FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
18
1. FC Union Berlin zaledwie 3 lata temu awansował do Bundesligi. Żadne nazwisko z kadry nic mi nie mówi i chyba większości kibiców spoza Bundesligi też nic nie mówi. A oni są teraz na pierwszym miejscu w tabeli bez żadnej porażki! Ja wiem że to dopiero 6 kolejka ale mimo wszystko jestem niemal w szoku...
8
Rekordowy wynik w 1 lidze polskiej(dziś mija 95 lat):
Pierwszym Mistrzem Polski wyłonionym w rozgrywkach ligowych była Wisła Kraków. W dziewiczym sezonie Ekstraklasy w 1927 roku dokonała również nie lada wyczynu, odnosząc rekordowe zwycięstwo na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju.
Już od pierwszej kolejki Biała Gwiazda plasowała się w czołówce tabeli, pozycję lidera zajęła w maju i straciła ją dosłownie na moment na rzecz FC Katowice. Nie chcę wchodzić w szczegóły tego sezonu, podkreślę tylko, że panował w nim ogromny bałagan organizacyjny. 11 września Wisła podejmowała Toruński KS. U gości tuż przed wyjazdem do Grodu Kraka pojawiły się problemy. Jesteśmy w czasach amatorskiego futbolu, piłkarze nie zarabiali przez grę w piłkę. W szeregach Torunian było kilku zawodowych żołnierzy, którzy na czas wyjazdu wzięli urlop. Ich pech polegał na tym, że równolegle do rozgrywek Ekstraklasy toczyły się piłkarskie mistrzostwa wojskowe. Żandarmeria wojskowa ani myślała o personalnych osłabieniach, wobec czego wysłała na dworzec w Toruniu swoich przedstawicieli, by pod groźbą aresztowania namówić piłkarzy z TKS-u do zrezygnowania z gry w meczu ekstraklasowym na rzecz starcia wojskowego. Wybór musiał być tylko jeden. Sześciu zawodników z podstawowej jedenastki zostało w mieście Mikołaja Kopernika. W pociąg do Krakowa wsiadła zatem mocno osłabiona drużyna. Półtora tysiąca kibiców zgromadzonych na trybunach było bardzo zdziwionych, że goście wybiegli na boisko w 10-osobowym składzie. Kilka dni przed meczem prasa zapowiadała, że Białą Gwiazdę czeka ciężka przeprawa, tymczasem, i nie ma co się dziwić, zdekompletowana i mocno osłabiona ekipa z Torunia stawiała jej realny opór jedynie na początku pierwszej i w pierwszych minutach drugiej połowy. Pędzący po mistrzowski tytuł Wiślacy wygrali aż 15:0!, co do dzisiaj pozostaje najwyższym zwycięstwem w historii Ekstraklasy. Relacje prasowe nie były niestety tak dokładne jak dzisiaj, zatem nieznane są minuty, w których piłkarze wpisywali się na listę strzelców. Wątpliwości budzi nawet ich zestawienie, bo przez jakiś czas zastanawiano się, czy Henryk Reyman rzeczywiście strzelił sześć czy osiem goli. Oficjalnie z sześcioma trafieniami do 1939 roku pozostawał zdobywcą największej liczby bramek w jednym meczu. Jego wyczyn solidnie poprawił Ernest Wilimowski, o czym już nie raz wspominałem na łamach fcbarca.com. Co ciekawe, pomimo 15-krotnej kapitulacji, na pochwałę ówczesnej prasy zasłużył bramkarz Toruńskiego KS, Franciszek Zdrojewski. W tygodniku “Stadjon” pisano: „W TKS grał świetnie bramkarz Zdrojewski, który uchronił drużynę przed jeszcze większą przegraną i wywołał swą nadzwyczajną grą szczery oklask publiczności”. Na wyróżnienie zapracował również w Nowym Dzienniku: „Druzgocące zwycięstwo czerwonych nad niekompletną jedenastką z Torunia, robiącą raczej wrażenie III-klasowej, niż ligowej, drużyny. Poza środkowym pomocnikiem Stogowskim i bramkarzem, grającym z wielkim szczęściem – zero”.
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Symson
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Sensible
@patataj
8
Debiuty żywych legend:
1 września 2007 r. Pedro Rodriguez Ledesma debiutuje w barwach Blaugrana. Debiut przypadł na przegrany finał Pucharu Katalonii z Gimnastic Tarragona 1:2. Pedro pojawił się na boisku w 77 minucie. Wprawdzie szanse debiutu dał Pedro Frank Rijkaard, to jednak więcej szans w tamtym sezonie wychowanek Barçy już nie otrzymał. Jego gwiazda rozbłysła w kolejnym sezonie pod przywództwem Josepa Guardioli.
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
8
Rekordy Dumy Katalonii:
11 września 1949 r. FC Barcelona zanotowała rekordowe zwycięstwo w Primera Division. Miało to miejsce na Camp de Les Corts w drugiej kolejce rozgrywek, gdzie Blaugrana rozgromiła Gimnastic Tarragona 10:1! Aż 5(!) goli w tym meczu(co też jest nie małym wyczynem) strzelił zapomniany napastnik Alfonso Navarro. Poza tym hattrickiem popisał się genialny snajper Cesar Rodriguez. Pozostałe gole dołożyli Canal oraz Argentyńczyk Marcos Aurelio.
@Sensible
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
2
@macio_944 Tak więc musisz być bardzo bogaty, jeśli obstawiasz mecze. A jeśli nie obstawiasz to jesteś frajer...
0
@macio_944 A skąd wiesz jak się skończy?
1
Czy ja dobrze widze? Real Madrid przegrywa na Bernabeu z Mallorca? To prawie cud!
10
Nie tylko dla prawdziwych cules:
We wrześniu 1923 r. zaledwie 2 lata przed zamachem stanu przeprowadzonym przez generała Miguela Primo de Riverę, barceloński orszak, z ówczesnym prezydentem klubu Enrikiem Cardoną na czele, ucierpiał z rąk policji, kiedy zmierzał na plac Fossar de les Moreres(tam znajduje się cmentarz), by złożyć kwiaty. Szef klubu wraz z wieloma socios został ranny. Dziesięć lat później doszło do niespotykanego zdarzenia, kiedy uroczyste obchody oddania hołdu ofiarom wojny o sukcesje z 1714 r., odbywające się 11 września zostały znacznie przedłużone. Po przemowach władz klubu spontanicznie uformował się orszak, który skierował się do cmentarza Moreras. Kibice i dyrektorzy przeszli przez La Ramble, niosąc przed sobą ogromną senyerę a po dotarciu na miejsce wygłoszono żarliwe, patriotyczne przemówienia przed widownią złożoną z kibiców i przechodniów. Obecnie 11 września na Fossar de les Moreres odbywają się uroczystości z okazji Narodowego Święta Katalonii. Klub uczestniczy w święcie, wysyłając reprezentacje swoich dyrektorów i piłkarzy, którzy składają kwiaty przed pomnikiem Rafela Casanovy, znajdującym się przy skrzyżowaniu ulicy Ali Bei z Ronda de Sant Pere. Kapitanowie drużyny piłkarskiej i innych sekcji sportowych składają przed pomnikiem wykonana z kwiatów replikę klubowego herbu.
@Symson
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@patataj
@Sensible
2
No prosze, Luis Suarez strzelił wczoraj gola przeciwko Plaza Colonia i zrównał się w klasyfikacji strzelców pierwszoligowych z Węgrem Sarosim, Chilijczykiem Castro oraz z Rivaldo. Wszyscy trzej mają po 351 goli. Ale uwaga wczoraj Robert Lewandowski strzelając gola w meczu z Cadizem uzbierał już w tej klasyfikacji 350 goli!
7
Duma Katalonii bez swojej przeszłości umiera i nie buduje swojej przyszłości:
11 września 1881 r. urodził się Anglik James Francis Bellamy, pierwszy trener FC Barcelony, który zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Sezon 1927/28 Duma Katalonii zakończyła tournée po Ameryce i kolejne rozgrywki zakończyła wyraźnie zmęczona. Przegrała w półfinale Pucharu Hiszpanii a w mistrzostwach Katalonii zajęła dopiero 3 miejsce. Zarząd zwolnił trenera Rome Fornsa i zatrudnił Bellamy’ego. Barça mimo straty aż 5 punktów do Realu Madryt w połowie sezonu zdobyła mistrzostwo w ostatniej kolejce wygrywając zaległy mecz z Arenas de Getxo 0:2. Zawodnicy dostawali 50 peset za zwycięstwo u siebie, 100 peset za zwycięstwo na wyjeździe i jednorazową specjalną premie w wysokości 2000 tysięcy peset za mistrzostwo Hiszpanii.
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
0
@joloskyy A tak! Masz racje, dzieki i pozdrawiam :)
9
Coś wspaniałego, wręcz niepowtarzalnego! Nasza kochana Igunia Świątek pierwszą Polką, która zdobywa US Open i pierwszą Polką z trzema wygranymi turniejami Wielkiego Szlema! No kto by się tego spodziewał!? Po Agnieszce Radwańskiej nie przypuszczałem że dożyje takich cudownych chwil w życiu. Jestem bardzo dumny z naszej Igi, zresztą chyba wszyscy jesteśmy? No a poza tym Robert Lewandowski w ,,naszej" Barcuni i do tego nasi siatkarze o krok od trzeciego złota w mistrzostwach świata. Tylko patrzeć i radować serce, żyć nie umierać!
2
@ObiektywnyKibic121 Ja nic nie lubie zaczynać. Ja chce tylko zasięgnąć wiadomości!
2
@Szmulek Nic mi nie wiadomo o tym że umierał...
3
Zaraz, zaraz, ale jak jeden kibic zasłabnie to sędzia jest zmuszony przerwać mecz? Takie są przepisy, czy tak jest praktykowane? Bo jeśli tak jest praktykowane to uważam że nie potrzebnie jest przerywany...
0
@RoberDzik O masz ci Babo placka, ależ oni przeżywają te mecze ostro!
0
Słuchajcie a coż to znaczy: piłkarze Barcy i Cadizu zeszli do szatni i nie wiadomo kiedy dokończą mecz? dlaczego przerwali mecz?
1
@Janiama Przy takim składzie wyjściowym to ciężko trafić dokładny wynik, no ale ja też pokusze się o wynik 1:2 dla nas
4
Ja wiem że rotacje są potrzebne ale czy aż do takiego stopnia? Z taki zespołami trzeba zgarniać pewne 3 punkty jeśli chcemy zdobyć mistrzostwo Hiszpanii. W drugiej połowie może być już za późno na zmiany...
7
Historie najdziwniejszych kontraktów piłkarskich:
Kontrakt piłkarski – na pierwszy rzut oka schemat umowy bardzo dobrze znany kibicom. Wszystkich interesuje zawsze jego długość i wysokość zarobków, które będzie zgarniał dany zawodnik. Czy zastanawialiście się kiedyś nad innymi zapisami dotyczącymi tych umów? Warto jest się temu przyjrzeć bliżej, ponieważ pomysłowość działaczy i zawodników w wielu przypadkach sięgała granic absurdu.
Żadnego ugryzienia więcej
Urugwajskiego snajpera Luisa Suareza zna właściwie każdy kibic piłki nożnej. Wszyscy wiedzą również doskonale, że napastnik nie słynął zawsze jedynie ze swoich znakomitych umiejętności boiskowych. Suarez do momentu transferu do Barcelony aż trzykrotnie dopuścił haniebnego zachowania, jakim było ugryzienie rywala. Najpierw uczynił to w barwach Ajaxu atakując zębami Otmana Bakkala z PSV. Kolejną ofiarą napastnika był Branislav Ivanović z Chelsea. Było to w czasach gry Suareza dla Liverpoolu. Hattricka Urugwajczyk skompletował w czasie MŚ 2014, kiedy zatopił zęby w Giorgio Chiellinim. Sytuacja miała miejsce w ostatnim meczu fazy grupowej pomiędzy Włochami i Urugwajem. Działacze Barcelony znając takie zapędy zawodnika zdecydowali się zabezpieczyć odpowiednim zapisem w umowie. W kontrakcie Suareza pojawił się punkt, mówiący o tym, że piłkarz nie ma prawa nigdy więcej ugryźć żadnego z rywali. Do tej pory snajper nie dopuścił ponownie podobnego czynu, wobec czego trzeba wnioskować, że podszedł do sprawy bardzo poważnie.
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
9
Feliz cumleaños panie Jordi!
10 września 1967 r. urodził się Jordi Roura, wychowanek FC Barcelony. W 1982 r. trafił do La Masii i już po 2 latach zaliczył pierwszy występ w FC Barcelona B. W 1988 r. Johan Cruijff umożliwił Katalońskiemu pomocnikowi debiut w pierwszej drużynie, lecz zaledwie rok później Roura doznał poważnej kontuzji kolana w meczu o Superpuchar Europy przeciwko AC Milan, co w praktyce skończyło jego karierę. W Blaugranie zanotował zaledwie 13 występów. Próbował jeszcze odbudować forme w Murcii, Figueres i Sant Andreu, lecz w każdej z tych drużyn wystąpił jedynie kilkunastokrotnie. Definitywnie zakończył karierę piłkarską w wieku 26 lat a następnie próbował swoich sił jako trener będąc między innymi asystentem Rexacha w lidze japońskiej. W 2009 r. znalazł się w sztabie Pepa Guardioli gdzie przez 3 lata analizował gre rywali. Po objęciu posady trenera przez Tito Vilanove został jego asystentem a wobec choroby nowotworowej Vilanovy przez kilka tygodni pełnił funkcje pierwszego trenera.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@Sensible
@Symson
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
10
Futbol totalny w ,,Kotle Czarownic”:
10 września 1975 roku niesiona dopingiem 85 tysięcy kibiców Polska rozbiła kosmiczną Holandię 4:1. Kazimierz Deyna zepchnął w cień giganta światowego futbolu Johana Cruyffa.
,,Było wielu niedowiarków, którzy nie dawali nam szans” – tak selekcjoner Kazimierz Górski podsumował jeden z najlepszych meczów reprezentacji Polski w historii. 14 miesięcy wcześniej Polacy i Holendrzy zachwycali świat podczas mundialu w Niemczech. Mecz o złoto dwóch najbardziej widowiskowo i nowocześnie grających drużyn mógłby być ozdobą turnieju. Do polsko-holenderskiego finału jednak nie doszło, bo wcześniej zespół Górskiego przegrał 0:1 z reprezentacją gospodarzy. Na Stadionie Śląskim, w meczu o punkty w eliminacjach mistrzostw Europy 1976, Polacy wyszli w składzie niewiele odbiegającym od tego, który sięgnął po srebrny medal niemieckiego mundialu. Zmiany dotknęły wyłącznie defensywy – dochodzącego do siebie po wypadku samochodowym Adama Musiała zastąpił Henryk Wawrowski, a zamiast zawieszonego za incydent alkoholowy Jerzego Gorgonia na środku obrony zagrał Mirosław Bulzacki. Nieco bardziej odmieniony zespół do Chorzowa przywieźli Holendrzy. Trener Georg Knobel do dyspozycji miał siedmiu piłkarzy z finałowego meczu MŚ 1974, w tym Johana Cruyffa, Ruuda Krola, Wima van Hanegema czy Johana Neeskensa. ,,Ich skład robił wrażenie. Co nazwisko, to gwiazda ale my wtedy też znaliśmy już swoją wartość i nie baliśmy się nikogo na świecie” – wspominał Jan Tomaszewski. Kibiców elektryzowała przede wszystkim obecność Cruyffa, bezsprzecznie najlepszego piłkarza świata pierwszej połowy lat 70., trzykrotnego zdobywcy Złotej Piłki. Gwiazdor Barcelony był kapitanem reprezentacji Holandii i to w dużej mierze od niego zależał skład, w jakim Pomarańczowi wybiegali na boisko. Szczególnie za panowania Knobela, którego holenderskie media lubiły nazywać "Yes, mister Cruyff". Ale w Chorzowie "Boski Johan" sobie nie pograł. Nie oddał ani jednego strzału, zaliczył tylko asystę przy bramce Rene van de Kerkhofa. ,,Nie pamiętam aby ktoś kiedyś grał przeciwko mnie tak, jak dziś Polacy. To było wręcz niewiarygodne. Nie mogłem się połapać do końca. Jakby wyczuwali, co zamierzam zrobić w każdym momencie” – cytował Cruyffa katowicki "Sport". Jego przeciętny mecz był w dużej mierze zasługą Bulzackiego, który dwa lata wcześniej krył Holendra podczas meczu towarzyskiego w Rotterdamie. ,,Wtedy wyszło to nieźle, dlatego znów dostałem takie zlecenie od trenera Górskiego. Trener wierzył, że sobie poradzę, a mówimy przecież o najlepszym piłkarzu świata. Także wewnętrznie czułem, że spełniłem swoje zadanie” – wspominał Bulzacki. W polskiej drużynie bohaterów było więcej. Grzegorz Lato, który już w 15. minucie otworzył wynik. Robert Gadocha, który tuż przed przerwą podwyższył na 2:0. Andrzej Szarmach, zdobywca dwóch kolejnych bramek, no i Deyna. ,,Przed meczem ludzie zastanawiali się kto jest lepszy, Cruyff czy Deyna. Dla mnie w tym meczu Deyna był najlepszy na boisku. To on kierował grą drużyny. A trzeba wiedzieć, że dla niego Stadion Śląski nie był dobry miejscem, bo grał przecież w nielubianej na Śląsku Legii Warszawa” – mówił Tomaszewski.
@Symson
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Sensible
@DaPidejpi
4
@NaFazieHitman Dokładnie. Precz z Moskalami raz na zawsze!
13
Panie i Panowie, Kochani i oddani kibice polskiego sportu, dzisiaj mija dokładnie 50! lat od olimpijskiego triumfu Polskiej reprezentacji w piłce nożnej. W finale turnieju XX Igrzysk w Monachium Biało-Czerwoni pokonali Węgrów 2:1. To bez wątpienia największe osiągnięcie w historii polskiego futbolu. Drogę po złoto polski zespół rozpoczął od zwycięstwa nad Kolumbią 5:1. Później pokonał Ghanę 4:0 i NRD 2:1. Na inaugurację drugiej rundy grupowej zremisował z Danią 1:1 i kluczowy był mecz ze Związkiem Radzieckim. Choć do przerwy rywale prowadzili 1:0, to po golach Kazimierza Deyny i Zygfryda Szołtysika biało-czerwoni wygrali 2:1. Awans do finału przypieczętowali gromiąc Marokańczyków 5:0. Finał na Stadionie Olimpijskim odbył się w niedzielę 10 września 1972 roku, w obecności 60 tysięcy widzów. Piłkarzom grę utrudniał padający deszcz. Tuż przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgrom Bela Varadi. Po dwóch minutach drugiej połowy był remis, a w 68. minucie Kazimierz Deyna zdobył drugiego gola w tym meczu i przechylił szalę zwycięstwa na stronę biało-czerwonych. Była to dopiero druga wygrana z Madziarami w 19. meczu w historii. Kapitanem polskiej jedenastki był wówczas Włodzimierz Lubański, ale pierwsze skrzypce grał Deyna, który z dorobkiem dziewięciu bramek został królem strzelców turnieju olimpijskiego. Polacy w finale zagrali w składzie: Hubert Kostka - Zbigniew Gut, Jerzy Gorgoń, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Anczok - Zygfryd Szołtysik, Jerzy Kraska, Kazimierz Deyna (77-Ryszard Szymczak), Zygmunt Maszczyk - Włodzimierz Lubański, Robert Gadocha. Trenerem reprezentacji był oczywiście nieodżałowany Kazimierz Górski, a jego asystentem Jacek Gmoch. Olimpijskie złoto stało się początkiem "złotej ery" polskiego futbolu. Bez sukcesu w Monachium, nie byłoby prawdopodobnie trzeciego miejsca w mistrzostwach świata dwa lata później, również na niemieckich stadionach. A decydujące spotkanie z Brazylią (1:0) polska jedenastka także rozegrała na szczęśliwym obiekcie w stolicy Bawarii. "Przegląd Sportowy" z 11 września 1972 roku zamieścił wrażenia uczestników olimpijskiego finału pod znamiennym tytułem "Jak długo na Wawelu...". W szatni polskiego zespołu - jak relacjonowała gazeta - "Stare chłopy płakały jak panienki...". Zawodnicy, trenerzy, działacze i dziennikarze śpiewali chórem hymn kibiców "Jak długo na Wawelu... i Zwycięży Orzeł Biały...". Lubański zaimprowizował własny tekst, który mówił o tym, że "zwyciężyła nasza kadra, bo się nauczyła grać", a potem krzyknął: "Chłopcy! Mazurek na stadionie! Przeżyć to i kończyć karierę...". Natomiast Robert Gadocha przypomniał mu: "A mówiłem ci przed meczem, że wygramy 2:1". Z kolei Deyna, w swoim stylu, powiedział: "Strzeliłem dwie, a mogłem strzelić trzecią". Chwilę później kapitan zarządził: "Chodźcie, nie dajcie czekać tym medalom".
@Symson
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Sensible
@patataj
1
@Comentateiro Ale ty tak na poważnie? Czy żartujesz? No bo chyba nikt w to nie uwierzy?
1
A tak przy okazji, naprzód ,,Czerwona Armio" i naprzód ,,Niebiescy" po zwycięstwo! A propos Niebieskich: przedwojenne genialne trio: Wilimowski, Wodarz i Peterek jest porównywane z niedawnym trio: Messi, Neymar i Suarez, i nie ma w tym przesady
4
@Pawel13sz Zgadza się, Luis Alberto Suarez Diaz, jedna z największych legendarnych ,,9"-tek w historii Dumy Katalonii!
9
@FCBparasiempre Wojenna zawierucha minęła. Ci, którzy ocaleli zaczęli wychodzić ze swych kryjówek, domów, bądź powracali z frontu, by budować nową rzeczywistość. W takich warunkach swoje drugie, lepsze życie otrzymał futbol, który przybierał na sile, będąc odskocznią dla zmęczonych ludzi. Dla piłkarzy zaczynała się era sowitych zarobków. Inne miejsce, inny czas. Podczas, gdy Europa powoli budziła się z wojennego snu, nietknięta pożogą Kolumbia rozpoczęła swoje piłkarskie pięć minut chwały. A wszystko zaczyna się niczym u Hitchcocka – solidnym trzęsieniem ziemi. W roku 1948 zamordowany został przywódca obozu liberalnego Jorge Eliécer Gaitán, co wznieciło trwająca kilka lat wojnę domową. Mniej więcej w tym samym czasie, miał miejsce spór pomiędzy Dimayor – organizacją pragnącą powołać zawodową ligę piłkarską , a Adefutbol – amatorskim futbolowym związkiem. Sprawa została zgłoszona do FIFA, a ona swoim subtelnym zwyczajem, postanowiła zawiesić członkostwo Kolumbii w swojej organizacji, co oznaczało, że ani reprezentacja, ani zespoły klubowe, nie mogły brać udział w oficjalnych rozgrywkach. Sytuację tą wykorzystał prawnik Alfonso Senior Quevedo, który dzięki wrodzonemu sprytowi, pozyskał do swojego klubu słynnego Alfredo di Stefano. Wszak brak obecności w FIFA, zwalnia również od obowiązku przestrzegania jej prawa. Dlatego też otworzyła się furtka, która umożliwiła pozyskiwanie zawodników bez konieczności opłat transferowych. Dzięki temu kluby stać było, żeby oferować swoim graczom bajeczne warunki finansowe. Z dnia na dzień Kolumbia stała się piłkarskim El Dorado. W niedługim czasie w barwach jednego zespołu – Deportivo Municipal, obok Alfredo di Stefano, grały gwiazdy pokroju Adolfo Pedernery, Nestora Raula Rossi czy Julio Cozzi, który był nazywany bramkarzem stulecia. Podpisywanie tak wielkich nazwisk nie byłoby zapewne możliwe, gdyby nie strajk przeciwko „niewolniczym” umowom piłkarzy w Argentynie. Kontrakty konstruowane były tam w taki sposób, że w razie jakiegokolwiek sporu, rację miał wyłącznie pracodawca. Wieść o gigantycznych płacach szybko rozeszła się po świecie, a do kraju znad Morza Karaibskiego, zaczęły przyjeżdżać prawdziwe piłkarskie diamenty. Do lokalnego rywala Deportvio – Santa Fe, przybył nawet ówczesny reprezentant Anglii, pomocnik Stoke City – Neil Franklin. Udało im się również pozyskać podopiecznego sir Matta Busbiego z Manchesteru United- Charliego Mittena. W tamtych czasach najlepsi piłkarze na Wyspach Brytyjskich mogli liczyć na maksymalną pensję w wysokości 12 funtów tygodniowo. Za sam podpis na kontrakcie, Mitten otrzymał podobno pięć tysięcy, a jego tygodniówka wynosiła 40 funtów. Liczby te idealnie ukazują powód tej szalonej migracji. Po kolumbijskich boiskach biegali gracze z tak odległych państw jak Węgry, Jugosławia czy Hiszpania. Oprócz wymienionych wcześniej nazwisk, kibice w kraju, który jeszcze zupełnie na tak dawno posiadał wyłącznie amatorskie rozgrywki, mogli oglądać m.in. supersnajpera Guylę Zsengelléra czy Schuberta Gambetta. Wiele argentyńskich klubów, z wielką La Máquiną na czele, chciały odzyskać utraconych graczy, więc interwencjom FIFA oraz CONMEBOL (południowoamerykańska konfederacja piłki nożnej) nie było końca. Dopiero w 1951 roku podpisano umowę, według której zawodnicy powrócą do swoich poprzednich pracodawców w roku 1954, a Kolumbia zostanie przywrócona w prawach pełnoprawnego członka międzynarodowej federacji piłkarskiej. Rozgrywki całkowicie zdominowała drużyna Los Millonarios, bo tak zaczęto nazywać ekipę Deportivo Municipal (nazwa ta stała się oficjalną). Sięgnęli oni po mistrzostwo ligi cztery razy w przeciągu pięciu lat. Jedynie raz ich hegemonię przerwali prowadzeni przez fenomenalnego Julio Ávilę- Deportes Caldas. Po rozpadzie Dimayor, wielu emigrantów opuściło Kolumbię, by wrócić do grania za dużo niższe pieniądze. A gwiazdy, które brylowały w El Dorado, zaczęły podbijać Europę. Wtedy też do Realu Madryt dołączył Alfredo Di Stefano, a do Barcelony trafił jego kolega z zespołu Ramón Alberto Villaverde. Charlie Mitten natomiast długo nie nacieszył się grą w Manchesterze United, ponieważ po powrocie został szybko sprzedany do Fulham. Co ciekawe jednak podczas swojego pobytu w Santa Fe, odrzucił ofertę zespołu „Królewskich” z Madrytu. Czas chwały szybko minął i do kolumbijskiego futbolu wróciła szara, nudna rzeczywistość. Jednak po dziś dzień, kibice w kraju nad Oceanem Spokojnym, chwalą się, że swego czasu mieli najsilniejszą ligę świata.
10
Piłkarskie El Dorado(dla chętnych w odpowiedzi na mój komentarz):
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
1
@BartqRKO No to lipa ponieważ pakiet Eleven na kablówce kosztuje 15 zł a pakiet wszystkich Canalów + kosztuje 50 zł! a i tak musze wybrać podstawowy pakiet żeby dokupić któryś z tych dwóch. Dla mnie Canal + za drogi niestety...