- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1811 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1811 Culés
11
Dwunastego kwietnia pytałem, czy są chętni na poczytanie o powstaniu Spartakusa. Z racji tego, że znalazło się pewne grono zainteresowanych osób, to na początku tygodnia, kiedy pogoda nie rozpieszczała napisałem dosyć dłuższy tekst. :D Zaznaczam, że miejscami nawiązuję do serialu, który był kręcony w latach 2010 - 2013, dlatego też mogą pojawić się tu SPOILERY! Mam nadzieje, że tekst się spodoba i wleci aż miło przed meczem Barcelony, bądź też jutro do porannej kawusi. :) Wszystko jest dostępne po rozwinięciu komentarzy (jak to publikujcie to dajcie mi chwile, bym to wrzucił :D).
Oznaczenia: @Vekk @Dynak @Zoker @arsenallondyn0 @dozamet89 @K4tsuuu @Loli @norbi77 @Lukikiki @sila101 pozostałe osoby dostaną pmke z wiadomością. :)
5
@Ojciec5tkidzieci
Spartakus i spotkanie z pretorem Glaberem.
Na wstępie zaznaczę, że postać samego Spartakusa oraz bunt, który rozpętał w 73 roku przed naszą erą zawiera luki jeśli chodzi o materiał źródłowy. O wyczynach gladiatorów i niewolników, którzy postawili się Republice pisali głównie wrogowie trackiego gladiatora, dlatego też miejscami można spotkać się z stronniczością na niekorzyść bohatera dzisiejszego wpisu (widzimy to przede wszystkim w zestawieniu strat wojsk, kiedy to Marek Krassus podjął się zadania zgładzenia powstania niewolników). Wraz z upływem lat rósł podziw dla Spartakusa i jego armii, a manewry jak np. przerwanie wału Krasusa czy też zejście ze szczytu Wezuwiusza i pokonanie wojsk Klaudiusza Glabera można znaleźć w zestawieniu historycznych podstępów wojennych.
Jak wyglądała Republika w 73 roku p.n.e? Był to przykład moralnego upadku. Korupcja, oszustwa wyborcze, mordowanie konkurentów w wyścigu u władze, prywatne wojny domowe. Warto wspomnieć, że kilka lat przed wybuchem powstania dochodziło do przejęć władzy, zdobycia Rzymu (jako miasta) i robienia czystek. Za przykład możemy podać Lucjusza Korneliusza Sulle, który sprawował władzę jako tyran - dyktator. Jest o nim krótka wzmianka w serialu, dokładnie w sezonie „Zemsta”, gdzie to Lucjusz u którego schronienie znajdują Spartakus i jego ludzie wspomina, że z rozkazu Sulli wymordowano mu rodzinę, a majątek skonfiskowano. Ciekawym faktem jest to, że o życiu i śmierci decydował były niewolnik Sulli – Chryzogonos, który był wyzwoleńcem i przy tym obywatelem Rzymu, a po ogłoszeniu list proskrypcyjnych przez dyktatora był czymś na wzór Nikołaja Jeżowa w ZSRR w okresie wielkiego terroru.
Podejrzewa się, że to właśnie za jednowładztwa Sulli Spartakus walczył po stronie Rzymian. Florus pisze, że bohater tego tekstu „z najemnika trackiego stał się żołnierzem, z żołnierza – zbiegiem, a następnie gladiatorem”. Do przejścia z etapu bycia rzymskim żołnierzem (pochodził z plemienia Medów w Tracji i walczył po stronie rzymskiej z innymi trackimi plemionami) do bycia zbiegiem doszło prawdopodobnie po śmierci namiestnika Macedonii, Appiusza Klaudiusza Pulchera. Wspominam o tym dlatego, bo w serialu z 2010 roku ukazano, że Spartakus zbuntował się Klaudiuszowi Glaberowi. W konsekwencji pojmany jako dezerter został wysłany do Kapui, gdzie miał zostać stracony w egzekucji na oczach gawiedzi. Część źródeł mówi jednak, że Trak kilka lat żył jako niewolnik, bo dostać się do niej miał podczas pierwszej wojny z Mitrydatesem (około 85 roku przed naszą erą, czyli 12 lat przed wybuchem powstania). Ważne jest jednak to, że z niewoli został wykupiony przez lanistę – Lentulusa Batiatusa.
Inną kwestią pozostaje jeszcze owa zemsta Spartakusa do której nawiązuje się w serialu. Według Plutarcha w szkole w.w lanisty Spartakus mieszkał z żoną i z nią uciekł, stając na czele buntu niewolników. Część uczonych neguje to, że Spartakus miał żonę. Pamiętajmy jednak, że mówimy tu o źródłach starożytnych, a w tamtym okresie kobiety były wspominane co najwyżej jako łup wojenny, a nie pełnoprawne postacie zestawiane na równi z męskimi sylwetkami. Można znaleźć informacje, że pochodzili z tego samego plemienia. Dlatego motyw zemsty na Klaudiuszu Glaberze, który zniewolił jego i jego żonę (która następnie z rozkazu Batiatusa została zamordowana) jest po prostu miłosnym wątkiem, który ma chwytać za serce widza oczekującego w oglądanej przez niego produkcji romantycznych motywów. Podobny zabieg mogliśmy zobaczyć w Braveheart, gdzie to główny bohater rozpoczyna bunt z powodu zamordowania jego żony przez żołnierza angielskiego.
To, że Spartakus był Trakiem to już wiemy, ale warto tu jeszcze wspomnieć o Kriksosie i Ojnomausie, którzy również stali na czele buntu. Według Orozjusza obaj byli oni Gallami. Ten ostatni zginął w pierwszym roku powstania. Wspominam o tym dlatego, że w serialu o ile Oenomaos ginie dosyć wcześnie, to jednak nie jest przedstawiony jako Gal. W szkole Batiatusa było 200 niewolników, a ich celem była wolność. Każdy dzień był niepewny w przypadku żywota niewolnika w rzymskiej Republice. Spartakus wykazywał w sobie odpowiednie cechy, by stanąć na czele buntu: posiadał on ogromną charyzmę, był uczciwy, posiadał on wiedzę wojskową i był bardzo dobrym strategiem co dowiódł pokonując kilka razy rzymskie wojska. Spisek się wydał, a z 200 niewolników tylko 78 uciekło ze szkoły gladiatorów rozpoczynając pierwszy etap rebelii – działalność rozbójniczą. W ślad za niewolnikami ruszył pościg złożony z miejscowej straży porządkowej. Ku ich zaskoczeniu niewolnicy byli już uzbrojeni (uciekając ze szkoły gladiatorów uzbrojeni byli jedynie w noże kuchenne i tego typu przedmioty, średnio nadające się do walki z uzbrojonymi oddziałami), ponieważ ograbili wóz wiozący broń dla szkoły gladiatorów w sąsiednim mieście. Zatrzymajmy się jeszcze na moment na osobie lanisty- Lentulusa Batiatusa. Ten w przeciwieństwie do serialu nie został zamordowany przez niewolników. Ale marne to pocieszenie. Stracił on dużo pieniędzy ulokowanych w ludziach (większość niewolników zginęła, a pozostali zbiegli), a ponadto dochodziły roszczenia osób skrzywdzonych przez zbiegów. W skrócie – postępowanie sądowe sprawiło, że Batiatus był nie tylko bankrutem, co nawet wygnańcem.
Celem zbiegłych niewolników – rozbójników było zajęcie jakiegoś wysokiego punktu – tym stało się gniazdo na Wezuwiuszu. Jak kampańskie (od regionu Kampanii) miasta radziły sobie z buntem? Kiedy na Wezuwiuszu z każdym kolejnym dniem zwiększała się liczba zbiegów, a władze lokalne przez ograniczone środki wprowadzały tylko doraźne rozwiązania mające na celu ochronę swoich obywateli, a nie stłumienie niewolniczego zrywu. Ograniczeniem była kwestia powoływania pod broń. Mobilizować żołnierzy można było tylko na żądania Rzymian. Wykonanie doraźnych działań sprawiło, że władze nie musiały się obawiać oskarżeń o bezczynność. Miasta okazały się skuteczne, więc ich działania też nie można było nazwać nieskutecznymi. Sęk w tym, że posiadłości wiejskie padły łupem niewolniczej hordy, a ich pewność znacznie wzrosła. Do Spartakusa przyłączały się całe grupy niewolników, a Trak wraz z podwładnymi skupili się na rozboju wiejskich posiadłości, gwałceniu i zabójstwach ich mieszkańców, a byli to często obywatele pochodzenia greckiego czy samnici. Jak wyżej wspomniałem Spartakus był człowiekiem uczciwym, dlatego też szybko skupił wokół siebie mnóstwo ludzi – oprócz obietnicy wolności mogli oni liczyć na równy podział łupów. Bardzo szybko z grupy 78 niewolników zrobiło się ich ponad 1000. To sprawiło, że sytuacją musiał zająć się Rzym.
W tym samym czasie, gdy Kampanie była grabiona przez Spartakusa, w Hiszpanii Sertoriusz (człowiek Mariusza, wroga sullańczyków) walczył z Pompejuszem, zaś w Azji problem stanowił Mitrydates. Zryw niewolników i ich działalność na terenie Kampanii był kłopotem dla kilku senatorów, których włości zostały ograbione. Prawo mówiło, że wszystko co wykracza poza zwyczajne rozbójnictwo wymaga interwencji władz centralnych. Zadanie zduszenia niewolniczej rebelii przypadło Klaudiuszowi Glaberowi, który był rzymskim pretorem. Zadanie to nie sprawiło, że wspomniany pretor poczuł się jakoś szczególnie wyróżniony, ponieważ traktował je jako śmieszną wyprawę, na którą zabrał 3 000 żołnierzy. Dysponując lepszym uzbrojeniem, przewagą liczebną armia pretora szybko zagnała ludzi Spartakusa na Wezuwiusza i rozpoczęła oblężenie. Pretor zablokował jedno wejście, gdyż według zebranych przez niego informacji innych nie było.
Popełnił jednak błąd – zakładając w dalszej odległości od posterunku broniącego wyżej wspomnianego jedynego bezpiecznego zejścia (z punktu widzenia niewolników) obóz, nie zabezpieczył go rowem i palisadą, ani go odpowiednio nie zabezpieczył poprzez umiejętne rozmieszczenie strażników.
W szeregach niewolników pojawiły się paniczne nastroje z uwagi na nieciekawą sytuację. Odcięci od dostaw żywności i wody ludzie Spartakusa byli gotowi rozpaczliwie rzucić się na posterunki obstawione rzymskimi żołnierzami. Na ich szczęście, powstaniem przewodził człowiek mądry. Tutaj warto wspomnieć, że w swoich szeregach miał on pasterzy, którzy prawdopodobnie doradzili mu, aby przeprowadzić manewr, który zapisał się w historii jako jeden z najefektywniejszych podstępów wojennych.
Otóż, zejścia krawędzi wulkanu były strome, ale dało się przy nich poruszać przy użyciu pędów dzikiego wina rosnącego wszędzie. Mogły zostać one użyte jako zamiennik lin, a ich miękkie listowie tłumiło hałas. Długie, zdrewniałe części winorośli były mocne, dlatego dla sprawnego człowieka stanowiły idealne narzędzie do zejścia w dół. Winorośl ścięto i utworzono z nich drabiny sznurkowe. Spartakus wcale nie chciał uciekać – będąc na górze zapoznał się z rozstawieniem wojsk Glabera, a także nawykami ludzi pełniącymi warty. W szeregach pretora panowało całkowite rozluźnienie. Na czele niewolników szli ludzie uzbrojeni na sposób typowo rzymski, przez co wymordowali straże, które wzięły ich za spóźniony oddział posiłkowy, a następnie dokonali rzezi na śpiących i bezbronnych Rzymianach. Pretor Klaudiusz Glaber zdołał zbiec i przeżył, ale w wyniku zaniedbań i lekceważącego podejścia do obleganej gromady niewolników, blisko trzy tysiące wojska przestało istnieć (część zbiegła, a nie padła ofiarą rzezi). Taka wiktoria miała także ogromne znaczenie propagandowe – dotychczas niepewni niewolnicy „pracujący” na terenie Kampanii zrywali pęta i mordowali swoich nadzorców, by dołączyć do (już teraz) powstającej armii Spartakusa.
4
@Ojciec5tkidzieci
Kolejne próby rozbicia rebelii.
Klaudiusz Glaber poniósł sromotną porażkę, jednak przeżył i nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji. Nadal pozostawał urzędującym pretorem, jednak niesława jaką się okrył sprawiła, że jego kariera urzędnicza się zakończyła.
Wojska Spartakusa po wygranej nad Glaberem wzmocniły się. I to nie o tysiąc, czy dwa tysiące niewolników, ale do dwudziestu tysięcy. Było jasne, że Kampania nie poradzi sobie samotnie z niewolnikami. Osoby mieszkające w miastach czuły się bezpiecznie – Spartakus nie miał zamiaru atakować dobrze chronionych miast. Raz, że miał za mało ludzi, a dwa, to w jego szeregach znajdowały się raczej osoby proste, a nie inżynierowie, którzy pomogli by mu w budowie machin oblężniczych niezbędnych do prowadzenia kampanii mającej na celu zajęcie miasta. Odmiennie wyglądała sytuacja ludności wolnej rzymskiej i nierzymskiej na wsiach, które były grabione przez niewolnicze hordy.
Senat w dalszym ciągu lekceważył problem. To naturalne, w końcu cały czas panowie świata
żyli w przeświadczeniu, że walczą z naczyniami, a nie ludźmi, nie dopuszczając do siebie myśli, że Spartakus dowodzi już armią, a nie rozbójniczą bandą. Samemu Spartakusowi także ujmowano umiejętności dowódczych, za klęskę pod Wezuwiuszem wyłącznie obarczając winą Glabera. Dodatkowo w Rzymie roiło się od wrogich agentów Mitrydatesa, który to odwoływał się do niewolników w Azji Mniejszej. Do zniszczenia Spartakusa i zakończenia rebelii wyznaczono pretora Publiusza Waryniusza, który był człowiekiem odpowiedzialnym i rozsądnym. Pierwsze ograniczenie jakie go spotkało to zaciąg. Nie pozwolono mu na zaciągnięcie legionów z prawdziwego zdarzenia, w szeregach których znajdowali się ludzie obyci z wojaczką. Zamiast tego nabór miał objąć ludzi z municypiów. Ta metoda miała być też szybsza jak i bezpieczniejsza dla republiki – wspomniane legiony zajęte były walką z Mitrydatesem w Azji Mniejszej pod komendą prokonsula Lucjusza Lukullusa oraz na terenie Hiszpanii, gdzie jak wspomniałem już wyżej, sullańczyk Pompejusz walczył z Sertoriuszem. Waryniuszowi pod komendę powierzono jednak znacznie większą ilość żołnierzy bo dziesięć tysięcy (przypominam, że Klaudiusz Glaber miał ich trzy tysiące). Jednak nie ilość, a jakość. Ta była mocno średnia, bo wartość bojowa jego ludzi pozostawiała wiele do życzenia.
Waryniusz chciał zdecydowaną próbą uderzenia na siły główne buntowników odnieść zwycięstwo i zakończyć niewolnicze powstanie. Widząc braki w uzbrojeniu wojsk Spartakusa, teoretycznie pozorne, nieplanowane akcje na terenie Kampanii oraz biorąc pod uwagę skargi wolnych ludzi zdecydował się podzielić swoje siły i zganiać z opanowanych przez buntowników obszarów, a następnie ich rozbijać. Spartakus był jednak bardzo dobrym dowódcą i doskonale orientował się w ruchach Waryniusza. Grabieżcze wypady spełniały trzy funkcje: aprowizacyjną, szkoleniową oraz zwiadowczą. Górskie tereny doskonale znali pasterze, a tych miał po swojej stronie Trak. Spartakus postanowił wykorzystać rozdzielenie wojsk Waryniusza i wydawać bitwy każdemu oddziałowi z osobna. Plan teoretycznie prosty, ale wymagał świetnej koordynacji działań. Oddziały Spartakusa wycofywały się w różne strony, wciągając wojska Waryniusza w głąb Wezuwiusza okrążając go. I tu się na chwilę zatrzymam, by wspomnieć o serialu od STARZ. W pierwszym odcinku trzeciego sezonu, zatytułowanego oryginalnie „War of the Damned” armia niewolników walczy w bitwie z wojskami Kossyniusza i Furiusza, którzy uciekają z pola bitwy. To właśnie ci dwaj legaci uczestniczyli w kampanii Waryniusza przeciwko Spartakusowi. Na plus dla twórców, że obracamy się we właściwych nazwiskach legatów wojsk rzymskich, jednak i tu chronologia została zachwiana, bo w serialu Waryniusz ginie w kryjówce Spartakusa, która zostaje ostrzelana z machin oblężniczych wojsk Klaudiusza Glabera.
Wracając jednak do wydarzeń historycznych, Spartakus w pierwszej kolejności pobił dwa tysiące wojsk legata Furiusza w taki sposób, że pozostali dowódcy nie wiedzieli, że Furiusz wraz ze swoimi ludźmi został pogoniony. Kolejny na liście był Kossyniusz. Ten został kompletnie zaskoczony podczas… kąpieli. Rozproszonych przy zakładaniu obozu Rzymian całkowicie to zaskoczyło. Spartakus miał przewagę liczebną ludzi uzbrojonych po wcześniejszej wygranej nad wojskami Furiusza. Tu doszło do rzezi z której mało kto ocalał – poległ także legat Kossyniusz.
Spartakus nie spoczął na laurach i w niedługim czasie (za 2- 3 dni od pokonania Kossyniusza) wydał bitwę Waryniuszowi. Wysokie morale niewolników sprawiło, że rzymskie wojska nie dotrzymały im kroku i zostali pokonani. Pokonani, a nie zniszczeni jak wojska legata Kossyniusza. Waryniusz z ocalałymi ludźmi schronił się pod murami jednego z kampańskich miast. Co najgorsze dla niego, doszło do dezercji w jego szeregach i pokonanie sił Spartakusa nie było już możliwe.
Waryniusz usiłował jeszcze odbudować swoją armię i wywiązać się z powierzonego zadania – w końcu do końca sezonu to na nim spoczywał obowiązek walki z niewolnikami z racji pełnionego urzędu pretora. Postanowił on blokować oddziały niewolników, oczekując, że dostanie wsparcie od senatu. Pod koniec lata 73 roku p.n.e. doszło do kolejnej bitwy, którą Waryniusz przegrał. Z zapisu źródłowego Salustiusza możemy przeczytać, że armia niewolników wciąż się powiększała. Na czele Germanów i Gallów (w normalnych warunkach dwa nienawidzące się narody, ale w niewoli dobre ziomki, którzy byli żądni czynów i strasznie zapalczywi, co w następnej części tekstu będzie miało swoje znaczenie) stanął Kriksus, zaś drugi Gall – Ojnomaus zginął we wcześniejszych potyczkach. Jak wspomniałem na początku, materiał źródłowy dot. powstania zawiera pewne luki i nie wiemy, czy poniósł on śmierć podczas kampanii Waryniusza, czy jeszcze wcześniej podczas walk z Glaberem (co miało miejsce w serialu). Niewolnicza armia była bardzo zróżnicowana etnicznie – poza wspomnianymi Gallami i Germanami znajdowali się tam także Trakowie, Cylicyjczycy, Italowie czy Syryjczycy. Oczywiście armia była podzielona między dowódców, jednak ostateczny głos należał do Spartakusa. To jemu ufano najbardziej.
Historia Waryniusza jeszcze się nie kończy. Późną jesienią jego wojsko zaczęło chorować. Wysłanie do Rzymu kwestora nie spełniło swojego zadania, ponieważ pretor nie dostał dobrze wyposażonych sił regularnych do stłumienia buntu Spartakusa. Założył on jednak obóz w bezpośrednim sąsiedztwie wojsk Spartakusa. Dysponując liczbą czterech tysięcy ludzi Waryniusz nie miał szans pokonać niewolników w ramach ofensywnej operacji, ale swoją obecnością skutecznie blokował łupieżcze wypady oddziałów aprowizacyjnych, które z uwagi na swoją liczebność mogły zostać rozgromione w przypadku wykazania się nieostrożnością. Niewolnicy dali się kilka razy sprowokować i atakowali umocnienia obozu. Spartakus widząc, że Waryniusz nie chce dać się sprowokować do otwartej bitwy postanowił oderwać się od Rzymian by nie ponosić strat w ludziach. I tu kolejny raz Spartakus zastosował podstęp.
Salustiusz pisze: „Wtedy zbiegli niewolnicy, którzy chcąc uniemożliwić wrogowi natarcie z bliska, w czasie gdy sami szukali łupu, na modłę wojskową zaciągali straże i pikiety oraz pełnili inne służby, wszyscy wychodzą z obozu o drugiej straży pozostawiwszy w obozie trębacza; dla zamarkowania wartowników w oczach patrzących z dala, ustawili przed bramą świeże trupy podparte kołkami i rozniecili gęste ogniska, aby strachem skłonić żołnierzy Waryniusza do ucieczki”.
Chodzi tutaj o to, że sygnalista otrębywał zmianę warty o północy, a w tym czasie cała armia oddalała w stronę gór – jak najdalej od wojsk Waryniusza. Rzymianie zorientowali się o tym dopiero późnym rankiem, a Spartakus i jego ludzie byli już daleko. Pretor podjął decyzję, by rozpocząć marsz na niewolników. Skrzętnie wykorzystał to tracki przywódca, który markując próbę ucieczki zawrócił i wydał bitwę Waryniuszowi. Bitwa zakończyła się totalną klęską strony rzymskiej. Sam pretor mimo udziału w bitwie uszedł z niej cało. Spartakus i jego ludzie zdobyli obóz oraz prestiżowe łupy, np. rózgi pretorskie czy konia Waryniusza. Nie tylko Kampania, ale cała południowa Italia stała otworem dla Spartakusa i jego wojsk. Ten jednak był powściągliwy i chciał przezimować, a do tego potrzebne były zapasy i dach nad głową.
I tu pojawia się pewien problem. O ile ze Spartakusem liczono się w kwestiach taktycznych, tak już nie strategicznych. Poza nim, reszta uczestników powstania to byli ludzie prości. Niewolnicy, którzy posiadali umiejętności wymagające specjalistycznej wiedzy (jak wcześniej wspomniani inżynierowie), czy też z wyższym wykształceniem pozostawali na latyfundiach swoich panów, gdzie byli należycie traktowani. Zdawali sobie bardzo dobrze, że powstanie nie ma szans na powodzenie, jeśli nie nada mu się rysów legalności. Dla wielu osób imię Spartakus było synonimem słowa „wolność”, ale jak wspomniałem, dotyczyło to ludzi prostych, których życie w niewoli było piekłem. Ludzie ci żyli chwilą, nie przejmując się co przyniesie jutro. Sposób prowadzenia wojny przez armie niewolniczą nie odbiegał od norm prowadzenia antycznych wojen – plądrowano wsie, dokonywano rabieży, gwałtów i mordów, często pastwiąc się nad bezbronną ludnością. Z tym, że o ile np. wojsko rzymskie miało w tym cel – otóż chciało zastraszyć ludność cywilną, osłabić przeciwnika. Ekscesy zbuntowanych niewolników na wolnej, ale biednej ludności nie miały żadnego sensu. Dla przykładu, Salustiusz opisuje, że po zniszczeniu jednej z blokad poczynionej przez mieszkańców jednego z okręgów Lukanii, wbrew rozkazom wodza ludzie Spartakusa gwałcili dziewice i mężatki. Tego typu wydarzenia pokazywały, że ludzie, którzy dążą do wolności są tylko zgrają bezmyślnych złoczyńców, którym należy się śmierć na krzyżu. Spartakus rozumiał to i nie chciał mnożyć sobie wrogów w początkowym okresie powstania, jednak szybko zrozumiał, że mając pod sobą ludzi narwanych i prostych, którzy kierowani byli przez przywódców o takich samych cechach (jak np. Kriksus) jego podejście jest z góry przegrane. I to był problem, bo np. ludność Lukanii była odpowiednim sprzymierzeńcem – Lukanowie nie znosili Rzymian. Gdyby nie bezmyślne grabieże i mordy, Spartakus i jego ludzie mogli znaleźć u Lukańczyków sojusznika, a nie wrogo usposobionych ludzi chcących chronić swoje życie. Tak naprawdę tylko niewolnicy okazywali sympatię zbuntowanym niewolnikom. W takich warunkach ciężko było o powodzenie powstania. Może Spartakus nie, ale jego ludzie też chyba zdawali sobie sprawę z tego, że podzielą los sobie podobnych sprzed kilkudziesięciu lat, gdy dwukrotnie na Sycylii dochodziło do powstań niewolników (138 – 132 r. p.n.e. to pierwsze powstanie sycylijskie, zaś 104 – 101 r. p.n.e. drugie). Nawiązując do opisanych wyżej powstań sycylijskich, to Spartakus nie próbował na ich wzór tworzyć państwa niewolniczego – raz, że jego ludzie nie byli tym zainteresowani, a dwa, nie było oparcia w miejscowej ludności. Spartakus uznał, że w Italii pozostać nie można.
I tu pozwolę krótko odnieść się do serialu. Właśnie w ostatnim sezonie widzimy, że niewolnicy pod dowództwem Kriksusa dokonują rzezi na ludności w miejscowości Sinuesa. Jak wspomniałem wyżej, ma to odniesienie do wydarzeń realnych (jedynie miasto jest zmyślone).
Fragment opisu rzezi dokonywanej przez niewolników „w sposób niedający się opisać zostawili ciało ze strasznymi ranami i czasem półżywe, porozdzierane[…]”. W późniejszym czasie Spartakus pogodził się z ponurą rzeczywistością i tego typu zachowania traktował jako trening dla swoich ludzi – w końcu i tak, nawet wbrew jego poleceniom dopuszczali się bezmyślnych i brutalnych rzezi.
Spartakus uznał, że należy opuścić zgrabioną Kampanię i przez Lukanię ruszyć na południe. Nie wiedział, że panowie świata nie mobilizują sił mających na celu zniszczyć jego rebelię. Oprócz deficytu żywności na terenie Kampanii był jeszcze drugi powód, dla którego Spartakus chciał opuścić ten region – kilka, a może kilkadziesiąt tysięcy rolników wystąpiło przeciwko niewolniczej armii chcąc chronić swoich ziem. Starcie było z góry przegrane przez tych pierwszych, jednak gdyby Rzym zmobilizował wojsko i skoordynował jego działanie z działaniami wyżej wspomnianych rolników, powstanie mogło zakończyć się na przełomie 73 i 72 r. p.n.e, a nie wiosną 71 r.
Ciężko o dobre źródła by dowiedzieć się, co działo się z armią Spartakusa do wiosny 72 roku przed naszą erą. Wiemy, że zdobyto miasto Cosentię i je zniszczono – prawdopodobnie to samo stało się z innymi miastami w najbliższym promieniu – Nolę, Nucerię i Turię. Potem zdobyto Metapont. To ostatnie zdobyte miasto przez niepodzieloną armie niewolniczą. Po opuszczeniu go dokonano podziału sił – Gallowie i Germanowie w liczbie ok. 30 000 ludzi dowodzeni przez Kriksosa stanowili osobną część armii. Uważa się, że doszło do rozłamu sił z uwagi na różnicę w planach dotychczących dalszego przebiegu powstania. Tak też stara się to ukazywać serial, gdzie to Kriksus z częścią ludzi idzie na Rzym chcąc go zdobyć. O ile Gall był lekkomyślny w sposobie zarządzania wojskiej w porównaniu do Spartakusa, tak jednak jego armia była zaledwie dzień drogi od sił prowadzonych przez Traka. Ponadto do ostatniej bitwy Kriksosa doszło pod górą Garganus, która znajduje się w dosyć dużej odległości od Rzymu, co pokazuje ta mapa:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/37/AppienSpartacus.png/220px-AppienSpartacus.png
Można zatem założyć, że mieliśmy do czynienia z podziałem, a nie rozłamem armii, aby zapewnić jej lepszą sterowność.
Powyższy akapit ma duże znaczenie dla zrozumienia dalszej części powstania. O ile o podziale armii i jej konsekwencjach zaraz przeczytacie, tak zatrzymajmy się na chwilę przy tych zdobytych miastach. Spartakus zdał sobie sprawę, że w obliczu wrogości ze strony ludów nienawidzących Rzymu (co było skutkiem działań ludzi trackiego przywódcy powstania) najlepszym rozwiązaniem będzie opuścić Italię. Oblężenia słabo bronionych miast okraszone sporymi stratami pokazały mu, że bez odpowiedniego sprzętu do prowadzenia oblężenia (a zbudowanie ich nie było możliwe bez wykwalifikowanej kadry) nie ma sensu rzucać się na lepiej chronione miasta. A takimi były miasta morskie, które posiadały dostępną flotę, którą można było popłynąć na przykład na tereny Dalmacji. W związku z powyższym Spartakus podjął decyzję, że dużo bezpieczniejszym i mającym szanse na powodzenie będzie marsz na północ w kierunku Alp i przeprowadzenie ludzi przez góry, dzięki czemu opuszczą oni Italię i zaznają wolności.
4
@Ojciec5tkidzieci
Marsz w kierunku północnym – śmierć Kriksosa, bicie wojsk rzymskich i zmodyfikowanie planów.
W tej części pozwolę sobie na małą analizę porównawczą serialu z wydarzeniami historycznymi. W ostatnim sezonie twórcy serialu budują konflikt na linii Spartakus – Kriksos dotyczący kierunku, w którym powinno pójść powstanie. Ten pierwszy chciał udać się na północ i przekroczyć Alpy, zaś Kriksos był żądny czynu i chciał nie tylko bić Rzymian, ale zdobyć także miasto Rzym. Jest to bzdura, ponieważ w toku narad w obozie powstańców wypracowano wspólne stanowisko, że armię niewolników należy wyprowadzić z Italii przez Alpy. Tam doszłoby do rozdzielenia się sił powstańczych na dwie części. Germanie i Gallowie udali by się na zachód w kierunku Galii, a pozostali na wschód by przedostać się do Tracji. Dystans, który czekał armie Spartakusa to 1000km w samej linii prostej, a uwzględniając np. potrzebę korzystania z podrzędnych dróg dystans mógł wynosić nawet 1500km. Marsz musiał być płynny, ponieważ wódź chciał dojść do Alp latem (wymarsz zaczął się wiosną), co było zrozumiałe. Dlatego też doszło do podziału armii – a nie z powodu ambitnych planów Kriksosa, by zniszczyć Rzym. Armia złożona z Gallów i Germanów liczyła około 30 000 ludzi. Obie armie miały znajdować się w niedalekiej odległości od siebie, by w razie bitwy przyjść sobie wzajemnie z pomocą.
Podzielone wojska Spartakusa i Kriksosa wiosną 72 roku rozpoczęły przemarsz przez Apulię. Armia Kriksosa, która była znacznie bardziej manewrowa wyprzedziła o dzień drogi armię Spartakusa. Spowodwane to było tym, że Gallowie i Germanowie maszerowali przez bardziej równinne tereny. Miało to się okazać gwoździem do trumny dla żądnych czynu zniewolonych ludzi z Galii i znad Renu. Popełniono podstawowy błąd, jakim było zaniedbanie zwyczajowych środków ostrożności. Grupa galijsko – germańska nie spotykając się z żadnym oporem bardzo się rozzuchwaliła – bawili się, obżerali i pili bez umiaru. Jednym słowem: biesiada.
Pod górą Garganus doszło do trzech bitew między Rzymianami, a armią niewolników. W pierwszej kolejności Germanowie i Gallowie rozbili obóz u podnóża góry. Nie wiedzieli oni jednak, że są obserwowani przez rzymskich zwiadowców konsula Korneliusza Lentulusa. Sam konsul znajdował się w takim położeniu, że aby wydać bitwę Kriksusowi musiałby wyprzedzić kolumny marszowe Spartakusa. Dlatego Rzymianie postanowili zsynchronizować swoje manewry – Lentulus miał zahamować marsz Spartakusa, zaś konsul Gelliusz i pretor Ariusz mieli wydać bitwę kompanii germańsko – galijskiej. Po pokonaniu jej, dwaj legaci mieli uderzyć w plecy zajętej bitwą z Lentulusem armii Spartakusa.
Germanie i Gallowie, mimo, że byli chętni do walki zostali zaskoczeni obecnością wojsk rzymskich w okolicach góry Garganus. Mimo tego z ogromną pewnością przystąpili do bitwy. Walka była zacięta, ale o sukcesie Rzymian zadecydowały: lepsze uzbrojenie, przewaga w kawalerii, lepsze uzbrojenie i zdyscyplinowanie oraz sprawne dowództwo. Kriksus prawdopodobnie dawał przykłady osobistej waleczności co sprawiło, że zajęty walką szybko stracił wpływ na przebieg zmagań na polu bitwy. Jego śmierć (być może zginął jako jeden z pierwszych) z pewnością wprowadziła chaos w szeregach jego armii. I teraz odniesienie do serialu. Tam też pojawia się pretor Arriusz, który to w pierwszej fazie bitwy w pobliżu Rzymu (miasta) pada zabity przez Kriksusa. W rzeczywistości to Arriusz wraz z Gelliuszem pobili Galla i jego wojsko i nie pod murami Rzymu, ale pod górą Garganus, która jak mogłeś przeczytać wcześniej, znajduje się w znacznej odległości od miasta Rzym.
A co u Spartakusa? Jak pisał Plutarch: „Drugi konsul, Lentulus, z wielką armią otoczył Spartakusa; ten jednak uderzył i stoczył bitwę, pokonał poddowódców i zdobył całe rzymskie zaopatrzenie”. Prawdopodobnie konsul nie chciał być w operacji rozbicia powstania postacią drugoplanową i zamiast tylko spowolnić Traka i oczekiwać, aż Arriusz i Gelliusz uderzą w tyły jego armii postanowił sam wydać mu bitwę. Nie uzyskawszy efektu zaskoczenia, walcząc z przeciwnikiem dysponującym przewagą liczebną Korneliusz Lentulus został pobity przez Traka odnosząc przy tym spore straty. Lentulus przeżył tylko dzięki chciwości niewolników, którzy zamiast ścigać wrogów zajęli się plądrowaniem obozu w celu poszukiwaniu łupów.
Spartakus dowiedziawszy się o sytuacji Kriksusa podjął śmiały krok, którego nikt się nie spodziewał – ruszył na spotkanie armii Gelliusza i Arriusza. Ci dwaj ostatni za wiele nie wiedzieli, oprócz tego, że konsul Lentulus został pobity przez armię dowodzoną przez Traka. Prawdopodobnie uznali oni, że Spartakus ściga uciekające wojska konsula. Nic bardziej mylnego – bohater tego wpisu dozbroiwszy armie poszedł na spotkanie wojskom Gelliusza i Arriusza. Jak pisze Appian: „Spartakus zwrócił się jednak oddzielnie przeciwko każdemu z nich i pobił ich, tak, że się wycofali stamtąd w rozsypce”. Prawdopodobnie Arriusz zginał w tej bitwie (w źródłach jego żywot kończy się w 72 r.). Straty armii Spartakusa były spore, gdyż niewolnicy przyjęli niemal samobójczą taktykę walki. Zresztą, wódz powstania przekonywał swoich ludzi od początku wybuchu rebelii, że lepiej zginąć na polu walki, niż dać się schwytać żywym, gdyż oznaczało to haniebną śmierć na krzyżu bądź na arenie będąc rozszarpanym przez dzikie zwierzęta. Dlatego też Spartakus za sprawą poniesionych strat nie mógł wykorzystać w pełni wygranych w bitwach z konsulami i pretorem. Zyskał jednak swobodę działania. Spartakus doprowadził do porządku swoje wojska pod względem ilościowym, jak i moralnym. W tym pierwszym, zdecydował się na postój i odpoczynek. Ciekawy jest jednak sposób odbudowy mentalu jego armii. W tym celu zorganizował on igrzyska pogrzebowe na cześć poległego Kriksusa i jego ludzi, zyskując sobie autorytet w oczach swoich ludzi oraz jednocześnie odgryzając się na Rzymianach. Spartakus pogrzebał swoich poległych ludzi, urządzając przy tym właściwe uroczystości – a trackie zwyczaje religijno – wojenne uważano za jedne z najdzikszych i najbrutalniejszych na świecie. Śmierć 300 rzymskich jeńców miała być ofiarą ku czci Kriksosa – sposób, w jaki zostali zamordowani był sprawą drugorzędną. I wracając do serialu, tutaj wielkie brawa dla twórców, gdzie poświęcili tym wydarzeniom przedostatni odcinek serialu. Było to fajne spoiwo pierwszego sezonu (i spin-offu) z pozostałymi dwoma, gdzie w fajny, zgodny z prawdą historyczną powrócono do trzonu historii – walk na śmierć i życie. Ponadto organizacja igrzysk pogrzebowych miała swoją symbolikę – ukazywała, że rola pan – niewolnik wkrótce ulegnie odwróceniu, że Rzymian nikt się nie boi i że to oni mają teraz okazywać strach.
Po odpoczynku i reorganizacji armii Spartakus podjął decyzję o przyspieszeniu marszu, tak, aby dotrzeć jesienią do Alp. Nie chciał już dzielić wojska, ale zamiast tego kazał spalić nieużyteczny sprzęt wojskowy, wymordować jeńców i zarżnąć zwierzęta juczne. Ponadto niewolnicy głosili, że idą na Rzym co spowodowało lekką panikę i presję w opinii publicznej wśród Rzymian. Konsulowie Lentullus i Gelliusz zostali jeszcze raz pobici – w bitwie w Picenum. Niestety ciężko jest znaleźć informacje o przebiegu tejże bitwy. Po pobiciu konsulów Spartakus ruszył w kierunku Galii Przedalpejskiej. Zażądano od prokonsula Gajusza Kasjusza zatrzymania marszu niewolników. Wspomóc go miał pretor Gnejusz Manliusz, który wyprzedził wojska niewolników i uzupełnił siły prokonsula – razem mieli mieć 20 tysięcy żołnierzy, sam Spartakus około 100 – 120 tysięcy ludzi według źródeł. Należy jednak do tych szacunków podchodzić z dużą ostrożnością. Rzymianie postanowili bić się w oparciu o twierdzę Mutinę, a nie wydawać otwartej bitwy mającemu przewagę liczebną wrogowi. Skończyło się to jednak porażką strony rzymskiej. Tutaj też dysponujemy szczątkowymi informacjami o jej przebiegu. Ściśnięci przy wałach i bramach obozu, w obliczu przewagi liczebnej wroga żołnierze rzymscy spanikowali.
Spartakus niespodziewanie dla Rzymian, ale i swoich ludzi zamiast iść pod Alpy postanowił zawrócić. Można powiedzieć, że pod Mutiną doszło do „zgubnego zwycięstwa” Spartakusa. Skąd taka zmiana planów? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Hipotez jest sporo, a najkompletniejsze daje Roman Kamienik w pozycji „Odwrót Spartakusa i fiasko przeprawy przez Sycylię: przyczynek do powstania niewolników w l 73 – 71 p.n.e.”. Tam możemy przeczytać, że powodem mogła być przede wszystkim perspektywa przekrazania Alp zimą. Można tu też dodać negatywne nastawienie armii niewolników do dalszego marszu – pamiętajmy, że wojska dowodzone przez Spartakusa pobiły już takich wodzów rzymskich wojsk: Glabera, Waryniusza, Kossyniusza, Furiusza, Klaudiusza Lentullusa, Gelliusza, Arriusza, Gnejusza Manliusza i Gajusza Kasjusza. Morale było wysokie, a wizja zemsty na Rzymianach przysłaniała zalety prowadzenia spokojnego życia będąc wolnym człowiekiem. Zresztą, mieszkańcy Azji i tak nie mieli szans dojścia do swojej ojczyzny, a ci najbardziej zainteresowani, czyli Germanie i Gallowie nie stanowili już tak ogromnej siły po porażce pod górą Garganus i ich głos już się nie liczył. Italikowie też woleli ginąć na swojej ziemi. Paweł Rochala dodaje hipotezę, że być może Spartakus też nie wierzył, że po przekroczeniu Alp jego i jego ludzi czeka wolność - przewidywał wrogie reakcje wolnych ludów zamieszkujących Galię Przedalpejską, a w szansę prowadzenia swoich ludzi na koniec świata raczej nie wierzył.
4
@Ojciec5tkidzieci
Spartakus spotyka Krassusa.
Od bitwy pod Mutną zaszły w Rzymie pewne zmiany. W wyborach na urząd pretora kandydatów było bardzo mało, a powodem był Spartakus. Każdy z potencjalnych kandydatów wiedział, że to w gestii pretora pozostaje rozprawić się z Trakiem i jego armią niewolników. Nikt jednak nie chciał podzielić losu Glabera, Waryniusza, Arriusza i Mansliusza, który jako ostatni z tej czwórki poniósł porażkę właśnie pod Mutiną. Rzymianie mieli prosto motto: mieć władze, ale bez ponoszenia odpowiedzialności. Rebelia Spartakusa nie pozwalała jednak na to. W końcu Licyniusz Krassus przyjął dowództwo. Krassus korzystając z tego, że był jedynym kandydatem zażądał nagięcia prawa i przyznania mu nadzwyczajnych uprawnień. I w ten sposób, senat co prawda niechętnie, ale musiał zgodzić się nie tylko na zaciągnięcie dużej armii, ale przyznanie władzy wojskowej w ręce Krassusa. Biorąc pod uwagę nie tak odległą przeszłość, obawy senatorów były uzasadnione – w końcu to chociażby Sulla sprawując władze wojskową zapewnił stabilność ustrojową, by potem zająć przy jej pomocy Rzym i wprowadzić dyktaturę, łamiąc przy tym wszystkie prawa. Spartakus stanowił jednak ogromny problem dla Italii, dlatego też senat zgodził się na warunki Krassusa. Ponadto Marek Krassus pełnił funkcję prokonsula.
O Marku Licyniuszu Krassusie nie będę się tu jakoś więcej rozwodził – jak dorobił się fortuny, a co za tym idzie bogactwa (w końcu cieszył się przydomkiem „Bogacz”). Zostawię tylko od siebie, że korzyści czerpał z cudzego nieszczęścia. Wspomnę jednak o jednej kwestii, która została ukazana w serialu i ma przełożenie na rzeczywistość. W czwartym odcinku Marek Krassus zleca decymację – haniebną, jak i jednocześnie widowiskową formę kary dla tchórzliwych żołnierzy. Otóż Marek Krassus nie dążył za wszelką cenę do otwartej bitwy ze Spartakusem – przed nim czyniono to ośmio, ale dziewięciokrotnie i efekt był taki, że powstanie nie zostało stłumione. Marek Krassus podzielił swoją armię, oddając dowództwo nad poszczególnymi oddziałami swoim legatom. Jeden z nich, Mummiusz dostał rozkaz, by zajść wojska Spartakusa od tyłu i tylko mu towarzyszyć. Wyżej wymieniony legat chciał jednak pokazać się przed swoim dowódcą i w oczekiwaniu na glorię i chwałę zaatakował Spartakusa pod Picenum. Sęk w tym, że wszystko to było zaplanowane przez Traka i w konsekwencji legat ze swoim oddziałem wpadł w zasadzkę. Mummiusz uratował życie, jednak stracił wielu ludzi, a pozostali uratowali się rzucając broń i uciekając. Krassus postanowił ukarać tchórzliwych żołnierzy (wydzielił ich 500), dzieląc na pięćdziesiąt dziesiątek i z każdej dziesiątki jednego jednego przeznaczył na śmierć. Jaką śmierć? Jak już pisałem haniebną. Otóż taki nieszczęśnik okładany był przez swoich kompanów różnego rodzaju przedmiotami typu pałki aż do śmierci. Może niezbyt humanitarny sposób, ale Krassus nie dość, że wyszedł z twarzą i umocnił swój autorytet w oczach armii, to na dodatek wzmocnił dyscyplinę i na swój sposób zachęcił swoich żołnierzy do walki do końca.
Skoro jesteśmy już w temacie Marka Krassusa, to warto poruszyć jeszcze jedną kwestię. W serialu wraz z nim pojawia się Cezar, który uczestniczy w rozbijaniu rebelii. Historycy nie są zgodni, czy brał on udział. Biografowie notujący czyny Cezara nigdzie nie wspominają o jego zaangażowaniu w tej – jakby nie patrzeć z punktu widzenia Rzymian – haniebnej wojnie. Dla przykładu, Goldsworthy, którego pracę teraz czytam odnośnie wojen punickich, do udziału Cezara w wojnie z lat 73 – 71 podchodzi ostrożnie twierdząc, że co prawda mógł on służyć wtedy pod Krassusem, ale nie wiadomo o tym dosłownie nic. Tak więc tutaj temat nie jest zero-jedynkowy.
Spartakus po zmodyfikowaniu swoich planów polegających na przedostaniu się na południe Italii (chodziło o osiągnięcie Sycylii, gdzie można było utworzyć coś na wzór państwa niewolników, jak czyniono to podczas dwóch poprzednich powstań niewolniczych) nie chciał tracić czasu. Celem było osiągnięcie Sycylii przed nadejściem zimy. Marek Krassus, którego ego ucierpiało w wyniku przegranej pod Picenum (gdzie de facto to nie on został bezpośrednio pobity na polu walki, a jego legat) cały czas towarzyszył maszerującej, około stutysięcznej armii niewolników. Jak wspominałem wyżej, poza Spartakusem nikt nie wykazywał się umiejętnością wybiegania w przyszłość i nie odznaczał się myśleniem strategicznym, dlatego też po jakimś czasie niewolnicy wręcz domagali się wydania bitwy Krassusowi. Byli oni pewni swojego. Trzeba jednak zaznaczyć, że Krassus dysponował dobrze uzbrojoną armią, w skład której wchodzili weterani Sulli. Ponadto w brutalny, ale skuteczny sposób zaprowadził dyscyplinę, co nie udało się jego poprzednikom – czy to pretorom, czy konsulom. Spartakus miał prostą zasadę po przystąpieniu do bitwy: nie liczył się ze stratami po swojej stronie. Dlatego też zgodził się na oddzielenie się nieregularnych watah zbiegów, które to co prawda zostały rozbite przez Rzymian (około 10 000 powstańców), ale przy tym skutecznie ich zahamowały umożliwiając głównej armii marsz na południe. Krassus w dalszym ciągu nie wiedział po co Spartakus wędruje tak daleko na południe. Nikt ze starszyzny znającej plany strategiczne wodza nie został schwytany do niewoli, a zwykli, prości „żołnierze” armii niewolników nie mieli pojęcia o planach strategicznych Spartakusa. Pomimo stosowania tortur Krassus nie poznał planów trackiego wodza.
Była jesień roku 72 (listopad), jednak Krassus zdawał sobie sprawę, iż zima nie sprawi, że działania wojenne zostaną wstrzymane, co niewolnicy udowodnili w poprzednim roku, zajmując Turię właśnie podczas tej pory roku. Spartakus ze swoimi ludźmi zmierzali do Bruttium, co samo w sobie wydawało się dla Krassusa krokiem samobójczym. Rzymski wódź uwzględniał jednak to, że podobne, na pierwszy rzut oka nielogiczne kroki w przeszłości kończyły się wygranymi Spartakusa. Jak opisuje Paweł Rochala, na wysokości miasta Lamezia, gdzie znajdowało się największe przewężenie Półwyspu postanowił dać odpocząć swoim żołnierzom, dać im przezimować, jednocześnie zastosować podstęp. Co nim było? Budowa wielkiego rowu od morza do morza, długości trzystu stadiów, głębokości około piętnastu stóp. Nad rowem zaś postawił wysoki i wytrzymały mur. Spartakus początkowo zlekceważył ruch Krassusa i zajął się realizacją swojego planu – przeprawieniem się na Sycylię.
W tym celu podjął on kontakty z piratami, którzy w tamtym czasie były zmorą dla Republiki. Najprawdopodobniej z greckimi piratami (początkowo Spartakus myślał, że są to Cylicyjczycy), którzy nie należeli do bractwa. Jego dowódcą był niejaki Herakleo. Spartakus jak pisałem chciał przedostać się do Sycylii, której namiestnikiem był Gajusz Werres. Posiadał on silne wojsko, co było zrozumiałe. Werres i jego decyzje nie były popularne i korzystne dla mieszkańców wyspy (a co dopiero niewolników), dlatego też silne wojsko miało pilnować porządku na wrzącej wyspie, która w przeszłości dotknięta była dwoma powstaniami niewolników. Spartakus posiadał złoto i srebro z całej Italii i liczył na obopólną korzyść nawiązując kontakt z piratami. Ci mieli przetransportować jego ludzi na Sycylię. Finał tej współpracy? Piraci wzięli zapłatę, zabrali ze sobą kilkuset niewolników i zwodząc Spartakusa odpłynęli… nie powracając po resztę. Nie wiadomo jaki był tego powód. Czy piraci widzieli korzyści w wojnie, toczonej na ziemiach Italii, a może zostali przekupieni przez Weresa? Możemy opierać się tylko na hipotezach.
Spartakus, oszukany, jak i ogołocony ze sporej ilości złota i srebra postanowił jeszcze przedostać się wpław (używając w tym celu tratw z belek) do Messyny. Ta sztuka też się nie udała przez złe warunki atmosferyczne. Okazało się, że Spartakus, który początkowo zlekceważył Krassusa i jego wojsko podczas budowy przez nich rowu, popełnił błąd i jego zmuszony do prowadzenia wojny pozycyjnej z wojskami prokonsula.
Umocnienia Krassusa miały jedną wadę – były bardzo długie, dlatego też mobilizacja ludzi w jednym konkretnym punkcie wymagała czasu. Oprócz inicjatywy ciężko dostrzec inne aspekty, które przemawiały by w tym przypadku na korzyść zbuntowanych niewolników. Prawdopodobnie w pierwszej fazie próby pokonania wału części oddziału Spartakusa udało się przedostać na jego drugą stronę, gdzie stoczyli walki z Rzymianami. Appian podaje, że niewolnicy stracili 12 000 ludzi – straty tym bardziej dotkliwsze, że były to prawdopodobnie w dużej części oddziały wyborowe zdolne do toczenia równorzędnych walk z armią rzymską. Spartakus wyciągnął wnioski i postanowił nękać przeciwnika, podejmując bitwy z mniejszymi oddziałami w wielu punktach. Ponadto Spartakus kazał wykopać własny rów, przez co nie do końca było wiadomo kto kogo oblega. Krassus widział, że traci inicjatywę, chociaż nie przegrywa starć. W związku z tym zwrócił się z listem do senatu, gdzie przedstawił swoją sytuację i zasugerował, by ściągnąć Pompejusza z Hiszpanii i Lukullusa z Tracji, gdzie walczył z Mitrydatesem. Senat przychylił się do prośby i wezwali Pompejusza do prowadzenia kampanii przeciwko Spartakusowi.
Przybycie Pompejusza na pomoc było problemem tak dla Krassusa, jak i Spartakusa. Ten pierwszy, chcąc w pojedynkę stłumić targające już od 1.5 roku powstanie niewolników czuł wstyd, że musiał zwrócić się o pomoc. Spartakus zaś doskonale wiedział, że nadejście z pomocą Pompejusza sprawi, że jego sytuacji zamieni się w bardzo złą. Dlatego też zaproponował układ Markowi Krassusowi. Spartakus zaproponował honorowe złożenie broni z uzyskaniem wolności dla wszystkich, z tym, że bez obywatelstwa. Marek Krassus reprezentował rzymską rację stanu i kierował się dewizą, że z buntownikami się nie negocjuje. Spartakus zapewne spodziewał się odmowy, jednak chciał pokazać swoim ludziom, że Rzymianie nie mają zamiaru negocjować, a co za tym idzie, w przypadku dostania się ponownie do rzymskiej niewoli nie czeka ich nic innego, jak bolesna śmierć. Miało to zagrzać jego ludzi do walki i wzniesienia się na ponadludzkie możliwości.
Spartakus szykował szturm tym razem w porze nocnej. Wysyłając konnice na drugi kraniec rzymskiego szyku zamarkował przygotowania do bitwy w innym miejscu. Trak wyczekiwał w nocy burzy śnieżnej i zamieci. Warunki pogodowe miały sprawić, że Rzymianom nie przyjdzie do głowy, że zbuntowani niewolnicy podejmą jakiekolwiek działania. Następnie niewielką część rowu zasypał ziemią, drewnem i gałęziami, napełnił go dodatkowo ciałami więźniów i bydła dzięki czemu wyprowadził swoich ludzi. Według niektórych historyków wyprowadził on 1/3 swoich ludzi, jednak można zakładać, że w kolejnych dniach pozostali dołączyli do niego. Tak czy siak, manewr Spartakusa znalazł się na liście historycznych podstępów wojskowych wykazanych przez Frontinusa. Przełamanie rowu Krassusa według Pawła Rochali kosztowało Spartakusa 1/3 całości swojego oddziału, czyli można przyjąć, że wyprowadził on 60 000 ludzi.
Spartakus ruszył w kierunku Lukanii, a Krassusowi zajęło kilka dni, zanim ściągnął do siebie całość armii rozciągniętą na całej szerokości zbudowanych umocnień. Tymczasem w oddziale Spartakusa doszło do kolejnego rozłamu. Tym razem nie było to jednak planowe podzielenie armii w celu zwiększenia jej mobilności, a trudne do wytłumaczenia odłączenie się Gallów i Germanów pod dowództwem Kastusa i Gannicjusza. Było to niemal jak podanie dłoni Markowi Krassusowi. Z pewnością Kastus i Gannicjusz nie mieli wyobraźni, albo nadmierna pewność siebie przysłoniła im postrzeganie rzeczywistości. Przecież dopiero co armia zbuntowanych niewolników poniosła spore straty, a nie była na fali wznoszącej jak do jesieni 72 roku, kiedy to pokonywała oddziały rzymskie dowodzone przez kolejnych pretorów i konsulów. Możemy też zakładać, że autorytet Spartakusa zmalał, a rządni czynu Germanie i Gallowie chcieli ostatnie chwile życie wykorzystać, by zemścić się na Rzymianach, wiedząc, że wojna jest i tak przegrana. W końcu do niczego nie doprowadziły marsze na północ, jak i południe Italii. Pierwszy atak Krassusa nie powiódł się. Obozujący nad lukańskim jeziorem powstańcy zostali co prawda wyparci, ale uniknęli rzezi, gdyż atakującym Rzymianom ukazał się Spartakus i zatrzymał atakujących swoją obecnością.
Niedługo Germanie i Gallowie ponownie się odłączyli od Spartakusa, tym razem na większą odległość, a Gannicjusz i Kastus prawdopodobnie byli lepszymi wojownikami, niż dowódcami – dowództwo zaniedbali środki ostrożności swojej armii. Do bitwy doszło w okolicy gór Kalamatium i Cantena. Według Plutarcha poległo 12300 ludzi odseparowanej armii niewolników, w tym jej dowódcy, czyli Gannicjusz i Kastus. Część zapewne zbiegła i doniosła Spartakusowi o klęsce. Krassus poczuł krew i chciał zmusić Spartakusa do bitwy.
Na domiar złego (z punktu widzenia Traka), w Brundizjum wylądował prokonsul Macedonii Marek Lukullus (brat Lucjusza, walczącego w Azji Mniejszej z Mitrydatesem).
Sytuacja Spartakusa była zła, ale udało mu się jeszcze odeprzeć atak pościgu dowodzonego przez legata Kwintusa i kwestora Skrofa. Marek Krassus znajdował się za daleko ze swoją armią, by dopaść Spartakusa. Niewolnicy naciskając na swojego przywódcę chcieli doprowadzić do starcia z główną armią Marka Krassusa za wszelką cenę.
Jak pisałem, sytuacja Spartakusa była zła. Armia Marka Krassusa, ponadto Marek Lukullus ze swoją armią, a dodatkowo w jego stronę zbliżał się też Pompejusz. W związku z tym Spartakus postanowił wydać bitwę Krassusowi kierując się tym, że będzie bił się z jedną, a nie trzema armiami. Odtworzenie ostatniej bitwy jest niemal niemożliwe z uwagi na brak źródeł. Orozjusz podaje, że doszło do niej wiosną 71 roku nad rzeką Silarus. Spartakus jako pierwszy założył obóz. Na rozkaz Spartakusa jego ludzie utrudniali Rzymianom założenie obozu i budowę obwarowań. Trak widząc, że Krassus nie dał się sprowokować do bezmyślnego natarcia postanowił uderzyć całą swoją armią. Plutarch podaje tutaj, że przed uderzeniem doszło do następującej przemowy: „Ustawił swych ludzi w szyku bojowym i zaraz podstawiono mu konia. Ale on dobył miecza i konia zabił mówiąc, że jako zwycięzca będzie miał dość pięknych koni po nieprzyjacielu, a jak dozna porażki, to konia nie potrzebuje”. Osobiście kilka razy sobie to wyobrażałem w młodości i chociaż jestem ogromnym przeciwnikiem uśmiercania zwierząt, tak jednak ta scena w mojej wyobraźni prezentuje się iście kozacko. :D Atak Spartakus postanowił poprowadzić osobiście.
Spartakus stanął na czele ugrupowania klinowego, a dokładniej oddziału szturmowego idącego na szpicy. Mieli oni za zadanie przełamać linearny szyk Krassusa. Spartakus przy takim ustawieniu narażał się na największe niebezpieczeństwo. Poświęcenie trackiego wodza było ogromne. Uderzenie było wymierzone w miejsce, gdzie stał Krassus ze swoim sztabem. Naczelny wódz Rzymian zachował zimną krew, a jego ludzie wykazali się walecznością. Spartakus chciał przebić się do Krassusa, z opisu Plutarcha wynika, że wraz ze swoimi ludźmi przebił się przez co najmniej jedną centurię, a być może nawet i dwie, jednak miejsce rozbitych oddziałów zajmowały następne. Impet uderzenia powstańców został powstrzymany. Spartakus i jego oddział został otoczony i ściśnięty przez rzymski szyk. Nie było już mowy ani o natarciu, ani o efektywnej obronie. Spartakus według Appiana, jak i Plutarcha poległ. Ciała jednak nie odnaleziono.
Rzymianie dzielnie bronili swoich pozycji, a stroną, która nie wytrzymała nerwowo byli żądni stoczenia bitwy niewolnicy. Prawdopodobnie stało się to dlatego, iż nie miał kto zorganizować natarcia po tym, jak Spartakus i dowództwo została okrążona. Poza tym tacy ludzie jak Kriksus, Gannicjusz czy Kastus znacznie lepiej odnajdowali się w walce, niż w dowodzeniu i można zakładać, że podobnie było z innymi, którzy uczestniczyli w ostatniej bitwie Spartakusa. Można zaryzykować stwierdzenie, że ostatnia akcja Spartakusa była aktem jego rozpaczy. Nie wszyscy jednak polegli. Kilka tysięcy uciekło na północ, kilkanaście tysięcy rozpierzchło się po górach, a jeszcze inni przez kilka lat grasowali po Lukanii. Pewnym jest jednak, że wiosną 71 roku p.n.e. bunt Spartakusa był już historią. Pięć tysięcy ludzi, którzy uciekli przed Krassusem zostało wybitych w pień przez Pompejusza Wielkiego, po czym wysłał do senatu list, że to on „wojnę z korzeniami wytępił”. Sześć tysięcy pechowców, którzy przeżyli, ale dostali się do niewoli zostali skazani na śmierć przez ukrzyżowanie. Ukrzyżowano ich wzdłuż via Appia, czyli drogi prowadzącej z Kapui do Rzymu. Na Marka Krassusa nie czekała chwała, gdyż pokonał on nieprzyjaciela wewnętrznego, a nie zewnętrznego. Dlatego też droga krzyżowa była jedyną drogą triumfalną jaka czekała prokonsula Marka Licyniusza Krassusa.
1
@Ojciec5tkidzieci Dziękuję.