- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1379 Culés
Gorące dyskusje
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
65 odpowiedzi
Roobo
14
Ludzie narzekający na ciepło którzy siedzą sobie w domu albo pracują sobie w biurze są... » Czytaj dalej
21 odpowiedzi
L4ngusta
13
Panie i Panowie. Żenię się dzisiaj. Jeśli bym się nie pojawił na la bambie to szukajcie mnie... » Czytaj dalej
8 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1379 Culés
14
Klasyczny hattrick „La Pulgi”:
14 marca 2010 r. FC Barcelona pokonała Valencie CF 3:0 w 26 kolejce Primera Division. Dwa mecze w cenie jednego. Taki jest wniosek z meczu rozegranego na Camp Nou pomiędzy FC Barceloną a Valencią, w którym tylko Messi potrafił zrobić różnicę, strzelając trzy naprawdę genialne gole. Zapowiadało się, że będzie to mecz z niewielką liczbą bramek i tak było aż do 80. minuty. Chociaż mecze Barçy z Valencią tradycyjnie charakteryzowały się bramkami, nieobecność dwóch „dziewiątek” Barçy i Valencii, Ibrahimovicia i Villi, oznaczała, że musieli szukać goli u innych zawodników a nikt nie był lepiej przygotowany do podjęcia tego wyzwania niż Messi. Kolejnym godnym uwagi nieobecnym był Pep Guardiola. Trener Blaugrany musiał oglądać mecz z trybun, w towarzystwie Txikiego Begiristaina i Manela Estiarte, tuż za swoim mentorem Johanem Cruijffem. Krkič i „Chori” Domínguez byli filarami ofensywy swoich drużyn. „Chori” to jeden z niewielu piłkarzy w tym sezonie, którzy mogą powiedzieć, że już wygrali na Camp Nou(ten wyczyn udało się tylko Rubinowi Kazań w Lidze Mistrzów i Sevilli w Pucharze Króla). Valencia Emery'ego rozpoczęła mecz od pokazania odwagi, z jaką przyjechała do FC Barcelony. Już w czwartej minucie młody zawodnik Jordi Alba skierował głową wysokie dośrodkowanie z prawej strony obecnego kapitana Miguela Brito. Dwaj najbardziej nieprzewidywalni i pomysłowi piłkarze na boisku, Silva i Messi, zniknęli z boiska w ciągu pierwszej połowy godziny meczu, co zauważyli zarówno ich zawodnicy, jak i kibice. Valencia dominowała niemal przez cały mecz w pierwszej połowie i tylko dobra gra Víctora Valdésa, najlepszego piłkarza swojej drużyny, za przyzwoleniem Messiego, zapobiegła temu, aby drużyna „che” zeszła na przerwę z jedno- lub dwubramkową przewagą. Wydawało się, że do tego momentu tylko ludzie Emery'ego wiedzieli, co robią. Barcelona wyglądała na rozproszoną i pozbawioną rytmu, mimo że Tito Vilanova spędził całe 45 minut, udzielając wskazówek z linii bocznej. Jedyna okazja na zdobycie gola dla Barcelony nadeszła po szkolnym błędzie najbardziej pechowego zawodnika wieczoru, obrońcy Valencii, Dealberta. Środkowy obrońca Valencii stracił piłkę, gdy był ostatnim obrońcą, co pozwoliło Messiemu na sytuację sam na sam z Césarem. Argentyńczyk jednak zmarnował dogodną okazję i nie zdołał jej zamienić na gola. Kontuzja Albeldy, która pogorszyła jego problemy z mięśniem dwugłowym uda a także jego zmiana przez Fernandesa w 43. minucie miały istotny wpływ na przebieg meczu w drugiej połowie.
Od pierwszej minuty drugiej połowy na boisku pojawiła się inna Barça, znana z Camp Nou. Wprowadzenie niezwykle zmotywowanego Henry'ego do Bojana było punktem zwrotnym. Obecność dobrze ustawionego i dynamicznego numer dziewięć w ataku Barçy od samego początku dezorientowała obronę Valencii. Podczas gdy Barça grała swobodnie, w stylu, do którego przywykli jej kibice, nastąpił pierwszy z cudów Lionela Messiego. Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy Argentyńczyk z klasą przejął piłkę na skraju pola karnego i z odrobiną szczęścia, zostawił Banegę, potem Bruno a na końcu Dealberta w tyle, zanim oszukał Césara i umieścił piłkę w bliższym słupku. 1:0. Teraz czekamy. Pewne podania i przede wszystkim słynna presja, jaką Pep wywarł na tę drużynę, z Henrym jako pierwszym obrońcą w grze Valencii, zaczęły się rozprzestrzeniać na boisku. Historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej w 68. minucie, gdyby Žigič, który wszedł na boisko cztery minuty wcześniej za „Chori” Domíngueza, wykorzystał najpewniejszą okazję w meczu. Serb znalazł się sam na sam z Valdésem przed bramką ale nie wiedział, co zrobić. Bramkarz obronił niecelny strzał napastnika i to był koniec meczu. Od tego momentu aż do końca, oprócz zasłużonego wyrzucenia Maduro z boiska za drugą żółtą kartkę, którą otrzymał, gdy próbował zatrzymać Messiego, tylko jedna rzecz dawała o sobie znać: festiwal Lionela Messiego. Kopia pierwszej bramki ale z większą przestrzenią – tak właśnie padł drugi gol Messiego w 80. minucie. Dwie minuty później, gdy kibice wciąż oklaskiwali napastnika, podanie Henry'ego pozostawiło numer 10 Blaugrany sam na sam z Césarem, co zdarzyło się już trzy razy w tym meczu. Spudłował pierwszą, kolejne trzy trafiły do siatki – właśnie o to chodzi w zdobyciu Złotej Piłki.
@Sysia11
@Safrani
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360