La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1435 Culés

6

8

@FCBparasiempre
25 listopada 1945 r. Arsenal – Dinamo Moskwa

Bomby zrzuconych przez Luftwaffe wciąż rozbrzmiewają w zaułkach Londynu. Całe miasto przyszywa dreszcz. Istotnie, wraz z końcem wojny zabliźniała się pewna rana ale wiele innych wciąż się ją trzyma i będzie się ją trzeć jeszcze długo. Zazwyczaj proszę Catherine żeby zarezerwowała czas dla pana Orwella późnym popołudniem, kiedy nie ma już więcej pacjentów to przyjęcie. Jako że jesteśmy zawaleni pracą (wszyscy mówią o zabitych ale nikt nie wspomina o rannych a jest ich dwa razy więcej), czasem biedak leży na nosze aż do późna w nocy ale nigdy się nie skarżył. Lubię rozmawiać z panem Orwellem. To wykształcony i szlachetny człowiek. Przeciwieństwie do większości chorych, wciąż myśli trzeźwo, jak gdyby ta katastrofa, zamiast spowodować atrofię mózgu, wyostrzyła go codziennie jest tak samo. Najpierw sprawdzę czy rano na szyi wciąż jest w dobrym stanie. Wiele lat temu, podczas hiszpańskiej wojny domowej kula przeszyła mu gardło ale jego głos zaczyna się poprawiać, co szczególnie go cieszy. Później przepisuje mu kilka leków Żeby zwalczyć kaszel i zmęczenie. W miarę jak mijają kolejne tygodnie a objawy nie ustępują różnica staje się coraz poważniejszym zagrożeniem ale dopóki nie opuści go dobry nastrój coś mi mówi że zdołamy stawić jej czoło. Nie łatwo jeść co zniszczyć hart ducha pana Orwella. Dzisiaj, po przyjściu do szpitala był bardziej euforyczny niż zazwyczaj. Po rutynowym badaniu zaproponował mi papierosa i chciał mi coś wyznać. Przygotowywał artykuł, o którym miało się zrobić głośno. Artykuł niewygodny, jak mnie zapewnił, który prawdopodobnie nie jednego zdenerwuje. W związku z tournee, jakie Dinamo Moskwa odbyło ostatnio po naszym kraju, grając z wieloma uznanymi drużynami, chciał napisać o futbolu ale nie po to żeby go wychwalać, jak czyni większość. Wprost przeciwnie. Powiedział że według niego futbol ma niewiele wspólnego z czystą grą i że " propaguje nienawiść, zazdrość, chełpliwość, pogardę dla wszelkich zasad oraz sadystyczną przyjemność z bycia świadkiem przemocy". Jestem kibicem Arsenalu i trochę zaskoczyło mnie to druzgocące stwierdzenie mojego pacjenta ale słuchałem jego słów z zainteresowaniem, ponieważ wiedziałem że niezwykły mówić, jeśli nie ma do powiedzenia nic ciekawego. To prawda że pobytowi sowietów w naszym kraju towarzyszyły kontrowersje, odkąd wylądowali na „Croydon”. Niektórzy spekulowali że wśród piłkarzy i sztabu drużyny znajdowali się również tajniacy z NKWD, przysłani przez samego Stalina. Ja wolałem myśleć że te mecze są dobrą wiadomością dla ludzi, którzy po tym wszystkim, co przeżyli w ostatnich latach zasługują na trochę rozrywki ale pan Orwell mnie poprawił: według niego te spotkania nie były zwykłymi sportowymi widowiskami, ponieważ szybko spowiło je silne uczucie wrogości żeby rozstrzygnąć, który z dwóch Narodów jest lepszy na boisku. " stało się jasne że jeśli ta wizyta miała wpłynąć jakoś na relacje brytyjsko-sowieckie, to tylko je pogorszyła", stwierdził, gasząc papierosa w popielniczce i natychmiast wyjmując paczki kolejnego. Powiedziałem że Dinamo też nie wydało mi się szczególnie sympatyczne ale w końcu rywal przyjeżdża na stadion nie po to żeby zapraszać go na filiżankę herbaty i ciastka. Mój zięć był na ich meczu z Arsenalem na White Heart Lane(Highbury wciąż jest wykorzystywany przez obronę przeciwlotniczą w celu obrony cywilów przed atakami powietrznymi) i to był prawdziwy wstyd. Pan Orwell poprosił mnie o więcej szczegółów. Panowała tak gęsta mgła że ledwie dało się dojrzeć co działo się na boisku. Nawet piłkarze się nie rozpoznawali. Kiedy jednak nasz trener George Allison zaproponował żeby przerwać mecz, sowieci nawet nie chcieli o tym słyszeć. Dla nich to było jak kolejny dzień na Syberii. Dacie państwo wiare że(jak pisano w relacjach) w przerwie chłodzili się, pijąc wódkę? Wygrali z nami różnicą jednego gola 4:3. Nie chcieli się do tego przyznać, powiedział mój zięć ale wykorzystując zerową widoczność przez prawie pół godziny grali w 12.

Pan Orwell słuchał opisu zdarzeń w milczeniu. Na jego twarzy Malowała się pewna satysfakcja, jak gdyby to wszystko tylko potwierdzało że miał rację. Nadmieniłem że Arsenałem, który został pokonany przez Dinamo w najmniejszym stopniu nie przypominał Arsenalu, który wszyscy znamy, ponieważ najwyraźniej większość jego gwiazd nie wróciła jeszcze z Armii a żeby ich zastąpić, trzeba było wziąć chłopaków z Cardiff, Queens Park Rangers, Fulham czy Blackpool. Zięć powiedział że ZSRR może sprzedawać fortel swojej drużyny jako historyczny wyczyn ale że dla angielskich kibiców to porażka nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Na jednakowych zasadach i bez złamania przepisów jeszcze się okaże, czy ktoś będzie w stanie pokonać nas na placu gry. Kiedy skończyłem opowiadać, pan Orwell zmienił pozycję na krześle i spokojnym głosem zapytał czy nie uważam że opinię mojego zięcia warunkuje to że jest Anglikiem. „Zawsze się dziwię kiedy słyszę ludzi mówiących że sport zacieśnia więzi między narodami - ciągnął. - Na boisku w twojej wiosce, gdzie wybierasz swoich kolegów i nie pojawia się żadne poczucie patriotyzmu, można grać tylko dla rozrywki ale kiedy chodzi o prestiż, kiedy czujesz że ty i o wiele ważniejsze drużyna, do której przynależysz, okryje się hańbą w wypadku przegranej, budzą się najdziksze instynkty walki". Później skrzyżował ręce na piersi i z dumny uśmiechem na twarzy zapytał jakie tak naprawdę dostrzegam różnice między meczem piłkarskim a samą wojną. To pytanie mnie zaskoczyło. Jako że znajdowaliśmy się w szpitalu moja odpowiedź była oczywista: „Nie ma strzałów. To mało?". Szczerze powiedziawszy, moja replika trochę go zdziwiła. Teraz z niecierpliwością czekam na jego artykuł w gazecie żeby sprawdzić jak z tego wybrnął.

0

@FCBparasiempre Czy ty nie masz co robić w życiu czy jesteś botem? :D

2

@unic O co ci chodzi użytkowniku unic?

0

@FCBparasiempre o nic :D

2

@unic a czemu ci przeszkadza coś co mi osobiście daje mnóstwo przyjemności, zabawy i wiedzy. Czytanie, zwłaszcza o piłce, nauka historii o postaciach. Ktoś to robi za darmoche, choć kilka redakcji by pewnie zapłaciło. To ty jesteś maruda i burzyciel dobrej zabawy.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: