- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 643 Culés
Gorące dyskusje
BorzyKrzys
20
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
RanDiFCB
1
@AlexDark00 a to tylko oni płacą więcej za prąd? gaz? "ciągłe rosnące koszty wszystkiego?... » Czytaj dalej
166 odpowiedzi
Gosciuu
4
Taka głębsza myśl mnie ostatnio naszła: kiedyś się nie bałem starości. Teraz, choć wciąż... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 643 Culés
12
Panie i Panowie, entuzjaści futbolu, dzisiaj przypada rocznica urodzin bardzo wyjątkowego piłkarza, kto wie czy nie najlepszego w dziejach polskiej piłki nożnej. Otóż 23 czerwca 1916 r. w Katowicach urodził się Ernest Otton Wilimowski, geniusz polskiego futbolu. Sam o sobie mówił, że jest Górnoślązakiem. Nie zmienia to faktu, że ten region po I Wojnie Światowej został przyłączony do Polski a Wilimowski grał w polskiej lidze i w polskiej reprezentacji, i to jak grał! Pomimo że wystawiany był na pozycji lewego łącznika(więc nominalnie za napastnikami) zasłynął z niesłychanej wręcz skuteczności. W polskiej lidze strzelił dla Ruchu Hajduki Wielkie aż 112 goli w zaledwie 86 meczach! Dla porównania lider klubu 100, Erenst Pohl do strzelenia 186 goli potrzebował aż 264 meczy. Natomiast w reprezentacji Polski w 22 spotkaniach zdobył 21 goli a więc też znakomita średnia. Kiedy Wilimowski miał 17 lat, przeszedł z 1.FC Katowice do Ruchu Wielkie Hajduki i od tej pory zaczęła się kariera, jakiej jeszcze polskie boiska nie widziały. Już w trzecim meczu ligowym z krakowskim Podgórzem strzelił 5 goli! Jeszcze w tym samym roku przed 18 urodzinami zadebiutował w reprezentacji Polski. Do legendy przeszły jego wyczyny na Mistrzostwach Świata w 1938 roku, kiedy to w meczu z Brazylią strzelił aż 4 gole, jako pierwszy zawodnik na MŚ, doprowadzając bramkarza Canarinhos do furii, a naszej drużynie zapewniając wyrównaną walkę do samego końca (wynik 5:6 po dogrywce). Nie mniej spektakularnym wyczynem „Ezi” popisał się na kilka dni przed wybuchem II Wojny Światowej, kiedy to 27 sierpnia 1939 roku polska reprezentacja pokonała bardzo silną ekipę węgierską(wówczas wicemistrzów świata) 4:2, a on sam strzelił 3 gole, a czwartego wypracował. W polskiej lidze dokonał rzeczy niewyobrażalnej i nieosiągalnej dla nikogo aż do dziś, w czasie meczu z Union-Touring Łódź(12:1), strzelił aż 10 goli! Głównie dzięki niemu Ruch zdobywał w tym okresie czterokrotnie tytuł mistrza Polski (1934, 35, 36 i 38 rok). Po latach niemiecki kapitan mistrzów świata Fritz Walter powie o Wilimowskim: ,,To napastnik, który strzela więcej goli niż ma okazji”. Nic dodać, nic ująć. Niestety jego przekleństwem stała się II Wojna Światowa. Ernest Wilimowski podpisał volkslistę i wyjechał w głąb III Rzeszy. Tam kontynuował swoją karierę i dalej zadziwiał skutecznością – w 8 meczach w reprezentacji Niemiec zdobył 13 bramek. Nie zmienia to jednak faktu, że w komunistycznej Polsce był traktowany jako renegat i zdrajca. Jednak im więcej czasu upływa od tych wydarzeń, tym mniej czarno-biała zaczyna być postać Ernesta Wilimowskiego. Trzeba pamiętać o specyfice Górnego Śląska, regionu mającego bardzo silne związki nie tylko z Polską, ale głównie właśnie z Niemcami i dodatkowo mocne tendencje autonomiczne.
Warto wiedzieć, że np. na Śląsku w czasie wojny można było grać w piłkę, a sam rząd RP na uchodźstwie namawiał Ślązaków do podpisywania volkslist, żeby się maskować. Polski trener reprezentacji Józef Kałuża nie widział nic złego w tym, że wielu Ślązaków grało (czy starało się o grę) w reprezentacji Niemiec. Udało się tylko Wilimowskiemu. Co więcej, na początku wojny Wilimowski musiał ukrywać się przed Niemcami. Jednym z notabli NSDAP na Śląsku była osoba, która nienawidziła go za to, że w 1934 roku przeszedł z FC Kattowitz do będącego symbolem polskości Ruchu Wielkie Hajduki. Po wybuchu wojny Wilimowski jednak wrócił do FC Kattowitz, gdzie grali praktycznie sami Ślązacy – Ruch został zlikwidowany. Zmieniał później kluby jeden po drugim, strzelał mnóstwo goli i trafił do reprezentacji Niemiec. I podobno udało mu się tam zdobyć respekt trenera i piłkarzy. Najlepszy występ w tej drużynie zanotował w Bernie przeciwko silnym Szwajcarom – Niemcy wygrali 5:3, a Wilimowski strzelił 4 gole. Trafił jeszcze raz, główką po rzucie rożnym, ale sędzia… dopatrzył się spalonego! Co ciekawe wielkim entuzjastą talentu Ernesta Wilimowskiego był inny Ślązak, Gerard Cieślik. Już jako kilkunastoletni chłopak podziwiał go na treningach i meczach, również tych w reprezentacji Niemiec (np. podczas meczu z Rumunią rozegranym w 1942 roku). Osoby, które znały Wilimowskiego podkreślają jego całkowitą apolityczność i to, że on zawsze był przede wszystkim piłkarzem. Interesowała go wyłącznie gra w piłkę. Taka postawa była nie do zaakceptowania przez wielu Polaków po wojnie. Według nich Wilimowski okazał się oportunistą i świadomie wyrzekł się Polski. Zapominają one jednak, że Wilimowski czuł się przede wszystkim Ślązakiem, grając zarówno dla Polski, jak i dla Niemiec. Po wojnie Ernest Wilimowski został w Niemczech, do Polski nie miał po co wracać. Grywał jeszcze do 1959 roku, potem osiadł w Karlsruhe. Odmówił pracy w Niemieckim Związku Piłkarskim. Jedno nie ulega kwestii. Po wojnie mieliśmy jeden talent, który moglibyśmy porównywać z Wilimowskim – Włodzimierza Lubańskiego. Niestety Lubańskiego karierę złamała koszmarna kontuzja. Tym bardziej należy pamiętać o sportowych wyczynach Ernesta Wilimowskiego.
@Arkon
@kamyk_23
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Rastafarnianin
@Sensible
@Symson
1
@FCBparasiempre Historia piękna . Szkoda tylko że nie można zobaczyć nigdzie tego talentu a tylko opierać się na wpisach w kronikach.