- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 608 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 608 Culés
9
Górnik wkracza na salony, czyli pierwszy polski ćwierćfinał Pucharu Europy:
Ponad pół wieku temu po raz pierwszy w historii mistrz Polski przebrnął przez drugą rundę Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Na starcie edycji 1967/68 stanęło 32 krajowych mistrzów. Oczywiście mapa Europy wyglądała wówczas zupełnie inaczej – jednego mistrza miały: Związek Radziecki, Jugosławia i Czechosłowacja, a w „rodzinie” UEFA nie było choćby Izraela. W pierwszej rundzie zabrzanie poradzili sobie z mistrzami Szwecji, Djurgardens Sztokholm, wygrywając 3:0 (Włodzimierz Lubański 2, Roman Lentner) i 1:0 (Jerzy Musiałek). Z kolei mistrzowie ZSRR po ciężkich bojach wyeliminowali Celtic Glasgow (2:1 w Szkocji, 1:1 w Kijowie). Na Stadionie Centralnym w Kijowie zasiadło 90 tysięcy kibiców, liczących na wygraną gospodarzy. Trener zabrzan dr Istvan Kalocsai wystawił w pierwszym składzie zamiast doświadczonego Lentnera, 18-latka z Michałkowic, Alojzego Deję i był to przysłowiowy strzał w dziesiątkę, bowiem młodzian nie pękł przed utytułowanymi graczami wielkiego rywala. Taktyka Górnika była prosta – pieczołowite krycie radzieckich graczy i szybkie kontry. Ustawienie 4-4-2 zamiast 4-3-3 też zaskoczyło ekipę Wiktora Masłowa. Jeden piłkarz więcej w drugiej linii pozwolił na opanowanie sytuacji w środku pola. Pierwsza gol padł z samobójczego strzału Alfreda Olka, który w 12. minucie zaskoczył Huberta Kostkę. Stracony gol nie załamał Górnika. Zabrzanie doskonale przygotowani do tego meczu wyrównali już 180 sekund później po uderzeniu Zygfryda Szołtysika z 20. metrów. Bramkarz radziecki nawet nie drgnął. Decydujący gol padł w 61. minucie, po strzale głową Włodzimierza Lubańskiego. Lubański świetnie radził sobie z radzieckimi defensorami, stwarzając duże zagrożenie pod bramką Wiktora Bannikowa. W 82. minucie po rzucie wolnym z okolic narożnika pola karnego przed bramką Huberta Kostki powstało wielkie zamieszanie. Gdy wydawało się, że piłka już wpadnie do bramki Górnika, na linii bramkowej ręką zatrzymał ją Rainer Kuchta. Sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Josef Szabo. Kostka jednak odbił strzał, a następnie nakrył ją przed bramką. Wtedy niezwykle chamskim zagraniem „popisał się” nieźle grający do tej pory Witalij Chmielnicki. Wszedł on z całym impetem w zabrzańskiego golkipera. Kostka zacisnął zęby i dotrwał na posterunku do końca, lecz po ostatnim gwizdku arbitra nie był w stanie o własnych siłach opuścić boiska.
17 listopada 1967, Stadion Centralny w Kijowie
1/8 finału Pucharu Europy
Dynamo Kijów – Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
Gole: Olek 12., sam. – Szołtysik 15., Lubański 61.
Dynamo: Wiktor Bannikow – Władimir Szczegołkow, Wadim Sosnichin,Władimir Lewczenko, Wasilij Turjańczyk, Siergiej Krulikowski – Jozsef Sabo, Fiodor Miedwied, Wiktor Sieriebriannikow – Anatolij Byszowiec, Witalij Chmielnicki.
Górnik: Hubert Kostka – Rainer Kuchta, Stefan Floreński, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha – Erwin Wilczek, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Alojzy Deja – Włodzimierz Lubański, Jerzy Musiałek.
,,My z Włodkiem Lubańskim przygotowujemy się już na Real Madryt. Takie mam przeczucie, że z tą drużyną zagramy w ćwierćfinale” – przyznał przed meczem Stanisław Oślizło. Ta wypowiedź pokazuje, jaka pewność siebie emanowała z graczy Górnika. W nocy przed meczem na Śląsku doszło do załamania pogody, spadł śnieg. Mimo tego, murawa była dobrze przygotowana. Obie ekipy miały grać w optymalnych składach, po przeziębieniu Lubańskiego nie było śladu. Dynamo przyjechało w najsilniejszym zestawieniu, choć trener Masłow po pierwszym spotkaniu narzekał na przemęczenie swoich zawodników. Odwrotnie niż Kalocsai. Ten serwował zabrzanom naprawdę ciężkie treningi. I nikt nie śmiał narzekać. W przeddzień rewanżu na Stadionie Śląskim w Chorzowie było sprzedanych ponad 70 tysięcy wejściówek, mimo iż Telewizja Polska zapowiedziała bezpośrednią transmisję z tego spotkania. Na Stadion Śląski zjechały tłumy. Na długo przed meczem sto tysięcy widzów wypełniło stadion i oczekiwało na pierwszy gwizdek. Na trybunach były widoczne transparenty z Krakowa, Poznania, Wrocławia czy Lublina. Cała Polska żyła meczem Górnik – Dynamo. Mecz był zacięty i emocjonujący, wszak stawką był ćwierćfinał Pucharu Europy. Sporo roboty miał szwedzki sędzia Einar Broemstroem, bo piłkarze często faulowali. Sprzyjała temu śliska murawa. Zabrzanie, podobnie jak w pierwszym spotkaniu, grali systemem wzmocnionej obrony. Tym razem jednak druga linia Górnika nie grała tak dobrze jak w Kijowie. Trener gości zrezygnował z usług Sabo, w jego miejsce wystawiając szybkiego skrzydłowego Anatolija Puzacza. Kijowianie dużo częściej niż w pierwszym spotkaniu atakowali właśnie bokami. Jednak to Górnik miał więcej z gry i powinien mecz wygrać. W 38. minucie to jednak goście wyszli na prowadzenie, gdy po wrzutce z rzutu rożnego Kostkę pokonał Turjańczyk. Na minutę przed przerwą Stadion Śląski opanowało szaleństwo. Na 1:1 wyrównał Szołtysik, finalizując akcję Wilczka z Lubańskim. As atutowy Górnika miał pecha – raz obił słupek, drugi raz poprzeczkę. W pole karne Dynama zapędził się znany z ofensywnej gry obrońca Floreński (wtedy defensorzy rzadko przekraczali linię środkową boiska), ale gdy stanął oko w oko z Bannikowem, zbyt wcześnie zdecydował się na strzał. Obserwatorzy po meczu wyróżnili Lubańskiego, który błyszczał szybkością i popisywał się techniką. W środku pola kapitalne zawody zagrali Olek i Szołtysik, którego precyzyjne podania budziły uznanie kibiców. Po spotkaniu rozentuzjazmowany tłum wpadł na murawę. Sensacja stała się faktem – Górnik awansował do ćwierćfinału Pucharu Europy!
29 listopada 1967, Stadion Śląski w Chorzowie
1/8 finału Pucharu Europy (rewanż)
Górnik Zabrze – Dynamo Kijów 1:1 (1:1)
Gole: Szołtysik 44. – Turjańczyk 38.
Górnik: Hubert Kostka – Rainer Kuchta, Stefan Floreński, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha – Alojzy Deja, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Erwin Wilczek – Włodzimierz Lubański, Jerzy Musiałek.
Dynamo: Wiktor Bannikow – Władimir Szczegołkow, Wadim Sosnischin, Leonids Ostrovskis, Wasilij Turjańczyk, Siergiej Krulikowski – Anatolij Byszowiec, Fiodor Miedwied, Wiktor Sieriebriannikow – Witalij Chmielnicki, Anatolij Puzacz.
Sędziował: Broemstroem (Szwecja)
Widzów: 100.000
PS. W ćwierćfinale Górnik wylosował Manchester United.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
3
@FCBparasiempre Liczba widzów co najmniej niespotykana w obecnych warunkach gdziekolwiek..
1
@FcPortoFan1999 Maracana ma pojemność 150 tysięcy. Któryś z amerykańskich stadionów ma również 100 tysięcy i będzie gościł przyszłoroczny mundial...
1
@FCBparasiempre Ciekawe czy będzie wypełniony.
2
@FcPortoFan1999 Ogólnie w latach 50-tych,60-tych i 70-tych na Śląskim padały rekordy frekfencji na meczach reprezentacji i pucharowych.A także na ligowych.
https://sport.tvp.pl/72809431/rekord-frekwencji-na-meczu-pilkarskim-w-polsce-to-ponad-100-tysiecy-ludzi-gdzie-padl