- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1275 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
124 odpowiedzi
LAMC_10
1
Jak córka to Maja, jak syn to Leon.
27 odpowiedzi
MirusAmisz
29
@Kgorecki2500 No ładnie ładnie kolego, to sobie nagrabiłeś. https://x.com/krulbijedame/status/20... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1275 Culés
7
PREMIERA - "Grecka noc"
Zgodnie z obietnicą, przedstawiam jedną ze swoich barwnych historii prosto z życia. Pomyślałem, że najlepiej będzie, jak opowiem ją... cytując cały zapis na podstawie mojego patopamiętnika, w którym swego czasu zapisywałem różne krótsze i dłuższe historyjki, aby mieć je na pamiątkę ze wszystkimi szczegółami ;) Usunąłem tylko imiona i nazwę hotelu. Samą końcówkę napiszę z głowy, ponieważ opis dotyczy konkretnie jednej nocy, zaś przez kolejne 3-4 dni akcja działa się dalej. Miłej lektury :)
Z 31.05 / 01.06.2009 udałem się z bratem ciotecznym do Grecji (Kreta) za 750zł.
"W nocy z 4 na 5 czerwca 2009 wraz z bratem ciotecznym staliśmy na warcie w hotelu X obserwując teren z balkonu. Ok. 1 w nocy zauważyliśmy dwie dziewczyny stojące na balkonie przeciwległego hotelu. Nawiązaliśmy z nimi łączność, a następnie spotkaliśmy się z nimi przy ich hotelu. Nim to wszystko nastąpiło, dzielnie piliśmy zdrowie różnych znanych i bliskich nam osób (...). Na spotkanie poszliśmy z resztkami jednej z flach. Po zapoznaniu nowych panienek, które okazały się być Kanadyjkami, poszliśmy razem na plażę. Po drodze pomogliśmy przejść przez ulicę biednemu żółwiowi. Na hejnał obaliliśmy flaszkę. Potańczyliśmy, weszliśmy do morza, poleżeliśmy na leżakach, pogadaliśmy i wróciliśmy spacerkiem. Odstawiliśmy je do hotelu. We dwoje wróciliśmy do naszego hotelu. Gdy już otwierałem drzwi od pokoju, klucz złamał się w zamku. Mimo wszelkich starań nie udało nam się otworzyć drzwi. Poszliśmy do recepcji, w której oczywiście nikogo nie było. Próbowaliśmy dodzwonić się do naszego rezydenta, ale bez skutku. Następnie udaliśmy się do hotelu Kanadyjek, w którym recepcjonista połączył nas z rezydentem. Rozmowa jednak na niewiele się zdała, bo ów rezydent kazał nam obudzić właścicielkę hotelu, która okazała się być w innym pokoju niż nam wskazał. Stwierdziliśmy, że o pomoc poprosimy gliniarzy z komisariatu obok naszego hotelu. Zastaliśmy tam typowego starego wygę oraz dosłownie żółtodzioba. Z początku nie chcieli nam pomóc, rzucając hasła typu "To nie nasz problem" (bardziej ten stary, bo młody był chętny do pomocy). W końcu wykonali jakiś telefon (nie przy nas) i kazali czekać aż ktoś się zgłosi. Czekaliśmy tak z 40 minut co najmniej, w międzyczasie drąc mordy pod hotelem i zapewne budząc nielicznych gości (to był pierwszy turnus i oprócz nas było tam z 10-15 gości). Oczywiście nikt nie przybył. Poszliśmy więc do hotelu oddalonego parę metrów od naszego, w którym recepcjonista połączył nas ponownie z rezydentem (który swoją drogą na drugi dzień miał wycieczkę jednodniową i ładnie zarwaliśmy jemu noc). Ten znów kazał nam czekać i ewentualnie wziąć klucz od innego pokoju, a następnie iść spać. Zrobiliśmy jednak inaczej, gdyż nikt się nie pojawił. Poszliśmy znów w stronę komisariatu, ale mundury akurat z niego wyjeżdżały (6 w 5-osobowym aucie) i drapnęli nas na ulicy. Spytali ile mamy lat, co robiliśmy i stwierdzili, że jesteśmy pijani. Kazali wrócić do hotelu i czekać i dodali, że jak znów nas spotkają, to zabiorą nas na dołek. Stwierdziliśmy, że w dupie mamy czekanie i gdy tylko zniknęli nam z oczu, poszliśmy znów do drugiego hotelu. Facet pozwolił nam zadzwonić. Tym razem zadzwoniliśmy do rezydentki, gdyż jak się okazało - gliniarz nie gadał przez telefon z rezydentem, tylko drugą rezydentką. Powiedziała byśmy poszli do hotelu i będzie tam baba z recepcji (stara właścicielka, nie mówiąca ani słowa po angielsku). Pobiegliśmy do naszego hotelu, aby nie drapnęły nas po drodze wracające mundury. Pech chciał, że znów nadjeżdżali, ale tym razem schowaliśmy się przed nimi w krzakach. Gdy doszliśmy do hotelu, baba stała już w recepcji ubrana w piżamę / szlafrok. Dała nam... zapasowy klucz, śrubokręt i spier...ła spać. Jej gadżety gówno nam dały, bo mimo wysiłku nie dostaliśmy się do pokoju. Przenocowaliśmy więc w recepcji na sofach. Położyliśmy się ok. 5 nad ranem. Na drugi dzień przyjechał facet od zamków (po którego zadzwonił pracownik hotelu, w zasadzie jedyny oprócz kobiety sprzątającej i właścicielki, ale mało rozgarnięty) i wreszcie w moment naprawił nam drzwi. Pracownik hotelu kazał nam za usługę zapłacić 30 euro. Kasę mieliśmy, ale oczywiście ściemniliśmy, że nie mamy i musimy poprosić rodziców o dosłanie nam jej przelewem. Rzecz jasna, nie zamierzaliśmy zapłacić ani grosza, bo niby z jakiej racji? Jednak przez kolejne dni pobytu ściemnialiśmy facetowi, że był problem w banku i "jutro pieniądze będą", aby nie truł nam dupy podczas wypoczynku. W międzyczasie pojawił się inny rezydent, u którego chcieliśmy złożyć skargę, jednak ten.. odmówił jej przyjęcia i dodał, że klucz złamaliśmy z naszej winy, ponieważ według relacji policji byliśmy pijani. Uznaliśmy, że to są jakieś jaja i do końca pobytu unikaliśmy dziada z hotelu, jadając śniadania w pokoju (ten pracownik pracował tylko rano przez 1-2h wydając śniadania i później 1h wieczorem, więc łatwo było przed nim zwiewać). W dniu wylotu z hotelu planowaliśmy go przechytrzyć (wiedząc, że będzie na nas czekał w recepcji) i udać się na lotnisko miejskim autobusem. Lotnisko było bardzo blisko, a przystanek autobusowy praktycznie przy samym hotelu. Jednak mieliśmy szczęście, ponieważ jak się okazało... dziad tego dnia pojechał zawieźć do serwisu telewizor z recepcji. Pojechaliśmy z innymi gośćmi autokarem na lotnisko i wróciliśmy do Polski".
Oczywiście nie zapłaciliśmy ani grosza, ale też zrezygnowaliśmy z pisania skargi do biura podróży w celu zwrócenia nam środków za jedną noc spędzoną w recepcji nie z naszej winy. Uznaliśmy jednak, że szkoda zachodu i olaliśmy temat. Być może opis tej historii nie jest jakiś genialny i wgniatający w fotel, jednak zapewniam, że na żywo było to genialne przeżycie (pewnie też ze względu na % we krwi). Na przemian wybuchy śmiechu i stres, bo noc na dołku nam się nie uśmiechała, a gliniarze byli wyjątkowo wredni (nie licząc tego młodego). Cóż, znów Salvano uniknął płacenia kary, jednak chyba sami przyznacie, że tym razem całkowicie słusznie? A może jednak nie? Zapraszam do dyskusji! :)
PS Zapewniam kolejne historie, w tym przynajmniej jeszcze jedną w tym tygodniu. Zapraszam również do oddawania głosów na mnie w plebiscycie Złotej Piłki. Pójdźmy za ciosem i umieśćmy mnie jak najwyżej w rankingu. Ot tak, dla satysfakcji, radości i oczywiście na pohybel hejterom.
Komentarz usunięty
0
@LuisSalvano tl;dr ale wiadomo że over 30 odpowiedzi to pewniaczek pod tym postem
Komentarz usunięty
1
@LuisSalvano żyjesz na krawędzi wariacie
3
@Socjopata Nie odpisywać mu panowie bo o to mu chodzi, kiedyś sie tym chłopak znudzi. Tymczasem smacznej kolacyjki każdemu życzę, właśnie będę szamał kanapeczki niedługo
3
@LuisSalvano aha.
0
@Avada Kedavra Skoro tak mówisz ;)
2
@Cave Proponuję wrócić do miejsca, jakie widnieje w nazwie Twojego nicku, jeżeli nie masz nic ciekawego do powiedzenia.
Edit. @Socjopata to jest typ niepowtarzalny. Najpierw sam prosi o historię, a lajkuje post hejtera, haha. Love you!
7
@LuisSalvano To ja beż żadnego trybu z takim pytaniem
Czy to miało
1. Śmieszyć?
2. Tumanić?
3. Przestraszać?
Bo naprawdę nie wiem, a staram się zrozumieć.
Komentarz usunięty
0
@LuisSalvano Umykając przed nadciągającym shitstormem (już słychać pierwsze grzmoty) chciałbym tylko napisać, że nie widzę tutaj nic niemoralnego w Twoich działaniach, tym bardziej, że złamany klucz to było raczej przypadkowe zdarzenie.
9
@LuisSalvano Gdzieś już słyszałem ten styl opowiadania, te zwroty akcji, to trzymanie w napięciu, tą grę słów. A już mi się przypomniało:
1
@LuisSalvano emocjonujaca historia
9
@LuisSalvano Liczyłem na coś lepszego, ciekawszego. Niestety Luisie zawiodłeś mnie. Mam nadzieję, że się to nie powtórzy.
1
@LuisSalvano Po raz pierwszy w całości przeczytałem Twoją historię no i nie wiem ale było tak normalnie tak bez szału ale rozumiem że z Twojej perspektywy było to całkiem inaczej odbierane.
2
@LuisSalvano Missclick, już naprawione
0
@Grzesior667 Już dodałem kolejną :)
0
@Janiama Doskonale Cię rozumiem. Niestety zazwyczaj tak jest, że jako słuchacz / czytelnik nigdy nie przeżyjemy tych samych emocji, co osoba, która nam opowiedziała o tym :( Historia z Xboxem była ewenementem. Jednak dodałem już kolejną!
0
@Odesseiron W każdym mogło wzbudzić inne emocje. Ilu ludzi, tyle reakcji. Coś jak z książką, albo filmem.
1
@LuisSalvano Dobra akcja Luis, pozdro, w temacie Grecji przypomniało mi się coś równie grubego. Otóż kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
1
@LuisSalvano Żałuje swojego głosu na Ciebie. Kompletnie mnie zawiodłeś. Następnym razem będę bardziej roztropny i przytomny.
0
@JimMorrisonFCB Zgadzam się. Klucz od początku wyglądał na mocno zużyty, ale nie spodziewałem się, że do tego stopnia. Karę mógłbym zapłacić, gdybym go zgubił, albo zniszczył w jakichkolwiek innych okolicznościach. Ale od otwierania drzwi? No bez jaj...
0
@LuisSalvano https://pics.me.me/too-long-didnt-read-lol-meme-generator-net-too-long-didnt-2582810.png
1
@LuisSalvano przeczytałem "grecka noc", potem te Kanadyjki... eeeh zawiodłem się :P
1
@karci0 No cóż, od początku uprzedzałem, że moje historie będą szczere i bez farmazonów. Nie sztuką napisać bzdury, że zaliczyło się w jedną noc 10 Kanadyjek, a dzień później 2 Azjatki, uprzednie uciekając przed strzałami przed strzałami ze strony goniącej policji :D
0
@tombard Panie, to jak żeś pan przebrnął przez lektury szkolne?
Komentarz usunięty
Komentarz usunięty
2
@LuisSalvano zmarnowałeś cenne minuty mojego życia