- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1452 Culés
Gorące dyskusje
Sysia11
9
5 spotkań w 16 dni no to nieźle. (Oczywiście jeżeli będziemy przechodzić do kolejnych... » Czytaj dalej
41 odpowiedzi
Zoker
13
Dobrze, że Anka ma wsparcie, bo też nie wiem co zrobiłbym w tak trudnej... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
26 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1452 Culés
8
Całkiem udany debiut:
Na wstępie gorąco pozdrawiam wszystkich ,,Czerwonoarmistów”, jak i wszystkich sympatyków polskiego futbolu. O jaki konkretnie debiut chodzi? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@AssisMoreira
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
9
@FCBparasiempre
Dokładnie 48 lat temu Widzew Łódź zadebiutował w europejskich pucharach(1/32 Pucharu UEFA). Już na wejściu widzewiacy pokazali, że nie ma z nimi żartów. Widzew przebywał na przedsezonowym zgrupowaniu w Kamieniu koło Rybnika. Piłkarze wrzucali kartki do kapelusza z nazwami potencjalnych rywali. Jedynym, który wrzucił karteczkę z napisem „Manchester City”, był Ryszard Kowenicki, wychowanek łódzkiej Hali Sportowej. Ponieważ losowanie potwierdziło jego typy, zgarnął za ten zakład sporą sumkę. Sezon 1977/78 łodzianie zaczęli fatalnie. Wicemistrz Polski nie przypominał drużyny, która w lidze okazała się gorsza tylko od wrocławskiego Śląska. Widzew zaczął od porażki 1:3 z Arką Gdynia. Ten mecz z trybun oglądał menedżer „Citizens” Tony Book. Do starcia z City, widzewiacy mieli do rozegrania jeszcze siedem kolejek. Wygrali tylko raz z Górnikiem Zabrze 1:0 po golu Zbigniewa Bońka. W 5. kolejce za porażkę 1:4 z Legią Warszawa na własnym boisku posadą zapłacił trener Paweł Kowalski. W jego miejsce przyszedł faworyt Bońka, szef oddziału galwanotechniki w zakładach ,,Eltra” w Bydgoszczy, Bronisław Waligóra. Do włodarzy Widzewa przemówiły wyniki „ponad stan”, jakie Waligóra osiągał z Avią Świdnik. Po porażce z Legią, menedżer Book stwierdził, że Widzew ma z Manchesterem takie szanse, jak Żyd w komorze gazowej. Ten niesmaczny żart widzewiacy głęboko wzięli sobie do serca. Łodzianie polecieli do Anglii jako czerwona latarnia polskiej ligi. „Citizens” byli liderem Division First. Na lotnisku w Londynie celnik wymownie pokazał łodzianom pięć palców, jako bagaż pięciu goli, które wywiozą z Manchesteru. Z Londynu łodzianie pojechali do Manchesteru autokarem. Spali w hotelu ,,Posthouse”. Pomocnik Andrzej Pyrdoł obserwował z okien pokoju jak miejscowi chłopcy grają w piłkę. ,,Było ich czterech. Jeden stał na bramce, drugi przerzucał na skrzydło, trzeci dośrodkowywał a czwarty walił głową. I tak w kółko. Tak grała większość angielskich zespołów i City nie było wyjątkiem”- opisywał Pyrdoł.
Na nieistniejącym już stadionie ,,Maine Road” gospodarze od pierwszego gwizdka nękali łodzian ciągłymi dośrodkowaniami. Stoperzy Paweł Janas i Andrzej Grębosz mieli pełne ręce(a raczej głowy) roboty. Bramkarz Widzewa Stanisław Burzyński był nieustannie poniewierany przez Anglików, blokowany, trzymany za koszulkę. Mimo to imponował refleksem i w dużej mierze dzięki niemu łodzianie do przerwy przegrywali tylko 0:1. W 11. minucie Brian Kidd mocno uderzył, Burzyński odbił piłkę ale nie dał rady obronić dobitki Petera Barnesa. Widzewiacy mieli okazję na wyrównanie, ale nie wykorzystali akcji Janas – Tłokiński – Kowenicki. Pięć minut po zmianie stron gospodarze podwyższyli na 2:0. Mick Channon, który przed sezonem kosztował „Obywateli” 300 tysięcy funtów, wykorzystał podanie Geda Keegana i pokonał Burzyńskiego. Łodzianie bronili się dość szczęśliwie, bo gospodarze dwa razy obili słupek łódzkiej bramki a raz poprzeczkę. Wreszcie przyszła 70. minuta. Podopieczni Waligóry wykonywali rzut wolny z 25. metrów. Kowenicki podał do Bońka a ten pięknym uderzeniem zdobył kontaktowego gola. ,,Celowałem w bramkę, po prostu w bramkę. Na szczęście dla nas piłka wylądowała w samym okienku” – przyznał po meczu „Zibi”. Pięć minut później David Watson sfaulował w polu karnym Jerzego Krawczyka. Do „jedenastki” miał podejść doświadczony Wiesław Chodakowski ale się zawahał. To właśnie na tym defensorze w przerwie wyżył się trener Waligóra, obwiniając go o stratę gola. Piłkę od niego wziął Boniek. Najpierw położył Corrigana w prawy róg a strzelił w lewy. Było więc 2:2. Anglicy byli wściekli. Do radujących się z remisu piłkarzy Widzewa ruszył jeden z kibiców ale został powstrzymany przez policjanta. Gdy Boniek założył Williemu Donachie dwie siatki z rzędu, Anglik kopnął go i… poszedł do szatni, nie zwracając uwagi na pokazującego mu czerwoną kartkę sędziego z Irlandii. Po meczu, już w tunelu prowadzącym do szatni, miało dojść do bójki między masażystą Manchesteru a trenerem Waligórą. Po mordzie mieli sobie dać też Kowenicki i Asa Hartford…