- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1364 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
21
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
43 odpowiedzi
Roobo
0
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
21 odpowiedzi
Arden
0
Wymień dziwny zapach, który lubisz.
29 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1364 Culés
7
Zwiastowanie:
31 października 1999 r. Estadio Club Juan XXIII, Newell’s Old Boys - CA El Torito.
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
9
@FCBparasiempre
Dasz wiarę że widziałem „Negro” na boisku chłopaków „Ńuls”? Miał czapkę, zasłaniała mu trochę twarz ale przysięgam to był „Negro” Fontanarrosa, Uwierz mi, nie patrz tak na mnie, już ci wszystko wyjaśniam. Widziałem go tam z brodą niemal Incognito ale mówię ci, to nie mógł być nikt inny. Nie, nie mówię przecież że to nie na poważnie, na małym boisku grały dzieciaki „Ńuls” z dzieciakami z El Torito. No właśnie, to jest dopiero pytanie, che, co do diabła robił tam „Negro”. Ten wielki „canalla", przypomnij sobie jak w dziewiędziesiątym piątym modlił się na kolanach o odrobienie strat z „brasileros", ten wielki "antilepra" nagle pojawia się na tym boiseczku, jakby był ojcem któregoś z tych chłopaków. Opowiem ci, posłuchaj, korzystając z okazji że dziś gra Central i „Negro” nie będzie miał czasu żeby tu przyjść i usiąść przy naszym stoliku. Czy poznałem kogoś bardziej ''canalla" niż „Negro”? Bez żartów! Wiedziałeś że jego matka już go nawet nie zaprasza, kiedy jej urodziny wypadają tego samego dnia co mecz Centralu? Tak więc słuchaj, mówię ci o tym bo nie mogę zatrzymać tego dla siebie, che, przysięgam ci że to było zdumiewające i jestem na 100% pewien że on nigdy nie będzie miał odwagi by ci o tym opowiedzieć. Serio, widziałem jak „Negro” się wzruszał, patrząc na chłopaka z „Ńuls”. Przysięgam ci stary! On ci nic nie powie! Uwierz mi, kiedy mówię że widziałem coś nadzwyczajnego, posłuchaj mnie uważnie, ten mecz przypominał prawie jedno z jego opowiadań, taką napoły magiczną historię, jakie czasem zdarzają się na „potrero”. Co ja tam robiłem? Poszedłem z powodu ojca. Powiedział mi że w „Ńubel” jest kilku fenomenalnie grających chłopaków, którzy we wszystkich meczach urządzają goleady, nazywają ich „Maszyna z 87". Wiesz że nie jestem wielkim fanem piłki ale musiałbyś zobaczyć, jak mój ojciec się upierał żebym poszedł ich obejrzeć a jeżeli ktoś w tym mieście zna się na futbolu to właśnie on. No więc siedziałem sobie na trybunach Juan XXIII, kiedy wśród widzów zobaczyłem opartego o murek „Negro”. Słyszałem, jako ojcowie mówili że mecz jest wyrównany, chociaż niektóre chłopaki były dwa razy wyższe od innych, wiesz, jak to jest w tych juniorskich drużynach, gdzie nagle masz prawie dwumetrowego młokosa z legitymacją dziewięciolatka ale wyobraź sobie że sędzia gwizdnął a najmniejszy ze wszystkich ale naprawdę malutki, drobniutki, taka pchełka, przysięgam ci, nawet sobie nie wyobrażasz, jak wyglądał ten chłopaczek, no więc przejął piłkę i nikt przysięgam ci, nikt nie mógł mu jej odebrać. Niesamowite! Co za dzieciak! Przedryblował jednego, przedryblował drugiego, no, wypisz wymaluj jak Diego w meczu z Anglikami ale delikatniejszy i jeszcze bardzo niski i wtedy zerknąłem na „Negro” i nie uwierzysz ale on rysował! „Negro” rysujący na meczu piłki nożnej! Po sposobie, w jaki trzymał długopis wiedziałem że to nie była praca, że nie spieszył się z oddaniem zlecenia, robił to dla czystej przyjemności, rozumiesz? Ze wzrokiem utkwionym tylko w tym chłopaczku z „Ńubel” ale zrozum, przysięgam ci stary, ten dzieciak był zupełnie nie z tego świata i myślę że na tym boiseczku nikt nie rozumiał tego lepiej niż „Negro”. Patrzył na niego tak jak wtedy, kiedy jest skoncentrowany. Słuchaj, zmarszczone brwi i niebywale poważny wyraz twarzy najlepszego humorysty w kraju. Jak to on, sam wiesz ale „Negro” to rozumiał, patrzył na niego i wszystko rozumiał, wiedział że było warto, miał tego geniusza tuż pod nosem. Ten dzieciaczek z dziesiątką na plecach miał talent, jakiego nie widziano jeszcze w Rosario. Nawet u „El Trinche", posłuchaj co mówię, niektórych z tych rzeczy jakie robił, nie widziałem nawet u "El Trinche". Nie przesadzam, uwierz mi, przysięgam że nie przesadzam.
Musisz go zobaczyć, che, przyjdź kiedyś na boisko, musisz go zobaczyć, zanim jakiś Europejski klub wyłoży forsę i nam go zabierze. Jak on gra! Przysięgam ci, che, mijał jednego, mijam drugiego, taki niziutki, taki malutki, taka pchełka, to prawie cud że wytrzymał ataki chłopaków wyższych od niego nawet od dwie głowy. Nie przesadzam, przysięgam ci że nie przesadzam. Biegał szybko i się nie męczył. I nie żebym miał piłkę przyklejoną do stopy; do diabła, piłka była częścią jego stopy. Jego drużyna niemal przypadkowo straciła dwa gole a wtedy ten dzieciaczek zaczął grać nawet jeszcze lepiej. Przejmował piłkę na własnej połowie i zaczynał drybling z pochyloną głową a był taki chudziutki że wydawało się że mógł go przywrócić każdy kopniak ale wiesz co? Choćby nie wiem, jak próbowali go kopać, nie mogli go powalić. On mijał rywali bez mrugnięcia okiem I co chwilę zakładał im siatkę. A piłka, che, mówię ci że piłka była jak piesek, poruszała się tak, jak on chciał. Chłopak patrzył tylko na piłkę i wszyscy jego rywale i koledzy biegali za nim jak zaczarowani, wiesz? A jak zatrzymywał grę! Na środku pola bramkowego, między pięcioma przeciwnikami, chłopak przystawał i cały mecz zatrzymywał się razem z nim. W ten sposób strzelił pierwszego gola a potem, w ogóle się nie ciesząc, wziął piłkę, swoją piłkę żeby wrócić na środek boiska i zacząć od nowa. Pewnie już się domyślasz że chłopcy z „Ńuls” odrobili straty, nie mogli tego nie zrobić z tym niesamowitym dzieciakiem w składzie. I nawet „Negro” wyglądał tak, jakby miał ochotę cieszyć się z ostatniego gola, nie mówię że się z niego nie cieszył, bo sam rozumiesz, zanim zobaczę, jak „Negro” cieszy się z gola „lepra”, będę musiał zobaczyć uczciwego prezydenta Casa Rosada ale uwierz mi że „Negro” był wzruszony, nie wiem czy teraz przesadzam ale chyba nawet widziałem łzy na jego policzkach. „Negro” Fontanarrosa wzruszony golem „Ńubel”, powiesz mi zaraz żeby mnie pieprzył głupot ale to nie był gol „Ńubel”, che, to był gol, który zrodził się w wyobraźni tego dzieciaka. I to właśnie „Negro” i ja widzieliśmy w tym momencie, dlatego przyszliśmy na boisko żeby zobaczyć drużynę „lepra”, siedzieliśmy tam jak jacyś głupcy, próbujący zrozumieć ten cud, który widział też mój ojciec. Nawet ja, choć nie jestem wielkim fanem piłki, sam rozumiesz, wiedziałem że patrzę na coś niezwykłego. Chciałbym podejść do „Negro” i coś mu powiedzieć ale przysięgam ci że nie miałem odwagi. Wyglądał jakby był w jakimś transie, mocno skoncentrowany, patrzący tylko na tego chłopaka ale w pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały, „Negro” w końcu mnie rozpoznał I zamiast się przywitać, podniósł uroczyście prawą rękę, wskazał chłopaczka z numerem 10 i mogłem przeczytać z ruchu jego warg: „To on, to on, to on".
David Garcia Cames