La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1006 Culés

6

6

@FCBparasiempre
16 marca
1983 r. na Anfield Road, FC Liverpool pokonał Widzew Łódź 3:2 w rewanżowym
meczu ćwierćfinałowym Pucharu Mistrzów i… odpadł z rozgrywek! Jeszcze w dniu
rewanżu Widzew zyskał niewielką przewagę. Wcześniej poważnym problemem były
kartki Andrzeja Grębosza. W związku z tym iż bohater pierwszego meczu pauzował,
na jego pozycji zagrał Tłokiński a więc była to strata po części podwójna. Tyle
że z drugiej strony Kenny Dalglish, lider Liverpoolu, z samego rana obudził się
z potężnym bólem brzucha i mimo wysiłków lekarzy po południu ogłoszono że nie
będzie w stanie zagrać. Jednak zawodnicy z Anfield sprawiali wrażenie, jakby ta
informacja ich nie dotyczyła. Po fatalnym zagraniu ręką Filipczaka, gola z
rzutu karnego strzelił dla gospodarzy Phil Neal. W tym okresie widzewiacy
bronili się jak nigdy przedtem. Dziennikarz ,,The Times” w swojej relacji
podkreślał że ,,Obrona Widzewa nie panikowała, choć po początkowym okresie,
kiedy składała się z 9 zawodników, szybko przeszła do ustawienia z jedenastoma
piłkarzami w okolicy własnego pola karnego. Teraz piłkarze Liverpoolu rzadko
pojawiali się na własnej połowie, walili raczej nieustannie w mur białych
koszulek”. Powodzenie przyniosła tradycyjna polska szkoła gry, czyli szybki
atak. Graeme Souness poślizgnął się, piłke przechwycił Rozborski i od razu
posłał ją do Smolarka a ten popędził na bramke Grobbelaara i został sfaulowany.
Sędzia podyktował rzut karny. Souness po meczu przyznał iż był to najgorszy
błąd w jego całej dotychczasowej karierze. Może wpływ na pomyłke Sounessa miała
śliska murawa. Przecież jeszcze na godzinę przed meczem była kompletnie zalana.
Tadeusz Świątek opowiadał że był wówczas zafascynowany systemem zupełnie w
Polsce nie znanym. Kilku pracowników chodziło po boisku i wbijało w nie
metalowe pręty. Wkrótce powierzchnia nadawała się do gry, była wręcz stworzona
do szybkiej wymiany piłki ale i błędów, takich jak ten, który przytrafił się
szkockiemu pomocnikowi. Pierwotnie karnego miał strzelać Smolarek. Trener Żmuda
zaznaczył że jeśli to on będzie faulowany, wtedy wykonawcą będzie kolega
Smolarka z pokoju Tłokiński i tak też się stało. Nie był to jakiś nadzwyczajnie
wykonany karny. Właściwie przy odrobinie szczęścia Grobbelaar mógł go obronić
ponieważ piłka przeleciała mu pod brzuchem. Tłokiński wypuścił powietrze, znowu
wszystko do niego docierało. Nawet na chwile ucichł doping, który większość z
nich pamięta do dziś jako najlepszy przy jakim kiedykolwiek grali. Gdy w 52
minucie Filipczak zagrał do Smolarka a ten podwyższył na 2:1, wszystko było
rozstrzygnięte. Liverpool strzelił jeszcze 2 gole ale do awansu potrzebował
czterech. Trener Paisley przed sezonem zapowiadał 4 trofea. Kilka dni przed
swoim pierwszym meczem z Widzewem przegrał w Pucharze Anglii a teraz odpadł z
Pucharu Europy. Pozostałe trofea zgarnął, wygrał tytuł mistrza Anglii oraz
Puchar Ligi.

,,Było
wielkie rozczarowanie. Byliśmy przekonani iż mamy najlepszy zespół w Europie.
Oczywiście Widzew nam zaimponował w pierwszym meczu, lecz wciąż uważaliśmy że
jesteśmy w stanie odrobić straty. To był w końcu Liverpool”- podkreślał
pomocnik Ronnie Whelan. Piłkarze Widzewa wygrali nie tylko awans ale również
uznanie angielskiej publiczności. Widzewiacy początkowo chcieli szybko umknąć
do szatni bo mieli w pamięci stek wyzwisk i przedmiotów, które leciały swego
czasu na nich z trybun Old Trafford. Spotkała ich jednak niespodzianka. Fani
The Reds urządzili Widzewowi owacje na stojąco a przecież początkowo było
zupełnie inaczej. Młynarczyk w pierwszej połowie miał za sobą kibiców z The
Kop, najtańszej trybuny zawładniętej przez najwierniejszych fanów. Na początku
gdy chodził po piłke, musiał wycierać twarz ze śliny miejscowych chuliganów,
uchylać się przed monetami, udawać że nie słyszy różnych odmian
najpopularniejszego słowa tworzących najbardziej wymyślne przekleństwa znane w
języku angielskim. Teraz wszystko się zmieniło. ,,Przeszły mnie dreszcze”-
przyznał Włodzimierz Smolarek, który potem paradował w oryginalnym hełmie,
który dostał od angielskiego policjanta, podobnie zresztą jak Tłokiński. To oni
byli największymi bohaterami tego meczu. Wieczorem podczas kolacji Paisley
rozmawiał nawet ze Smolarkiem, sondował możliwości jego przejścia do klubu z
Anfield. Pan Włodek już wcześniej miał oferty z europejskich klubów, choćby w
tym samym roku negocjował z Hellas Verona, która wkrótce miała stać się jedną z
najmocniejszych włoskich drużyn ale Liverpool to był zupełnie inny poziom.
Zresztą Smolarek był wówczas rozchwytywany, wiadomo że był bardzo zaawansowany
w rozmowach z Eintrachtem i ostatecznie trafił właśnie do niemieckiego klubu,
tyle że 3 lata później. Podczas gdy rozmawiał z przedstawicielami Liverpoolu i rozdawał
autografy, z Tłokińskim wstępnie negocjowali przedstawiciele RC Lens, którzy
przyjechali, a jakże, po Smolarka. Ówczesny trener Lens, Gerard Houllier i jego
asystent Joachim Marx, były reprezentant Polski, mieli przełamać lody pomiędzy
Smolarkiem a Francuzami. Po pierwszej rozmowie z trenerem Żmudą wiadomo było że
nic z tego nie wyjdzie. Żmuda zaproponował więc Tłokińskiego. Do Polski
piłkarze Widzewa wracali jako bohaterowie już nie tylko łodzi ale całego kraju.
Stali się jego ambasadorami, tak jak kiedyś w latach 60-tych piłkarze Górnika
Zabrze, którzy walczyli i zwyciężali w meczach z największymi drużynami Starego
Kontynentu. Pokonując Liverpool stali się na pewno jedną z dwóch największych
drużyn klubowych w historii polskiego futbolu. Przez długie jeszcze miesiące na
stadionach Polski byli witani owacyjnie, wizytowali zakłady pracy, domy
dziecka, zakłady karne. Było to apogeum popularności Widzewa bo przecież zespół
już od dłuższego czasu był numerem 1 w kraju, co zresztą doskonale wykorzystywał
prezes Sobolewski, wprowadzający wbrew wszystkim swój kapitalistyczny model
zarządzania. Fani z całej polski wysyłali prośby o pamiątki do klubu. Widzew
stał się więc symbolem i wzorem. Dziennikarze usłyszeli nawet pod szatnią
poznańskiego Lecha, jak Wojciech Łazarek, trener bezpośredniego rywala łodzian
do wygrania mistrzostwa Polski, krzyczy na odprawie: ,,Musicie grać twardo!
Musicie być jak Widzew!”.

To co
wyprawiał wówczas Widzew w Europie przechodzi ludzkie pojęcie, zwłaszcza że
grał już bez Bońka, który odszedł do Juventusu. Czegoś takiego nie dokonał
żaden Polski klub i raczej już nie dokona. Ja osobiście jako gówniarz oglądałem
ten mecz w Polskiej telewizji i byłem wówczas tak szczęśliwy i dumny że nie
zapomnę tego do końca życia! Jeśli ktoś jest zainteresowany historią ,,tamtego”
Widzewa to polecam książke ,,Wielki Widzew”.

Gorąco
pozdrawiam wszystkich sympatyków Widzewa!


1

@FCBparasiempre Oby tak dzisiaj Widzew pokonał Liverpool xd

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?