Car dobry, tylko bojarzy źli

Przemek Walczak

30 sierpnia 2024, 20:45

26 komentarzy

Fot. Getty Images

Kończy się letnie okienko transferowe, podczas którego Barcelona miała się wzmocnić defensywnym pomocnikiem. Później ten cel został zmieniony na sprowadzenie Nico Williamsa, a ostatecznie Barça sprowadziła piłkarza na pozycję, która jest w klubie dobrze obsadzona i przedstawia to jako sukces. Kto ponosi za to odpowiedzialność?

Osobą odpowiedzialną za przeprowadzanie transferów jest dyrektor sportowy — czyli Deco. Czy jest to już odpowiedni moment, żeby wyciągnąć widły i rozpalić pochodnie? Czy gdyby w Katalonii pozostał Mateu Alemany to jutro na skrzydle hulałby Nico Williams, któremu piłki dostarczałby Josha Kimmich? Pozwolę sobie na pewną dozę wątpliwości.

Już od czerwca Barcelona za pośrednictwem zaprzyjaźnionych mediów rozpowszechniała informacje, że powrót do zasady 1:1 to kwestia najbliższych dni. Nowy inwestor, którego nazwy presidente nie chciał podać, lada moment miał wpłacić pieniądze wypełniające dziurę po szwindlu z funduszem Libero. Nike już czekało pod drzwiami zarządu z walizkami pełnymi pieniędzmi, gotowe na zaoferowanie szalonego kontraktu. Na godziny przed końcem okienka transferowego wiemy już, że nic z tego nie będzie.

Prawda jest taka, że Joan Laporta został bezlitośnie ograny. Nike ma orzeczenie sądu, które  zabrania Barcelonie negocjacji z innymi firmami i stwierdza ważność umowy do 2028 roku. Dlaczego mieliby teraz obsypywać Barçę pieniędzmi? Ten sam klub, który pozwał ich do sądu i odniósł bolesną porażkę?

"Możemy pozwolić sobie na transfer rozmiarów Nico Williamsa" - twierdził prezydent, zdając sobie sprawę z tego, że opłacenie klauzuli wykupu skrzydłowego jest absolutnie niemożliwe. Przyjście Olmo, które ma na celu pokazać siłę Joana Laporty zakończyło się sukcesem, ponieważ jego transfer będzie spłacany w ratach. A nawet wtedy konieczne okazało się oddanie Gündoğana i wypożyczenia kilku innych graczy. Ostatecznie rejestracja Daniego Olmo odbyła się, ponieważ kontuzji doznał Christensen, a prezydent wykorzystał lukę w przepisach.

Jak w takich warunkach ma pracować jakikolwiek dyrektor sportowy? Jeśli klub nie jest w stanie rejestrować piłkarzy, to nawet najlepsi specjaliści w swojej dziedzinie (do których nie zaliczam Deco) nie są w stanie dokonać cudów. Ani Chiesa, ani Williams, ani Leão, ani Coman. Do Barcelony tego lata nie dołączy już żaden piłkarz, który mógłby być wzmocnieniem pierwszego składu. 

Jeśli Joan Laporta, mając w głowie zbliżające się wybory prezydenckie, zdecyduje się obarczyć całą winą Deco i wyrzucić Portugalczyka z pracy, to chciałbym, żeby każdy kibic Barçy zdawał sobie sprawę z tego, kto jest prawdziwym odpowiedzialnym za stan klubu. Laporta lubi pokazywać, że bierze sprawy w swoje ręce i jest pierwszym sternikiem w Barcelonie, powinien być więc też pierwszym, który weźmie na siebie odpowiedzialność.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy