La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 570 Culés

10

10

@FCBparasiempre
,, Nigdy nie miałem żadnego problemu z Guardiolą. W przeciwieństwie do tego co się mówi jesteśmy przyjaciółmi". To słowa Ronaldinho z maja 2014 roku pochodzące z wywiadu dla magazynu ,, Football Tactico". Minęło ponad 10 lat, odkąd obecny trener Manchesteru City dokonał rewolucji w szatni Barçy i zrezygnował z piłkarza, który wyciągnął drużynę z najbardziej ponurego okresu w jej historii i zaczął pisać nowy jej rozdział. 17 czerwca 2008 roku podczas prezentacji na stanowisku trenera, Josep Guardiola potwierdza że nie będzie stawiał na Brazylijczyka. To ostateczny koniec, który odwlekano zdecydowanie zbyt długo. Gauczo od miesięcy wiedział że jego czas w Barcelonie już się skończył że nie tylko nie jest już motorem napędowym drużyny, lecz zamienił się w główną przeszkodę a przecież sezon rozpoczął się optymistycznie... 21 lipca 2007 roku FC Barcelona zaczyna przygotowania z nową gwiazdą, francuzem Henrym, który przychodzi z Arsenalu. Ronaldinho jest zadowolony i stwierdza że w tym sezonie klub ma ,, wielką drużynę". AC Milan nadal podejmuje próby by sprowadzić go do Włoch, jednak on powtarza że jest szczęśliwy w swoim obecnym klubie. Atmosfera jest dobra, oczekiwania śmiałe, lecz początek okazuje się rozczarowujący. W pierwszym ligowym meczu Barça zaledwie bezbramkowo remisuje z Racingiem Santander. Roni jest praktycznie niewidoczny. Znów pojawiają się wątpliwości co do jego formy, chociaż następnego dnia inne związana z nim informacja przykuwa uwagę mediów: Brazylijczyk dostał hiszpański paszport, przysięgał na Konstytucję w sądzie pierwszej instancji w miejscowości Gava i od tej pory jest zaliczany do piłkarzy Unii Europejskiej. Automatycznie wzrosła też jego wartość, gaucho ma asa w rękawie by renegocjować kontrakt albo warunki nowej umowy w przypadku ewentualnego transferu. W następnym meczu z Athletic Bilbao u siebie piłkarz z Porto Alegre na powrót ożywa. Bardzo wygrywa 3:1 a Ronaldinho jest bohaterem meczu i autorem dwóch pierwszych goli ale to tylko złudzenie. Wciąż nie gra na takim poziomie, jakiego się od niego oczekuje i Rijkaard od miesięcy oskarżany o to że nie jest wystarczająco twardy i wymagający zaczyna tracić cierpliwość i bez mrugnięcia okiem zdejmuje go z boiska w kolejnych meczach. Wciąż jeszcze postrzega go jako zawodnika, którego można ,, uratować", nadal uważa go za kluczową postać ale panujące między nimi napięcie staje się ewidentne. Każdy ruch piłkarza jest brany pod lupę i znów mówi się o jego nocnych eskapadach... Jedną z najszerzej komentowanych jest wielka fiesta, na którą wybrał się razem z Robinho i innymi kolegami z reprezentacji Brazylii po pokonaniu Ekwadoru w eliminacjach do mundialu w RPA. Impreza miała miejsce w połowie października w Rio de Janeiro. Była to szalona zabawa z dużą ilością alkoholu, sambą i kobietami, po której wrócił do Barcelony po wyznaczonym terminie i spóźnił się na trening, co w konsekwencji wywołało w klubie prawdziwe wzburzenie. Do tego dochodzą jeszcze kontuzje, wprawdzie niezbyt groźne ale wykluczające go z gry w wielu meczach, między innymi z Sevilią i Saragossa. W jego obronie stoi Roberto: ,, Skoro wyszedł wieczorem, to dlatego że mógł to zrobić"- stwierdza na antenie stacji radiowej RAC1. Poza tym sugeruje że ktoś może wykorzystywać Roniego ,, aby zaatakować inne osoby" a więc piłkarz miałby być ofiarą ,, wojny" między prezydentem Laportą a byłym wiceprezydentem Rosselem. Co do jednego nie ma wątpliwości, Brazylijczyk zaczyna się przyzwyczajać do buczenia na Camp Nou, co było nie do pomyślenia jeszcze dwa sezony wcześniej. Piłkarz nadal cieszy się wsparciem, zwłaszcza w sportowej prasie katalońskiej i pośród osób, które pamiętają o jego wspaniałym wkładzie w sukcesy klubu, jednak jego dyskredytacja stała się faktem. Głosy krytyków rozbrzmiewają coraz głośniej. Jego schyłek zbiega się z rozbłyśnięciem nowej wielkiej gwiazdy Barçy, Lionela Messiego. U Roniego nie wywołuje to bynajmniej zazdrości, wszak obaj piłkarze są bliskimi przyjaciółmi, odkąd Argentyńczyk dołączył do pierwszej drużyny, podziwiają się i wzajemnie szanują. Messi nie waha się przed publicznym komplementowaniem Ronaldinho i nawet dedykuje mu gole naśladując tak charakterystyczny dla Brazylijczyka gest surfera. Dla niego Gaucho wciąż jest najlepszym piłkarzem świata. Darzą się nawzajem szacunkiem można się było przekonać wiele miesięcy później po końcowym gwizdku półfinału igrzysk olimpijskich w Pekinie. Argentyna upokorzyła Brazylię w sposób i jakiego nikt sobie nawet nie wyobrażał. Sergio Aguero strzelając dwa gole, mając udział przy trzecim oraz celebrując trafienia ze smoczkiem w ustach, kompromituje nędzną drużynę Dungi i daje sygnał że czas Ronaldinho dobiega końca. Jednak jeszcze bardziej bezlitosny jest zdjęcie, które następnego dnia pojawia się we wszystkich gazetach na świecie. Roni w żółtej koszulce z numerem 10 i opaską kapitana ze spuszczoną głową szuka pocieszenia w ramionach Messiego. Argentyńczyk staje na palcach żeby pocieszyć swojego Idola i jest w tej scenie dużo ciepła ale i mnóstwo melancholii. Leo został zwycięzcą i jest szczęśliwy. Ronaldinho natomiast pragnie się zapaść pod ziemię... Szczera sympatia i szacunek między Starym i Nowym mistrzem przetrwały do dziś. ,, Nie jest łatwo wejść do drużyny mając 16 lat, normalnie funkcjonować w szatni, szczególnie z moim sposobem bycia ale on sprawił że wszystko stało się proste. Miałem szczęście mogąc być blisko niego i wraz z nim przeżywać wiele chwil. Mogę powiedzieć że jest wspaniałym człowiekiem a to jest najważniejsze"- powiedział kilka lat później Lionel Messi.

Wróćmy do sezonu ligowego 2007 08. FC Barcelona prezentuje przeciętną grę, w tabeli zawsze jest za Realem Madryt. Do 30 października rozegrał w całości tylko dwa mecze. W następnych tygodniach widać pewną poprawę, nawet jedna się ze swoją publicznością, i która gotuje mu owacje na stojąco po meczu z Celtikiem Glasgow w Champions League i zostaje wybrany do najlepszej jedenastki roku Stowarzyszenie piłkarzy FIF Pro World. Jednak to ożywienie nie trwa długo. Coś się psuje i jego kolega z szatni Edmilson mówi na antenie TV 3 że być może Roni ,, ma jakiś problem osobisty". Stwierdza również że w katalońskiej drużynie ,, są czarne owce", brakuje jedności. Projekt Rijkaarda się rozpada. 1 grudnia w meczu ze Espanyolem Ronaldinho po raz pierwszy zaczyna spotkanie na ławce. Nie jest to ostatni raz kiedy musi się zadowolić rolą rezerwowego. Medialna presja, nawet ze strony tabloidów stała się nie do zniesienia. Plotkom nie ma końca, analizuje się życie prywatne piłkarze i jego rzekome nieprzystosowanie, jego samopoczucie, sprzeczki z Rijkaardem, kiedy trener zmusza go do dokończenia treningu i ponoć zbliżający się nieuchronnie transfer do... Chelsea. Angielska drużyna niespodziewanie dołącza do listy klubów, które chcą go sprowadzić, co dowodzi że Brazylijczyk wciąż przyciąga niczym magnes, chociaż czas jego świetności przeminął. Jego koszulka przestała już być ulubioną koszulką kibiców a jej sprzedaż drastycznie spadła 40%. Teraz jej miejsce zajęły trykoty Messiego i Henry’ego. 30 grudnia na Camp Nou przyjeżdża Real Madryt. Ronaldinho wybiega na boisko w podstawowym składzie. Ma ogromną chęć do gry ale nie pokazuje praktycznie niczego. Jest drugoplanowym aktorem w drużynie bez werwy. Jego najbardziej wyróżniającą się akcją jest znakomity strzał na bramkę obroniony przez Ikea Casillasa. Blaugrana przegrywa 0:1 i traci już 7 punktów do odwiecznego rywala. Klasyk jest dla Katalończyków prawdziwym ciosem. Brazylijczyk jeszcze z gwizdami publiczności w głowie i jedzie do ojczyzny na krótkie ferie świąteczne. Tym razem wraca na czas, zapewne świadom że jego przyszłość w Barcelonie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej stoi pod znakiem zapytania. Nie zamknięto jeszcze zimowych transferów a jego nazwisko wymieniane jest na każdym kroku. Ostatecznie nie dzieje się nic i piłkarz wraca do codziennych zajęć. Z powodu zapalenia w lewym kolanie omijają go pierwsze mecze, jednak medialna zawierucha wokół niego nie słabnie. Niektórzy powątpiewają czy faktycznie jest kontuzjowany, twierdzą że tylko udaje a przy okazji znów oskarżają go o nadwagę; mówi się że przytył aż 5 kg. Ronaldinho zamyka usta krytyką dokładnie tak samo jak rok wcześniej podnosząc koszulkę i pokazując do kamery swój idealnie wyrzeźbiony brzuch. Ma to miejsce 23 stycznia podczas jednego z treningów, kilka dni przed tym jak lekarze dają mu pozwolenie na grę. 31 stycznia, po ponad miesiącu spędzonym z dala od placu gry Brazylijczyk wraca na boisko w meczu Pucharu Króla z Villarreal rozgrywanym na Camp Nou. Trener wpuszcza go na murawę zaledwie na ostatni kwadrans, kiedy losy spotkanie są już rozstrzygnięte. Barça wygrywa i awansuje do półfinału a kibice na chwilę zakopują topór wojenny. 3 lutego 2008 roku w spotkaniu przeciwko Osasunie Roni rozgrywa swój dwusetny mecz w koszulce FC Barcelony, na boisko wchodzi w 68 minucie a niespełna 3 tygodnie później prezentuje najlepszą formę od wielu miesięcy. Przeciwnikiem jest Celtic w Glasgow. Ronaldinho, który o mały włos spóźniłby się na samolot do Szkocji wychodzi w podstawowym składzie i pozostaje na murawie przez 73 minuty. Jest aktywny, wykonuje decydujące podania a co najważniejsze widać że jest szczęśliwy. Mecz kończy się zwycięstwem Blaugrany 3:2. Brazylijczyk nie zdołał strzelić gola ale znacznie przyczynił się do sukcesu Katalończyków. 1 marca na ,,Vicente Calderon” Gaucho raczy swoich kibiców cudowną przewrotką. Nikt jeszcze tego nie wie ale jest to jego ostatni gol w barwach Barçy. Od tego momentu wydarzenia nabierają tempa. Roni występuje jeszcze tylko w dwóch meczach w koszulce Azugrany: w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów z Celtikiem oraz w lidze z Villareal, spotkaniu rozgrywanym 9 marca na Camp Nou i zakończonym porażką. W kwietniu Duma Katalonii daje mu zielone światło na szukanie innego klubu, w którym będzie mógł zacząć od zera. Zaczyna się maraton spotkań, negocjacji i dyskusji na temat jego stanu zdrowia. To, co wydawało się proste, znalezienie nowego klubu dla takiej gwiazdy jak on, teraz się komplikuje. Silvio Berlusconi, który przez ostatnie dwa lata rozpowiadał na prawo i lewo że chce go w Milanie, nagle zaczyna mieć wątpliwości. Tylko Manchester City składa pewną ofertę w wysokości 32 milionów euro. Blaugrana pragnąca jak najszybciej zamknąć zakończony z pustymi rękami sezon naciska na piłkarza żeby się zgodził ale Roni nie ma zamiaru grać w słabszej drużynie. Udaje się do Brazylii by oderwać się od wszystkiego w oczekiwaniu na wyjaśnienie sytuacji.

W końcu 15 lipca, tuż przed północą do wiadomości publicznej podaje się tak wyczekiwaną informację: Ronaldinho przechodzi do Milanu za 21 milionów euro plus 4 miliony w zależności od wyników. Piłkarz rezygnuje ze swojej części transferu aby móc grać w drużynie z historią i potencjałem. Gaucho opuszcza Barçe są tylnym wyjściem, nawet nie żegnając się z kibicami. W spadku pozostawia 93 gole strzelone w 207 oficjalnych meczach, Puchar Europy, dwa tytuły mistrzowskie oraz dwa superpuchary Hiszpanii. Minął dwa lata za nim wróci na Camp Nou żeby zagrać z Milanem w meczu o trofeum Joana Gampera. Przed tym meczem na stronie FC Barcelony opublikowano serdeczny list Ronaldinho skierowany do wszystkich miłośników katalońskiego klubu: ,, To będzie spotkanie przyjaciół. Powrót na Camp Nou jest dla mnie czymś wyjątkowym. Miejsce to zawsze będzie Jednym z moich ulubionych piłkarskich stadionów, gdzie przeżyłem mnóstwo radości i myślę że sprawiłem również radość wielu kibicom". Należny hołd Gaucho otrzymuje dopiero 10 lat po jego transferze do FC Barcelony. W filmie dokumentalnym ,, Quando el Barca recupero la sonrisa(kiedy Barça odzyskała uśmiech)" Carles Puyol, przez 10 lat kapitan drużyny, przyznaje że Roni był jednym z najważniejszych piłkarzy w historii klubu: ,, Jestem przekonany że ludzie zapamiętali to, co pozytywne, to co dobre, całą tę zmianę, do której przyczynił się Ronaldinho. O smutniejszych czy trudniejszych momentach zwyczajnie się zapomina".

1

@FCBparasiempre O Ronaldinho to zawsze mogę czytać, super historia :)

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: