La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1405 Culés

4

Człowiek, który był wszystkim w hiszpańskim futbolu:

@shaun
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
@1LY0

7

@FCBparasiempre
Dla wielu hołd dla Paco Bru nadszedł za późno. Przynajmniej otrzymał go za życia, a nie po śmierci, gdy poczucie winy dręczy przywódców i próbują naprawić to, czego wcześniej nie zrobili. Nie zmieniło się to, że wydarzenie odbyło się dzięki naleganiom dziennikarza, mimo że pomysł krążył wśród instytucji od dawna. To Ramón Melcón, na łamach gazety „El Alcázar”, wskrzesił ten pomysł. Tym razem Federacja nie przymknęła oka i podjęła wyzwanie. Mecz pożegnalny zaplanowano na luty 1960 roku na Santiago Bernabéu, w którym honorowy zawodnik brał udział, wybierając zawodników. Podzielono ich na dwie drużyny: Północ kontra Reszta Hiszpanii, złożone z zawodników, którzy zakończyli karierę w poprzedniej dekadzie. 11 lutego, przy złej pogodzie, która sprawiła, że stadion był wypełniony tylko w połowie, obie drużyny wyszły na murawę. W składzie reprezentacji północnej znaleźli się: Lezama, Gabriel Alonso, Jugo, Mencia (Lesmes I), Ontoria, Nando, Iriondo, Panizo, Zarra, Venancio i Gainza. Pozostała część reprezentacji Hiszpanii to Trias, Seguer (Clemente), Lozano, Navarro, Muñoz, Gonzalvo III (Huete), Basora, Hernández, Cesar, Molowny (Montalvo) i Escudero. Przed meczem Paco Bru otrzymał liczne prezenty i wyróżnienia, a nawet wszedł na murawę przed jej rozpoczęciem. Pomimo złej pogody i stanu nawierzchni, mecz był widowiskiem. Weterani nie popisywali się szybkością i zwinnością tego wieczoru, ale zaprezentowali jakość i błyskotliwość, naśladując dawne czasy świetności. Jeśli chodzi o bramki, to padały i choć drużyna Północy zawsze wychodziła na prowadzenie(Venancio, Zarra i Ontoria), reszta reprezentacji Hiszpanii zawsze wyrównywała(Molowny, Escudero i Seguer). Ostatecznie padł remis trzema bramkami, kończąc przyjemny dzień publicznego uznania dla Paco Bru. W tym czasie odznaczony mieszkał i pracował w Madrycie. Pomimo 74 lat, pozostał aktywny jako sekretarz techniczny madryckiego klubu Plus Ultra. Całe jego życie kręciło się wokół piłki nożnej i tak pozostało niemal do końca jego dni. Pojawił się rak i w marcu 1962 roku przeniósł się z Madrytu do Malagi, aby być bliżej córki. Jego śmierć nadeszła niespodziewanie w kwietniu. Wraz z jego odejściem odeszła jedna z najważniejszych postaci hiszpańskiej piłki nożnej. Człowiek, który w pierwszych sześciu dekadach XX wieku był piłkarzem, trenerem, menedżerem, działaczem federacji, sędzią, sekretarzem technicznym, a przede wszystkim pierwszym selekcjonerem reprezentacji. Wiadomość o jego śmierci mogła nie wzbudzić należnego zainteresowania. Mogło to być spowodowane jego zaangażowaniem w Plus Ultra, drużynę z drugiej i trzeciej ligi w tamtym czasie, w dekadzie poprzedzającej jego śmierć. Gazeta MARCA poświęciła temu całą ostatnią stronę a na przykład w ABC i Mundo Deportivo ukazały się krótkie notatki prasowe podpisane przez agencje Mencheta i Cifra, a w Hoja del Lunes Manuel Rosón, inny wielki znawca początków piłki nożnej w stolicy, poświęcił temu krótką kolumnę. Jednak kariera piłkarska Francisco „Paco” Bru Sanza była rozległa, z centralnym punktem, który ostatecznie uczynił go pionierem i z którego jest najbardziej pamiętany: jego udział w reprezentacji Hiszpanii, która rywalizowała na Igrzyskach Olimpijskich w Antwerpii w 1920 roku. Zanim osiągnął tę pozycję, pełnił każdą możliwą rolę w piłce nożnej w ciągu pierwszych dwóch dekad XX wieku. Pomimo urodzenia w Madrycie, wyemigrował z rodziną na Filipiny, gdy miał zaledwie sześć lat, aż utrata hiszpańskiej kolonii zmusiła jego rodzinę do powrotu do Hiszpanii. Osiedlili się w Barcelonie i tam rozpoczął karierę sportową. Założył, grał dla i przewodniczył Internacional de Barcelona; później grał dla FC Barcelona i RCD Espanyol, oprócz bycia dyrektorem obu klubów; był także sekretarzem, przy kilku okazjach, Katalońskiego Związku Piłki Nożnej; Był dziennikarzem, a ostatecznie został sędzią, założył katalońskie stowarzyszenie sędziów, a nawet sędziował finały Pucharu Hiszpanii w 1916 i 1917 roku. W międzyczasie znalazł czas na zorganizowanie pierwszego meczu piłki nożnej kobiet w Hiszpanii.

Z jego kariery sędziowskiej zachowały się dwie anegdoty, z których jedna przetrwała próbę czasu. Pierwsza wydarzyła się podczas słynnego półfinału pomiędzy Realem Madryt i FC Barceloną w Copa del Rey w 1916 roku. Bru zakończył karierę piłkarską, ale udał się do Madrytu, aby relacjonować mecz dla El Mundo Deportivo. Niektórzy piłkarze FC Barcelony nie dotarli do stolicy na czas z powodu awarii pociągu, więc aby skompletować skład wyjściowy, wezwali Bru. Był już sędzią, ale wciąż był członkiem Barcelony, co dawało mu prawo do gry w reprezentacji Katalonii. Warto pamiętać, że w tamtych czasach było to całkowicie legalne. Co do drugiej anegdoty, zawsze istniało wiele jej wersji, więc najlepszym sposobem na jej opowiedzenie jest sięgnięcie do oryginalnych źródeł i przypomnienie sobie, jak sam Paco Bru opowiedział ją Ramónowi Melcónowi w serii wspomnień, które Melcón opublikował o rodowitym mieszkańcu Madrytu.„Zacząłem od ubrania się razem z zawodnikami, a pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było wyjęcie pistoletu, który miałem w kieszeni i zostawienie go na ławce w szatni. Ubrałem się, chwyciłem pistolet i gwizdek i wyszedłem na boisko. W ciągu minuty wszyscy wiedzieli, co mam w kieszeni kurtki. Gdy tylko zaczął się pierwszy sygnał kłótni, przerwałem grę, podszedłem do grupy, która wszczęła kłótnię i powiedziałem bardzo poważnie: „Mam dość słuchania was. Albo się zamkniecie, albo możecie przeskoczyć przez mur”. […] Gest zadziałał, bo od tego momentu wszystko poszło gładko. […] Nigdy nawet nie dowiedziałem się, czy pistolet działa. Od tego dnia nie przestawałem go nosić w każdym meczu, który sędziowałem ”. Incydent miał miejsce podczas meczu Universitary-Atlético de Sabadell, który zapowiadał się na kontrowersyjne wydarzenie i nikt nie chciał go sędziować. Bru zgłosił się na ochotnika na to, co miało być jego pierwszym oficjalnym doświadczeniem w roli sędziego. Pomimo wszystkich zmian, jakich doświadczył w ciągu dwóch dekad spędzonych w piłce nożnej, Paco Bru był nadal amatorem, gdy nadeszło jego wielkie zadanie. W 1919 roku pomysł wysłania hiszpańskiej drużyny na Igrzyska Olimpijskie w Antwerpii krążył już w różnych kręgach sportowych i organizacjach, ale nie było do końca jasne, jak sfinansować wyprawę, jak wybrać zawodników, ani nawet kim mogliby być. Do 1920 roku niektóre z tych przeszkód zostały rozwiązane i wyjaśniono, że sportowcy muszą być amatorami, a nie profesjonalistami – status, który niektóre kluby i zawodnicy potajemnie praktykowali. Na zgromadzeniu federacji 1 czerwca 1920 roku, po kilku propozycjach wyboru drużyny i długich debatach, postanowiono wyznaczyć listę 25 zawodników. Nie było jednak nikogo, kto mógłby szkolić i trenować tych zawodników, ani nigdy nie grali razem. Co gorsza, boiska w Hiszpanii różniły się w zależności od regionu i stylu gry. Na północy boiska były miękkie, trawiaste, na południu twarde i suche, niczym ziemia, więc nie było jasne, jak dostosować wybraną drużynę. Ponieważ belgijskie boiska, na których miały się odbyć zawody, były bardzo podobne do tych w północnej Hiszpanii, postanowiono rozegrać serię meczów próbnych na boiskach tej części Półwyspu Iberyjskiego. Ostatecznie, kilka tygodni później, powołano triumwirat, który miał wybrać zawodników. W skład tria weszli Julián Ruete (do niedawna prezes Athleticu Madryt, a wówczas członek zarządu federacji), José Ángel Berraondo (były zawodnik Realu Madryt i Realu Sociedad, pełniący obecnie funkcję w federacji) oraz Luis Astorquía (jeden z założycieli Athleticu i prezes federacji północnej). Astorquía odrzucił propozycję, a ani Ruete, ani Berraondo nie wykazali większego zainteresowania podróżowaniem po Hiszpanii i pełnieniem funkcji trenerskich. Ostatecznie zdecydowano, że to Paco Bru będzie ich trenował i obserwował grę. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, biorąc pod uwagę, że wówczas zdecydowana większość zawodników była amatorami, przygotowania były chaotyczne. Początkowo zaplanowano osiem meczów towarzyskich między połową lipca a początkiem sierpnia w Vigo, Oviedo, Gijón, Bilbao i San Sebastián. W meczach miały wziąć udział dwie drużyny: jedna zwana „Możliwą” (Possible), a druga „Prawdopodobną” (Probable), przy czym ta pierwsza była uważana za skład wyjściowy. Pierwsze dwa mecze, rozegrane na boisku Coya w Vigo, okazały się starciem między drużyną „Możliwą” (Possible) a grupą zawodników regionalnych aspirujących do dołączenia do kadry. Większość teoretycznie wybranych nie mogła wyjechać na tak wiele dni ani podróżować po Hiszpanii bez narażania się na problemy z pracodawcami. Pojawiły się również ukryte nieporozumienia z różnymi federacjami, a niektóre, jak federacje baskijskie, wywierały presję na organizatorów, początkowo odmawiając wysłania swoich zawodników. Z tego powodu mecze w Asturii zostały odwołane a mecze przeniesione do Bilbao, gdzie obecni byli zawodnicy baskijscy.

3

@FCBparasiempre
Na San Mamés, pomimo kilku nieobecności, Bru zdołał wzmocnić drużynę, dając czas na grę większej liczbie zawodników niż przewidywano w wyjściowym składzie, i zaczął wyczuwać skład finałowej jedenastki. Ostatnie próby odbyły się na boisku Amute w Irun, gdzie Bru otrzymał „pomoc” od Ruete i Berraondo, którzy pełnili rolę sędziów liniowych w pierwszym meczu. Następnie na tym samym boisku rozegrano kolejny mecz, aby Ruete, Berraondo i Bru mogli ostatecznie zdecydować o składzie wyjściowym i rezerwowych. Głównym problemem była presja ze strony każdej federacji i lokalnej prasy w każdym regionie, wskazującej najlepszych zawodników. To, w połączeniu z kwestią dostępnych boisk i decyzją komisji po meczach, sprawiło, że ostateczna kadra składała się z zawodników z Katalonii, Galicji i Basków. W sierpniu z Irun do Antwerpii pociągiem odjechała następująca drużyna: Bramkarze: Zamora (FC Barcelona) i Eizaguirre (Real Sociedad); Obrońcy: Arrate i Carrasco (Real Sociedad), Otero (Real Vigo Sporting) i Vallana (Arenas Club); Pomocnicy: Samitier i Sancho (FC Barcelona), Belauste i Sabino (Athletic Club), Eguiazábal (Real Unión) i Artola (Real Sociedad); Napastnicy: Pagaza (Arenas Club), Vázquez (Racing Ferrol), Moncho i Ramón (Real Vigo Sporting), Sesúmaga (FC Barcelona), Patricio (Real Unión), Pichichi i Acedo (Athletic Club) oraz Silverio (Real Sociedad). Ruete i Berraondo nie pojechali do belgijskiego miasta, więc Bru przejął dowodzenie nad drużyną. Towarzyszyli mu Isidro, kierownik sprzętu, oraz Manuel Lemmel, były piłkarz Barcelony i Espanyolu, który miał pełnić funkcję masażysty i sędziego, ponieważ zarówno on, jak i Bru byli zarejestrowani jako sędziowie w tych samych rozgrywkach. Jedynie Luis Argüello, który przybył kilka dni po reszcie ekspedycji, miał być głównym reprezentantem grupy. Przed meczem otwarcia Bru miał pewne nieporozumienia z Argüello i niektórymi zawodnikami. Niezadowolenie Argüello wynikało z jego roli kierownika wyprawy, a tej funkcji Bru nigdy nie chciał objąć poza aspektami sportowymi. Problem z zawodnikami pojawił się, ponieważ kilku z nich chciało narzucić trenerowi swój skład wyjściowy. Bru, doświadczony weteran, zdołał rozwiązać spór z zawodnikami przed debiutem drużyny, ale napięcia z Argüello utrzymywały się, mimo że uznali jego życzenia. Mecz otwarcia odbył się 28 sierpnia w Brukseli przeciwko Danii, drużynie, która rozgrywała mecze od ponad dekady i była jednym z faworytów turnieju. Zamora, Otero, Arrate, Samitier, Belauste, Eguiazábal, Pagaza, Sesúmaga, Patricio, Pichichi i Acedo zadebiutowali tego historycznego dnia. Wbrew wszelkim przeciwnościom odnieśli zaskakujące zwycięstwo nad Danią, wygrywając 1:0 po golu Patricio tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Co ciekawe, Bru pełnił tego dnia funkcję liniowego, co dziś może wydawać się dziwne, ale w tamtych latach powszechną praktyką było zatrudnianie liniowych z kraju jednej z drużyn. Następnego dnia, w Antwerpii, zmierzyli się z gospodarzami w ćwierćfinale. To okazało się zbyt trudne dla hiszpańskiej drużyny i przegrali 3:1 a Arrate strzelił gola dla Hiszpanii z rzutu karnego. To, co mogło być końcem olimpijskiej przygody, okazało się punktem zwrotnym, biorąc pod uwagę nietypowy system rozgrywek. Czterech zwycięzców ćwierćfinałów walczyło o złoty medal w półfinale, a czterech przegranych grało w turnieju pocieszenia o srebrny i brązowy medal, a także o tych, którzy przegrali w meczu o złoto. W tym nietypowym formacie Hiszpania zmierzyła się ze Szwecją 1 września. Był to dość brutalny mecz, po którym Hiszpania odrobiła straty po pierwszej bramce Szwecji, ostatecznie wygrywając 2:1. Hiszpański gol wyrównujący na zawsze zostanie zapamiętany dzięki słowom Belauste'a przed otrzymaniem piłki, które stały się kwintesencją tego, co później nazwano „hiszpańską furią”: „Sabino, daj mi piłkę, a ich rozjadę!”.„To było legendarne zdanie, które Belauste wykrzyknął, dając sygnał koledze z drużyny do wykonania rzutu wolnego. Przejął piłkę i minął wszystkich Szwedów, którzy próbowali go zablokować, wrzucając ją do siatki. W ostatnich minutach Acedo strzelił zwycięskiego gola dla Hiszpanii, podczas gdy Szwedzi nie wykorzystali rzutu karnego. Po Skandynawach, następnego dnia kolej na Włochów. To miał być kolejny mecz naznaczony epickimi momentami, ponieważ Pagaza doznał kontuzji w pierwszej połowie, zmuszając Hiszpanię do gry w dziesiątkę. Mimo to Sesúmaga strzelił dwa gole, po jednym w każdej połowie, co jest wyraźnym przykładem technicznej przewagi Hiszpanów. Na dziesięć minut przed końcem meczu Zamora został wyrzucony z boiska po uderzeniu na przeciwnika, który był zmęczony jego powtarzającymi się faulami, więc Silveiro wszedł do bramki. Hiszpania musiała wytrzymać ostateczny włoski atak w dziewiątym składzie. Mimo wszystko wynik pozostał bez zmian a przy prowadzeniu 2:0 Hiszpania awansowała. Chociaż Belgia zdobyła już złoty medal po tym, jak Czechosłowacja wycofała się w finale, Hiszpania miała jeszcze jeden mecz do rozegrania, który z powodu dyskwalifikacji Czechów stał się finałem o drugie miejsce. Hiszpańska drużyna zmierzyła się z Holandią o srebrny medal i był to prawdopodobnie jeden z ich najłatwiejszych meczów. Hiszpania wygrała 3:1, po dwóch golach Sesúmgi i jednym Pichichiego, zapewniając sobie srebrny medal na tych igrzyskach olimpijskich.

Oprócz tego wyróżnienia, o którym nikt w Hiszpanii nie mógł nawet marzyć, Ricardo Zamora przywiózł do domu również tytuł najlepszego bramkarza turnieju, trafiając do pierwszej jedenastki – zaszczyt ten przypadł również Sesúmadze. Hiszpania wróciła do domu przez Irún, gdzie w San Sebastián oddano jej hołd, grając m.in. na stadionie Atocha, w obecności hiszpańskiej rodziny królewskiej. Bru, z kolei, został zapomniany przez federację po powrocie z Antwerpii. Federacja zgodziła się przyznać Złoty Medal komitetowi technicznemu, ale zrozumiała, że członkami byli tylko Ruete i Berraondo. Dopiero na zgromadzeniu federacji w czerwcu 1921 roku błąd został naprawiony a Bru również otrzymał to samo odznaczenie. Było to słuszne, choć spóźnione, uznanie dla pierwszego trenera reprezentacji, który, choć uczestniczył wraz z kolegami w procesie selekcji, musiał sam zarządzać drużyną w Belgii. Po doświadczeniu olimpijskim Bru wrócił do swojej płatnej pracy, wykonując zadania administracyjne w ratuszu w Barcelonie, zanim wkrótce wrócił do piłki nożnej. W latach 1923-1926 był niekwestionowanym „złotą rączką” w RCD Espanyol. Został zatrudniony jako sekretarz techniczny, ale ostatecznie został menedżerem drużyny (zastępując Anglika Edwarda Garry'ego), organizując mecze w całej Hiszpanii i Europie, a nawet mieszkając w willi, która wówczas istniała na boisku treningowym klubu przy ulicy Sarrià. O ile w listopadzie 1925 roku pojechał z drużyną do Pragi i Paryża oraz na tournée po Wyspach Kanaryjskich, to latem 1926 roku wziął udział w udanym tournée klubu po obu Amerykach, zarówno na boisku, jak i poza nim. To była długa trasa, która kosztowała klub mistrzostwo regionu Katalonii, ale po czterech miesiącach nieobecności w Hiszpanii Espanyol grał w Argentynie, Urugwaju, Chile, Peru i na Kubie. W międzyczasie, w mniej znanym okresie, ponownie znalazł czas na trenowanie reprezentacji Hiszpanii. W grudniu 1924 roku, po rozczarowujących igrzyskach olimpijskich w Paryżu, zorganizowano mecz towarzyski z Austrią na „Les Corts”. Wyznaczono trzech trenerów, którzy mieli wybrać grupę zawodników. Paco Bru ponownie rozważano jako trenera i menedżera reprezentacji w tym spotkaniu. Hiszpania zagrała słabo, ale pokonała Austriaków 2:1 po golach Juanteguiego i Samitiera. Dopiero w maju i czerwcu 1925 roku Hiszpania rozegrała dwa mecze wyjazdowe: jeden w Lizbonie(przegrana 2:0 z Portugalią) i drugi w Bernie(przegrana 3:0 ze Szwajcarią). Bru nie pojechał na te mecze jako trener, ponieważ Espanyol mu na to nie pozwolił. Wrócił jednak jako trener do Walencji w połowie czerwca, kiedy Włochy odwiedziły Hiszpanię na Mestalla. Po zwycięstwie 1:0, po golu Errazquina, Bru i reprezentacja ponownie się rozstali. Podróż do Nowego Świata z Espanyolem ostatecznie przyniosła zmiany w życiu Bru. Na Kubie zaproponowano mu posadę trenera w lokalnej drużynie, którą przyjął. Spędził dwa lata na wyspie, trenując Juventud Asturiana i reprezentację Kuby, zanim wrócił do Hiszpanii w 1928 roku. Powrót ten był częściowo zasługą kubańskiej gazety „El País”, ponieważ Bru pracował jako korespondent sportowy tej gazety w Hiszpanii. Jego pasja do trenowania powróciła i w sezonie 1928/29 rozpoczął przygodę z Racingiem Madryt. Pozostał tam do 1932 roku, a jej kulminacją była słynna, pełna przygód podróż madryckiej drużyny po obu Amerykach, tak dobrze udokumentowana przez Jose Ignacio Corcuerę w reportażu opublikowanym lata temu w „Cihefe”. W międzyczasie Bru miał czas, aby zostać trenerem Peru i w tej roli był pierwszym trenerem tego południowoamerykańskiego kraju na Mistrzostwach Świata w Urugwaju w 1930 roku. Doświadczenie to było satysfakcjonujące z osobistego punktu widzenia, ale nie tak bardzo pod względem sportowym, ponieważ oba mecze fazy grupowej zakończyły się porażkami z Rumunią i Urugwajem. Po doświadczeniach z Racingiem Santander, Bru rozczarował się piłką nożną i postanowił zrobić krok w tył. Skończył urlop, jeden z wielu, o które wnioskował i wrócił do ratusza w Barcelonie. Tam śledził piłkę nożną jako zwykły kibic, aż wizyta zmieniła jego zdanie. Po meczu Barça-Madryt na Les Corts, który wygrał Real Madryt, przyjął w swoim domu Pabla Hernándeza Coronado, wpływową postać w zarządzie Realu Madryt. Hernández Coronado zaproponował mu powrót do trenowania madryckiej drużyny. Bru nie wahał się i przyjął ofertę, ostatecznie zastępując Roberta Edwina Firtha na ławce rezerwowych zimą 1933 roku. Od tego momentu aż do wybuchu wojny domowej w Hiszpanii pozostał w Realu Madryt, zdobywając dwa mistrzostwa Hiszpanii i ponownie prowadząc drużynę w tournée, tym razem do Niemiec, Austrii i Szwecji. Po zakończeniu bratobójczej wojny Bru kontynuował karierę w Realu Madryt do końca sezonu 1940/41, aczkolwiek z krótką przerwą. Ten sezon był jego trzecim występem w reprezentacji Hiszpanii. W styczniu 1941 roku reprezentacja powróciła do europejskich rozgrywek meczem towarzyskim z Portugalią w Lizbonie. Eduardo Teus, były piłkarz Realu Madryt i dziennikarz, został wybrany na trenera i rozważał poprowadzenie Bru jako trenera wybranej przez siebie drużyny. Pochodzący z Madrytu zawodnik poprowadził mecz, który zakończył się remisem 2:2. Lata mijały, ale Bru niestrudzenie kontynuował swoją pracę, zarządzając Granadą i Malagą, gdzie pełnił również funkcję sekretarza technicznego obu klubów. W 1946 roku powrócił do Espanyolu, tym razem pełniąc wyłącznie funkcję administracyjną. Na początku lat 50. przeniósł się do Realu Zaragoza, łącząc obowiązki sekretarza technicznego z pracą trenerską, z której to ostatniej zrezygnował w 1951 roku. Po krótkim okresie pracy w biurach w Córdobie wrócił do Madrytu. Od 1953 roku osiadł w rodzinnym mieście, pełniąc po cichu funkcję w sekretariacie Plus Ultra. Nigdy nie przeszedł na emeryturę i tylko dzięki naleganiom Ramóna Melcóna hiszpańska piłka nożna starała się docenić i uhonorować człowieka, który tak wiele znaczył dla sportu. Poza piłką nożną, Francisco „Paco” Bru był wszystkim.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?