0

@Keson Zgodzę się, że Tuchel zdecydowanie nie pomógł Anglii w półfinale, ale ciężko mi też jest zwalić wszystko na niego. W piłkarzach Anglii też trochę odezwał się gen wiecznych przegranych i jakby przestraszyli się tego wyniku. Tuchel mógł nawet grać 7 obrońcami, ale Anglia wciąż powinna być w stanie oddać więcej niż 2 (!) podania (pomiędzy 66 a 84 minutą). Idealnym przykładem jest sytuacja z Bellinghamem, najlepszym piłkarzem Anglii na tym turnieju, który zupełnie się pogubił przed drugą bramką Argentyny. Jude wiedział, że na boisku posiada głównie nominalnie defensywnych zawodników i zamiast uspokoić grę, wymienić kilka podań, to biegł w prostej linii, sam nie wiedząc gdzie. Tuchel podjął złe (również kadrowo) decyzje, jednakże Anglicy muszą również dojrzeć do wygrywania tych kluczowych meczów... Dopóki nie przełamią tej blokady, to niezależnie od trenera, problem będzie nawracał.

7

Tuchel miał w sumie big brain moment xD. Podstawowi piłkarze zmęczeni i bez motywacji mogliby przejść obok meczu. A jednak ci rezerwowi, wszyscy to przecież wciąż topowi zawodnicy, też chcą mieć jakieś fajne wspomnienie z mistrzostw świata, więc ambicje i chęci większe. A Francuzi jak to Francuzi, ego większe niż powinno, to co ich będzie interesować jakiś tam mecz o brązowy medal. Wstyd za postawę.

0

W jednym i w drugim meczu wygrała drużyna. Tyle mam do powiedzenia. Argentyna nie zachwyca, ale nie można im odmówić, że gra jak zespół, który jest w stanie zabić (dosłownie xD) na boisku za kolegę z zespołu. Poświęcenie i bezwzględna wiara w pozytywny wynik. Z kolei Anglia za to murowanie nie zasłużyła na finał. Tuchel jest sam sobie winien. Mieć takich zawodników i grać w taki sposób... Dla mnie jest teraz finał idealny, kto wygra, to świetnie. Sobie i nam życzę, by finał był bardziej podobny do drugiej połowy, niż do pierwszej :)

6

Piękna połowa. Nie zapomnę jej nigdy.

1

Hiszpania grała tak jakby miała o 1 lub 2 zawodników więcej. Niesamowita organizacja oraz odpowiedzialność. Jak jeden opuszczał pozycję lub miał problemy, kolejny nadbiegał i wypełniał lukę. De la Fuente taktycznie zmiażdżył dzisiaj Deschamps, a Hiszpanie genialnie wyegzekwowali plan na ten mecz.

2

Kolejny mecz i kolejne odpuszczanie groźnych wejść. To już nie może być przypadek i myślę, że sędziowie musieli dostać jakiś przekaz, by nie dawać za dużo kartek, bo zbyt dużo różnych sędziów podejmuje te same decyzje. Według standardów jakie są w LM, to Francja tak naprawdę mogłaby nawet grać już w 9 (Rabiot i Olise). Bardzo jest to dziwny turniej pod względem sędziowania.

6

Czyli wychodzi na to, że mamy jeszcze bardziej europejskie ćwierćfinały, aniżeli 4 lata temu. Wtedy 5 drużyn europejskich, teraz 6.

3

Tak szczerze to wciąż nie wierzę w grę Messiego na tym turnieju. To nie jest normalne, że 39-letni "emeryt" może być wciąż tak decydujący w najważniejszym turnieju reprezentacyjnym. 4 lata temu można było mieć nadzieję, że dotrwa do 2026 roku i będzie wchodził na końcówki spotkań jako mentor. A przychodzą najważniejsze momenty i gość wciąż jest głównym architektem zwycięstw Argentyny. On i koledzy mogą się kopać po czole przez większość meczu, ale jak nagle randomowo załączy mu się tryb "nie mogę przegrać meczu", to nie ma co zbierać.

Nie wiem jak długo w tym turnieju Argentyna będzie mogła się opierać tylko na jego geniuszu i na którą fazę to jeszcze wystarczy, ale niezależnie od przyszłości, można już stwierdzić, że Messi zrobił więcej, niż można było się spodziewać. Jest jedyny w swoim rodzaju. Jest on i długo, długo nic. Naprawdę cieszy mnie, że ma tak przyjemną końcówkę kariery reprezentacyjnej.

1

@macio_944 Dokładnie tak samo :). W moim przypadku również już wszystkie znielubione przeze mnie zespoły odpadły (tak w sumie to czekam jeszcze na porażkę USA), więc dla mnie teraz kto nie wygrałby, to będzie ok.

1

@takisobiektos O, w końcu widzę kogoś z podobną opinią, bo mam dokładnie ten sam problem :) Z jednej strony wszystkie zawodniczki oddałyby swoją karierę za takie 2-3 lata jakie Iga miała, ale z drugiej strony czas z Tomkiem nie był projektem długoterminowym. Mam wrażenie, że gdyby w tamtym czasie poświęcili więcej czasu na rozwój ogólny jej gry (przede wszystkim gra kombinacyjna oraz serwis), może i kosztem krótkoterminowych wyników, to dzisiejsza Iga nie miałaby takich problemów. Nie odważę się stwierdzić, że był to czas stracony, ale Wiktorowski z pewnością nie pozwolił Idze osiągnąć jej pełnego potencjału. Bo Wiktorowski dla zawodniczek typu Osaka jest genialnym rozwiązaniem, ale dla zawodniczek typu Iga już niekoniecznie.

3

@NeroTFP1 On jest bardzo dobrym trenerem, ale na Igę w pewnym momencie nie miał już pomysłu (chyba, że te pomysły były blokowane, co już jest inną kwestią). Pomijając wszystkie te kwestie z Darią, to było widać, że we współpracy z Igą dotarli do ściany. Dziewczyna nie rozwijała się, grała schematycznie do tego stopnia, że dziewczyny z touru zaczęły czytać jej grę i wciąż był problem słabych wyników w turniejach wielkoszlemowych (innych niż RG). Tak naprawdę początek problemów Igi zaczął się jeszcze za czasów Wiktorowskiego. Co w żadnym stopniu mu nie umniejsza, bo wygrali co mieli wygrać, ale po prostu formuła ich współpracy się wypaliła, co się po prostu czasami zdarza...

7

Ale generalnie to zdziwię się, jeżeli w Getafe w nowym sezonie nie będzie choć jednego Paragwajczyka. Przecież Bordalas musiał płakać dzisiaj ze wzruszenia, widząc ten potencjalny narybek.

1

@Eklerek w końcu jest najlepszą tenisistką w historii. Ona skończyła karierę, bo te 4 lata temu fizycznie już nie dojeżdżała, ale talent, serwis i czucie zawsze miała.

1

@Luciano99 Bo Japonia właśnie bardzo dba o kreowanie pozytywnego wizerunku na arenie międzynarodowej. To ich sprzątanie też jest dosyć performatywne, bo u siebie na własnych imprezach krajowych, już tak chętnie tego nie robią :) Ogólnie im bardziej człowiek wczyta się w historię i kulturę tego kraju, tym bardziej widzi się jak mało ma to wspólnego, z tym w jaki sposób się ich przedstawia. Samo to, że ogół społeczeństwa raczej nie ma pojęcia o ich brutalności w czasie II wojny światowej, jest dosyć dobrym przykładem ich skutecznego oczyszczenia swojego wizerunku.

1

@Pedri16Future Nie. Dodatkowo trener publicznie go bronił, twierdząc, że popełnił "personalny błąd" i piłkarz już się "zreflektował". Japonia jest po prostu bardzo specyficznym krajem i społeczeństwem. Dosyć często to ofiary muszą mierzyć się z większymi konsekwencjami, aniżeli oprawcy.

7

Tak a propos dzisiejszego strzelca gola. Jest to historia skutecznie wyciszona medialnie i mało osób zapewne o tym słyszało, ale Kaishu Sano w 2024 roku przyznał się publicznie (przeprosił ofiarę oraz opinię publiczną) do udziału w zbiorowym gwałcie. Żadna kara go jednak nie spotkała, bo on (i dwóch innych "kolegów) zapłacili ofierze w ramach ugody. Japonia, niestety, jest krajem w którym jakiekolwiek wszczynanie spraw sądowych jest postrzegane źle i łączy się z dużym ostracyzmem publicznym. Prokuratorom zależy na wysokim procencie wygranych spraw, więc bardzo mała liczba spraw rozstrzyga się sądowo, stąd później mamy takie kwiatki, że ktoś może zapłacić sobie za wolność i jeszcze reprezentować kraj na najważniejszych turniejach międzynarodowych...Zazwyczaj raczej nie kibicuję Brazylii, ale nie powiem, dzisiejszy gol w ostatnich minutach bardzo mnie ucieszył :)

0

@BojanKriKicz Skrajności są niedobre, wie to każdy, jednakże moim zdaniem nie są sobie równe. Dopóty wymienione osoby nie zaczną (mam nadzieję, że nigdy się tak nie stanie) zabijać/atakować, jak osoby skrajnie prawicowe tych, z którymi się nie zgadzają/ nienawidzą, dopóty nie będzie to samo. Bo jedno i drugie, na ten moment, nie wywołuje tyle zła, po prostu skala jest inna. Wyłączysz internet, część problemów zniknie, a niestety nie mogę tego powiedzieć o drugiej stronie, bo patrząc czysto światowo, to morderstwa/ gwałty nasiąknięte ideologiami są istotnym problem.

W Polsce na całe szczęście, mimo wszystko, większość zostaje w internecie. A z tego co widzę, to internet w obecnych czasach jest nieprzyjemny dla każdego. Przykładowo, ostatnio jakaś dziewczyna na Twitterze wrzuciła zdjęcie z obrony swojej pracy licencjackiej i chyba nie muszę mówić, jakie bagno działo się w komentarzach. Ludzie po prostu oszaleli, nie wiedzą, gdzie się wyżyć/ wyrzucić swoje frustracje i robią to w internecie. Atakując, o każdą o najmniejszą rzecz, w ogóle nie zachowując proporcji problemu i ja nie odważę się wskazać, kto mierzy się z większym hejtem, bo gdzie nie popatrzę, tam ludzie są wyzywani.

Edit: nawet teraz obecnym, gorącym (zamierzona gra słów) tematem jest podział na zwolenników lata/zimy. Napiszesz, że wolisz jedno od drugiego i masz z 20 komentarzy ludzi wyzywających Cię od najgorszych, nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie xD. Nie wiem dlaczego, ale internet wyzwala w ludziach najbardziej prymitywne emocje i wygląda to tak, jakbyśmy tracili wszelkie wytworzone w ramach socjalizacji hamulce.

1

@Murazor Ten 2010 chyba był najbardziej frustrujący. Do dzisiaj nie ogarniam, co oni myśleli, wybierając Maradonę na trenera. Tak naprawdę zmarnowali szansę na potencjalnie najlepszy turniej Messiego.
@Pawlak1992 Już sam jego udział imponuje, ale też to, że on w 2026 jest wciąż głównym napędem/mózgiem w akacjach Argentyny. Nie przyjechał za nazwisko, ale wciąż jako pełnoprawny lider. Co by nie powiedzieć, bardzo ładnie się "zestarzał", a głosy w tamtym czasie o jego przyszłości były przecież różne.

1

@marcin62 Dwa lata? Zbyt duży optymizm. Teraz zacznie częściej grać w głównych drabinkach turniejów WTA i jeżeli będą zdarzać się gorsze wyniki, to te dwa lata mogą się dosyć szybko zmienić w dwa miesiące...

4

Jeszcze tak o grze Mai, to muszę przyznać, że bardzo imponuje mi jej inteligencja tenisowa. Z racji warunków fizycznych musiała szukać mocnych stron w innych aspektach i widać, że ona świetnie analizuje i wyciąga wnioski w czasie rzeczywistym. Utkwiła mi w pamięci w szczególności sytuacja z pierwszego seta, kiedy to przed tie-breakiem trener Diany przekazał jej, że Maja w ogóle nie gra backhandem po linii, że gra tylko po crossie. W następnej akcji Diana zastosowała się do tego i zostawała po swojej stronie backhandowej, odsłaniając forehandową stronę. Maja momentalnie to zauważyła i już w kolejnym punkcie zagrała jej winner z backhandu po linii :)

0

@zadafcb Ale to też po prostu pokazuje, jak głupie są te zasady. Turnieje wielkoszlemowe mogą potencjalnie dać ogromny zastrzyk punktów, więc ustalanie granicy przed RG jest dosyć słabe.
W zeszłym roku, jeżeli się nie mylę, w tej sytuacji była również Francuzka, Boisson (tam ten awans był mniejszy, ale równie istotny). Ostatecznie nie dostała dzikiej karty od organizatorów, musiała brać udział w kwalifikacjach i przegrała w pierwszej rundzie

1

@Sebolinho Ktoś chyba nie pamięta, jak wyglądała Iga za czasów Wiktorowskiego. Powolny spadek zaczął się już od 2023 i przegranej z Ostapenko w US Open. Od tamtego momentu Iga coraz bardziej zaczęła zatracać swoją grę i grała coraz bardziej siłowo. Projekt Wiktorowskiego też nie był długoterminowy, bo on jej przez te 2,5 roku w ogóle nie rozwinął. Nauczył ją grać schematycznie, które te po jakimś czasie zostały wychwycone przez rywalki i ona nie wiedziała co ma robić...

3

@tbas Przecież Iga w żadnym momencie nie miała przewagi dwóch gemów. Przełamała Kostyuk dwa razy, ale co z tego skoro nie potrafiła wygrać swojego serwisu po przełamaniu.

8

@Sekstet2009 Naturalna kolej rzeczy. Młode pokolenie napiera, a ona zawsze chciała odejść, grając jeszcze na wysokim poziomie. Nie chciała stać się "ciężarem" dla klubu i wolała odejść na własnych warunkach. W związku z tym odchodzi, będąc wciąż główną liderką, po wygraniu wszystkiego co było można. W nagraniu pożegnalnym mówi, że dała z siebie wszystko co mogła i została pusta, więc prawdopodobnie jest też już zmęczona psychicznie i wie, że dotarła do swojego fizycznego sufitu.

3

Wielka postać. Fajnie, że odchodzi na własnych warunkach. Chociaż trzeba przyznać, że klub też ją ostatnio różnie traktował, niejako pośrednio oczekując, że podejmie taką decyzję.

Ciekawi mnie teraz jak zespół zareaguje na jej stratę i kto będzie w stanie wejść w jej buty pod względem zarządzania szatnią. Nie będę ściemniać, ten zespół znajduje się w dosyć w newralgicznym momencie zmiany pokoleniowej. Odchodzi Alexia, Marta i Mapi. Dziewczyny z ogromnym doświadczeniem, które przez lata były wiodącymi liderkami zespołu. W zespole są zawodniczki bardzo utalentowane i bardzo młode, które jednak będę potrzebowały jakiejś liderki. Mam nadzieję, że Aitana odnajdzie się w tej roli, bo na razie z tym bywało różnie...

4

@Jonyx podejrzewam, że zmęczenie psychiczne i fizyczne. Ma 32 lata, jest po długoterminowych kontuzjach I zakładam, że zna swoje limity. Woli odejść na własnych warunkach, niż rozmieniać swoją legendę i grać ogony. A tak odchodzi po byciu główną postacią w historycznym sezonie. Dodatkowo, przechodzi do klubu, który zapłaci jej spore pieniędzy bez zbędnej presji, czym może przedłużyć też swoją piłkarską karierę.

4

Alexia odchodzi z Femeni. Dla tych co się tak nie interesują piłką kobiecą, to jest takie poruszenie, jak kiedy Messi odchodził. Natomiast pod względem, tego jakim była liderem, to moim zdaniem można ją porównać tylko do Puyola. Wielka postać, która naprawdę robiła niesamowite rzeczy na boisku, ale i poza boiskiem. Genialna zawodniczka i jeszcze lepsza liderka.


7

@MirusAmisz Będzie jedną z faworytek, ale Alexia też miała genialny sezon. W dzisiejszym meczu mniej brylowała ataku, ale robiła bardzo dobrą robotę w pomocy. Ważne, że złota piłka zostanie u nas :)
@MOLESTA Aitana nie grała 5 miesięcy w piłkę nożną. A powiedzenie, że to nie są złote czasy Alexii to też jest dosyć przesadzone. Przypominam, Alexia ma w tym sezonie 33 GA w 42 meczach, a gra jako pomocnik, gdzie w niektórych meczach w tym sezonie grała tak głęboko jak nasza obrona. Bez jej przywództwa byłoby ciężko w tym sezonie. Nie można jej skreślać.

7

W dzisiejszym finale Femeni można było zobaczyć jak ważna jest pozycja bramkarza. Cata Coll wygrała nam dzisiaj ten mecz. Broniła piłki sam na sam, z główki z bliskiej odległości, z rzutu wolnego, z pola karnego... Po prostu genialny mecz. W Lyonie z kolei bramkarka wpuściła pierwszy celny strzał na bramkę. Przy tak wyrównanym poziomie, w finale, jest to czynnik decydujący. Brawa dla dziewczyn! Jest to sekcja, który w ostatnich latach przyniosła nam zdecydowanie najwięcej powodów do radości. 4 LM w przeciągu 6 lat. Szaleństwo.

3

@Marusek Cata tak naprawdę utrzymuje nas w grze. Miała dwie genialne interwencje. Lyon też trochę zaskoczył, wygląda na ten moment dosyć poukładanie (a w tym sezonie bywało z tym różnie). Po przerwie muszą być bardziej aktywne, bo Lyon też ma zawodniczki, które mogą zaskoczyć.

Media

Sonda

Komu kibicujesz w finale mundialu?