FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
10
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
29 maja 1962 r. urodził się Marek Koniarek, napastnik. W latach 1986–1987 reprezentant Polski w piłce nożnej. Zdobywca Pucharu Polski w sezonie 1985/1986 z GKS Katowice, król strzelców pierwszej ligi piłkarskiej w sezonie 1995/1996 i mistrz Polski w sezonie 1996/1997 z Widzewem Łódź. Członek Klubu 100, klasyfikacji uwzględniającej piłkarzy, którzy strzelili co najmniej sto goli w polskiej najwyższej klasie rozgrywkowej. Z dorobkiem 65 goli najlepszy strzelec w historii Widzewa Łódź. Swoją piłkarską karierę rozpoczął w Siemianowiczance Siemianowice Śląskie, gdzie grał przez dwa i pół sezonu od 1980 r. do jesieni 1982 r. Wiosną 1983 r. trafił do Szombierek Bytom, gdzie rozegrał 21 spotkań, strzelając 3 gole. W sezonie 1984/1985 przeszedł do GKS Katowice, gdzie grał do jesieni 1988 r., zdobywając Puchar Krajowy w sezonie 1985/1986. W GKS rozegrał 106 spotkań, strzelając 29 bramek. Następnie przeszedł do występującego w lidze niemieckiej Rot-Weiss Essen, rozgrywając w nim 37 spotkań, strzelając 4 bramki w sezonach 1988/1989-1990/1991. Jesienią 1991 r. grał w Zagłębiu Sosnowiec, gdzie rozegrał 13 meczów i zdobył 4 bramki. Wiosną tego samego sezonu (1991-1992) trafił do Widzewa Łódź, gdzie przez dwa sezony (do jesieni 1993 r.) zagrał w 68 spotkaniach i zdobył 35 goli. Z Widzewa, Koniarek przeniósł się do ligi austriackiej, gdzie najpierw reprezentował Wiener SC, rozgrywając przez rundę wiosenną 16 spotkań i strzelając 8 bramek, a w sezonie 1994/1995 związał się z VSE St. Pölten, dla którego zdobył 8 bramek. W sezonie 1995/1996 powrócił do Widzewa Łódź, z którym odniósł największe sukcesy w swej karierze. W sezonie 1995/1996 zdobył wraz z Widzewem mistrzostwo Polski i został królem strzelców z dorobkiem 29 goli(4. wynik w historii polskiej ekstraklasy). Łącznie przez dwa sezony rozegrał w barwach Widzewa 38 meczów i zdobył 30 goli (łącznie 65 goli dla tego klubu, najlepszy strzelec w dziejach Widzewa). W sezonie 1996-1997 powrócił do ligi austriackiej, gdzie trafił do SK Vorwärts Steyr. Jesienią 1997 r. przeszedł do Wisły Kraków, w której zagrał w 12 meczach, nie strzelając żadnej bramki. Z Wisły przeszedł do GKS Katowice wiosną 1998 r. W tym sezonie zagrał w 13 spotkaniach i zdobył 3 gole. W sezonie 1998-1999 zakończył karierę zawodniczą. Łącznie w polskiej lidze rozegrał 271 spotkań i zdobył 104 gole. W reprezentacji Polski wystąpił w dwóch spotkaniach, strzelając jednego gola.
@Visca_barca
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
11
Tylko remis na ,,Śląskim”:
29 maja 1993 r. reprezentacja Polski remisuje z Anglią 1:1 w ramach 3 kolejki eliminacji MŚ USA 1994. 20 lat wcześniej na tym obiekcie Polska odniosła historyczne zwycięstwo nad Anglią 2:0 po golach Roberta Gadochy i Włodzimierza Lubańskiego. Drużyna Kazimierza Górskiego zaskoczyła pewnych siebie synów Albionu. Dwie dekady później znów mogła pokusić się o sprawienie sensacji. Spotkaniu towarzyszyły ogromne emocje. Na Stadionie Śląskim pojawiło się blisko 60 tysięcy widzów, którzy – poza pewną grupą chuliganów – stworzyli fantastyczną atmosferę. Niesieni dopingiem Polacy rozegrali świetne zawody, długo prowadzili po trafieniu Dariusza Adamczuka ale w końcówce stracili wyrównującego gola za sprawą Iana Wrighta. Kto wie, co by było, gdyby lepiej ustawiony celownik miał Marek Leśniak, który zaprzepaścił dwie fenomenalne sytuacje. Po meczu równie dużo jak o grze biało-czerwonych mówiło się, niestety, o burdach na trybunach. Po bijatykach grupy pseudokibiców FIFA zdecydowała o zamknięciu śląskiego giganta. ,, Do problemu finansowego dołożyły się kłopoty ze strojami. Zerwano umowę z Adidasem, w jej miejsce miała się znaleźć lepsza oferta od Admirala. Angielska firma niestety nas zawiodła. Znaleźliśmy się w trudnym położeniu. Na mecz z San Marino stroje dostarczył prywatny producent z Łodzi. A przed Anglią był już bunt. PZPN zerwał kontrakt z Admiralem i musiał bardzo szybko załatwić niezbędny sprzęt. Okazało się, że tamte stroje z Łodzi farbują, i tylko dzięki życzliwości panów Loski i Grajewskiego z Niemiec dostaliśmy komplet Adidasa na mecz z Anglią. Wszystko odbyło się w ostatniej chwili, co wywołało wzburzenie zawodników i doprowadziło do sytuacji, iż drużyna dwa dni przed meczem nie chciała wyjść na trening, o czym ze zrozumiałych względów nie poinformowano opinii publicznej”- fragment „Autobiografii” Andrzeja Strejlaua.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Visca_barca
5
@FCBparasiempre
28 maja 2003 r. AC Milan pokonał Juventus Turyn 3:2 w rzutach karnych w finale Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy w historii o Puchar Europy miały zagrać dwa zespoły ze słonecznej Italii. Co ciekawe wcześniej aż czterokrotnie zdarzało się to w pucharze UEFA. We włoskim finale Ligi Mistrzów większość obywateli Italii ściskała kciuki za Milan. Ówczesne sondaże wykazywały bowiem z jednej strony że z 26 milionów mieszkańców tego kraju interesujących się futbolem aż 34,5% jest wielbicielami właśnie Starej Damy ale z drugiej dowodziły że zdecydowana większość z pozostałych 65,5% fanów piłkarskich najbardziej nienawidziła Juventusu. Obok trykotów swoich klubów ich sympatycy zakładali koszulki z napisem ,, nienawidzę Juve” i innymi podobnymi hasłami. Starą Damę można było postrzegać jako faworyta starcia z Milanem z uwagi na zwycięstwo w wyścigu o scudetto. Juve wywalczyło je długim, udanym finiszem rozpoczętym w momencie, kiedy wydawało się że właśnie straciło na tytuł jakiekolwiek szanse. Oto 2 lutego kontuzji doznał Alessandro Del Piero, przez co wypadł z gry na ponad miesiąc. Mimo że Alex był zdecydowanie najlepszym z napastników, bez niego zespół spisywał się lepiej niż z nim, może dzięki większej mobilizacji pozostałych graczy. Na zwarcie szyku wśród turyńczyków wpłynęła Też z pewnością śmierć Giovanniego Agnellego. Precedens związany z nieobecnością Del Piero i jej skutkami, wzmocniony wspomnieniem Zwycięstwa Milanu nad Barceloną w 1994 roku bez Baresiego i Costacurty, w sprawie że fani Juve nie grzebali szans swego zespołu na triumph w związku z absencją Nedveda, który Zresztą pod nieobecność Del Piero zaczął grać lepiej niż kiedykolwiek. Może teraz wielki mecz zaliczy Alex?- pytali z samych siebie kibice. Nawet z Mediolanu dochodziły głosy że AC Milan nie ma szans z Juve, natomiast Pięknie poradziłby sobie z Realem więc szkoda że to nie Hiszpanie awansowali do finału że aż 61,7% kibiców typu jest zwycięstwo starej damy. Marcello Lippi też był optymistą: ,, już początek sezonu wskazywał że może być on dla nas wyjątkowy. Zdobyliśmy scudetto, teraz pora zwiększyć dzieło w Manchesterze". Nie całkiem odpowiadało to faktom, gdyż pierwsza część rozgrywek należała do Milanu, stara dama rozpędziła się dopiero w drugiej połowie. Trener Juve apelował też przy okazji o szacunek dla włoskiej piłki, które nie jest Może najpiękniejsze ale za to, jak się właśnie okazało, najskuteczniejsza w świecie. Tamten Juventus to była istotnie potężna drużyna, Nawet jeśli ktoś znaczny akurat wypadał ze składu. Każda formacja Juve miała lidera. W bramce brylował Gigi Buffon, obroną rządził Lilian Thram, pomocą wraz z Nedvedem Davids, atakiem zaś Del Piero ale atuty zespołu się na tym nie kończyły. Spore nadzieje wiązano z Mauro Camoranesim, rewelacją kończącego się sezonu. Zamiast zostać tylko zmiennikiem kontuzjowanego Zambrotty Argentyńczyk stał się najlepszym skrzydłowym serie A. Gdy Zambrotta powrócił, Lipki znalazł mu miejsce na lewej obronie, by nie ruszać Camoranesiego j pomocy. Pochodzący z Argentyny zawodnik niedawno uzyskał włoski paszport a w 2006 roku razem z Zambrottą i kilkoma innymi graczami Juve został mistrzem świata. 28 maja na murawę Old Trafford wybiegły dwa najbardziej utytułowane włoskie kluby. Juventus miał w gablocie 49 różnych trofeów, Milan 37. Stara Dama, jako trzeci w historii włoski zespół po Interze z 1965 roku oraz Milanie z 1994 mogła ustrzelić najcenniejszy klubowy dublet. Kibice obu zespołów otrzymali po 19 000 biletów, na trybunach zasiadło ponad 100 posłów do włoskiego parlamentu. Ancelotti tak opisuje przygotowanie do finału: ,, Na kilka dni przed meczem zamiast tradycyjnej odprawy taktycznej zorganizowałem swego rodzaju forum dyskusyjne. Wyświetliłem zawodnikom scenę z filmu ,, Męska gra", na której Al Pacino w roli trenera drużyny Futbolu Amerykańskiego tuż przed decydującym spotkaniem wygłasza niesamowite przemówienie: ,, albo wygramy tę walkę jako zespół albo umrzemy osobno jako jednostki". Potem Carletto pokazał nagranie z najwspanialszymi momentami zespołu w drodze do finału w Manchesterze. ,, Na koniec zapaliłem światła i ograniczyłem się do krótkiego stwierdzenia: ,, Teraz potrzeba nam już tylko jednego". Paulo Maldini zapytany w 2019 roku w rozmowie z DAZN o to, kiedy stanął w karierze przed najtrudniejszym wyzwaniem, odpowiedział: ,, O mój Boże w 2003 roku przed finałem w Manchesterze. Awansowaliśmy do finału po 8 latach, wielu kolegów w nim nigdy nie grało. Musiałem udawać najspokojniejszą osobę na świecie żeby inni się nie denerwowali ale w środku się gotowałem, musiałem brać tabletki nasenne". Rok później Serginho we wspólnej rozmowie z Didą dla Sempre milan.it powiedział tak: ,, Trener przed meczem nie mówił wiele, To była jedna z najkrótszych odpraw. Postrzegaliśmy ten mecz jak każdy inny A często wygrywa ten, to mniej się denerwuje. My w każdym razie nie odczuwaliśmy żadnej presji i to zademonstrowaliśmy. Spięty był tylko Maldini, któremu bardzo zależało by powtórzyć wyczyn Ojca. Dopiero gdy wzniósł trofeum wszystko z niego zeszło". Jak widać Maldiniemu niespecjalnie wyszło udawanie spokojnego. Ponadto błędnie założył że jeśli on jest zdenerwowany, to inni też a może było tak że Seginho ekstrapolował swój stan psychiczny na innych a w istocie rzeczy nie denerwowali się obcokrajowcy a zwłaszcza Brazylijczycy? O tym zdają się świadczyć słowa Alessandro Nesty z wywiadu dla Milan TV: ,, wolałbym mierzyć się z rywalem z innego kraju. Wtedy ewentualna porażka byłaby mniejszym problemem. Napięcie w dniu meczu wydawało się nie do wytrzymania, droga z hotelu na stadion w Manchesterze dłużyła mi się niemiłosiernie. Nie rozmawiałem z nikim, chciałem tylko żeby wreszcie zaczął się mecz". Z kolei Costacurta powiedział: ,, graliśmy przeciwko przyjaciołom i zarazem największym rywalom.". Te wypowiedzi pokazują jak bardzo wsobna jest włoska piłka, jak bardzo liczy się w tym kraju pokonanie lokalnego rywala. Dla Hiszpanów wewnętrzny finał Ligi Mistrzów to okazja do wielkiego święta, dla Włochów olbrzymi stres. ,, przez cały tydzień przed meczem atmosfera była bardzo elektryczna"- wspominał Andrea Pirlo. Końcowy wynik 0:0 po 120 minutach gry jest mylący. Nie było to bowiem starcie tak nudne, jak choćby pierwszy półfinał między Milanem a Interem. Po prostu rację miał bramkarz Milanu Dida, który po latach we wspomnianym wywiadzie powiedział: ,, Przed meczem czułem się silny. Podszedłem do trenera Ancelottiego i zapewniłem go że tego dnia nie puszczę gola". Za to już w 9 minucie po strzale Szewczenki piłka wpadła do siatki Juve, tyle że sędzia gola nie uznał z powodu spalonego Rui Costy. ,,Rossoneri” wyraźnie dominowali, po chwili Buffon cudem obronił strzał Inzaghiego(,,uważam tą parade za jedną z najlepszych w jego karierze"- powiedział w 2020 roku sam strzelec w wywiadzie udzielonym Carlo Pellegattiemu) a Rui Costa z bliska nie trafił do bramki. Przed końcem pierwszej połowy najlepszą okazją dla Juve miał Ferrara ale Uprzedził go Nesta, groźnie strzelił też Del Piero. Gracze Ancelottiego byli agresywniejsi, Nesta w jednym ze starć rozciął skórę pod okiem rywala. ,, To w ogóle był bardzo ostry mecz, z wieloma falami, niełatwy do oglądania ale piłka czasami taka jest, tak rozwija się gra i nic na to nie poradzisz"- wspominał Dida, który przez długie minuty czuł się jak widz a nie uczestnik zawodów. O ile jednak fauli było dużo, o tyle złośliwości i brutalności mało, o czym świadczą ledwie trzy żółte kartki pokazane przez Markusa Merka. Na początku drugiej połowy Juventus był blisko objęcia prowadzenie. Antonio Conte, który wszedł na boisko po przerwie pisze: ,, Przychodzi mi przeżyć jedno z największych rozczarowań w karierze. Del Piero dośrodkowuje z lewego skrzydła w pole karne, ja wyprzedzam Nestę i uderzam piłkę głową w krótki róg. Bramkarz ani drgnie. Wydaje się że za chwilę będziemy cieszyć się z gola, tymczasem futbolówka trafia w poprzeczkę. W nocy nie udaje mi się zmrużyć oka. Dziesiątki razy oglądam swój strzał w poprzeczkę, który ograbił mnie z radości". Z biegiem czasu dominacją Milanu malała. Gdy na początku dogrywki kontuzji doznał Roque Junior i odtąd na boisku ledwie statystował, gdyż Ancelotti wyczerpał limit zmian, stało się jasne że jest silny Milan wygra, to pokarnych a że Juventus nie potrafił dobrać się rywalowi do skóry na jego połowie, wszystkie strzały ekipy z Mediolanu bronią zaś Buffon, to doszło do serii jedenastek. ,, Znalezienie gracza gotowego wykonać jedenastkę wcale nie było takie łatwe. Do dziś przechodzą mnie dreszcze, gdy wspominam, kto wtedy strzelał. Inzaghi zniknął, Nie mogliśmy go znaleźć, dosłownie rozpłynął się w powietrzu, aż trudno w to uwierzyć ale Juventus wyznaczył do serii rzutów karnych jeszcze gorszych zawodników"- napisał Ancelotti w autobiografii. Piłkarze pamiętają to jednak inaczej. ,, W tygodniu dużo ćwiczyliśmy karne i to dało nam teraz wiarę ja zawsze świetnie je wykonywałem, więc gdy podchodziłem do swojego strzału byłem pewny że trafią a było to bardzo ważne, gdyż po pudle Trezegueta mogliśmy wyjść na prowadzenie. To że Dida odbił ten strzał tylko mnie uspokoiło. No i się nie pomyliłem. No ale Kaladze (podobnie jak Seedorf nie wykorzystał karnego) na treningu też był bezbłędny"- opowiadał Serginhio, który w 71 minucie zastąpił Pirlo a w serii ,,11” podszedł do piłki jako pierwszy. Jako czwarty strzelał Nesta. ,, Podszedłem do trenera i powiedziałem: będę strzelał. Decyzja o wykonaniu rzutu karnego w takim momencie to dowód na siłę mentalną. To także chwila prawdy o sobie, test czy potrafisz być zimny, czy masz charakter. Jestem szczęśliwy że wtedy się zdecydowałem, coś sobie udowodniłem raz na zawsze"- wspominał. I jego wywód można streścić tak: trzeba mieć jaja żeby się na to odważyć. On się odważył i trafił.
Ostatecznie więc Milan wygrał dlatego że Dida wyłapał trzy rzuty karne a Buffon tylko dwa. ,, Byłem pewien że obronię strzał Del Piero, gdyż wiedziałem jak uderza. Tymczasem akurat on mnie pokonał. Gdy Birindelli podchodził do piłki było po nim widać że jest spanikowany ale też strzelił kropkę na szczęście z innymi poszło mi lepiej"- wspominał brazylijski bramkarz. ,, Gdy Szewczenko wykorzystał ostatniego karnego, podszedł do mnie i spojrzeliśmy sobie w oczy jak dwaj ludzie, którzy dobrze wykonali swoją pracę"- zakończył., ,, zobaczyłem pogrążone w całkowitym bezruchu trybuny z kibicami Juventusu. Wyglądało jak na plakacie. Żałowałem że nie mogę go zdjąć i zabrać ze sobą do domu"- wspomina ten moment Ancelotti. Po meczu podszedł do niego Antonio Conte i powiedział: ,, Carlo jeśli faktycznie nie my mieliśmy zdobyć ten puchar to dobrze że trafia właśnie do ciebie". Przede wszystkim jednak Didzie a nie Ancelottiemu koledzy mogli podziękować za sute premie, którymi zostali nagrodzeni czyli około 250 000 € na głowę. Cały klub łącznie z wpływami związanymi z meczami o Superpuchar Europy oraz puchar interkontynentalny zarobił w kontynentalnych pucharach około 50 milionów euro. 6 Puchar Europy zdobyty przez Milan wznosił Paulo Maldini, syn piłkarza, który 40 lat wcześniej demonstrował pierwszy- Cezary Maldiniego. Po meczu udali się na bankiet do luksusowego hotelu ,,Mottram Hall”, leżącego około 40 km od centrum Manchesteru. W imprezie wzięło udział 300 osób. O 4:00 rano jak opowiadał Serginia gdy bohaterzy mieli już dość jedzenie i picie (,, wszyscy kompletnie pijani angielskim piwem"- napisał Ancelotti), Gattuso i Pirlo wpadli na szalony pomysł rozegrania piłkarskiego meczu na hotelowym polu golfowym. Uczestniczyło w nim kilku jeszcze w miarę przytomnych zawodników: Nesta, Abiatti, Brocchi, Serginho, Ambrozini i Dallabona, do których dołączyło trzech trenerów oraz zaproszeni chłopcy pracujący w hotelowej kuchni. ,, Nie mogliśmy spać, opanowało nas jakieś szaleństwo"- wspomina Serginhio. Szkoda że nikt nie zarejestrował tego niezwykłego spotkania. Tym bardziej iż, ,, żeby nie zniszczyć trawy zdjęliśmy nawet buty. Niestety Gattuso nawet na boso jest jak buldożer. Rozrył wszystko łącznie z jednym z dołków pośrodku pola"- relacjonował Ancelotti. Carletto po dwóch triumfach w pucharze Europy jako piłkarz zdobył to trofeum także w roli trenera i to już w swoim pierwszym podejściu. Marcello Lippi przegrał zaś w Manchesterze 3 z czterech swoich finałów! Co z Pucharem? Wedle słów trenera, Galliani zabrał go do pokoju i spędził z trofeum całą noc sam na sam. Na San Siro na wielkim telebimie mecz oglądało 30 000 kibiców Milanu. Potem poszli na ,,Piazza del Duomo”, gdzie dołączyły do nich kolejne tysiące. Następnego dnia O 17:00 na ,,Malpensa” wylądował samolot z bohaterami, na których na lotnisku czekały tysiące kibiców. ,, Dopiero w Mediolanie zrozumieliśmy czego dokonaliśmy, jak bardzo ludzie chcieli znów świętować zdobycie Pucharu Europy"- mówił Nesta. Przedłużeniem fety był rewanżowy mecz finału pucharu Włoch rozegrany na San Siro 31 maja, w którym Milan zremisował 2:2 z AS Romą i po 26 latach zdobył także to trofeum, gdyż w pierwszym meczu jeszcze przed finałem w Manchesterze wygrał 4:1.
5
,,Rossoneri” po raz 6-ty w historii:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Visca_barca
6
Szanowni sympatycy futbolu, dziś mija dokładnie 102 lata od pierwszego gola i pierwszego zwycięstwa reprezentacji Polski w historii jej występów. 28 maja 1922 r. Polska pokonuje Szwecję w Sztokholmie 1:2. "W 27. minucie Leon Sperling kończy bieg centrą. Einar Hemming nie atakowany przez nikogo daje niepotrzebnie piłce klapsa ręką: karny. Komu powierzyć tę ważną funkcję? Jedynym graczem, który w swej drużynie bije z dobrym skutkiem jedenastki, był Józef Klotz, jemu też oddaje kapitan z całym zaufaniem wykonanie rzutu, od którego skuteczności tak wiele zawisło. Klotz z całym spokojem, bez rozpędu pakuje piłkę w lewy róg pod poprzeczkę. Bramkarz ani drgnął" - w ten sposób w "Przeglądzie Sportowym" opisano historyczne trafienie dla Biało-Czerwonych. Meczem ze Szwedami Klotz kończył swoją krótką reprezentacyjną karierę- to był jego zaledwie drugi mecz z orzełkiem na piersi, jednak ilu piłkarzy oddałoby dziesiątki meczów za to jedno, historyczne trafienie. Piłkarzowi nieistniejącej już Jutrzenki Kraków nie zadrżała noga i pewnym strzałem pokonał Fritiofa Rudena. Na nieco ponad kwadrans przed końcem towarzyskiej potyczki drugą bramkę dołożył Józef Garbień z Pogoni Lwów i premierowa wygrana Biało-Czerwonych stała się faktem.
@Visca_barca
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
9
Legendy hiszpańskiego futbolu:
Agustín Gaínza urodził się 22 maja 1922 roku w Basauri(Kraj Basków). Gaínza całą swoją karierę grał w Athletic Club de Bilbao, do którego dołączył w sezonie 1939-1940. Wraz z Iriondo, Venancio, Zarrą i Panizo stworzył jedną z najbardziej legendarnych formacji w hiszpańskim futbolu. Jeden z najlepszych lewoskrzydłowych w historii hiszpańskiego futbolu. W sezonie 1946/47 w meczu pucharowym zdobył 8(!) goli przeciwko Celcie. Zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1943 i 1956) oraz siedem pucharów Hiszpanii(1943, 1944, 1945, 1950, 1955, 1956 i 1958). W reprezentacji Hiszpanii rozegrał 33 mecze i strzelił 10 goli. Brał udział w mistrzostwach świata w 1950 roku. Agustín Gaínza zmarł 6 stycznia 1995 roku w Basauri.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Visca_barca
1
@kemyt1995 No ja akurat nie oglądałem tego meczu(ale bardzo przeżywałem) gdyż wówczas grałem z kolegami wesele i ciągle pytałem się ich(i nie tylko ich) jaki jest wynik. Za każdego gola i za triumf w Lidze Mistrzów, obowiązkowo ,,lufa w gardło!". Kilka dni później gdzieś tam nagrałem z powtórki ten historyczny mecz, bodajże z nsport. Cóż to jest za pamiątka...
12
Niezapomniany triumf w Lidze Mistrzów:
28 maja 2011 roku FC Barcelona zdobyła swój trzeci w historii Puchar Ligi Mistrzów. Ponownie wyższość Blaugrany musiał uznać Manchester United. To był jeszcze lepszy występ Barçy niż w Rzymie dwa lata wcześniej. Duma Katalonii wyszła na prowadzenie po golu Pedro a wyrównujące trafienie Rooneya było jedynym celnym strzałem Manchesteru w całym meczu. W drugiej połowie ,,Czerwone Diabły” zostały zepchnięte na własną połowe w efekcie czego gole Messiego oraz Vili przesądziły o wygranej drużyny Pepa Guardioli. Po meczu Puyol przekazał opaskę kapitańską Abidalowi i Francuz, który dwa miesiące wcześniej przeszedł operacje usunięcia guza wątroby, wzniósł puchar jako pierwszy. Na konferencji prasowej z klasą zachował się sir Alex Ferguson, który stwierdził iż FC Barcelona to najlepszy zespół, z jakim kiedykolwiek się mierzył i zasłużenie zdobyła to trofeum. Historyczne składy obu drużyn:
Barcelona: Víctor Valdés - Dani Alves (88, Carles Puyol), Gerard Piqué, Javier Mascherano, Éric Abidal - Xavi, Sergio Busquets, Andrés Iniesta - Pedro (90, Ibrahim Afellay), Lionel Messi - David Villa (86, Seydou Keïta)
Manchester United: Edwin van der Sar - Fábio (69, Nani), Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Patrice Evra - Antonio Valencia, Michael Carrick (77, Paul Scholes), Ryan Giggs, Wayne Rooney, Park Ji-sung - Javier Hernández.
Spójrzmy raz jeszcze:
@Visca_barca
@Sysia11
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
2
@Stinger_ Chciałbym w to wierzyć ale jakoś nie potrafie...
0
I to jest najwspanialsza wiadomość jak do tej pory w tym roku w ,,naszym" klubie, obok zmiany trenera...
9
Po raz pierwszy z ojcami futbolu:
28 maja 1910 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy w historii mecz z profesjonalnym zespołem z Wysp Brytyjskich. Spotkanie rozgrywane było na boisku przy Placa d'Armes a przeciwnikiem był słynny walijski Cardiff Corinthians AFC. Tamten mecz był zarazem pierwszą wizytą zawodowej drużyny brytyjskiej w mieście. Barça wygrała ten mecz 4:1 po golach braci Comamala(Carles 2 gole, Arseni jeden) i jednym Perisa. Z uwagi na rozmiary placu do gry otoczonego polami, bez żadnego ogrodzenia, które wyznaczałoby jego granice, Blaugrana jako gospodarz spotkania przygotowała aż 7 piłek żeby nie zatrzymywać gry w razie gdyby jedna z nich wyleciała poza teren boiska. Na Plaça d’Armes już wcześniej odbywały się inne rozgrywki piłkarskie, między innymi mecze dwóch pierwszych edycji turnieju o Medal Federacji, znanego także jako Medal Ratusza. W pierwszej edycji oprócz Blaugrany udział wzięło 8 innych drużyn z Barcelony: FC Catala, Irish FC, Iberia FC, FC Internacional , Catalonia FC, Club Espanyol oraz Club Universitari i Hispania Athletic Club, które wycofały się z turnieju jeszcze przed jego zakończeniem. Triumfatorem została Barça, która uzyskała o 10 punktów więcej niż drugi najwyżej sklasyfikowany zespół, jej wielki rywal w tamtym okresie, czyli FC Catala. Niedługo potem, biorąc pod uwagę wewnętrzne problemy klubu z jakimi borykała się Barça, zarząd postanowił przenieść działalność klubową na teren przy ulicy Muntaner.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Visca_barca
9
@FCBparasiempre
27 maja 1965 r. Inter Mediolan pokonuje Benfike Lisbona 1:0 na San Siro w finale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. ,,Catenaccio” to włoski termin, będący na całym świecie synonimem gry obronnej. W połowie lat 60-tych Inter pokazał że z opinią murarzy futbolu można zdobywać najcenniejsze puchary. W kręgach niechętnych calcio powtarza się taką oto dykteryjke: Kiedy włoscy piłkarze wychodzą na boisko trener mówi im: Na razie jest 0:0. Grajcie tak żeby tego nie stracić. To nie jest wcale takie głupie. Już jedna z pierwszych zasad angielskiej piłki nożnej mówiła: bezpieczeństwo przede wszystkim. Wielu teoretyków futbolu jest zdania że budowa drużyny powinna się zaczynać od obrońców. Jak jednak połączyć bezpieczeństwo w obronie ze skutecznością w ataku? Pierwszy dokonał tego AC Milan pod włoskim trenerem Nereo Rocco. To on uchodzi za twórce sposobu gry, nazywanego ,,catenaccio”, co dosłownie oznacza ,,rygiel”. W roku 1963 Milan został pierwszym włoskim klubem, który zdobył Puchar Mistrzów. Na Wembley pokonał Benfike, dla której to był trzeci finał w ciągu 3 sezonów ale pierwszy przegrany. Czy można jednak zarzucić Włochom że myśleli głównie o obronie? Skoro przegrywali po pierwszej połowie 0:1, po golu Eusebio, musieli zaatakować by odrobić strate i zrobili to. Legendarny Jose Altafini strzelił 2 gole a Milan wygrał 2:1. ,,Catenaccio” nie było więc rodzajem gry, w której najcenniejsi są zawodnicy potrafiący wybijać piłke jak najdalej od swojej bramki. Wszystko miało tam sens, o czym przekonał następny zdobywca Pucharu Mistrzów- Inter Mediolan. O ile Rocco zasady ,,catenaccio” określił, to trener Interu Helenio Herrera twórczo je rozwinął. W połowie lat 60-tych większość drużyn grała już systemem 4-2-4 lub 4-3-3, dzięki którym Brazylia zdobyła dwukrotnie tytuł mistrza świata. Obrońców ustawiano tutaj w jednaj linii i łatwo ich było minąć prostopadłym podaniem. Szybcy napastnicy mieli więc pole do popisu. Herrera dokonał jednego prostego zabiegu, który zmienił na kilkanaście lat taktykę. Dwaj środkowi obrońcy, grający do tej pory obok siebie, zostali ustawieni jeden za drugim. Ten bardziej wysunięty do przodu miał za zadanie rozbijanie ataków, a ten z tyłu naprawiał jego ewentualne błędy, dlatego nazywano go wymiataczem. W Interze rolę wymiatacza spełniał Armando Picchi. Tym, który za zadanie miał rozbijać akcje, był forstoper, czyli w tym przypadku Aristide Guarneri. Natomiast określenie libero oznaczało zawodnika wolnego, czyli takiego, który nie miał obowiązku pilnowania jakiegokolwiek przeciwnika. Wymiatacz piłke odbierał i albo ja wybijał albo podawał do najbliższego partnera. Libero po odbiorze rozpoczynał akcje, przekraczając niejednokrotnie nawet połowę boiska. Wzorcem libero dla całego świata był Beckenbauer. Druga istotna cecha ,,catenaccio” to ofensywna gra bocznych obrońców. Giacinto Facchetti wywiązywał się z tej roli wyjątkowo. Wysoki, skuteczny i szybki, z pozycji lewego obrońcy strzelił dla Interu 74 gole! Stał się jego legendą, po latach powierzono mu nawet godność prezydenta klubu. Niezwykle sympatyczna postać, wielokrotny reprezentant Włoch, kapitan w meczu finałowym o mistrzostwo świata z Brazylią w roku 1970. Numer 3, z jakim grał w Interze, został w tym klubie zastrzeżony. Inter wygrywał obydwa finały Pucharu Mistrzów w niemal niezmienionym składzie. W sezonie 1963/64 nie przegrał żadnego z 8 meczów a w finale pokonał Real Madryt 3:1. Droga do finału w następnym sezonie nie była tak efektowna ale zakończyła się zwycięstwem nad Benfiką. Włosi pokonali więc dwie do niedawna najlepsze drużyny w Europie a potem zdobywali Puchar Interkontynentalny, wygrywając dwukrotnie z Independiente Buenos Aires. U źródeł sukcesów mediolańczyków leżały 3 elementy, wszystkie jednakowo ważne: ,,catenaccio”, wybitni zawodnicy i wyjątkowy trener.
Wszyscy piłkarze z linii obrony grali w reprezentacji. Ofensywny pomocnik Mazzola uważany był za jednego z najlepszych w Europie. To syn legendarnego gracza AC Torino- Valentina, który w roku 1949, wraz z całą drużyną, zginął w katastrofie lotniczej. Na lewym skrzydle grał Mario Corso, pierwszy znany zawodnik, który biegał po boisku z opuszczonymi getrami, co natychmiast małpowały tysiące młodych piłkarzy w całej Europie. Prawoskrzydłowym był znakomity Brazylijczyk Jair da Costa, zaś na środku ataku grał Hiszpan Joaquin Peiro. Jednak najlepszą opinią cieszył się inny Hiszpan, Luis Suarez. Przez 7 sezonów grał w FC Barcelonie, która w znacznym stopniu dzięki niemu wywalczyła w roku 1960 swoje pierwsze międzynarodowe trofeum a mianowicie Puchar Miast Targowych. W tym samym roku Suarezowi przyznano Złotą Piłke dla najlepszego zawodnika Europy. Trenerem Katalończyków był wówczas Helenio Herrera, który jednak natychmiast po tym sukcesie opuścił Barcelone, nie mogąc znaleźć wspólnego języka z największą gwiazdą, Ladislao Kubalą, takim samym indywidualistą jak trener. Nie zrobił by tego, gdyby nie miał zapewnionej innej pracy. Prezydentem Interu i jego właścicielem był Angelo Moratti. Ambitny biznesmen, czerpiący zyski z handlu ropą chciał mieć najlepszy klub w Europie i sprowadził Herrere do Mediolanu, płacąc mu rocznie 50 tysięcy dolarów, czyli najwyższą gażę trenerską na świecie. Wcześniej, w ciągu 5 sezonów Inter prowadziło 13 różnych trenerów. Ostatni tytuł mistrzowski przed zatrudnieniem Herrery Inter zdobył w roku 1954. Herrera zaczął prace od namówienia Suareza na przeprowadzkę, kusząc go wysoką pensją. Kusił skutecznie, Moratti zapłacił za tego piłkarza 200 tys. dolarów, bijąc światowy rekord transferu ale warto było. Powstał zespół, jakiego we Włoszech nie widziano. Drugi ze zwycięskich finałów, z Benfiką na swoim stadionie, nie zapadł w pamięć jako piękne widowisko. Toczył się w strugach deszczy i padł tylko jeden gol, strzelony przez Jaira. Jedyna niecodzienna sytuacja związana była z kontuzją bramkarza Benfiki, Costy Pereiry. Ponieważ nie można było wprowadzić rezerwowego z ławki, miejsce Costy Pereiry zajął środkowy obrońca Germano. Wielki, łysy, z wąsami- tak wtedy piłkarze nie wyglądali, więc Germana znała cała Europa. Był świetnym stoperem a jako bramkarz prze prawie pół godziny nie przepuścił ani jednego strzału. W drugim z kolei zwycięstwie Interu było coś z symbolu. Oto w Mediolanie zbudowano jedenastke, nie szczędząc pieniędzy, wykorzystując nowy system gry i metody trenerskie, dla jednych kontrowersyjne, dla innych normalne, bo skuteczne. Radość ze zwycięstwa była tym większa że trzon drużyny stanowili Włosi. W Serie A mogło wtedy grać tylko 2 cudzoziemców. Herrera to jeden z najlepszych ale i najbardziej ekscentrycznych trenerów. Patrząc dziś na Jose Mourinho, można z dużym prawdopodobieństwem uznać że studiował on życiorys Herrery i jego metody aby rozwinąć je w innym świecie. Być może był on nawet pierwszym trenerem, o którym mówiło się więcej niż o jego piłkarzach. Sam zresztą bardzo dbał, by było o nim głośno, podkreślał na każdym kroku że jest najlepszym trenerem świata. Dopiero na łożu śmierci zdobył się na szczerość: ,,Nawet jeśli nie byłem najlepszym trenerem planety, to robiłem wszystko aby nim zostać.”- miał podobno powiedzieć. Pięć lat po ostatnim pucharowym sukcesie Interu magia Herrery jeszcze działała. Nazywano go zresztą ,,Czarodziejem” lub ,,Magiem”. Kiedy jako trener AS Romy przyjechał do Katowic na mecz z Górnikiem Zabrze, nikt się nie zastanawiał nad składem Romy. Powszechnie uważano że skoro prowadzi ją Herrera, to już połowa sukcesu Romy. Było w tym zresztą sporo racji. Helenio Herrera uważany jest nie tylko za twórce ,,catenaccio” ale i prekursora pewnych obyczajów oraz zjawisk związanych z piłką nożną. On pierwszy nazwał kibiców Interu 12-tym zawodnikiem i zwrócił się do nich z apelem o zorganizowany doping. Wzbudził wśród nich poczucie wartości ale nie przewidział iż spotka się to z reakcją kibiców innych klubów, zapoczątkuje powstawanie grup ultras, szowinistów a w konsekwencji wojny pomiędzy kibicami. Piłkarze Interu poddani zostali systemowi kontroli a nawet, jak powiedzielibyśmy dziś- monitoringu. Kawalerowie mieszkali w klubowym ośrodku Appiano Gentile, gdzie mieli wszystko poza swobodą. ,,Czuliśmy się jak w obozie ale po zwycięstwach wiedzieliśmy że to ma sens i nikt nie protestował.”- mówił Mazzola. Wszystkim piłkarzom trener wydał zakaz picia i palenia. Musieli przestrzegać diety, o co miały dbać ich żony, zmuszone do gotowania zgodnie z instrukcjami klubowych lekarzy i dietetyków. Każdy gram nadwagi wiązał się z karą finansową a to uderzało nie tylko w piłkarza ale i budżet jego rodziny. Żonom musiało to przemawiać do wyobraźni. Helenio Herrere można uznać za prekursora wojny psychologicznej w futbolu. Wmawiał swoim graczom że są najlepsi, poniżał przeciwników, ubliżał sędziom, których obarczał winą za swoje porażki. Kłócił się ze wszystkimi, koncentrując uwagę na sobie aby piłkarze Interu mogli w spokoju przygotowywać się do meczu. Ukarał zawodnika, który w wywiadzie powiedział dziennikarzowi: ,,Jedziemy do Rzymu na mecz z Romą”. Ponieważ zdaniem trenera, powinien użyć sformułowania zwycięzcy: ,,Ruszamy na Rzym rozbić w puch Rome!”. Herrera tworzył wokół siebie aurę tajemniczości, więc nawet fakty z jego życiorysu nie są do końca pewne. Ostatnie lata swojego życia Herrera spędzał w swojej XIV-wiecznej willi w Wenecji. Zmarł na serce w roku 1997. Trumne owiniętą we flagi FC Barcelony i Interu umieszczono na gondoli, jak na lawecie. Przepłyneła w honorowej asyście gondolierów i piłkarzy przez Canal Grande na wyspę San Michele. Helenio Herrera spoczął na tamtejszym cmentarzu, obok Igora Strawińskiego i Sergiusza Diagilewa, również niezłych artystów. Na koniec jeszcze składy obydwu drużyn z tego finału:
Inter: Sarti, Burgnich, Facchetti, Bedin, Guarneri, Picchi, Jair, Mazzola, Peirò, Suarez, Corso
Benfica: Costa Pereira, Cavem, Cruz, Germano, Neto, Coluna, Josè Augusto, Torres, Eusebio, Simoes
9
Wielki czarodziej:
@Visca_barca
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
0
@FcPortoFan1999 Jak to ,,lepiej w Porto poszło"? Skąd niby wiadomo że on FC Porto przejmuje?
1
@Pawel13sz Ha! W końcu Ameryki nie odkrył.
To nie klątwa, to drugie motto klubu...
10
Czy wiemy(pamiętamy) że…
27 maja 1987 r. FC Porto z Józefem Młynarczykiem w bramce zdobyło pierwszy w historii piłkarski Puchar Europy, pokonując w finale na Praterstadion(dziś Ernst Happel Stadion) w Wiedniu Bayern Monachium 2:1, po golach Madjera w 79 m., Juary’ego w 81 m. oraz honorowym trafieniu Kögla w 24 minucie. Oto kilka zdań z korespondencji Jerzego Lechowskiego z tygodnika "Piłka nożna" rozpoczynającej się od fragmentu wywiadu z Udo Lattkiem, szkoleniowcem Bayernu. "Zatem jak będzie w Wiedniu? Ma pan nadzieję, że Bayern znowu wywalczy Puchar Mistrzów? - Mam nadzieję? Nie, ja jestem o tym przekonany!". Ten fragment wywiadu w pełni oddaje nastrój przed finałem na wiedeńskim Praterze. W telewizji już od poniedziałku w każdym programie można było usłyszeć, że zdecydowanym faworytem jest Bayern Monachium. Akcje Portugalczyków obniżała przede wszystkim nieobecność Fernando Gomesa. Kontuzja niezbyt groźna, ale całą nogę miał w gipsie. Kto więc będzie strzelał gole? Zawodnicy FC Porto wykazywali umiarkowany optymizm, natomiast Jean Marie Pfaff i Lothar Matthaeus z Bayernu podzielali opinię swego trenera. Wiele wskazywało, że skończy się zgodnie z przewidywaniami. W 25. minucie na 1:0 strzelił lewoskrzydłowy Ludwik Koegl. "Krzyczałem "Moja!", ale w tym ryku nie usłyszał tego Maghalaes i wyskoczył do piłki. Nie trafił jej czysto, gdyż była za wysoka, musnął ją głową, myląc mnie przy okazji. Piłka skozłowała przed Koeglem,a ten szczupakiem skierował ją do bramki"- opisywał Młynarczyk w swojej autobiografii "Piłeczko kochana". W przerwie meczu trener Portugalczyków, Artur Jorge, zaatakował swoich piłkarzy. Krzyczał, że za bardzo ulegli presji mediów, za bardzo wzięli sobie do serca, że nie są faworytem i po prostu boją się przeciwnika. Po zmianie stron Porto rzuciło się do natarcia. W 77. minucie padła jedna ze słynniejszych bramek tamtych czasów. Algierczyk Rabah Madjer strzelił z bliska bramkę piętą. Za chwilę na 2:1 strzelił Juary, rezerwowy Brazylijczyk. Porto dowiozło wynik do końca.
Jednym z bohaterów był Młynarczyk, choć jego gra była raczej solidna niż fantastyczna. W samej końcówce w polu karnym Polaka zrobiło się bardzo gęsto, ale nasz bramkarz tylko raz został zmuszony do największego wysiłku. "W obronie graliśmy, jak zwykle zresztą, dość prawidłowo i piłkarze Bayernu nie mieli stuprocentowych sytuacji, natomiast dość dużo wrzucali na wysokiego Hoenessa, który miał te piłki zgrywać. Jeśli chodzi o wychodzenie z bramki, to czułem się w tym meczu dość pewnie i wszystkie piłki wyłapywałem. W tym meczu najwyższe oceny powinna dostać nasza obrona" - pisał Polak. Korespondent "Piłki Nożnej" dodał od siebie, że Polak wykazał bardzo silne nerwy i bardzo umiejętnie "kradł cenne sekundy". Po spotkaniu Franz Beckenbauer przyznał, że "wygrała piłka nożna". FC Porto to czas, gdy portugalska piłka kojarzyła się z czystą techniką, zaś niemiecka z bezwzględną maszyną. Algierczyk Madjer przyznał, że dla niego był to mały rewanż za słynną "Hańbę w Gijon", czyli mecz z 1982 roku, gdy Niemcy i Austriacy umówili się na wynik i wyeliminowali Algierię z mundialu w Hiszpanii. Dziś czasy się zmieniły, Niemcy kojarzą się z techniczną, efektowną grą. Młodsi kibice byliby wyraźnie zdziwieni, gdyby przeczytali zdanie w "Piłce Nożnej": "Bawarczycy są zawodowcami, ale w ich grze jest mało technicznego kunsztu".
@Visca_barca
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
9
Cudowne lata, fantastyczna drużyna, epokowe mecze:
Dokładnie 15 lat temu FC Barcelona zdobyła swój trzeci w historii Puchar Ligi Mistrzów. Wygrany 2:0 finał z Manchesterem United rozegrano na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Blaugrana przystępowała do tego finału ze sporymi osłabieniami w defensywie. Kartki wykluczyły występ Daniego Alvesa i Abidala a z powodu kontuzji nie mógł wystąpić doświadczony Rafael Marquez. Trenujący Manchester sir Alex Ferguson próbował wykorzystać te osłabienia i oparł taktykę na Cristiano Ronaldo, który rozpoczął swój występ od kilku prób uderzeń z dystansu. Duma Katalonii wydawała się być zepchnięta do defensywy, lecz w 10 minucie Iniesta zagrał piłke w pole karne do Eto’o i niezawodny jak zawsze Kameruńczyk pokonała Van der Saara. Barça przejęła wówczas kontrole nad grą i pozwoliła ,,Czerwonym Diabłom” na zaledwie dwa celne strzały w całym meczu. W 70 minucie Xavi posłał górną piłke w pole karne, do której niespodziewanie doskoczył Messi, pokonując strzałem głową holenderskiego bramkarza rywali. Warto dodać że pod nieobecność wyżej wymienionych obrońców, bardzo dobrze spisali się Yaya Toure i Sylvinho. Historyczne składy obu drużyn:
Barcelona: Víctor Valdes - Carles Puyol, Yaya Toure, Gerard Pique, Sylvinho - Xavi, Sergi Busquets, Andres Iniesta, Lionel Messi, Samuel Eto'o, Thierry Henry (72 Seydou Keita).
Manchester: Edwin van der Sar - John O'Shea, Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Patrice Evra - Ji-sung Park (66 Dimityr Berbatow), Michael Carrick, Anderson (46 Carlos Tevez), Ryan Giggs (75 Paul Scholes) - Cristiano Ronaldo, Wayne Rooney.
Przeżyjmy to jeszcze raz:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Sysia11
@Visca_barca
8
Początki wielkiej ,,Barçy 5 Pucharów”:
27 maja 1951 r. FC Barcelona zdobywa dziewiąty w historii Puchar Hiszpani(zwany wówczas Copa del Generalisimo). W finałowym starciu na Estadio de Chamartin Barça pokonuje Real Sociedad San Sebastian 3:0. Gole w tym finale strzelali znakomici snajperzy: Cesar Rodriguez (31 i 67 minuta) oraz Mariano Gonzalvo(44 minuta). Ten zdobyty puchar był swoistym preludium do zdobycia przez Blaugrane 5 pucharów w roku następnym, co okazało się jednym z największych osiągnięć w historii Dumy Katalonii.
@Visca_barca
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
Debiut bramkarskiej legendy FC Barcelony:
27.05.1923 r. w meczu towarzyskim z angielskim Bishop Auckland FC, zadebiutował w barwach Blaugrany legendarny golkiper Ferenz Plattko. Barça wygrała ten mecz 5:0 a więc debiut okazał się całkiem udany.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Visca_barca
0
@mekston A no to fajniutko! Zaraz zobacze na fleszskor. Dzięki śliczne :)
0
Przychodze z roboty, włączam Eurosport, patrze Igi nie ma!, Włączam drugi Eurosport(bo akurat mam) też Igi nie ma! Czyżby już grała?
10
Kataloński futbol wychodzi na ulicę:
Pierwsze mecze piłki nożnej rozgrywane na katalońskiej ziemi miały miejsce w 1890 roku, kiedy przybyli do portu w Barcelonie angielscy marynarze oraz brytyjscy robotnicy, pracujący w sektorze włókienniczym, spotykali się na zaimprowizowanych boiskach, na przykład na welodromie ,,La Bonanova” by tam uganiać się za piłką. Dwa lata później kilku socios ,,Reial Club de Regates de Barcelona” zorganizowało w pobliżu hipodromu ,,Can Tunis” pierwsze mecze z udziałem lokalnych piłkarzy. Jednak dopiero 6 lat później Gaspar Matas i Danes założył najstarszy klub w Katalonii o nazwie FC Palamos. Równolegle jeden z tych cudzoziemców, którzy osiedli w Barcelonie a mianowicie Szwajcar Hans Gamper, uczestniczył w pierwszych ,, nieformalnych" meczach rozgrywanych w mieście. Tamte spotkanie organizowano w dobrze oświetlonych miejscach, jak Promenada tuż przy łuku triumfalnym albo na ulicach czy wielkich poza miejskich działkach ,,Sant Gervasi de Cassoles”, gminy, która w 1897 roku została przyłączona do Barcelony. Jej nazwa wywodziła się od wiejskiej kaplicy z XI wieku poświęconej braciom bliźniakom, świętym męczennikom Gerwazemu i Protazemu, zaś cała miejscowość liczyła sobie zaledwie kilka wiejskich domów. Na tamtym terenie (obecnie dzielnica Sarria-Sant Gervasi) spotykali się młodzi amatorzy żeby oddawać się swojej pasji. Większość tych zaimprowizowanych meczów rozgrywano na ulicy Espanya (później Lincoln) usytuowanej pomiędzy ulicami Balmes i Saragossa, nieopodal miejsca, w którym mieszkał wtedy Gamper. Jako że brakowało piłkarzy, zagraniczni pionierzy zaprosili do udziału w grze katalońskich sąsiadów. W ten właśnie sposób Carlos Comamala, sąsiad Gampera został jednym z pionierów katalońskiego futbolu. Owi młodzieńcy grali w codziennych ubraniach kopiąc jedyną piłkę jaką wówczas mieli. Do Katalonii nie dotarły Jeszcze trykoty ani reguły gry a spontaniczność prowadziła do takiego ekstremum że bramki oznaczone były dwoma kamieniami. Drużyny też nie liczyły po 11 piłkarzy ponieważ w tamtych latach, gdy futbol w Katalonii dopiero się wykluwał niewielu jeszcze uprawiało piłkę nożną. Tak więc najczęściej grało się po sześciu albo siedmiu pośród naszych Pionierów futbolu znajdziemy znamienite nazwiska barcelonizmu, takie jak Gaissert, Kunzle, Wild, Witty, Oliver, Cabot, Osso, Terradas, Pujol, Llobet, Parsons, Maier, Engler czy wspomniani już Gamper i Comamala.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Symson
@Visca_barca
7
@FCBparasiempre
To były jubileuszowe, 10-te mistrzostwa Starego Kontynentu rozgrywane w Anglii w 30-tą rocznice jedynego jej triumfu na mistrzostwach świata. Rozgrywki miały przebiegać ponownie w zmienionej formule. Zadecydowano iż w imprezie wystartuje 16 ekip. Decyzji o poszerzeniu grona z 8 do 16 uczestników Euro nie ma co się dziwić. Po 1989 r. stopniowo wzrastała liczba państw, które ogłaszały swoją niepodległość i niezależność terytorialną. Po rozpadzie ZSRR zrzeszone dotąd w nim państwa zaczęły się usamodzielniać. Jeszcze podczas Euro ’92 istniała reprezentacja pod nazwą Wspólnota Niepodległych Państw ale do meczów o udział na kolejnym Euro wszystkie te kraje wystawiły swoje własne drużyny. Nie było już także zjednoczonej Jugosławii. Zamiast niej w eliminacjach zagrały: Chorwacja, Macedonia i Słowenia. W wyniku rozpadu federacji Czechosłowackiej Europa doczekała się powstania osobnych republik Czech i Słowacji. Wszystkie te zmiany objęły również UEFA. Grono państw członkowskich poszerzyło się o kolejne piłkarskie federacje. Eliminacyjne wyniki 13 nowo powstałych reprezentacji nie rzuciły na kolana bo nie mogły. Większość z nich to byli piłkarscy outsiderzy. Najlepiej z nich wypadły Litwa, Gruzja i Słowacja, która wyprzedziła w grupie reprezentacje Polski. Na turniej do Anglii pojechała Rumunia oraz Francja. Obie drużyny wygrały rywalizację w ,,polskiej grupie”. Polacy grali nierówno. Potrafili wznieść się na wyżyny(0:0 z Francją w Paryżu), by chwile później runąć z piedestału do rynsztoku(1:4 ze Słowacją w Bratysławie). W efekcie grupę nieoczekiwanie wygrała Rumunia przed Francją, Słowacją i Polską. Dwie pierwsze ekipy awansowały na turniej. Gospodarzom Euro, wymienianym przez futbolowych fachowców w gronie głównych faworytów do zwycięstwa, szczególnie zależało na osiągnięciu tego celu. Po pierwsze, z uwagi na fakt bycia organizatorem zawodów. Po drugie z powodów czysto ambicjonalnych. Wreszcie p trzecie, przez wzgląd na trenera Terre’ego Venablesa, który jeszcze przed mistrzostwami oświadczył że po Euro ’96 rozstaje się z kadrą. Powodem takiej deklaracji były zarzuty prokuratorskie obciążające trenera. Albionu za niejasności finansowe, w które miał być uwikłany podczas trenowania Tottenhamu. Venables oczekujący na rozprawe w sądzie chciał chociaż na boisku pozostawić po sobie dobre wrażenie. Tymczasem znano już jego następcę. Po Euro nowym trenerem miał zostać Glenn Hoddle. Obawiano się czy wszystkie te zawirowania wokół kadry nie wpłynął niekorzystnie na forme reprezentacji. Odpowiedź na to pytanie miał dać pierwszy mecz ze Szwajcarią. Na Wembley w obecności 77 tys. fanów, oficjalnie zainaugurowano piłkarskie zmagania. Gol Shearera wywołał euforie na trybunach a trafienie Kubilaya Turkyilmaza pogrążyła stadion w ciszy. Remis w meczu otwarcia stanowił sporą niespodzianke, zważywszy na fakt że kolejni rywale, przynajmniej teoretycznie, byli bardziej wymagający. Batalie ze Szkotami zawsze urastały do miana największego sportowego wydarzenia na Wyspach. Na Euro spotkali się po raz pierwszy. Mecz był wyrównany tylko do przerwy. Po zmianie stron Anglicy przeszli do kontrnatarcia. Pierwszego gola ponownie zdobył Shearer a drugiego dołożył Gascoigne. Gol ,,Gazzy” był przepięknej urody. Będąc w pełnym biegu, lewą nogą przerzucił piłke nad próbującym interweniować Hendrym, po czym prawą oddał soczysty strzał z woleja. Bramkarz był bezradny. Szkoci przegrali 0:2 a pogrążył ich Gascoigne, ulubieniec kibiców… Glasgow Rangers. Wynik mógłbyć inny, gdyby Gary McAllister wykorzystał rzut karny ale nie od dziś wiadomo że nie wykorzystane sytuacje się mszczą. Nadchodził dzień meczu z Holandią. Anglicy podbudowani zwycięstwem nad Szkocją i grą przed własną publicznością nie mieli zbytnich powodów do niepokoju, tym bardziej iż Holendrzy grali dość nie przekonująco. Dało się też u nich słyszeć coraz częstsze pogłoski o konflikcie na tle rasistowskim, jaki wybuchł w kadrze. To wszystko nie sprzyjalo koncentracji przed najważniejszym meczem w grupie. Wówczas Anglicy rozegrali najlepszy mecz na tych mistrzostwach. Rozgromienie Holendrów aż 4:1 miało swoją wymowę. Po dwa gole strzelili Shearer i Sheringham. Honorowego gola dla ,,Pomarańczowych” zanotował Kluivert i ten właśnie gol pozwolił Holendrom na awans z drugiego miejsca. Z grupy B bez żadnych niespodzianek awansowały dalej Hiszpania i Francja. Natomiast w tzw. grupie śmierci(grupie C) doszło do niespodzianki. Co prawda starcie gigantów, czyli Niemców z Włochami zakończyło się bezbramkowym remisem, jednak kilka dni wcześniej ,,makaroniarze” polegli w starciu z Czechami 2:1, co w praktyce przekreśliło ich szanse na awans z grupy. ,,Azzuri” pod wodzą Sacchiego mieli odnosić wielkie sukcesy. Nie było wyników, gdyż zabrakło wykonawców. Polityka personalna włoskiego szkoleniowca budziła powszechne zdumienie. Chcąc samemu pozostawać w centrum uwagi, Sacchi niszczył swoich konkurentów do sławy. Ofiarami despotycznego trenera padli Baggio oraz ówczesny król strzelców Serie A Giuseppe Signori. Grono niechcianych poszerzył Vialli. Wszystkich tych 3 napastników zabrakło na Euro ’96. Wkrotce zabrakło też Italii a po paru miesiącach również Sacchiego.
W grupie D ,,zaszalała” Chorwacja a z bardzo dobrej strony pokazał się jej napastnik Davor Šuker. Obrońców tytułu z przed 4 lat ,,powieźli” 3:0(!) i odprawili do domu. Mecz zasłynął z kapitalnych pojedynków Schmeichela z Šukerem. Duński golkiper, wobec bezradności partnerów z drużyny, sam w końcówce meczu zapędzał się pod bramke przeiwnika. W efekcie wracającemu pod swoje pole karne Schmaichelowi towarzyszyły kontry Chorwatów, które pogrążyły wygasły ,,Duński dynamit”. Chorwaci awansowali z drugiego miejsca a z pierwszego Portugalia, która zgubiła tylko jeden punkt, w meczu z… Danią. W fazie pucharowej starcia z udziałem Anglików i Francuzów za każdym razem rozstrzygały rzuty karne. Obie ekipy zakończyły swój występ w turnieju ex aequo na 3 miejscu. W ćwierćfinałach lepiej egzekwowali jedenastki od Hiszpanów i Holendrów ale w meczach półfinałowych szczęście sprzyjało już ich rywalom. Pechowymi strzelcami okazali się Pedros(Francja) oraz Southgate(Anglia). To w durzej mierze przez nich Czesi i Niemcy awansowali do wielkiego finału. W ćwierćfinale Czesi wygrali 1:0 z Portugalią a bohaterem tego meczu został Karel Poborsky. Pomocnik Slavii w pojedynke rozstrzygnął losy potyczki z Portugalią. Solową akcje zwieńczył przepięknym golem, gdy cudownym lobem pokonał Vitora Baie. Niemcy z kolei odprawili z kwitkiem Chorwacje, która celowo zajęła 2 miejsce w grupie aby w pucharowej drabince trafić na drużynę Vogsta. Misternie budowany plan legł tym razem w gruzach a pewnych siebie Chorwatów skarcił Sammer. W finale turnieju trafili na siebie Niemcy i Czesi. Dokładnie 20 lat temu również w finale spotkały się te same drużyny. Wówczas(po rzutach karnych) lepsi byli Czesi a więc teraz Niemcy pałali żądzą rewanżu. Przez godzine gry nic nie przemawiała ani za jedną, ani za drugą ekipą. Dopiero gol dla Czechów zmienił oblicze całego meczu. W walce o piłke Sammer nieprzepisowo powstrzymał rywala ale całe zajście miało miejsce przed polem karnym. Nie wiedzieć czemu włoski arbiter sprezentował Czechom rzut karny. Patrik Berger nie miał problemów z pokonaniem Andreasa Koepke. Nieoszczędzany prze opinie publiczną Vogst ponownie znalazł się w poważnych tarapatach. Dążąc do zmiany rezultatu, zdecydował się na zmiane zawodnika. Scholla zastąpil Bierhoffem. Niemiecki szkoleniowiec miał nosa. Pięć minut po wejściu na murawe napastnik odwdzięczył się trenerowi za okazane mu zaufanie. Ziege dośrodkowywał z rzutu wolnego w samo kłębowisko piłkarzy czyhających w polu karnym Kouby. Bierhoff uwolnił się spod opieki czeskich defensorów i strzałem głową z bliska doprowadził do wyrównania. Niemieccy kibice oszaleli z radości a Vogts odechnął z ulgą. Zbliżała się dogrywka. Nietypowa, gdyż dająca szanse na przerwanie 30-minutowej męczarni związanej z oczekiwaniem na rzuty karne. Wystarczyło tylko aby jedna z ekip jako pierwsza strzeliła gola a wówczas cały mecz automatycznie skończy się przed czasem. Zasada ,,złotego gola” lub jak kto woli ,,nagłej śmierci” obowiązywała właśnie od mistrzostw w Anglii. Wcześniej FIFA testowała to rozwiązanie na mistrzostwach świata juniorów w 1993 r. Przepis ten miał swoich zagorzałych zwolenników i zaprzysięgłych wrogów(w tym i mnie). Nie narzekali tylko zwycięzcy… ,,Złoty gol” padł dopiero w finale. Wcześniej piłkarze ,,nie odważyli się” skorzystać z tego przywileju. Pierwszym, który tego dokonał był Oliver Bierhoff, który w ten sposób pogrążył Czechów. Historyczna chwila nadeszła w 95 minucie meczu. Goszczący w polu karnym rywali Klinsmann krótkim przerzutem uruchomił będącego w pobliżu Bierhoffa. Ten, mając za sobą Kadleca, obrócił się z piłką i natychmiast uderzył lewą nogą w kierunku czeskiej bramki. Kouba próbował wybić piłke ale uczynił to tak nieporadnie że ta otarła się o jego rekawice i tuż przy słupku wpadła do bramki. Czesi otarli się o złoty medal, który złotym strzałem zapewnili sobie Niemcy. No cóż, klątwa wypowiedziana przez Linekera że ,, Futbol to prosta gra, w której za piłką biega 22 facetów, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” trwała w najlepsze.
6
Panie i Panowie, dużymi krokami zbliżają się mistrzostwa Europy. Z tej okazji pragnę przybliżyć ten najbardziej prestiżowy turniej reprezentacyjny na Starym Kontynencie.
Historia mistrzostw Europy część 10:
@Visca_barca
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
0
@FcPortoFan1999 W taki wypadku i ja całego nie obejrze, jeśli wogóle obejrze...
0
@FcPortoFan1999 Jutro to dla mnie nie wystarczająca odpowiedź, gdyż pracuje do 15-tej i chciałbym obejrzeć jej mecz.
0
No dobra, Hubert Hubertem ale kiedy do cholery zacznie grać nasza kochaniutka Iga?
0
@FcPortoFan1999 Ahaaa....
0
@FcPortoFan1999 A no właśnie nie wiem po jaką cholere tak się robi?
0
No ale żeby nasz pan Hubert Hurkacz tak się męczył z jakimś skośnookim zółtkiem?
Niedowiary....