- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1575 Culés
Gorące dyskusje
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
56 odpowiedzi
Marcelinho99
4
Nico Paz nie chce przechodzić do Realu, bo myśli mądrze i wie, że w tym kolesiostwie skończy... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
tomaczo
1
@Bykunn a mnie bawi jak dzieci sie wypowiadaja na powazne tematy xd
76 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1575 Culés
9
Kataloński filozof separatystyczny:
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
13
@FCBparasiempre
Jeden z trenerów FC Barcelony jest nie tylko wzorem do naśladowania dla świata piłki nożnej a nawet dla świata biznesu, ale także ikoną katalońskiego nacjonalizmu, który fantazjuje na temat rozpadu narodu hiszpańskiego. „Pep Guardiola jest filozofem” – oświadczył szwedzki napastnik Zlatan Ibrahimović przed swoim pełnym jadu odejściem z FC Barcelony, opisując swoją skomplikowaną relację z trenerem Blaugrany. Pomimo pejoratywnego tonu wypowiedzi(„filozof” jako synonim osoby o dziwacznych i pokrętnych poglądach), nie powinniśmy zapominać że Gustavo Bueno stwierdził na I Forum Félixa Martialaya że wszyscy jesteśmy filozofami, więc termin „filozof” należy traktować jedynie jako opis: Pep Guardiola jest filozofem o bardzo konkretnej filozofii (nikt nie jest filozofem w oderwaniu od kontekstu), którą musimy rozwikłać. 4 grudnia 2010 roku FC Barcelona grała w Pampelunie z Club Atlético Osasuna. Pomimo ostrzeżeń zalecających wcześniejszy wyjazd, trener Barçy nalegał, aby drużyna wyjechała w dniu meczu, co było trudne, ponieważ z powodu strajku kontrolerów ruchu lotniczego nie mogli polecieć samolotem, co zmusiło ich do połączenia podróży pociągiem i autobusem. W rezultacie jego drużyna dotarła na stadion z trzyminutowym opóźnieniem(20:00) i mecz mógł się rozpocząć dopiero 45 minut później. Zgodnie z regulaminem Królewskiego Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej, mecz, który FC Barcelona wygrała 3:0 bez większych problemów, mógł zostać zakwestionowany, ponieważ dopuszczalne jest jedynie półgodzinne opóźnienie rozpoczęcia meczu. Jednak ich przeciwnicy nie uznali tego za stosowne. Pomimo zwycięstwa, które potwierdziło, że FC Barcelona to kwintesencja hiszpańskiej drużyny, najlepsza drużyna na świecie ostatnich lat i ta, która gra najwspanialszą piłkę nożną, konferencja prasowa po meczu była istnym festiwalem narzekań Guardioli, z których niektóre wydawały się nie na czasie i odnosiły się do podróży na mecz. „Pochodzimy z małego kraju o nazwie Katalonia, który jest wysoko w hierarchii i mamy bardzo niewielki wpływ” – stwierdził trener Barcelony w komentarzu, o którym poinformowała agencja prasowa EFE. Chociaż sam Guardiola próbował się wycofać 7 grudnia 2010 roku, stwierdzając, że „nie zamierzałem, aby miało to wydźwięk polityczny”, ci, którzy śledzili intelektualną ścieżkę ikony Barcelony, wiedzą, że takie oświadczenia rzeczywiście miały intencje polityczne. Były one wyraźną narracją o byciu ofiarą, typową dla ideologii(katalońskiego separatyzmu), która uważa Katalonię za uciskaną przez rzekomo madryckocentryczny centralizm, sprawowany nad „peryferyjnymi” regionami hiszpańskiego narodu. Nie należy zapominać, że w zeszłym sezonie, na konferencji prasowej po meczu Ligi Mistrzów rozegranym w Kijowie na Ukrainie między Dynamem Kijów a FC Barceloną 10 grudnia 2009 roku, który zakończył się remisem 1:1, Guardiola stwierdził: „Jesteśmy krajem z własnym językiem”, po tym, jak ukraiński dziennikarz zapytał go o używanie przez trenera Barcelony języka katalońskiego na konferencjach prasowych. To stwierdzenie wyraża całą filozofię, niczym innym jak tą, którą głosił Johann Theophilus Fichte w swoich „Przemówieniach do narodu niemieckiego”(1807): że Niemcy, posiadające własną kulturę i język, mimo że nie utworzyły jeszcze państwa narodowego, powinny koniecznie nim się stać. Zgodnie z maksymą Fichtego, Katalonia, mimo że jest krajem „nie mającym dużego wpływu”, ponieważ „jest wysoko”, ma już własny język i kulturę, odmienne od hiszpańskich, i dlatego powinna stać się państwem niezależnym od Hiszpanii. Co ciekawe, ukraińscy dziennikarze, którzy przeżyli secesję swojego kraju od byłego Związku Radzieckiego, pochwalili „dowcip” Guardioli, ponieważ natychmiast potraktowali go jako argument na rzecz używania języka ukraińskiego zamiast rosyjskiego – wspólnego języka byłych republik radzieckich, znacznie ważniejszego ze względu na liczbę użytkowników. Idąc tym tokiem rozumowania, Ukraina również jest krajem z własnym językiem i kulturą, całkowicie odrębnym od Rosji, co w konsekwencji uzasadnia jej secesję. Jednakże, ponieważ język i kultura niemiecka były obecne również w innych częściach Europy, ideologia Fichtego o Państwie Kulturalnym implikowała aneksję( Anschluss ) innych państw, takich jak Austria czy Czechosłowacja, tak jak naziści przeprowadzili to w latach poprzedzających II wojnę światową. Zgodnie z tymi ideami, kataloński nacjonalizm zawsze dążył do utworzenia tzw. „krajów katalońskich”, które obejmują nie tylko Katalonię, ale całe śródziemnomorskie wybrzeże Hiszpanii, od Walencji i Balearów po Murcję, w tym Aragonię. Dążenie to jest promowane jako „imperializm kataloński” od czasów baz w Manresie z 1892 roku, proklamowanych przez Prata de la Ribę i Francisco Cambó, które dążyły do narzucenia języka katalońskiego w Katalonii, pomimo jego znikomego znaczenia w porównaniu z językiem uniwersalnym, takim jak hiszpański. Guardiola, jak już zauważyliśmy, rutynowo prowadzi konferencje prasowe po katalońsku, lekceważąc hiszpański.
Na stadionie FC Barcelony przed meczami często odbywają się demonstracje „Krajów Katalońskich”, co jest wyraźnym przejawem ich długo oczekiwanego „Anschlussu”, czyli oddzielenia Hiszpanii od reszty kraju, który chcą przejąć i przyznać niepodległemu narodowi katalońskiemu. Nie należy również zapominać o buczeniu króla Hiszpanii przez niektórych kibiców Barçy, zachęcanych przez katalońskie organizacje separatystyczne, podczas ważnych wydarzeń piłkarskich, takich jak finał Pucharu Króla w 2009 roku. Jeśli w zeszłym sezonie Guardiola podsumował swoją filozofię na konferencji prasowej w Kijowie, to ten sam sezon 2009-2010 naznaczony był bolesnymi insynuacjami pod adresem tego, co katalońscy separatyści nazywają „La Mesetą”(Mesetą Centralną), w tygodniach po jego wykluczeniu z klubu za kwestionowanie autorytetu sędziego Closa Gómeza podczas meczu Unión Deportiva Almería – FC Barcelona 6 marca 2010 roku, który zakończył się remisem 2:2. Insynuacje te wynikały z najgłębszej ideologii katalońskich separatystów, która wskazuje na niższość rasową Hiszpanów z „Mesety” jako oczywistą przyczynę upadku Hiszpanii w XIX wieku. „Rasa katalońska”(jak pisze profesor Francisco Caja w swojej książce o tym samym tytule, „La raza Catalana: El núcleo doctrinal del catalanismo” wydanej przez „Encuentro” w 2010 roku), uważana za bardziej „europejską”, miałaby być odpowiedzialna za zwycięstwo w Hiszpanii i jej ożywienie. Kataloński nacjonalista Pompeyo Gener stwierdził już w 1900 roku, że Katalończycy są „Aryjczykami” (w przeciwieństwie do tych z „La Meseta”, tych „po drugiej stronie Ebro”), a zatem to oni powinni przewodzić dekadenckiej Hiszpanii ze względu na przewagę tego, co uważali za niższą rasę płaskowyżu. Jednak katalońskie idee separatystyczne są tolerowane, a nawet akceptowane przez tych, którzy zawsze są najbardziej przeciwni FC Barcelonie. Tak jest w przypadku Alfredo Relaño, dyrektora gazety AS, który stale potępia istnienie tego, co nazywa „Villarato”, mając na myśli prezesa Królewskiego Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej, Ángela Maríę Villara, wspieranego przez dyrektorów Barcelony w celu utrzymania swojej władzy a w konsekwencji zapewnienia katalońskiej drużynie wyraźnych preferencji ze strony federacji i organów sędziowskich. Jednak Relaño, tak zdeterminowany, by potępić ten urojony spisek, chętnie przyjmuje katalońskie zasady separatystyczne i staje się ich wspólnikiem. Dlatego też w swoim artykule „Madryt i Barça, zawsze te dwie drużyny”, opublikowanym w czasopiśmie „AS” 30 grudnia 2010 r., stwierdza, że bezpośredni pojedynek Realu Madryt i FC Barcelony, w jaki przekształciła się First Division League, to „duopol, z pewnością, ale odzwierciedla on istotę tego kraju, z dwoma megamiastami, które reprezentują również dwa sposoby postrzegania państwa: centralistyczny lub federalistyczny”. Jak widać, Relaño w całości chłonął propagandę katalońskiego separatyzmu, który utożsamia Madryt z centralizmem i uciskiem reszty Hiszpanii, której piłkarskim odpowiednikiem byłby Real Madryt, „drużyna Franco”. Jednak Real Madryt nigdy nie był „drużyną Franco”(wystarczy spojrzeć na wyniki Copa del Generalísimo, aby zobaczyć, że jego zwycięzcami były właśnie dwie „peryferyjne” drużyny, Athletic Bilbao i FC Barcelona), ani klub nie bronił wyłącznie centralizmu ani istoty narodu hiszpańskiego. Dla przykładu, Sevilla FC była pierwszą drużyną, która umieściła hiszpańską flagę na plecach swoich koszulek, co na swój sposób naśladowała FC Barcelona, umieszczając katalońską flagę regionalną w tym samym miejscu na swojej koszulce. Wręcz przeciwnie, można stwierdzić, sądząc po buczeniu króla Hiszpanii i katalońskich demonstracjach separatystycznych na jego stadionie, że historycznie FC Barcelona była związana nie z tendencjami federalistycznymi, lecz separatystycznymi wobec narodu hiszpańskiego, co wyraża jej motto „Więcej niż klub”. Co ciekawe, to właśnie w erze demokratycznej Real Madryt odniósł swoje największe sukcesy ligowe: łącznie 15 tytułów mistrzowskich(z 31 w historii) od śmierci Franco, w porównaniu z 11 tytułami FC Barcelony. Również w erze demokratycznej, w wyniku rozwoju wspólnot autonomicznych Hiszpanii, Madryt przeszedł drogę od roli jedynie stolicy administracyjnej do pozycji motoru napędowego gospodarki Hiszpanii (rola ta wcześniej przypadała Katalonii), przyciągając kapitał ludzki i duże firmy uciekające przed zjawiskami tak ściśle związanymi z katalońskim separatyzmem, takimi jak immersja językowa i prześladowanie języka hiszpańskiego, wspólnego języka naszego narodu. Zatem musimy stwierdzić, że Pep Guardiola jest niewątpliwie filozofem. Ale, jak już powiedzieliśmy, filozofem z wyraźnym przymiotnikiem: kataloński filozof separatystyczny.