FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
36 obserwujących
0 obserwowanych
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Jak tam nasza Barcunia sobie radzi(?) bo ten chalierny kanał plus prawie wszystko zakodował a te pieprzone strumyki nie chcą ciągnąć! Co to za czasy nastali
8
,, La Nau dels Esports":
Jednym z głównych elementów popularyzacji futbolu w Barcelonie były narodziny prasy sportowej. W trakcie dwóch pierwszych dekad XX wieku pojawiło się wiele tytułów specjalizujących się w tej kwestii, podążających śladem takich pionierskich gazet jak ,, Barcelona Sport”, która ukazała się po raz pierwszy w 1887 roku i ,, Los Deportes", wychodząca od roku 1897. Niedługo potem pojawiły się kolejne: ,, El Mundo Deportivo(1906), ,, La Jornada Deportiva(1921), ,, Xut"(1922), ,, Sports"(1923), ,, L’Esport Catala"(1925) czy ,,La Nau Dels Esports"(1929)- tygodnik sportowy założony przez przedsiębiorcę i wydawcę Josepa Sunyola, socio Barçy od 1925 roku i przyszłego prezydenta klubu. Pierwszy numer ukazał się 7 października 1929 roku. Redakcja tygodnika dzielona z redakcją dziennika ,, La Nau" mieściła się przy Via Laietana. Zresztą reporterzy gazety, z których większość przyszła z dziennika ,, El Poble Catala" byli zarazem dziennikarzami sportowymi pisma. Wśród najbardziej wyróżniających się współpracowników znajdowali się słynni rysownicy, jak Valenti Castanes czy Miquel Cardona. Po kilku miesiącach, z racji tego że lokal okazał się za mały redakcja przeniosła się do budynku przy ,,Ronda Universitat”. Jednak w tym miejscu też nie zagrzała miejsca zbyt długo. Tygodnik, który ukazywał się co poniedziałek wydawany był w wielkim formacie i liczył 12 stron. W trakcie czterech pierwszych miesięcy istnienia stał się jednym z najważniejszych tytułów pracy sportowej. Oprócz tradycyjnych komentarzy Perego Ventury i Virgilego wyróżniały się inne sekcje, jak ,, Przy Canaletes mówią...”, gdzie informowano o bieżących sprawach związanych z Blaugraną, tudzież ,, Can Rabia", w której zamieszczano relacje z meczów rozgrywanych przez Espanyol. W ostatnim numerze wydrukowanym 3 lutego 1930 roku, sam Josep Sunyol ogłosił w jednym z artykułów zmianę tytułu tygodnika. Od tamtej pory, po wydaniu 18 numerów, ,,La Nau dels Sports" ukazywał się pod nazwą ,,La Rambla". Nowy tytuł promowany przez Josep Sunyola, który wtedy zajmował jedno z dyrektorskich stanowisk w FC Barcelonie i był prezesem katalońskiej federacji piłkarskiej, odegrał główną rolę w rozprzestrzenianiu się hasła ,, Esport i ciutadania"(Sport i obywatelstwo). Sunyol chciał je rozpowszechnić w całej katalońskiej społeczności. Pierwszy numer czasopisma, wydawanego w wielkim formacie ukazał się 10 lutego 1930 roku zaledwie tydzień po wyjściu ostatniego numeru ,, Nau dels Esports". Na jego 10 stronach mieszały się tematy polityczne i społeczne, relacje sportowe oraz ilustracje. Pismo, którego nakład wynosił 40 000 egzemplarzy zachowało niektóre sekcje znane z ,, La Nau dels Esports", w tym ,, Przy Canaletes mówią..." i ,,Can Rabia". Lluis Aymami był kierownikiem sekcji sportowej a Sunyol pełnił funkcję wydawcy. Zespół, który podejmował decyzję odnośnie publikacji złożony z samego Sunyola i czterech jego pracowników nazywał siebie żartobliwie ,, sowietem". Aymami wspomina: ,, Mówiliśmy sowiet ponieważ nazwa ta przerażała wiele ludzi. Wyobraźcie sobie sowiet kierowany przez milionera!". ,, La Rambla" była karana wieloma grzywnami, Zdarzały się konfiskaty wydań, interwencje sądowe a nawet policyjne rewizje i żeby uniknąć definitywnego zamknięcia, w kwietniu 1930 roku pismo zmieniło nazwę na ,, La Rambla de Catalunya", pod którą ukazało się 55 numerów, aż w kwietniu 1931 roku wraz z nastaniem Republiki pojawiło się na nowo jako ,, La Rambla".
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Astad
@Adran360
3
@FCBparasiempre
Nobby nie tylko sięgnął wreszcie po pierwsze trofeum z klubem, ale również zadebiutował w reprezentacji. Miało to miejsce 10 kwietnia 1965 r. na Wembley w ramach British Home Championship. Anglia zremisowała ze Szkocją 2:2, zapewniając sobie zwycięstwo w turnieju. W spotkaniu wystąpili także Charlton, Law i Crerand; dwaj pierwsi zdobyli zresztą po bramce. Następny sezon był rozczarowujący dla Manchesteru United. Na początek drużyna podzieliła się Tarczą Dobroczynności z Liverpoolem, zdobywcą Pucharu Anglii. W Europie Czerwone Diabły odbyły wspaniałą kampanię, odnosząc sześć kolejnych zwycięstw; jej zwieńczeniem było rozbicie Benfiki na jej własnym stadionie 5:1. Później przyszła półfinałowa porażka z Partizanem w Belgradzie (2:0 dla gospodarzy). W rewanżu Stiles strzelił jedynego gola, który rzecz jasna nie wystarczał do awansu. (Wcześniej w ciągu sezonu trafił do siatki dwa razy, oba na Old Trafford, dając Diabłom remis z Newcastle i podwyższając na 2:0 w wygranym 2:1 meczu z Arsenalem.) Matt Busby był załamany, wydawało mu się, że stracił ostatnią szansę na zwycięstwo w Pucharze Europy. United odpadli już z wyścigu o mistrzostwo, a kilka dni później przegrali także półfinał FA Cup z Evertonem na Burnden Park. Nobby w zakończonych bez nowego trofeum rozgrywkach pełnił bardzo ważną rolę w drużynie. Tym razem opuścił trzy mecze ligowe, ale wystąpił we wszystkich pozostałych spotkaniach – łącznie było ich 55. Tylko Dunne i Crerand grywali częściej (po 56 razy). Po sezonie w Anglii odbyły się piłkarskie mistrzostwa świata. Stiles otrzymał powołanie na turniej. W trakcie przygotowań doczekał się narodzin drugiego syna – Roberta Francisa. W dniu rozpoczęcia mistrzostw miał 24 lata, a swój kraj reprezentował do tej pory 14 razy. Strzelił jednego gola, w wygranym 1:0 meczu towarzyskim z RFN na Wembley w lutym 1966 r. Otrzymał numer 4 – szóstka, z którą najczęście występował w klubie, zarezerwowana była dla środkowego obrońcy i kapitana drużyny, Bobby’ego Moore’a z West Hamu. Nadszedł kolejny z momentów chwały Nobby’ego. Grał od deski do deski, od pierwszego do ostatniego gwizdka turnieju, w którym Synowie Albionu wywalczyli mistrzostwo. Pomocnik Manchesteru United miał duży udział w tym, że jego drużyna aż do półfinału nie straciła ani jednego gola. Dał z siebie wszystko, pokazał najlepsze, co miał. Otrzymał jedną żółtą kartkę, krótko przed przerwą w ostatnim meczu fazy grupowej przeciwko Francji, przy stanie 1:0 dla gospodarzy (Anglicy wygrali 2:0). Zwłaszcza dwie chwile utrwaliły się w zbiorowej pamięci, przechodząc do historii futbolu. Pierwszą jest to, jak w jubileuszowym, dwudziestym występie dla reprezentacji Stiles zdołał zneutralizować wielkiego Eusébio w spotkaniu półfinałowym z Portugalią, wygranym 2:1 (gole dla Anglików strzelił Bobby Charlton, a po faulu jego brata Jacka na portugalskim snajperze sam poszkodowany zdobył bramkę honorową). Druga to taniec Nobby’ego po zwycięskim finale z Pucharem Świata w jednej ręce i sztucznymi zębami w drugiej. W nowym sezonie United szybko odpadli z rozgrywek pucharowych, ale na wiosnę nie ponieśli ani jednej porażki w lidze i odzyskali mistrzostwo kraju. Stiles był niezastąpiony, rozgrywając 40 spotkań, w tym 37 w First Division. Strzelił trzy gole. Tak jak dwa lata wcześniej, trafił do bramki już w pierwszej kolejce, w ósmej minucie meczu z West Browmich Albion na Old Trafford. Podwyższył tym samym prowadzenie gospodarzy na 2:0; wygrali to spotkanie 5:3. W styczniu po raz drugi w karierze strzelił samobója w derbach Manchesteru, dając the Citizens wyjazdowy remis w samej końcówce. W marcu natomiast Anglik po raz pierwszy od dawna pokonał bramkarzy w dwóch meczach pod rząd. Najpierw uratował punkt w starciu z Fulham na Craven Cottage, a nazajutrz otworzył wynik w rewanżu; niecałych dziesięć minut przed końcem podstawowego czasu gry wyrównał Steve Earle, lecz zwycięstwo zdążył zapewnić gospodarzom Foulkes. Kolejne rozgrywki Czerwone Diabły rozpoczęły od remisu z Tottenhamem w spotkaniu o Charity Shield. W lidze zajęły drugie miejsce, dwa punkty za Manchesterem City. Z FA Cup odpadły już w trzeciej rundzie, natomiast w Pucharze Europy dotarły do finału. Nobby opuścił aż cztery miesiące, rozgrywając tylko dwadzieścia spotkań w First Division, lecz wrócił na ćwierćfinałowe batalie z Górnikiem Zabrze i półfinałowe z Realem Madryt. Wziął oczywiście udział także w ostatnim występie drużyny Busby’ego na Wembley. Finał rozegrano jedenaście dni po dwudziestych szóstych urodzinach Nobby’ego. Znów przyszło mu mierzyć się z Eusébio i jego kolegami. United po dogrywce pokonali Benfikę 4:1 i sięgnęli po upragniony Puchar Europy.
W międzyczasie reprezentacja Anglii awansowała na swój pierwszy turniej finałowy mistrzostw Europy. Ponieważ kwalifikowały się nań wówczas tylko cztery drużyny, było to samo w sobie pewnym osiągnięciem. Sir Alf Ramsey porzucił cokolwiek wymuszoną formację bez skrzydłowych, która dała mu sukces na mistrzostwach świata, i postawił na nowe twarze w pomocy: Alana Mullery’ego z Tottenhamu oraz Briana Labone’a z Evertonu. W pierwszym spotkaniu Synowie Albionu musieli uznać wyższość reprezentantów Jugosławii po golu Dragana Džajicia z 86. minuty; w 89. Mullery został wyrzucony z boiska. Stiles wrócił do składu w meczu o brąz. Anglicy pokonali ZSRR 2:0, wynik otworzył Bobby Charlton. Jesienią Manchester United zmierzył się z Estudiantes w rywalizacji o Puchar Interkontynentalny. Pomocnik angielskiego klubu z pewnością na długo zapamiętał te wydarzenia. Oba starcia były nader brutalne, rozegrane ponadto w gorącej atmosferze na trybunach, co miało związek jeszcze z ćwierćfinałowym spotkaniem Anglii i Argentyny z mistrzostw świata. Oliwy do ognia dolał trener Benfiki, Otto Glória, który posunął się do nazwania Stilesa zabójcą w wywiadzie dla prasy. W programie meczowym ukazała się jego dalsza wypowiedź; Brazylijczyk określił pomocnika Czerwonych Diabłów brutalem o złych zamiarach, pozbawionym ducha sportu. Na słynnym stadionie La Bombonera argentyński klub wygrał 1:0 po golu Marcosa Conigliaro z pierwszej połowy; w 79. minucie prowadzący zawody Hugo Sosa Miranda z Paragwaju wyrzucił Nobby’ego z boiska. Anglik przez cały mecz był celem wyjątkowo paskudnych ataków rywali, a i sędziowie zdawali się być do niego uprzedzeni. W pewnym momencie liniowy zgłosił Mirandzie przewinienie Stilesa, gdy ten po prostu krótko krył Carlosa Bilardo, odznaczającego się w tamtym spotkaniu ostrą grą nawet na tle kolegów (kilkanaście lat później to właśnie Bilardo jako trener sięgnie po mistrzostwo świata z Argentyną, z Diego Maradoną czy Danielem Passarellą w składzie). W końcu Nobby nie wytrzymał, posunął się do faulu i został natychmiast ukarany, być może przesadnie. Został wykluczony jedyny raz w trakcie gry dla klubu z Old Trafford. Nie mógł wystąpić w rewanżu, który mimo wysokich cen biletów przyciągnął olbrzymie zainteresowanie. United zarobili na tym meczu 50 tys. funtów, co stanowiło wówczas rekrod w Anglii. Podopieczni Busby’ego naciskali od samego początku, a choć Juan Ramón Verón (ojciec Juana Sebastiána) uciszył tłum już w szóstej minucie po dośrodkowaniu Raúla Madero, gospodarze nie ustawali w wysiłkach, by zwyciężyć. Stworzyli niemało groźnych sytuacji. Piłkarze obu stron nadal traktowali się nawzajem z dużym ładunkiem agresji. Kontuzjowany Law opuścił boisko, a goście niemal strzelili drugiego gola, zanim wszedł na nie rezerwowy Carlo Sartori. W samej końcówce zrobiło się naprawdę wesoło. Krewki Best uderzył w twarz José Hugo Medinę i obalił na ziemię Néstora Togneriego. Konstantin Zečević nakazał Ulsterczykowi i pierwszej z jego ofiar, by udali się do szatni. Best opluł rywala, czego ten nie pozostawił bez odpowiedzi i obaj musieli być sprowadzeni z boiska pod eskortą. Medina miał problem z zejściem do szatni mimo pomocy policji, gdyż kibice hojnie obrzucali go monetami. Chwilę potem Willie Morgan wyrównał. Brian Kidd strzelił gola na 2:1, który doprowadziłby do rozegrania trzeciego meczu; sędzia uznał jednak, że bramka padła po ostatnim gwizdku. Piłkarze i kibice gospodarzy byli wściekli. Jeden z nich uderzył przeciwnika w twarz. Zawodnicy Estudiantes spróbowali okrążyć boisko ze zdobytym pucharem, ale grad przedmiotów sypiący się z trybun odwiódł ich od tego zamiaru.
Stiles przyglądał się temu z boku. W całym sezonie pojawił się jednak na boisku 56 razy. Poza omówionym starciem z południowoamerykańską drużyną trener pominął go tylko w jednym meczu. Pomocnik United strzelił dwa gole. Tydzień po przegranej w Buenos Aires jako pierwszy pokonał bramkarza irlandziego Waterfordu w rewanżowym spotkaniu I rundy Pucharu Europy. United zwyciężyli 7:1 (10:2 w dwumeczu), a Law, który zdobył hattricka w pierwszej potyczce, na Old Trafford dorzucił aż cztery gole. W marcu Nobby trafił do siatki w 85. minucie meczu z Queens Park Rangers, podwyższając na 5:1. Czerwone Diabły w końcówce rozszarpały rywali, dorzucając jeszcze trzy bramki. Zwycięstwo 8:1 na Old Trafford było niestety pierwszym ligowym od dwóch miesięcy. United przesunęli się dzięki niemu z siedemnastej na piętnastą pozycję. Ostatnie miesiące mieli całkiem niezłe i zakończyli rozgrywki na jedenastym miejscu. W FA Cup dotarli do VI rundy, a w Pucharze Europy odpadli w półfinale z Milanem, który sięgnął w tamtym sezonie po trofeum. Gol z QPR był dziewiętnastym i ostatnim strzelonym przez Nobby’ego w barwach United. Przez następne dwa lata pod wodzą Wilfa McGuinnessa i ponownie sir Matta rozegrał łącznie 32 mecze. Wyniki Diabłów były raczej słabe. Angielski pomocnik nie zawsze był stanie grać, a na boisku zdawał się niekiedy wypalony. W reprezentacji na trwałe ustąpił miejsca Mullery’emu; pojechał na mundial do Meksyku, ale nie kopnął nawet piłki. Nigdy już nie zagrał w narodowych barwach. Uzbierał łącznie 28 występów – najmniej z całej jedenastki, która zagrała na Wembley w finale mistrzostw świata. W maju 1971 r. Stiles, obchodzący w tym miesiącu dwudzieste siódme urodziny, opuścił klub. Przeniósł się do Middlesbrough za 20 tys. funtów, mając za sobą 395 spotkań w koszulce Manchesteru United. Wygrał łącznie dwa mistrzostwa Anglii i dwukrotnie Tarczę Dobroczynności (do podziału z Liverpoolem i Spurs), a ponadto zdobył Puchar Europy. W barwach drugoligowca Nobby spędził dwa sezony. Wystąpił dla Boro w 69 meczach, w tym przeciwko United w Pucharze Anglii. Strzelił dwa gole. W 1973 r. dołączył do Bobby’ego Charltona w Preston North End. 31-letni Stiles był nadal zawodnikiem, a jego starszy kolega został trenerem the Lilywhites. Środkowy pomocnik zagrał łącznie w 46 spotkaniach i zdobył jedną bramkę. Po pierwszym sezonie drużyna Preston spadła do Third Division. Latem 1975 r. Stiles został menadżerem klubu, kiedy Charlton odszedł w geście sprzeciwu wobec sprzedaży ważnego, 27-letniego obrońcy Johna Birda do Newcastle. Nobby zrezygnował z posady po zaledwie tygodniu. Uczynił to jako wyraz solidarności z byłym kolegą z United i reprezentacji. W 1977 r. objął PNE ponownie, tym razem na cztery lata. Później pracował w Kanadzie, dokąd sprowadził również syna, grającego wcześniej w Shamrock Rovers. John występował potem jeszcze m. in. w Leeds United czy Doncaster Rovers. We wrześniu 1985 r. Nobby został menadżerem West Bromwich. Już po kilku miesiącach został zwolniony, zanotowawszy jedynie trzy zwycięstwa. W latach 1989-1993 należał do sztabu szkoleniowego młodzieżówki Manchesteru United. Pracował z takimi zawodnikami, jak Ryan Giggs, David Beckham, Paul Scholes, bracia Neville i Nicky Butt. W 2000 r. wraz z czterema innymi byłymi reprezentantami został odznaczony Medalem Imperium Brytyjskiego po nagłośnieniu przez media okoliczności, iż nie zostali nagrodzeni za osiągnięcia sportowe, mianowicie zdobycie Pucharu Świata. W 2013 r. u Nobby’ego zdiagnozowano raka prostaty. Trzy lata później – swego rodzaju chorobę zawodową piłkarzy, demencję. Nie mógł wziąć udziału w uroczystościach pięćdziesięciolecia wywalczenia mistrzostwa globu. „Bezzębny Tygrys” z Collyhurst odszedł 30 października 2020 r.
7
@FCBparasiempre
Osiemdziesiąt trzy lata temu w Collyhurst, w północnej części śródmieścia Manchesteru, Charlie Stiles, kierownik domu pogrzebowego i jego ciężarna żona, Kitty, chronili się w piwnicy domu w trakcie niemieckiego nalotu bombowego. Ataki lotnicze należały od dawna do rzadkości ale wciąż się zdarzały i nie było rozsądnym lekceważyć zagrożenie. Zanim minęło niebezpieczeństwo, Kitty zaczęła rodzić. Na świat przyszedł chłopiec. Rodzice nadali mu imiona Norbert Peter. Rodzina Stilesów szczęśliwie przetrwała tak tamten nalot, jak i całą wojnę. Nobby nie stracił dachu nad głową. Jego dom nie został zniszczony. Od małego natomiast Stiles żywił uczucie do klubu piłkarskiego, który nie miał tyle szczęścia – do Manchesteru United. Stadion Old Trafford poważnie ucierpiał w wyniku bombardowań i minęło kilka lat, zanim doczekał się odbudowy, a piłkarze mogli znów na nim występować. Tymczasem Nobby rósł, zawzięcie i ambitnie ucząc się futbolowego rzemiosła. Nie na darmo. Pierwsza z tych spraw — rośnięcie – szła mu słabo; nigdy nie osiągnął nawet 170 centymetrów. Jednak nadrabiał sercem oraz umiejętnościami. Uczył się w katolickiej szkole podstawowej św. Patryka. Religia w późniejszych latach zajmowała ważne miejsce w życiu Norberta. Dużą rolę w jego rozwoju odegrał starszy brat, Charles. Sam, wedle słów przyszłego reprezentanta Anglii, był utalentowanym piłkarzem. O ile przegapił swoją szansę, o tyle zadbał, by Nobby nie zmarnował potencjału. Kiedy po jednym ze spotkań dumny z brata Charlie zabrał go do pubu, zaproponowano nastolatkowi piwo. Starszy ze Stilesów odpowiedział, że ten chłopak jest inny. Nie chciał, by zszedł z drogi, która mogła zaprowadzić go na szczyt. Jak się okazało, miał rację. Jako piętnastolatek Stiles zagrał w juniorskiej drużynie Anglii, a wkrótce potem, we wrześniu 1957 r., dołączył do Manchesteru United. Klub słynął wtedy z wychowywania młodzieży, która pod wodzą Jimmy’ego Murphy’ego zgarnęła właśnie piąty z rzędu puchar w ramach niedawno utworzonych rozgrywek FA Youth Cup. Niektórzy z zawodników zginęli w mrokach niepamięci (kojarzy ktoś takie nazwiska, jak Tony Hawksworth, John Queenan, Dennis Filder, Bobby Harrop, Bryce Fulton?). Inni zyskali sławę – należeli do nich Duncan Edwards, Liam Whelan, Bobby Charlton czy Shay Brennan. Stiles już spełnił swoje marzenie, ale z pewnością nie zamierzał spocząć na laurach. Pragnął dołączyć do tego grona. Nobby trenował w klubie niecałe pół roku, kiedy doszło do tragedii, która nie tylko zachwiała zwykłym trybem szkolenia, ale niemal doprowadziła do wycofania pierwszej drużyny z rozgrywek. Oczywiście chodzi o katastrofę lotniczą w Monachium, w której zginęło siedmiu zawodników, ósmy zmarł po dwóch tygodniach, a kilku odniosło obrażenia wykluczające ich występy, w dwóch przypadkach – na zawsze. United, aby grać dalej, ściągnęli kilku piłkarzy z innych klubów, doszedł do tego zaciąg z rezerw i młodzieżówki. Stiles miał dopiero szesnaście lat. Było dla niego zbyt wcześnie, by otrzymał szansę na grę. Odpływ piłkarzy do pierwszej drużyny, nowe obowiązki Murphy’ego i całe zamieszanie wokół katastrofy nie pozostały bez wpływu na wyniki młodzieżówki. Nobby nigdy nie dotarł do finału FA Youth Cup.
W czerwcu następnego roku angielski pomocnik podpisał zawodową umowę z Manchesterem United. Jeszcze przez sezon pozostawał poza pierwszym zespołem. Wspomnianą niezbyt imponującą budowę ciała nadrabiał zadziornością i zawziętością. Był nie tylko niski, lecz dodatkowo zaczął nader wcześnie łysieć, a ponadto miał problemy ze wzrokiem. Poza boiskiem, gdy założył okulary, wyglądał raczej na jakiegoś belfra niż na jednego z najtwardszych sportowców tamtych lat. Nastoletni Nobby nie odstawiał nogi, a nawet głowy. Już w wieku piętnastu lat nie miał przednich zębów. Na placu gry wytrwale krążył za piłką, doskakiwał do rywali, a gdy sam był w posiadaniu futbolówki, nie oddawał jej łatwo – choć zwykle nie bawił się w efekciarskie rajdy, chętniej zagrywał do bardziej utalentowanych pod tym względem kolegów. Chłopak z Collyhurst zadebiutował 1 października 1960 r. na Burnden Park, w wieku osiemnastu lat. United zremisowali 1:1 mecz ligowy z drużyną Bolton Wanderers. Trenerem Kłusaków był William Ridding, w latach 30. młody napastnik sprowadzony na Old Trafford z Manchesteru City w zamian za Williama Dale’a, Harry’ego Rowleya i 2 tys. funtów. Karierę Billa niestety przedwcześnie zakończyła kontuzja; przeszedł na piłkarską emeryturę krótko przed dwudziestymi trzecimi urodzinami. Dwa tygodnie później, po przerwie reprezentacyjnej, Stiles zagrał w wyjazdowym spotkaniu z Burnley. Swój pierwszy występ zaliczył wówczas o niemal rok starszy Irlandczyk, Tony Dunne. Obok niego ustawiony był w obronie nominalny pomocnik, Maurice Setters. Matt Busby tamtej jesieni często korzystał w ten sposób z angielskiego piłkarza, co zresztą zwolniło miejsce w środku pola dla Stilesa. Niestety, obrona United tamtego dnia się nie popisała. Dennis Viollet zdobył hattricka, lecz zawodnicy Burnley zwyciężyli 5:3. Dwie bramki wbił Harry’emu Greggowi skrzydłowy John Connelly, przyszły Czerwony Diabeł. W środę, 19 października Nobby znalazł się w składzie na pierwszy, historyczny mecz United w nowo utworzonym Pucharze Ligi. Piłkarze Busby’ego mierzyli się na wyjeździe z przedstawicielem najniższej, czwartej klasy rozgrywkowej – Exeter City. Przegrywali od 15. minuty, ale ostatecznie padł remis 1:1. W najbliższą sobotę Stiles zaliczył debiutancki występ na Old Trafford. Czerwone Diabły pokonały Newcastle United 3:2, a nastoletni pomocnik strzelił swojego pierwszego gola w zawodowym futbolu, zdobywając bramkę na 2:0. I tego rywala prowadził były napastnik klubu z Manchesteru – Charlie Mitten. Dwa dni później United zwyciężyli w starciu z Nottingham Forest (2:1), a w następną środę pokonali w rewanżu Exeter 4:1. Na koniec miesiąca ulegli niestety Arsenalowi (2:1 na Highbury; gola na 2:0 dla gospodarzy zdobył David Herd). W swoich pierwszych rozgrywkach Stiles wystąpił łącznie 31 razy, co było przyzwoitą liczbą. Strzelił dwie bramki. Druga padła w pamiętnym, styczniowym meczu z Tottenhamem Hotspur na Old Trafford. Gospodarze zwyciężyli 2:0. Nobby otworzył wynik spotkania po niecałym kwadransie. Koguty sięgnęły wtedy po Podwójną Koronę, a ten mecz był jedynym w tamtym sezonie, w którym nie strzeliły gola, choć Gregg doznał urazu i między słupkami musiał stanąć najskuteczniejszy napastnik gospodarzy, Alex Dawson. Bramkarz drużyny Busby’ego asystował Markowi Pearsonowi piętą przy drugim trafieniu dla United. W marcu Stiles znalazł się na liście strzelców raz jeszcze, tym razem jednak po niewłaściwej stronie protokołu meczowego. Czerwone Diabły przegrały na wyjeździe z Blackpool, a samobój młodego pomocnika ustalił wynik na 2:0. W kolejnych rozgrywkach Anglik stał się jednym z podstawowych zawodników. Zaliczył mniej spotkań pucharowych (United nie wzięli udziału w League Cup, dotarli za to do półfinału Pucharu Anglii), ale znacznie więcej ligowych. Łącznie wychodził na boisko 38 razy. Strzelił też siedem goli, co miało stanowić jego najlepszy wynik w całej karierze. To właśnie Stiles zdobył pierwszą bramkę dla klubu w sezonie, w meczu z West Hamem United na Boleyn Ground (zakończonym niestety podziałem punktów – 1:1). We wrześniu dał zespołowi remis w spotkaniu z Aston Villą w Birmingham, a potem otworzył wynik już w drugiej minucie starcia derbowego z Manchesterem City na Old Trafford. Po niespełna kwadransie gospodarze prowadzili 2:0 – podwyższył Viollett. Wprawdzie w 19. minucie Nobby nieszczęśliwie pokonał Gregga, a w 24. wyrównał Bobby Kennedy, lecz samobój Dave’a Ewinga na początku drugiej połowy rozstrzygnął mecz na korzyść United. W styczniu nastolatek znów strzelił gola Tottenhamowi (na 2:1 dla gości; końcowy wynik – 2:2), a 3 lutego 1961 r. ponownie trafił do siatki na samym początku meczu na Old Trafford – tym razem przeciwko Cardiff City (gospodarze zwyciężyli 3:0). W kwietniu pokonał jeszcze bramkarzy Ipswich Town (ustalił wynik meczu u siebie na 5:0) oraz Sheffield United (dzień po porażce 0:1 w Manchesterze zawodnicy Busby’ego przegrywali 0:2; kwadrans przed końcem nadzieję dał im Sammy McMillan, trzy minuty później wyrównał Stiles a w końcówce McMillan odwrócił ostatecznie losy spotkania).
W sezonach 1962/63 i 1963/64 Nobby grywał nieco mniej – uzbierał odpowiednio 35 i 21 występów. Zdobył dwa gole: przeciwko Burnley we wrześniu 1962 r. (na 1:3 u siebie; Shay Brennan nie wykorzystał karnego, Connelly strzelił hattricka, a United przegrali 2:5) i Aston Villi w kwietniu 1963 r. (na 1:0 na wyjeździe; Czerwone Diabły zwyciężyły 2:1). W pierwszym z wymienionych sezonów Stiles wziął udział w czterech meczach Pucharu Anglii, w tym w półfinale na Villa Park (1:0 przeciwko Southampton). Nie zagrał jednak na Wembley, kiedy to klub z Manchesteru pokonał Leicester City 3:1, mimo że wcześniej wystąpił w kwietniowych meczach ligowych z Lisami (2:2 na Old Trafford i 4:3 dla gospodarzy na Filbert Street). W finale środek pola tworzyli Pat Crerand, Bill Foulkes oraz Setters. Szkocki menadżer niekiedy ustawiał tamtej wiosny Nobby’ego jako napastnika z numerem 8, podczas gdy z „czwórką” w pomocy biegał Crerand. W czerwcu 1963 r. 21-letni Stiles wziął ślub. Wybranką jego serca została Kay Giles – siostra ówczesnego kolegi z klubu, reprezentanta Irlandii, Johna Gilesa. Anglik zadebiutował wkrótce w rozgrywkach europejskich. W grudniu 1963 r. zagrał (znów w ataku) w pierwszym meczu II rundy Pucharu Zdobywców Pucharów z Tottenhamem. Obrońcy trofeum wygrali 2:0. W rewanżu Stiles nie pojawił się na boisku, a United skorzystali na złamanej nodze Dave’a Mackaya i zwyciężyli 4:1. W trzeciej rundzie Nobby, wciąż jako napastnik, wystąpił w meczu ze Sportingiem Lizbona na Old Trafford. Gospodarze ponownie wygrali 4:1, lecz w Portugalii, gdy zamiast Stilesa do składu wrócił Phillip Chisnall, zostali upokorzeni. Zielono-biali rozbili angielską drużynę 5:0. W maju 1964 r. Nobby skończył 22 lata. Wcześniej, na początku miesiąca, miało miejsce doniosłe wydarzenie w życiu rodziny: Kay urodziła syna, Johna Charlesa. Tymczasem nadchodził najlepszy okres w karierze świeżo upieczonego taty. Do United dołączyli Connelly i nowy bramkarz, Pat Dunne, do składu wchodził George Best. Nowy sezon Stiles rozpoczął pechowo, od samobójczej bramki z West Hamem w czwartej kolejce. Czerwone Diabły prowadziły na Old Trafford już od pierwszej minuty dzięki golowi Connelly’ego. Angielski pomocnik pokonał Davida Gaskella pięć minut później, ale przed upływem pół godziny gry do siatki gości trafił Denis Law, a wkrótce po przerwie wynik ustalił Best. United odnieśli dopiero pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach. Ostatecznie dotarli do półfinałów Pucharu Anglii i Pucharu Miast Targowych, a co ważniejsze – zdobyli pierwsze mistrzostwo Anglii w epoce po monachijskiej tragedii. Stiles wreszcie wygryzł Settersa ze składu. Starszy z pomocników w listopadzie odszedł do Stoke City. Nobby grał najczęściej u boku Creranda, z Foulkesem cofniętym do obrony. Pełnił rolę „przecinaka”, w której świetnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Potrafił też czasem pomóc szkockiemu rozgrywającemu w rozdawaniu piłek do skrzydłowych i napastników. Anglik miał wielki wpływ na sukcesy drużyny. Wystąpił w 59 meczach – to więcej, niż rozegrał spotkań w przeciągu dwóch poprzednich lat. Tyle samo meczów zaliczyli Best i Bobby Charlton, więcej zanotowali Dunne, Brennan, Foulkes i Connelly. Nobby opuścił tylko jedno spotkanie, z Sunderlandem na Roker Park pod koniec lutego w First Division. Rozgrywano je cztery dni po pucharowej wygranej z Burnley na Old Trafford (2:1) i trzy dni przed ligowym meczem z Wolverhampton Wanderers, również u siebie (3:0). Miejsce pomocnika zajął osiemnastoletni John Fitzpatrick. Sunderland wygrał 1:0.
5
Skała środka pola:
@Adran360
@Arkon
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
0
@Bogan No dokładnie! Troche pomogło szczęście a troche(w pore) reakcja Rijkaarda w tymże finale...
1
@misterio No i w zasadzie generalnie się z tobą zgadzam. Swego czasu miałem tu konto pod inną nazwą. No i usuneli mi te konto. Ostatecznie usuneli mi konto po ostatnim moim wulgarnym komentarzu w odwołaniu od bana. Naturalnie nigdy bym sobie nie pozwolił na aż takie wulgaryzmy, gdyby mnie wcześniej nie banowali. Wiesz za co mnie banowali? No to wyobraź sobie że banowali mnie kilka razy za to, że zamieszczałem komentarze o historii FC Barcelony nie tam, gdzie im się podoba, a zamieszczałem na ogół w ,,Porannym przeglądzie prasy". Zaczeli mnie za to banować aż w końcu nie wytrzymałem i porządnie ich opie......! Teraz naturalnie jest La Rambla, więc bez większych przeszkód mogę zamieszczać takie komentarze. Sam widzisz jakimi to ,,wartościami" kieruje i kierowała się ta ,,sprawiedliwa" redakcja. Nie wykluczone że ponownie mnie sprowokują i nie wytrzymam po raz kolejny ale wisi mi to! Nie mam zamiaru więcej użerać się z młodymi cwaniaczkami(generalnie z dyktaturą), którym przeszkadza za długi komentarz o moim ukochanym klubie. Może przynajmniej co niektórzy zapamiętają prawdziwego cule(Zenka) z Białej Podlaskiej, wędrującego ulicami miasta w czapeczce i koszulce Blaugrany...
9
Zapomniane legendy argentyńskiego futbolu:
18 maja 1920 r. urodził się Rene Alejandro Pontoni, posągowo zbudowany napastnik z Cordoby, który renome uzyskał grając w Newell’s Old Boys a szczyt sławy osiągnął w latach 1945-48 w CA San Lorenzo de Almagro gdzie przeszedł za 100 tysięcy pesos. Grając właśnie w San Lorenzo, obrońca Boca Juniors de Zorzi wkraczając desperackim wślizgiem, rozłupał mu noge dosłownie w drzazgi. To był praktycznie koniec wielkiej kariery, choć potem Pontoni był jeszcze idolem w klubach kolumbijskich. W reprezentacji w latach 1942-47 rozegrał 20 spotkań, strzelając 19 goli i 3-krotnie pod rząd zdobywając Copa America(1945, 1946 i 1947). W lidze uzbierał 132 gole. Ten okaz zdrowia niebywałą finezje techniczną łączył z potęgą strzału i bezbłędnym zmysłem do wyrafinowanej gry kombinacyjnej.
@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Astad
@Adran360
10
,,Galopujący major”:
Ferenc Puskas jest autorem wielu strzeleckich rekordów. Jednym z nich jest liczba trafień w meczu finałowym Pucharu Europy. Tylko jemu udało się czterokrotnie pokonać bramkarza w finale. Działo się to 18.05.1960 r. na największym stadionie Europy ,,Hampden” Park w Glasgow w obecności ponad 120 tys. widzów! Real Madryt pokonał wówczas Eintracht Frankfurt 7:3 a oprócz Węgra hattrickiem popisał się wówczas legendarny Alfredo di Stefano.
@Adran360
@AssisMoreira
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
1
@misterio Nie wiem jak w tym wypadku postąpi ta cała Moderacja, natomiast moje odczucia są takie że jeżeli już zdecydowali się stworzyć ,,La Rambla", to w tym dziale powinno się wyłącznie pisać o sporcie. Przecież to jest chore aby na specjalnej stronie klubu FC Barcelona wypisywać o polityce i innych durnotach. W końcu w internecie nie brakuje stron, gdzie można o tym pisać, czyż nie? Jeśli nie są w stanie kontrolować wszystkich użytkowników La Rambli, to niech ją zlikwidują! Ja wogóle bym jej nie zakładał! Natomiast z pewnością założył bym dział historyczny o Barcuni, gdyż jest to całkowicie zaniedbane i wręcz niedopuszczalne ze strony tej całej śmiesznej redakcji...
0
@sergio5 Przyłączam się do pytania
9
Zdumiewająca klęska w finale:
18 maja 1994 r. FC Barcelona poległa w finale Ligi Mistrzów przegrywając z AC Milan 4:0. Zdecydowanym faworytem starcia w Atenach był ,,Dream Team” Johana Cruijffa. Blaugrana była do tego pojedynku niepokonana przez 20 spotkań(w tym 17 zwycięstw) a cztery dni przed finałem została mistrzem Hiszpanii. W finale istniał tylko Milan, Barça ani przez moment nie zagroziła rywalom. Trudno w to uwierzyć. To było coś wręcz niewytłumaczalnego, jak ,,Dream Team” mógł aż w taki sposób spartolić finał?
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Astad
@Arkon
1
@Bogan No właśnie(!) to był kolejny nieudacznik, którego niecierpiałem. Oleguer to był chyba jeden z najgorszych podstawowych prawych obrońców w historii Barcuni...!
9
El Clasico w Pucharze Ligi:
18 maja 1986 r. FC Barcelona pewnie pokonała Real Madrid na Santiago Bernabeu 0:4 w rewanżowym meczu 1/8 Copa de La Liga i awansowała do ćwierćfinału. Gole strzelali: Amarilla(2 i 41 m.), Urbano(47 m.) i Esteban Vigo(68 m.).
@Adran360
@AssisMoreira
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
12
Tragiczny epizod pełen patosu:
17 maja 1919 r. w trakcie meczu Urugwaj-Chile(2:0), podczas Copa America 1919, Urugwajski bramkarz Roberto Chery, interweniował tak nieszczęśliwie że uderzył głową o słupek tracąc momentalnie przytomność. Agonia na łóżku szpitalnym trwała 2 tygodnie. Przy jego łóżku czuwali na przemian koledzy z drużyny i gracze innych zespołów uczestniczących w turnieju. Niestety Roberto zmarł 30 maja 1919, skończywszy zaledwie 23 lata. Dla uczczenia jego pamięci, Brazylia(w strojach Peñarol) z Argentyną(w koszulkach Urugwaju) rozegrały specjalny mecz. Oba zespoły ufundowały puchar imienia Roberto Chery, który został uroczyście przekazany do honorowych zbiorów Peñarol, zaś w samym Urugwaju powstał klub o nazwie Roberto Chery biorący w latach 1922-25 udział w rozgrywkach ligowych. Roberto Chery, zwany ,,Poetą”, miał wielkie uzdolnienia literackie. Swoje wiersze czytywał na głos przyjaciołom, również tym z boiska, stąd ów przydomek.
@Adran360
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
@Stinger_
1
@Comentateiro Co prawda w futbolu wszystko jest możliwe ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć że zacznie seryjnie wygrywać w Premier Lig a zwłaszcza w Lidze Mistrzów. W Anglii bardzo ciężko jest utrzymywać się na szczycie przez wiele lat z rzędu. Mam przeczucie że Pepito już niewiele wygra w Anglii, jeśli wogóle coś wygra? On się juz tam dusi we własnym sosie...
3
Tak szczerze to naprawde chciałbym aby ,,Obywatele" Pepito zdobyli Puchar Anglii. Jednak z drugiej strony chyba lepiej byłoby żeby to przegrali. Dlaczego? Bo jak Pep się czegoś uczepi to nigdy nie odpuści a w City już jego czas nie ubłagalnie minął i tylko męczy się niepotrzebnie...
12
Campeones!
Dokładnie 10 lat temu FC Barcelona w przedostatniej kolejce Primera Division pokonała na wyjeździe 1:0 Atletico Madryt i zapewniła sobie tytuł mistrzowski La Liga. Jedynego gola zdobył w 65. minucie Lionel Messi. Ten dzień rozstrzygnął wszystko w końcowym rozrachunku La Ligi: mistrzostwo zgarnęła Duma Katalonii a Real Madryt musiał zadowolić się srebrem. Dzień na tyle przewrotny, że Królewscy na otarcie łez wygrali w Barcelonie z Espanyolem, zaś Blaugrana złote medale zapewniła sobie w Madrycie. Barça miała zadanie dużo trudniejsze, bowiem zwycięstwo w rozgrywkach mogła zapewnić sobie na jednym z najtrudniejszych terenów w Europie, Vicente Calderon. Zawodnicy Atletico w swoim stylu walczyli jak lwy, jednak to Blaugrana kontrolowała grę przez niemal pełne 90 minut. Tradycyjnie wystarczył jeden moment geniuszu Leo Messiego, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Argentyńczyk wygospodarował sobie metr kwadratowy między obrońcami gospodarzy i zdołał zmieścić piłkę w lewy róg Jana Oblaka w 65. minucie. To był siódmy triumf ligowy Dumy Katalonii w ostatnich jedenastu latach.
Przypomnienie meczu:
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Astad
@Arkon
@Adran360
0
@Bogan A ja z kolei patrząc jak gra ten cały Van Bommel wściekałem się na niego i na Rijkaarda że go wogóle wystawił na finał...
0
@sciahoo No trudno się z tobą nie zgodzić ale z duchem walki takie niewielkie spalone i gole wówczas uznawano...
0
@Wojciech123 Dokładnie mam to samo! To był finał po dwóch latach od zakochania się w Barcuni. Coś niepowtarzalnego...!
10
Cudowny, niezapomniany, wręcz epokowy finał Champions League:
17 maja 2006 r. na Stade de France, FC Barcelona pokonała Arsenal FC 2:1 w finale Ligi Mistrzów i zdobyła to trofeum po raz drugi w swojej historii. Kluczowa dla losów meczu była akcja z 18 minuty, gdy bramkarz ,,Kanonierów” Lehmann sfaulował wychodzącego na czystą pozycje Eto’o. Pomimo że w tej samej akcji piłke w siatce umieścił Giuly, sędzia cofnął gre do momentu faulu, anulował gola i pokazał Lehmannowi czerwoną kartkę. W 37 minucie Emmanuel Eboue wymusił kontrowersyjny rzut wolny z narożnika boiska i po dośrodkowaniu w pole karne Sol Campbel główką zdobył gola na 1:0 dla Arsenalu. W drugiej połowie Blaugrana biła głową w mur a przeciwnicy groźnie kontrowali, lecz strzały Henry’ego raz po raz kapitalnie bronił Valdes. Wreszcie w 76 minucie wprowadzony kwadrans wcześniej Henrik Larsson przedłużył podanie Iniesty do Eto’o i Kameruńczyk pokonał rezerwowego bramkarza Arsenalu Manuela Almunie. Raptem 5 minut później Larsson ponownie dograł piłke w pole karne a tam rezerwowy prawy obrońca Barçy Beletti zmieścił piłke pomiędzy nogami Almunii i padł z radości na kolana w strugach rzęsistego deszczu. Pamiętam jaki byłem zły że przez większość meczu Rijkaard stawiał na swojego bezproduktywnego rodaka Van Bommela a na ławce siedział Iniesta z Larssonem. Na szczęście w pore zareagował bo inaczej nigdy bym mu tego nie wybaczył!
Przeżyjmy to jeszcze raz:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@Sysia11 Podejrzewam że jak odejdzie do porządnego klubu to raczej na drugiego bramkarza, więc tak jak piszesz lepiej żeby został w Aston Villi pisząc swoją legende...
10
Wybitne legendy futbolu:
Dokładnie 100(!) lat temu w Rio de Janeiro urodził się Nilton Santos, lewy obrońca, 2-krotny Mistrz Świata: 1958 i 1962. Nilton Santos przez całą piłkarską karierę związany był z jednym klubem a mianowicie Botafogo Rio de Janeiro. W barwach tego klubu rozegrał 723 spotkania i strzelił 11 goli. Był podstawowym graczem reprezentacji Brazylii podczas Mistrzostw Świata w Szwajcarii w 1954 roku, Mistrzostw Świata w Szwecji w 1958 roku oraz Mistrzostw Świata w Chile w 1962 roku. Na mistrzostwach świata w Szwecji strzelił gola, który przeszedł do historii futbolu a trzeba zaznaczyć iż w owych czasach bardzo rzadko obrońcy strzelali gole a zwłaszcza na Mundialu. Przypomnijmy zatem ten wyczyn Santosa; otóż Brazylia grała mecz z Austrią, była 5 minuta drugiej połowy i Brazylia starała się utrzymać wątłe prowadzenie 1-0. Nilton przyją piłkę na swojej połowie i ruszył do przodu. Niedaleko pola karnego przeciwnika podał do Altafiniego i zażądał jej z powrotem. Otrzymał ją tuż przed polem karnym i przerzucił rasowym lobem nad bramkarzem Szanwaldem. Było 2-0 a na 3-0 podwyższył Altafini i Austriacy już się nie podnieśli. Austria okazała się trudnym rywalem i nie wykorzystała dwóch dogodnych sytuacji na strzelenie goli tylko dzięki dobrze broniącemu Gilmarowi. Ostateczny wynik 3-0 dla Brazylii nie oddaje przebiegu gry. Gdyby nie gol Santosa rezultat mógłby być zupełnie inny. Niltona Santosa uważa się za pioniera gry ofensywnej wśród obrońców, który regularnie strzelał gole w barwach Botafogo. Nilton wyróżniał się spośród większości graczy. Był inteligentny, wygadany i przyjaźnił się z gwiazdami estrady. Lecz niewielu wiedziało iż pomimo sławy jaką zdobył grając w Botafogo i w reprezentacji, wrócił do nauki, zapisując się na wieczorowy kurs do Colegio Juruena, gdzie ukończył edukację przynajmniej na poziomie gimnazjum. Legendarny zawodnik cierpiał na chorobę Alzheimera, zmarł w wieku 88 lat w Rio de Janeiro 27 listopada 2013 roku. FIFA uznała Niltona Santosa za najlepszego lewego obrońcę w historii futbolu!
@Stinger_
@Safrani
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Astad
@Adran360
6
@FCBparasiempre
16 maja 1907 r. urodził się Antonin Puč, napastnik. Urodził się w czasach gdy Hitler jeszcze miał dwa jądra a na mapach świata próżno było szukać Polski. Pierwsze swoje mecze rozgrywał na ulicach Smichova, jednej ze starych dzielnic Pragi. Już licząc sobie sześć wiosen, uczęszczał na treningi do miejscowego klubu Cechie. W roku 1920, gdy Polacy stawiali czoło bolszewickiemu agresorowi, Antonin Puc przeniósł się do SK, innego zespołu ze stolicy Czech. Pięć lat później był już piłkarzem Slavii, drużyny której był jedną z największych gwiazd. Był dość drobnej postury, za to dysponował niesamowitym uderzeniem, które sprawiało olbrzymie problemy każdemu ówczesnemu bramkarzowi. Jego strzały były zaskakujące, gdyż mało kto wierzył, że człowiek o tak przeciętnej sylwetce może mieć w nodze prawdziwą petardę. Przeciwnicy nabierali się i często byli karani przez mierzącego 175 centymetrów napastnika. Szybki, zwinny mijał obrońców jak tyczki a w połączeniu ze wspomnianym wcześniej uderzeniem był zabójczą bronią. Świetne występy w praskim zespole zaowocowały powołaniem i regularną grą w reprezentacji. W eliminacjach do mistrzostw świata 1934 Czechosłowacy trafili na Polaków. Zespół Józefa Kałuży przegrał 1:2 i nie stawił się na rewanż, co jest pierwszym zanotowanym walkowerem w historii kwalifikacji. Powodem takiego obrotu spraw był ówczesny konflikt pomiędzy oboma państwami o Zaolzie, tj. terytorium Śląska Cieszyńskiego, które było głównym powodem sporów pomiędzy Polską i Czechosłowacją. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało komunikat, w którym zakomunikowali, że mecz “nie służyłby dobrze stosunkom międzynarodowym” i zablokowali wydanie paszportów polskim piłkarzom. Warto wspomnieć, że w tym spotkaniu, które było zaplanowane na 15 kwietnia, w kadrze miał zadebiutować Ernest Wilmowski, który kilka dni wcześniej dopiero po raz pierwszy zagrał w lidze w barwach Ruchu Hajduki Wielkie. Rok po Anschlussie Austrii, w 1934 roku we Włoszech odbyły się drugie mistrzostwa świata w piłkę nożną. Wśród szesnastu zespołów, którym udało się zakwalifikować do głównego czempionatu, znalazła się drużyna Czechosłowacji. Turniej został rozegrany w dość nieprzyjemnej atmosferze, gdyż głównie był on promocją włoskiego faszyzmu i Benito Mussolini organizując go w swoim państwie, chciał pokazać, jak silny jest kult jego osoby na Półwyspie Apenińskim. Ponadto reprezentacje Brazylii i Urugwaju przybyły w rezerwowych składach. Była to odpowiedź za sytuację sprzed czterech lat, gdy tylko kilka reprezentacji ze Starego Kontynentu pojechało do Ameryki Południowej. Reszta tłumaczyła się olbrzymimi kosztami transportu. Biorąc wszystkie czynniki pod uwagę, trzeba powiedzieć jasno, że te mistrzostwa musiały paść łupem jakiegoś europejskiego zespołu. Dlatego Czechosłowacy mimo tego, że debiutowali na tej imprezie przybyli w dobrych humorach. Pierwszy swój mecz rozegrali 27 maja. Ich przeciwnikiem była inna europejska drużyna – Rumunia. Zwyciężyli oni 2:1 po bramkach właśnie Puca i Oldricha Nejedliego, honorowe trafienie dla Rumunów zaliczył Stefan Dobay. W związku z tym, że w mistrzostwach udział brało tylko szesnaście zespołów, to pierwsza runda była jednocześnie 1/8 finału. W ćwierćfinale ekipa Karela Petru zmierzyła się ze Szwajcarią. I po 90 minutach gry dwunastotysięczna publiczność brawami nagradzała zwycięstwo reprezentacji Czechosłowacji 3:2. 3 czerwca rozegrane zostały półfinały. Puc i spółka musieli stawić czoło drużynie III Rzeszy. Niemców na łopatki rozłożył Oldrich Nejedly, strzelając trzy gole, Czech odesłał ich do meczu o trzecie miejsce. 10 czerwca na ówczesnym Stadionie Narodowej Partii Faszystowskiej(obiekt został wyburzony w 1953 roku) rozegrano finał mistrzostw świata pomiędzy gospodarzami imprezy i Czechosłowacją. Obecność Włochów w wielkim finale nie może dziwić, jedynie zaskoczyć może, że ich droga do meczu o złoty medal była dość wyboista. Oprócz pierwszego łatwego meczu, wygranego aż 7:1 z Amerykanami, Włosi ledwo zwyciężyli w starciach z Hiszpanami i Austriakami. Tym bardziej, że w spotkaniu z tymi drugimi Giuseppe Meazza zdobył gola poprzez wepchnięcie do bramki austriackiego bramkarza z piłką w rękach. Sędzia jednak przewinienia się nie dopatrzył i Włosi mogli zagrać w finale. Mecz wygrała drużyna z Półwyspu Apenińskiego 2:1. Do siatki bramki bronionej przez Frantiska Planicke trafili Raimudno Orsi i Angelo Schiavio. Wynik meczu otworzył właśnie Antonin Puc, jednak następne dwa ciosy zadali Włosi i tak o to po raz pierwszy w historii wygrali mistrzostwa świata. Warto dodać, że strzelec pierwszego gola dla gospodarzy turnieju był w połowie Argentyńczykiem, a przy akcji dające drugie trafienie Włochom duży udział miał Meazza, który jeszcze kilka minut wcześniej ledwo przeżył starcie z Czechosłowakiem. Z tym meczem związana jest jeszcze legenda mówiąca, że przed finałem do trenera Azzurich podszedł Mussolini i powiedział: “Masz to wygrać albo umrzeć”. Te słowa jednak nigdy nie zostały potwierdzone.
W przerwie pomiędzy turniejami Puc i jego koledzy ze Slavii dwukrotnie świętowali mistrzostwo Czechosłowacji. Tak samo liczbę tytułów zgarnęli ich sąsiedzi zza miedzy, Sparta. W 1938 roku w cieniu nadchodzącego konfliktu rozegrane zostały mistrzostwa we Francji. Tym razem na turniej nie dotarły reprezentacje Argentyny i Urugwaju. Argentyńczycy twierdzili, że to im należała się organizacja czempionatu, który przyznano Francuzom. Ponadto podczas tych mistrzostw po raz pierwszy przyjęto, że zapewniony występ na turnieju zapewniony ma mistrz świata i gospodarz. Pierwszym przeciwnikiem Czechosłowacji była Holandia. Po upływie regulaminowych dziewięćdziesięciu minut był bezbramkowy remis. W dogrywce Czechosłowacy strzelili trzy bramki i drużyna Oranje musiała pożegnać się z turniejem już w pierwszej rundzie. W ćwierćfinale Puc wraz z kolegami musiał stawić czoło Brazylii, która w 1/8 pokonała Polskę 6:5. 12 czerwca na stadionie w Bordeaux Canarinhos padł remis 1:1 i w związku z tym, że wówczas nie praktykowano rozstrzygania meczu rzutami karnymi czy złotym golem grano jeszcze jedno starcie. Oprócz tego, starcie te było rozgrywane w atmosferze walki na śmierć i życie. Z boiska usunięto trzech piłkarzy, a kolejnych pięciu zostało kontuzjowanych. Pod koniec spotkania złamania śródręcza doznał bramkarz reprezentacji Czechosłowacji, Frantisek Planička , jednak dograł on ten mecz do końca. Dwa dni później na tym samym obiekcie Czechosłowacy już bez swojego golkipera nie dali rady drużynie z Ameryki Południowej i protoplaści Pelego i Ronaldo wygrali 2:1 eliminując wicemistrzów świata sprzed czterech lat. Ostatecznie tytuł obronili Włosi, którzy w finale zwyciężyli Węgrów 4:2. W chwili wybuchu II Wojny Światowej Antonin Puc pomimo tego, że na karku miał już trzydziestkę to miał jeszcze kilka lat gry przed sobą. Jednak poczynania Hitlera pokrzyżowały plany jego i kilku milionów innych ludzi. Karierę zakończył w czasie gdy już pewien Niemiec z wąsem wdrażał w życie plan Operacji Barbarossa a swoje ostatnie mecze rozgrywał dla Viktorii Žizkow i SK Smichov. Już podczas trwania zmagań wojennych Puc zdążył raz zagrać w reprezentacji Protektoratu Czech i Moraw. W tym zespole oprócz niego epizod zaliczyli inni piłkarze kadry Czechosłowacji m.in. Nejedly czy Bican. Najlepszy strzelec reprezentacji Czechosłowacji zmarł 18 kwietnia 1988 roku w Pradze.
6
Wybitne legendy czeskiego futbolu:
@Adran360
@Arkon
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
8
Czy wiecie że…
Doładnie 100 lat temu International Football Board przyjął przepis o spalonym. Zaproponowana przez szkocką federację zasada brzmiała: ,,Atakujący zawodnik nie jest na spalonym jeżeli w momencie zagrania piłki pomiędzy nim znajduje się 2(wliczając bramkarza) zawodników drużyny przeciwnej’’. Przepis ten zastąpił wcześniejszą ,,zasadę trzech’’ i spowodował znaczne zwiększenie liczby goli na mecz.
@Stinger_
@Safrani
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Astad
@Adran360
11
Trener, który przywrócił radość całej Argentynie i mnie!
16 maja 1978 r. urodził się Lionel Sebastian Scaloni, były obrońca i obecny trener ,,Albicelestes”. Scaloni jest wychowankiem Newell's Old Boys. W 1998 roku przeniósł się z Estudantes La Plata do hiszpańskiego Deportivo La Coruña, gdzie spędził kolejne osiem sezonów, w trakcie których został mistrzem Hiszpanii oraz zdobył jeden Puchar Króla i Superpuchar. W 2006 roku został wypożyczony do angielskiego West Hamu, po którego zakończeniu odszedł do Racingu Santander. W kolejnym sezonie Argentyńczyk znów zmienił klub, odchodząc do włoskiego Lazio, gdzie grał przez kolejne pięć lat, z roczną przerwą na wypożyczenie do RCD Mallorca. W styczniu 2013 roku został piłkarzem Atalanty, w której barwach zakończył karierę piłkarską w 2015 roku. W reprezentacji Argentyny zadebiutował w 2003 roku w spotkaniu przeciwko Libii. Wcześniej grał dla młodzieżowych reprezentacji Argentyny, z którą zdobył złoty medal Mistrzostw Świata U-20 w 1997 roku. Uczestniczył w Mistrzostwach Świata 2006, na których rozegrał jedno spotkanie w 1/8 finału przeciwko Meksykowi (2:1). Łącznie w reprezentacji rozegrał 7 spotkań. Po zakończeniu kariery został asystentem Jorge Sampaoliego, z którym pracował w FC Sevilli i reprezentacji Argentyny. Po nieudanych dla Albicelestes Mistrzostwach Świata 2018 został wraz z Pablo Aimarem ogłoszony tymczasowych trenerem kadry. W listopadzie 2018 roku został ogłoszony pełnoprawnym selekcjonerem. W 2019 roku prowadził drużynę Argentyny na turnieju Copa America, gdzie zdobył brązowy medal. W 2021 roku wygrał Copa America z reprezentacją Argentyny przełożonym z roku 2020 z powodu pandemii COVID-19. W 2022 roku wygrał Mistrzostwo Świata jednocześnie zostając trzecim selekcjonerem, który zdobył z Argentyną mistrzostwo świata, po Cesarze Luisie Menottim (MŚ 1978) i Carlosie Bilardo (MŚ 1986). Jest także pierwszym w historii selekcjonerem Argentyny, który zdobył Copa America i Mistrzostwo Świata.
@Adran360
@Arkon
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
9
Duma Katalonii triumfująca w Copa del Rey:
16 maja 1926 r. FC Barcelona wygrała szósty w historii(i drugi z rzędu) Puchar Hiszpanii. W finale rozgrywanym na Estadio Mestalla pokonała Athletic Club de Madrid 3:2 po dogrywce. Gole dla Barçy strzelali: Samitier(62 m.), Just(63 m.) oraz Alcantara(112 m.). Przypomne tylko iż Athletic Club de Madrid to była pierwsza nazwa Atletico Madryt. A oto skład Barçy z tego finału: Platko, Planas, Walter, Bosch, Sancho, Carulla, Just, Piera, Samitier, Alcantara oraz Sagi Barba.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Astad
@Arkon
@Adran360
8
Fantastyczny finał Blaugrany w PZP:
16 maja 1979 r. FC Barcelona zdobyła swój pierwszy Puchar Zdobywców Pucharów w historii, pokonując w finale Fortune Düsseldorf. Rozgrywki, w których brali udział zdobywcy krajowych pucharów, organizowano w latach 1961-99. Ogółem przeprowadzono 39 edycji a Barça wygrała czterokrotnie te rozgrywki, najwięcej ze wszystkich drużyn. W sezonie 1978/79 Duma Katalonii eliminowała kolejno Szachtar Donieck, Anderlecht(obrońców tytułu), Ipswich Town i SK Beveren aby w finale na St. Jakob Stadium w Bazylei ograć Fortune Düsseldorf po dogrywce 4:3. Był to jeden z najlepszych meczów w finałach europejskich pucharów. Przy stanie 1:1 Rexach nie strzelił karnego, jednak wyprowadził swój zespół na prowadzenie w dogrywce. Nie brakowało również heroicznych czynów. Otóż Migueli grał z unieruchomionym obojczykiem a Quini wystąpił krótko po wypadku samochodowym, w którym ucierpiał on i jego żona. Gwoli ścisłości przypomnę tylko strzelców goli dla Blaugrany: Tente Sanchez(5 m.), Asensi(35 m.), Rexach(103 m.) oraz Krankl(111 m.). Składy obu drużyn:
Barcelona: Artola, Zuviria, Migueli, Albaladejo (De la Cruz 57'), Costas (Martinez 67'), Neeskens, Rexach, Sanchez, Krankl, Asensi, Carrasco.
Fortuna Dusseldorf: Daniel, Brei (Weikl 25'), Zewe, Zimmermann (Lund 84'), Haltes, Kuhnen, Schmitz, T. Allofs, Bommer, K. Allofs, Seel.
Przypomnijmy:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Astad
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani