11

Cenny remis na ,,Emirates Stadium”:

31 marca 2010 r. FC Barcelona remisuje 2:2 w pierwszym ćwierćfinałowym meczu z Arsenalem w Londynie w Lidze Mistrzów. Gdyby nie Almunia, Arsenal mógłby przegrać 0:4. Z drugiej strony, Barça nie potrafiła zagrać na sto procent do samego końca i dała sobie strzelić dwie bramki. Żeby było ciekawiej, w rewanżu mogą się jeszcze zdarzyć różne rzeczy pod nieobecność zawieszonych za kartki Piqué i Puyola. Guardiola na pewno nie był zadowolony. Pierwsza połowa to nieprzerwana dominacja gości, którzy wyjątkowo, zagrali w ustawieniu 4-4-1-1 z Keitą i Pedro na bokach, Messim za Ibrahimoviciem. Już w pierwszych 20 minutach nieodpowiedzialna gra Arsenalu w obronie powinna była doprowadzić do jego klęski. W bramce fantastycznie spisywał się jednak Almunia, a obaj napastnicy z Katalonii nie umieli wykorzystać swoich szans. Ojcem tej przewagi był przede wszystkim Xavi a także Daniel Alves i Maxwell(który pierwszą połowę skończył z bilansem celnych podań 20/20). Zupełnie nie funkcjonowała druga linia Arsenalu, Song co prawda biegał do przeciwnika mającego piłkę, ale mógł być tylko w jednym miejscu na raz. Zawodzili Fàbregas i Diaby, podobnie jak Arszawin, który szybko zszedł kontuzjowany. Nasri spisywał się dobrze przez cały mecz ale efekty przyniosło to dopiero po przerwie. Blaugrana fantastycznym kryciem i skracaniem pola gry, redukowała możliwości podań do przodu. Gospodarze bardzo często tracili piłkę, i stąd brały się okazje bramkowe Messiego i Ibrahimovicia. Szwed i Argentyńczyk stale schodzili na boki, pomagali w rozgrywaniu i inteligentnie szukali dziur w obronie. Na przerwę Arsenal schodził stłamszony, ale z remisem 0:0, zawdzięczanym fenomenalnej grze swojego bramkarza. Już w pierwszej minucie drugiej połowy padła bramka dla Katalończyków – Ibrahimović przelobował na 20. metrze Almunię, po pięknym prostopadłym podaniu górą od Piqué. Druga bramka Szweda była także efektem prostopadłego podania(tym razem Xaviego) i potwierdziła, że obrona Arsenalu jest bardzo wrażliwa na tego typu zagrania i napastników umiejących w odpowiednim momencie wybiec zza linii spalonego. Zresztą, już w pierwszej połowie z boiska musiał zejść kontuzjowany Gallas a do defensywy przeniósł się Song.

Wydawało się, że bramki mogą paść tylko dla Barcelony, ale Walcott zaraz po wejściu na boisku strzelił na 1:2. Na brawa zaliczył Bendtner, który świetnie zagrał mu piłkę na wolne pole. W 85. minucie, gdy już było wiadomo, że w rewanżu nie będą mogli zagrać za kartki Fàbregas i Piqué, zespół Guardioli dotknęło kolejne nieszczęście. Za bardzo wątpliwy “faul” Puyola na Fàbregasie sędzia Busacca podyktował karnego i wyrzucił lidera obrony gości z boiska. Wychowanek Blaugrany wyrównał na 2:2… i przy okazji naciągnął sobie mięsień łydki. Do końca meczu już tylko człapał po boisku i było widać, że żadna z drużyn już nie zdoła wygrać. Jeśli ktoś pokazywał klasę w tym meczu, to tylko Barcelona, Almunia i Nasri. Katalończycy przewyższali znacznie drużynę Wengera grą zespołową, organizacją w obronie, pewnością siebie. Xavi, Keita czy Busquets nie zastanawiali się dziesięć razy przed podaniem lub dryblingiem, tylko je wykonywali. Świetnie naciskali też przeciwników, którzy często się gubili i tracili piłki. Z taką grą Arsenal nie ma czego szukać w Barcelonie bo nawet z rezerwowym środkiem obrony mistrzowie Hiszpanii spokojnie wykorzystają każdy błąd.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Marusek
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@alone49 Jeśli to jakaś tam "antycypacja" to dlaczego nie piszesz że Robert tak zrobi w dzisiejszym meczu i że tak przewidujesz to co się wszystko dopiero zdarzy? A nie że od razu pudło i tak dalej...

0

@alone49 A ty nie uważasz że wstawianie komentarza o Robercie Lewandowskim, który rzekomo pudłuje, jest co najmniej głupie!?

10

Ciężka przeprawa z „Depor”:

31 marca 2007 r. Barça postawiła na swoje doświadczenie i pokonała Deportivo La Coruña 2:1 w 28 kolejce Primera Division. Blaugrana utrzyma pozycję lidera tabeli przez kolejny tydzień po zwycięstwie nad Deportivo dzięki dwóm „psychologicznym” bramkom Messiego i Eto'o, którzy zdobyli gole odpowiednio: pod koniec pierwszej połowy i na początku drugiej połowy i którzy po raz kolejny udowodnili, że są dwoma najlepszymi wzmocnieniami Blaugrany w tej końcowej fazie rozgrywek. Gra FC Barcelony w pierwszych minutach była elektryzująca. Z bardzo blisko ustawionymi formacjami i napastnikami atakującymi wysoko na boisku, drużyna Blaugrany szybko odzyskała posiadanie piłki i wkrótce przejęła nad nią kontrolę. W tym obiecującym początku nadeszła pierwsza szansa dla Barcelony: strzał Xaviego minął bramkę minimalnie. Wydawało się, że Barça będzie miała pole do popisu ale to była tylko iluzja. Deportivo, mimo że zbliżyło się do niebezpieczeństwa dopiero w pierwszej połowie, kiedy Andrade uderzył półwolejem a Valdés wybił go na rzut rożny, zdołało powstrzymać lidera. De Guzmán i Juan Rodríguez pracowali niestrudzenie w środku pola a mobilność Cristiana, Estoyanoffa i Verdú sprawiała, że obrona Azulgrany była w ciągłym napięciu przez wiele minut pierwszej połowy. Barça miała problemy z wyjściem z własnej połowy i tylko raz zagroziła bramce Aouate'a rzutem wolnym Ronaldinho. Sędzia Ayza Gámez również utrudniał gospodarzom znalezienie rytmu, wielokrotnie przerywając grę i odgwizdując liczne faule w środku pola. W ten sposób mecz zaczął się rozwijać z elementami, które najlepiej pasowały Deportivo: walką, ciężką pracą i brakiem precyzji. Krótko mówiąc, była to niewygodna, chaotyczna gra, której Barça najwyraźniej nie potrafiła wykorzystać. Aż do momentu, gdy Ronaldinho po raz kolejny udowodnił, że jest najbardziej decydującym graczem w lidze, zostawiając Colocciniego w „błyskotliwej” czapce i podając piłkę między liniami do Messiego, który uderzył klatką piersiową i strzelił obok Aouate tuż przed przerwą na 1:0. Ekipa Depor odczuła skutki straconej bramki już na początku drugiej połowy i wydawało się, że straciła zapał do gry, gdy pięć minut po przerwie Eto'o wykończył akcję z pierwszej piłki pomiędzy Ronaldinho i Xavim(2-0). Dzięki temu, że mecz układał się po ich myśli a Barça cieszyła się spokojem ducha wynikającym z gry przy korzystnym wyniku, otrząsnęła się z presji i zaczęła cieszyć się grą.

Messi mógł podwyższyć wynik na 3:0, ale poślizgnął się, gdy musiał tylko wykorzystać asystę Iniesty na lewej stronie a Eto'o był bliski powiększenia przewagi mocnym strzałem z krawędzi pola karnego. Wprowadzenie Adriána do osamotnionego Rikiego zrewolucjonizowało grę i tchnęło życie w drużynę Deportivo, która wydawała się bez życia. Młody napastnik z Asturii najpierw zagroził w sytuacji sam na sam z Valdésem, ale nie pomylił się przy drugiej okazji: wbiegł w pole karne, zostawiając Puyola i Thurama w tyle, po czym spokojnie umieścił piłkę obok nadbiegającego bramkarza Barcelony(2:1). Debiut Adriána w roli strzelca gola w La Liga ożywił drużynę Rijkaarda a przede wszystkim Ronaldinho, który niemal przypieczętował zwycięstwo strzałem z ostrego kąta, który Aouate jednak wybił a także asystą piętką, która pozostawiła Eto'o w spokoju, zanim Kameruńczyk uderzył piłkę w ciało bramkarza drużyny Depor. Jednak Deportivo miało jeszcze jedną szansę na wyrównanie na trzy minuty przed końcem meczu: kolejnym strzałem Adriana, który wykorzystał błąd Edmilsona przy wybiciu piłki, po raz trzeci wystawiając na próbę czujnego Víctora Valdésa. Na szczęście wynik już się nie zmienił.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

1

@alone49 Aha, wszystko jasne. Bez komentarza...

0

@alone49 Jaki galaktyczny!? Drogi użytkowniku, żaden Robert Lewandowski teraz nie gra! Nie pleć bzdur!

0

@alone49 Ale jaki ty teraz mecz ogladasz?

8

Było tak blisko…

Dokładnie 80 lat temu FC Barcelona w dramatycznych okolicznościach straciła mistrzostwo Hiszpanii. W ostatnim meczu Duma Katalonii podejmowała FC Seville na ,,Camp de Les Corts” i potrzebowała zwycięstwa aby wyprzedzić swoich rywali w tabeli. Goście niespodziewanie objeli prowadzenie ale w 63 minucie do remisu doprowadził Jose Bravo Dominguez dając Blaugranie nadzieje. Katalończycy zamknęli rywala w polu karnym lecz nie zdołali zdobyć zwycięskiego gola. Mistrzostwo Hiszpanii powędrowało więc do Sevilli, jako jedyne w jej dotychczasowej historii.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Oto fragment obszerniejszego tekstu, którego wkrótce zamieszcze:
"Oprócz wyjątkowej wizji gry na boisku, Węgier stał się bezwzględnym specjalistą od stałych fragmentów gry. Kubala, pionier taktyki, która później zyskała miano „paradinha ”, nigdy w swojej karierze nie spudłował rzutu karnego. Jego potężny strzał uczynił go jednym z pierwszych piłkarzy, którzy posyłali rzuty wolne ponad mur, a jego wyrafinowana technika urzekła kibiców Blaugrany. Wszyscy chcieli zobaczyć fenomen z Węgier a z powodu ogromnego popytu na bilety, Barça musiała opuścić stary stadion Les Corts, aby zbudować nowy, gigantyczny Camp Nou. Od 2009 roku stoi tam brązowy pomnik Kubali, oddający hołd pierwszemu wielkiemu idolowi medialnemu klubu."
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Sysia11

7

Fantastyczna legenda futbolu:

30 marca 1915 r. urodził się paragwajski napastnik Arsenio Erico. Karierę rozpoczął w miejscowym Nacionalu Asunción a w pierwszym składzie klubu zadebiutował mając zaledwie 15 lat. Na początku lat 30-tych Erico wchodził w skład drużyny piłkarskiej paragwajskiego Czerwonego Krzyża, która rozgrywała mecze na terenie Argentyny by zebrać fundusze na wojnę o Chaco. Z powodu świetnej gry podczas meczów towarzyskich w wymienionym tournée, podpisał z nim zawodowy kontrakt Club Atlético Independiente. Erico zadebiutował w lidze argentyńskiej 6 maja 1934 roku w wyjazdowym meczu Independiente przeciwko Boca Juniors (remis 2:2) i swoją grą a szczególnie świetnymi główkami szybko dorobił się przydomku "skaczący diabeł". Tak wspaniały napastnik jak Arsenio Erico nigdy nie zagrał w reprezentacji swojego kraju chociaż był najlepszym piłkarzem w historii Paragwaju zaś zdaniem takiego autorytetu jak Di Stefano, w ogóle najwybitniejszym środkowym napastnikiem w dziejach światowego futbolu. Tego typu kategoryczne opinie zawsze budzą wątpliwości. Jednak Erico dowiódł swojej wielkości w sposób nader wymierny. W latach 1934-46 w 325 ligowych spotkaniach zdobył dla Independiente 293 gole, liderując argentyńskiej tabeli wszechczasów! W 1947 roku na krótko zasilił jeszcze szeregi Huracanu. Był z całą pewnością graczem genialnym i nie ma w tym słowa przesady. Główkarz niezrównany, z którym w zawody mogliby co najwyżej iść Węgier Kocsis i Argentyńczyk Passarella. Przy wzroście 175 cm fruwał w powietrzu na wysokości poprzeczki. Wielokrotnie głową wytrącał bramkarzom piłkę, którą zdawało się już, już trzymali w wyciągniętych w górę jak struna rękach. Strzelał z równą łatwością ,,nożycami’’(chilena, bicicleta), z woleja, z powietrza czy z ziemi. Jego ,,palomity”(gołąbki) urzekały brawurą i elegancją. Skończony technik i drybler, zdumiewał bogactwem akrobatycznych sztuczek a przy tym wszystkim uroczy kompan, skromny i koleżeński, powszechnie lubiany.

W 1939 roku do Buenos Aires zawitał znakomity pisarz francuski Paul Morand, autor głośnego bestselleru ,,Palę Moskwę’’. Wybrał się na mecz Independiente i ujrzawszy w akcji powietrzne ewolucje Erico, zerwał się z miejsca i zakrzyknął w ekstazie: ,,Toż to Niżyński!’’ A Niżyński, gwiazdor słynnych baletów Diagilewa, do dziś uchodzi za największego tancerza wszechczasów. I pomyśleć tylko że taki fenomen nigdy nie przywdział pasiastej koszulki ,,Guarani’’! A to był za młody a to wynarodowił się tak długo mieszkając w Argentynie a to trener powątpiewał w jego ambicję… Kompletny absurd! W latach 1947-49 Arsenio występował w rodzimym Club Nacional Asunción i tam też zakończył swoją wspaniałą karierę. Erico zmarł 23 lipca 1977 r. w Buenos Aires.

Arsenio Erico pod względem jakości napastnika można śmiało stawiać na równi z samym Pele a znajdą się i tacy fachowcy(jak choćby wspomniany Di Stefano), jak i kibice, dla których Erico będzie najlepszym w historii futbolu…

@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

11

Dublet Roberta na „Estadi Olimpic Lluis Companys”:

30 marca 2025 r. FC Barcelona odpowiedziała Realowi Madryt, który w sobotę pokonał Leganes 3:2. Katalończycy w domowym spotkaniu wygrali 4:1 z rewelacją poprzedniego sezonu La Liga – FC Gironą. Kluczowe okazały się gole strzelone przez Roberta Lewandowskiego. FC Barcelona wciąż jest w grze o mistrzostwo Hiszpanii, krajowy puchar i Ligę Mistrzów. Ważnymi ogniwami katalońskiego klubu w walce o te trzy trofea są Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski, którzy zgodnie z oczekiwaniami znaleźli się w podstawowym składzie na niedzielny mecz z Gironą. FC Barcelona długo biła głową w mur ale w końcówce pierwszej połowy wyszła na prowadzenie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Lamine Yamal a piłkę niefortunnie do własnej siatki wpakował Ladislav Krejci. Już po zmianie stron nieoczekiwanie goście wyrównali. Daley Blind zagrał do Arnauta Danjumy a ten pokonał Wojciecha Szczęsnego. Decydujące dla losów meczu okazały się zdarzenia, które miały miejsce w 61. minucie. Wówczas w polu karnym najlepiej odnalazł się Robert Lewandowski. Jego ekwilibrystyczny gol(już 24. w sezonie) po raz drugi wyprowadził kataloński zespół na prowadzenie. W 77. minucie kapitan reprezentacji Polski dobił Gironę a wynik na 4:1 ustalił Ferran Torres. Wygrana FC Barcelony oznacza, że Katalończycy po 29 rozegranych meczach utrzymali trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Powiększyła się za to przewaga nad Atletico Madryt, które w sobotę zremisowało z Espanyolem (1:1). Wówczas zespół Hansiego Flicka o dziewięć oczek wyprzedzał drużynę Diego Simeone.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

12

Dublet Messiego w derbach:

FC Barcelona ma teraz 13 punktów przewagi na szczycie tabeli La Liga dzięki zwycięstwu 2:0 nad Espanyolem w sobotnich derbach Katalonii na Camp Nou(30 marca 20019 r.). Blaugrana musiała uzbroić się w cierpliwość wobec bardzo dobrze zorganizowanej defensywy ale świetna gra rezerwowego Malcoma i kolejne dwa gole Lionela Messiego dały Dumie Katalonii trzy ważne punkty i zwycięstwo nad lokalnym rywalem w tamtym sezonie. Pierwsza połowa przebiegała według prostego scenariusza: Espanyol utrzymywał autobus z dziewięcioma zawodnikami za piłką przez cały czas, podczas gdy Barça utrzymywała się przy piłce i starała się stwarzać okazje. Gospodarze całkiem dobrze radzili sobie z piłką, dobrze podając i przemieszczając się, aby znaleźć przestrzenie i stworzyć okazje. Lionel Messi znalazł się w doskonałych pozycjach do zdobycia gola, ale kapitan dziwnie się rozrzutnie zachowywał i zmarnował kilka dogodnych okazji. Goście nie oferowali wiele, gdy odzyskiwali piłkę, ale kiedy już to robili, obrona Barcelony była całkiem solidna i nie sprawiała żadnych problemów. Tak naprawdę wszystko opierało się na skuteczności w ataku a Barça nie pokazała jej zbyt wiele w pierwszych 45 minutach. Do przerwy Barça momentami grała całkiem dobrze, ale nadal musiała poprawić swoje wykończenie, aby wygrać w drugiej połowie.

Pierwsze 15 minut drugiej połowy było dość nudne. Barça miała większe problemy z obroną Espanyolu niż w pierwszej połowie, podczas gdy drużyna gości całkiem dobrze radziła sobie z zachowaniem czystego konta i nie atakowała. Sergi Roberto i Malcom weszli na boisko a Ernesto Valverde próbował wprowadzić coś nowego do ofensywy a zmiany sprawiły, że Barça stała się groźniejsza i bardziej zdecydowana w posiadaniu piłki. Obaj boczni obrońcy nacierali, trzech napastników cały czas znajdowało się w polu karnym a pomocnicy z determinacją atakowali piłkę wysoko na boisku. Blaugrana postawiła wszystko na jedną kartę, aby zdobyć zwycięskiego gola a następnie Lionel Messi minął trzech obrońców i wywalczył rzut wolny zza pola karnego; kapitan przerzucił piłkę nad murem i pomimo usilnych starań Victora Sáncheza, aby nie dopuścić do wpadnięcia piłki do bramki, Barça objęła prowadzenie. Plan Espanyolu, aby doprowadzić do remisu 0:0, poszedł w zapomnienie. Nie mieli planu B i nie stworzyli sobie żadnych okazji do wyrównania, mimo że wielu zawodników wysunęło się do przodu. Zostawili też wolne miejsca za linią obrony i zapłacili za to, gdy Ivan Rakitić zagrał sensacyjne podanie do Malcoma, który mógł swobodnie biec z piłką i czekać na odpowiedni moment, by asystować przy drugim golu Lionela Messiego tego popołudnia, ustalając wynik na 2:0 i doprowadzając do remisu. Krótko po golu Messiego zabrzmiał gwizdek kończący kolejny triumf liderów w derbach Katalonii.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

12

Niezwykły przypadek Julio Cezara Romero:

30 marca 1989 r. FC Barcelona zakontraktowała Julio Cesara Romero. Paragwajczyk popularnie zwany Romerito, był najbardziej nieudanym zakupem w erze Cruijffa i jednym z najgorszych w historii Dumy Katalonii. Johan postawił na niego dzięki świetnym występom we Fluminense, gdzie Romerito został wybrany najlepszym piłkarzem Ameryki Południowej. Brazylijski klub miał ogromne długi wobec piłkarza, więc Blaugrana spłaciła te zobowiązania i pozyskała w ten sposób nowego napastnika. Dwa lata po przylocie do stolicy Katalonii Cruijff wystawił Paragwajczyka w miejsce Linekera w El Clasico. Pojedynek odbył się w dniu reelekcji Nuñeza na prezydenta i zakończył się bezbramkowym remisem a najlepszych okazji nie wykorzystał właśnie Romerito. Z każdym tygodniem Paragwajczyk grał mniej kończąc występy w Barcelonie po 7 meczach i jednym golu w meczu o pietruszkę z Malagą. W 2011 r. został wraz z reprezentacją Paragwaju pierwszym mistrzem Świata w ,,footvalley”-jednej z odmian siatko-nogi. Jak widać nikt nie jest nieomylny a Romerito bardziej sprzyjała inna dyscyplina sportu.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
@1LY0

0

@Gary Dlaczego gorzej? To jest super kapela i najwspanialszy wodzirej!

14

,,Oczko” Blaugrany:

30 marca 1988 r. FC Barcelona po raz 21-szy w historii zdobyła Copa del Rey. Na Estadio Santiago Bernabeu pokonała w finałowym starciu Real Sociedad San Sebastian 1:0. Zwycięskiego gola zdobył kapitan Blaugrany Jose Ramon Alexanco w 61 minucie. Dume Katalonii prowadził wówczas legendarny Luis Aragoñes.

Wspomnijmy:



@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

1

@AssisMoreira Ja inaczej to widze:
Lewa noga: Leos Messi
Drybling: zdecydowanie Manoel Francisco dos Santos
Co ty na to?

0

@Marusek Jak dla mnie to już przesadzasz z tym Bajorem. Od czasu do czasu to i owszem jest fajnie go posłuchać, no ale dzień w dzień!? Wybacz ale mam już dość!

13

Zapomniane El Clasico:

30 marca 1947 r. FC Barcelona pokonała na „Camp de Les Corts” Real Madrid 3:2 w ramach 24 kolejki Primera Division. Gole dla Blaugrany zdobywali: Jose Bravo(18 m.), Alfonso Navarro(39 m.) oraz Francisco Amoros(61 m.). To zwycięstwo uplasowało Dume Katalonii na drugim miejscu tuż za Athletikiem Bilbao.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@Marusek 26?? Co ty pleciesz? przecież on skończył 81 lat!!!

4

@FCBparasiempre
W 1897 roku Hans Gamper przeprowadził się do Lyonu we Francji i dołączył do Union Athletique, gdzie grał w rugby. W końcu, w 1899 roku, przybył do Barcelony, gdzie szybko zaprzyjaźnił się z zagraniczną społecznością miasta. Ponieważ piłka nożna była jednym z jego ulubionych sportów, zaczął ją promować i uprawiać w dzielnicy Sant Gervasi de Cassoles, gdzie mieszkał, przyciągając znaczną liczbę nowych sportowców. Kierując się pragnieniem uprawiania różnych sportów, a zwłaszcza piłki nożnej, której był szczerze oddany, 22 października 1899 roku Hans Gamper opublikował w czasopiśmie „Los Deportes” ogłoszenie, w którym apelował do wszystkich zainteresowanych i pasjonatów piłki nożnej o kontakt. Ogłoszenie to opublikowano później 24 października 1899 roku w gazecie „La Vanguardia”. Niecały miesiąc później, 29 listopada 1899 roku , w hali sportowej Solé Gymnasium przy ulicy Montjuïc del Carmen 5, dwunastu entuzjastów piłki nożnej spotkało się i założyło Football Club Barcelona. Spośród nich trzech było Anglikami, dwóch Szwajcarami i jeden Niemcem. Oficjalne ogłoszenie o powstaniu Football Club Barcelona ukazało się w gazecie La Vanguardia 2 grudnia 1899 roku. Hans Gamper grał w pierwszej drużynie i był jej członkiem w latach 1899–1903. Był również członkiem drużyny, która zdobyła pierwszy tytuł FC Barcelony: Copa Macaya. W 1902 roku zagrał w finale Pucharu Rady Miasta Madrytu, w którym przegrali 0:1 z Club Vizcaya. Warto zauważyć, że często błędnie uważa się, że pierwsza edycja Pucharu Króla odbyła się właśnie w tym roku, ale w rzeczywistości miało to miejsce dopiero w 1903 roku. Bardzo ciekawy fakt: Uderzające jest to że wielu graczy, którzy tworzyli ten Klub w jego początkach, to ci sami zawodnicy, którzy wcześniej grali w Stowarzyszeniu Piłkarskim Torelló w 1895 roku. Poniżej znajduje się lista mężczyzn, którzy grali w obu drużynach, tj. w Stowarzyszeniu Piłkarskim Barcelona i Klubie Piłkarskim Barcelona.

John Parsons „J. Parsons” urodził się w Barcelonie. Ochrzczony 12 listopada 1874 roku. Grał już w 1894 roku. William Parsons „W. Parsons”, urodzony w Barcelonie. Ochrzczony 19 stycznia 1877 roku. George Saint Noble „Noble”, urodzony w Barcelonie. Ochrzczony 26 lipca 1883 roku. Był jednym z przyjaciół-założycieli Gampera. „Artus” grany w 1895 roku. „Brown” grał już w 1893 roku. J. Busquets i R. Busquets grali w 1895 roku. John Morris „Morris I”. To ojciec rodziny Morrisów. Samuel Morris «Morris II». Henry Morris "Morris III". Dlaczego zamieściliśmy wyjaśnienia na temat zawodników nowo założonego klubu piłkarskiego Barcelona i ich przeszłości w drużynie z 1894 roku? Opierając się na tym fakcie – że wielu zawodników klubu piłkarskiego Barcelona w 1899 roku było członkami klubu piłkarskiego Barcelona w latach 1894 i 1895 – niektórzy mogli logicznie argumentować, że obie grupy, drużyny z 1894 i 1899 roku, były i są tą samą drużyną. Zatem, zgodnie z tym tokiem rozumowania , można stwierdzić, że klub piłkarski Barcelona nie pochodzi z 1899 roku, ale z 1894 roku. Warto zauważyć, że podobne przypadki można znaleźć w Hiszpanii, co przeanalizujemy przy innej okazji. Mając to wszystko na uwadze, możemy jedynie stwierdzić, że jest to pozbawione logiki i historycznego sensu. W tym kontekście ci, którzy hipotetycznie bronią teorii, że klub piłkarski Barcelona powstał w 1894 roku, przedstawią następujące argumenty:

a) „Piłkarze z 1894 roku wyraźnie pomogli Hansowi Gamperowi założyć „Football Club Barcelona” i dlatego są tą samą drużyną.

b) Fakt, że grali dla obu klubów oznacza, że muszą być tym samym klubem.

c) Syn jednego z założycieli Barcelońskiego Towarzystwa Piłkarskiego jest piłkarzem klubu piłkarskiego Barcelona.

d) Itp.

Odpowiadając na każdy z tych hipotetycznych argumentów, możemy je obalić za pomocą następującego rozumowania.

Po pierwsze, fakt, że zawodnicy z 1894 roku pomogli Gamperowi stworzyć drużynę Barçy z 1899 roku, nic nie znaczy. Być może sam grałeś w drużynie koszykarskiej w swoim mieście, a lata później pomogłeś założyć kolejny klub w pobliskiej gminie; czy to oznacza, że klub koszykarski, który pomogłeś założyć, ma za datę założenia datę powstania pierwszego klubu, w którym grałeś? Odpowiedź brzmi: NIE.

Po drugie, fakt, że dwóch zawodników grało w dwóch różnych drużynach, nie wyklucza zaklasyfikowania obu drużyn jako tego samego klubu. Ty sam, na przykład, mogłeś grać w Ciudad de Murcia (które niedawno zniknęło), a teraz grasz w Murcia Imperial. Czy to oznacza, że oba kluby były tym samym klubem i/lub że Murcia Imperial musi mieć tę samą datę założenia co Ciudad de Murcia? Odpowiedź brzmi: nie.

Po trzecie, fakt, że syn jednego z zawodników Barcelony, lub syn sędziego meczu rozegranego w 1894 roku, grał w 1899 roku w „Football Club Barcelona”, wcale nie oznacza, że obie drużyny lub grupy to te same kluby. To oczywiście kompletny absurd. Na przykład, obecnie prowadzisz klub gry w bule, do którego Twój syn uczęszcza w każdą sobotę. Piętnaście lat później Twój syn wraz z przyjaciółmi zakłada kolejny klub gry w bule. Czy to oznacza, że klub Twojego syna musi mieć tę samą datę założenia, co klub, w którym grałeś 15 lat wcześniej, tylko dlatego, że jest Twoim synem? Odpowiedź brzmi: NIE.

Jeszcze jedno pytanie: co by było, gdyby grupy z 1894 i 1899 roku miały taką samą nazwę? Prawda jest taka, że w takim przypadku, jak można przypuszczać, sytuacja zmienia się bardzo niewiele, jeśli w ogóle. Fakt, że powtórzyli nazwę, nie jest dowodem ani niczym, co mogłoby posłużyć do argumentowania, że obie drużyny były takie same a zatem „Football Club Barcelona” został założony w 1894 roku, zwłaszcza biorąc pod uwagę przytłaczające dowody obalające tę tezę. Nie sugerujemy, że ktokolwiek twierdzi, że FC Barcelona została założona w 1894 roku. W rzeczywistości nikt – ani historyk, ani kibic FC Barcelona – nigdy nie uważał Barcelona Football Society za początek FC Barcelona, iskrę FC Barcelona, ani nawet za ten sam klub. I z pewnością mają ku temu powody. Powody te, które jasno dowodzą, że nie jest to ten sam klub, są następujące:

a) „Klub Piłkarski Barcelona” ma innego promotora: pana Gampera, który wykorzystuje zawodników już w Barcelonie, aby założyć klub o nazwie „Klub Piłkarski Barcelona”. Od momentu, gdy promotor się zmienił, jasne jest, że projekt jest inny, a zatem oczywiste jest również, że klub również jest inny.

b) W komunikacie prasowym gazety La Vanguardia z 2 grudnia 1899 r. wyraźnie stwierdzono, że „ Stowarzyszenie sportowe «Klub piłkarski Barcelona» zostało definitywnie założone w tej stolicy”. Oczywiste jest, że gdyby był to klub istniejący wcześniej, absurdem byłoby twierdzenie, że został założony dopiero co, ponieważ logicznie rzecz biorąc, istniałby już wcześniej.

Dlatego też Barcelona Football Society nie jest ani źródłem, ani iskrą, ani prekursorem, ani oryginałem, ani zalążkiem, ani niczym podobnym dla „Football Club Barcelona ”. Były to dwa różne podmioty, mimo że grało w nich wielu tych samych zawodników i mimo że Gamper miał wsparcie lub pomoc niektórych z tych promotorów z 1894 r., którzy pomogli mu założyć i ustanowić „Football Club Barcelona”. Jeśli w ostatniej dekadzie w Hiszpanii istniało stolica, w której działało wiele klubów piłkarskich i organizacji sportowych, to jest to Barcelona. W ostatniej wspomnianej dekadzie możemy wymienić aż sześć klubów, które grały w piłkę nożną w stolicy Katalonii, a mianowicie: Królewski Klub Wioślarski w Barcelonie. Klub piłkarski Barcelona. Związek Piłki Nożnej Torelló. Klub piłkarski Barcelona. Drużyna piłkarska pana Tolosy (24 października 1899 r. La Vanguardia). „Foot-ball Club Catalá”, jak wynika z notatki zamieszczonej poniżej w gazecie La vanguardia z 24 grudnia 1899 r. Dlatego też wydaje się oczywiste, że Barcelona, obok Huelvy, była jedną z głównych sił napędowych piłki nożnej w Hiszpanii i to właśnie tam piłka nożna nabrała swoich korzeni. Od samego początku istnienia Klub zawsze interesował się promocją sportów innych niż piłka nożna. To jedna z cech definiujących FC Barcelone. Ten fakt, dość powszechny wśród klubów sportowych pod koniec XIX wieku, podkreśla ważną rolę, jaką Barcelona odegrała w rozwoju różnych dyscyplin sportowych w Hiszpanii. Poniższy komunikat prasowy z 20 października 1900 roku donosi, że FC Barcelona mianowała Francisco Cruzate na stanowisko dyrektora ds. biegów lekkoatletycznych, a dyrektorzy ds. krykieta, tenisa, skoków przez przeszkody i innych dyscyplin sportowych zostaną powołani później.

9

@FCBparasiempre
Pierwsze wzmianki o piłce nożnej w Barcelonie pochodzą z 1890 r., ponieważ – jak podają niektóre ponadczasowe kroniki – angielscy i zagraniczni marynarze, którzy niekiedy przypływali do portu, a także brytyjscy robotnicy i pracownicy zatrudnieni w katalońskim przemyśle tekstylnym, spotykali się na torze kolarskim Bonanova lub na esplanadach San Gervasi, aby uprawiać wspomnianą dyscyplinę sportu na oczach uważnych i ciekawych widzów. Jednak najwcześniejsze historyczne wzmianki o piłce nożnej pochodzą z 1892 roku, dzięki dokumentacji odnalezionej i zawartej w pracach Agustí Rodes i Catalá(„Założyciele FC Barcelona” i „Biografia Joana Gampera” – wydawnictwo „Joica”), w których znajduje się zdjęcie drużyny piłkarskiej złożonej z młodych brytyjskich piłkarzy, o których opowiemy nieco później. Innym historycznym odniesieniem z 1892 roku jest komunikat prasowy, który ukazał się w gazecie „La Dinastía” 24 grudnia tego roku, ujawniający, jak członkowie Królewskiego Klubu Regatowego zorganizowali mecz piłkarski. Ciekawostką jest niewątpliwie godzina meczu: 8:00 rano. Nie zamierzamy jednak wchodzić w szczegóły i roztrząsać rozmaitych perypetii prekursorów futbolu w Barcelonie, co niewątpliwie wymagałoby osobnego, obszernego artykułu, lecz raczej podkreślić dwa najważniejsze kamienie milowe futbolu w Barcelonie w ostatniej dekadzie XIX wieku: utworzenie w 1894 r. „Barcelońskiego Towarzystwa Piłkarskiego” i założenie w 1899 r. kolejnego klubu: „Football Club Barcelona”. Wielu uważa, że „Football Club Barcelona (1899)” był pierwszym klubem, który zorganizował się w mieście, ale nic bardziej mylnego. Podobnie jak w wielu miastach, gdzie piłka nożna zaczynała zdobywać swoją niszę społeczną siłą woli, w Barcelonie stopniowo pojawiali się młodzi Brytyjczycy i obcokrajowcy, którzy organizowali się i zaszczepiali w sobie pasję do piłki nożnej, aż w końcu ten (w większości) cichy i anonimowy wysiłek zaowocował powstaniem „Football Club Barcelona” w 1899 roku. Ale zanim nadszedł rok 1899, jak już wspomnieliśmy, w Barcelonie wydarzyło się wiele interesujących rzeczy związanych z piłką nożną. Ale przyjrzyjmy się temu krok po kroku. Zobaczmy. 2 lutego 1893 roku gazeta „La Dinastía” poinformowała, że członkowie „Royal Regatta Club” oraz grupa kibiców rozegrali mecz piłki nożnej na terenie nieopodal toru wyścigowego. Ale co jest uderzające w tej notatce, to to, że wyraźnie wskazuje ona „stroje”, których obie grupy użyją w tym meczu; członkowie Klubu Wioślarskiego będą ubrani na niebiesko, a „grupa kibiców” będzie miała na sobie szkarłatne barwy (=czerwień); są to dokładnie te same barwy, których zawodnicy „Barcelony Football Society” będą używać w 1894 i 1895 roku, jak zobaczymy później. Ale piłka nożna była nie do zatrzymania, a promocja tego „sportu” stawała się coraz bardziej powszechna w Barcelonie. 26 października 1894 roku gazeta „La Dinastía” doniosła, że kilku młodych mężczyzn z angielskiej społeczności zamierzało zacząć grać w „piłkę nożną”, grę, która była już uprawiana w poprzednich latach . Najwyraźniej mieli na myśli tych „amatorów”, którzy grali przeciwko członkom Królewskiego Klubu Wioślarskiego. Już więc 1 lutego 1895 roku w gazecie „La Vanguardia” możemy przeczytać następującą wiadomość: W notatce podano, że drugi mecz piłkarski odbędzie się w przyszłą sobotę o godzinie 15:30 na torze „Bonanova Velodrome”. W meczu wezmą udział ci sami członkowie, którzy założyli nowe stowarzyszenie piłkarskie Barcelony, dokładnie tak, jak ogłoszono we wspomnianym komunikacie prasowym z 26 października 1894 r. Ciekawostką jest to, że w notatce wyraźnie nawiązuje się do przyszłego meczu z innym istniejącym stowarzyszeniem , które również uprawia piłkę nożną: Stowarzyszeniem Piłkarskim Torelló.

Z tego artykułu można zatem wysnuć kilka interesujących refleksji. Po pierwsze, widać wyraźnie, że piłka nożna nie tylko była grana i miała swoją drużynę w Barcelonie, ale także zakorzeniła się w sercach mieszkańców pobliskich miast, takich jak Torelló. CIHEFE nie zapomina o Związku Piłki Nożnej Torelló, o którym napiszemy w przyszłości. Na razie skupimy się na początkach futbolu w Barcelonie. Ale kontynuujmy temat. Mecz z Torelló Football Association, który według komunikatu prasowego z 1 lutego 1895 roku nie mógł zostać rozegrany na czas, w końcu się odbył, ponieważ 5 lutego tego samego roku w gazecie „La Vanguardia” możemy przeczytać obszerne streszczenie tego spotkania: Artykuł jest fascynujący ze względu na szczegółowość, z jaką autor opisuje mecz obu drużyn. Chociaż końcowy wynik, anegdotyczny dla naszych celów, wyniósł 4:1 dla Barcelony Football Society, zawiera on kilka bardzo ważnych szczegółów, które warto wziąć pod uwagę przy dalszych wyjaśnieniach i analizach. Pierwsza to lista składów obu grup, z których skupimy się na składzie „Barcelony Football Society”, a mianowicie: J. Parsons, W. Parsons, Pownal, Soñé, Codina, Barrie, Brown, Dagniere, Phillips, Hicks i Richardson. Drugim szczegółem jest to, że angielski konsul w stolicy, pan William Wyndham, przyjął stanowisko prezesa Barcelońskiego Towarzystwa Piłkarskiego. To z pewnością ciekawy szczegół, który pokazuje, że to barcelońskie towarzystwo było co najmniej zorganizowaną i poważną grupą. Zanim przejdziemy do recenzji i informacji o tym klubie piłkarskim Barcelona, chcielibyśmy pokrótce omówić jego potencjalną legalność. Przede wszystkim chcemy, aby czytelnik zrozumiał, że nie możemy w żadnym wypadku ekstrapolować obecnych form ekspresji w naszej prasie, ani nawet naszego własnego sposobu wyrażania się, sprzed ponad 100 lat. Oczywiste jest, że niektóre formy ekspresji z przeszłości wyszły z użycia, a praktyki literackie z biegiem czasu uległy zmianie. Wszystko to jest istotne, ponieważ szczerze wierzymy, że niektóre wyrażenia i słowa w wyżej wymienionych komunikatach prasowych, a także te, do których będziemy się odwoływać później, należy analizować w kontekście historycznym, a nie naszym własnym. Na przykład słowo „reorganizacja” sto lat temu wyraźnie odnosiło się do drobnych zmian organizacyjnych w danej instytucji lub podmiocie, ale dziś rozumiemy je głównie jako proces, w którym podmiot, po długim okresie bezczynności, reorganizuje się. Uważamy, że jest to kluczowa kwestia dla każdego, kto interesuje się badaniem tych zagadnień, ponieważ interpretacja komunikatu prasowego według obecnych kryteriów może prowadzić do bardzo błędnych wniosków. Mając to na uwadze, zajmijmy się kwestią legalności klubu piłkarskiego Barcelona. Aby ustalić status prawny spółki, możemy zasadniczo posłużyć się tylko dwoma źródłami: dziennikarskim i prawnym. Oczywiście źródła prawne mają znacznie większą wagę niż dziennikarskie, a w przypadku sprzeczności między nimi, gdy oba są dostępne, źródła prawne są, jak należy, preferowane. Jednak w przypadku braku dowodów prawnych nie mamy innego wyboru, jak tylko polegać na dowodach dziennikarskich, a jest oczywiste, że podlegają one pewnej interpretacji (dlatego preferujemy źródła prawne). Jednak niektóre komunikaty prasowe mają pełną moc prawną i podlegają bardzo ograniczonej interpretacji. Stwierdzenia takie jak „Spółka została właśnie założona”, „Właśnie została ostatecznie ustanowiona”, „Oto statut sporządzony przez spółkę” itp. są niewątpliwie wyrazem pełnej wiarygodności prawnej. Biorąc to wszystko pod uwagę, możemy stwierdzić, że nie ma żadnych dokumentów prawnych dotyczących statutu tego klubu piłkarskiego Barcelona , a istniejące doniesienia prasowe również nie rzucają zbyt wiele światła na tę sprawę . Komunikat prasowy z 26 października 1894 roku, który donosi, że kilku młodych mężczyzn zamierza zacząć grać w piłkę nożną, jest niejasny. Sprawia raczej wrażenie nieformalnego. Odnośnie do używania terminów „Stowarzyszenie” i „Stowarzyszenie” w odniesieniu do drużyn uczestniczących w wyżej wymienionych meczach piłkarskich, możemy jedynie stwierdzić, że istnieją dowody dokumentalne, iż terminy te były często używane w tamtym czasie, mimo że te „Stowarzyszenia” nie zostały jeszcze prawnie ukonstytuowane. Dlatego nie możemy opierać się wyłącznie na użyciu tych terminów (Stowarzyszenie, Stowarzyszenie, Klub itp.) w celu ustalenia, czy posiadały one omawiany przez nas status „prawny”. Należy wziąć pod uwagę, że dziennikarz lub autor materiału informacyjnego musiał odnosić się do drużyny w sposób pełen szacunku i uprzejmości, po prostu używając tych terminów. Jak stwierdziliśmy, biorąc pod uwagę dostępne obecnie dowody, które przedstawiliśmy (dowody dziennikarskie), mogliśmy jedynie przedstawić bezpodstawne spekulacje i proste interpretacje, które ostatecznie są mało przydatne.

Oczywiście, pytanie, czy miała ona status prawny, zawsze pozostanie otwarte, ale w świetle danych, którymi dysponujemy, a nie interpretacji, jedynym wnioskiem, jaki można wyciągnąć, jest to, że chociaż była to poważna i bardzo dobrze zorganizowana grupa, nie miała ona statusu prawnego. Kontynuując naszą relację o szczegółach dotyczących tego wczesnego klubu barcelońskiego, należy zauważyć, że działalność sportowa Barcelońskiego Towarzystwa Piłkarskiego trwała co najmniej intensywnie w marcu 1895 roku. 13 marca 1895 roku gazeta „La Vanguardia” poinformowała o treningach, w których uczestniczyli członkowie Klubu Barcelońskiego, przygotowując się do nadchodzących meczów ze Związkiem Piłkarskim Torelló. Najbardziej uderzające jest to, że wbrew temu, czego można by się było spodziewać w tamtym czasie, drużyny wybrały stroje, które miały wyróżniać je na tle rywali. W związku z tym, zgodnie z wyżej wymienionym komunikatem prasowym, drużyna Barcelony ponownie miała na sobie karmazynowe koszulki, białe spodenki i skarpetki w kratę. Wracając na chwilę do kwestii „legalności” tego klubu, czy sam fakt, że nosili stroje, oznacza, że byli legalnie zarejestrowaną grupą ? Oczywiście, że nie. To wyraźnie świadczy o bardzo wysokim poziomie organizacji, ale na dobre i na złe, nie możemy z tego faktu wnioskować, że klub był legalny. Wierzymy, że zgodzi się z tym każdy poważny badacz. Mecz piłkarski odbył się 24-go, a lokalna prasa doniosła o nim 27-go. Poniżej zamieszczamy bardzo dobry i szczegółowy opis, który prezentujemy w całości: Raport jest łatwy do zrozumienia, choć należy zwrócić uwagę, jak nierówny był wynik: 8 do 3 dla Barcelony. Przyjrzyjmy się piłkarzom, którzy według prasy wyróżnili się w barwach klubu piłkarskiego Barcelona: Reeves, J. Parsons, Barrie, Fallon, H. Morris, Pownal J. i W. Parsons. Niedługo później, 13 kwietnia, gazeta La Vanguardia poinformowała, że związek piłkarski Torelló, wypełniając obowiązek kurtuazji, odwzajemnia zaproszenie klubu piłkarskiego Barcelony na rozegranie kolejnego meczu, tym razem w bastionie Torelló. I rzeczywiście, Związek Piłki Nożnej Torelló i Towarzystwo Piłki Nożnej Barcelony rozegrały to „wyzwanie” jako rewanż, o czym można przeczytać w kronikach sportowych z 17 kwietnia 1895 r ., również w gazecie „La Vanguardia”. Tym razem zwycięstwo odniosła drużyna Torelló. A co stało się z Barcelońskim Towarzystwem Piłkarskim od 1895 roku? 16 marca 1895 roku w gazecie La Vanguardia , na kilka dni przed pierwszym spotkaniem, o którym wspomnieliśmy powyżej i w którym zwycięstwo odniosła drużyna Barcelony stosunkiem 8 do 3, ukazała się następująca notatka prasowa: Ponieważ jest to jedyna informacja, jaką posiadamy, nie możemy pominąć faktu, że według tej wersji drużyna Barcelona Football Society była tworzona najwyraźniej sporadycznie, aby rozegrać serię meczów przeciwko Stowarzyszeniu Piłkarskiemu Torelló w marcu i kwietniu 1895 roku. Od tego momentu nie ma żadnych informacji o Barcelońskim Towarzystwie Piłkarskim , choć wiadomo, że wielu zawodników z tego stowarzyszenia kontynuowało grę w piłkę nożną za pośrednictwem innych stowarzyszeń, takich jak Stowarzyszenie Wehikułów Piłkarskich w Barcelonie, które zajmowało się organizacją meczów piłki nożnej i innych typowo angielskich dyscyplin sportowych. Można to zaobserwować na przykład w komunikacie prasowym z 5 maja 1895 roku w „La Vanguardia”. Założenie klubu piłkarskiego Barcelona (1899): Kluczowa postać Hansa Gampera: Hans Gamper urodził się w Winterthur, ale w młodym wieku osiedlił się w Zurychu, gdzie uprawiał różne sporty, ostatecznie wybierając piłkę nożną, w której, jak zobaczymy, odgrywał niezwykle aktywną rolę. Był kapitanem FC Basel i uchodził za jednego z najlepszych szwajcarskich piłkarzy tamtej epoki. Stamtąd przeniósł się do FC Excelsior, gdzie również uchodził za najlepszego napastnika. Różne problemy z tym klubem skłoniły go do założenia FC Zurich w 1896 roku , który, według przekazów historycznych, szybko stał się jedną z najlepszych szwajcarskich drużyn.

8

Czy „Barcelona Football Society” z 1894 r. i „Football Club Barcelona” z 1899 r. to jeden klub czy też dwa różne kluby?

@1LY0
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Bernard777
@Adran360

10

„Taller de Picasso”:

Jordi Costa, założyciel galerii „Taller de Picasso” jest wnukiem Vicença Martíneza, jednego z najlepszych napastników FC Barcelony. Napastnik Blaugrany(1896–1963) jest jednym z najlepszych strzelców w historii FC Barcelony z 200 golami w latach 1912–1923. Ponadto Martinez był właścicielem budynku, w którym mieściła się pierwsza pracownia artysty Pabla Picassa w Barcelonie. Jordi Costa odziedziczył ten budynek po dziadku, aby otworzyć w nim swoją galerię sztuki. Kariera sportowa Vicença Martíneza plasuje go wśród najważniejszych katalońskich piłkarzy Barcelony. Zaczął wyróżniać się w drugiej drużynie FC Barcelony w sezonie 1912-13. Dziadek Jordiego Costy wkrótce grał w pierwszej drużynie FC Barcelony(1915-23), mając zaledwie 19 lat. Martínez zdobył pięć tytułów mistrza Katalonii(1916, 1919-22) i dwa Puchary Stanu(1920, 1922). Został również powołany do reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Antwerpii (1920). Vicenç Martínez grał na pozycji pomocnika i środkowego napastnika, rozegrał łącznie 261 meczów. Oznaczało to, że strzelał średnio prawie jednego gola na mecz. Był członkiem reprezentacji Katalonii w 7 meczach i strzelił 3 gole. Przechodząc na emeryturę, 17 czerwca 1923 roku, został oddany hołd na „Camp de Les Corts”. Kroniki sportowe z tamtego okresu podkreślają, że Martinez był „wzorowym sportowcem”, który cieszył się „szacunkiem kolegów z drużyny” i należał do ulubionych piłkarzy kibiców Blaugrany. „Taller de Picasso” złożył hołd FC Barcelonie w 1974 roku z okazji 75. rocznicy istnienia klubu, organizując wystawę prac Vitriola. Oczywiste jest, że Jordi Costa był bardzo blisko związany z FC Barceloną od najmłodszych lat a duch Barcelony towarzyszył mu przez całe życie, nawet na płaszczyźnie artystycznej. Właśnie dlatego „Taller de Picasso” uhonorował Barcelonę w 1974 roku z okazji 75. rocznicy istnienia klubu. Wystawa zaprezentowana w galerii składała się z serii dzieł sztuki o FC Barcelonie, które zszokowały krytyków i publiczność. Umieszczone w okresie cenzury, w ostatnich latach rządów Franco, obrazy te stanowią przykład wolności artystycznej.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@1LY0

13

Żywe legendy portugalskiego futbolu:

29 marca 1972 r. urodził się portugalski pomocnik Rui Costa. FIFA w swoim materiale nazwała go „portugalskim księciem”. Mistrz Portugalii i Włoch. Zdobywca Ligi Mistrzów, Superpucharu UEFA i Pucharu Interkontynentalnego. Zawodnik, który w swoim najlepszym czasie osiągnął absolutne piłkarskie szczyty. Grał w znacznie potężniejszej niż dziś Serie A, przywdziewał koszulkę Milanu, który z dzisiejszym zespołem ,,Rossoneri” łączy tylko logo na koszulkach. ,,Moim idolem był Michel Platini. Chodziło o jego sposób gry, o inteligencję, dzięki której zawsze odnajdywał się we właściwej strefie boiska. To pozwalało mu dyktować tempo gry. Nie zapominajmy też o dryblingach i jego umiejętności podejmowania najlepszych decyzji z chłodną głową” – wspominał już po zakończeniu kariery. Jak mało kto zbliżył się jednak do swojego idola na centymetry. Gdyby dziś charakteryzować Costę, pewnie użylibyśmy podobnych słów, co on, gdy mówił o Platinim. Jedyne, czego mu zabrakło, by móc być stawianym na równi z Francuzem, był złoty medal wielkiego turnieju. ,,Gdybym mógł cofnąć czas, poprosiłbym o to, by wygrać mistrzostwo Europy 2004” – mówił w rozmowie z portalem FIFA.com. Mieli przecież wszelkie dane ku temu, by w niego całym sercem wierzyć. „Tworzymy znakomitą mieszankę dwóch zwycięskich reprezentacji młodzieżowych, selekcję najlepszych z najlepszych. Mam nadzieję, że portugalska piłka skorzysta w pełni z naszego pokolenia.” Skorzystała, budując swoją mocną pozycję na lata na arenie międzynarodowej. Przeżywając historie jak ta z Ricardo broniącym gołymi rękami karnego Anglików. Ale nie wycisnęła do ostatniej kropelki, nie sięgając ani po złoto na Euro, ani po medal na mistrzostwach świata. Mimo to Rui Costa na zawsze pozostanie w Portugalii jedną z wielkich legend. Twarzą swojej reprezentacji przełomu wieków. Synonimem boiskowego artysty, który dziś wciąż jest bardzo blisko wielkiej piłki, zasiadając na stanowisku dyrektora sportowego a obecnie prezydenta swojej ukochanej Benfiki.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

13

Legendy polskiego futbolu:

29 marca 1943 r. urodził się Jan Banaś, prawoskrzydłowy. "Urodziłem się w czasie II wojny światowej w Berlinie. Ojciec nazywał się Paul Helwig, był niemieckim żołnierzem, moją matkę poznał we Lwowie, gdzie pracowała przez półtora roku jako tłumaczka. Po moim urodzeniu przez kilka miesięcy mieszkaliśmy z mamą w Berlinie a potem przyjechaliśmy do jej rodzinnych Katowic" - mówił. Nazywał się wtedy Heinz-Dieter Banas. Potem został polskim Janem. Karierę zaczął w AKS-ie Mikołów, następnie był WKKF Katowice i Zryw Chorzów, powoływania do reprezentacji Polski juniorów, gdzie grał m.in. z Zygfrydem Sołtysikiem i Antonim Piechniczkiem. W 1962 roku trafił do Polonii Bytom. Tam osiągał pierwsze sukcesy. Z nią wygrał m.in Puchar Intertoto. I właśnie z tymi rozgrywkami jest związana sytuacja, która wpłynęła na piłkarskie życie Banasia. W 1966 roku przed meczem w Norrkoeping z miejscowym IFK, zdecydował się zostać za granicą. "Jeśli chodzi o wyjazd z 1966 roku, za sprawą stał mój ojciec, którego w Szwecji zobaczyłem pierwszy raz od 23 lat" - mówił Banaś. To on namówił syna, żeby nie wracał do Polski. Razem z nim nie wrócili także Konrad Bajger i Norbert Pogrzeba. "Pracował jako księgowy w klubie z niemieckiej ligi regionalnej w mieście Hof. Gdy podsunął mi jednak papier, żebym się zgodził, że z każdego mojego ewentualnego transferu 10 procent będzie szło na jego konto, nasze drogi się rozeszły" - dodał Banaś. Po trzech miesiącach młody piłkarz pojechał do Kolonii, gdzie trenował w 1.FC Koeln. Nie mógł jednak grać, ponieważ polskie władze sportowe zdyskwalifikowały go na dwa lata, wrócił więc do kraju. Po tej przygodzie zmienił oficjalnie pisownię nazwiska na takie, jakie znamy dzisiaj. Mógł występować ale za swoją postawę zapłacił.

Przez cztery lata nie był powoływany do reprezentacji a potem, mimo że grał zarówno w eliminacjach igrzysk olimpijskich 1972, jak i w eliminacjach mistrzostw świata 1974 na turnieje finałowe nie pojechał. Oba były w Niemczech. W pierwszym przypadku miało chodzić o to, że podczas pobytu w Niemczech Banaś pobierał pieniądze od jednego z klubów, czemu sam zainteresowany zaprzecza, tłumacząc, że to było tylko drobne kieszonkowe. Zachodnioniemieckie media miałyby opisać całą aferę. "Otrzymaliśmy poufną informację, że mogą wystąpić oficjalnie do MKOl-u, podważając amatorski charakter naszej reprezentacji, gdyby Jasio zagrał w turnieju" - cytował trener Kazimierz Górski słowa Wiesława Ociepki, szefa PZPN-u a zarazem członka KC PZPR-u i ministra spraw wewnętrznych, w swojej książce "Pół wieku z piłką". Z kolei w przypadku MŚ Banaś miał na nie niepojechać, ponieważ latem 1973 roku, podczas tournee po USA, Górski dowiedział się, że zawodnik zamierza wzmocnić jedną z tamtejszych drużyn. Selekcjoner wiedząc, że nie może na niego liczyć, nie powołał Banasia na mecze eliminacyjne MŚ z Walią w Chorzowie i Anglią w Londynie. "To nieprawda. Z nikim wówczas nie rozmawiałem o grze w USA" - tłumaczył jednak sam zawodnik. Właśnie podczas tego wyjazdu ostatni raz wystąpił w reprezentacji Polski, w której grał od 1964 roku. W tym czasie Banaś był już podstawowym piłkarzem Górnika Zabrze. Przeszedł do niego w 1969 roku. Transfer "największy wtedy w Polsce" z silnej Polonii Bytom do jeszcze mocniejszego zespołu zaowocował wywalczeniem dwóch mistrzostw Polski i trzech Pucharów Polski. Grał też w finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku, kiedy Górnik przegrał z Manchesterem City 1-2. Porównywano go czasami do George'a Besta, Irlandczyka z Ulsteru, w tym czasie gwiazdy Manchesteru United i jednego z najlepszych piłkarzy na świecie. "Też miałem, ciemne, długie, kręcone włosy, śledziłem, jakie nosi ciuchy. Jak on grałem na prawym skrzydle, też lubiłem dryblować. Pod tym względem jeszcze większym mistrzem był mój inny idol, Brazylijczyk Garrincha" - mówił Banaś. I podobnie jak Best miał powodzenie u kobiet. "Pewnie imponowało im, że mogą pokazać się z piłkarzem, reprezentantem Polski? Miałem łatwiej, one zdawały sobie sprawę, z kim się zadają, byłem znany, wiadomo, prasa, telewizja. Znały nazwisko Banaś, wiedziały, że gram w Górniku" - mówił. "Z piętnaście razy mogłem już przed ołtarzem stać, większość chciała mnie usidlić. Ciągle kalkulowałem, co nimi kieruje: czy są ze mną dla mnie czy dla pieniędzy?" - dodał. W Zabrzu występował do 1975 roku, a potem w końcu wyjechał za granicę. Najpierw to były polonijne kluby w Stanach Zjednoczonych, następnie Meksyk (Atletico Espanol) i Francja, gdzie m.in. ze względu na stan wojenny spędził 13 lat, grając w tamtejszych drużynach. Do Polski wrócił w 1993 roku. Tutaj imał się różnych zajęć - od pracy z młodzieżą w Gwarku Zabrze po gastronomię. Mieszka w Zabrzu, nieopodal stadionu Górnika.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

13

Blaugrana triumfuje w ,,krwawych” derbach Barcelony:

29 marca 2014 roku FC Barcelona rozpoczęła 31. kolejkę Ligi BBVA wyjazdowym zwycięstwem 1-0 w derbach przeciwko RCD Espanyol. Dzięki bramce Lionela Messiego Duma Katalonii odniosła cenne zwycięstwo, które dawało jej pierwsze miejsce w tabeli. Pierwsza połowa meczu na ,,Cornellà-El Prat” była zaciętym widowiskiem, obie drużyny grały w bardzo szybkim tempie. To gospodarze mieli pierwsze okazje do zdobycia gola, wyróżniali się Pizzi i Sergio García. Jednak najlepsza okazja przed przerwą przypadła gościom, gdy Dani Alves podał piłkę Neymarowi, ale brazylijski napastnik nie zdołał umieścić piłki w siatce i drużyny zeszły do szatni przy remisie. Druga połowa była równie wyrównana jak pierwsza a obie drużyny zaciekle walczyły o trzy punkty. Po strzale Gerarda Piqué, który odbił się od słupka, Blaugrana została w końcu nagrodzona za wytrwałość w 77. minucie. Messi nie pomylił się przy rzucie karnym a gol Argentyńczyka wystarczył aby zapewnić ekipie Gerardo Martino cenne zwycięstwo, które podtrzymało ich nadzieje na tytuł. Pod koniec meczu Javi López zastąpił Kiko Casillę między słupkami, po tym jak bramkarz otrzymał czerwoną kartkę i zachwycił dwoma świetnymi obronami.

@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

11

,,Santa Tecla”:

Po trwających niewiele ponad rok pracach w marcu 1966 roku otwarto świątynie mieszczącą się przy alei Madrid w Barcelonie. To dzieło Josepa Soterasa i Mauriego, jednego z architektów biorących udział w przygotowywaniu projektu Camp Nou. Kościół zajmuje powierzchnie 1500 metrów kwadratowych i może pomieścić 800 wiernych. Na ołtarzu znajduje się figurka świętej Tekli wyrzeźbiona w kamieniu przez Ferrana Bernata. W 2002 roku w kościele Świętej Tekli odbyła się ceremonia pożegnania jednej z legend barcelonizmu – Ladislao Kubali. Cierpiący na chorobę Alzheimera napastnik zmarł w wieku 74 lat w klinice Pilar. Przed śmiercią wiele razy zapadał w śpiączke. Zgon nastąpił o pierwszej po południu i co ciekawe, w tym samym czasie ówczesny prezydent Barçy Gaspart dokonywał prezentacji Luisa van Gaala jako nowego trenera klubu… Setki kibiców zebranych u wrót kościoła gromkimi oklaskami i okrzykami ,,Kubala! Kubala!” powitało owiniętą flagą ,,blaugrana” trumne, niesioną przez jego byłych kolegów z drużyny. Ciało idola barcelonizmu przyniesiono do kościoła Santa Tecla po tym, jak ponad 15 tysięcy osób pożegnało je w udostępnionym przez klub miejscu na Camp Nou. Później trumna została przewieziona na cmentarz „Camp de Les Corts”, gdzie spoczęła w niszy 625 w Szóstym Departamencie.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Safrani
@1LY0

10

Feliz cumpleaños panie Marc!

Dzisiaj swoje 53 urodziny obchodzi Marc Overmars, jeden z najlepszych prawonożnych lewoskrzydłowych w historii piłki nożnej. Podczas swojej bogatej kariery, Overmars błyszczał na boisku, jak nikt inny. Nieważne czy było to Go Ahead Eagles, Willem II, Ajax, Arsenal czy wielka FC Barcelona. Właśnie w tych klubach cieszył świat swoimi dryblingami. Dobry technicznie, szybki, wydawałoby się, że płuca miał ze stali. Jako prawonożny zawodnik, wystawiany był najczęściej na lewym skrzydle, co przynosiło spory efekt. Łamanie akcji do środka i oddawanie strzałów ze swojej teoretycznie lepszej nogi sprawiło, że Overmars strzelił w swojej karierze kilka ważnych bramek w ten oto sposób. W drużynie Dumy Katalonii Overmars grał przez cztery sezony. W sezonie 2001/02 był podstawowym zawodnikiem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W tej historii są również polskie akcenty. W jednym z meczów Champions League, pokonał Jerzego Dudka na ,,Anfield Road”, a w ćwierćfinale rozgrywek odprawił Panathinaikos Ateny. W drużynie ,,Koniczynek” występowali wówczas: Krzysztof Warzycha oraz Emmanuel Olisadebe. Podczas pobytu w Hiszpanii, nie zdobył żadnego trofeum. Na domiar złego, przez liczne urazy kolan i kostek, został zmuszony do zakończenia swojej przygody z profesjonalnym futbolem w wieku 31 lat.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

11

Hattrick Enrique Fernandeza:

29 marca 1936 r. FC Barcelona rozgromiła na Camp de Les Corts Osasune 5:0 w ramach 19. Kolejki Primera Division. Klasycznym hattrickiem popisał się legendarny Urugwajczyk Enrique Fernandez(5, 34 i 38 minuta). Pozostałe gole dołożyli: Martin Vantorla oraz Jose Raich. Dzięki temu zwycięstwu Blaugrana uplasowała się na 5 miejscu w tabeli ex aequo z Herculesem Alicante.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@Arkon Chodzi ci o towarzyski mecz Urugwaju z Anglią? To nie, nie widziałem. No wiem że on potrafi od czasu do czasu wywinąć jakiś numer ale mimo wszystko jeszcze bym się go nie pozbywał...

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?