- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1226 Culés
Gorące dyskusje
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
56 odpowiedzi
Marcelinho99
3
Nico Paz nie chce przechodzić do Realu, bo myśli mądrze i wie, że w tym kolesiostwie skończy... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
gumaz
1
Jak macie do wyboru to zimno czy komary ?
21 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1226 Culés
11
Genialny Wilimowski dał popis:
2 kwietnia w drugiej kolejce ligowej sezonu 1939 polskiej ligi drużyna Ruchu Chorzów wybrała się do Warszawy na mecz z Warszawianką. Debiut ligowy węgierskiego trenera Petera Szabo wypadł bardzo okazale. Zwycięstwo 5:0(!) zmazało częściowo plamę meczu w Krakowie(porażka 1:2 z Garbarnią). ,,Przegląd Sportowy” w swoim stylu pisał: ,,Ślązacy mieli pierwszą połowe wyjątkowo słabą. Ruch miał jeszcze sporo luk”. Mimo iż gazeta ta lubowała się w krytyce hajduckiej a może już chorzowskiej jedenastki, to jednak wielokrotnie przebijała inną prase sportową w relacjach z meczów. Również i tym razem jej opis stanowił rzetelne źródło informacji. Oczywiście nadal było to narzekanie dziennikarza, który krytykował że na trybunach pojawiło się za dużo publiczności, że było ciasno i że Warszawa nie ma porządnego boiska do rozgrywania meczów ligowych. Tygodnik ,,Raz, Dwa, Trzy” napisał że w meczu tych dwóch drużyn nie było żadnej niespodzianki a Warszawianka stała pod znakiem walącego się ogrodzenia, wszystko się w niej waliło. Nieprzygotowana do zawodów wytrzymała tempo tylko do przerwy, pozostawiając później Wilimowskiemu wolną ręke a ściślej mówiąc wolną noge w strzelaniu goli według uznania. Kiedy w siatce bramkarza Warszawianki Kondrackiego zatrzepotał piąty gol, na trybunach rozpoczął się festiwal uszczypliwości wobec piłkarzy ze stolicy. Gole, które strzelał Wilimowski padły w 25, 52, 70 oraz 71 minucie meczu. Piątego dołożył Słota w 88 minucie. Szczególnie o dwóch strzałach genialnego snajpera warto wspomnieć. ,,Pierwszego gola ,,Ezi” zdobywa swoim najbardziej typowym sposobem, piłka niby ,,strzepnięta” od niechcenia idzie jakimś fałszem do bramki. Trzeciego gola Wilimowski strzelił mając na karku dwóch graczy, idzie w lewo a strzał kieruje wprost w przeciwny róg. Po meczu publiczność rozentuzjazmowana wpada na boisko by porwać Wilimowskiego, liczni wojacy pochodzenia śląskiego uprzedzają warszawiaków i sami wynoszą swego pierona do szatni”- tak opisywał ,,Przegląd Sportowy”. Kończąc wątek tego meczu, Teodor Peterek nie strzelił w nim rzutu karnego a dziennikarz ,,Przeglądu Sportowego” ochrzcił go ,,Longinusem”, nawiązując do postaci Longinusa Podbipięty, bohatera ,,Ogniem i mieczem”, którego wygląd był podobny do Peterka. Mecz w Warszawie był debiutem ligowym Ruchu z dzielnicy Chorzów Batory. Pozostał jeszcze debiut na boisku w Chorzowie a le o tym wspomnę 9 kwietnia.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@NeroTFP1
@Ogorinho1974