O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Thierry Henry, Leo Messi
  • Ulubione zespoły Barcelona, Arsenal
  • Barcelonie kibicuję od 2007

Statystyki

  • Dni w serwisie 864
  • Liczba komentarzy 6183
  • Polecenia 36245

Komentarze

0

@Encore Na pewno przed byłby Messi, Ronaldo, Maradona, Pele

1

Czy Zidane'a można zaliczyć do 10 najlepszych zawodników w historii piłki nożnej?

21

"Manchester United zaoferował 75 mln funtów, plus Harry'ego Maguire'a za Frenkie De Jonga. Barcelona odrzuciła ofertę i oczekuje samych 75 milionów funtów" XD

0

@BartqRKO i co? zawodnik musi zaakceptować ofertę klubu?

5

Pierwszy taki przypadek w historii polskiego wybrzeża. Na plaży w Mielnie pojawił się na chwilę mors arktyczny!

via Pigułka Świata

Zobacz wszystkie

207

@Abominacja Lewicowcy krzyczą żeby otworzyć granicę dla imigrantów. Proszę bardzo. Tylko przyjmijcie ich do swoich domów, bo nie mam zamiaru utrzymywać kolejnej, po patusach, grupy niepracujących leni.

171

Na Araujo żydzą, wielu piłkarzy poschodziło z pensji lub przyszło do Barcelony grać na "byle jakich" warunkach finansowych, a Haalandowi chcą zaoferować prawie to, co zarabiał Messi...

152

138

Co roku w wakacje mnóstwo utonięć i tragedii związanych z zabawą nad wodą, a ludzie dalej myślą, że są nieśmiertelni. Przyznam się, że sam kiedyś tak myślałem i byłem naprawdę bliski utonięcia.
W wakacje, po moich 18-stych urodzinach postanowiliśmy z kumplami pojechać sobie na tydzień do Władysławowa. Pewnego dnia, we dwójkę z kumplem, zdecydowaliśmy, że pójdziemy sobie na plażę popływać. Niestety po dotarciu na miejsce okazało się, że na maszcie przy wieży ratownika wisi czerwona flaga - zakaz kąpieli. Wkurzyliśmy się, bo jak to czerwona flaga jak my chcemy sobie popływać. Myśląc, że jesteśmy nieśmiertelni, ura bura konfitura wbijamy do wody. Wszystko elegancko, stoimy sobie w wodzie po kolana, fale duże to i my szczęśliwi, że taka zabawa i przemy do przodu. W pewnym momencie mówię do kumpla "Dawcio, dawaj tutaj bo fale większe" i pcham się coraz dalej w morze, bo jak fala schodziła to woda mi maksymalnie do pasa sięgała. Nagle ni stąd, nie zowąd jedna wielka fala, która mnie przykryła. Wynurzyłem się i się roześmiałem, bo frajdę mi to sprawiało. Za chwilę druga i trzecia duża fala, odwracam się i nie widzę brzegu ani kumpla. W zasięgu wzroku był tylko jakiś inny, przypadkowy koleś, którego nie znałem. Postanowiłem wrócić na brzeg, ale zorientowałem się, że nie mam gruntu. Zacząłem płynąć kraulem w kierunku plaży, ale nic to nie dawało. Większość czasu byłem pod wodą, bo fala za falą przekrywały mnie i nie mogłem się utrzymać na powierzchni. Zacząłem krzyczeć o pomoc, żeby ktoś mi rzucił koło czy coś, ale żadnej odpowiedzi nie otrzymałem. Udało mi się zobaczyć tego kolesia, który stał obok mnie i ku mojemu zaskoczeniu on robił sobie nurki pod falami (pomyślałem sobie, że jaki ze mnie słabiak skoro inni sobie jeszcze nurkują przy takich falach). Trochę opadałem już z sił, bo płynąłem już około 5 minut kraulem, z czego większość spędziłem pod wodą, i nic to nie dawało. Przerzuciłem się na żabkę, ale efekt ten sam - nie widziałem brzegu, większość czasu spędzałem pod wodą i już nawet nie widziałem tego kolesia. Oczami wyobraźni widziałem już swoją mamę, która płacze nad moim grobem i powoli godziłem się z tym, że nie dam rady wypłynąć. Miałem jeszcze nadzieję, że podpłynie po mnie jakaś łódź albo ratownik i mnie ocalą, ale nic takiego nie miało miejsca. Walczyłem o życie z 15-20 minut i nadal nie mogłem się wydostać z wody. Wypiłem pewnie z litr albo i więcej morskiej, słonej wody. W uszach mi brzęczało (taki dźwięk bąbelków), bo sporo spędziłem czasu pod wodą przygniatany przez fale. Nie mając już sił żeby płynąć postanowiłem się położyć na plecach i czekać na ratunek. Ostatkiem sił machałem rękoma i nogami, ale tylko tak żeby się utrzymać na wodzie. Fale cały czas mi dawały po twarzy i już ledwo łapałem oddech. Leżałem tak może z minutę albo dwie i nagle poczułem pod nogami piach. Nie myśląc nic, wstałem i zacząłem biec w stronę brzegu. Czułem jak woda mnie wpycha do środka, ale zaparłem się i jakimś cudem udało mi się wyjść na brzeg. Nogi jak z waty, od razu upadłem na piasek i leżałem tak z 10 minut, zbierając siły żeby wrócić na mój koc. Odnalezienie koca nie było takie łatwe, bo okazało się, że przepłynąłem (albo morze mnie tak pokierowało) około 300-400 metrów w bok. Mój kolega chodził po plaży i wołał mnie po imieniu (przyznał się, że był mega przestraszony i myślał, że już po mnie). Okazało się, że miał identyczny problem - nie mógł się wydostać z wody. Udało mu się wyjść z morza o wiele szybciej niż mi, ponieważ po 5 minutach nie miał sił, zrobił "meduzę" i fale wyrzuciły go na brzeg. Poinformowałem osoby, które zgromadziły się przy mnie, że w wodzie był jeszcze jeden chłopak, ale nie wiem co się z nim stało. Jakiś koleś - łysy, prawie dwa metry wzrostu, przypakowany, postanowił wbiec do wody i mu pomóc. Nie minęły nawet 2 minuty i ten kolos krzyczał o pomoc, bo sam nie mógł się wydostać. Na szczęście był blisko brzegu i inni plażowicze zrobili "linię życia" z ręczników i go wyciągnęli. Wieczorem dowiedziałem się, że ten chłopak, który robił sobie nurki niestety utonął. Fale wsteczne to jest masakra i nikomu nie życzę walki z nimi. Nauczyłem się jak silnym żywiołem jest woda i jak trzeba ją szanować. Przeżyłem tylko dzięki swojemu uporowi oraz temu, że całkiem nieźle pływam. W tym tygodniu, w którym byliśmy we Władysławowie, nad polskim morzem utopiło się więcej osób niż przez całe wakacje w roku poprzednim.

135

@Chakalaka "Apeluję do wszystkich, aby się zaszczepić i nie ulegać propagandzie foliarzy" i po co to jest? Po co po raz kolejny zaczynasz prowokować?
Dałeś normalne info o otwarciu centrum masowych szczepień, a potem próbujesz kolejną gównoburzę rozpętać.