0

@Bykunn No to bardzo dużo ułatwia, że macie podobne poglądy. Teraz wyobraź sobie, że tamci ludzie też mają podobnie i oboje lubią na 'takie' imprezy chodzić.
Do tego, nie trzeba iść do takiego klubu, żeby jacyś faceci patrzyli na kobiety jak na mięso. Czy to na zwykłych dyskotekach, czy to na pokazach mody, czy to siatkarki (ogólnie sportsmenki ubiera się w ten sposób aby też przyciągać więcej widowni męskiej...). Generalnie Tobie i Żonie się nie podoba, nie idźcie tam nigdy. Tamtym się podoba? Niech sobie chodzą. Najprawdopodobniej krzywdy nikomu nie robią.
"samo bycie w takim miejscu jest nie do zaakceptowania" czyli w jakim? Tak z ludzkiej ciekawości pytam, ale nie męczę już Cię, skoro nie mamy o czym dyskutować ;).

4

@AlexDark00
"Bo to ona pokazuje ciało. Ja mogę zapłacić ci za zabicie kogoś, ale mordercą będziesz ty. Nie mówię, że simpy nie mają wgl wpływu, ale to kobiety ponoszą większą winę za to i tyle. Zresztą tym w klubach nikt nie płaci, a jednak też się sprzedają często mając partnerów."
Idąc tą analogią — za śmierć na wojnach winni są żołnierze, którzy strzelają. Hmmm, a może jednak żołnierze-dowódcy, którzy wydają rozkazy? No i zaraz, zaraz, są jeszcze politycy, którzy tę wojnę wypowiadają...
No i żeby było też skrajnie... Jak ziomek jest operatorem drona jakieś 5 km od miejsca akcji, no i ten dron jest uzbrojony i od amunicji giną ludzie — to to będzie dron-morderca, a ziom to tylko operator RC?

@AlexDark00
Piszesz o zdradzaniu. Jakie zdradzanie? Jak Twoja ewentualna partnerka popatrzy dłużej na innego faceta, ale tak z lekką iskierką w oku, to będzie zdrada? Jak pocałuje innego gościa w policzek na powitanie i do tego dotknie jego ramienia, to zdrada? Jak zatańczy na imprezie, to zdrada? Jak obejrzy porno w necie sama, to zdrada? Nic nie wskazuje na to, że był tam seks czy jakiś namiętny pocałunek... Więc skąd ta zdrada? Do tego właśnie w tym samym klubie były też pary, więc raczej wszystko odbywa się za obopólną zgodą i nic trzeciej osobie do tego. Jak sobie nie postawili granic przed imprezą, to ich wina i będą sami musieli się z tym zmierzyć, bo granice stawia się razem. Przynajmniej w zdrowym związku.

@AlexDark00
"To wynika z popędu, może i z samotności, kobieta w tej sytuacji robi to dla zarobku, który mogłaby osiągnąć w normalny i moralny sposób."
No i tu się mylisz. Kobiety wciąż nie mogą tyle samo zarabiać co faceci, bo właśnie rodzą i wychowują dzieciaki — niepewny pracownik. To tu jest problem demograficzny, a nie w tym, że jedna z drugą odbyła zbyt śmiały taniec z jakimś tancerzem go-go...

@Bykunn
"Jak twoja dziewczyna lubi jak na nią patrzą jak na mięso to luz"
Naprawdę uważasz, że faceci patrzą na kobiety jak na mięso w takich klubach? Albo, że jeśli idzie z żoną do takiego klubu, to lubi jak inni patrzą jak na mięso?? Może oboje lubią takie imprezy, ale od ludzi, którzy patrzą jak na mięso, się odcinają?

@DariaFCB
"Problemem jest skrajny indywidualizm i wpajane poczucie bycia kimś wyjątkowym i szczególnym."
Ja bym uciął to przed drugą częścią zdania (przed "i"). Ogólnie chyba wszystko co skrajne jest złe. Jednak wpajanie poczucia bycia kimś wyjątkowym i szczególnym może być ratunkiem dla wielu dzieciaków. Do tego każdy z nas jest tak naprawdę wyjątkowy i szczególny, ale to nie wyklucza pracy na dobro większego ogółu. Czy wyklucza?

@pt9
"To z Poznania jest przesadą i tego nie chcemy u mężatek. Zdrajców nie tolerujemy"
Jacy my? Za kogo jeszcze mówisz? Czujesz się przedstawicielem jakichś prawdziwych mężów czy coś? Ty jako mąż swojej żony nie chcesz tak też u innych żon innych mężów? Tak z ciekawości pytam ;). Żeby nie było — raczej się zgadzam z tym co piszesz. Dla mnie to jest przesada tańczyć z tancerzem/tancerką go-go, nawet jeśli ja/żona ubrani, a tancerz/tancerka w bieliźnie. Jednak gdy partnerzy nie mają postawionych granic (i jeszcze dojdzie alkohol), to po fakcie mogą sobie w końcu ten temat poruszyć i ustalić na przyszłość, albo się rozstać. Jeśli laska/facet musi się ukrywać przed drugą połówką, że tak się bawi, to na bank powinni pogadać, albo się rozstać. Przez "zdrajców" masz na myśli osoby zdradzające swoich partnerów/partnerki? Tak dla pewności ;).

@pt9
"Ja na ludzi z produkcji mówię śmierdziele i nie jest to wyolbrzymienie." "Mi żona mówi wprost jak śmierdzę i że mam iść do mycia albo umyć zęby, bo zabijam ją keftem"
To może zamiast im uwłaczać, lepiej załatwić lepszą wentylację na produkcji? Albo zwołać zebranie i pogadać o higienie? Weź przykład z żony ;)

@Safrani
Higiena. Skąd masz te badania? Bo to co piszesz to nie fakty, tylko Twoja opinia o tym. Znalazłem coś o zębach i ogólnie nie są złe https://www.mdpi.com/1660-4601/20/11/6005 — choć zawsze mogłoby być lepiej. Można na to popatrzeć, że nie zapominamy myć codziennie :D. Nic nie znalazłem o higienie ogólnej, oprócz jakichś badań/ankiet podczas COVIDu, które raczej tyczyły zmiany nawyków (mniej albo więcej, a nie ile razy). Do tego mycie się codziennie? Znalazłem wręcz zaprzeczenie Twojej tezy — 2-3 razy w tygodniu, no chyba że wymaga częściej Twój styl życia (praca, sporty). Zresztą masz tu pierwsze lepsze artykuły:
https://www.medonet.pl/zdrowie,lekarz-apeluje--codziennie-powinnismy-myc-tylko-trzy-czesci-ciala,artykul,99650859.html
https://zdrowie.interia.pl/zdrowie/news-ile-razy-w-tygodniu-sie-myc-bedziesz-zaskoczony,nId,6046216
https://www.uhhospitals.org/blog/articles/2025/09/how-often-do-you-really-need-to-shower
https://www.webmd.com/beauty/shower-how-often

@SigmaBoyEssaYamal
Dużo pisałeś, "chciałem" tam do czegoś się przyczepić, ale zawczasu nie zapisałem i teraz nie chcę już na siłę szukać, bo generalnie podoba mi się Twój tok myślenia ;). Także piona!

11

@dge21
"Nie zrozumie tego ten, kto przez takie cos nie przechodził, lub nie musiał się zmierzyć z trudnymi chwilami w związku."
No to nie tak działa.
To Ty nie rozumiesz, że można inaczej, spokojnie, bez dramatów. Że można zakończyć związek po roku mówiąc, "sory nic z tego nie będzie, nie pociągasz już mnie, a też nigdy Cię nie kochałem". Że można żyć w zgodzie z drugą osobą. Że można rozmawiać. Że w ten sposób można pokonać WSPÓLNIE trudne chwile.
Myślisz, że Ci co żyją z drugą osobą bez zdrady, to nigdy nie mieli okazji do zdrady? Albo nie myśleli o tym? Tylko na tym polega życie w zaufaniu, miłości, że o tę drugą osobę się troszczy, daje jakby gwarancje bezpieczeństwa. Fantastycznie jeśli do tego dochodzi pociąg seksualny, ale nawet bez niego można mieć udane życie seksualne. Jeszcze lepiej jak ma się wspólną pasję, ale jeśli nie, to przynajmniej dajecie sobie miejsce na realizacje pasji, a wspólnie jakieś mniejsze zainteresowania realizujecie.
Przytyła i 'zakochałeś' się w Młodej. Dobre żarty. Wymówki. Nie wiem tylko czy sam w nie wierzysz, czy tylko się obudowałeś nimi. Wystarczyło się zainteresować, skąd to przytycie. Może jakaś choroba, problemy w pracy, problemy w związku...

Generalnie mam taką znajomą parę, która jest ze sobą już 12 lat. 6 chyba zaręczeni. Mieszkają razem 4 lata. Ziomek jest manipulatorem i narcyzem. Mega mi przypomina Ciebie z tych wypowiedzi tutaj. Że Ona taka wspaniała, że jest takim człowiekiem dobrym, a Ty to ten zły i dajesz Jej wolną rękę, ale sam nie pójdziesz. Do tego kolejna żałosna wymówka 'nie mam jaj'.

Ty zdajesz się być człowiekiem, który nawet tu manipuluje. Piszesz wszystkim część historii, ale wybrańcom możesz jeszcze jakieś pw wysyłać. W niektórych miejscach jest niespójność, inne są jakby przekoloryzowane. Próbujesz grać na litości i współczuciu (co niestety udało Ci się u swojej 'dziewczyny'). Na bank masz problemy emocjonalne, ale jeśli nie jesteś jakimś walniętym psychopatą, to wypuść tę kobietę, Ona da sobie radę. Myślę, że Ty też.

Do ludzi którzy najeżdżają na kobietę. Jak się kogoś kocha, to można dużo 'znieść' czy wybaczyć. Niestety jak widać czasem aż za dużo.

5

@dge21
Chodź na terapie, nie unikaj leczenia farmakologicznego. Jak stwierdzisz po dwóch/trzech miesiącach, że Ci nic nie daje, to zmień terapeutę.

No, a swojej 'dziewczynie' oszczędź już i nie marnuj więcej Jej życia. Bądź mężczyzną i jak nic nie czujesz do Niej to zakończ ten związek, życz Jej jak najlepiej i zerwij kontakt. 4 lata to nie jest jakiś długi czas, a piszesz, że już po roku Ci przeszło...

Zakładam, że mogły się wydarzyć jakieś rzeczy z poniższych:
- zakochałeś się w Jej fizyczności,
- pomieszkaliście razem chwilę, poznałeś Ją lepiej i wtedy doszedłeś do wniosku' ej, jednak nie' (jak coś, to to był moment na zakończenie związku),
- oboje macie jakieś swoje traumy i bez przepracowania/pogodzenia się z nimi, nie będziecie w stanie być w związku (z drugą osobą z traumą/problemem natury pscyhicznej).

Jeśli Ona Cię kocha, to pewnie będzie zrozpaczona, może nawet pisać jakieś dziwne wiadomości, ale przejdzie Jej...

Naprawdę nie ma co marnować sobie życia na nieudany związek, bo żadna z osób nie wychodzi na tym dobrze.

3

@Huck odpowiem też na Twój pierwszy post.
- Przepisy o więzieniu za prędkość nie dotyczą zwykłego przekroczenia, tylko skrajnych przypadków, gdzie kierowca realnie naraża życie innych. To nie jest „skok na wolność”, tylko próba ochrony bezpieczeństwa obywateli.
- Co do przeglądów - są plany ich dalszego zaostrzenia. Są już droższe, z dokumentacją fotograficzną i bardziej rygorystyczną oceną stanu auta. To idzie w stronę tego, o czym piszesz i z czym się w pełni zgadzam.
- Wycięte katalizatory? Takie przypadki są, ale nie ma dowodów, że „co dziesiąty” samochód tak jeździ. To mocna hiperbola. Jest to też nieopłacalne, bo policja zatrzymuje dowody rejestracyjne za takie przeróbki. Choć też zdarzają się auta z ukradzionym katalizatorem, jednak podejrzewam, że kierowcy szybko się orientują w takich przypadkach.
- Opony - Polacy coraz częściej kupują całoroczne (ok. 25% rynku), ale większość nadal zmienia sezonowo, choć co piąty nie zmienia na zimowe. Sporo osób jeździ także na tanich, budżetowych oponach, co trochę wpływa na bezpieczeństwo.
- Policja niestety może mierzyć prędkość z mniej widocznych miejsc. To jest zgodne z prawem, choć bywa krytykowane, a nawet RPO uważa jako naruszenie praw. Ukryte znaki? Zdarzają się, ale nie ma danych, że to masowy problem. Twierdzenie, że to norma, jest wyolbrzymione. Osobiście rzadko spotykam się z ukrytym znakiem o terenie zabudowanym, ale spotykam znaki ustawione daleko za terenem zabudowanym, gdzie lasem jedzie się już kilka kilometrów.
- Statystyki pokazują, że najwięcej wypadków śmiertelnych powodują młodzi kierowcy (18–24 lata), głównie przez prędkość i brawurę. Najwięcej ofiar śmiertelnych jest właśnie przez niedostosowanie prędkości (30%) i ryzykowne manewry, czyli nawet nie alkohol. Dość się to rozmija z Twoimi twierdzeniami o starych dziadkach czy kobietach (73% sprawców to mężczyźni).
- Nie ma oficjalnych danych, które marki są „najbardziej niebezpieczne”. Natomiast raporty komercyjne pokazują, że np. BMW częściej ma historię szkód (82% z historią wypadkową), ale to bardziej kwestia profilu użytkowników niż samej marki.
- Kwestia optymalnej jazdy 160-200 i zamulania przez innych kierowców. Mandaty za zbyt wolną jazdę można dostać, jeśli tamujesz ruch albo ignorujesz znak minimalnej prędkości. Na autostradzie jeśli jedziesz tak wolno, że stwarzasz zagrożenie (40km/h). Trzeba pamiętać, że prędkość maksymalna, to nie jest prędkość obowiązkowa. Oznacza, że nie możesz jechać 160-200, ale możesz jechać sobie 80 po autostradzie... busem, starym passatem, czy sportowym bmw.

Przepisy bardzo dobre. Ulice publiczne to nie tory wyścigowe.

9

@Huck , serio, trochę się gubisz w tym co piszesz. Podkreślasz, że jeździsz „przepisowo i bezpiecznie”, a chwilę później twierdzisz, że 160-200 km/h to idealna prędkość. Jak dla mnie nie da się jednocześnie być „przepisowym” i uważać za normalne coś, co przepisy wyraźnie zabraniają.

Twoje przykłady też mają sporo dziur i fallacje. Porównanie busa przy 100 km/h do BMW przy 300 km/h brzmi bardziej jak reklama Twojego auta niż argument. Do tego dochodzą pochopne uogólnienia typu „połowa kobiet nie zna fizyki” czy „90% ludzi nie zna możliwości auta” – to nie są fakty, tylko stereotypy, które osłabiają Twoją wiarygodność jako znawcę motoryzacji na którego się próbujesz kreować. Ogólnie to brak ciągu logicznego widać w wielu miejscach. Zaczynasz od krytyki przepisów o więzieniu za prędkość, a kończysz na atakach na „trupy na kołach”, „busiarzy” czy „dziadków w Punto”.
Sposób, w jaki odnosisz się do innych, też sprawia jak sam jesteś traktowany. Zamiast budować dyskusję, ustawiasz się w pozycji wyższości pisząc np. „Janusze”, „dziadki”, „puści wszyscy” - to określenia, które deprecjonują rozmówców/kierowców i zamiast budować dyskusję, wywołują irytację. Do tego dochodzi caps lock i sarkazm, które pokazują u Ciebie frustrację i defensywność. W efekcie zamiast wymiany zdań wychodzi przepychanka. Problem w tym, że reagujesz impulsywnie na jakąkolwiek krytykę. Gdy ktoś się nie zgadza, od razu pojawia się „teoria z D” albo „kije w dupie”. To bardziej pokazuje emocje niż logikę.
Podkreślasz też swoje "osiągnięcia". BMW M4, symulator, tor wyścigowy, 300km/h - wygląda to jak autopromocja, która ma dowodzić Twojej racji. W rzeczywistości brzmi to jak próba pokazania, że jesteś lepszy od innych, a nie jak argument merytoryczny, co kolejny raz całkowicie oddala od meritum dyskusji, którym miały być przepisy.
Wiesz, to wszystko wygląda to jak próba kompensacji. Widać, że mocno potrzebujesz się dowartościować i jednocześnie umniejszasz innym. To może być kwestia regulacji emocji albo cech osobowości, które sprawiają, że łatwo wpadasz w tryb „ja wiem lepiej”. Widać że budujesz silne poczucie własnej wartości, brak u Ciebie empatii, masz kruche ego pod atakiem, a przy tym trudność z przyjmowaniem krytyki i reagujesz agresją słowną. To może sugerować cechy narcystyczne, co pasuje do NPD. Może nawet też elementy psychopatii (manipulacja argumentami dla wygranej i prowokacje, powszechne u online'owych trolli), warto rozważyć, czy to nie wpływa na codzienne życie - terapia mogłaby pomóc w opanowaniu impulsów.

Generalnie, trzymam za Ciebie kciuki na drogach i w dyskusjach. Może warto czasem wcisnąć hamulec na emocje, by argumenty były właściwsze i mocniejsze.

0

A teraz do dyskusji
Według danych GUS i OECD, średnie wynagrodzenie nauczycieli w Polsce jest niższe od średniej krajowej i znacząco odbiega od średniej OECD. Nauczyciele często zarabiają poniżej średniej krajowej przez większość swojej kariery. Polska przeznacza na edukację poniżej średniej OECD (ok. 4.1% PKB vs. średnia OECD 4.7%). Średni koszt wynagrodzenia nauczyciela w przeliczeniu na ucznia jest jednym z najniższych w UE. Według badania TALIS 2024 Polska kadra nauczycielska należy do najstarszych w OECD - średni wiek to 48 lat, a tylko 4% nauczycieli ma mniej niż 30 lat. "Nauczyciele pracują tylko 18 godzin tygodniowo" to typowe mylenie części z całością (pars pro toto). Pensum to tylko część czasu pracy nauczyciela przeznaczona na dydaktykę - zajęcia prowadzone bezpośrednio z uczniami. Całkowity czas pracy nauczyciela wynosi maksymalnie 40 godzin tygodniowo zgodnie z Kartą Nauczyciela. Badania Instytutu Badań Edukacyjnych pokazują, że średni tydzień pracy nauczyciela to aż 47 godzin. Nauczyciele wykonują nawet aż 54 różne czynności zawodowe (przygotowanie do lekcji; sprawdzanie prac, testów, zadań domowych; rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami; doskonalenie zawodowe, szkolenia; tworzenie dokumentacji; organizacja wydarzeń szkolnych; konsultacje z uczniami i rodzicami, itd.). Jednak już według TALIS 2024, średni czas pracy oscyluje w granicy 40 godzin (tę liczbę obniżają WueFiści). Niski prestiż i niesatysfakcjonujące płace (zwłaszcza startowe) korelują z odpływem młodych i wczesną rezygnacją z zawodu. Kraje, które łączą wyższe płace startowe z silnym mentoringiem/wdrożeniem, zatrzymują młodych lepiej — to wzorzec polityki, który w Polsce jest niewystarczająco zrealizowany.To co nauczyciele myślą o sobie sami to to, że mimo presji i niedocenienia, wykazują silną motywację wewnętrzną, są zadowoleni z pracy w swoich szkołach i dobrze oceniają relacje w zespole. Jednocześnie czują przeciążenie relacjami z rodzicami oraz odpowiedzialnością za wyniki i dobrostan uczniów. Tylko 10% polskich nauczycieli uważa, że ich zawód jest ceniony przez społeczeństwo, co jest jednym z najniższych wyników wśród krajów uczestniczących w badaniu. Ponad jedna trzecia nauczycieli (38%) doświadcza w pracy stresu w znacznym lub dużym stopniu.30% nauczycieli ocenia, że praca w znacznym lub dużym stopniu negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne, a 21% - na zdrowie fizyczne. Prawie 40% nauczycieli deklaruje, że często doświadcza napięcia i przeciążenia obowiązkami, a 37% uważa, że nie ma czasu na życie prywatne. Dodatkowo mitem też jest, że mają całe dwa miesiące wakacji, bo niektóre obowiązki w czasie wakacji obejmują: prace związane z zakończeniem/rozpoczęciem roku szkolnego, opracowywanie programów nauczania, doskonalenie zawodowe.
https://www.ire-studia.edu.pl/czas-pracy-nauczyciela-na-pelnym-etacie-ile-godzin/https://www.edunews.pl/badania-i-debaty/badania/7209-nauczycielki-i-nauczyciele-o-pracy-w-zawodzie-talis-2024https://glos.pl/badanie-talis-2024-kadra-nauczycielska-w-polsce-nalezy-do-najstarszych-w-oecd-mamy-tylko-4-proc-nauczycieli-do-30-roku-zyciahttps://www.prawo.pl/oswiata/zawod-nauczyciela-badanie-talis-2024,535275.html

0

Wasza dyskusja ma sporo błędów logicznych. Tak edukacyjnie dla niektórych z Was, może się przyda?

Błędy logiczne:

1. Chochoł (Straw man): zniekształcenie stanowiska drugiej strony, by łatwiej je obalić (np. "Nauczyciele twierdzą, że mają najcięższą pracę na świecie, więc skoro tak, niech idą do kopalni, to zobaczą, co to prawdziwy wysiłek." - nauczyciele tak nie twierdzą, a jeśli piszą o stresie to psychicznym a nie fizycznym).

2. Argument ad hominem: ataki na osobę zamiast na argument (np. „Bronisz nauczycieli, bo sam jesteś leniem i chciałbyś mieć dwa miesiące wakacji.” - Atak personalny zamiast odniesienia się do treści argumentu).

3. Wybiórcze dobieranie faktów: selektywne przykłady ignorujące całość danych (np. „Lekarz pracuje na swoją pensję średnio 18h w szkole, zarabia więc za dużo w przeliczeniu na godzinę.” - Ignorowanie danych o średnim czasie pracy i obowiązkach poza lekcjami).

4. Pospieszne uogólnienie: uogólnienie z jednostkowej sytuacji (np. „Mój syn miał złych nauczycieli w szkole, ja już wiem jacy oni wszyscy są niekompetentni.” - Wyciąganie ogólnego wniosku z jednego przypadku).

5. Fałszywa równoważność: zrównanie nieporównywalnych zjawisk (np. „Nauczyciel i higienistka oboje pracują w szkole, więc powinni zarabiać tyle samo.” - Zrównanie zawodów o zupełnie innych wymaganiach, ryzykach i systemach wynagradzania).

6. Post hoc ergo propter hoc: błędne wnioskowanie o przyczynie tylko z następstwa w czasie. (np. „Od kiedy wprowadzono wyższe pensje dla nauczycieli, wyniki uczniów się nie poprawiły, więc podwyżki nie mają sensu.” - Zakłada bez dowodu, że brak wzrostu wyników to efekt podwyżek, ignorując inne czynniki).

7. Odwołanie do emocji: manipulacja uczuciami zamiast faktami. (np. „Jak można żądać podwyżek, skoro tyle rodzin żyje w biedzie? Trochę wstydu!” - Gra na współczuciu i moralnym oburzeniu zamiast rzeczowych argumentów).

8. Argument z tłumu: odwołanie do powszechnej opinii jako dowodu. (np. „Większość mówi, że nauczyciele mają łatwo, więc to musi być prawda.” - Popularność opinii nie jest dowodem jej prawdziwości).
9. Argument z dupy: nie ma żadnego potwierdzenia. (np. „Bo tak!.” albo „Bo to wiem.” - To, że tak twierdzisz, to nie znaczy, że to ogólna prawda).

13

@pax
To, że sformułujesz jakąś regułę, nie oznacza, iż jest ona prawdą.
Zaimki osobowe wypada pisać wielką literą w listach, lecz to jedynie konwencja, a nie ścisła zasada ortograficzna. Podobnie postąpimy, gdy chcemy okazać szacunek adresatowi. Ta sama reguła dotyczy zaimków dzierżawczych.
Brak wielkiej litery nie stanowi obrazy – nie przesadzaj. Użycie jej w zwykłej, codziennej rozmowie podkreśla głęboki respekt wobec drugiej osoby. I tylko tyle (choć czasem aż tyle).
Wybrałeś taki styl pisania – w porządku. Nie jest to jednak obligatoryjna norma w języku polskim. Błędem byłoby więc zarzucać komuś brak szacunku, skoro mógł uznać (słusznie, moim zdaniem), że w luźnej wymianie zdań nie musi stosować tej formy. Prawdziwy brak respektu dostrzegam gdzie indziej – w celowym użyciu wyrażenia "panie redaktorze". Na pozór sugeruje ono uprzejmość, ale skoro autor przechodzi na oficjalny ton, mógłby konsekwentnie zapisać "Panie" wielką literą. Tymczasem z kontekstu wynika, że to sarkastyczne sformułowanie, służące właśnie do wyrażenia dezaprobaty. Jednak o sarkazmie to i sam powinieneś co nieco wiedzieć.
W innym przypadku piszesz o tym, że Twój sojusznik (w tej sprawie) @Comentateiro napisał "tępą propagandę pisowską" więc odnosił się do propagandy. Jednak dalej w tym samym poście dopisał "zagospodarują Ci niewielką przestrzeń między uszami" gdzie jest już bezpośrednie odniesienie się do rozmówcy. Nie wiem jakie fikołki trzeba robić, żeby twierdzić, że nie obraził nikogo... W kolejnym poście pisze: "Tępa propaganda pisowska używa tego zwrotu.
Normalni, uczciwi ludzie bez spranej tą propagandą głowy - nie."


Oprócz wrażenia, że Comentateiro pod względem politycznym jest takim samym betonem jak są wg niego pisowcy, to w tym tekście jest jawna sugestia, że wszyscy używający zwrotu K13G to ludzie nieuczciwi i nienormalni... Dopiero po tym komentarzu padła sławetna odpowiedź.

"Wolę być tępy niż głosować na sługusów Berlina i Brukseli." No i co nam to mówi? Tylko to, że woli być tępy niż głosować na (blablabla).
Jeśli ktoś napisałby "Wolę być bez nogi niż mieć białaczkę" to znaczyłoby, że ta osoba chce być bez nogi? No nie! "Wolę mieć kac-kupę niż wymiotować" też nie świadczy o tym, że ta osoba chce mieć kac-kupę. Tylko i wyłącznie o tym, że woli jedną rzecz od drugiej. Tym bardziej, nic a nic nie ma tu jakimś celu. To jest trochę nadinterpretacja. Wyrażenie "Wolę się kąpać w ściekach niż pocałować drugiego mężczyznę" nie świadczy o tym, że celem osoby wypowiadające takie zdanie jest kąpiel w ściekach... Pisanie o celach życiowych po wyrażeniu 'wolę x od y' to już z kolei kolosalna nadinterpretacja.
Zrozumiane?

Także "Ty wyznaczyłeś sobie bycie tępym, w porządku." jest obrazą, bo on sam o sobie nie pisał, że jest tępy, tylko, że jeśli miałby wybierać w byciu tępym i w głosowaniu na pewną partię, wolałby być tępy. Jest to logiczne, tak jak i jest logiczne, że go obraziłeś. Zasugerowałeś człowiekowi, że jego celem życiowym jest bycie tępym. Toż to sarkazm, który ewidentnie ma na celu 'wbicie szpilki'.

Jeśli to robisz specjalnie, w sensie najpierw obrażasz, a potem się wypierasz, to jest to słabe. Jeśli nie rozumiesz, że to jest obraza, to jest to przykre.


Życzę Wam wszystkim trochę samokrytyki i umiejętności przyznania się do większych, ale i mniejszych błędów.


Kończąc, dodam tylko, że nie odnoszę się do początkowego sensu całej dyskusji, czyli polityki. Odnoszę się tylko do tej dziwnej dyskusji jaka wywiązała się później.

0

@Piana90000
Dawno się nie logowałem, ale wątek warty odpisania.
Widzę, że Ci ciężko ewentualnie przyznać, że Mama sobie nie radziła. Mnóstwo Matek sobie nie radziło, cudownie jeśli w tym wszystkim mają dla dzieci miłość i czas! Z Twoich wypowiedzi domyślam się, że oprócz bicia za byle co, była ta miłość i czas dla Ciebie.
Moje dzieci jeszcze nikomu 'obcemu' nie napyskowały. Na pewno chciałbym zbadać dlaczego i czy miało jakiś powód. Za samo napyskowanie jakieś konsekwencje na pewno by były, ale to zależy też od skali. Jednak wciąż, nie będzie to bicie.
Tak, dalej będę miał zdanie, że bicie to nie jest wychowywanie. Bicie też nie powinno wzbudzać szacunku ani respektu.
Ale powiem Ci jeszcze, że na pewno zbadałbym kontekst sytuacji w której moje dziecko dostanie z liścia od nauczyciela. Bo mogłoby się okazać, że to nauczyciel powinien dostać, a nie dziecko drugi raz.

0

@pep71
https://www.fcbarca.com/user/michalgajdek" contenteditable="false">@michalgajdek
ok, dzięki za doprecyzowanie.

ciekaw jestem, czy jednak to, że pracownik ma umowę z pracodwacą, a ten pracodawca należy do jakiegoś konsorcjum, to też nie sprawia, że pracownik ma jakieś tam zobowiązania co do konsorcjum.
Jednak to już tylko gdybanie z mojej strony i teraz już sam nie wiem o jakich konsekwencjach prawnych może mówić klub...

TS nie ma w tym interesu (w przesłaniu dokumentów do LaLiga? A jaki ma interes w tym, że się stawia pracodawcy? Ehhh...

oby tylko nowych dało się zarejestrować...

1

"Nie można karać kogoś za to, że nie chce udostępnić swojej dokumentacji medycznej."

No nie można zmusić kogoś. Owszem odmowa nie jest nawet karana... tylko mogą zostać zabrane benefity.

Jeśli pracownik nie przedstawi takowej dokumentacji swojemu pracodawcy, to wtedy pracodawca może mu nie wypłacać pensji za czas spędzony na 'chorobowym'. To znaczy zabrać mu benefit wypłaty zasiłku chorobowego, podczas niewykonywania obowiązków płynących z umowy.

Do tego, jeśli potrzebna jest rehabilitacja, za którą wg umowy powinien płacić pracodawca, to wtedy też pracodawca może odmówić gdy nie będzie miał wglądu w dokumentację medyczną. Tu jest zabierany benefit jakiegoś tam udogodnienia.
To nie są kary, ale jednak prawnicy zdecydowanie powinni szybko przedstawić mats'owi sytuację. Nie uważam, że klub stoi na straconej pozycji prawnie.

Wizerunkowo to kolejny cios.
Lubiłem kapitana, ale jednak za bardzo się uniósł... to co robi to sabotaż...

5

@Piana90000
Nie wiem, czy to co napisałeś, to prowokacja Michała, czy szczera opinia.
Jak Ci matka wpiernicz wpuszczała za byle co, to raczej nie dlatego żebyś nie odważył się jej odpyskować. Są na to 'inne' metody, które nie wymagają przemocy fizycznej czy psychicznej. Wprowadzanie zasad i ich przestrzeganie, razem z karami (czy tam odbieraniem przywilejów, jak się mówi obecnie).
Jeśli Cię biła to jest wiele opcji, ale przede wszystkim nie poradziła sobie z macierzyństwem, co widać po tym jak obrażasz młodych ludzi i bijąca agresja z Twojej wypowiedzi. Szacunek, ale tylko do silniejszych fizycznie, co? ;)

A to, że część młodzieży jest jaka jest? To nie jest efekt bezstresowego wychowania. To jest efekt wychowywania przez telefony, TV, gdzie rodzic tymczasem musi znaleźć czas dla siebie, na relaks/piwko/siłke/kumpli. Wiadomo, że czas dla siebie jest ważny, jednak posiadanie dziecka nie kończy się na produkcji i daniu zabawek/smartfona. Trzeba dawać siebie, a to kosztuje... Pozwalanie dziecku na wszystko to nie jest wychowanie bezstresowe, to jest idiotyzm, który szkodzi dziecku i to jest lenistwo rodziców, co jest równie złe jak bicie za byle co.

A że płcie się 'wyrównują' (vel panienki w spodniach)? Może to cena za życie w czasach względnego pokoju?

0

@michal26
Wypowiedź typu
"Tak drodzy 45-65 lat. To, że Wasza 22 letnia córka, albo 30 letni syn ma problemy psychiczne, ma nierozpoznane ADHD, to jest zapewne Wasza wina. To Wy nas wychowaliście, to Wy olewaliście wszelakie pojawiające symptomy."
raczej uderza we wszystkich. Jak dla mnie chybiłeś.
Inna kwestia to skąd się biorą zaburzenia, inna to skąd biorą się myśli samobójcze, a totalnie inna kwestia to stosunek starszych pokoleń do młodszych.
Pokolenia, najmłodsze to tak 0-23, potem 23-46, 46-70, 70+ ??
Jeszcze łapię się do tego drugiego, ale takie rzeczy jak brak zrozumienia, "a za moich czasów" to jest totalnie normalne. To młodsze powinno zrozumieć, że żyjemy w innym świecie, a że z wiekiem mózg nie jest już tak chłonny. Ciężej jest się na coś przestawić niż urodzić się w miejscu gdzie to wszystko już jest. Więc młodszemu pokoleniu wydaje się, że pochłonęli całą wiedzę, a tu jeszcze jest coś takiego jak doświadczenie życiowe. Takimi wypowiedziami jak ta z góry, to raczej Ty prezentujesz antypatie do całego pokolenia, choćbyś później pisał, że odnosisz się do grupy tych co "nie rozumieją". Więc o jakiej pogardzie Ty piszesz? Niezrozumienie jest między każdym pokoleniem, ale da się i warto rozmawiać ze wszystkimi. Ze starszymi by starać się przejąć ich doświadczenie, a z młodszym by nadążać za zmianami w świecie.
Jak @michal26 odniesiesz się do wypowiedzi @Terroriser ? Szczególnie, że zdrowie psychiczne to Jego branża, jak sam pisze. Ja się zgadzam i sam z doświadczenia wiem jak to mniej-więcej wygląda. Pewien lekarz-psycholog/psychoterapeuta (około 42 lat), powiedział do mnie, że jeśli ja chce, to może inaczej spojrzeć na moje dziecko i znajdzie podstawy by wpisać spektrum autyzmu... Z drugim dzieckiem, kolejny psycholog/psychoterapeuta (około 29 lat) dała podobną ofertę, tylko powiedziała, że owszem jest nadpobudliwy i ma wyższy temperament, ale raczej to 'wszystko', ale jak ja chce to możemy w diagnostykę ADHD pójść.... Także tak...

3

@michal26
Tyle, że generalizujesz i zachowujesz się tak samo jak omawiane przez Ciebie osoby 45-65 lat...

Są tacy ludzie, owszem, ale w młodszym pokoleniu i najmłodszym też się tacy zdarzą, którzy to będą negować różne rzeczy, które są "oczywiste".
Wiesz, że Ci 45-65 latkowie to wychowywani byli bardziej surowo? Bicie, kary, wychowanie bez ojca. 45-65 latkowie mieli za rodziców ludzi którzy brali udział w wojnie, bezpośrednio albo pośrednio.

Piszesz, że to ich wina, ale pomyśl, że to jacy oni byli i z jakimi traumami oni musieli się mierzyć to była wina ich rodziców, no, a traumy ich rodziców, to znowu wina ich rodziców i tak do Adamy i Ewy można dojść.
Zawsze najłatwiej zrzucić winę na rodziców. Często jest to prawda. Jednak zdecydowanie nie zawsze. Bo to, że wybuchła wojna, to raczej nie jest wina Rodziców.
Internet pomaga w szerzeniu informacji o depresji i innych chorobach i jakby uświadamia ludzi o problemach. Jednak z drugiej strony to mass media w dużej mierze przyczyniają się do chorób psychicznych. Od uzależnienia od smartfonów, tik-toków, dopaminy, przez depresje, stany lękowe, do samobójstw.
Presja rówieśników, wyśmiewanie przez innych, okropne komentarze w Internecie... Czasem nawet najlepsi Rodzice mogą nie dać rady w wyprowadzeniu dziecka na prostą i jest to przerażające.
A to, że teraz łatwiej mówić o chorobach, świadczy raczej o tym, że to starszym pokoleniom było ciężej... Bo o wielu chorobach jeszcze nie było wtedy mowy, bo ich po prostu nie znano, a nawet jeśli już coś było na rzeczy to często musiało być przemilczane...

2

@agaFCB
1. Nie pisz w liczbie mnogiej. Tu bycie mężczyzną nie ma nic wspólnego z brakiem odpisywania.
2. Jak boisz się, że coś mu się stało, to spytaj znajomych.
3. Może być tak, że zauważył, że np. za bardzo kontrolujesz? Pomyślał, 'Kocham Ją, ale kurcze, gdzie przestrzeń dla mnie, co chwilę piszemy do siebie'? Jak tak wszystko przemyśla, może i do takich wniosków doszedł szybko, bo przeważnie odkrywa się takie rzeczy dużo później, a na pewno po przejściu fazy 'zakochania'.
4. Może to on coś odjebał. Z kumplami był gdzieś na imprezie i w pijackim amoku pocałował kogoś, a teraz pali się ze wstydu i próbuje sobie to ułożyć w głowie.
5. Głowa do góry. To też test dla Twojej siły psychicznej. Nie daj się wkręcić w destrukcyjne myśli. Staraj się od razu znaleźć pozytyw, np. że masz teraz czas odezwać się do znajomych czy rodziny, z którą chwilę nie gadałaś (np. kuznki/kuzyni, dziadkowie), albo czas na jakieś hobby, nadrobić serial, który chciałaś obejrzeć, ale Twój luby miał inny gust i czekałaś z seansem.
6. Jak nie dasz rady wytrzymać, po prostu go odwiedź, wytłumacz, że to dla Ciebie nowość, że tak długo nie rozmawiacie i chciałabyś zrozumieć o co chodzi, bo masz trochę mętlik w głowie.
7. Serce tylko pompuje krew. Wszystko odbywa się w głowie. Jednak tak, stan zakochania sprawia, że inne 'hormony' są uwalniane, więc i zmienia się perspektywa. Nie jesteś idiotką, nie pogrzebałaś swojej godności. Generalnie nie trać swojego cennego czasu na zamartwianie się. Jak wspomniałem, weź na przeczekanie, daj mu czas, a sama zajmij się czymś co lubisz. Albo działaj od razu. Nie pisz, tylko zadzwoń, a najlepiej pojedź i zapukaj do drzwi.
8. Kolejność przypadkowa.
9. Pozdro

0

@FanBarcy22 Parę kwestii.
Czy Wy w ogóle jesteście w związku? Bo mieszkacie póki co w jednym mieście jak można się domyśleć i widzieliście się 3 razy póki co... Na razie nie macie 'związku na odległość', ale jakby już to trenujecie.
Jeśli nie jesteście razem, to najzwyczajniej w świecie możecie nadal utrzymywać kontakty i z czasem zobaczysz czy coś z tego będzie.
Jeśli jesteście razem, to w ogóle nad czym tu się zastanawiać? Nie rozstaje się z kimś, bo ta osoba gdzieś wyjeżdża. Co najwyżej sam wyjazd może się okazać zbyt dużą barierą i dopiero wtedy kończycie ze sobą (w sensie rezygnujecie ze związku).
Przede wszystkim. Czy jak będziecie długo razem, to też na forum będziesz pytał czy już się oświadczyć? Potem kiedy planować ślub? Następnie czy to już czas na dziecko? Uhhhm, tu chodzi tylko i wyłącznie o Twoją przyszłość, zakładam, że nikt tu nie zna Ciebie osobiście, tym bardziej tamtej Panny. Ktoś już tu pisał, że o takie sprawy to pyta się bliskich Ci ludzi, którzy Cię znają, a jak chcesz jakiś obcych to sto razy lepiej do jakiegoś psychologa który pomoże Ci wydobyć z Ciebie prawdziwe odczucia.
Abstrahując, patrząc na rozwój AI, to ciekawe czy niedługo ludzie nie będą pytać ChatGPT o porady. Opiszą całą swoją sytuację, a na koniec dadzą zadanie do wykonania;).
@fart "bo takie historie gdzie trzeba jeździć itd to statystycznie żle się kończą" podasz link do takich statystyk? Porównując ze zwykłymi parami... Bo własne przekonania to nie są statystyki ;).
Pozdro.

0

@Terroriser W którym miejscu napisałem, że wierzę w to co Google napisze? Trochę czytania ze zrozumieniem. Insynuujesz takie brednie pisząc, "też" w idiotycznym zdaniu "jak gugle napisze że 2+2=5 to też mu uwierzysz?"
dałem Ci link do Google, czy jednak do artykułu? Z Internetu i jego zasobów trzeba potrafić korzystać, to oczywiście dotyczy też wyszukiwarek.

Po co wrzucasz tu język angielski? Mowa jest o hiszpańskim i włoskim. A Ty nagle o angielskim i holenderskim. No i tu też wtopiłeś. Holenderski to nie język, a dialekt niderlandzkiego. Najbardziej zbliżony do angielskiego jest zaś język fryzyjski. Jednak to dalej nie ma nic wspólnego z porównywaniem języka włoskiego i hiszpańskiego....

czepiasz się tutaj innych jak mają odmienne zdanie. Stawiasz się ponad jeśli chodzi o znajomość języka. Jednocześnie piszesz, że znasz "trochę". Od 2008 roku ponoć dzielisz życie na mieszkanie między innymi w Hiszpanii, więc znać "trochę" w takim przypadku to nie jest jakiś wyczyn. Wręcz przeciwnie.

0

@Rewolucja123
Ja z kolei chciałbym wiedzieć jak według Ciebie Laporta uszkodził wizerunek klubu?

4

@Terroriser co do hiszpańskiego i włoskiego to łatwo znaleźć informacje w google, wystarczą chęci.
"Szacuje się, że ponad 80 procent słownictwa w hiszpańskim i włoskim jest podobna, a nawet taka sama."
za www.kandk.edu.pl/czy-jezyk-hiszpanski-jest-podobny-wloskiego

0

@VegetaPolska
To co robisz w danej firmie zależy od umowy jaką podpisałeś i co w niej jest zawarte. To umowa opisuje Twoje obowiązki i tylko to co jest spisane powinieneś robić.
Oczywiście często mile widziane jest zgłoszenie pracodawcy chęci rozwoju. Co może za miesiąc, może za rok, a może nigdy, zostanie przez pracodawcę wzięte pod uwagę.
Są też przypadki zupełnie odwrotne, kiedy to przełożony wymaga czegoś zdecydowanie ponad to, co określone w umowie. Jest to co raz rzadsze raczej, bo pracownicy znają lepiej swoje prawa.

0

@Arkon
byłem na wakacjach i nie widziałem, że pisałeś, stąd tak późno odpowiedź ;).
Można to nazwać brakiem ambicji sportowych. Bo ziomek może mieć (i według mnie na pewno ma) inne ambicje.
Po prostu nie rozumiem umniejszania jakiemuś typowi przez to, że nie spełnia wymagań typowo subiektywnych.
Staram się tylko inną perspektywę pokazać.
Generalnie, obecnie myślę, że piłkarze do Arabii lecą na łatwą kasę, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Gorzej jakby taki Yamal, Mbappe, Musiala, Halland szli do krajów szejków. Myślę, że to byłby moment, gdy piłka ogólnie zaczęłaby upadać.
Wiesz, można sobie mówić, że samemu nigdy by się nie poszło do Arabii, ale będąc piłkarzem trochę ponad przeciętnym, ale bez możliwości jakiś spektakularnych sukcesów, to taka oferta otwiera zupełnie inne możliwości finansowe.

0

@Mitch_Atleta
To zależy...
Czy do uprawiania czy do oglądania czy ogólnie....
Ogólnie, to kompletnie nie rozumiem fenomenu dyscypliny zwanej golf. Skąd tam takie pieniądze i skąd to zainteresowanie.
Fajnie gra się w darta, fajnie gra się w bule, ale oglądanie tego jest męczące. Podobnie football amerykański, ale tam najgorsze są przerwy i ogrom reklam w transmisji podczas przerw.
F1 jest dość nudne obecnie dla "laika" motoryzacyjnego jak ja. Niestety Moto GP też już nie jest tak pasjonujące. To już wymieniany tu żużel jest ciekawszy.
Skoki lepiej się oglądało jak zasady były proste. Teraz według mnie jest bardziej sprawiedliwie dla zawodników, ale jakoś gorzej się to ogląda.
Kolarstwo z komentatorami z Eurosportu jest fajne, podobnie jak snooker ;).
Totalnie nie rozumiem jak ktoś może krytykować tenis. Znaczy się wiem, że każdy ma swoje zdanie, ale niektóre mecze to poezja sportu.
Lekkoatletyka jest mega fajna do oglądania na mistrzostwach świata, Europy czy na Igrzyskach. Nie trzeba ciągle oglądać oszczepników czy młociarzy, ale tu jakiś skok, tu bieg i tak w kółko. Lubię to. Szczególnie biegi sztafetowe.
Podsumowując i odpowiadając na pytanie:
GOLF

0

@vangoor @Herbert
zgadzam się, że jego gadanie jest czasem niepotrzebne, za pierwszej kadencji, też lubił gadać, ale wtedy jeszcze był w innej sytuacji. Powinien potrafić się dostosować i aż tylu głupot nie pleść, to prawda. Nie wiem, może próbuje jakąś presję wywrzeć, albo przerysowuje dobre rzeczy by przekonać sponsorów, że jest dobrze? Nie wiem.
Clue mojej wypowiedzi miało być to, że ludzi zapominają w jak wielkim finansowym gównie klub zostawił poprzednik.
co do tego, że Prezesi innych klubów nie gadają głupot. Rozumiem Herbert, że śledzisz chociaż strony fanowskie większości topowych klubów albo sportową prasę zagraniczną, że wiesz, że tak jest? Pamiętaj, że jednak Barca to bardzo poczytny temat bo chętnie przeczytają to kibice Barcy, pewnie kibice Realu, a tych jest najwięcej w Polsce jeśli chodzi o kluby zagraniczne
@Kamil689
dla mnie, to część świetności tego klubu, że należy wciąż do kibiców, że to oni wybierają prezia. Reklamy na koszulkach przeżyłem i rozumiałem, nawet dodanie jakiegoś przedrostka do nazwy stadionu. No, ale przejście klubu w ręce jakiegoś typa nie gwarantuje sukcesów. Możesz trafić jak City, ale możesz też trafić jak United czy PSG... Finansowo spoko, instytucjonalnie może i dobrze, ale jakoś sportowo słabo. Równie dobrze można chcieć, żeby w kolejnych wyborach wystartował jakiś ziomek, który zna się na zarządzaniu biznesem i miał wokół siebie samych fachowców...

0

@Arkon
Wojciech Szczęsny ogólnie fajnie zarządzał swoją karierą i wielokrotnie dawał fajne wywiady. Wolałbym, żeby obaj z Osimhenem spotkali się np. w Arsenalu. Jednak dla jednego na ten moment ważniejszy jest zarobek, a dla drugiego rodzina.
Ja ani razu nie pisałem, że to dobra liga ;). Tylko, że można tam coś wygrać ;). Tak samo w PL można coś wygrać, tylko z deka mniej płacą.
Co do Wojtka, to czy to też nie jest brak ambicji, że w tak młodym wieku dla bramkarza, rzuca tym bo mu się znudziło? Bo co, z reprezentacją nic nie wygra, nie zanosiło się też na wygranie LM, więc nie ma się już co starać i wyjebane, odcina kupony na emeryturze.... Specjalnie przesadzam, ale Osimhen też może miał już dość bycia w drużynach, które jednak LM raczej nie zdobędą, może miał dość szumu medialnego wokół niego i postanowił "uciec" gdzieś, gdzie się odetnie od tego wszystkiego, a przy okazji zgarnie kupę szmalu....
Tak generalnie. Nie odbierałbym typowi braku ambicji tylko dlatego, że idzie do słabej ligi (z olbrzymimi pieniędzmi)

0

@Emerald @Arkon tyle, że nikt nie każe pochwalać, a tym bardziej czcić takich zawodników. Dokładnie, to ich decyzja. Jednak też dlaczego od razu mielibyśmy ich obrażać i mówić, że to ludzie bez ambicji? Na pewno mają jakieś, ale pewnie niespójne z tymi jakie Arkon by chciał żeby mieli...
Wygranie LM jest na pewno ambicją wielu europejskich piłkarzy.
Tylko powiedzcie mi, jak to jest z tą ambicją.
Jest jakiś typ, który w Realu/Man City przesiedzi sezon na ławce/trybunach czasem coś zagra ze słabeuszem, czasem wejdzie na ostatnie minuty, a na koniec sezonu i tak zgarnie LM czy tam ligę krajową. Spełni swoje ambicje jeśli chodzi o wygrywanie tytułów, ale generalnie to nie gra.
Powiedzmy, że za te same pieniądze zagra w Atleti bądź Tottenhamie, ale już będzie w pierwszej jedenastce. Tyle, że nic nie zdobędzie. No, ale gra w końcu regularnie! Spełnia się jako piłkarz, bo od dzieciństwa chciał po prostu cieszyć się grą.
Może jednak chce zdobywać jakieś puchary czasem, więc za 4-krotnie większe pieniądze idzie do Arabii, wygra jakiś tam puchar, zgarnie furę szmalu i spełnia się zawodowo i realizuje ambicje, bo zawsze chciał dużo zarabiać aby ustawić pół rodziny/wioski, a przy okazji będzie mógł powiedzieć, że coś wygrał z klubem...

6

@vangoor nie ma siana przez Bartomeu.... typ zostawił klub w ruinie finansowej a tu ciągłe pretensje do Laporty.
Wolelibyście sprzedać pierwszego roku większość gwiazd i pożegnać się na chwilę z LM i walką o cokolwiek? My przecież mistrza zdobyliśmy 22/23... Może klub w spółkę przekształcić? Albo sprzedać szejkom całkiem?

0

@PizzerMan
Zapach Kobiety

1

@FcPortoFan1999 @Pawlak1992 @Lucyfffer
Zdaje mi się, że dla dzieci może wydawać się najsmutniejszy, ale z własnego doświadczenia, ale też i z obserwacji starszych siostrzeńców czy własnych przedszkolaków, to ten smutek jest co tydzień w niedzielę wieczorem, a potem nagle w poniedziałek po zajęciach jest już spoko. Wystarczy, że u młodszych są fajne zajęcia no i i inne przedszkolaki, a u starszych odwrotnie, koledzy, koleżanki i czasami jakieś fajne lekcje.
Dla rodziców to też zależy. Dzieci mają te 2 miechy wakacji (w przedszkolu 1 miesiąc), no a rodzice mają tylko 2tygodnie urlopu. Przez resztę czasu trzeba młodymi się zajmować, bo to jeszcze nie jest wiek szkolny, a też nie chcę dawać tabletu, konsoli czy zbyt długiego czasu przed TV. Ciężko pracować wtedy zdalnie, a co dopiero jak dwójka rodziców pracuje od poniedziałku do piątku 7-15... kto wtedy z dziećmi? Jak są resztę czasu u dziadków, to jednak rozumiem też rodziców którzy się smucą, bo ten czas bez dzieci można dobrze spożytkować też (statystycznie najwięcej par robi wtedy.... remonty domu/mieszkania)

0

@Arkon
Mówisz, że nie rozumiesz tego trendu. To, że czegoś nie rozumiesz, to nie znaczy, że to jest złe. To, że Ty twierdzisz, że nie mają ambicji i nie zostaną w Europie i w ogóle, to jednak nie znaczy, że nie mają innych ambicji. Może mają ambicję zarabiać jak najwięcej. Myślę, że sporo ludzi chciałoby ciągle podwyżki, a jednocześnie, aby ceny paliw i innych dóbr nie szły w górę. Im się udało, że potrafili dobrze kopać piłkę i proszę, mają możliwość zarabiać kupę szmalu i to nie męcząc się ewentualną krytyką po każdym spotkaniu.
Piszesz, że dla Ciebie nie istnieją... hm jednak o nich wiesz. A wiesz co? Oni o Tobie nie wiedzą i pewnie się nigdy nie dowiedzą... Teraz pytanie gdzie Twoja ambicja? Wymagasz tego od piłkarzy, których nigdy nie poznasz, a sam gdzie grasz? Kiedy transfer do Arsenalu na 9?
Oczywiście specjalnie przesadziłem na koniec. Każdy może mieć inne ambicje. To, że młodzi piłkarze wybierają pieniądze w Arabii może świadczyć o kilku cechach ich charakteru. Np., że myślą przyszłościowo i materialnie chcą wykorzystać maximum jakie mogą osiągnąć. Może też świadczyć o pazerności. Może świadczyć o tym, że traktują pracę jako po prostu zarobek, a nie pasję i hobby. Teraz pomyśl jak świadczy z kolei o człowieku to, że ocenia innych, po tym jak Ci wybrali inną ścieżkę kariery niż to co tej osobie się wydaje, że tamci powinni zrobić.

Media

Sonda

Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?