- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1611 Culés
Gorące dyskusje
BorzyKrzys
34
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
25 odpowiedzi
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
46 odpowiedzi
FcPortoFan1999
6
Czy będę nosił głośnik na procesji...świetne pytanie ale Ja nigdy nie nosiłem głośnika.
25 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1611 Culés
12
Uprzedzam, że wpis jest bardzo długi i momentami niezbyt przyjemny.
Cykl miłośnika książek (70)
Jesus Hernandez – Nazistowskie bestie. Kaci z SS.
Nazistowskie bestie to portrety postaci, które zapisały się w historii z uwagi na swoje wyjątkowe – nawet w ramach tak zbrodniczej organizacji jak SS – okrucieństwo. Cztery postacie. Amon Göth, komendant obozu w Płaszowie. Ilse Koch, żona komendanta obozu w Buchenwaldzie, której przypisuje się posiadanie abażurów do lamp z ludzkiej skóry. Oskar Dirlewanger, odpowiedzialny za masowe rzezie w stolicy i nie tylko. Josef Mengele, unikający przez lata sprawiedliwości „Anioł Śmierci” z Auschwitz. Na temat tych zbrodniarzy napisano wiele, jednak Jesus Hernandez przytacza nie tylko nieznane fakty z ich przeszłości, ale wykazuje, że wszyscy oni, pochodzący z przeciętnych niemieckich rodzin, mogli przemienić się w bezlitosne bestie dzięki sprzyjającym okolicznościom, jakie stworzył hitlerowski nazizm. Dał im władzę nad życiem bezbronnych ludzi i pozwolił, żeby każdy z nich obudził w sobie potwora.
Jesus Hernandez w swojej książce opisuje cztery brutalne bestie: Amona Götha – „Kata z Płaszowa”, Ilse Koch – „Sukę z Buchenwaldu”, Oskara Dirlewangera – „Kata Warszawy” i Josefa Mengele – „Anioła Śmierci”. Przydomki mówią same za siebie. Mrożą krew w żyłach, budzą strach. Czwórka psychopatów i sadystów, którym zadawanie bólu i śmierci sprawiało ogromną przyjemność. Pierwszy z nich został skazany na karę śmierci przez Najwyższy Trybunał Sprawiedliwości w Krakowie w 1946 roku. Koch została skazana na dożywocie, powiesiła się w celi w 1967 roku. Dirlewanger zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w czerwcu 1945 roku. Ostatni zbrodniarz, „Anioł Śmierci” uniknął kary, zmarł w 1979 roku w Brazylii doznając udaru mózgu.
Przydomek nadany Göthowi moim zdaniem nie oddaje jego zachowania. Kiedy przybył do Krakowa, mówiło się o nim „Krwiożerczy pies z Lublina”. On nie był sadystą. To zdecydowanie zbyt łagodne słowo na to co wyprawiał. To była bestia, która nie wiedziała co to litość, był Panem życia i śmierci, ziemskim bogiem, który decydował o życiu ludzi. Tacy ludzie nie są nawet zwierzętami. To czyste i demoniczne zło, które swoje najbardziej perwersyjne fantazje i skłonności sadystyczne realizował dzięki otrzymanym możliwościom, bo w normalnych okolicznościach prawdopodobnie wielu z nich nie popełniałoby takich czynów, co nie jest oczywiście ŻADNYM usprawiedliwieniem, a jeszcze większym przerażeniem dla czytelnika.
W rozdziale o Ilse Koch jest też zwrócenie uwagi na jej męża Karla Otto Kocha i „Kata z Buchenwaldu” Martina Sommera. Tak i tutaj jego przezwisko wydaje się być komplementem patrząc na to co wyczyniał, jakich tortur się dopuszczał, o których może lepiej nie będę pisał. „Suka z Buchenwaldu” zyskała takie przezwisko ze względu na jej makabryczny związek z ludzkimi skórami. Kazała sobie robić różne przedmioty ze skór więźniów, na których były tatuaże. Prowokowała więźniów zbyt wyzywającymi ubiorami, znęcała się nad nimi, a podczas procesu w wyrafinowany sposób starała się bronić. Jak wspomniałem wcześniej Ilse Koch została skazana na dożywocie, ale dopiero w 1951 roku. Wcześniej została skazana na taką samą odsiadkę, ale nastąpiły masowe rewizje procesów i zmniejszono jej karę do 4 lat więzienia. Następnie została przekazana przed sąd niemiecki.
Kolejny psychopata Oskar Dirlewanger i jego „Sonderkommando Dirlewanger”. Ta jednostka była tak zdziczała, że szokowała nawet dowództwo SS, a to wiele mówi o ich wyczynach. Początkowo jednostka była utworzona z więźniów skazanych za kłusownictwo, ale potem dołączali do niej kryminaliści skazani za najgorsze przestępstwa jak morderstwa i gwałty. Ludzie z tej jednostki po wojnie tak naprawdę nigdy nie zostali osądzeni za swoje zbrodnie. Banda Dirlewangera brała udział między innymi w tłumieniu Powstania Warszawskiego. Nie trzeba wspominać co wyprawiali. Brali udział w Rzezi Woli mordując i gwałcąc na potęgę. Nie nazwałbym tego zezwierzęceniem. Na to nie ma odpowiedniego określenia. Została również opisana Brygada Kamińskiego, która w bestialstwie i sadyzmie dorównywała bandzie Dirlewangera. Na te dwie grupy były liczne skargi niemieckich żołnierzy, którzy widząc co wyprawiają byli przerażeni. Pozwolę sobie na pewien cytat. „Oddziały dowodzone przez Kamińskiego i Dirlewangera rywalizowały ze sobą pod względem sadyzmu. Najwyraźniej wygrał Białorusin, gdyż wejście do jego sztabu było ozdobione dwoma piramidami z odciętych głów. Dirlewanger nie pozostawał jednak w tyle, gdyż kolekcjonował dłonie”. Zeznania Mathiasa Schlenka, belgijskiego żołnierza służącego jako saper w Wehrmachcie i przydzielonego na jakiś czas do Dirlewangera jest tak porażające i bestialskie, że nie da się tego wyobrazić i przyjąć. Czytając o takich ludziach jest mi wstyd za gatunek ludzki. Jest duże prawdopodobieństwo, że Dirlewanger zginął skatowany przez polskich strażników w obozie. Pojawiały się też pogłoski, że był przypiekany czy torturowany. Pojawiły się plotki, że jednak przeżył wojnę, nawet po ekshumacji, która ich nie rozwiała. Mam jednak ogromną nadzieję, że to jednak był on i jakakolwiek by ta śmierć nie była, mam szczerą nadzieję, że któraś z tych podanych jest prawdziwa. Nikt nie powinien wątpić czy na nią zasłużył, bo zasłużył na coś dużo gorszego.
Wielka szkoda, że autor poświęcił tak mało czasu okresowi Mengele w Auschwitz, a skupił się raczej na jego życiu powojennym. Sama historia „Anioła Śmierci” jest szokująca i nieprawdopodobne, że ten człowiek nie został złapany, kiedy w niektórych sytuacjach powinno się to wydarzyć. Miał ogromne szczęście. Jest kilka historii, które wydają się nieprawdopodobne i dają możliwość do spekulacji. Mengele jest postacią, której niektóre okresy życiowe są bardzo niepełne i zostawiają wiele znaków zapytania. Nie będę ich tutaj przytaczał, warto dowiedzieć się o nich z tej książki. Faktem jest jednak, że „Anioł Śmierci” nie odpowiedział przed sądem za swoje zbrodnie, a ofiary w 1985 roku w Jerozolimie postanowiły go sądzić zaocznie. Jego przerażające pseudomedyczne eksperymenty na ludziach budzą grozę, a jego ofiary do końca swoich dni z pewnością nie mogły o tym zapomnieć.
Epilog Pana Hernandeza jest moim zdaniem bardzo trafny, wiele wyjaśnia, a przynajmniej stara się to zrobić. Problem jest jednak bardziej złożony. Przerażające jest stwierdzenie autora. Poza Dirlewangerem wszyscy zachowywali się całkiem normalnie przed ich zbrodniczą „karierą”. Od razu wyjaśnia, że ciężko mówić o tym, że ktoś taki jak Mengele czy Göth nie wykazywali zaburzeń psychicznych. Jednak zauważa też, że takie skłonności mogą istnieć u wielu ludzi uważanych za normalne, a jedyna różnica polega na tym, że oni mieli stworzoną do tego możliwość. Przytoczę jeszcze jeden cytat austriackiej byłej więźniarki, która pracowała jako lekarka w Auschwitz: „Nie znam niemal żadnego członka SS, który nie zapewniałby, że uratował komuś życie. Było wśród nich bardzo niewielu sadystów. Nie więcej niż pięć procent było w sensie klinicznym patologicznymi przestępcami. Pozostali byli całkowicie normalni i potrafili rozróżnić między dobrem, a złem. Wszyscy oni wiedzieli co się dzieje”. Aż strach pomyśleć, że niektórzy ludzie staliby się psychopatami, gdyby tylko mieli do tego możliwość.
Książka jest bardzo mocna. Nie jest to łatwa pozycja, ale bardzo ważna, dla osób interesujących się tym tematem obowiązkowa. Autor przytoczył wiele faktów, o których nie wiedziałem. Temat Holokaustu jest dla mnie bardzo ważny i dalej będę starał się pogłębiać wiedzę na ten temat.
Niestety było sporo literówek. Żałuję, że autor nie pokusił się o wzbogacenie książki fotografiami. Odbiór byłby jeszcze mocniejszy. Mimo to świadomość, że to nie fikcja, tylko prawdziwe wydarzenia przeraża.
Ocena: 8/10. Jednak zaznaczam, że w takich dziełach ocena nie ma żadnego znaczenia. Po prostu dla osób interesujących się tematem III Rzeszy i Holokaustu warto czytać jak najwięcej.
Oznaczeni: @shinthps, @Kajtek77, @SuperPatsonFCB, @WoJjTas, @JimMorrisonFCB, @VamosB, @_wiktoria_, @gregory9609, @AV0CAD0, @SHIBA.
1
@student97r Wydawałoby się, że czyny popełniane przez podwładnych Dirlewangera, mogą pochodzić z inspiracji kogoś mało inteligentnego, znieczulonego na ludzką krzywdę. A mamy do czynienia z osobą, posiadającą tytuł doktorski. Ogółem cała jego banda gwałcicieli i pedofilów, była mało przydatna na linii frontu. Zazwyczaj pijani, szukający tylko okazji do rabunków i gwałtów. Ba, nawet Wehrmacht się nimi brzydził.
1
@Kajtek77 Zgadza się. Miał doktorat z politologii. Jego banda była przydatna w walce z partyzantami, tam się sprawdzali "najlepiej". Co do Wehrmachtu, to prawda. Przykład tego młodego belgijskiego żołnierza nie jest jedyny. Podobno jeden z generałów zażądał wyrzucenia ich z Warszawy i postawieniem dowódców przed sądem wojennym, bo inaczej sam złoży dymisję. Jest też podany przykład, że krewny Evy Braun naciskał na Hitlera, zresztą nie tylko on, bo panowało oburzenie z tego powodu. Tak jak wspomniałem, również niektórzy w SS chcieli się ich pozbywać ze swoich terenów. Chyba niedawno nawet pisałeś o jego postaci w ciekawostkach.
1
@student97r Tak, pisałem o niewyjaśnionych okolicznościach jego śmierci. No cóż, w przypadku takiego gada, nie byłoby chyba osoby o zdrowych zmysłach, która starałaby się go jakoś tłumaczyć, bronić. I taki ktoś dowodził wiecznie naćpaną i pijaną bandą degeneratów, którzy potrafili walczyć jedynie z bezbronnymi.