- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1839 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
43 odpowiedzi
FcPortoFan1999
5
Czy będę nosił głośnik na procesji...świetne pytanie ale Ja nigdy nie nosiłem głośnika.
23 odpowiedzi
BorzyKrzys
32
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
19 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1839 Culés
0
Dziś chciałbym poznać Waszą opinię na temat tzw. "cudów". Czy wierzycie w cuda, czyli rzeczy, których nie da się wytłumaczyć z logicznego czy naukowego punktu widzenia? Mam na myśli głównie kwestie medyczne, że komuś przepowiada się śmierć w przeciągu kilku tygodni, a on żyje i żyje lub też choroba nagle tajemniczo ustępuje, a lekarze krzyczą, że to "przecież niemożliwe".
Zastanawiam się po prostu, czy coś takiego jest realne. Nie da się ukryć, że pytam głównie z powodu mojego taty, który jest chory na nowotwór.
Wiem, że w internecie znajdą się takie historie. Ale czy Wy sami byliście czegoś takiego świadkiem/uczestnikiem?
Zapraszam do kulturalnej dyskusji.
1
@NeroTFP Zależy co rozumiesz przez cuda. Jeśli zdarzenie, którego nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć stanem naszej obecnej wiedzy medycznej, to tak oczywiście się zdarzają
EDIT W każdym razie konkluzja jest taka, że nie ma co się poddawać bo nawet jak jest 1% na wyleczenie to on tam jest. I statystycznie jedna osoba na 100 wyjdzie z tego cała i zdrowa. Pewnie, że to mało, ale dlaczego nie ma to być akurat Twój tata :)
4
@NeroTFP Oczywiście że zdarzają się samodzielne wyzdrowienia, nawet w bardzo ciężkich przypadkach, nie do wytłumaczenia z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy medycznej.
Jednak nazywanie tego cudem zakłada jakąś interwencję siły wyższej. Nie widzę żadnej potrzeby wierzenia w coś takiego, a religia nie jest niezbędna do tego, żeby mieć nadzieję.
4
@NeroTFP Nie. Zwłaszcza, że wiele z nich ujmuje faktowi, że przecież nasz organizm jest pięknym, skomplikowanym i nie odkrytym do końca urządzeniem, więc te rzeczy są jak najbardziej wytłumaczalne i logiczne, tylko my prawdopodobnie jeszcze nie mamy instrumentów oraz wiedzy, aby to sobie sami wyjaśnić.
Za to lubię stare opisy cudów, ponieważ są fajnymi topikami, a te metafory wiele mówią o tamtejszym światopoglądzie. Są też zwyczajnie ciekawe, czasami mocno nietuzinkowe. No i właśnie pytanie - czy my czasem właśnie za bardzo na serio nie wzieliśmy pewnych zabiegów literackich, poszerzając znaczenie tego pojęcia?
4
@NeroTFP Nie wierzę.To wytwór mózgu. Ludzie szczególnie religijni doszukują się znaków czy cudów w rzeczach, których nie rozumieją. Przed wiekami wierzono że zaćmienie słońca to znak od boga a dobra pogoda miała być nagrodą za dobre sprawowanie. Religia pełni funkcję ochronną pozwala wytłumaczyć ludziom to czego nie rozumieją i dać nadzieję na lepsze/dalsze życie w innym świecie. Powoduję też że łatwiej nam zaakceptować porządek tego świata. Gdyby ludzie wiedzieli że złe uczynki nie zostaną ukarane budziło by to w nich dyskomfort psychiczny. A tak można sobie wytłumaczyć że w niebie jest pan Bóg co wszystkich sprawiedliwie osądzi.
15
@NeroTFP W czasach licealnych wybraliśmy się ze znajomymi na mszę, w której udział mieli wziąć księża z Chile (albo Peru) zajmujący się uzdrowieniami i egzorcyzmami. Oczywiście szliśmy tam "dla beki" bo byliśmy sceptycznie nastawieni do tych spraw. Kościół był wypchany ludźmi, ale jako że byliśmy dużo wcześniej to siedliśmy przy samym ołtarzu tak, że podczas mszy księża byli blisko nas. W trakcie mszy działy się różne rzeczy, których nie byliśmy do końca w stanie wyjaśnić. W pewnej chwili czuć było zapach siarki, niektóre osoby krzyczały nieswoimi głosami. W pewnej chwili jeden z księży podszedł do jednego z kolegów i położył mu rękę na głowie i ten zaczął po chwili płakać, a później zemdlał na kilka minut. Byliśmy pewni, że to zgrywa, ale wkrótce ten sam ksiądz położył mi rękę na głowie, poczułem nienaturalne gorąco i jednocześnie czułem jakby ta ręka była ciężka jak głaz i siłą rzeczy musiałem się położyć żeby ta ręka nie zmiażdżyła mi głowy. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie doświadczyłem takiego uczucia. Poza naszymi przypadkami widzieliśmy też ludzi, którzy wjeżdżali na mszę na wózku, a byli w stanie wyjść o własnych nogach. Oczywiście mogło to być ustawione, ale patrząc przez pryzmat tego, czego doświadczyliśmy nie byłbym tego taki pewien.
Po tej mszy nie wracaliśmy do tych wydarzeń, każdy z nas poszedł w swoją stronę i nigdy później nikt z nas nie odważył się uczestniczyć w podobnym wydarzeniu.
I jeszcze kilka słów na koniec: moja historia nie ma na celu zgarnięcia poleceń, rozgłosu, czy czegoś tam. Po prostu opisuję to, czego doświadczyłem. Nie wymagam żeby ktokolwiek w to uwierzył, natomiast ja sam wiem co widziałem i czułem, dzięki.
1
@JimMorrisonFCB
Z tego co piszesz przypomina mi to Mamre, a dokładniej chyba się to nazywa - Wspólnota Przymierza Rodzin „Mamre”. Kilkanaście lat lemu o tym dużo słyszałem, ale nigdy w sumie nie byłem. Poczytać można dużo na ten temat na blogach ;)
3
@JimMorrisonFCB @NeroTFP Ja kiedyś doświadczyłem czegoś podobnego. Ja osobiście jestem osobą wierzącą i trochę mi wstyd bo trochę jednak chyba ze strachu, bo widziałem takie rzeczy które mnie do dziś przerażają :D Tak jak w twoim przypadku ksiądz kładł ręce na głowie gościa a ten odpływał. Czy mój kolega, wróg kościoła pojechał ze mną na oazę, tak dla towarzystwa ale też zobaczyć jak to jest. I poszliśmy na specjanie zorganizowane wystawienie Eucharystii i gościu nagle zaczął beczeć jak dziecko (typ zgrywający cwaniaka) i przez dwa dni rozdygotany chodził i mówił, że Jezus do niego mówił. No brzmi to to dziwnie i ja czułem się zażenowany, że mnie tak w ciula robi, czy jaja z całej sytuacji. Ale minęło 6 lat a ten znajomy się nawrócił, do kościoła chodzi a od niedawna prowadzi schole dla młodzieży xD Nikogo nie namówię do wiary bo nie o to tu chodzi. Ale nawet tak z neutralnego punktu widzenia są na tym świecie jakieś dziwy. Mojej babci kilka razy śnili się zmarli. 3 razy tata jej się śnił i w tym śnie mówił np, że przyszedł po mamę (swoją żonę) i następnego dnia zmarła.. I tak było jeszcze z dwojgiem rodzeństwa jej ojca. No i był spokój bo z dobre 30 lat nie miała czegoś takiego. Aż 2 lata temu i tu jestem świadkiem, przyśnił się jej przedwcześnie zmarły chrześnik i powiedział do mojej babci, że idzie do swojej mamy (siostra mojej babci), ale przyszedł też ją odwiedzić po drodze. To babcia tylko mi opowiedziała, że go wygoniła bo mama pewnie już na niego czeka i niech się pośpieszy xDDD. I mi to opowiedziała następnego dnia a 2 noce później ta jej siostra zmarła. I teraz najlepsze jakiś miesiąc temu znowu śnił się jej ojciec i zapytał czy jest już gotowa. Tylko tyle. A ona odpowiedziała, że jeszcze nie i niech przyjdzie innym razem. I powiedział nawet datę kiedy przyjdzie. Także dalszy ciąg mogę dopowiedzieć po 1 Października bo to jest data przewidzianej śmierci mojej babci. PODSUMOWUJĄC :D Warto zawsze mieć nadzieje bo bo cuda i zjawiska nadprzyrodzone serio się zdarzają.
0
@Elosek Słyszałem podobne historie, nie widzę nic złego w nie wierzyć. Zresztą jakoś lepiej mi się żyje, kiedy nie wszystko wokół nas jest wyjaśnione.
1
@JimMorrisonFCB @Elosek Również słyszałem o podobnych przypadkach i to w kręgu najbliższych. Dziwną sprawą są te sny i późniejsza śmierć danej osoby - oczywiście nie można wykluczyć, że jest to na jakimś nieznanym nam poziomie wytłumaczalne (lub po prostu kwestia niesamowitego, powtarzalnego zbiegu okoliczności). W zasadzie można przyjąć milion różnych podejść i tym kierować się (lub nie) w życiu. Najlepsze, a może też najgorsze, jest to, że nie jesteśmy w stanie niczego udowodnić. Nawet jeśli nagle zaczniemy przewidywać przyszłość i rozmawiać ze zmarłymi to kto jest nam w stanie zagwarantować, że to nie jest tylko projekcja mózgu, a może w ogóle nie istniejemy i jesteśmy jakąś symulacją? Łatwo wtedy zauważyć, że osobom wierzącym żyje się po prostu lepiej - jakie znaczenie ma to co jest po śmierci skoro wierząc żyjemy i żyje nam się lepiej? Jeśli coś dzieje się ze świadomością to po prostu będziemy o tym wiedzieć, a jeśli nie to i tak nie będziemy mieli możliwości nad tym myśleć...
0
@JimMorrisonFCB Masakra. Przeszły mnie ciarki jak przeczytałem Twoją wypowiedź.
0
@JimMorrisonFCB autosugestia i psychologia tłumu, metody stare jak świat.