La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 978 Culés

8

8

@FCBparasiempre
Pele uzyskał status Boga na przełomie lat 50-tych i 60-tych. Miał około 20 lat ale był już mistrzem świata. Kiedy w roku 1962 Brazylia zdobywała tytuł po raz drugi, Pelego w meczu finałowym zabrakło. W drugim spotkaniu turnieju został kontuzjowany i już na boisko nie wrócił. Koledzy dali sobie rade bez niego. Zresztą zastępujący go Amarildo znakomicie wywiązał się ze swojej roli. Pele stosunkowo szybko powrócił do zdrowia ale niemal bez przerwy narażał się na ataki obrońców całego świata. Którzy nie mogli zatrzymać go zgodnie z przepisami, czyli większości. W dodatku klub Pelego- FC Santos bez umiaru wykorzystywał fakt że miał w swoich szeregach najlepszego piłkarza świata oraz kilku innych mistrzów jak Gilmara, Mauro, Zito, Coutinho czy Pepe. FC Santos jako pierwszy klub w dziejach futbolu, odbywał wielotygodniowe tournée po świecie, zmieniając przeciwników, strefy czasowe i klimatyczne. Rozgrywał mecze co kilka dni, biorąc za każdy nie mniej niż 100 tysięcy dolarów. Pele wspominał iż w roku 1959 w Santosie, reprezentacji Brazylii, reprezentacji stanu São Paulo, reprezentacji wojskowej i drużynie koszarowej rozegrał około 100 meczów. Dziewięciokrotnie w ciągu jednej doby zdarzyło mu się zagrać dwa razy. Podczas tournée po Europie Santos rozegrał 22 mecze w ciągu 6 tygodni. To było szaleństwo! Piłkarze poruszali się wyłącznie między hotelami, stadionami, dworcami kolejowymi i portami lotniczymi. Na odpoczynek brakowało czasu. Na przełomie lat 50-tych i 60-tych to był prawdopodobnie najlepszy zespół świata nazywany ,,Os Santasticos”. Bez Pelego te wojaże byłyby znacznie mniej atrakcyjne i intratne, więc eksploatowano go ponad miare. Nie tylko grał ale też musiał się spotykać z różnymi ważnymi postaciami czy też pozować do zdjęć. W styczniu 1969 przyjazd Pelego z Santosem do Afryki stał się powodem przerwania wojny w Biafrze. Po zakończeniu meczu działania wojenne wznowiono ale dopiero po odlocie samolotu z piłkarzami na pokładzie. Na półtora roku przed mundialem w 1970 r. reprezentacje Brazylii prowadził Aimore Moreira, który zdobył z nią Puchar Rimeta w 1962; był jednak głuchy na żądania polityków i stracił posade. Zastąpił go João Saldanha, znany bardziej jako dziennikarz sportowy niż trener. Znał się na piłce, nie był zazdrosny, wiedział że w kraju jest wielu młodych trenerów i chętnie się nimi otaczał. Wiosną 1970 r. do Europy wybrał się Saldanha aby obejrzeć kilka meczów międzypaństwowych i ligowych w Anglii a nawet treningi reprezentantów tego kraju. Popatrzył, poczytał, porozmawiał a po powrocie do domu natychmiast wyrzucił z kadry obydwu bramkarzy, czterech obrońców i paru innych zawodników. Uznał że w starciu z twardym europejskim sposobem gry nie dadzą sobie rady. Chciał szukać na ich miejsce innych ale nie zdążył. Wśród wyrzuconych znalazł się ulubieniec prezydenta kraju, napastnik Dario Maravilha. W związku z tym prezydent zadzwonił do szefa Brazylijskiej Konfederacji Sportu João Havelenge’a i na 3 miesiące przed rozpoczęciem mundialu Saldanha stracił prace. Usłyszał że pije, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z zawodnikami, jest nieobliczalny bo podobno podczas jakiejś sprzeczki groził pistoletem trenerowi Flamengo. Havelange, który 5 lat później zostanie prezydentem FIFA, wiedział jak się załatwia takie sprawy. Jego decyzje o zwolnieniu Saldanhy poparli dziennikarze sportowi, czekający aż ich byłemu koledze po fachu powinie się noga. Zastąpił go Mario Zagalo, lewoskrzydłowy, 2-krotny mistrz świata. Unikał konfliktów, więc dla świętego spokoju ponownie powołał Maravilhe do kadry i nawet zabrał go na mundial. Mógł sobie na to pozwolić ponieważ zebrał kilkunastu innych wspaniałych zawodników, którzy w dobrej formie mogli pokonać każdego. Nad tą formą i przygotowaniami do turnieju pracował sztab fachowców z różnych dziedzin. Brazylijscy piłkarze byli w dobrych rękach; wzorcowo rozwiązano także problem aklimatyzacji na wysokości, z czym w różny sposób i nie zawsze skutecznie radzili sobie inni uczestnicy mundialu. Przy błogosławieństwie prezydenta nie liczono się z kosztami. Tylko na ostatnią faze przygotowań Brazylia wydała około 1,5 miliona dolarów! Zgrupowanie rozpoczęło się 12 lutego, na 3,5 miesiąca przed turniejem. Do końca marca piłkarze przechodzili w Rio de Janeiro badania medyczne, testy psychologiczne i trenowali. Brazylia nie miała wprawdzie żadnego swojego przedstawiciela we władzach FIFA ale lobbować potrafiła niezwykle skutecznie. Wywalczyła dokładnie to samo, co Anglia 4 lata wcześniej – jedno stałe miejsce rozgrywania meczów podczas turnieju. Dla Anglików to było Wembley, dla Brazylijczyków stadion Jalisco w Guadalajarze. Podróż z Rio do Guadalajary można było odbyć samolotem w ciągu kilku godzin ale fizjolodzy stwierdzili że wiąże się to z ryzykiem; mogłoby dojść do niepożądanych reakcji organizmu, związanych z różnicą ciśnienia, pracy serca itp. A to w przypadku czynnych sportowców byłoby niepożądane. Zgodnie z sugestiami lekarzy wybrano inny wariant. Najpierw samolot wylądował w Manaus nad Amazonką. Po dwóch dniach odpoczynku piłkarze przenieśli się do położonej wyżej Bogoty a po trzech kolejnych wylądowali w Guadalajarze, na wysokości 1680 metrów. Stąd przenieśli się do leżącego o 400 metrów wyżej Guanajuato, gdzie spędzili prawie 2 miesiące. Opuszczali to miejsce tylko żeby rozegrać mecze kontrolne. Czuli się tam jak u siebie w domu, więc każdy przeciwnik miał poczucie że rozgrywa mecz na wyjeździe, tym bardziej że po 15 minutach, kiedy przeciwnicy z trudem łapali oddech, Brazylijczycy dopiero się rozkręcali. Pierwszym przeciwnikiem na mundialu była Czechosłowacja, podobnie jak 8 lat wcześniej, w finale mistrzostw świata. Czesi pierwsi strzelili gola ale to były dla nich miłe złego początki. ,,Wielu komentatorów natychmiast zaczęło przypominać przedturniejowe prognozy, w których podkreślano że Brazylia potrafi tylko atakować i nie ma obrony ale ja wiedziałem że nasza drużyna jest wystarczająco dobra aby zmienić wynik. To nie byli Czesi z 1962 roku, a ja nie byłem wygasłą gwiazdą, jak twierdził ich trener”- wspominał Pele. Ostatecznie Canarinhos wygrali 4:1. Pele zdobył tylko jednego gola ale wsławił się strzałem z połowy boiska. Zobaczył że bramkarz Victor wyszedł daleko w pole karne i strzelił, lecz piłka przeleciała nad bramką. Już w drugim meczu Brazylia musiała się zmierzyć z broniącą tytułu Anglią. Ze względu na transmisje telewizyjne do Europy mecze rozgrywano często w samo południe i tak było tym razem. Temperatura przekraczała 35 stopni. Zagalo zakończył odprawę zdaniem: ,,Nie śpieszcie się, Anglicy nie są przyzwyczajeni do takich warunków i zmęczą się prędzej niż wy. Wcześnie czy później na pewno zdobędziecie gole”. Trener wiedział co mówi. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie a akcji, po której Canarinhos zdobyli gola, piłkarze całego świata uczyli się na pamięć. Zaczeło się po lewej stronie, w pobliżu narożnika pola karnego. Tostão przedryblował trzech Anglików, w tym Bobby’ego Moore’a, zakładając mu ,,siatke”; to wyjątkowy despekt dla obrońcy. Następnie Brazylijczyk odwrócił się nie tak, jak Anglicy się spodziewali, podał na środek pola karnego, gdzie czekał Pele. Rzuciło się do niego 3 Anglików, więc Pele podał lekko w prawą strone. Nadbiegający Jairzinho strzelił od razu, nie dając bramkarzowi żadnych szans. To wszystko działo się w 60 minucie meczu. Bramkarzem był Gordon Banks, mistrz świata, jeden z najlepszych specjalistów w swoim fachu. W pierwszej połowie popisał się paradą, która została uznana za najlepszą obrone bramkarza w XX wieku. Bogiem a prawdą to trudno stwierdzić, jednak klasa strzelca i ranga meczu na pewno wpłynęła na ocene. Pele strzelił głową z odległości około 9 metrów tak mocno, jakby piłke kopał. Piłka odbił się od ziemi, co zawsze utrudnia obrone. Mimo to Banks w jakimś niezwykłym skoku zdołał piłke odbić; było to bez wątpienia coś absolutnie wyjątkowego ale jednak Canarinhos wygrali 1:0. Z Rumunią Brazylia wygrała 3:2 ,,siłą rozpędu”, po najsłabszym meczu fazy grupowej. W ćwierćfinale pokonała 4:2 Peru, mającym bodaj najlepszą reprezentacje w swojej historii, z Cubillasem na czele. Półfinałowym przeciwnikiem był Urugwaj. Spotykał się na mundialu z Brazylią pierwszy raz od słynnego finału w roku 1950. Jak chcą legenda i lukrowane biografie Pelego, kiedy Ghigghia wbijał Brazylii gola decydującego o tytule mistrza świata, 9-letni Pele płakał w domu, słuchając transmisji radiowej z Maracany. Przysiągł że kiedyś zmaże te plame na honorze Brazylii i właśnie teraz nadarzyła się okazja. Atmosfera w Brazylii rzeczywiście przypominała mobilizacje przed militarnym starciem, zresztą podobno wojsko wzmocniło posterunki przy granicy z Urugwajem; być może miało to wszystko jakiś wpływ na postawę piłkarzy obydwu krajów. Tyle że tym razem Urugwajczycy byli słabsi. Wprawdzie pierwsi zdobyli gola ale później stracili trzy. Pozostawał już tylko finał na Estadio Azteca z Włochami, mistrzami catenaccio, Cztery lata wcześniej doznali kompromitującej porażki z Koreą Północną 0:1. Wracali z mistrzostw z Anglii po cichu a na lotnisku w Rzymie musieli robić uniki, żeby nie dostać rzucanymi przez kibiców zgniłymi pomidorami. Teraz rozgrywali turniej po mistrzowsku nie szafując siłami. Do drugiej rundy przeszli dzięki jednemu golowi zdobytemu w meczu ze Szwecją. Dwa następne(z Urugwajem i Izraelem) zremisowali 0:0. W ćwierćfinale rozbili Meksyk 4:1 a w półfinale stoczyli zażarty pojedynek z RFN, gdzie wygrali dopiero w dogrywce 4:3. To był bez wątpienia jeden z tych meczów, które wstrząsnęły światem. Finał(21 czerwca) nie był tak emocjonujący, ze względu na przewagę Canarinhos ale widzowie pozostawali w napięciu do przerwy, kiedy jeszcze Włosi trzymali się mocno i w drugiej połowie, kiedy Brazylijczycy przeprowadzali akcje, niczym wisienki na torcie. Na pięknego gola strzelonego głową przez Pelego Włosi odpowiedzieli golem Boninsegni, który wykorzystał nieporozumienie między obrońcami a bramkarzem Felixem. Do przerwy 1:1. W drugiej połowie grali już tylko Canarinhos a gole strzelali: Gerson, Jairzinho i kapitan Carlos Alberto Torres. Trzeci tytuł mistrza, nazywany wówczas Pucharem Rimeta, na własność zgarnęli Brazylijczycy. Trener Włochów Valcareggi przyjął błędną taktykę. Naiwnie myślał że jeśli przy każdym Brazylijczyku postawi jednego obrońcę a nawet dwóch, uniemożliwi im rozgrywanie akcji. Dziwne że mógł się tak pomylić. Lepsi technicznie i szybsi Canarinhos nie napotykali żadnych przeszkód. Włosi nie tylko nie dawali sobie rady z pilnowaniem indywidualnie Brazylijczyków ale kiedy próbowali sobie nawzajem pomagać , zostawiali wolne miejsca w innych częściach boiska. Wystarczyło jedno podanie na wolne pole żeby szybszy Brazylijczyk mógł się tam znaleźć i rozpocząć akcje. Włosi pilnowali głównie napastników i pomocników, więc kiedy przy czwartym golu skrzydłem zaatakował Carlos Alberto, zastanawiali się kto ma mu przeszkodzić i kiedy. W rezultacie nikt tego nie zrobił. Zresztą Włosi już wtedy nie bardzo wiedzieli gdzie są. Chwile wcześniej Clodoaldo przedryblował czterech z nich, akcja przeniosła się ze środka boiska na lewą strone a podanie Pelego przerzuciło ją na prawą. Mało kto mógłby temu zapobiec. A przecież we włoskiej ekipie grali tak wybitni piłkarze jak Facchetti, Burgnich, Mazzola, Boninsegna, Rivera czy Riva. To była klasowa drużyna ale między radosnym, pełnym polotu stylem gry Canarinhos a wyrachowaną obroną Włochów była zasadnicza różnica, którą najlepiej określił włoski reżyser, pisarz i poeta Pier Paolo Pasolini: ,,Są dwa rodzaje futbolu: europejski- kolektywny, zaprogramowany, podręcznikowy i południowoamerykański- spontaniczny oparty na inwencji artystów, erotyczny. Między nimi jest taka różnica jak między prozą a poezją”. Włosi mieli pecha trafiając na Brazylie, nazywaną ,,cudowną drużyną”, ,,jedenastką XX wieku”. Genialny 30-letni Pele był jak symbol, co należało mu się za lata niezwykłych dokonań na wszystkich stadionach na kuli ziemskiej. Pół roku wcześniej świat fetował tysięcznego gola, zdobytego przez niego w oficjalnym meczu. Strzelił go na Maracanie z rzutu karnego, w meczu z Vasco da Gama. Rzadko który mecz krajowej rangi, w dodatku na dalekim kontynencie, wzbudzał takie zainteresowanie w Europie. Wszyscy czekali na tego gola bo Pele był ,,własnością całego świata” i miał więcej kibiców niż jakikolwiek inny piłkarz. Bobby Charlton powiedział że Pan Bóg stworzył piłke nożną żeby Pele miał się gdzie wyżywać. Każdy piłkarz tamtej drużyny z 1970 w jakimś sensie wyżywał się. Mario Zagalo zdobył w Meksyku tytuł mistrza świata jako trener. Wcześniej dwukrotnie wywalczył Puchar Rimeta jako piłkarz. Nikt przed nim nie dokonał takiej sztuki. Po nim, tylko Franz Beckenbauer. Puchar Świata stał się własnością Brazylijczyków. W roku 1983 został skradziony z siedziby federacji w Rio de Janeiro i nigdy się nie odnalazł. Na koniec składy z historycznego finału:

Brazylia: Félix - Carlos Alberto , Brito , Piazza , Everaldo - Clodoaldo , Gérson - Jairzinho , Tostão , Pelé , Rivellino

Włochy: Albertosi - Burgnich , Cera , Bertini ( 75 Juliano ), Rosato , Facchetti - Domenghini , de Stisi , Mazzola - Boninsegna ( 84 Rivera ), Riva

2

@FCBparasiempre


Skrót meczu;

1

@Adran360 Mam ten skrót i cały skrót ze specjalnej płyty FIFA poświęcony mundialom i to w lepszej jakości! Poza tym nienawidze tych pojebanych iksów ale za jutuba dzięki śliczne.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?