierunkiem w zależności od danej sytuacji, więc głupotą jest generalizować. Czasem lepiej jest w danym momencie przypodobać się Rosji czy stanąć w taktycznym sojuszu z Węgrami i coś na tym ugrać w konflikcie z UE, a czasem puścić oczko do krajów UE czy Stanów Zjednoczonych, na tym polega mądra polityka bez kierowania się sympatiami i uprzedzeniami, ale do tego trzeba chłodnej głowy i logicznego myślenia, a nie "Hurr durr! Orban faszysta! O nie, Putin! Pomachajmy szabelką, Unia nas na pewno obroni!"
Zatem, coś tam poczytałeś, czegoś posłuchałeś, ale jak widać w małej części i bez zrozumienia, więc efekty są jak widać powyżej. Gdy już się zagłębiasz w dany temat to radzę konkretnie, a nie powierzchownie, bo potem tylko można się ośmieszyć.

2

@barteq Po pierwsze, to bardzo śmieszne (chociaż jednocześnie tragiczne), że dla Ciebie ważniejsze są sprawy obyczajowe od finansowych, ale przeważnie lud tak ma, że podniecają go takie tematy, a nie np sprawy gospodarcze czy zagadnienia polityki zagranicznej, których po prostu nie jest w stanie zrozumieć. Prawami gejów rodziny nie nakarmisz, więc Twoje rozumowanie jest naprawdę irracjonalne.
O wiele bardziej idiotyczne decyzje lewicy (oczywiście PiS się do niej zalicza) wpływają na Twoje życie niż wpływałaby rzekoma homofobia i uciskanie kobiet (w którym miejscu zresztą Konfederacja chce ucisku kobiet?!). Przecież nikt z konfederatów nie zapowiadał zaglądania do łóżek i sprawdzania co robisz we własnym domu. Sam Korwin nawet mówił, że nie ma nic do "homosiów" (czyli osób, które po prostu są homoseksualistami, a nie działaczami gejowskimi), jest jedynie przeciw zmuszaniu innych do akceptowania homoseksualizmu. Przecież to właśnie lewicowy szantaż, że kto uważa homoseksualizm za niemoralny to homofob i faszysta, jest narzucaniem jedynych słusznych poglądów. Ponadto, gdzie ten ucisk kobiet? Jeśli chodzi o brak aborcji to rozprawię się z tym w kolejnych częściach wypowiedzi. Równouprawnienie to nie ucisk, a feministki chcą już przywilejów dla kobiet, w końcu czym są postulowane przymusowe parytety?
To partie lewicowe są za urzędniczą kontrolą wszystkich aspektów życia - musisz być ubezpieczony, płacić haracz na ZUS i NFZ, nawet jeśli chcesz samodzielnie odkładać na emeryturę i korzystać jedynie z prywatnej służby zdrowia. To lewica uważa, że człowiek jest za głupi na podejmowanie samodzielnych decyzji i zabrania zażywania pewnych substancji, nakłada dodatkowe podatki na inne, by zniechęcić obywateli do kupowania ich, część oszołomów żąda nawet delegalizacji mięsa - a gdzie "moje ciało, moja sprawa"? To się tyczy tylko skrobania, gdy zabija się inną osobę?
To lewica uważa, że każda szkoła musi prowadzić lekcje wg centralnie ustalonego programu i albo wygra opcja z przymusową edukacją seksualną albo z konserwatywnym programem nauczania. Konfederacja (a przynajmniej ta wolnościowa część, czyli bez narodowców) chce, by szkoły miały autonomię w ustalaniu programu i dzięki temu rodzic wybierze czy chce szkołą z edukacją seksualną czy lekcjami religii lub po prostu zwróci uwagę na inne ważne aspekty.
To, że Konfederacja nie zgadza się na legalizację "małżeństw" jednopłciowych wynika z prawa naturalnego - ponadto wolnościowcy uważają, że państwo nie powinno zajmować się małżeństwami, więc problem by zniknął. Państwo nie byłoby od uznawania jakichkolwiek małżeństw, ich przypieczętowaniem zajęłyby się związki wyznaniowe, więc geje mogliby sobie założyć swój i tam brać śluby, a dla administracji publicznej nie miałoby to żadnego znaczenia na jakich zasadach para (a może i więcej) ludzi żyje sobie razem.
Zakaz aborcji na życzenie jest oczywistą konsekwencją zasady "wolność mojej pięści kończy się na Twoim nosie" - tu chodzi po prostu o to, że w wyniku aborcji ginie bezbronny człowiek. To sprawia, że nie jest to jedynie wybór kobiety. Zauważ, że gdy skutki decyzji mają wpłynąć jedynie na osobę ją podejmującą Konfederacja zostawia wolny wybór - możesz pić, jeść, palić co Ci się podoba, to Twoja sprawa czy sobie szkodzisz.
Podsumowując, może i faktycznie, jak twierdzisz, wiedzę czerpiesz z czytania/słuchania wypowiedzi członków Konfederacji, ale najwyraźniej nie umiesz czytać/słuchać ze zrozumieniem lub po prostu wybiórczo rozumujesz wolność i narzucanie komu czegokolwiek.


Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: