FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
11
Blaugrana w Pucharze Hiszpanii:
29 kwietnia 1998 r. FC Barcelona tryumfowała w Copa del Rey po raz 22 w historii pokonując w finale RCD Mallorca po rzutach karnych. Tylko raz w historii zdarzyło się tak aby Barça potrzebowała rzutów karnych aby sięgnąć po Puchar Hiszpanii. Mallorca już w 3 minucie objęła prowadzenie po golu Stankovicia. W 66 minucie wyrównał Rivaldo i pomimo późniejszej dogrywki i dwóch czerwonych kartek dla graczy Mallorki więcej goli z gry już nie padło. Rzuty karne trwały aż 8 serii. W pierwszej z nich solidarnie pomylili się Rivaldo oraz Ivan Rocha a w trzeciej Celades i Ivan Campo. W szóstej serii strzał Luisa Figo został obroniony więc przed wielką szansą stanął Stankovič ale przestrzelił. Wreszcie w ósmej serii trafił Reiziger a następnie strzał Xaviego Eskurzy(byłego piłkarza Blaugrany) obronił Ruud Hesp i Duma Katalonii wygrała 5:4 zdobywając Puchar Hiszpanii.
Popatrzmy:
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
0
@LukaszFan Akurat to gdzie się on przeniesie to ja mam w dupie!
Dla mnie najgorsze jest to że całkiem realnie może zaraz prześcignąć w tej klasyfikacji Josefa Bicana i dzierżyć palme pierwszeństwa wszechczasów. Bardzo bym chciał żeby Lionel Messi w końcu go prześcigną a nie brakuje mu wiele bo Leo ma bodaj 495 goli, tak? No ale w tym PSG to raczej dużo nie postrzela, więc niech wraca czym prędzej do ,,nas".
0
W zakończonym własnie meczu Al Nassr Riyadh-Al-Raed, Cristiano Ronaldo strzelił swojego 510 ligowego gola i do pierwszego w klasyfikacji Josefa Bicana traci już tylko 8 goli. Rekord jest mocno zagrożony.
7
Był sobie snajper:
28 kwietnia 1948 r. urodził się Evanivaldo Castro Silva, znany lepiej jako Cabinho. Meksyk kojarzy się głównie z Hugo Sanchezem, ale jego wszyscy doskonale znają. Mało kto natomiast pamięta, że wielką gwiazdą ligi meksykańskiej był Brazylijczyk Evanivaldo Castro da Silva, znany jako Cabo lub Cabinho. Ten zawodnik nie sprawdził się w brazylijskich Flamengo, czy Atletico Mineiro, ale po wyjeździe do Meksyku stał się wręcz legendą tamtejszej ligi. Cabinho strzelił w 415 meczach aż 312 goli(160 w barwach UNAM, 108 dla Atlante i 44 dla Leon). Dlaczego Cabinho nigdy nie został globalną gwiazdą? Być może dlatego, że nigdy nie zagrał w reprezentacji kraju. W Brazylii nikt nie interesował się jego dokonaniami w lidze meksykańskiej, a żeby mieć możliwość gry w barwach Meksyku, musiał mieszkać w tym kraju przez dziesięć lat.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
6
Żywe legendy futbolu:
28 kwietnia 1988 r. urodził się Juan Manuel Mata García, hiszpański piłkarz grający na pozycji pomocnika w Manchesterze United i w reprezentacji Hiszpanii, mistrz świata (2010) i Europy (2012), uczestnik Mistrzostw Świata 2014. Wychowanek klubu Real Oviedo, od 2003 do 2006 roku zawodnik juniorskich zespołów Realu Madryt. W sezonie 2006/2007 podstawowy gracz Realu Madryt Castilla, występującego w Segunda División. Latem 2007 roku przeszedł na zasadzie wolnego transferu do Valencii. 2 września zadebiutował w jej barwach w Primera División w wygranym 2:1 meczu z Almeríą, natomiast pierwszego gola strzelił 3 lutego 2008 w spotkaniu z Realem Valladolid. W 2008 roku wraz z Valencią zdobył puchar Hiszpanii – w wygranym 3:1 finale z Getafe CF zdobył jedną z bramek. W sezonie 2007/2008 zadebiutował również w europejskich pucharach – 11 grudnia 2007 zagrał w spotkaniu Ligi Mistrzów z Chelsea. Podstawowym zawodnikiem Valencii stał się w połowie grudnia 2007 roku. W sezonach 2008/2009 i 2009/2010 regularnie występował w rozgrywkach Pucharu UEFA/Ligi Europy, natomiast w sezonie 2010/2011 rozegrał siedem meczów i zdobył jednego gola (z rzutu karnego w meczu fazy grupowej z tureckim Bursasporem) w Lidze Mistrzów.
21 sierpnia 2011 roku Chelsea porozumiała się z Valencią w sprawie transferu Maty. Trzy dni później Hiszpan został zawodnikiem londyńskiego klubu, podpisując z nim pięcioletni kontrakt. W nowym zespole zadebiutował 27 sierpnia w wygranym 3:1 meczu z Norwich City, w którym strzelił jednego z trzech goli dla swojej drużyny. W sezonie 2011/2012 wraz z Chelsea zdobył puchar Anglii, wygrał również Ligę Mistrzów – w spotkaniu finałowym z Bayernem Monachium wystąpił w podstawowym składzie, a w serii rzutów karnych nie zdobył bramki (Manuel Neuer obronił). W sezonie 2013/14 po przyjściu do klubu nowego trenera - Jose Mourinho, Mata zasiadł na ławce rezerwowych. Nie wystąpił w Superpucharze Europy w meczu z Bayernem, a jego drużyna uległa w rzutach karnych. Dopiero po kilku meczach portugalski szkoleniowiec dał zagrać w podstawowym składzie The Blues. Ostatecznie Mata znowu wrócił do pierwszego składu londyńskiej drużyny.
24 stycznia 2014 roku Manchester United poinformował, że ustalił z Chelsea warunki transferu Maty. Dzień później piłkarz oficjalnie podpisał kontrakt z nowym klubem. 28 stycznia 2014 roku zadebiutował w meczu z Cardiff City wygranym przez zespół z Manchesteru 2:0, Mata zanotował asystę przy drugim trafieniu. 29 marca 2014 zdobył pierwszego gola w barwach United, w wygranym 4:1 spotkaniu z Aston Villą. Od 1 lipca 2021 roku, po wygaśnięciu kontraktu z Manchesterem United, był wolnym zawodnikiem. Następnego dnia ponownie związał się roczną umową z tym klubem. 2 czerwca 2022 roku Manchester United poinformował o nie przedłużeniu kontraktu z Matą. W 2006 wraz z reprezentacją Hiszpanii U-19 został mistrzem Europy. W turnieju, który został rozegrany w Polsce strzelił cztery gole (w tym hat-tricka w spotkaniu grupowym z Turcją) w pięciu meczach. Rok później uczestniczył w mistrzostwach świata do lat 20 w Kanadzie – wystąpił w czterech pojedynkach i zdobył dwie bramki. W 2007 zadebiutował w reprezentacji U-21, z którą w 2011 wywalczył mistrzostwo Europy oraz został wybrany do drużyny gwiazd turnieju. W seniorskiej reprezentacji Hiszpanii zadebiutował 28 marca 2009 w wygranym 1:0 meczu z Turcją. W tym samym roku wziął udział w Pucharze Konfederacji – wystąpił w dwóch spotkaniach, zaś Hiszpania zajęła trzecie miejsce. W 2010 roku wraz z reprezentacją został mistrzem świata. W turnieju, który odbył się w Republice Południowej Afryki zagrał jedynie w meczu fazy grupowej z Hondurasem (2:0), zmieniając w drugiej połowie Fernando Torresa. W mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie (2012) wystąpił jedynie w wygranym 4:0 meczu finałowym z Włochami, w którym zmienił w 87. minucie Andrésa Iniestę i chwilę później strzelił czwartego gola dla Hiszpanów. Następnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich w Londynie, w których był podstawowym zawodnikiem reprezentacji – zagrał we wszystkich trzech meczach kadry w podstawowym składzie.
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@AssisMoreira
10
Czy wiemy że…
Manchester United został założony 28 kwietnia 1878 roku jako Newton Heath LYR Football Club przez pracowników wagonowni kolei Lancashire i Yorkshire w Newton Heath. Początkowo rozgrywał mecze przeciwko innym wydziałom i przewoźnikom kolejowym, a w 1888 został jednym z założycieli The Combination – regionalnej ligi piłkarskiej.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
3
Aż trzech graczy Betisu, którzy grali w FC Barcelonie i to w podstawowej jedenastce. Ciekawe czy wszyscy zagrają z nasząBarcunią?
5
@FCBparasiempre
W roku 1921 The Football Association, organizator finałów Pucharu Anglii i meczów reprezentacji, podjął decyzje o budowie nowego stadionu. Nosił on nazwe The Empire Stadium Wembley. Mówiło się jednak Wembley i tak już zostało. Jego historia zaczęła się tak efektownie że nawet najwięksi spece od marketingu nie mogli tego przewidzieć. W sobotę 28 kwietnia 1923 r. na nowym Wembley rozgrywano finał Pucharu Anglii pomiędzy Bolton Wanderers a West Ham United. Poczatek meczu wyznaczono, jak to w Anglii, na godz. 15.00. Tradycją finału jest obecność na nim kogoś z rodziny królewskiej. Pierwszym monarchą, który oglądał finał z loży na stadionie był Jerzy V w roku 1914 na meczu Burnley-Liverpool. W roku 1923 na Wembley też był Jerzy V i to, co zobaczył przeszło jego wyobrażenia. Im bliżej Wembley znajdował się jego samochód, tym większe tłumy policja musiała usuwać z drogi. Specjalnym tunelem prowadzącym niemal do samej loży królewskiej wjechał bez przeszkód ale kiedy spojrzał z góry na boisko… boiska nie było. Na całej jego powierzchni tłoczyły się tłumy ludzi. Ponad ich głowami wystawały tylko bramki. W kasach stadionu sprzedano wszystkie bilety ale przygotowano ich około sto tysięcy a pod bramami stało ponad trzy razy tyle chętnych. Przedsprzedaży nie było, z czego zresztą w następnych latach wyciągnięto wnioski. Kto przyszedł na stadion wcześniej, ten wszedł. Tysiące innych ludzi sforsowało bramy a przede wszystkim ogrodzenie, za którym już nikt nikogo nie kontrolował. Każdy siadał na miejscu, do którego się przecisnął. Z pomeczowego raportu wynika że około 12 tysiącom ludzi z biletami w ogóle nie udało się wejść na stadion. Organizatorzy zmuszeni zostali do zwrotu w sumie ponad 4 tys. funtów. Najdroższy bilet kosztował 15 szylingów a najtańszy 2 szylingi. Już wtedy do stadionu dochodziło metro, reklamowane jako najszybszy środek transportu z centrum Londynu do stacji Wembley Park, istniejącej nadal, dla linii Metropolitani Jubilee. Zainteresowanie meczem było tak duże że bodaj pierwszy raz wydrukowaną piracką wersje oficjalnego programu. Kiedy kibice pokonywali zamknięte bramy i stadion nie mógł już pomieścić wszystkich chętnych sędzia David Asson wezwał kapitanów obu drużyn na narade. ,,Panowie – powiedział. Tam na górze czeka Jego Wysokość, ludzi jest tyle że zaczyna się robić niebezpiecznie. Co robimy w tej sytuacji? Gramy czy przekazujemy komunikat o przełożeniu meczu? Przekładamy – zadecydował kapitan West Ham George Key. Gramy – odparł kapitan Bolton Joe Smith. Jest popołudnie. Jeśli policja szybko usunie tłum z boiska, powinniśmy skończyć przed zmierzchem”. Być może sędzia w porozumieniu z policją brał pod uwagę konsekwencje decyzji o odwołaniu finału tego dnia. Mogłoby dojść do paniki, która pociągnęła by za sobą ofiary. Już karetki odwoziły do szpitali ludzi z połamanymi nosami, żebrami, ogólnie potłuczonych, nieomal stratowanych i uduszonych. To cud że nikt nie zginął. Na pewno ważna była informacja policji że w kierunku stadionu zbliżają się posiłki,. W centrum Londynu pakowano policjantów w samochody ciężarowe i przywożona na Wembley. Ważniejszy od funkcjonariuszy pieszych okazał się szwadron policji na koniach. To oni weszli w tłum i delikatnie przesuwali go z boiska na boki, gdzie tylko się dała a dało się nie wiele. Tysiące ludzi stało przy liniach bocznych, utrudniając piłkarzom wrzucanie autów i wykonywanie rzutów rożnych. Ta operacja trwała ponad pół godziny i przeszła do historii futbolu dzięki białemu koniowi, wyróżniającemu się na tle szarego tłumu. Dlatego mecz znany jest pod nazwą White Horse Final. Był to jedyny koń tej maści w szwadronie. Nazywał się Billy a dosiadał go posterunkowy George Scorey, który nie miał nic wspólnego z futbolem, nie był kibicem i kiedy w sobotni poranek przed pójściem do pracy jadł grzanki z konfiturą myślał o ślubie , który czekał go za kilka dni. Nie wiedział nawet że na Wembley odbywa się jakiś mecz. Na posterunku powiedziano mu że wraz z resztą szwadronu pojedzie na stadion. Zrobił co do niego należało ale koń przyniósł mu sławe. Na początku tego wieku przejście łączące stacje metra z drogą prowadzącą na stadion nazwano Mostem Białego Konia. Na trybunach i w pobliżu boiska doliczono się wtedy 126 047 widzów ale nikt nie jest w stanie zweryfikować tej liczby. Bardziej prawdopodobne jest to że ludzi było więcej niż mniej. Wraz z kibicami stojącymi pod stadionem uzbierało się ich około ćwierć miliona. To rekord świata. Sam mecz stał się w tej sytuacji niemal dodatkiem do niecodziennych wydarzeń. Bolton wygrał 2:0. Po ostatnim gwizdku sędziego problem powrócił, ponieważ kibice znów weszli na boisko. Ledwo udało się utorować drogę do loży królewskiej, gdzie Jerzy V wręczył puchar kapitanowi Bolton, Joemu Smithowi i pogratulował zawodnikom obydwu drużyn. Każdy otrzymał pamiątkowy medal. Zawodnicy Bolton dostali w nagrodę od klubu złote zegarki. Król był zachwycony. Pierwszego gola na Wembley zdobył już w 3 minucie 24- letni reprezentant Anglii David Jack. Trzy lata później ponownie zagrał na Wembley. Tym razem Bolton pokonał Manchester City 1:0, znowu po jego golu. Jack był tez pierwszym piłkarzem na Wyspach Brytyjskich, za którego zapłacono ponad 10 tys. funtów. W 1928 Arsenal wydał na niego 10 890 funtów. Jack był pierwszym piłkarzem, który wywalczył Puchar Anglii z dwoma różnymi klubami. W 1930 jego Arsenal pokonał 2:0 Huddersfield. Stadion Wembley był dla piłki nożnej czymś takim jak La Scala dla opery. Jego dwie charakterystyczne wierze Twin Towers, mające w planach architektów stanowić londyńska odpowiedź na wieże Eifla, stały się znakiem towarowym. Tu Anglia rozgrywała większość swoich meczów, tu w roku 1966 zdobyła mistrza świata. Stadion był arena pierwszych po wojnie igrzysk olimpijskich, odbywały się na nim finały Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów oraz koncertowały gwiazdy rocka.
8
Dokładnie 100(!) lat temu rozegrano ,,Finał białego konia”:
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@AssisMoreira
10
Legendy futbolu:
28 kwietnia 1907 r. urodził się Raymond Braine, legendarny belgijski napastnik. Dawno temu, kiedy liga Czechosłowacka była jedną z najsilniejszych w Europie, Raymond Braine, najskuteczniejszy snajper zespołu Beerschot VAC (141 goli w 142 meczach) przeszedł do Sparty Praga. W Pradze Braine zadziwił publiczność, wykazując się jeszcze większą skutecznością niż w Belgii(120 goli(!) w 106 występach). Po sześciu latach powrócił do Antwerpii, ponownie zakładając koszulkę Beerschot, gdzie wyśrubował swój strzelecki dorobek do 210 goli. W reprezentacji Braine dziurawił siatki rywali 26 razy w 54 występach, co daje mu piąte miejsce w historii najlepszych belgijskich snajperów. Ogółem Braine nastrzelał 338 goli na poziomie pierwszej ligi, tyle samo co wybitny portugalski snajper Mario Jardel.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
6
Jubileusze Barçy:
28 kwietnia 1999 r. z okazji obchodów stulecia klubu został rozegrany specjalny mecz na Camp Nou. FC Barcelona zagrała towarzysko z reprezentacją Brazylii w obecności 60 tysięcy widzów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2. Gole dla Barçy strzelili Luis Enrique oraz Cocu, natomiast dla Brazylii Rivaldo i Ronaldo. Co ciekawe w przerwie meczu Pepa Guardiole zmienił wówczas nastoletni… Xavi.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
0
Ależ ,,Nietoperze" ślicznie pograli! Przypomniały sie czasy Hectora Coupe czy Claudio Ranieriego...
6
@FCBparasiempre
Dziadku, dziadku! Opowiesz mi bajkę o tym jak grałeś w piłkę nożną? – spytał mały Jack siwiejącego mężczyznę. Starszy człowiek usiadł na brzegu łóżka i zgasił lampkę. Ciszę przerywało tylko skrzypienie sprężyn, kiedy to młodzieniec wiercił się oczekując historii seniora swojej rodziny. „Kiedyś Twój dziadek należał do elitarnej grupy piłkarzy. Wraz z kolegami podróżowałem po świecie niosąc ludziom radość i naukę gry w piłkę nożną. Grałem wtedy w Corinthian F.C….”- rozpoczął. Inspirowali tłumy. To właśnie na ich cześć wielki Real Madryt nosi białe koszulki. To dzięki nim w Brazylii istnieje zespół o identycznej nazwie. Choć byli tylko amatorską drużyną, na stałe zapisali się w historii światowego futbolu. Przenieśmy się do czasów, gdy piłka nożna rozkwitała, a na Wawelu dopiero początki miało muzeum, do którego swój obraz „Hołd pruski” przekazał Jan Matejko. Zajrzyjmy do wiktoriańskiej Anglii. W 1882 roku w Londynie założono niezwykle elitarny zespół, którego zamiarem było godne mierzenie się z najlepszymi zespołami ze Szkocji i przełamanie hegemonii Queens Park. Fundatorem został N. Lane Jackson – asystent sekretarza Angielskiego Związku Piłki Nożnej. Zespół składał się głównie z absolwentów uniwersytetu w Oxfordzie, a ich tradycyjnym strojem były białe koszulki oraz czarne spodenki i getry. Głównym założeniem była gra w futbol, która nie miała na celu zdobywania trofeów i rywalizowania o nie. Chodziło przede wszystkim o miłość do gry. W niedługim czasie gracze mieli taką renomę, że podczas spotkań z Walią, które miały miejsce pod koniec XIX wieku, cała jedenastka składała się wyłącznie z piłkarzy tego zespołu! W 1924 lub 1925 roku profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor wydanej w 1926 roku pracy „Sztuka gry w piłkę nożną” – Jan Weyssenholf, tak pisał o Corinthian: ,,Nie jest nawet klubem podobnym do innych, a pewnym rodzajem reprezentatywki amatorskiej angielskiej, czemś w rodzaju akademji futbalowej, gdyż do C.F.C nie można się zapisać jak do zwykłego klubu, ale trzeba być wybranym na koryntczyka. Liczba koryntczyków jest ograniczona statutowo do 50. Po zostaniu koryntyczykiem nie przestaje się być członkiem swojego dawnego klubu. (…) Członkowie Corinthian uchodzą od dawna za wzór prawdziwych sportsmenów – amatorów. Najsławniejszym chyba z nich i najlepszym podobno futbalistą wszech czasów był Gilbert Oswald Smith.” Z powodu zapisu w swoim statucie, który nie pozwalał „Koryntczykom” rozgrywać meczów pucharowych oraz przyjmować każdego rodzaju nagród, nie przystąpili oni do rozgrywek The Football League oraz FA Cup. Dlatego też rozgrywali jedynie mecze towarzyskie. Podczas takich spotkań o sile naszych bohaterów przekonał się m.in. Manchester United, którego porażka 11:3 po dziś dzień jest największą przegraną w historii klubu z Old Trafford. Kiedy w 1884 roku drużyna Blackburn Rovers zdobyła Puchar Anglii ich radości i dumie nie było końca. I wtedy nastał mecz z drużyną „Koryntczyków”, który Rovers przegrali aż 8:1. Podoba sytuacja miała miejsce kilka lat później, kiedy to kolejnym „skalpem” była wygrana nad Bury w stosunku 10:3. O ich sile przekonał się także mistrz Football League – Aston Villa. Kiedy Wielka Brytania okazała się zbyt mała, rozpoczęli odyseje po świecie, gdzie mieli popularyzować piłkę nożną, a także szerzyć ideę kultury fizycznej.
Podróżując zwiedzili m.in. Amerykę Północną, Afrykę Południową, Skandynawię, Niemcy, Węgry, Brazylię, Pragę czy Paryż. Większość z rozgrywanych tam spotkań wygrywali z miażdżąca przewagą. Po ich wizycie w 1910 roku w Sao Paolo, pięciu Brazylijczyków – malarz pokojowy i czterej niewykwalifikowani robotnicy – założyli klub o nazwie Corinthian Paulista. Już cztery lata później zdobyli mistrzostwo stanu. Do historii przeszła jednak ich trzecia podróż do Brazylii w 1914 roku. W trakcie podróży statku z Southampton do „kraju kawy” dotarła do nich tragiczna wieść o wybuchy globalnego konfliktu nazwanego I wojną światową. Marzenia o zaprezentowaniu swoich umiejętności, w obliczu tak wielkiej tragedii prysnęły jak bańka mydlana. Rozpoczęła się walka o przeżycie. Źródła głoszą, że zmuszeni byli zmienić kurs swojego statku by nie natknąć się na niemiecką kanonierkę, która czekała na nich na regularnej trasie. Po przybyciu do portu w Rio de Janeiro, część z zawodników, która była członkiem rezerwy, ledwie dotknęła stopą ziemi, by znaleźć najbliższy transport do domu. Pozostali udali się na krótką wycieczkę po mieście i również odpłynęli z powrotem. Podczas tej podróży zostali ostrzelani przez wroga, jednak i tym razem udało im się bezpiecznie wrócić. Po tym wydarzeniu każdy członek klubu wstąpił do wojska. Powiedzieć, że drużyna z Londynu składała się z samych boiskowych dżentelmenów to nic nie powiedzieć. „Biało – Czarni” tworzyli grupę, która wyznawała najwyższe idee sportu. Gracze Corinthian starali się grać całkowicie „czysto” unikając przy tym jakichkolwiek fauli! Nie do pomyślenia we współczesnym futbolu… Najsłynniejszą legendą jaka przetrwała po tym zespole, jest opowieść o jednym ze spotkań podczas tournee po Afryce w 1903 roku. Kiedy sędzia podyktował rzut karny po faulu zawodnika „Koryntczyków”, bramkarz tej ekipy uznał, że jest to wielka hańba dla całej drużyny. Stanął wtedy przy słupku pozwalając wykonawcy „jedenastki” oddać strzał do pustej bramki. Niemal 100 lat później, podczas jednego z meczów Corinthian – Casuals (drużyna w którą w 1939 roku przekształcili się bohaterowie naszej opowieści) na turnieju międzyszkolnym, niesłusznie otrzymali rzut karny. Kapitan ówczesnego zespołu Rod Haider nie pozwolił, by jego partnerzy osiągnęli przez to przewagę. Podszedł do wykonania tego fragmentu gry i delikatnie uderzył piłkę tak, by trafiła prosto w ręce bramkarza. Na ich debiut w Pucharze Anglii przyszło czekać 40 lat. Wtedy to „Koryntczycy” ulegli w pierwszej rundzie ekipie Brighton and Hove Albion. Ich najlepszym osiągnięciem w całej historii rozgrywek jest kilkukrotny awans do IV rundy. W 1988 roku już jako Corinthian – Casuals (zespół powstał w wyniku fuzji Corinthian i Casuals F.C. w 1939 roku) zostali zaproszeni do Brazylii na mecz „ojca” z „synem”. Corinthian Paulista zwyciężył ten mecz 1:0, a gola zdobył gwiazdor reprezentacji „Canarinhos” – Sokrates.
Dziś Corinthian – Casuals grają w Isthmian League – regionalnej lidze działającej na terenie Londynu i Południowo -Wschodniej Anglii. Mały Jack zasnął w spokoju wiedząc, że nad jego bezpieczeństwem czuwa prawdziwy bohater. Śnił o występach w Realu Madryt, grając w białym trykocie jak ongiś jego dziad. Przecież barwę koszulki symbolizującej czystość, „Królewscy” przejęli właśnie od dżentelmenów futbolu – Corinthian.
6
Inspiracja tłumów:
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@AssisMoreira
1
@Kettger A! No już wiem, po prostu zapomniałem o kobietach, najmocniej przepraszam, nie miałem też czasu śledzić wszystkiego...
0
@Kettger Ale w jakiej dyscyplinie? bo przecież nie w piłce nożnej
2
@Lionel_Messi10 Aj to niepotrzebnie go zaczepiałeś. No ale człowiek to nie stal i nie zawsze utrzyma nerwy na wodzy. No nic, przecież to nie tragedia, najważniejsze że wróciłeś do ,,świata FC Barcelony" i miło ponownie cię widzieć :)
2
No jesteś w końcu przyjacielu @Lionel_Messi10 w końcu wróciłeś do nas. Fajnie że znów jesteś z nami wszystkimi cules. Dopytywałem się już o ciebie dlaczego cię zbanowali, no i usłyszałem od kilku użytkowników że obrażałeś jednego z piłkarzy ale mam nadzieje że to tylko pomówienia lub jakieś żarty?
8
(Nie)zapomniane legendy rodzimego futbolu:
27 kwietnia 1962 r. we Wrocławiu urodził się Ryszard Tarasiewicz, pomocnik. Specjalista od rzutów wolnych i strzałów z dystansu. Mógł zostać czwartym polskim piłkarzem po Fryderyku Scherfke, Erneście Wilimowskim i Grzegorzu Lacie z golem strzelonym Brazylii na Mundialu. Na drodze stanęło mu ledwie kilka milimetrów… Dosłownie chwile po rozpoczęciu gry, popularny ,,Taraś” z odległości około 35 metrów wyrobił sobie niewielką przestrzeń. Jego niezbyt mocny ale techniczny strzał powędrował ponad głowami całej defensywy Canarinhos i spadł na linii ,,piątki”. Kozioł zmylił bramkarza rywali, który nie miałby szans na złapanie piłki ale ostatecznie trafiła ona w słupek. W Polsce takie strzały Tarasiewicza nazywano ,,spadającymi liśćmi dębu”. Niezbyt mocne, zdawało się opadające przez długi czas, w końcowym rozrachunku okazywały się śmiercionośną bronią dla bramkarzy. Szczególnie jeśli pomocnik Śląska Wrocław podchodził do stałego fragmentu gry. Dlatego oddawano mu do wykonania większą część rzutów wolnych i karnych w zespole. Zdobył w sumie ponad 50 goli dla tej drużyny, co stawia go na 3 miejscu w historii. 5 razy notował wynik na poziomie co najmniej 8 trafień w sezonie, w tym trzykrotnie dwucyfrówki. Zespołowo jego największy sukces stanowią Puchar Polski oraz Superpuchar Polski zdobyte w 1988 r. Razem z wrocławianami wywalczył wicemistrzostwo kraju oraz brązowy medal. Indywidualnie tytułem Piłkarza Roku 1989 nagrodziły go redakcje zarówno ,,Piłki Nożnej”, jak też katowickiego ,,Sportu”. W reprezentacji Polski zagrał 58 razy strzelając 9 goli, w tym w debiucie przeciwko Norwegii. Mimo to pierwszy selekcjoner, pod którego wodzą grał, Piechniczek, nie miał do niego zbyt dużego zaufania. W kwalifikacjach Mundialu zagrał niespełna 20 minut. Na MŚ jego jedynym występem było starcie 1/8 finału z Brazylią. Brał też udział w młodzieżowym Mundialu 5 lat wcześniej. Po występach w Śląsku wyjechał do Szwajcarii, gdzie grał w Neuchatel Xamax. Ponadto bronił barw francuskich drużyn: AS Nancy, RC Lens, Besancon RC. Wrócił na chwile do Szwajcarii do Etoile Carouge. Kariere zakończył z kolei w norweskim Sarpsborgu, w wieku 35 lat. Od przeszło dekady obecny jest w Polsce w roli trenera. Trzykrotnie udało mu się, pełniąc te funkcje, uzyskać awans do Ekstraklasy- ze Śląskiem Wrocław, z Pogonią Szczecin oraz z Zawiszą Bydgoszcz. Zdobył Puchar Ekstraklasy(z Zawiszą). Na najwyższym poziomie rozgrywkowym prowadził ŁKS i Korone Kielce. W 1 lidze pracował zaś z Jagiellonią Białystok, Miedzią Legnica, GKS Tychy a ostatnio prowadził Arke Gdynia.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@MesQueUnClub96
10
Grande Espectacolo El Clasico!
27 kwietnia 2011 r. FC Barcelona pokonała na Santiago Bernabeu Real Madryt 0:2 w pierwszym półfinałowym starciu Ligi Mistrzów. Kluczowa dla losów spotkania okazała się sytuacja z 61 minuty, gdy Pepe wszedł wyprostowaną nogą w Daniego Alvesa. Portugalczykowi takie sytuacje w przeszłości uchodziły płazem, więc ani on ani ławka rezerwowych Los Blancos na czele z Jose Mourino nie mogli uwierzyć, gdy sędzia pokazał czerwoną kartke. Duma Katalonii w dalszym ciągu grała zachowawczo a cały mecz nie obfitował w wiele klarownych sytuacji bramkowych. Wreszcie w 77 minucie wprowadzony chwile wcześniej Afellay zdecydował się na solowy rajd, minął Marcelo, dośrodkował piłke w pole karne a Messi z bliskiej odległości pokonał Cassillasa. Trzy minuty przed końcem Messi otrzymał piłke blisko linii środkowej boiska i wykonał wspaniały rajd, mijając kilku piłkarzy Realu i w pełnym biegu prawą nogą posłał piłke obok bezradnego golkipera rywali. W ten sposób Blaugrana praktycznie zapewniła sobie awans do finału już po pierwszym meczu. Tak na marginesie to równo rok później Josep Guardiola ogłosił swoje odejście z klubu, pomimo prób przekonania go do pozostania.
Przeżyjmy to jeszcze raz:
@Monix10
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
8
Duma Katalonii w Lidze Mistrzów:
27 kwietnia 1994 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou FC Porto 3:0 w półfinałowym starciu Ligi Mistrzów i awansowała do finału. Gole dla Barçy strzelili: Stoiczkow(2) oraz Ronald Koeman. W tamtej edycji Ligi Mistrzów mecz półfinałowy był rozgrywany tylko jeden. Składy: FC Barcelona: Zubizarreta, Ferrer, Guardiola, Koeman, Nadal, Bakero, Sergi (Goikoetxea), Stoichkov, Amor, Romario, Begiristain (Ivan) FC Porto: Vitor Baia, Joao Pinto, Jorge Costa, Aloisio, Fernando Couto, Andre (Paulinho Santos), Secretario, Kostadinov,Folha(Semedo),Rui Felipe, Drulovič
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
0
@LS No jakieś pokładam ale sam nie wiem jakie...?
Druga rzecz to kadra, mamy co najwyżej 3, 4 zawodników klasy światowej, reszta nie nadaje się aby zdobywać trofea międzynarodowe, więc na dobrą sprawe Xavi z gówna bata nie ukręci...
0
@LS Ja piernicze, też pomysły mają..
Dla mnie Xavi to ,,Generał" i tak powinno zostać na zawsze!
0
@Coutinho007 O jakim wy Denzelu tutaj wspominacie?
10
Jeden z najsmutniejszych dni w historii Blaugrany:
Dokładnie 11 lat temu trener FC Barcelony Josep Guardiola na piątkowym treningu zakomunikował piłkarzom, że po zakończeniu obecnego sezonu nie przedłuży z klubem kontraktu – jako pierwsi dowiedzieli się o tym dziennikarze agencji Reuters obserwujący zajęcia. Popularny Pep prowadził pierwszy zespół Barcelony od czerwca 2008 roku. Z drużyną dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i tyle samo razy zdobył z nią Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Poprowadził zespół do trzech tytułów mistrza Hiszpanii i trzech Superpucharów Hiszpanii. Blaugrana pod jego wodzą ma w dorobku też dwa Puchary Króla.
@Pawel13sz
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Symson
@Ogorinho1974
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
0
@barcelonaLM A czy w Hiszpanii ludzie nie chodzą rano do pracy? A poza tym czy tylko w Hiszpanii są kibice hiszpańskich klubów...?
3
Wczoraj po strzelonym pierwszym golu przez Rayo Vallecano wyłączyłem komputer i poszedłem spać! Dzisiaj wychodząc do roboty zobaczyłem wynik meczu i nawet nie mam zamiaru teraz oglądać tych dwóch pozostałych goli. Poszedłem wczoraj spać nie tylko ze względu na gre ,,naszej" Barcuni ale również ze względu na pore rozgrywania tego meczu. W wekend rozgrywają mecze zaraz po południu a w środku tygodnia o 22.00! To jest całkowicie nie poważne, ba! to jest kpina z kibica futbolu, który następnego dnia musi wcześnie wstać do roboty. Ja już nie mam 20 lat, gdzie wystarczały 4,5 godzin do normalnego funkcjonowania. Teraz to człowiek jest w robocie całkowicie nieprzytomny po takiej ilości snu...
0
Naprzód ,,Obywatele"! Niech żyje ,,Pepito"! Vamos ,,The Citizens"! Vamos a ganar! Vamos po mistrzostwo Anglii!
6
@FCBparasiempre
Być może o nim słyszeliście w ramach afery korupcyjnej FIFA. Być może nawet wiecie, że był sekretarzem generalnym CONCACAF. Ale dlaczego człowiek ze strefy o dużo mniejszym stricte sportowym znaczeniu dotarł na sam szczyt globalnego piłkarskiego imperium? Opisano wiele historii sportowców czy trenerów, lecz dzieje działaczy sportowych bywają nie mniej barwne niż najpopularniejszych piłkarzy. Chuck Blazer swoją karierą wpisuje się w ten panteon piłkarskich osobowości, nad którymi warto się na chwilę zatrzymać. Charles Gordon Blazer urodził się 26 kwietnia 1945 roku w żydowskiej rodzinie klasy średniej w dzielnicy Queens w Nowym Jorku. W młodym wieku pomagał ojcu prowadzić małą rodzinną firmę. Po ukończeniu studiów Uniwersytecie Nowojorskim został księgowym. Z czasem w latach 70. przejął prowadzenie biznesu swojego teścia, który produkował popularne żółte przypinki „smiley-face”. Popularność produktu jednak minęła i Blazer musiał reorganizować firmę w kierunku produkcji i sprzedaży materiałów promocyjnych oraz marketingowych, takich jak popielniczki czy ręczniki plażowe z monogramem. Firma walczyła o utrzymanie i w pewnym momencie Blazer znalazł się niemalże na bruku. Wtedy wówczas miał jednak bardzo dużo wolnego czasu. Chuck Balzer nigdy nie grał profesjonalnie w piłkę nożną i w żadnym większym stopniu nie miałby z nią do czynienia, gdyby nie fakt, że(w wyniku problemów z firmą) w 1976 roku zaczął trenować młodszą drużynę piłkarską swojego syna. Blazer wyróżniał się wyjątkowymi umiejętnościami zarządczymi oraz wykazywał zdolności jako administrator spraw związanych z piłką nożną. I w takim charakterze bardzo szybko awansował w szeregi Youth Soccer Organization w New Rochelle w Nowym Jorku, by potem szybko awansować do Eastern New York State Soccer Association. Charakteryzowano go jako osobę, która zamiast trenowania bardziej wolała się skupić na organizowaniu harmonogramów gier, logistyki stadionowej czy wręcz projektowaniem strojów drużynowych. W 1984 roku po niespełna 10 latach pracy jako trener młodzieżowy i działacz ligowy, Blazer został wybrany wiceprezydentem Amerykańskiej Federacji Piłkarskiej (USSF), gdzie był odpowiedzialny za turnieje międzynarodowe. Na tym polu również odnalazł się bardzo dobrze. Dla porównania: w latach 1981-1983 reprezentacja USA rozegrała tylko kilka oficjalnych spotkań. Po jego wyborze zespół rozegrał kilkanaście meczów w okresie krótszym niż dwa lata. Miał nosa do reinkarnacji reprezentacji kraju, ponieważ okazało się to niezbędne do uzyskania kwalifikacji na MŚ w 1990 roku – po raz pierwszy od 40 lat. Innym sukcesem Blazera był wydatny wpływ na wybór kandydatury USA na gospodarza mistrzostw świata w 1994 roku – to on prowadził rozmowy, lobbował za otwarciem się FIFA na rynek amerykański i nieoficjalnie zbierał głosy, które miały być przychylne temu wyborowi.
A to, że sam przy okazji zbudował znakomitą sieć kontaktów? Skutek uboczny. Mimo to nie został wybrany na kolejną kadencję. Kolejne cztery lata spędził na prowadzeniu American Soccer League (ASL) – półprofesjonalnej ligi piłkarskiej składającej się z 10 drużyn na wschodnim wybrzeżu USA. W międzyczasie zarządzał nawet krótko jedną z franczyz ASL w Miami. W 1989 roku prowadził kampanię wyborczą Jacka Warnera, którego poznał w trakcie swojej kadencji jako wiceprezydent w strukturach USSF. Warner nie był głupi i dogadał się z Blazerem, który poznał już bardzo dużo osób w trakcie swojej kariery w USSF – „Ty pomóż mi przekonać ludzi, ja zrobię z ciebie swoją prawą rękę”. Choć inna teoria mówi, że to Blazer zainicjował pomysł wyboru Warnera, samemu wyrażając chęć sterowania organizacją z tylnego siedzenia. Tak czy inaczej, Warner w 1990 roku wygrał wybory i został prezydentem Konfederacji Piłki Nożnej Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów (CONCACAF). Warner rzecz jasna nie zapomniał o swoim „kierowniku kampanii” i ten szybko został mianowany sekretarzem generalnym CONCACAF. W 1990 roku Blazer dołączył zatem do stratosfery światowego futbolu, regularnie uczestnicząc w najważniejszych spotkaniach futbolowych organizacji, coraz to bardziej rozszerzając swoją sieć znajomości, które w mniej niż dwie dekady uczyniły go jednym z najbardziej wpływowych ludzi w historii światowego futbolu. Od 1990 roku do 2011 roku był sekretarzem generalnym CONCACAF, kierując i nadzorując wszystkie jego operacje. Po udanych organizacyjnie mistrzostwach świata w 1994 roku w USA Blazer dołączył do Komitetu Wykonawczego FIFA, ugruntowując swoją pozycję w strukturach FIFA (w Komitecie zasiadał w latach 1996-2013). W trakcie tej kadencji stał się również członkiem zarządu komitetu marketingu i telewizji. Nie muszę chyba tłumaczyć, że to właśnie ten komitet akceptował najważniejsze kontrakty komercyjne dla FIFA. Komitet Wykonawczy FIFA dokonuje wyboru gospodarza Pucharu Świata, do którego miana pretendują zazwyczaj najważniejsze państwa świata lub wschodzące potęgi. Delegacje tych krajów składają się z wielu notabli, nie tylko związanych z futbolem. Zazwyczaj taka kandydatura ma wsparcie kilku najważniejszych osób publicznych danego państwa. Dzięki temu Chuck Blazer był kokietowany przez Billa Clintona, księcia Williama, Nelsona Mandelę czy Władimira Putina. A to tylko ułamek osób, które były zaangażowane w piłkarski lobbing. Poza oficjalnymi rozmowami polega to także m.in. na wystawnych bankietach. A tych Chuck Blazer odbył zapewne kilkadziesiąt. Właśnie wówczas odbywają się najważniejsze nieoficjalne kontakty między członkami Komitetu oraz delegacjami. Blazer był jedną z najważniejszych osób w Komitecie, więc zabieganie o jego głos równało się z kilkoma kolejnymi. Powiedzieć, że Blazer czuł się wówczas jak ryba w wodzie, to jak nic nie powiedzieć. Lecz dlaczego FIFA postanowiła włączyć w swoje struktury Blazera? Czyżby pamiętali jego zasługi dla amerykańskiej i światowej piłki sprowadzając Puchar Świata do USA? FIFA wiedziała, jak pragmatycznym liderem był Blazer. Tuż po wyborze Warnera i mianowaniu Blazera sekretarzem generalnym, zdecydowano się na przemianowanie oficjalnych Mistrzostw CONCACAF na Złoty Puchar CONCACAF (Gold Cup).
Pierwsza edycja odbyła się już w 1991 roku. Blazer doskonale wiedział, jaka już infrastruktura stadionowa istnieje w USA – istniało więcej dużych obiektów niż w Ameryce Środkowej czy na Karaibach, gdzie zazwyczaj rozgrywano mistrzostwa. Dodatkowo pamiętać należy o dopiero rodzącej się soccermanii w USA w latach 90. Blazerowi tym ruchem udało się wynegocjować większe kontrakty sponsoringowe i telewizyjne, przy jednoczesnym zachowaniu tendencji wzrostowej statystyk kibiców na trybunach. W 2007 roku średnia ta wynosiła 37 752; w 2013 roku 39 348; w 2015 roku już 41 854. Ten komercyjny sukces futbolu w stanach został napędzony w latach 90. właśnie przez Blazera, a FIFA to dostrzegła. Pod koniec swojej działalności w FIFA nawiązał współpracę z FBI i – mówiąc kolokwialnie – zaczął sypać oraz nagrywać. Jako tajny współpracownik FBI nagrał spotkania najważniejszych działaczy FIFA, również podczas Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku. Poza wskazaniem działaczy, którzy mogli być zamieszani w działalność korupcyjną wewnątrz FIFA, sam też przyznał się przed nowojorskim sądem – zeznał, że przyjmował łapówki w trakcie zasiadania w Komitecie Wykonawczym FIFA. Dotyczyło to wyboru Francji i RPA na gospodarzy Pucharu Świata w 1998 i 2010 roku. Jednak to nie te konkretne sprawy spowodowały, że zainteresowały się nim służby. Jego wcześniejszej działalności uważniej przyglądał się urząd podatkowy w USA (Internal Revenue Service). IRS prześwietliło lata działalności Blazera jako sekretarza generalnego CONCACAF i stwierdzono następujące oskarżenia: wyłudzanie pieniędzy, unikania podatków dochodowych oraz pranie pieniędzy. Po tym jak zgłosił się do niego IRS, postawiono go pod ścianą. Albo więzienie, albo łagodna kara w zamian za współpracę. W 2015 roku otrzymał dożywotni zakaz działania w strukturach FIFA oraz czekał na wyrok w sprawie przestępstw podatkowych w USA. Niestety nie doczekał się go – 12 lipca 2017 roku zmarł w wyniku choroby niedokrwiennej serca oraz powikłaniach cukrzycowych. Niewątpliwie zdolny działacz i sprawny manager, którego pomysły na komercyjny rozwój futbolu wydatnie wpłynęły na finansowanie kilku organizacji. Doskonale wyczuł moment, w którym należy koniecznie wprowadzić piłkę nożną do USA. Swobodnie poruszał się w świecie futbolu, do którego nie wszedł przecież od razu. Jednoczył wokół siebie ludzi, którzy chętnie wchodzili z nim w układy. Swoją drogą to ciekawy jest fakt, że niewielu działaczy najwyższego szczebla było jakkolwiek związanych z uprawianiem futbolu w sposób profesjonalny. Chuck Blazer nie był odosobnionym przypadkiem.
7
Jak z prowincji futbolu dotrzeć na szczyt? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson