- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1287 Culés
Gorące dyskusje
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
64 odpowiedzi
Roobo
13
Ludzie narzekający na ciepło którzy siedzą sobie w domu albo pracują sobie w biurze są... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
July_6_BcN
14
Całkiem przyjemna dziś pogoda, nie pozdrawiam tych, którzy marudzą :D
16 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1287 Culés
8
Nawet ślepcy widzieli gre Jose Aguasa:
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360
10
@FCBparasiempre
21 marca 1962 r., Estadio da Luz; Benfica-Tottenham.
Niełatwo używać piłkarzy z wysokości 3 zestawu stadionu. Mimo to Jose Aguasa nie da się pomylić z nikim innym. To prawdziwy elegant na boisku. Można powiedzieć że przewodząc linii ataku ustawia kolegów samym spojrzeniem. „Pan Aguas"- tak nazywają go w Lizbonie: kreator futbolu, wokół którego kręci się gra Benfiki. Tego wieczoru, w półfinale Pucharu Europy Antonio Lobo Antunes znowu zwraca uwagę na elegancję swojego idola i myśli o tym że chciałby móc kiedyś pisać tak, jak Jose Aguas gra w piłkę. Jeden z przyjaciół, który towarzyszy mu tego wieczoru: - Z tej perspektywy piłkarze są czystą geometrią, mówi mu, że mecz nie będzie łatwy. Tottenham zdobył w zeszłym roku mistrzostwo i Puchar Anglii poza tym niedawno sprowadzili Jimmy’ego Gravesa. - Będzie ciężko, Antonio, mówię ci że będzie ciężko i mają jeszcze takiego napastnika jak Bobby Smith. Właśnie wtedy on popada w ten tak typowo portugalski fatalizm widząc porażkę nawet w zwycięstwie. Powtórzenie osiągnięcia z zeszłego roku będzie wielkim wyzwaniem myśli. Lecz wkrótce po rozpoczęciu meczu, w piątej minucie Simoes daje Orłem prowadzenie. Antonio macha szalikiem i chorągiewką, stopiony z 70 tysiącami kibiców, który zapełnili de Luz. Ma 19 lat a od dziecka jest socio Benfiki. Niektórzy z jego przyjaciół mówią że to klub ludzi biednych ale dla niego(pan Aguas). Benfica reprezentuje wiele z tego, do czego aspiruje jego literatura. Odwaga Angelo, siła Coluny, niebywały talent tego chłopaka Eusebio, który nie przestaje zadziwiać w swoim pierwszym sezonie. Dopiero co przybył z Mozambiku a już jest najlepszym strzelcem drużyny. „Czarna pantera", tak go nazywają i widzi że w ataku faktycznie porusza się jak dzikie zwierzę w dalekich koloniach. No i oczywiście jest też Ze Aguas, Pan Aguas ze swoim spokojem i równowagą. Młody Antonio marzy o kolejnych niedzielach chwały powtarzając skład, którego nauczył się na pamięć: (Costa Pereira, Mario Joao, Germano, Angelo, Cavem, Cruz, Jose Augusto, Eusebio, Aguas, Coluna i Simoes) i tęskni już za teraźniejszością, za tą drużyną marzeń, która zapewnia mu szczęście. Dzisiejszy mecz, jak upiera się jego przyjaciel wcale nie jest łatwy. Tottenham umie szybko wyjść z kontratakiem, jego skrzydłowi dają się we znaki portugalskim bocznym obrońcom wykorzystując puste przestrzenie, jakie zostawia ustawienie 4:2:4, nakreślone przez Bele Guttmana. Mecz toczy się od jednej bramki do drugiej ale rozgrywany jest w sposób inteligentny, myśli Antonio. Futbol to musi być entuzjazm, kreatywność, nienaganna skuteczność(pana Aguasa) piłkarzy, którzy przyjmują środek pola. Coluna, Caven, Jose Augusto. Druga bramka dla Benfiki pada przez przypadek. Ten gol jakby ze szkolnego podwórka: piłka się odbija i odbije aż Jose Augusto umieszcza ją w bramce przeciwnika. Z najwyższych trybów ledwie widać, nikt nie wie, jak to wyglądało. Nieważne. Antonio ściska przyjaciela, podskakuje i zauważa latający bukłak na wino. Nie upłynęło nawet 20 minut pierwszej połowy a jest już 2:0. Antonio jest przekonany że ten skład przywiezie do Lizbony drugi Puchar Europy. To najlepsza drużyna na kontynencie ale jego przyjaciel: - Jeśli awansujemy to w finale trafimy na Real Madryt. Zawsze taki portugalski, zawsze tarzający w tej „saudade”, która wybacza przeszłość ale przede wszystkim teraźniejszość i przyszłość. Puskas, di Stefano, Santa Maria. Młody Antonio zwraca na niego coraz mniejszą uwagę. Ma świadomość że Tottenham to wielka drużyna, że to najtrudniejszy mecz w tym sezonie, wie jednak że wynik 2:0 uda się utrzymać a może i podwyższyć. W przerwie zjada kulki z dorsza, które przygotowała dla niego matka. Jego przyjaciel też je i milczy. Antoni obserwuje publiczność wokół siebie. Wszyscy sprawiają wrażenie starszych; nie mają więcej niż 30 lat ale w tych swoich beretach, czapkach, z ogorzałymi twarzami wydają się starzy.
Przybyli z Almady, Restelo, Mourarii, Chelas(- Benfica to drużyna biednych ludzi mówiono mu w szkole, - To moja dzielnica i moja drużyna odpowiadał) aż w pewnym momencie, kilka rzędów wyżej Antonio zauważa wspartego na lasce niewidomego mężczyzną, który wbija wzrok w boisko. Nie może wyjść z podziwu dlatego człowieka, stareńkiego, spokojnego, który w swojej ciemności usłyszał gola Simoesa, odbicie Jose Augusto, wyważoną elegancję Jose Aguasa(pana Aguasa) i myśli o tym że literatura też jest czymś takim- otwieraniem sobie drogi w ciemności, jak ktoś, kto po omacku musi narysować gole Benfiki. Kończy swoje kulki i dopija piwo, obserwując oczami ślepca zapełnione trybuny da los. Wyobraża sobie majestatycznego orła i odtwarza inne gole, których nigdy nie oglądał i znowu widzi kwietniki z daliami ze swojego osiedla i słyszy wrzawe publiczności, jaka towarzyszy powrotowi piłkarzy na murawę, dziś jest jeden z tych dni, kiedy na tym stadionie, któremu pozostaje wierny od 10 roku życia, oddycha się futbolem. Mecz zostaje wznowiony, Benfica nadal ma nad nim kontrolę ale kontrataki Tottenhamu stają się coraz groźniejsze aż po jednym z nich i akcji Jimmy’ego Gravesa gola strzela Boby Smith. - Mówiłem ci, ale defetyzm nie trwa długo ponieważ zaledwie 10 minut później Jose Augusto potężnym uderzeniem głową ustala wynik na 3:1. Antonio wie że mecz rewanżowy na „White Hart Lane” będzie jeszcze trudniejszy ale jest przekonany że Benfica awansuje do finału i pokona w nim Real Madryt, tak jak w zeszłym roku pokonała FC Barcelonę. Lubi dać się ponieść euforii. Gdy tylko sędzia odgwizduje koniec publiczność wbiega na murawę a on obserwuje jak Jose Aguas(pan Aguas) a nie na sekundę nie traci zimnej krwi. Jego elegancję widać także pośród fanatyków, którzy otaczają go i nagabują. Z wysokości 3 pierścienia „Da Luz” ślepiec i Antonio Lobo Antunes obserwują go z takim samym szacunkiem w spojrzeniu...
David Garcia Cames.