La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 577 Culés

5

5

@FCBparasiempre
28 maja 2003 r. AC Milan pokonał Juventus Turyn 3:2 w rzutach karnych w finale Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy w historii o Puchar Europy miały zagrać dwa zespoły ze słonecznej Italii. Co ciekawe wcześniej aż czterokrotnie zdarzało się to w pucharze UEFA. We włoskim finale Ligi Mistrzów większość obywateli Italii ściskała kciuki za Milan. Ówczesne sondaże wykazywały bowiem z jednej strony że z 26 milionów mieszkańców tego kraju interesujących się futbolem aż 34,5% jest wielbicielami właśnie Starej Damy ale z drugiej dowodziły że zdecydowana większość z pozostałych 65,5% fanów piłkarskich najbardziej nienawidziła Juventusu. Obok trykotów swoich klubów ich sympatycy zakładali koszulki z napisem ,, nienawidzę Juve” i innymi podobnymi hasłami. Starą Damę można było postrzegać jako faworyta starcia z Milanem z uwagi na zwycięstwo w wyścigu o scudetto. Juve wywalczyło je długim, udanym finiszem rozpoczętym w momencie, kiedy wydawało się że właśnie straciło na tytuł jakiekolwiek szanse. Oto 2 lutego kontuzji doznał Alessandro Del Piero, przez co wypadł z gry na ponad miesiąc. Mimo że Alex był zdecydowanie najlepszym z napastników, bez niego zespół spisywał się lepiej niż z nim, może dzięki większej mobilizacji pozostałych graczy. Na zwarcie szyku wśród turyńczyków wpłynęła Też z pewnością śmierć Giovanniego Agnellego. Precedens związany z nieobecnością Del Piero i jej skutkami, wzmocniony wspomnieniem Zwycięstwa Milanu nad Barceloną w 1994 roku bez Baresiego i Costacurty, w sprawie że fani Juve nie grzebali szans swego zespołu na triumph w związku z absencją Nedveda, który Zresztą pod nieobecność Del Piero zaczął grać lepiej niż kiedykolwiek. Może teraz wielki mecz zaliczy Alex?- pytali z samych siebie kibice. Nawet z Mediolanu dochodziły głosy że AC Milan nie ma szans z Juve, natomiast Pięknie poradziłby sobie z Realem więc szkoda że to nie Hiszpanie awansowali do finału że aż 61,7% kibiców typu jest zwycięstwo starej damy. Marcello Lippi też był optymistą: ,, już początek sezonu wskazywał że może być on dla nas wyjątkowy. Zdobyliśmy scudetto, teraz pora zwiększyć dzieło w Manchesterze". Nie całkiem odpowiadało to faktom, gdyż pierwsza część rozgrywek należała do Milanu, stara dama rozpędziła się dopiero w drugiej połowie. Trener Juve apelował też przy okazji o szacunek dla włoskiej piłki, które nie jest Może najpiękniejsze ale za to, jak się właśnie okazało, najskuteczniejsza w świecie. Tamten Juventus to była istotnie potężna drużyna, Nawet jeśli ktoś znaczny akurat wypadał ze składu. Każda formacja Juve miała lidera. W bramce brylował Gigi Buffon, obroną rządził Lilian Thram, pomocą wraz z Nedvedem Davids, atakiem zaś Del Piero ale atuty zespołu się na tym nie kończyły. Spore nadzieje wiązano z Mauro Camoranesim, rewelacją kończącego się sezonu. Zamiast zostać tylko zmiennikiem kontuzjowanego Zambrotty Argentyńczyk stał się najlepszym skrzydłowym serie A. Gdy Zambrotta powrócił, Lipki znalazł mu miejsce na lewej obronie, by nie ruszać Camoranesiego j pomocy. Pochodzący z Argentyny zawodnik niedawno uzyskał włoski paszport a w 2006 roku razem z Zambrottą i kilkoma innymi graczami Juve został mistrzem świata. 28 maja na murawę Old Trafford wybiegły dwa najbardziej utytułowane włoskie kluby. Juventus miał w gablocie 49 różnych trofeów, Milan 37. Stara Dama, jako trzeci w historii włoski zespół po Interze z 1965 roku oraz Milanie z 1994 mogła ustrzelić najcenniejszy klubowy dublet. Kibice obu zespołów otrzymali po 19 000 biletów, na trybunach zasiadło ponad 100 posłów do włoskiego parlamentu. Ancelotti tak opisuje przygotowanie do finału: ,, Na kilka dni przed meczem zamiast tradycyjnej odprawy taktycznej zorganizowałem swego rodzaju forum dyskusyjne. Wyświetliłem zawodnikom scenę z filmu ,, Męska gra", na której Al Pacino w roli trenera drużyny Futbolu Amerykańskiego tuż przed decydującym spotkaniem wygłasza niesamowite przemówienie: ,, albo wygramy tę walkę jako zespół albo umrzemy osobno jako jednostki". Potem Carletto pokazał nagranie z najwspanialszymi momentami zespołu w drodze do finału w Manchesterze. ,, Na koniec zapaliłem światła i ograniczyłem się do krótkiego stwierdzenia: ,, Teraz potrzeba nam już tylko jednego". Paulo Maldini zapytany w 2019 roku w rozmowie z DAZN o to, kiedy stanął w karierze przed najtrudniejszym wyzwaniem, odpowiedział: ,, O mój Boże w 2003 roku przed finałem w Manchesterze. Awansowaliśmy do finału po 8 latach, wielu kolegów w nim nigdy nie grało. Musiałem udawać najspokojniejszą osobę na świecie żeby inni się nie denerwowali ale w środku się gotowałem, musiałem brać tabletki nasenne". Rok później Serginho we wspólnej rozmowie z Didą dla Sempre milan.it powiedział tak: ,, Trener przed meczem nie mówił wiele, To była jedna z najkrótszych odpraw. Postrzegaliśmy ten mecz jak każdy inny A często wygrywa ten, to mniej się denerwuje. My w każdym razie nie odczuwaliśmy żadnej presji i to zademonstrowaliśmy. Spięty był tylko Maldini, któremu bardzo zależało by powtórzyć wyczyn Ojca. Dopiero gdy wzniósł trofeum wszystko z niego zeszło". Jak widać Maldiniemu niespecjalnie wyszło udawanie spokojnego. Ponadto błędnie założył że jeśli on jest zdenerwowany, to inni też a może było tak że Seginho ekstrapolował swój stan psychiczny na innych a w istocie rzeczy nie denerwowali się obcokrajowcy a zwłaszcza Brazylijczycy? O tym zdają się świadczyć słowa Alessandro Nesty z wywiadu dla Milan TV: ,, wolałbym mierzyć się z rywalem z innego kraju. Wtedy ewentualna porażka byłaby mniejszym problemem. Napięcie w dniu meczu wydawało się nie do wytrzymania, droga z hotelu na stadion w Manchesterze dłużyła mi się niemiłosiernie. Nie rozmawiałem z nikim, chciałem tylko żeby wreszcie zaczął się mecz". Z kolei Costacurta powiedział: ,, graliśmy przeciwko przyjaciołom i zarazem największym rywalom.". Te wypowiedzi pokazują jak bardzo wsobna jest włoska piłka, jak bardzo liczy się w tym kraju pokonanie lokalnego rywala. Dla Hiszpanów wewnętrzny finał Ligi Mistrzów to okazja do wielkiego święta, dla Włochów olbrzymi stres. ,, przez cały tydzień przed meczem atmosfera była bardzo elektryczna"- wspominał Andrea Pirlo. Końcowy wynik 0:0 po 120 minutach gry jest mylący. Nie było to bowiem starcie tak nudne, jak choćby pierwszy półfinał między Milanem a Interem. Po prostu rację miał bramkarz Milanu Dida, który po latach we wspomnianym wywiadzie powiedział: ,, Przed meczem czułem się silny. Podszedłem do trenera Ancelottiego i zapewniłem go że tego dnia nie puszczę gola". Za to już w 9 minucie po strzale Szewczenki piłka wpadła do siatki Juve, tyle że sędzia gola nie uznał z powodu spalonego Rui Costy. ,,Rossoneri” wyraźnie dominowali, po chwili Buffon cudem obronił strzał Inzaghiego(,,uważam tą parade za jedną z najlepszych w jego karierze"- powiedział w 2020 roku sam strzelec w wywiadzie udzielonym Carlo Pellegattiemu) a Rui Costa z bliska nie trafił do bramki. Przed końcem pierwszej połowy najlepszą okazją dla Juve miał Ferrara ale Uprzedził go Nesta, groźnie strzelił też Del Piero. Gracze Ancelottiego byli agresywniejsi, Nesta w jednym ze starć rozciął skórę pod okiem rywala. ,, To w ogóle był bardzo ostry mecz, z wieloma falami, niełatwy do oglądania ale piłka czasami taka jest, tak rozwija się gra i nic na to nie poradzisz"- wspominał Dida, który przez długie minuty czuł się jak widz a nie uczestnik zawodów. O ile jednak fauli było dużo, o tyle złośliwości i brutalności mało, o czym świadczą ledwie trzy żółte kartki pokazane przez Markusa Merka. Na początku drugiej połowy Juventus był blisko objęcia prowadzenie. Antonio Conte, który wszedł na boisko po przerwie pisze: ,, Przychodzi mi przeżyć jedno z największych rozczarowań w karierze. Del Piero dośrodkowuje z lewego skrzydła w pole karne, ja wyprzedzam Nestę i uderzam piłkę głową w krótki róg. Bramkarz ani drgnie. Wydaje się że za chwilę będziemy cieszyć się z gola, tymczasem futbolówka trafia w poprzeczkę. W nocy nie udaje mi się zmrużyć oka. Dziesiątki razy oglądam swój strzał w poprzeczkę, który ograbił mnie z radości". Z biegiem czasu dominacją Milanu malała. Gdy na początku dogrywki kontuzji doznał Roque Junior i odtąd na boisku ledwie statystował, gdyż Ancelotti wyczerpał limit zmian, stało się jasne że jest silny Milan wygra, to pokarnych a że Juventus nie potrafił dobrać się rywalowi do skóry na jego połowie, wszystkie strzały ekipy z Mediolanu bronią zaś Buffon, to doszło do serii jedenastek. ,, Znalezienie gracza gotowego wykonać jedenastkę wcale nie było takie łatwe. Do dziś przechodzą mnie dreszcze, gdy wspominam, kto wtedy strzelał. Inzaghi zniknął, Nie mogliśmy go znaleźć, dosłownie rozpłynął się w powietrzu, aż trudno w to uwierzyć ale Juventus wyznaczył do serii rzutów karnych jeszcze gorszych zawodników"- napisał Ancelotti w autobiografii. Piłkarze pamiętają to jednak inaczej. ,, W tygodniu dużo ćwiczyliśmy karne i to dało nam teraz wiarę ja zawsze świetnie je wykonywałem, więc gdy podchodziłem do swojego strzału byłem pewny że trafią a było to bardzo ważne, gdyż po pudle Trezegueta mogliśmy wyjść na prowadzenie. To że Dida odbił ten strzał tylko mnie uspokoiło. No i się nie pomyliłem. No ale Kaladze (podobnie jak Seedorf nie wykorzystał karnego) na treningu też był bezbłędny"- opowiadał Serginhio, który w 71 minucie zastąpił Pirlo a w serii ,,11” podszedł do piłki jako pierwszy. Jako czwarty strzelał Nesta. ,, Podszedłem do trenera i powiedziałem: będę strzelał. Decyzja o wykonaniu rzutu karnego w takim momencie to dowód na siłę mentalną. To także chwila prawdy o sobie, test czy potrafisz być zimny, czy masz charakter. Jestem szczęśliwy że wtedy się zdecydowałem, coś sobie udowodniłem raz na zawsze"- wspominał. I jego wywód można streścić tak: trzeba mieć jaja żeby się na to odważyć. On się odważył i trafił.


Ostatecznie więc Milan wygrał dlatego że Dida wyłapał trzy rzuty karne a Buffon tylko dwa. ,, Byłem pewien że obronię strzał Del Piero, gdyż wiedziałem jak uderza. Tymczasem akurat on mnie pokonał. Gdy Birindelli podchodził do piłki było po nim widać że jest spanikowany ale też strzelił kropkę na szczęście z innymi poszło mi lepiej"- wspominał brazylijski bramkarz. ,, Gdy Szewczenko wykorzystał ostatniego karnego, podszedł do mnie i spojrzeliśmy sobie w oczy jak dwaj ludzie, którzy dobrze wykonali swoją pracę"- zakończył., ,, zobaczyłem pogrążone w całkowitym bezruchu trybuny z kibicami Juventusu. Wyglądało jak na plakacie. Żałowałem że nie mogę go zdjąć i zabrać ze sobą do domu"- wspomina ten moment Ancelotti. Po meczu podszedł do niego Antonio Conte i powiedział: ,, Carlo jeśli faktycznie nie my mieliśmy zdobyć ten puchar to dobrze że trafia właśnie do ciebie". Przede wszystkim jednak Didzie a nie Ancelottiemu koledzy mogli podziękować za sute premie, którymi zostali nagrodzeni czyli około 250 000 € na głowę. Cały klub łącznie z wpływami związanymi z meczami o Superpuchar Europy oraz puchar interkontynentalny zarobił w kontynentalnych pucharach około 50 milionów euro. 6 Puchar Europy zdobyty przez Milan wznosił Paulo Maldini, syn piłkarza, który 40 lat wcześniej demonstrował pierwszy- Cezary Maldiniego. Po meczu udali się na bankiet do luksusowego hotelu ,,Mottram Hall”, leżącego około 40 km od centrum Manchesteru. W imprezie wzięło udział 300 osób. O 4:00 rano jak opowiadał Serginia gdy bohaterzy mieli już dość jedzenie i picie (,, wszyscy kompletnie pijani angielskim piwem"- napisał Ancelotti), Gattuso i Pirlo wpadli na szalony pomysł rozegrania piłkarskiego meczu na hotelowym polu golfowym. Uczestniczyło w nim kilku jeszcze w miarę przytomnych zawodników: Nesta, Abiatti, Brocchi, Serginho, Ambrozini i Dallabona, do których dołączyło trzech trenerów oraz zaproszeni chłopcy pracujący w hotelowej kuchni. ,, Nie mogliśmy spać, opanowało nas jakieś szaleństwo"- wspomina Serginhio. Szkoda że nikt nie zarejestrował tego niezwykłego spotkania. Tym bardziej iż, ,, żeby nie zniszczyć trawy zdjęliśmy nawet buty. Niestety Gattuso nawet na boso jest jak buldożer. Rozrył wszystko łącznie z jednym z dołków pośrodku pola"- relacjonował Ancelotti. Carletto po dwóch triumfach w pucharze Europy jako piłkarz zdobył to trofeum także w roli trenera i to już w swoim pierwszym podejściu. Marcello Lippi przegrał zaś w Manchesterze 3 z czterech swoich finałów! Co z Pucharem? Wedle słów trenera, Galliani zabrał go do pokoju i spędził z trofeum całą noc sam na sam. Na San Siro na wielkim telebimie mecz oglądało 30 000 kibiców Milanu. Potem poszli na ,,Piazza del Duomo”, gdzie dołączyły do nich kolejne tysiące. Następnego dnia O 17:00 na ,,Malpensa” wylądował samolot z bohaterami, na których na lotnisku czekały tysiące kibiców. ,, Dopiero w Mediolanie zrozumieliśmy czego dokonaliśmy, jak bardzo ludzie chcieli znów świętować zdobycie Pucharu Europy"- mówił Nesta. Przedłużeniem fety był rewanżowy mecz finału pucharu Włoch rozegrany na San Siro 31 maja, w którym Milan zremisował 2:2 z AS Romą i po 26 latach zdobył także to trofeum, gdyż w pierwszym meczu jeszcze przed finałem w Manchesterze wygrał 4:1.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?