- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1129 Culés
Gorące dyskusje
GreenNinja55555
14
Hej hej. Jestem tutaj właściwie od już dłuższego czasu, ale zarejestrowałem się dopiero... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
Kessie
25
W Sosnowcu jednak nie ma żadnego złota w ściekach, wychodzę a ty @Luciano99 bredziles,... » Czytaj dalej
17 odpowiedzi
Laminedependencia
0
Co wolicie - Yan Diomande za 130 + Vlahovic z bonusem za podpis czy Alvarez za 130 + zmienne ?
31 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1129 Culés
7
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
9
@FCBparasiempre
5 stycznia 1959 r. urodził się Marek Majka, pomocnik i napastnik. We Freiburgu spisywał się tak dobrze że klub postanowił nie przedłużać kontraktu z występującym na jego pozycji Joachimem Löwem. W 2. Bundeslidze Majka miał być kluczowym piłkarzem i nie zawiódł. To, że Majka z drugoligowego wówczas Piasta Gliwice trafił kiedyś akurat do Górnika Zabrze, zawdzięcza nie tyle swojemu wyborowi, co… wielkiej polityce. W Górniku rządził Jan Szlachta, wpływowy działacz partyjny w przemyśle górniczym. Z Piastem mocno związany był Zbigniew Messner, dawny prezes klubu a wtedy już członek Biura Politycznego KC PZPR i późniejszy premier. Z Gliwic do Zabrza piłkarze bezpośrednio raczej nie przechodzili ale jeśli taka była wola partyjnych notabli, w mig znikały wszelkie przeszkody. Majka przyznaje że miał inny plan. ,,Dogadałem się ze Stalą Mielec, która akurat spadła do drugiej ligi ale szykowała się na szybki powrót. Kiedy jednak po przyjeździe z rozmów w Mielcu usłyszałem że jest zgoda Piasta na przenosiny do Górnika, wolałem już nic nie kombinować.”-wyjaśnia pan Marek. Odzywał się już dzwonek alarmowy dla futbolowej przyszłości 24-letniego pomocnika. Jeżeli chciał poważniej zaznaczyć swoją obecność w piłce, jak najszybciej musiał się ewakuować z drugiej ligi. Miał się zresztą na kim wzorować. Wcześniej do Piasta przymierzał się 2 lata starszy Matysik z gliwickiego Carbo. Już nawet trenował z nową drużyną ale w ostatniej chwili zmienił plany bo zgłosił się po niego Górnik. Rówieśnikiem Majki w Piaście był Buncol ale w podobnym czasie co Matysik rozstał się z gliwickim klubem, tyle że przeniósł się do Ruchu Chorzów. Mineły 3 lata i Matysik z Buncolem byli podstawowymi graczami reprezentacji Polski, która zdobyła medal na mistrzostwach świata w Hiszpanii a Majka wciąż biegał po drugoligowych trawnikach. Możliwość gry w Górniku spadła mu jak z nieba, tym bardziej że za chwile miał się zacząć świetny czas w historii klubu, nawiązujący do tłustych lat 60-tych, kiedy Górnik również seryjnie sięgał po ligowe tytuły. ,,Pewnie nie byłoby tej oferty, gdyby nie dobra przygoda Piasta w Pucharze Polski. Doszliśmy aż do finału, w którym przegraliśmy dopiero z rewelacyjną Lechią Gdańsk. Wyróżniałem się w każdym meczu, co zostało docenione. Wystąpiłem tylko w końcówce, no ale finał był zaliczony. To były dla mnie szalone dni. Zdawałem mature, akurat przed meczem był egzamin z matematyki. Piłke musiałem pogodzić z nauką.”- wspomina Majka. W Górniku Majka pojawił się jeszcze za czasów trenera Podedwornego ale potem nastała era Huberta Kostki. Legendarny bramkarz uchodził za zamordyste, który potrafił wycisnąć z piłkarzy ostatnie krople potu, lecz dla Majki tamta współpraca wcale nie jest wspomnieniem koszmaru. Górnik grał wtedy najbardziej ofensywny i skuteczny futbol w Polsce. W 1985 r. zdobył mistrzostwo kraju a potem 3 kolejne. Rządził w lidze, choć konkurencja była zacna: Legia, Widzew, Lech, GKS Katowice, Śląsk Wrocław… Zabrzanie nie umieli jednak odpowiednio przełożyć krajowych wyników na Europe, przede wszystkim dlatego że trafiali na bardzo trudnych rywali.
W 1985 był nim Bayern Monachium. W drużynie mistrza Niemiec gwiazda obok gwiazdy ale i Górnik miał świetny skład, pół reprezentacji Polski. Kibice wierzyli że ten mocny Górnik będzie umiał postawić się wielkiemu faworytowi. Owszem, postawił się ale i tak przegrał na ,,Śląskim” 1:2. W takiej sytuacji trudno było liczyć na udany rewanż, jednak w Monachium na początku powiało sensacją. W 17 minucie po podaniu Zgutczyńskiego na bramke uderzył Majka i Jen-Marie Pfaff musiał wyciągać piłke z siatki! Górnik potrzebował jeszcze jednego gola, tymczasem dał się zaskoczyć strzałem z blisko 30 metrów i był już remis. Po przerwie Bawarczycy trafili jeszcze 3 razy, lecz wbrew temu, co sugerował wynik(1:4), Górnik wcale aż tak nie ustępował rywalowi. Niemieccy dziennikarze zgodnie uznawali że najgroźniejszym piłkarzem w polskiej drużynie był Majka. Ten mecz w przyszłości na pewno mu pomógł bo przez wnikliwych obserwatorów w Niemczech został zapamiętany. Niepozornego chłopaka z Polski, który hardo szczypał wielki Bayern, nie należało lekceważyć. W tych czasach w kadrze narodowej przynajmniej próbowany był niemal każdy piłkarz górnika, lecz akurat nie Majka. Mimo że na każdym kroku potwierdzał walory twardo grającego, szybkiego prawego pomocnika, który potrafi nie tylko wypracować koledze dobrą pozycje do strzału ale i sam celnie uderza. ,,Kiedyś byłem w reprezentacji polski B i to cała moja przygoda z kadrą. W młodzieżówce, jeszcze jako zawodnik Piasta, też pojawiłem się na konsultacji, lecz tylko dlatego że akurat zaproszono wyłącznie drugoligowców. Następne powołanie nie przyszły.”- podkreśla pan Marek. W takim razie na mundial w Meksyku też nie pojechał, w przeciwieństwie do aż sześciu zabrzan. Po mistrzostwach Piechniczek przestał być selekcjonerem a za chwile zastąpił Ćmikiewicza w roli trenera Górnika. ,,Gdy przyszedł Piechniczek, do końca rundy jesiennej było 5 meczów. Strzeliłem w nich 6 goli i jeszcze przy paru innych miałem swój udział.”- podkreśla Majka. Były selekcjoner mógł chyba pożałować że tak skutecznego piłkarza, który nie był przecież napastnikiem, nie przetestował w kadrze. Z okazji nie skorzystał również jego następca Wojciech Łazarek. ,,Na początku chętnie wysyłał powołania do nieoczywistych zawodników. Wszyscy pamiętamy mecz z Koreą Pólnocną(2:2), w którym w naszej drużynie zagrało w sumie aż 20 piłkarzy! Szkoda że nie zasłużyłem choćby na jedną malutką szanse.”- przyznaje nasz bohater. Gdy zdobył z Górnikiem czwarte z rzędu mistrzostwo, wyjechał do Niemiec. Nie mógł przypuszczać że jego rozstanie z klubem z Roosvelta zadziała jak klątwa: od tamtej pory aż do dzisiaj zabrzanie nie sięgnęli po tytuł. ,,Po wyjeździe z Polski zostałem piłkarzem S.C. Freiburg. To był zespół złożony z generalnie z młodszych piłkarzy, bez istotnych osiągnięć, więc moje trofea z Polski i występy w europejskich pucharach coś znaczyły ale na boisku musiałem pokazać na co mnie stać.”- podkreśla pan Marek. Udało mu się to bardzo szybko, gdyż gola strzelił już w debiucie a w całym sezonie było ich 10. Freiburg liczył się nawet w walce o awans do 1. Bundesligi, ostatecznie zajął 5 miejsce, wówczas najwyższe w dziejach klubu. W drużynie grał Joachim Löw ale późniejszy selekcjoner po sezonie odszedł ponieważ był po kontuzji i klub nie przedłużył z nim kontraktu, ponadto na jego pozycji całkiem nieźle radził sobie Majka. W drugim sezonie goli strzelił jeszcze więcej bo aż 11 i to tylko w 24 meczach. ,,Wszystkie gole zdobyłem jesienią. Ostatni raz zagrałem na początku marca, jeszcze na długo przed końcem sezonu bo doznałem kontuzji. Podczas biegu zerwałem więzadła poboczne. Jakimś cudem grałem do końca meczu, choć wydarzyło się to w pierwszej połowie. Później nie mogłem dojść o własnych siłach do autokaru.”- relacjonuje Majka. Chyba każdy piłkarz z Polski w takiej sytuacji wolałby się leczyć właśnie w Niemczech, tymczasem jego uraz właściwie zdiagnozowali znajomi lekarze z Górnika i Piekar Śląskich. ,,Dobrze że poprosiłem o tą konsultację bo wcześnie we Freiburgu sądzili że tylko naciągnąłem więzadła. Gdybym od razu poddał się operacji, do gry wróciłbym znacznie szybciej. Kolejny sezon tez miałem zepsuty. Chociaż wróciłem do pełnej sprawności, w tamtej samej nodze pojawił się duży kłopot z pachwiną i znowu 3 miesiące z głowy! Klub nie chciał przedłużyć ze mną kontraktu. Obawiał się że znowu mogę się rozsypać. Odszedłem i okazało się że grałem jeszcze 5 lat bez żadnych problemów.”- wspomina Majka. Kariere kończył jako grający asystent trenera w Carbo Gliwice, z którym wywalczył awans do 3 ligi. Właśnie w tym ostatnim klubie ustanowił swój strzelecki rekord sezonu: 16 goli, pomimo iż nie był typowym napastnikiem, lecz snajperskim instynktem potrafił zawstydzić nie jednego łowce goli.