8

Żywe legendy futbolu:

Dokładnie 40 lat temu urodził się Carlos Tevez, argentyński napastnik. Po blisko 20 latach gry w piłkę Carlos Tevez ogłosił zejście ze sceny. Wiele jednak wskazuje, że nie zamierza odchodzić w cień. Jego planem jest rozpoczęcie kariery politycznej. Głównym powodem decyzji Argentyńczyka jest choroba jego ojca. Segundo Tevez od lat boryka się z cukrzycą, ale jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu po zarażeniu koronawirusem. ,,Mam różne emocje. Czasami mam się dobrze, a innym razem idę i płaczę w przerwie meczu. To są trudne czasy. Idę odwiedzić mojego ojca, a potem muszę mieć siłę, żeby grać w piłkę” – mówił Tevez. Choć Segundo Tevez wychowywał argentyńskiego napastnika, tak naprawdę jest jego wujem. Biologiczny ojciec zginął w strzelaninie przed narodzinami piłkarza. Dla Teveza seniora ostatnie lata nie należą do najlepszych, w 2014 roku został porwany dla okupu. Spekuluje się, że po zakończeniu przygody z futbolem Argentyńczyk zostanie politykiem. Jak donoszą lokalne media, Tevez blisko współpracuje z byłym prezydentem kraju – Mauricio Macrim. Ze znanym politykiem łączą go relacje biznesowe, z czego część budzi kontrowersje. W 2018 roku argentyński sąd przyglądał się nieprawidłowościom przy zakupie elektrowni wiatrowych, w co oprócz dwóch panów zaangażowany był też były trener Boca Juniors – Guillermo Barros Schelotto. Tym razem jednak "biznes" ma dotyczyć stricte futbolu, a konkretniej potencjalnej prezydentury Macriego w Boca. Jego kontrkandydatem jest aktualny prezes Jorge Amea, którego zastępcą jest inny legendarny piłkarz – Juan Roman Riquelme. W trakcie swojej bogatej kariery Tevez grał w wielu uznanych drużynach. Swoją karierę rozpoczynał w Boca, gdzie został wychwycony przez skautów West Hamu. Tam zauważył go Sir Alex Ferguson, w którego drużynie Tevez grał z Cristiano Ronaldo i Waynem Rooneyem. Niedługo później w atmosferze skandalu przeniósł się z Manchesteru United do ich rywala zza miedzy – Manchesteru City. Następnie, po konflikcie z Roberto Mancinim występował w Juventusie Turyn, po czym wrócił do Boca Juniors. Wtedy pojawił się kontrakt jego życia. Został zawodnikiem chińskiego Shanghai Shenhua, gdzie z zarobkami na poziomie 40 milionów dolarów rocznie stał się najlepiej opłacanym piłkarzem na całym globie. W Chinach jednak zawodził, a gwiazdorski kontrakt nie pomagał mu w aklimatyzacji i odkupieniu swoich win. Wystąpił w 20 spotkaniach, w których zdobył 4 gole. Tym samym za jednego gola zarobił... 10 milionów dolarów. Po rocznym pobicie w państwie środka, Tevez wrócił do Boca. To jego trzecia i najwidoczniej ostatnia przygoda w tym klubie. Tevez ma na swoim koncie 11 tytułów ligowych. Grając w Manchesterze United wzniósł puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a grając w reprezentacji Argentyny zdobył złoty medal na Olimpiadzie w 2004 roku. Mimo bezsprzecznych umiejętności, w trakcie kariery piłkarskiej wielu uznawało go za skandalistę, a nawet zdrajcę. Oby ta łatka nie trzymała się go także w polityce.



@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Compadre
@AssisMoreira
@Arkon

1

@Lionel_Messi10 No dla mnie zdecydowanie za późno ale widze że z Paragwajem w czwartek o 21 będą grać no to troche na tym strumyku sobie obejrze...

1

@Lionel_Messi10 Nie no, Wenezuele to oni muszą pokonać! A kiedy grają z Paragwajem a zwłaszcza z Brazylią? No i na jakim programie jest transmisja?

8

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1942 r. w Drewienkach na Litwie urodził się Jan Pieszko. Pieszko w Legii rozegrał 238 spotkań, strzelając 68 goli. Zwany "Kargulem" jest wychowankiem klubu Darzbór Szczecinek. Był środkowym napastnikiem. W barwach Legii występował w latach 1966-76. Dwukrotnie zdobył z nią mistrzostwo (1969, 1970), raz Puchar Polski (1973). Mierzący zaledwie169 cm zawodnik został wypożyczony z Zawiszy Bydgoszcz na mecze z okazji 50-lecia istnienia Legii i tak spodobał się trenerom, że już został w Warszawie. O głowę niższy od obrońców rywali ogrywał ich z łatwością, kończąc skutecznie akcje skrzydłowych Roberta Gadochy i Janusza Żmijewskiego. Nigdy z jego osobą nie wiązały się jakiekolwiek afery. Sędziowie bardzo rzadko go karali. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez długie lata prowadził reprezentacje juniorskie Polski (począwszy od 1988 r.). A z Legią również związany był jako trener. Konkretnie jako asystent. Samodzielnie prowadził m.in. Bałtyk Gdynia oraz Polonię Warszawa. W Galerii Sław Legii znalazł się obok wyróżnionych Lucjana Brychczego, Bernarda Blauta, Stefana Białasa, Lesława Ćmikiewicza, Władysława Stachurskiego i Leszka Pisza.


@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj

1

@RoberDzik Zdecydowanie Luis Nazario de Lima był lepszy!

0

@RoberDzik Kogo bardziej lubimy?

8

Zapomniane legendy argentyńskiego futbolu:

5 lutego 1910 r. urodził się argentyński napastnik Francisco Varallo. To był piłkarz, który odpowiadał za strzelanie goli w barwach Boca Juniors. A trzeba przyznać, że Francisco Varallo wywiązywał się z tej roli wyśmienicie, o czym świadczy średnia 0,85 gola na mecz (210 meczów i 181 goli). W reprezentacji kraju również spisywał się całkiem nieźle i choć nie był aż tak skuteczny jak w klubie (16 gier i 7 goli), to zdołał wygrać turniej Copa America i zagrać w finałach mistrzostw świata w 1930 roku, mając zaledwie 20 lat. Jego statystyki zapewne byłyby znacznie lepsze, gdyby nie poważna kontuzja, którą doznał w wieku 20 lat. Dwa lata później zmusiło go to do zakończenia kariery.


@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj

9

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1899 r. w Samborze urodził się Zygmunt Steuermann. Jako pierwszy zawodnik w lidze strzelił gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Jest postacią tragiczną. Urodził się w Samborze, w którym przez większość życia pracował i grał w piłkę. Najbardziej znany jest z występów we lwowskiej Hasmonei i warszawskiej Legii. Dwukrotnie zagrał w koszulce z orłem na piersi, strzelając cztery bramki. Bramkostrzelność była jego znakiem rozpoznawczym. Był najlepszym strzelcem Hasmonejczyków. Gdy w 1927 r. klub ze Lwowa zadebiutował jako jeden z założycieli w Lidze Polskiej, Steuermann regularnie torpedował bramki rywali swoimi zabójczo mocnymi uderzeniami. W inauguracyjnym sezonie zdobył 23 gole, nieźle jak na drużynę z dołu tabeli. Dla porównania Wacław Kuchar zdobył ich 25. Niezbyt przykładał się do treningów, mówiło się, że nie lubił biegać po boisku, ale kiedy trzeba było, to imponował przyspieszeniem. Do klasyki przeszło prasowe określenie, że jak zwykle leniwy Steuermann znów uzyskał w lidze trzy gole. Steuermann padł ofiarą zbrodniczej niemieckiej ideologii. Z uwagi na swoje żydowskie pochodzenie trafił do obozu koncentracyjnego na przedmieściach Lwowa. Łapanka objęła zresztą wielu innych piłkarzy. Sport we Lwowie praktycznie przestał istnieć. Zostało zakazane organizowanie się w drużyny futbolowe a jedynymi meczami były rozgrywki niemieckich żołnierzy. W 1941 r. doszło do niecodziennej sytuacji. Pewni siebie naziści chcieli udowodnić swoją wyższość i zorganizowali mecz z drużyną złożoną z więźniów obozu. Ci pomimo złego stanu fizycznego pokonali oprawców 3:1 a dwa gole zdobył Steuermann. Ten wyjątkowy moment tryumfu i poczucia wolności(podobnie jak inni więźniowie) przypłacił życiem. Podobny los spotkał Leona Sperlinga. W Reprezentacji rozegrał 2 mecze, strzelając 4 gole.



@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Compadre
@AssisMoreira
@Arkon

12

Blaugrana w europejskich pucharach:

5 lutego 1980 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 1:1 z Nottingham Forest w rewanżowym meczu o Superpuchar Europy. W tym drugim meczu u siebie Blaugrana zaprezentowała się znacznie lepiej i objęła prowadzenie po golu z rzutu karnego Roberto Dinamite, lecz wyrównujący gol Nottingham tuż przed przerwą zmniejszył szanse gospodarzy do minimum. Po przerwie Anglicy mogli nawet wyjść na prowadzenie ale karnego obronił Artola. Trener gości Brian Clough ,,celebrował” zwycięstwo już przed meczem, wypijając kilka piw w hotelu. Po wygranej nie odebrał pamiątkowych medali a na konferencji prasowej pojawił się prawdopodobnie pijany. Na pytanie, czy w przyszłości mógłby poprowadzić Dume Katalonii, zdenerwował się i stwierdził że pytanie jest ,,zbyt głupie, żeby na nie odpowiadać”. Nie chciał również wyrazić swojego zdania na temat meczu, uważając że jest to ,,zadanie trenera a on jest menadżerem”. Eschweiler, arbiter tego spotkania, po końcowym gwizdku wyściskał się z napastnikiem gospodarzy Simonsenem. ,,Szkoda że jego strzały nie trafiły do celu”- skomentował uderzenia Duńczyka sędzia(w latach 80-tych arbiter mógł udzielać wywiadów po meczach). W tamtym okresie Nottingham był bardzo silną ekipą, która dwukrotnie pod rząd zdobywała Puchar Europy. Nic więc dziwnego że ,,nasza” Barça przegrała ten dwumecz.



@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

9

Pamiętajmy o wybitnych legendach Dumy Katalonii:

5 lutego 1897 r. urodził się Josep Climent Gracia. Josep był znakomitym napastnikiem, doskonale grającym głową. W 1919 r. wraz z Zamorą trafił do Barçy. W sezonie 1921/22 strzelił aż 59 goli!(w tym 5(!) goli w meczu z Espanyolem o mistrzostwo Katalonii), co było najlepszym wynikiem w historii klubu aż do czasu genialnego Messiego. Gracia przez 5 lat gry w Dumie Katalonii utrzymał średnią ponad jednego gola na mecz(161 goli w 151 meczach!). Nie zapominajmy iż Josep był członkiem ówczesnej legendarnej linii ataku Blaugrany: Piera, Martinez, Gracia, Alcantara, Sagi-Barba.


@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Compadre
@AssisMoreira
@Arkon

0

@Korek365 W RPA? ale którą i w jakim meczu(?) bo nie kojarze...

2

@Culer9002 No jeśli masz na myśli Cristiano Ronaldo(?) to wiem że ma dzisiaj urodziny, lecz on nie jest legendą a nawet byłym zawodnikiem ,,naszej" Barcuni, więc jego nie będe wspominał...

8

Feliz cumpleaños Giovanni!

5 lutego tyle że 1975 r. urodził się Giovanni Van Bronckhorst, holenderski obrońca, jeden z najlepszych lewych obrońców Blaugrany XXI wieku. Do Barcelony ściągnął go w 2003 r. z Arsenalu Frank Rijkaard na zasadzie wypożyczenia, po czym w ramach wolnego transferu FC Barcelona sprowadziła go na stałe. Z Dumą Katalonii Giovanni wygrał Lige Mistrzów oraz 2-krotnie mistrzostwo Hiszpanii. Gio, dziękujemy ci za to wszystko bardzo serdecznie i nigdy o tobie nie zapomnimy.

Feliz cumpleaños Neymarze!

5 lutego 1992 r. urodził się Neymar da Silva Santos Junior, wszystkim bardzo dobrze znany napastnik rodem z kraju kawy. Mimo wszystko dziękujemy mu za te nieliczne ale jednak chwile radości i sukcesów. Jednocześnie życzymy powodzenia na nowej drodze kariery.


@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974

1

@Firestone Ależ naturalnie że można ale słowo Italia jest znane wszem i wobec

0

Naprawde!? I to jest aż tak istotne w kontekście naszego ukochanego klubu........???

0

Moim ukochanym klubem w Serie A jest SSC Napoli. Natomiast dzisiaj w wielkich derbach Italii kibicuje wyłącznie Interowi.
Vamos Internazionale Milano! Vamos a ganar!

1

@Arkon Aaaa, o to chodzi! No rzeczywiście w tej kwestii to szkoda tego Arsenalu za Wengera. Ale też podobna sytuacja, niemal identyczna jeśli chodzi o LM, ma miejsce w przypadku Valencia CF. Oni dwukrotnie pod rząd grali w finale Champions League(i to bardzo ładnie grali) i też niestety się nie udało!

0

@Arkon Wprawdzie nie sympatyzuje za ,,Kanonierami" ale dlaczego szkoda Arsenalu? Przecież wygrali z Liverpoolem i byli zdecydowanie lepsi!

10

Pekerman i Tocalli odradzają argentyński futbol:

Nawet największe rewolucje miewają zwyczajne początki. W 1994 roku AFA zatrudniła Jose Pekermana na stanowisko trenera reprezentacji młodzieżowych do lat 20 i do lat 17. Zważywszy na dotychczasową karierę Pekermana, był to zaskakujący wybór ale okazał się strzałem w dziesiątke. Dzięki zaprowadzonym przezeń porządkom Argentyna, której skandaliczne zachowanie w trakcie mistrzostw świata do lat 20 w 1991 r. przyniosło w konsekwencji wykluczenie z młodzieżowych mistrzostw Ameryki Południowej, będących zarazem eliminacjami do kolejnego młodzieżowego mundialu, stała się grającą najbardziej regularnie i najbardziej utytułowaną drużyną w historii tych rozgrywek. Wygrała 5 z 7 mundiali organizowanych w latach 1995-2007. Zanim kontuzja kolana zmusiła go do zakończenia kariery w wieku 28 lat, Pekerman był raczej niewyróżniającym się pomocnikiem Argentinos Juniors i Independiente Madellin. Żeby utrzymać rodzine, podejmował się najróżniejszych prac, był między innymi taksówkarzem aż w końcu znalazł zatrudnienie w młodzieżówce Chacarita, jako 32 latek zaś wrócił do Argentinos i tam również podjął prace z juniorami. Dekade później przeprowadził się do Chile i objął młodzieżówke Colo-Colo. Z pewnością zebrał doświadczenie ale w żadnym z tych miejsc nie odnosił wielkich sukcesów. Po przyjęciu propozycji federacji Pekerman poprosił o pomoc Hugo Tocalliego i specjaliste od przygotowania fizycznego, Eduardo Urtasuna. Kiedy Tocalli przestał grać w piłke, otrzymał oferte pracy z mlodzieżówką Velezu Sarsfield, który właśnie zatrudnił Jose Yudicę na stanowisko trenera pierwszego zespołu i chociaż 3 lata później odszedł do Quilmes, gdzie zaczął trenować dorosłą drużynę, to właśnie jego działalność w Velezie zwróciła uwagę Pekermana. Już po roku nowy tercet zdobył wicemistrzostwo Ameryki Południowej do lat 20, ulegając w finale Brazylii ale zdobywając prawo do gry w organizowanych przez Katar mistrzostwach świata w 1995r. Z perspektywy czasu skład na ten turniej wydaje się jeszcze dość skromny. Z jego ówczesnych członków tylko Juan Pablo Sorin rozegrał więcej niż 2 mecze w dorosłej reprezentacji a ostatnie spotkanie fazy grupowej zakończyło się porażką z Portugalią, co oznaczało awans z drugiego miejsca. W fazie pucharowej jednak przyszły zwycięstwa z Kamerunem, Hiszpanią i Brazylią. Argentyna nie straciła gola i zdobyła młodzieżowe mistrzostwo świata po raz pierwszy od sukcesu drużyny z Maradoną w składzie w 1979 r.

Tocalli nie miał wątpliwości iż to Pekerman był kluczem do zwycięstwa. ,,Ma cholernie mocną osobowość – mówił – choć wcale na takiego nie wygląda. No i żyje dla futbolu a poza tym cały czas się rozwija”. W 1997 r. Argentyńczycy obronili tytuł podczas mistrzostw w Malezji a w drużynie grali Walter Samuel, Esteban Cambiasso, Juan Riquelme i Pablo Aimar, zawodnicy, którzy zdobyli wkrótce światową sławe i stali się podporą dorosłej reprezentacji. Dwa lata później w Nigerii nie udało się powtórzyć sukcesu ale w 2001 roku na własnych boiskach, z Caballero, Julio Arcą, Burdisso, Coloccinim, Saviolą, Maxi Rodriguezem i d’Alessandro w składzie, zostali mistrzami ponownie, pokonując w finale Ghane. Trzy psy Pekermana wabiły się Katar, Malezja i Argentyna, dla upamiętnienia miejsc, w których wygrywał kolejne mundiale ale mimo całej radości to nie kolekcjonowanie trofeów było jego celem. ,,W piłce młodzieżowej nie chodzi o budowanie drużyn z myślą o wygrywaniu meczów i turniejów ale o wychowywanie piłkarzy. Ludzie, którzy się tym zajmują, muszą pamiętać że ich najważniejszym zadaniem jest rozwijanie talentów. Ich podopieczni nie mogą trenować i myśleć jak zawodowcy bo jeszcze nimi nie są. W naszym świecie zwycięstwo bez myślenia o przyszłości nie ma większego znaczenia, inaczej niż w dorosłej piłce. Jakość gry jest ważniejsza od wyników”- tłumaczył Tocalli. Nic dziwnego że młodzieżówka odnosiła sukcesy nawet po przejściu Pekermana na stanowisko koordynatora technicznego drużyny narodowej. W 2005 r. Francisco Ferraro poprowadził ją do zwycięstwa na mistrzostwach świata w Holandii a w drużynie grali wówczas Messi, Zabaleta, Garay, Gago Biglia i Aguero. Dwa lata później Tocalli zdobył kolejne mistrzostwo, tym razem w Kanadzie a wśród jego podopiecznych oprócz Aguero znaleźli się także Sergio Romero, Federico Fazio i Angel di Maria.


@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Symson

8

Niedoceniane legendy futbolu:

4 lutego 1926 r. urodził się Gyula Grosics, bramkarz, członek węgierskiej "Złotej Jedenastki", mistrz olimpijski z Helsinek w 1952 r. Był nazywany "Czarną panterą" od koloru stroju, w którym występował. Zasłynął świetną techniką i umiejętnością gry na przedpolu. Osiągnąłby jeszcze więcej, gdyby nie proces o szpiegostwo ze sfingowanymi zarzutami jeszcze pod koniec lat 40-tych. W latach 1947-1962 rozegrał 86 meczów w reprezentacji Węgier. Grał w trzech mistrzostwach świata. W jego pierwszym występie Węgrzy przegrali w finale imprezy w Szwajcarii w 1954 roku z Niemcami 2:3. W kolejnych w Szwecji w 1958 i cztery lata później w Chile nie zanotowali sukcesów. Od lat miał poważne kłopoty zdrowotne, kilka razy był hospitalizowany z powodu kłopotów z układem oddechowym. 9 lat temu znalazł się w budapesztańskim szpitalu, po tym jak spadł ze schodów. W wyniku upadku doznał złamania kości stopy i obrażeń klatki piersiowej. Gyula Grosics zmarł 13.06.2014 r. w wieku 88 lat.


@Symson
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Compadre
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

10

Ku czci legend Katalońskiej Dumy:

4 lutego 1917 r. po raz pierwszy w historii FC Barcelony odbył się mecz w hołdzie zasłużonemu piłkarzowi. Bohaterem był Ramon Torralba, defensywny pomocnik, który co ciekawe, był wciąż aktywnym graczem. W spotkaniu tym Blaugrana pokonała Terrasse FC 6:2. Dla Torralby zorganizowano również kolejny mecz, który odbył się na stadionie Les Corts 1 lipca 1928 r. na zakończenie jego kariery. Ramon Torralba do lat 60-tych posiadał rekord spotkań w koszulce Barçy wynoszący 475, który pobił dopiero legendarny defensor Joan Segarra Iracheta.



@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Symson

0

@agaFCB Co ty gadasz!!!? Przecież tam nie było żadnego faulu!

0

Ależ fajniutka atmosfera na Estadio de Mendizorroza w postaci sekcji perkusyjnych, tylko pozazdrościć. Jeśli chodzi o naszą linie defensywną, grającą na niskim a chwilami tragicznym poziomie, to przejście SSC Napoli w Lidze Mistrzów będzie graniczyło z przysłowiowym cudem. Natomiast chciałbym się odnieść do Julesa Kounde. Gdy ten defensor przychodził do nas, to byłem mocno przeświadczony że to będzie wielki krak w defensywie FC Barcelony, zwłaszcza na prawej obronie a jak na razie jest to wielkie rozczarowanie i nic nie wskazuje na to żeby to się kiedyś zmieniło na lepsze...

0

Apeluje do redakcji o zaniechanie używania języków obcych, za wyjątkiem nazw gazet, telewizji itp.

7

Zapomniane legendy futbolu:

3 lutego 1947 r. urodził się znakomity bułgarski napastnik oraz trener- Christo Bonew. Wychowanek Łokomotiwu Płowdiw, w którego seniorskiej drużynie grał przez siedemnaście sezonów: od 1965 do 1984 roku tylko z dwoma przerwami, kiedy krótko występował w barwach CSKA Sofia (1967/1968) i AEK Ateny (1981/1982). Był liderem linii ofensywnej Łokomotiwu; mimo iż zespół w tamtym okresie nie należał do faworytów ligi (największym zespołowym osiągnięciem Bonewa jest wicemistrzostwo kraju 1973 oraz Puchar Armii Sowieckiej 1983), to sam zawodnik zdobył wiele wyróżnień indywidualnych, m.in. trzykrotnie został wybrany na najlepszego piłkarza roku w kraju. Łącznie w barwach Łokomotiwu w 420 meczach strzelił 210 bramek, co do dziś pozostaje niepobitym rekordem tego klubu. Należy do jednego z lepszych pokoleń w historii bułgarskiej piłki nożnej (jest rówieśnikiem m.in. Dimityra Penewa, Georgi Asparuchowa, Dobromira Żeczewa i Petyra Żekowa); podobnie jak wielu innych jego kolegów na przełomie lat 60. i 70. odnosił sukcesy nie tylko w barwach klubowych, ale również zanotował wiele udanych występów z reprezentacją. Brał udział w dwu Mundialach: 1970 i 1974. Chociaż Bułgarzy odpadli już po fazie grupowej, to Bonew nie tylko na obu był podstawowym zawodnikiem ale także na każdym z tych mundiali strzelił po jednym golu(w 1970 w przegranym 2:3 meczu z Peru a cztery lata później w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Urugwajem). Łącznie w barwach drużyny narodowej zdobył 47 goli i do listopada 2009 roku był rekordzistą kraju pod względem liczby strzelonych bramek. Ostatni raz trafił w swoim pożegnalnym, przegranym meczu 1:2 przeciw Argentynie na Estadio Monumental w Buenos Aires(25 kwietnia 1979). W tym towarzyskim meczu grał oczywiście śp. Diego Armando Maradona.


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Compadre
@AssisMoreira
@Arkon

7

Nieszczęsne El Clasico:

3 lutego 1935 r. Real Madryt rozgromił FC Barcelone 8:2 na Estadio Chamartin w ramach 10 kolejki Primera Division. To największe ligowe zwycięstwo w historii El Clasico. Katalończycy walczyli dzielnie do stanu 1:1 w 15 minucie. Potem nie byli w stanie przeciwstawić się gospodarzom. Już w 47 minucie było 7:1 ale w drugiej połowie ,,Królewscy” spuścili nieco z tonu. Warto odnotować że Hiszpanie używali wówczas słowa ,,free kik” na określenie rzutu wolnego.


@Arkon
@AssisMoreira
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

0

@Kreegen Posłuchaj mnie. Zacznijmy od tego ile ty masz lat a przedewszystkim jakiego(bądź jakich) języka uczono cie w szkole? Wiedz o tym iż mnie w szkole uczono tylko i wyłącznie języka rosyjskiego, a i to od czasu szkoły nie miałem styczności z tym językiem, więc znam go bardzo przeciętnie. Natomiast ja nie pracuje w zagranicznych firmach i już napewno nie bede pracował bo kompletnie nie znam żadnego obcego języka i raczej już się nie naucze. Zresztą nie mam do tego zdolności. Zarzucają mi że słowo ,,deadlina" to takie samo zapożyczenie z obcego języka jak komputer, weekend czy presing. Absolutnie się z tym nie zgodze! W moim otoczeniu nie istnieją takie słowa jak deadlina, corpo(czy jak tam), open space czy tam jakieś fakapy. To jest dla mnie całkiem obcy świat! Poza tym, co jest chyba najważniejsze, na tej polskiej stronie powinno się używać niemal wyłącznie polskich słów, gdyż nie każdy musi znać tą cholerną ,,chińszczyzne"! A że redakcja i użytkownicy tylko to utrudniają, to już na to nic nie poradze. Generalnie nienawidze takiego wpieprzania się zachodu do Polski. Całe zło dla naszego narodu to ten chory zachód i jego cholerny wszechobecny język! Na miłość Boską! Przecież nasze dzieci, wnuki będą mówiły kiedyś wyłącznie po chińsku! Koniec świata a właściwie Polski się zbliża...

7

Urugwajskie legendy futbolu:

2 lutego 1952 r. urodził się urugwajski napastnik Fernando Morena, zdobywca Copa America-1983 ; zdobywca Copa Libertadores-1982(z Peñarol) ; zdobywca Pucharu Interkontynentalnego-1982(z Peñarol) ; zdobywca Superpucharu Europy-1980(z Valencia CF) ; 6-krotny Mistrz Urugwaju: 1973,1974,1975,1978,1981,1982 oraz 7-krotny król strzelców ligi urugwajskiej. Fernando Morena pierwsze kroki stawiał w River Plate Montevideo w roku 1969. W 1973 przeszedł do Peñarol gdzie grał 6 sezonów. W 1979 wyjechał do klubów hiszpańskich, madryckiego Rayo Vallecano i Valencii. W 1981 wrócił do Peñarol po czym na rok 1984 trafił do argentyńskiego Boca Juniors a karierę zakończył rzecz jasna w barwach Peñarol w roku 1986. Pobił wszystkie możliwe rekordy strzeleckie w swoim kraju. Siedmiokrotnie był królem snajperów ligowych: 1973,1974,1975,1976,1977,1978 i 1982! Łącznie przypisuje mu się 667 goli a w reprezentacji w latach 1971-83 strzelił aż 78 goli! Potrafił strzelać 7 goli w jednym meczu! W Peñarol był siedmiokrotnie mistrzem Urugwaju oraz zdobywcą Copa Libertadores i Copa Intercontinental w 1982 roku. Z Valencią w 1980 wywalczył Superpuchar Europy. W jego imponującej kolekcji nie zabrakło też Copa America chociaż na trofeum to musiał czekać aż do 1983 roku. W drugim meczu turnieju strzelił wprawdzie ,,swoją’’ bramkę Wenezueli ale okupił ją dotkliwą kontuzją po jednej z brawurowych akcji, która pozbawiła go szansy występu w spotkaniach decydujących o późniejszym tryumfie Urugwaju. Fernando miał 177 cm wzrostu i w szczytowej formie ważył 76 kg. Szczupły, pięknie zbudowany, posiadał niebywały ,,siódmy’’ zmysł do strzelania goli. Uderzał raczej lekko, precyzyjnie, niemal zawsze w ruchu, wrodzonym instynktem wymykając się obrońcom i wyprzedzając ich myśli o tę jedną najważniejszą sekundę. Jak powiadają Urugwajczycy, w lewej nodze ,,miał rękę’’! Z taką bowiem dokładnością posyłał piłkę w dowolne miejsce. Również wybornie grał głową jak i wzorowo współpracował z partnerami. Jednak przy tych wszystkich wyjątkowych zaletach poza Urugwajem nie zrobił takiej kariery, na jaką się pierwotnie zanosiło. Mógł być jednym z najlepszych piłkarzy świata a pozostanie w historii ,,tylko’’ a może ,,aż’’ najlepszym snajperem w dziejach swojego kraju. Jednak Fernando Morena niewątpliwie zasługuje na miano jednego z najlepszych napastników w historii futbolu.



@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@Compadre
@AssisMoreira
@Arkon

0

@P33ck Poza Champions League, goal i Samuel Eto'o nic nie rozumiem z tej ,,chińszczyzny" ale wystarczy mi Samuel Eto'o aby dać ci za to zielony herb naszego klubu!

6

@FCBparasiempre
Hughie Gallacher płakał. Od dłuższego czasu przechadzał się tam i z powrotem, rozmyślając o swoim życiu. Myśli nie przychodziły jednak łatwo. Zbyt wiele się w jego życiu wydarzyło. Zbyt wiele. Wszedł na kładkę kolejową nad linią Edynburg — Londyn. Spojrzał jeszcze raz na St. James’ Park, miejsce, gdzie czarował tłumy. W oddali usłyszał znajomy dźwięk nadjeżdżającego pociągu. Przed oczyma stanęła mu jego najdroższa żona Hannah. Kochał ją nad życie. Jej tragiczna śmierć odmieniła wszystko i była początkiem. Początkiem złego. Pociąg był coraz bliżej. Gallacher krzyknął „przepraszam” i … skoczył. Gallacher urodził się 2 lutego 1903 r. Śmiało można stwierdzić, że Hughie był swego rodzaju „królem życia”. Często przebywał w pubach, wydawał mnóstwo pieniędzy na dobrze skrojone garnitury lub wyścigi konne. Alkoholu również sobie nie odmawiał. Gdyby żył kilkadziesiąt lat później, pewnie zaprzyjaźniłby się z Georg’em Bestem. Jednym słowem — żył pełną piersią, choć początki wcale nie były łatwe. Wczesne lata jego młodości upływały na katorżniczej, dziesięciogodzinnej pracy w kopalni. To właśnie tam poznał Annie McIlvaney — swoją pierwszą żonę, z którą jednak nie było mu dane cieszyć się szczęśliwym pożyciem małżeńskim. Wybawieniem spod ziemi okazał się futbol. Zanim uzyskał pełnoletność, był już rozchwytywany w całej Szkocji. W swoim pierwszym klubie Queen of the South zdążył rozegrać tylko dziewięć spotkań, zanim przeszedł do Airdrieonians. Powodem tak rychłego transferu było dziewiętnaście strzelonych bramek w owych dziewięciu meczach w barwach „Królowej Południa”. Grając dla „Diamentów”, pomógł im się wdrapać niemalże na szczyt rozgrywek, trzykrotnie zajmując drugie miejsca w tabeli i zdobywając Puchar Szkocji, przerywając tym samym hegemonię magnatów z Glasgow. Bramki strzelał jak na zawołanie i jasnym było, że ojczyzna Williama Wallace’a stała się dla niego za mała. Z odsieczą przyszedł Newcastle, który pozyskał go za zawrotną sumę 6500 funtów. Dla porównania dodam, że ówcześni zawodnicy nie zarabiali więcej niż 10 funtów tygodniowo. Od pierwszych chwil w klubie znad rzeki Tyne dominował. Starsi koledzy, którzy również dłużej grali w United, z miejsca czuli, że spotyka ich zaszczyt gry z geniuszem. Geniuszem, który przejawiał również wielkie serce do gry i ogromny głód bramek. Jeżeli przytrafił mu się mecz, w którym nie udało się pokonać bramkarza rywali (a było to niezwykle rzadko), chodził niepocieszony do kolejnego spotkania, nawet gdy Newcastle zwyciężało! Był również wielkim twardzielem. W większości przypadków jedynym sposobem na zatrzymanie Gallachera był brutalny faul. Jeden z boiskowych kolegów piłkarza opowiadał, jak wchodząc w przerwie meczu do szatni, ujrzał napastnika, który spokojnie palił papierosa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z jego nogi odstawał kawałek mięsa, a całe getry oraz najbliższa okolica były zbroczone krwią. Hughie, jak przystało na walecznego Szkota, nigdy nie pozostawał dłużny swoim rywalom. Jego popisowym numerem było stawanie na stopach bramkarza podczas rzutów rożnych. Te drobne grzeszki nie zaburzały jednak jego obrazu, jako genialnego piłkarza. Legendarny bramkarz Manchesteru City Frank Swift, powiedział kiedyś o nim: ,,Był to najlepszy środkowy napastnik, jakiego kiedykolwiek widziałem”. W dzień solidnie trenował, nocą zaś odwiedzał wszelkiego rodzaju kluby nocne. Nie przeszkadzało mu to jednak w byciu zawsze pierwszym na treningu. Nawet w wieku 36 lat, pod koniec swojej kariery, był szybszy od większości swoich współpartnerów. Już w drugim sezonie w barwach „Srok” doprowadził zespół do swojego jedynego mistrzostwo Anglii, strzelając po drodze 36 bramek i notując w rozgrywkach aż pięć hat-tricków. Jest to rekord niepobity po dziś. O tym, jak bardzo angielscy obrońcy musieli go nienawidzić, świadczy również mecz reprezentacji „Synów Albionu” i Szkocji. 31 marca 1928 roku na Wembley gospodarze dostali srogi łomot od rywala 5:1. Gallacher co prawda bramki wtedy nie strzelił, jednak po tym meczu Szkotów okrzyknięto mianem „Wembley Wizards”. A St. James’ Park śpiewał o nim ponoć tak: ,,Czy wiesz chłopcze, że Hughie Gallacher był Szkotem? Najlepszy środkowy napastnik jakiego kiedykolwiek miało Newcastle. Jeśli on nie strzeli gola, czeka go niedola, posadzimy go na dołek I wyślemy z powrotem do Szkocji.

Po mistrzowskim sezonie, przez kolejne lata Newcastle błąkało się w środkowej części tabeli, nie mogąc nawiązać do złotego roku 1927. Choć Hughie ciągle strzelał bramki, reszcie zespołu brakowało wyraźnej jakości, żeby chociaż zbliżyć się do podium First Division. Sprzeczka z trenerem Cunninghamem zabrała wszystko, co dobre i drogie „Srokom”. Po bramkostrzelnego gracza zgłosiły się dwa klubu z Londynu: Arsenal oraz Chelsea. Serce piłkarza zdobyła jednak niebieska część miasta i podpisał kontakt z beniaminkiem. Jego gole, zamiast pomagać w walce o trofea, wspierały w batalii o utrzymanie. Komizmowi w całej sytuacji niech doda fakt, że Arsenal już w pierwszym sezonie pobytu Szkota na Stamford Bridge zajął drugie miejsce, a rok później zwyciężył w rozgrywkach. „The Blues” pomimo posiadania w swoich szeregach dwóch kolejnych uczestników masakry z Wembley: Tommy’iego Law oraz genialnego napastnika, który w tamtym meczu zdobył trzy bramki – Aleca Jacksona, nie potrafili wzbić się ponad ligową szarzyznę. Starzejący się Gallacher strzelał coraz mniej bramek i coraz rzadziej pojawiał się w wyjściowym składzie. Efektem tej zniżki formy okazał się transfer do Derby. Ku zdumieniu włodarzy Chelsea, napastnik uzyskał tam „drugą młodość”, zdobywając trzydzieści bramek przed zakończeniem rozgrywek, a Derby sezon skończyło aż o sześć miejsc wyżej niż jego poprzedni klub. Hughie nigdzie jednak nie czuł się tak szczęśliwy, jak w Newcastle. Grał jeszcze w Notts County, Grimsby Town oraz Gateshead, nim barwną karierę zakończył wybuch II wojny światowej. Statystyki podają, że w 576 rozegranych spotkaniach, zdobył 435 bramek! Jego pierwsze małżeństwo z Annie McIlvaney rozpadło się szybko. Kobieta jednak przez długi czas nie zgadzała się na rozwód, chcąc jak najwięcej uszczknąć z fortuny piłkarza. Gdy w końcu stał się on faktem, pokaźnie uszczuplił majątek gracza, czyniąc go niemal bankrutem. Jeszcze przed orzeczeniem sądowym, podczas jednej z syto zakrapianych imprez w Newcastle, poznał siedemnastoletnią córkę właściciela pubu, która nosiła imię Hannah. Między nimi pojawiło się gorące uczucie, które groźbami w ich kierunku próbowano nieco ostudzić. Nadaremno. Para obecna była razem w każdym miejscu, w którym przyszło grać Gallacherowi. Z tego związku narodziło się trzech synów. Po zakończeniu kariery, Szkot wiódł beztroskie życie w Gateshead, nieopodal Newcastle. W każdym pubie był witany niczym bohater, a każdy skłonny był postawić kolejkę. Sielankę przerwała jednak nagła śmierć ukochanej partnerki. To ona powoli odbierała mu radość życia, doprowadzając w końcu do tragedii. Hughie coraz rzadziej się uśmiechał, jednak z całych sił dbał o swoje dzieci. Imał się różnych zajęć, żeby tylko zarobić na chleb. Czarę goryczy przelało jednak oskarżenie o znęcanie się nad synem. Podczas jednej z domowych kłótni ojciec w nerwach rzucił popielniczką w ścianę. Nie zrobił tym jednak nikomu żadnej krzywdy, a Matt, najmłodszy potomek uciekł z domu. Kilka dni później emerytowany piłkarz otrzymał wezwanie na rozprawę sądową. Groziło mu odebranie praw rodzicielskich, co doszczętnie go rozbiło. Znajomemu dziennikarzowi powiedział: ,,Mają mnie. Moje życie jest skończone. Nie ma sensu walczyć, gdy wiesz, że nie możesz wygrać”. Dla dumnego Szkota oskarżenie o przemoc domową było nie do zniesienia. W ciepły czerwcowy poranek, na kilka dni przed datą rozprawy zdruzgotany wyszedł z domu, zmierzając w kierunku torowiska.

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?