- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1594 Culés
Gorące dyskusje
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
79 odpowiedzi
gumaz
1
Jaki jest Wasz ulubiony smak lodów?
14 odpowiedzi
partymaker
6
Ludzie narzekają, że Alvarez to nie jest rozwiązanie i zbawienie po czym w tym samym poście... » Czytaj dalej
12 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1594 Culés
7
Jedyny włoski trener w dziejach Dumy Katalonii:
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@shaun
@Szalik
8
@FCBparasiempre
Przy jego zatrudnianiu z pewnością wzięto pod uwagę kilka kluczowych czynników. Po pierwsze, pochodził z jednej z czołowych kultur piłkarskich na świecie, z dwoma Mistrzostwami Świata na koncie, zaciętymi i spektakularnymi turniejami, z koncepcją pięknej gry znacznie bardziej rozwiniętą niż nasza; a po drugie, fakt, że zakwalifikował słabą i praktycznie nieznaną reprezentację Turcji do Mistrzostw Świata w Szwajcarii latem 1954 roku, po wyeliminowaniu reprezentacji Hiszpanii w trzecim meczu rozegranym na Stadionie Olimpijskim w Rzymie(różnica bramek nie miała wtedy znaczenia: Hiszpania wygrała 4:1 w Madrycie i przegrała 1:0 w Stambule), meczu skazanego na porażkę od samego początku, ponieważ tajemniczy telegram ostrzegający władze o biurokratycznej sytuacji Kubali(obywatelstwo hiszpańskie otrzymał w 1951 roku) uniemożliwił „Lasziemu” grę a później, gdy regulaminowy czas gry zakończył się remisem 2:2, przeprowadzono losowanie, które miało wyłonić, która z dwóch drużyn awansuje a niewinną rękę położył włoski chłopak, „bambino” o imieniu Luigi Franco Gamma, który zawiązał sobie oczy i wyciągnął kartę do głosowania od Osmanów(którzy później mieli uprzejmość zaprosić go, aby towarzyszył im do Szwajcarii). Kim jednak był ów Sandro Puppo, który miał usiąść na tej samej ławce, którą wcześniej zajmowali Pep Samitier, Enrique Fernández i Ferdinand Daucik? Jego pełne imię brzmiało Alessandro Puppo i urodził się we włoskim mieście Piacenza 28 stycznia 1918 roku, w trakcie I wojny światowej. Jego rodzinne miasto było – i jest – stolicą prowincji o tej samej nazwie, położonej w regionie Emilia-Romania, na równinie Padu, głównej rzeki Włoch. W tamtym czasie liczyło nieco ponad 50 000 mieszkańców(dziś ma prawie dwa razy więcej) i leży w połowie drogi między Mediolanem a Parmą. Biografia jego wczesnych lat jest ciekawa, ponieważ jego ojciec był skrzypkiem a Sandro spędził część swojej młodości w Szanghaju, egzotycznym i fascynującym mieście lat 30. XX wieku. W Chinach zaczął grać w piłkę nożną w szkolnej drużynie a w 1934 roku, po powrocie do rodzinnego miasta, podpisał kontrakt z miejscową drużyną Piacenza. Młody Sandro dysponował znakomitą sylwetką(mierzył 178 cm wzrostu) i zajmował pozycję środkowego pomocnika, w stylu gry, który nie przyjął jeszcze formacji „WM”, wdrażanej w tamtych latach przez Herberta Chapmana, legendarnego menedżera Arsenalu. Jego dobre występy doprowadziły do powołania do reprezentacji Włoch, która wzięła udział w Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Był rezerwowym w drużynie, która zdobyła złoty medal, ale rok później, w 1937 roku, podpisał kontrakt z jednym z najlepszych włoskich klubów, Ambrosianą. Nazwa ta należała wówczas do Interu Mediolan, zmuszonego przez reżim faszystowski do zmiany tożsamości i przyjęcia zitalianizowanej (święty Ambroży jest patronem stolicy Lombardii). Nie grał wiele dla Nerazzurrich, ale zdobył mistrzostwo ligi, Scudetto w sezonie 1937/38 a także Puchar Włoch w następnym roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Jego najlepsze sezony przypadły na okres, gdy przeniósł się do Wenecji, gdzie grał do 1945 roku, dodając kolejny Puchar Włoch do swojej kolekcji trofeów w 1941 roku. Po zakończeniu konfliktu na krótko wrócił do Piacenzy, grając później ponownie w Venezii (1946-47), AS Roma (1947-49) i żegnając się z aktywnymi treningami piłkarskimi w skromnym Thiene (sezon 1949-50). Jako trener, miał już za sobą pierwsze próby w Piacenzie, jako grający trener, i powtórzył to doświadczenie w Thiene, przenosząc się później do innego swojego starego znajomego, Venezii a następnie do Roveretto. W 1952 roku rozpocznie nową przygodę w zupełnie innym scenariuszu, ponieważ zajmie się przygotowaniem reprezentacji Turcji do Mistrzostw Świata w 1954 roku, które odbędą się w Szwajcarii. Cel ten osiągnie ostatecznie kosztem reprezentacji Hiszpanii, która zaprezentuje się godnie na szwajcarskiej ziemi. Przegrała ona z RFN (4:1) i rozgromiła słabą Koreę Południową (7:0), eliminując ją w meczu rewanżowym z Niemcami (7:2 na korzyść przyszłych mistrzów świata).
Uradowany triumfem wyeliminowania Hiszpanii z Mistrzostw Świata, zarząd klubu, pod przewodnictwem młodego i dynamicznego Francesca Miró-Sansa, który właśnie położył kamień węgielny pod budowę Camp Nou (zainaugurowanego we wrześniu 1957 roku), który trzy lata później miał stać się jednym z najwspanialszych stadionów świata, rozważał kandydaturę Puppo jako następcy zwolnionego Daučika i zdecydowanego przejęcia sterów drużyny, która straciła dominację w hiszpańskiej piłce nożnej na rzecz Realu Madryt prowadzonego przez Alfredo Di Stefano a której główne gwiazdy, jak plotkowano, były zbyt samozadowolone. Krótko mówiąc, oczekiwano, że będzie on narzucał dyscyplinę i trzymał zawodników w ryzach. Zanim jednak zabierze się do pracy, jego przybycie do Barcelony owiane jest pewną tajemnicą, ponieważ klub nie przedstawi go oficjalnie prasie, dopóki nie zda egzaminu uprawniającego do trenowania w Hiszpanii. Tak wspominał to w 1994 r. dziennikarz Julián Mir (założyciel i wieloletni dyrektor tygodnika, a później dziennika sportowego „Dicen”) na łamach nieistniejącego już magazynu „Don Balón”. Sandro Puppo kreował nietypowy wizerunek jak na trenera piłkarskiego, z tymi okularami, które nadawały mu wygląd intelektualisty lub profesora uniwersyteckiego. I ci, którzy tak myśleli, nie do końca się mylili, gdyż był człowiekiem wyrafinowanym i kulturalnym – cechami nie zawsze spotykanymi w jego zawodzie – i z doskonałym przygotowaniem muzycznym, gdyż grał znakomicie na skrzypcach – miał to we krwi – i na fortepianie, a także regularnie występował na przedstawieniach operowych w Liceum w Barcelonie. Został jednak zatrudniony, aby zaprowadzić porządek i zostanie to natychmiast zastosowane, licząc na następujące zasoby ludzkie, które spróbują przywrócić Barçę na czoło hiszpańskiej piłki nożnej: Ramallets, Velasco, Goicolea, Caldentey, Seguer, Biosca, Segarra, Brugué, Gracia, Hanke, Flotats, Bosch, Gonzalvo III, Basora, Villaverde, Kubala, Luís Suárez, Manchón, Mandi, Areta II, Moreno, Tejada, Moll, Navarro II i César. Z poprzedniego sezonu odeszli: Maristany, Vila (który grał w España Industrial a później w Valencii), Duró, Aloy i Aldecoa, który grał już w Sportingu Gijón pod koniec sezonu 1953/54. Do składu dołączyli – poza Luisito Suárezem i Aretą II, którzy debiutowali w pierwszej drużynie podczas Pucharu Króla w 1954 roku – Urugwajczyk Dagoberto Moll z Deportivo de La Coruña, skrzydłowy Oviedo Mandi, powrót Alfonso Navarro (Navarro II lub Navarrito) a przede wszystkim pozyskanie innego Urugwajczyka, Ramóna Alberto Villaverde, wysokiej klasy napastnika z Millonarios z Bogoty, gdzie grał u boku samego Alfredo Di Stéfano. Na papierze była to znakomita drużyna, pełna reprezentantów Hiszpanii i zdolna do walki o każdy tytuł. Puppo podejmie kilka zaskakujących decyzji, pomijając reprezentantów Bioscę i Basorę w większości meczów. Gustáu rozegra tylko jeden mecz ligowy, zastąpiony na środku obrony przez młodego Brugué, a skrzydłowy Estanislau rozegra tylko dziewięć meczów ligowych, a jego miejsce zajmą Mandi i Tejada. Sezon 1954/55 będzie również świadkiem nieubłaganego spadku formy dwóch największych gwiazd drużyny: pomocnika Mariá Gonzalvo, Gonzalvo III (który zagra tylko w siedmiu meczach ligowych) oraz Césara Rodrígueza, „El Pelucasa”, którego Puppo wystawi tylko cztery razy, i to jako środkowego obrońcę, wykorzystując jego umiejętności w powietrzu. Wręcz przeciwnie, pokłada on ufność w Czechosłowaku Hanke, który rozegra swój najlepszy sezon w barwach Barcelony, występując w 24 meczach, podczas gdy bardzo młody Luisito Suarez pojawi się w wyjściowym składzie 7 razy, grając również kilkakrotnie w barwach España Industrial, grającej w drugiej lidze. Prezentacja FC Barcelony kibicom miała miejsce 2 września 1954 roku w meczu z niemieckim Stuttgartem. Tego wieczoru Barça zainaugurowała oświetlenie na Les Corts (zaledwie kilka miesięcy przed rozpoczęciem budowy nowego stadionu, przyszłego Camp Nou), a jednocześnie oddała serdeczny hołd jednemu ze swoich najwierniejszych kibiców, „Avi” Manuelowi Torresowi, prawdziwej instytucji w klubie, stałemu bywalcowi Campo de la Calle Industria i samego Les Corts, o które dbał jak o swój własny dom (i nim był). Sandro Puppo wystawił na mecz z potężną niemiecką drużyną następujący skład: Ramallets; Seguer, Biosca, Segarra; Flotats, Bosch (Gonzalvo III); Basora (Mandi), César (Suárez), Areta II (Moreno), Villaverde i Manchón. Barcelona wygrała 3-1 po golach Manchóna, Boscha i Moreno a Kubala nie wystąpił w meczu, ponieważ wciąż dochodził do siebie po poważnym urazie więzadeł, którego doznał w meczu pucharowym na San Mames.
Debiut ligowy również odbył się w Les Corts, w niedzielę 12 września, przeciwko zawsze trudnemu przeciwnikowi, jakim jest Sevilla. Jednak podopieczni Puppo odnieśli komfortowe zwycięstwo, wygrywając 4:2. Bramki dla Katalonii zdobyli Villaverde, Manchón, Seguer (z rzutu karnego) i Mandi, a skład wyglądał następująco: Ramallets; Seguer, Brugué, Hanke; Gonzalvo III, Segarra; Mandi, Villaverde, Areta II, Suárez i Manchón. W porównaniu z poprzednim sezonem w ataku pojawiło się czterech nowych zawodników. Jednak w drugim meczu drużyna zdołała zremisować jedynie 2:2 w wyjazdowym spotkaniu z Vitorią, gdzie zmierzyła się z beniaminkiem Deportivo Alavés. Athletic Bilbao, prowadzony przez Daucika, prowadził w tabeli. W trzeciej rundzie Barça minimalnie pokonała Espanyol na Les Corts dzięki samotnej bramce Arety II w ostatnich chwilach meczu. W tym momencie zajmowali pierwsze miejsce ex aequo z Valencią i Athleticiem, ale w czwartej rundzie ich remis w Vigo (1-1) pozostawił ich o punkt za obiema drużynami. Piąta runda przyniosła dobre wieści: Kubala wrócił do akcji, a walczące o przetrwanie Atlético de Madryt uległo na Les Corts, ponosząc ciężką porażkę 4-0, po golach Tejady (3) i Manchóna. W szóstej rundzie Blaugrana poniosła pierwszą porażkę w sezonie, ulegając zdecydowanie na Mestalla Valencii (4-1), po golach Katalończyka Buqué (3) i Seguí dla Valencii, podczas gdy Manchón uratował trochę dumy dla Barçy w meczu, w którym Kubala pokazał, że wciąż jest daleko od swojej dawnej formy. Drużyna z Bilbao nadal była liderem. Niewielkie zwycięstwo na Les Corts nad Las Palmas siedem dni później, po golu Moreno pod koniec meczu, oraz ważne wyjazdowe zwycięstwo na La Rosaleda w następną niedzielę (1:2, po golach Manchóna i Moreno). Blaugrana zajęła drugie miejsce, dwa punkty za Athletic. W dziewiątej kolejce zmiażdżyli słabego Racing Santander na Les Corts, z wyraźnie poprawionym Kubalą, i zrównali się z Lwami na szczycie tabeli, gdzie Real Madryt, obrońca tytułu, również się zbliżał. W dziesiątej kolejce dwie czołowe drużyny walczyły o prowadzenie na San Mamés, kończąc mecz remisem 1:1, po golach Arteche i Villaverde, w pierwszym meczu Ferdinanda Daučika z jego byłymi zawodnikami. Pierwsza tercja rozgrywek zakończyła się prowadzeniem Realu Madryt w tabeli, z remisem punktowym z Barceloną i Athletic Bilbao. Jednak Los Blancos umocnili swoją uprzywilejowaną pozycję siedem dni później, w jedenastym dniu rozgrywek, przekonująco pokonując Barcelonę 3:0 na Santiago Bernabéu, po golach Di Stéfano (z kontrowersyjnego rzutu karnego), Riala i Joseíto. Podczas gdy Athletic Bilbao również zaliczył potknięcia (zremisował tylko na Riazor z Deportivo La Coruña), Real Madryt objął prowadzenie z jednym punktem przewagi nad Atlético i dwoma nad Barceloną. Tabela nieco się zacieśniła w 12. kolejce, ponieważ Real Madryt zremisował z Celtą Vigo, Barcelona pokonała Deportivo w nudnym meczu na Les Corts (3:1), a Athletic Bilbao pokonało zawsze trudnego Real Valladolid 1:0, dzieląc prowadzenie z Realem Madryt, które jednak straciło w kolejnym tygodniu po remisie 3:3 na Atocha w derbach Kraju Basków. Real Madryt i Barcelona wygrały swoje mecze (5:1 dla Realu Madryt z Deportivo w stolicy i 2:1 dla Barcelony na stadionie Zorrilla z Realem Valladolid). Wszystko pozostało bez zmian w czternastej kolejce (Real Madryt pokonał Atlético 1:0 w derbach Madrytu, Athletic Bilbao przekonująco pokonał Hércules 3:0 na San Mamés, a Barcelona zrobiła to samo z Realem Sociedad 4:1 na Les Corts). Pierwsza połowa turnieju zakończyła się 19 grudnia 1954 roku słabym wynikiem drużyny Puppo, która uległa Hérculesowi 1:0 na La Viña, słabym remisem Athletic Bilbao (1:1 w Sewilli) i znakomitym zwycięstwem Realu Madryt (1:0 na Zorrilla). Los Blancos prowadzili w lidze na półmetku, dwa punkty przed Athletic Bilbao i trzy przed Barceloną.
2
@FCBparasiempre
Dzięki ważnemu zwycięstwu w Walencji na początku drugiej rundy (1:3), Real Madryt utrzymał przewagę nad Barceloną (pomimo imponującego zwycięstwa 2:0 na stadionie Ramón Sánchez-Pizjuán z Sevillą, po golach Villaverde i Moreno), podczas gdy Athletic Bilbao zdołał jedynie zremisować w kolejnym derbowym meczu regionu, tym razem na Mendizorrozie z walecznym Alavés (2:2). Jednak siedemnasta kolejka będzie lekkim ciosem dla aspiracji Realu Madryt, który niespodziewanie zremisował u siebie z doskonałym Realem Sociedad, choć zostało to zrekompensowane równie niespodziewaną porażką Athleticu na San Mamés z Espanyolem (1:2). Barcelona z kolei pewnie pokonała Alavés (5:2, po dwóch golach Kubali). Tabela przedstawia się następująco: Real Madryt 27 punktów, Barcelona 25 a Athletic 23. W 18. kolejce Athletic Bilbao znacznie odstawał od lidera, przegrywając 1:0 z Celtą Vigo na Balaídos. Real Madryt zdołał jedynie zremisować 1:1 na wyjeździe z Las Palmas po zaciętym meczu, podczas gdy Barcelona pewnie wygrała derby na Sarrià 4:2 (po hat-tricku Manchóna), w meczu, w którym Espanyol zasługiwał na lepszy wynik. Podopieczni Puppo tracą teraz tylko jeden punkt do lidera ligi, Realu Madryt, który ma już pięć punktów przewagi nad Athletic. I sytuacja praktycznie nie uległa zmianie po 19. kolejce. Real Madryt odniósł zdecydowane zwycięstwo nad Hérculesem (3:0) na nowo przemianowanym stadionie Santiago Bernabéu, a Barcelona triumfowała nad Celtą Vigo (5:2, po hat-tricku Kubali) na Les Corts. Jeszcze bardziej emocjonujące zrobiło się pod koniec 20. kolejki, kiedy Barcelona zremisowała na Metropolitano (2:2) z Atlético Madryt po golach Molla i Manchóna, a Real Madryt poniósł niespodziewaną porażkę na La Rosaledzie (3:1) z Malagą, która znajduje się na samym dole tabeli. Obie drużyny dzielą prowadzenie, mając po 30 punktów, choć stołeczny klub jest na czele tabeli dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z Barceloną.
Dwudziesta pierwsza kolejka nie przyniosła żadnych zmian, ponieważ obie drużyny odniosły zwycięstwa w swoich meczach: Real Madryt pokonał Sevillę 3:1 na Bernabéu, po hat-tricku Héctora Riala a Barça triumfowała 4:1 na Les Corts z Valencią, po golach Boscha, Arety II, Mandiego i Kubali, choć z trudem przełamywała impas, trafiając w końcu do siatki w 71. minucie. Jednak w następną niedzielę Barça poniosła poważną porażkę podczas wizyty na Wyspach Kanaryjskich, przegrywając 2:0 z UD Las Palmas, podczas gdy Real Madryt pewnie wygrał 4:0 na El Sardinero z Racingiem Santander. Dzieliły ich dwa punkty, ale Real Madryt miał wkrótce odwiedzić Les Corts. Dwudziesta trzecia kolejka pozostawi sytuację bez zmian – Real Madryt z łatwością rozgromił Alavés, a Barcelona rozgromiła Malagę w Barcelonie dzięki kolejnemu hat-trickowi Kubali, który wydawał się wracać do formy. W kolejnej kolejce sytuacja będzie się powtarzać, ponieważ obie drużyny wracają z pustymi rękami po swoich wyjazdowych meczach. Porażka Realu Madryt 2:0 na San Mamés była zrozumiała, ponieważ pozwoliła Atlético Madryt wrócić do walki o tytuł, choć z niewielkimi szansami. Jednak porażka Barcelony 2:1 w Santander z ostatnią drużyną w tabeli była całkowicie nieoczekiwana. Nie dość, że przegrali mecz w ostatniej minucie, to jeszcze ich gwiazda, László Kubala, pauzował od kilku tygodni z powodu złamanego obojczyka. Na koniec dnia sytuacja na szczycie tabeli przedstawiała się następująco: Real Madryt 36 punktów, Barcelona 34 i Athletic Bilbao 32. Siedem dni później „lwy” wyruszyły na podbój „Les Corts” w starciu, które wydawało się kluczowe. W dwudziestej piątej kolejce Barça straciła niemal wszystkie szanse na zdobycie tytułu, przegrywając u siebie z Athletic Bilbao 2:3. Podopieczni Puppo bardzo tęsknili za Kubalą i zostali wyraźnie zdominowani przez Basków, dla których bramki zdobyli Uribe, Marcaida i Arieta, a Areta II i Villaverde – gospodarze. Real Madryt tymczasem pewnie pokonał Espanyol 5:1 na Bernabéu, w meczu, w którym Di Stéfano strzelił cztery gole. Los Blancos byli teraz wyraźnymi liderami, z czterema punktami przewagi nad Athletic i Barceloną, choć w kolejnej kolejce musieli również odwiedzić Les Corts. I wyszli z remisem (2:2), podczas gdy Barça niemal definitywnie pogrzebała wszelkie nadzieje. Madryt grał kontratakiem przeciwko drużynie, która wciąż bardzo tęskniła za kontuzjowanym Kubalą. Gento strzelił oba gole dla Madrytu, a Basora i Moll zdobyli bramki dla Barçy. Madryt miał 3 punkty przewagi nad Athletic i 4 nad Barçą a do końca kolejki pozostały tylko cztery dni, więc wszystko wyglądało fantastycznie w ich dążeniu do obrony tytułu. A 27. kolejka wyglądała jeszcze lepiej, ponieważ wyniki dały im 5 punktów przewagi nad dwoma rywalami, ponieważ podczas gdy Real Madryt rozgromił Celtę na Bernabéu (5:1), Athletic został pokonany w Valladolid (1:0), Barça zdołała jedynie zremisować (2:2) na Riazor z Deportivo. Po 28. kolejce Real Madryt mógł praktycznie uznać się za mistrza po remisie w La Coruña (3:3). Athletic Bilbao pokonał Real Sociedad (1:0), a Barcelona rozgromiła Valladolid (5:0), ale na dwie kolejki przed końcem Los Blancos mieli już czteropunktową przewagę nad reprezentacją Basków i Katalończyków. I zdobyli tytuł mistrzowski po raz drugi z rzędu, właśnie na stadionie Metropolitano, u swojego odwiecznego rywala z Madrytu, pokonując Atlético Madryt 4:2. Athletic Bilbao przegrał w Alicante z Hérculesem (3:2), a zwycięstwo Barcelony 2:0 na Atocha nad Real Sociedad, po golach Molla (z rzutu karnego) i Villaverde, okazało się niewystarczające. Smutno pożegnali się z rozgrywkami przed własną publicznością na Les Corts, remisując jedynie w skróconym meczu z drużyną Hérculesa, która niespodziewanie zajęła szóste miejsce. Barça ostatecznie zajęła drugie miejsce z 41 punktami i różnicą bramek +11, pięć za Realem Madryt. Wygrali 17 meczów, 7 zremisowali i 6 przegrali, zdobywając 75 bramek i 39 straconych. Athletic Bilbao Daucika tymczasem zapewnił sobie godne pochwały trzecie miejsce po zaciętej walce przez większość sezonu. A jeśli istniały jakiekolwiek nadzieje na rewanż w Pucharze, to i one wkrótce miały prysnąć…
Po otrzymaniu wolnego w 1/8 finału(podobnie jak Real Madryt) Barça ponownie zmierzy się z Deportivo La Coruña w ćwierćfinale, tak jak w poprzednim roku, ale tym razem bez większych niespodzianek: zwycięstwo 7-0 w pierwszym meczu na Les Corts (z trzema golami powracającego Kubali) i remis 1-1 na Riazor. W półfinale remis zmierzy się z Athletic Bilbao Daucika. Pierwszy mecz zostanie rozegrany na Camp Nou, gdzie Lwy praktycznie przypieczętują remis, wygrywając 2-0 w meczu, w którym bramkarz reprezentacji Carmelo Cedrún obronił rzut karny Kubali, odbijając piłkę na rzut rożny. Na San Mamés obie drużyny remisują a Laszi strzela oba gole Barçy. Kilka dni później Sandro Puppo pożegnał się z Klubem, ponieważ cele postawione mu w momencie zatrudnienia nie zostały osiągnięte. Jednak odszedł w dobrym nastroju, po meczu towarzyskim z Nice, który zamykał sezon. Otrzymał owację na stojąco, gdy wyszedł, by powitać kibiców ze środka boiska, zachęcony przez swoich zawodników, z którymi w końcu udało mu się nawiązać kontakt. Ten człowiek, prawdziwy dżentelmen i znawca gry, miał idealny kontakt. W sumie prowadził Barcelonę w 34 oficjalnych meczach, z bilansem 18 zwycięstw, 9 remisów i 7 porażek, strzelając 85 goli i tracąc 44 (52,94% skuteczności). Puppo kontynuował swoją wymagającą karierę menedżerską przez ponad dekadę. Po odejściu z FC Barcelony, jego hiszpańskie doświadczenie w prowadzeniu tak znanego zespołu stanowiło doskonały wstęp, przyciągając uwagę samego Juventusu, Starej Damy, który zwrócił na niego uwagę i sprawił, że pozostał tam przez dwa sezony. Następnie trenował Mestrinę i włoską reprezentację „B”, po czym wrócił do Turcji, gdzie w latach 1960-1962 ponownie prowadził Besiktas i reprezentację Turcji. W 1962 roku wrócił do rodzinnych Włoch, gdzie pracował dla Syrakuz, Venezii i Triestiny, po czym po raz trzeci wyjechał do Turcji – co było powracającym tematem w jego karierze – aby ponownie poprowadzić reprezentację w latach 1965-1966. Ostatecznie zamknął ten rozdział, wracając do korzeni w Piacenzy, gdzie pozostał do rezygnacji w październiku 1967 roku, kiedy to – mając jeszcze niecałe 50 lat – zakończył karierę trenerską. W 1968 roku objął eksponowane stanowisko w Astrze, wiodącej firmie w swoim rodzinnym mieście i producencie pojazdów użytkowych, kierowanej wówczas przez byłego prezydenta Piacenzy. Jego biegła znajomość kilku języków obcych okazała się nieoceniona na tym stanowisku. W 1970 roku dołączył do grupy technicznej FIFA a w 1974 roku opublikował „Calcio: quo vados”, esej opisujący techniczną i taktyczną ewolucję piłki nożnej od jej początków do lat 70. Zmarł w Piacenzie 16 października 1986 roku w wieku 68 lat. Dwa boiska piłkarskie w jego rodzinnym mieście noszą dziś jego imię. FC Barcelona, choć w ostatnich latach miała już w swoich szeregach kilku włoskich piłkarzy (Coco, Albertiniego i Zambrottę, wszystkich trzech z większym doświadczeniem niż sukcesami) a nawet dziś ma innego Włocha, Ariedo Braidę, na czele reprezentacji piłkarskiej, wchodzącego w skład Komisji Technicznej Klubu. Braida pełnił funkcję dyrektora sportowego AC Milan w latach 1986-2013, w okresie największej świetności Rossonerich. Jednak wyrafinowany i kosmopolityczny Sandro Puppo do dziś pozostaje jedynym trenerem FC Barcelony tej narodowości i pomimo krótkiego pobytu w „Can Barça”, zasługuje na ten skromny hołd.