Wilk
Dołączył/a: lipiec 2013
4 obserwujących
0 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
@Vito9 Odważna teoria :). W moim odczuciu, wczoraj (I nie tylko) barcelońska obrona funkcjonowała w paniczny amoku potykając się o własne cienie. Każda piłka w odległości 25-30 metrów od bramki Szczęsnego śmierdziała bramką, często prokurowaną akcją samych obrońców.
2
„...PSG przez pierwszą połowę sezonu wyglądało dość nijako...”.
Przede wszystkim, w futbolu nie otrzymuje się not za wrażenie artystyczne. Dobitnie doświadczyła tego Barcelona wielokroć, a najświeższym przykładem jest dwumecz z Interem. Poza tym, PSG, a w zasadzie Enrique wykazał się mądrością. PSG z jesieni i PSG grające obecnie, to dwie różne drużyny, ale właśnie cały w tym ambaras, aby wiosną być w piku możliwości. Do wiosennych batalii zespół ma być przygotowany na tip top, ponieważ wtedy przychodzą najtrudniejsze starcia i roztrzygnięcia decydujące o tytułach. PSG obecnie, to zespół łączący efektywność, efektowność i inteligencję. Z przyjemnością się na nich patrzy.
A czego bym sobie życzył w sprawie barcelońskiej? Przede wszystkim mam nadzieję, że projekt budowy drużyny będzie kontynuowany. Że obędzie się bez gwałtownych, panicznych i gwałtownych ruchów. Co mam na myśli? Pozostanie Hansiego Flicka. Odpadliśmy, OK., ale drużyna jest młoda, Flick ma na nią pomysł. Należy się doszukiwać pozytywów i spojrzeć ilu chłopaków wyciąga z La Masii do pierwszego zespołu.
Odkrywczy nie będę, ale zakałą tej drużyny jest gra w obronie. Przez cały sezon. To się musiało w pewnym momencie źle skończyć, i skończyło. Jakby w ramach jednej drużyny funkcjonowały dwa osobne twory. Odpowiadający za grę do przodu jest już całkiem sprawnym i siejącym spustoszenie mechanizmem, natomiast twór odpowiadający za obronę, to mechanizm eklektyczny, działający na zasadzie przypadku i ogromu szczęścia. Inter nie porywał się na wysublimowane granie. Czasami jednym długim, lub paroma, w szybki sposób dostawali się pod barcelońską bramkę. Każda długa piłka mknąca w stronę pola karnego Barcelony to był koszmar i tortury dla jej obrony. Barcelońscy obrońcy kopali się po głowach, dawali się przepychać, każde wrzucenie piłki w pole karne rodziło niebezpieczeństwo prokurowane często przez nich samych. To przybierało niekiedy komiczne wręcz formy.
Więc tak, to jest miejsce/formacja która wymaga uwagi i poprawy. W tym momencie Barcelona nie posiada formacji defensywnej, która pozwoli jej myśleć o trofeach. Granie na spalone nie wystarczy.
Poza tym, może istnieje, ale ja z poziomu trybun tego nie dostrzegam, brakuje mi w tej drużynie lidera, kogoś z charyzmą, kto dzieli i rządzi w szatni.
9
Szymon Marciniak, jak to robi najczęściej, sędziował bardzo dobrze. Puszczał grę, nie przerywał jej niepotrzebnie, pozwalał na dużo, ale jednocześnie baczył by gra się nie zaostrzała. Nie szastał kartkami, panował nad zawodnikami i wydarzeniami na boisku.
Barcelona nie przegrała przez sędziego Marciniaka, czy dlatego że na granicy polsko - japońskiej zmutowane muchy olbrzymy walczą z ludźmi na miecze samurajskie, ale dlatego że BARCELONA BYŁA W TEJ RYWALIZACJI SŁABSZYM ZESPOŁEM. Mimo iż Inter nie prowadził wyrafinowanej gry, Barcelona strzeliła mniej bramek niż Inter, a na tym polega sens tej gry, strzelić więcej bramek niż przeciwnik.
0
Pamiętam wszystkie z wymienionych meczów. Ten z Kolejorzem również, oraz Łukasika na kolanach po niestrzelonym karnym. Czarować jednak nie zamierzam, wówczas całym sercem kibicowałem Lechowi :). Dla wyjaśnienia, nazywam się Connor MacLeod, nie żaden dziadek.
3
@BKSChemik Lepszy, gorszy to pojęcie względne, ale w tym przypadku to bardzo radykalna i zdaje się dość nieprzejednana opinia. Ja bym ją chyba jeszcze raz przemyślał. Myślę podobnie jak @kandzix2115, może nie miałeś/miałaś szansy obejrzenia wystarczającej liczby meczów z jego udziałem, kiedy długi czas był u szczytu kariery będąc jednym z dyrygentów tak Barcelony, jak i reprezentacji.
0
To ile on ich ma, tychże żyć, się ma rozumieć oczywiście? Fundamentalne wydaje się być w tym miejscu pytanie, ile ich już oddał?
0
@challenger Guardiola nie jest moim guru, ani też nie uważam go za wielkiego myśliciela. Natomiast co do wygłoszonej przez niego teorii, z którą przypuszczam grom trenerów bądź managerów - jak się teraz profesja tytułuje - się zgadza, tak właśnie myślę. Uważam, że drużynę buduje się od obrony; nie ma sukcesów bez dobrej obrony
0
@4Fabregas4 Masz świadomość, że jesteś bardzo wybiórczy w ocenie, naciągasz rzeczywistość? Z tego co się orientuję, moderator strony nie dopuszcza by pojawiły się tutaj wyzwiska personalne, ani określenia ogólnie przekraczające normy i uznawane za obraźliwe. W Twoim wypadku również, zatem nie możesz mówić o wyzwiskach. Wspomniałeś natomiast o „...z tym stekiem bzdur...”, co jest odrobinę powiedziałbym nietaktowne, co najmniej. Prawda w tym wypadku, to kwestia mocno dyskusyjna. Powoływanie się na nią jest mocno na wyrost. Zaprezentowałeś swój punkt widzenia, ale nie prawdę.
Na koniec powtórzę, nie łudź się. Z pełną świadomością mówię - nikt z komentujących nie przeczytał Twojego komentarza. Każdy kto mówi inaczej kłamie. Kilka osób co najwyżej go przeskanowało.
2
Po pierwsze primo, drużynę buduje się od obrony, to zdaje się niejaki Pep Guardiola, obecny trener City powiedział.
Po drugie primo, redaktor nie ustaje w wysiłku, i gdybym tak był odrobinę złośliwy powiedziałbym, że oślim uporze, by pisać z polotem i dezynwolturą. I jedno, i drugie wychodzi co najwyżej przeciętnie i bywa dość trudne w strawieniu. Może gdyby forma była prostsza, bez barokowych wykwitów, a artykuły mniej aspirujące do czegoś więcej niż są, byłoby muczos strawniej?
0
@4Fabregas4 Rozumiem, że masz wiele do powiedzenia, ale mam również wrażenie, iż uprawiasz sztukę dla sztuki. Przyznam się bez owijania w bawełnę, nie przeczytałem tego co napisałeś. Wierzę, że zawarłeś w swoim komentarzu wiele interesujących wątków, podobnie wiele ozdobników oraz treści zbytecznych. Ciąć, ciąć, ciąć to usłyszysz w pierwszym odruchu od wydawcy gdy przyjdziesz do niego z nowym tekstem. Moja rada, unikaj tekstów dłuższych niż 2000 znaków; internet tego nie lubi. Tym bardziej, że jest to nie artykuł, a komentarz do niego.
1
@Krystian1588 No, to nie tak wiele nas dzieli :) . Ja zaczynałem ciut wcześniej, w erze Romario, Stoichkova i z Cruyffem na ławce. Ciekawe, bo na dobre opowiedziałem się po finale LM w 94. Taki chichot losu :).
3
@Krystian1588 Kubale może nie, ale Rivaldo, Kluiverta, Figo i Pepa w akcji na żywca oglądałem, i to niejeden raz :) .
0
@Elvisek No chłopie, klękajcie narody. Twoja wypowiedź przepełniona jest zrozumieniem, tolerancją, wyrozumiałością i miłością bliźniego. Typowy nie polaczek.
0
Internet płonie - Real na kolanach.
0
@Kreegen Ciekawe, że całe to zamieszanie odnosicie wyłącznie do czarnoskórych zawodników. A przecież w ostatnim finale wystąpili Laporte, Le Normand, czyli piłkarze urodzeni we francuskiej części Baskonii. Jeżeli chodzi o reprezentację Polski, był przecież Roger Guereiro. W meczu otwarcia Euro 2012 na plac boju wybiegli - Sebastian Boenisch, Damien Perquins, Eugen Polański, Ludovik Obraniak.
3
Mój hiszpański jest dość ubogi i nie wsłuchiwałem się dokładnie w tekst przyśpiewki. Bazuję jedynie na powyższym artykule. Istota rozbija się, jak często w takich przypadkach, o kontekst wypowiedzi. Jest on wybitnie wartościujący. Jak przypuszczam żaden z francuskich graczy nie odżegnuje się od swoich korzeni, Mbappe często wspomina o swoich kameruńskich. Chodzi o to, w jaki sposób zostało to przytoczone.
Rasizm nie uwidacznia się tylko w tym, że nie biegasz za kimś z kijem do bejsbola.
Dajmy na to, piłkarz o znanym nazwisku nie wykorzystuje rzutu karnego, i nie tylko pod nosem, ale na całe gardło krzyczy Ku...a! Jest to forma ekspresji. Może nieco kłująca kogoś w ucho, bo pewnie lepiej byłoby gdyby powiedział - motyla noga, ależ zmarnowałem dogodną sytuację. Łachmyta ze mnie! Ale generalnie jest to akceptowane i dość powszechne.
Lecz gdyby ten sam piłkarz użył tego samego wyrazu „ku...a” w stosunku do jakiejkolwiek kobiety, ten sam wyraz miałby już inny wydźwięk. Mniej więcej taka jest różnica.
Co ciekawe, gdyby poszperać w metrykach argentyńskich reprezentantów, przeanalizować ich drzewa genealogiczne, okazałoby się w niejednym zapewne przypadku, iż dziadek tego i tamtego dziarsko angażował się w działalność struktur NSDAP, a dzisiaj hiszpańsko brzmiące nazwiska powstały tak naprawdę w latach czterdziestych lub pięćdziesiątych.
1
"... Na dzień dzisiejszy jest on piłkarzem Barçy i rozpoczyna przygotowania pod okiem Hansiego Flicka..." - Panie Grzegorzu, myślę że to zdanie wymaga niewielkiej korekty.
0
@jondeca „...gdyby teraz już załamał swoją karierę to i tak zostanie pewnie przez lata najlepszym złotym dzieckiem...” - o którym za tydzień słuch zaginie, pozostając w pamięci nielicznych, którzy bedą go wspominali - a pamiętasz, był taki młodziak, nieźle wywijał, ale szybko się skończył.
„... Podaj mi chłopaka w tym wieku lub rok starszego który był liderem reprezentacji i swojego klubu...” - Według tej teorii młody wiek predysponuje do odniesienia sukcesu. Chyba nie do końca dopracowana teoria, bo ktoś mógłby powiedzieć szybko zaczął, szybko skończy w odmętach niepamięci.
Czy jest liderem? Dotychczas rozegrał zaledwie kilka dobrych spotkań. Jak powiedziałem, walka ze smokiem dopiero się dla niego zaczyna. Dla mnie liderem tej reprezentacji jest Nacho, drugi natomiast siedział na trybunach. Widzisz, to również kwestia dyskusyjna, nie zaś wzorzec z Sevres.
Ale żeby było jasne, nie życzę mu źle, bo w interesie nas, kibiców Barcelony jest to by dobrze się rozwijał. Ostrożność jedynie zalecam przed hura optymizmem i przedwczesnym budowaniem pomników.
0
Media szybko powołują nowych bohaterów, obalają starych. To co wczoraj, dzisiaj jest już nudne. Niewątpliwie, chłopak ma swój czas na tych mistrzostwach, a wczoraj zagrał - zarówno za styl, efekt i wrażenie artystyczne - na łączną notę sędziowską 10+.
Ale poczekajmy, bo dopiero teraz zaczyna się dla niego walka ze smokiem. Piłkarski świat przeżył już narodziny niejednego „złotego dziecka” i niejedno z nich zdołał stłamsić.
0
Złoty laur tytana pióra, intelektu i nie tylko ze zdrowym rozsądkiem połączony - należy się temu, kto tytuł tego artykułu wymóżdżył. Klękajcie narody. Trzeba się wielce natrudzić, aby takiego paszkwila wymyślić.
4
Target i najlepszy kibic dla klubu? 40/50 letni ojciec, który idzie z wczesnonastoletnim synem na mecz raz na kwartał. Posiadam dwie koszulki; pierwsza z 1996 roku - przywieźli mi ją rodzice. Druga z 2001 - w mojej głowie ta ważniejsza, pierwszy mecz na Camp Nou (nie pierwszy Barcy). Wytarta i sprana, ale nie oddam za żadne skarby. Od tej pory nie kupiłem żadnej innej.
0
Zacznie, nie zacznie, średnio ważne. Ale za co, bądź za kogo przebierze się nasz selekcjoner? To jest pytanie? Ostatnia stylówka - rosyjski turysta na wczasach w Dubaju była perfekcyjna. Czekamy co zaprezentuje tym razem i jaką ogładą towarzyską się wykaże. Wynik meczu jest bez znaczenia.
1
Historia polskiej piłki to zwycięskie remisy i honorowe porażki.
2
Chciałbym aby ten zespół, klub posiadał odrobinę zadry. Nie chę już słuchać o legendarnym barcelońskim DNA. Można powiedzieć, co zresztą już napisałem w jednym z komentarzy - Real posiada tytuły i puchary, Barcelona ma DNA. Farsa.
Tak, jest to jakiś powiew świeżości, trener spoza barcelońskiego układu. Ale w wyrażanych nadziejach wszystkich którzy pragną sukcesów Barcelony, wybrzmiewa albo właśnie nie wybrzmiewa, iż wreszcie uda nam się trafić na drugiego Guardiole. Bo bardziej wymowne od tego co się mówi jest to czego się nie mówi. I oczekujemy po cichu jak jezusa z Nazaretu tego drugiego Guardioli uważając, że tylko taka postać może cokolwiek zaradzić.
Chciałbym aby klub jako taki zmienił swoją mentalność. Wiecznie zapłakany i pokrzywdzony, bojący się niemal własnego cienia. Jaki przekaz za tym idzie i w jaki sposób zespół ma zwyciężać gdy taka mentalność dominuje w klubie. Po ostatniej wygranej w Paryżu niemal wysłano notę z przeprosinami do francuskiej stolicy. W ciągu ostatnich ośmiu lat uzbierało się kompromitujących porażek aż nadto. Każda kolejna bardziej wstydliwa od poprzedniej. Zbyt dużo jak na klub mieniący się jednym z największych. Niemal każda edycja rozgrywek pucharowych okupiona jest takową porażką.
Chciałbym aby klub, a za nim drużyna byli nieco butni, zadufani, pewni siebie, niekiedy buńczuczni. Nie wchodzili do środka otwierając drzwi. Ja chcę by oni je wyważali! Obecnie jest to zbiór chłopców, którzy chcą pograć w piłkę. Są nieźli, ale jak tylko natrafiają na opór kapitulują, bo brak im charakteru, ikry, zadry.
Nie czekajmy na drugiego Pepa, odetnijmy się od tego przeklętego DNA. Przestańmy się użalać nad sobą, że sędziowie, że koklusz i kury się nie chcą nieść. Zmienić należy nastawienie (czyt. mentalność), od samego szpica władzy klubowej, po ostatniego na liście płac. To ma być mentalność zwycięzców, wojowników, a nie wiecznie skrzywdzonych. Mentalność małych.
0
Real ma trofea, Real ma puchary, Real ma transfery z nazwiskami których nie trzeba szukać w Wikipedii. Ale to betka, Barcelona ma DNA, i to się tak naprawdę liczy. Tego zazdrości jej cały piłkarski świat.
1
Barcelona rok w rok, od kilku lat, przekracza i tak już niemiłosiernie naciągnięte przez siebie granice żenady wizerunkowej. Naparza się sama z sobą. Ale jej władzom należy się szacunek za podziwu godną konsekwencję. Co sezon sądzę, że nie dadzą rady przebić klapy jaką serwują w danej chwili, a tu bach, w kolejnym sezonie ponownie wyciągają jak królika z kapelusza.
8
Pierwszy, główny i najbardziej ze wszystkich powodów to mentalność. Od lat, w tym roku mija 30 kibicowania Barcelonie, słucham i trudno znieść więcej o barcelońskim DNA. Mam w nosie to barcelońskie DNA, bo ono jest guzik warte! Ja chcę, pragnę i nie mogę się doczekać mentalności zwycięzców, gladiatorów, co to w brzydkim, pięknym stylu, ale wyjdą na boisko, nie spuszczą wzroku, spojrzenie będą mieli dumne i nieustraszone, a na końcu podniosą ręce w geście zwycięstwa przekonani że innej możliwości nie było.
Tak, zazdroszczę tego Realowi, że nigdy, jakkolwiek by byli kiepscy nie okazują słabości. Są butni, pyszni i wierzą że wygrana należy do nich. I ja chcę takiej mentalności!
Owszem, raz, dwa, od czasu do czasu zdarzy się Barcelonie ustrzelić jakieś trofeum. Ale w tym klubie dominuje kompleks biednego kuzyna z prowincji. Oczekuję buty, pychy! A w zamian słucham bredni o barcelońskim DNA, które wygląda jak dziurawe buty Franka Dolasa.
Wygrała Barcelona z PSG mecz w Paryżu i wszyscy zdawali się być tym faktem wystraszeni. Aby tylko przetrwać rewanż. Rzeczywiście retoryka godna wielkiego klubu.
Słyszałem kiedyś historię, nie wiem czy prawdziwa, i być może nieco ją przeinaczę. Mecz MU z Tottenhamem. Do przerwy 1:0 dla totków. W szatni MU piłkarze czekają na Fergusona, który spóźnia się co mu się nie zdarza. W końcu przychodzi, ale nie kwapi się zbytnio by mówić za wiele. Wówczas ktoś z graczy rzuca - ale szefie co mamy grać? Ferguson patrzy na niego z nutą zdziwienia - dajcie spokój, przecież to totki. Ostatecznie MU odniósł zwycięstwo.
Barcelona tworzy taką legendę wiecznie przegranego w Europie.
Jeżeli nie będzie w tym klubie charyzmy, jaj, stali, buty, zadziory, będziemy wiecznymi totkami.
To jest przyczyna porażki - nijakość i mentalność przegranego.
0
@kejdzi Wrrrr..., ale z Ciebie nerwus.
Ale ja już wiem, że doniesienia są nieprawdziwe, oczywiście w 90%, ponieważ w niesamowitej dobroci swego charakteru zechciałeś mnie o tym powiadomić.
0
@kejdzi Nie, nie miałem o tym bladego pojęcia. Dziękuję, że mnie uświadomiłeś. Musisz być bardzo biegły w sprawach działania i wpływu mediów. Fascynujące z jak niewiarygodną precyzją zdołałeś ustalić owe 90%. A może jednak 87%, nie 90? Ale rozumiem, że to wynik poparty żmudnymi badaniami i obliczeniami.
8
Wstyd mi za Barcelonę i za to co wyczynia. Szafuje wielkimi słowami, wzniosłymi ideami, a jej działania w kwestii kontraktów niektórych zawodników można porównać do zachowania podłego plantatora bawełny, pozbawionego ludzkich uczuć, sprzed powiedzmy 300 lat.