La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 875 Culés

25

Wszystkie dyskusje z ostatnich kwestionujące zasadność noszenia maseczek potwierdzają tylko istnienie najbardziej powszechnej choroby cywilizacyjnej XXI wieku. Zwie się ona masowym kwestionowaniem autorytetów w danej dziedzinie, często połączona z analfabetyzmem naukowym [definicja była podana w którejś z części analizy teorii płaskoziemców na kanale SciFuna -

(polecam całość jeśli ktoś jeszcze nie widział)]. Zastanówcie się sami ile potraficie ogarnąć swoim umysłem i pomyślcie sobie, że 99% populacji ma dokładnie tak samo. Oznacza to, że przeciętny Kowalski nie będzie ekspertem od mechaniki samochodowej, wirusologii i fizyki kwantowej jednocześnie. Ludzie najczęściej poświęcają się jednej dziedzinie/zagadnieniu (zwłaszcza naukowcy) i często w toku całego swojego życia nie są w stanie pojąć wszystkiego związanego z ich specjalizacją. Posiadają jednak wiedzę nieporównywalnie większą względem ogółu społeczeństwa, toteż ich zdanie powinno mieć nadrzędne znaczenie. Dlaczego zatem tyle osób woli iść własną, ciemną ścieżką z napisem "Włącz Myślenie"? Myślę, że jest to zagadnienie z potencjałem na szeroko zakrojone badania socjologiczne, jednak osobiście popieram teorię, że część ludzi woli iść na skróty zamiast postarać się zrozumieć dane zjawisko/zagadnienie. Wydaje mi się, że jest to kwestia słabej edukacji i o ile wiele lat temu nie generowało to zbyt wielu problemów poprzez brak dostępności masowych mediów, tak teraz (oczywiście głównie dzięki internetowi) tacy ludzie stali się łatwym łupem dla pseudonaukowców i wszelkiej maści spiskowców. Niestety jest to plaga którą bardzo ciężko powstrzymać, ponieważ ciężko wychodzi się z baniek informacyjnych, zwłaszcza gdy odebrało się wątpliwej jakości edukację. Można to śmiało porównać do działania sekty - ludzie, którzy wsiąkają to przez kilka lat rzadko wychodzą mentalnie z takiej sytuacji. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie którzy teoretycznie powinni być uważani za autorytety, czyli rządzący, często kompletnie nie wywiązują się ze swojej roli. Obecna władza w Polsce jest dla mnie uosobieniem tego zjawiska, wystarczy przypomnieć sobie obchody rocznicy Smoleńskiej w tym roku, czy wizyty wiadomego polityka na cmentarzu w szczycie pandemii. Już abstrahując od tego czy to było "wykonywanie obowiązków", jak przedstawiały to niektóre media, minimum ludzkiej przyzwoitości i poczucia odpowiedzialności (zwłaszcza na tak eksponowanym stanowisku) po prostu trzeba mieć. Nie będę już wspominał słów premiera Morawieckiego o "wirusie w odwrocie" (za które w mojej opinii powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej) czy sytuacji gdy politycy paradują przed kamerami bez masek/z odsłoniętym nosem, o wybrykach byłego ministra zdrowia nie wspominając. Mając takie "autorytety" w codziennym przekazie medialnym nie ma się co dziwić ludziom, że kwestionują te zalecenia/obostrzenia, nawet jeśli gdzieś tam przewinie się wypowiedź lekarza/wirusologa. Nic natomiast nie usprawiedliwia ślepego dyskredytowania opinii naukowców/specjalistów w danej dziedzinie, w tym wypadku wirusologów/medyków. Myślę, że sam fakt, że taka osoba spędziła przynajmniej kilka lat na studiowaniu tej dziedziny nauki sprawia, że wie ona nieporównywalnie więcej niż przytłaczająca większość społeczeństwa. I tak, męczy mnie noszenie maseczki (głównie na zewnątrz), jednak nie kwestionuję tego, ponieważ mój umysł wie, iż są ludzie, którzy wiedzą o tym więcej ode mnie, plus mogę empirycznie sprawdzić, że maseczka coś jednak daje zwyczajnie na nią kichając.

Słowem podsumowania, słuchajcie autorytetów w danej dziedzinie bo najczęściej są to ludzie, którzy poświęcili na studiowanie danego zagadnienia zdecydowanie więcej czasu niż 99% reszty społeczeństwa. Wybierajcie środki przekazu, które są w jakimkolwiek stopniu wiarygodne. Może to być nawet YouTube (sam korzystam), oczywiście poza kanałami z pseudonauką, które są nastawione tylko na zdobywanie waszej atencji w celu karmienia was dobrze przyswajalną papką informacyjną. Ze swojej strony mogę polecić wcześniej wspomnianego SciFuna, Uwaga! Naukowy Bełkot oraz Nauka. To Lubię.

9

@Bartoso Czy możemy się słuchać profesorów i doktorów kwestionujących obecne podejście Państwa Polskiego do walki z epidemią wirusa Sars-Cov-2 czy nie?

konto usunięte

4

@Bartoso Podsumowałeś wielu użytkowników tej strony. Najlepsze są właśnie teksty typu "włącz myślenie", "korporacje na tym zyskują", albo "chęć kontroli społeczeństwa". Żadne z nich nie mają najmniejszego sensu nawet stosując zwykłą analizę logiczną tzw. brzytwę ockhama. Wystarczy zadawać pytania "jakie korporacje" , "jakiego typu zyski" itd. i teoria rozpada się jak domek z kart. Bardzo często nie potrzeba nawet faktycznych dowodów przeczących, bo dana osoba gubi się w swojej "argumentacji".

konto usunięte

2

@michal26 Możemy słuchać jeśli ich słowa zostały opublikowane np. w "peer-reviewed" artykułach. Wtedy prawdopodobieństwo ich prawdziwości jest praktycznie stuprocentowe

konto usunięte

5

@Bartoso brawo i w punkt jakby to napisał @Chakalaka

6

@michal26 Na pewno są dla mnie większym autorytetem niż rządzący. Ktoś z PiS kiedyś nawet stwierdził, że "nie zatrudniamy ekspertów, bo jak zatrudnialiśmy ekspertów to nie chcieli oni realizować naszego programu" -https://bezprawnik.pl/mierni-ale-wierni/, także to dobitnie tłumaczy ich podejście w kwestii merotoryki ich ugrupowania. Problem pojawia się wtedy kiedy gremium ekspertów ma podzielone zdania w tej kwestii. Specyfika środowiska akademickiego polega jednak na tym, że "ilu ekspertów, tyle opinii" jak to się mówi. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że większość masowych mediów (Fakt, Super Express) wybierają sobie takich "ekspertów", żeby swoimi wypowiedziami nabijali im zyski. Ten problem jest w mojej opinii dużo bardziej złożony i też często nie dziwie się, że ludzie po prostu się poddają ze względu na natłok informacji, które czasem się wykluczają. Ja mimo wszystko jeszcze walczę.

5

@Bartoso
Za dlugie, ci do ktorych jest to skierowane pewnie i tak nie przeczytaja. A jak juz przeczytaja, to niekoniecznie zrozumieja.

konto usunięte

3

@Bartoso Specyfika środowiska akademickiego polega na tym, że ich słowa powinny być brane w 100% na poważnie pod uwagę tylko wtedy, gdy zostały opublikowane w szanowanych czasopismach (przykład "Cell") które stosują "peer-review". Jeśli doktor udzieli wywiadu nikt nie weryfikuje jego słów i może powiedzieć różne rzeczy.

2

@viscajasiek Dlatego trzeba rozróżniać ekspertów od "ekspertów". Wiem, że to nie jest łatwe a media są w stanie manipulować opinią publiczną w sposób banalnie prosty zapraszając ludzi, którzy popieraja ich punkt widzenia. W mojej opinii jest to wręcz globalny problem, gdyż media (zwłaszcza tradycyjne) stały się w zasadzie "zakładnikami" swoich odbiorców. Co do specyfiki środowiska akademickiego, to wydaje mi się, że ktoś kto studiował dajmy na to medycynę i tak z góry ma większe rozeznanie w temacie niż przeciętny obywatel. Jednak w sprawach tak poważnych jak pandemia powinny wypowiadać się osoby z tytułem co najmniej doktorskim, nie wiem czy koniecznie musi mieć na koncie publikacje w renomowanych czasopismach, żeby mógł być brany za wiarygodnego, ponieważ wydaje mi się, że bardzo trudno jest dostąpić takiego zaszczytu.

konto usunięte

1

@Bartoso Chodzi mi o to, że nie powinno analizować się tylko ekspertów, ale przede wszystkim ich słowa. Taki wywiad w onecie jest mało warty, nawet gdy udzielał go Einstein, jeśli to co mówi nie zostało wcześniej zweryfikowane przez środowisko akademickie. Oczywiście nadal może zawierać wartościową treść, jednak należy ją traktować z przymrużeniem oka.

0

@viscajasiek Specyfika środowiska akademickiego polega też na tym, że często na próżno szukać jednoznacznych odpowiedzi na skomplikowane pytania w konkretnych pracach naukowych. Im bardziej sprecyzowany problem, tym większa szansa na dowiedzenie się czegoś interesującego (zwłaszcza jeśli chodzi o medycynę, tak mi się przynajmniej wydaję). Dlatego między innymi recenzowane artykuły laikowi niewiele powiedzą, jeśli nie zostaną przedstawione w formie jakiegoś clickbaitowego artykułu, który naciąga tezy autora i wyciąga zbyt daleko idące wnioski z czegoś, co dla zainteresowanych jest co najwyżej ciekawym odkryciem, pewną cegiełką dołożoną do metodycznie tworzonej teorii.

A poza tym pamiętajmy że naukowcy to też ludzie, którzy mają swoje poglądy, sympatie i opinie. Nie każda wypowiedź osoby z tytułem jest wartościowa tylko dlatego, że jej autor ma habilitację. Im dalej od strefy swojej specjalizacji się wypowiadasz, tym mniejsze znaczenie ma twoje wykształcenie, co do zasady.
Dlatego moim zdaniem jedyna sensowna postawa jaką należy przyjąć, to kierowanie się konsensusem gremiów naukowych.

0

@viscajasiek W takim wypadku to pełna zgoda. Niestety media ocenia się poprzez całokształt ich twórczości a takie portale jak Onet, Interia czy wspomniany Fakt to już niestety pospolity ściek, którego niestety ludzie oczekują, bo gdyby było inaczej to musieliby zmienić swoją strategię/podejście do odbiorcy/poziom publikowanych treści.

konto usunięte

0

@NGTRX To prawda, powienienem doprecyzować, że chodzi mi bardziej o nauki ścisłe czy historyczne, które są w stanie dowieść jednoznacznie np. skuteczności maseczek jeśli przeprowadzą odpowiednie badania, czy np. tego że dane wydarzenie historyczne faktycznie się odbyło. W przypadku spraw światopoglądowych opinie mają oczywiście o wiele większe znaczenie. Właśnie o to mi chodzi, że portale typu onet powinny częściej tłumaczyć język (czy formę) naukowową na bardziej zrozumiałą. Wtedy takie artykuły są wartościowe. Na youtubie można łatwo znaleźć kanały, które to robią takie jak SciFun, czy mój ulubiony kurzgesagt.

0

@Bartoso Specjalizację są obecnie tak wąskie, a poziom wiedzy ekspertów tak wysoki, że wkrótce szczytem specjalizacji będzie wiedzieć wszystko o niczym ;)

0

@viscajasiek no, akurat w przypadku wirusów to mogą być korporacje Farmaceutyczne.
To jest przemysł warty biliony dolarów ;)

0

@Bartoso otóż to. Dlatego ja staram się słuchać obu stron. To zawsze jest jakiś tam gwarant, że jesteśmy w stanie, po analizie, dojść do logicznych wniosków i wyciągnąć jakąś "prawdę" ;)

Generalnie temat koronawirusa to temat bardzo złożony, wielowektorowy

konto usunięte

0

@michal26 Wielkie korporacje farmaceutyczne są tak wszechmocne, że są w stanie przekonać rządzących do zamykania każdej innej gałęzi gospodarki, które są niczym bo ich potężne wpływy są tak duże. Oczywiście

0

@viscajasiek zakładasz, że politykom zależy na losach swoich Państw xD
Ja politykom nie wierzę.
Sprzedadzą wszystko. Nawet własną matkę.
Co to przekupić najważniejszych w Państwie?...
Przecież na kryzysach zarabiają najbogatsi. Gospodarka tak czy siak się odbuduje, a kasa w kieszeni pozostanje

konto usunięte

0

@michal26 Widzę, że czytanie ze zrozumieniem nie jest najlepsze. Chcesz wmówić, że korporacje z innych gałęzi gospodarki nic nie znaczą i nie mają żadnych wpływów, a jedynie koncerny farmaceutyczne (i ewentualnie kilka innych nielicznych gałęzi, które zyskują na kryzysie) są najmocniejsze?

0

@viscajasiek
Branża IT zyskuje
Branża Farmaceutyczna - zyskuje
Branże Petrochemiczna - w dłuższej perspektywie zyskuje (mniej osób komunikacją - więcej autami)
Jeśli dojdzie do konfliktu - zyska branża militarna
Dodatkowo bardzo na tym wszystkim zyskały Chiny.

Nie twierdzę, że za wszystkim stoją "Iluminaty" etc., bo tak nie jest.
Naiwnym trzeba jednak być, by nie dopuszczać do siebie myśli, że rządzą magnaci, dla których władza i pieniądz znaczy wszystko. Kto ma pieniądz, ten ma władzę.
Jaka jest prawda, tego nie wiem.
Wypuszczenie takiego wirusa, to kwestia zapewne kilku, kilkudzieciesciu milionów. Wystarczy potem przekupić tych najbardziej wpływowych i machina idzie sama :)
Jeśli w gre wchodzą biliony, a raczej dziesiątki bilionów dolarów, to na łapówki nawet 500 miliardów przeznaczyć, to jest nic ;)

Ociera się o teorie spiskową i tak jest
Lubię dywagacje i równie dobrze może to być stek bzdur. Nie odrzucam jednak takiego scenariusza, bo ma jakiś tam (niezerowy) stopień prawdopodobieństwa.
Tutaj, w przeciwieństwie do chemitrails, czy płaskiej ziemi, masz wymierne korzyści.

konto usunięte

0

@michal26 Nic nie wskazuje na to, że wirus jest sztucznie stworzony. Gdyby tak było wybuchł by międzynarodowy skandal. Stworzenie sztucznego wirusa jest o wiele trudniejsze niż wydanie 500 miliardów na łapówki. Wymaga to kontroli wszystkich dosłownie instytucji badawczych i jest praktycznie niemożliwe jeśli chce się uniknąć wykrycia. A poza tym firm, które zyskują na pandemii jest bardzo mało w porównaniu z liczbą tych które tracą. Wspomniana przez ciebie branża petrochemiczna traci (więcej ludzi pracuje w domu więc nie jeżdżą samochodem wbrew temu co napisałeś). Cena za baryłkę spadła, może nie dramatycznie ale jednak. W dłuższej perspektywie trudno powiedzieć co się wydarzy, bo są także inne czynniki wpływające na cenę ropy. Branża IT zyskuje i S&P mają się dobrze głównie dzięki interwencji państwowej, ale przy obecnej niestabilności rynkowej takie zyski mogą nie potrwać długo jeżeli ogół społeczeństwa nie będzie miał pieniędzy. Już teraz się mówi o tym, że duża część spółek S&P jest przeceniona. Jeżeli miałby to być spisek CEO największych spółek są bardzo krótkowzroczni w co nie chce mi się wierzyć.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: